polllinka
01.08.03, 20:26
Przede wszystkim witam, bo nie jestem tu częstym gościem i raczej czytam niz
piszę.
Mam smutne zycie. :(((((
To znaczy, nie jest źle ogólnie. Mąż jest bez zarzutu,a nawet wybija sie
ponad przeciętność, dzieci fajne, perspektywy optymistyczne itd.
Tylko brak mi seksu, a raczej ochoty na seks. Czytam sobie jak tu piszecie o
ty, że nie możecie zyc bez seksu, że tesknicie, cieszycie sie. A ja wam
zazdroszczę. Bardzo zazdroszczę
Kiedyś było lepiej - tzn. przed ślubem, dziećmi itp. Choć wtedy moje ciało
nie zawsze doznawało orgazmów. Teraz jest łatwiej, ale nie ma we
mnie ...ochoty na to.Nie byłam dziewicą zanim poznałam męża. Przeżyłam kilka
goracych miłości w życiu. Za mąż wychodziłam w wieku 26 lat (z miłości)
Czy któras z Was przezywała to podobnie? Chodzi mi o to, że jak juz ulegnę
(żal mi mojego męża, wiecie) i łaskawie zgodze się na zbliżenie, to sprawia
mi to przyjemność. Prawie zawsze kończy się to szczytowaniem. Problem w tym,
że zawsze czuję irytację przed. Nie cierpie zalotów, starań itd. Chyba seks
kojarzy mi sie z czyms złym.
Skończyłam juz 40 lat. Myślałam,że to się zmieni,naprawi ale nic z tego.
Coraz częściej żal mi, że coś mnie (nas) omija. Bardzo żal mi męża, mam
poczucie winy, ale nie umiemsie przemóc, choc on się tak wytrwale stara -
jest b. pomysłowy, bez zahamowań, cierpliwy, itd.
Czasem dopada mnie lęk, że mnie zostawi - jest przystojny, podoba sie
kobietom, czesto dużo młodszym.
Nie wiem, co mam robic. Czy któras z was korzystała juz z porad seksuologa?
Bo myslę, że w końcu udam się po pomoc do specjalisty