Dodaj do ulubionych

Niewolnictwo Kobiet

IP: *.calixo.net 16.06.01, 16:05
"Monde Diplomatique"opublikowal w lutym 1999r.artykul
w ktorym Yves Gery opisuje ze kilka tysiecy
mlodych kobiet przybylych z Europy Wschodniej i ex-ZSR
sa zmuszane do prostytucji w krajach Uni Europejskiej
W Holandi wiekszosc z 5500 prostytutek exponujacych
sie na ulicach lub w witrynach,pochodza z Afryki lub
Europy Wschodniej.wiekszosc tych kobiet swiezo
przybylych sa dokladnie pilnowane przez ich handlarzy.
W Polsce dziesiatki mlodych dziewczat zaginelo.
Mlode dziewczyny wyjezdzaja czesto z wlasnej
woli,zwabione znajomoscia kogos,propozycjadobrej pracy
na zachodzie,jako kelnerka,pomoc domowa.To czego sie
nie spodziewa to pieklo jakie ja czeka po
przekroczeniu granicy.Z reguly oddawane sa w rece
innego handlarza,ktory tlumaczy ze przewidziana praca
nie jest mozliwa.W ten sposob znajduja sie na ulicy
zmuszane do uprawiania prostytucji,aby zwrocic dlug za
transport,i inne wymyslane koszty.
Sa zmuszane do prostytucji po 12godz na dobe i 70%
dochodu musza oddac wlascicielowi burdelu,ktoremu
zostaly sprzedane za 1000-2500$.Jedyna nadzieja
wyjscia z tego to policyjny nalot.
Polska jest zrodlem zaopatrzenia zachodnich burdeli
i rownoczesnie krajem goscinnym dla mlodych kobiet
z krajow jeszcze biedniejszych.
W 1995 raport Parlamentu Europejskiego szacowal na
10 000 liczbe kobiet zmuszanych do prostytucji w
Niemczech,1000 w Holandi,500 w Belgi.
Uwaza sie ze w ciagu ostatnich lat czyfry te znacznie
wzrosly.Tlumaczone to jest pisze Yves Gevy przez
niebywala dochodowosc tego handlu.Interpol obliczyl ze
dochod jednego sutenera tylko z jednej osoby osiagnal
okolo 100 000 $ na rok
Obserwuj wątek
    • Gość: mnich Re: Niewolnictwo Kobiet IP: *.dhcp.mcphu.edu 16.06.01, 16:34
      Dobrze ze tu tez ktos o tym napisal.
      pozdrawiam mnich
      • Gość: student Re: Niewolnictwo Kobiet IP: *.library.uu.nl 16.06.01, 16:38
        ale jak im pomoc?
        • couleur3 Re: Niewolnictwo Kobiet 16.06.01, 17:04
          Przyznam się że mi już nie bardzo się chce wierzyć w te dane (o niewolnictwie,
          zabranych paszportach , wyzysku pod przymusem itd.) Wiele prostytutek jest
          przyłapywana na tym procederze kilkakrotnie i wydalana np. z Niemiec do Polski.
          Jezeli jeszcze za pierwszym razem można się tłumaczyć naiwnością to jednak za
          drugim razem ....? Myślę że większość kobiet wie po co tam jedzie i co będzie
          robić. Możliwe że na miejscu okazuje się że obiecany luksusowy klub nocny to
          podrzędny burdel a właściciel zabiera większość dochodów. Czasami policja zrobi
          nalot i wtedy trzeba się jakoś tłumaczyć więc dziewczyny opowiadają bajki o
          rzekomych obietnicach posady kelnerki itd. Przecież nie będą mówić otwarcie że
          przyjechały śię prostytuować.
          • Gość: Michal Re: Niewolnictwo Kobiet IP: *.152.174.88.Dial1.NewYork1.Level3.net 16.06.01, 17:27
            Od poczatku.....couleur3 ma sporo racji, kiedys znalem pare dziewczyn z klubu
            tanecznego, ktore jezdily do wloch.....tanczyc w nocnych klubach, co sie
            okazalo, trzeba siedziec z gosciem przy stoliku i naciagac go na kupowanie
            drinkow. Co sie dzieje dalej wiadomo, te dziewczyny (ktore zostawily chlopakow,
            czesto mezow na miesiac, po prostu sie sprzedawaly, ktos opowiadal, ze widzial
            jak robia laske pod stolem i wracaja na scene.) Byly to wyjazdy do Perugii, i
            innych malych miasteczek. Jest wiele co jada bo tylko w ten sposob widza
            zarobienie na.......futro, samochod (nie oszukujmy sie ,ze na studia),ale
            tych mi nie zal, bo trzeba byc zupelnie wyczyszczonym z wrazliwosci i uczuc.
            Znam tez pare fajnych dziewczyn (wlasnie studiuja), ktore pojechaly na saksy
            do Anglii i cudem udalo im sie uciec z burdelu, mialy byc wlasnie kelnerkami.
            Jezeli znajda sie ludzie ,ktorzy chca naprawde pomoc i poswiecic sie dla
            tych ,ktore naprawde chca uciec to mozna dyskutowac, ale poswieca sie dla
            szmat,ktore za tydzien wroca do Hamburga lub Amsterdamu aby na wystawie
            pokazywac dupsko to mi sie nie chce. Sa wspaniali ludzie (dziewczyny i faceci),
            ktorzy wymyslaja filmowe historie aby wyrwac dziewczyny. Jezdza udaja lesbijki,
            chlopaki szukaja slowianskich "aniolow" i uciekaja na policje, wiele spraw
            konczy sie sukcesem. Ktos chce pogadac to niech stuka: wisnia71@hotmail.com
            Wpadne tu jutro.........(szkoda ,ze kobiety w tym trudnym i ciekawym temacie
            nie potrafia zajac stanowiska, albo znow uslysze ,ze jestem agresywny idiota :)
            • Gość: ALINA Re: Niewolnictwo Kobiet IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.01, 21:07
              Uwazam, ze nie mozna w ogole winic tych kobiet. Uwazam, ze w 99,9% to, ze sie
              prostytuuja wynika ze skrajnej biedy i pochodzenia z tzw. rodzin
              patologicznych. Bo chyba skrajną biedą mozna nazwac to ze dziewczyna nie ma
              mieszkania - nie ma po prostu gdzie sie podziac. Zreszta czasami odnosze
              wrazenie (takie jest moje wrazenie powtarzam), ze wiekszosc kobiet, ktore sa
              tzw. porzadnymi kierujac sie wyborem meza baaardzo duza uwage zwracaja na jego
              mozliwosci tzw. zarobkowe. Jest to wtedy po prostu taka prostytucja z jednym
              facetem. I oczywiscie nie podoba mi sie podejscie Michala i jego podejrzenia
              typu "chciala sobie zarobic na futro". Uwazam, ze takich kobiet jest 0,01% a i
              tak sa po prostu szczere w zaspokojaniu swoich dazen materialnych.

              I test to skurwysynstwo (musze uzyc tego slowa)ze doprowadzono Polske i inne
              kraje tzw. bloku wschodniego do tego, ze kobiety musza sie prostytuowac. Ale
              to juz zupelnie inny temat.

              Na zakonczenie - prostytutka jak prostytutka - ale alfons to jest dopiero gnida
              ludzka ! Wlasciwie podejrzewam, ze prawie kazdy alfons jest pedalem albo ma
              inna awersje do kobiet - nie wyobrazam sobie zeby normalny heteroseksulany
              facet mogl byc alfonsem.

              Z pozdrowieniami,


              • couleur3 Re: Niewolnictwo Kobiet 17.06.01, 02:03
                Z poprzedniczką to się nie mogę zgodzić. Kobiety w 99% NIE muszą się
                prostytuować. Przynajmniej w Polsce - tak znów źle nie jest. Jeśli to robią to
                raczej z chęci zarobienia szybko i łatwo większych pieniędzy, ale z głodu to
                one w Polsce raczej nie przmierały. A że nie stać je było na samochód ...cóż
                wielu ludzi nie stać. Zarobić można też inaczej ale nie każdemu się chce ciężko
                pracować , oszczędzać itp. Wybierają drogę na skróty. I mi się płakać z tego
                powodu nie chce. Może jedynie nad ich mentalnością...
                • Gość: Michal Re: Niewolnictwo Kobiet IP: *.246.90.73.Dial1.NewYork1.Level3.net 17.06.01, 06:22
                  No dobrze ,wiele osob sie ze mna nie zgadza, bo ........nie!!!
                  Ja chce pomoc ,to tez zle, jak kolwiek sie wypowiadam ,konkretnie i realnie
                  podchodze do kazdego tematu(trudno wchodzic powaznie w tematy gowniarzy typu:
                  czy lubisz anal, albo piescic cipke jezykiem, no przedszkole).
                  Troche zeszlismy z tematu, wiem pare rzeczy i konkretne przypadki, ze sa
                  kobitki ,ktore ida na latwizne, ale czy ALINO nie widzisz i wszystkiego nie
                  czytasz. Napisalem, ze chce pomoc i wiele dziewczyn w tym moje kolezanki
                  byly wplatane nieswiadomie. Tyle, a teraz prosze napisac, ze Michalek
                  to idiotyczny pedal bez szkoly, czym bardziej sie angazuje w tematy tym
                  bardziej (ale to chyba od gowniarzy) dostaje po glowie, dobrze ,ze mam
                  normalnych znajomych. Jakos widze kobiet ten temat nie interesuje (ale o
                  penisie,lodzie, i analu to az goraco). Ja nic nie trace, moge sie nie
                  wypowiadac, co mnie to obchodzi. Nara.
                  • Gość: ALINA Re: Niewolnictwo Kobiet-do Coleur3 i Michalka IP: 195.94.201.* 17.06.01, 11:27
                    Jakie to małoduszne Panie Coleur3... Jaka mentalność kobiet ? Materialistyczna
                    może ? No cóż, bidulki nigdy nie były mocne w myśleniu abstrakcyjnym. Ale jak
                    tu się dziwić kobietom - przedstawicielkom ciemnej materii - jeśli połowa
                    świata rządzona przecież przez mezczyzn lansuje teorie ze siła wynika z
                    posiadania jak najwiekszej ilosci dobr materialnych, i to, nie oszukujmy
                    sie, ..... metody sie tak naprawde nie licza (wojny, manipulowanie prawem,
                    propaganda itp. itd.)

                    I wy śmiecie krytykować te najmniejsze z małych i najsłabsze - kobiety
                    prostytuujace się. Handluja biedactwa tym co jedynie posiadają i na co jest
                    popyt czyli własnym ciałem...

                    Poza tym nie przeczyłam, że kiedyś w POlsce statystycznej Polce było lepiej, to
                    i protytutek było mniej (mozna powiedziec, że wtedy były to prostytutki z
                    powołania). Teraz (lata 90-te) jest znacznie, znacznie gorzej. 80%
                    społeczeństwa żyje za kwoty 700 zł netto miesięcznie przy braku jakichkolwiek
                    perspektyw zmiany tego stanu rzeczy. Glodem nie przymierają (?) ale cała reszta
                    potrzeb ?... czy to jest życie...?

                    A wiec pora pomyślec nad usunięciem przyczyn a nie zajmowaniem się li tylko
                    załosnymi skutkami w postaci emigracji prostytucyjnej kobiet.


                    Michale nie badz dziecinny - nie jestesz zadnym pedalem !!!
                    • couleur3 Re: Niewolnictwo Kobiet- 17.06.01, 13:51
                      Widzę że wytoczyłaś "najcięższe feministyczne działa" : wojny a wśród tego
                      zagubione biedactwa którym nie pozostaje nic innego jak sprzedawać swe ciało. A
                      może by tak spróbowały sprzedać jakieś swoje umiejętności ? Oczywiście nie mam
                      teraz na myśli TYCH umiejętności. O wojnach dyskutować nie będę , bo to do
                      niczego nie doprowadzi. Ale wody z mózgu to też nie dam sobie zrobić. Znam
                      wiele inteligentnych kobiet , kilka może nieco mniej, ale jedne i drugie radzą
                      sobie w Polsce całkiem nieźle , bez uciekania się do prostytucji. A że nie jest
                      łatwo ? W większości krajów na świecie nie jest łatwo. Michał - nie zrażaj
                      się, rozsądych ludzi do wymiany poglądów takich jak ty, tu bardzo potrzeba.
                      Pozdrowionka dla wszystkich - miłej niedzieli.
                      • Gość: Unio Re: Niewolnictwo Kobiet- IP: *.*.*.* 19.06.01, 14:39
                        Witam
                        prostytucja to problem społeczny, jak ktoś zauważył jest podaż i jest popyt.
                        Bez popytu prostytucja nie istniałaby.
                        Skąd pomysł, że prostytucja to łatwy kawałek chleba?
                        ze to pójście na łatwiznę?
                        Czy nikt nie ma świadomości jakie to upodlenie i jakiej trzeba determinacji?
                        Nie wydaje mi się aby kobieta-prostytutka była aż tak pozbawiona
                        samoświadomości czy samostanowienia jak sugerowała Alina.
                        A prostytucja z ‘powołania’ jest dla mnie terminem absurdalnym.
                        Ktoś kto decyduje się na prostytucję, na takie upodlenie i uprzedmiotowienie
                        samego siebie (niezależnie od płci) jest widocznie na ostrym życiowym zakręcie,
                        doświadczył ciężkich przeżyć, jakieś straszne zdarzenia pchnęły ją/go do takiej
                        decyzji... i należy jej/mu pomóc.
                        Nie wierzę, że decyzja o prostytucji jest podejmowana dobrowolnie,
                        uważam, że jest decyzją pod wpływem jakiś traumatycznych zdarzeń w przeszłości,
                        jakiś zaburzeń postrzegania siebie, samooceny... i Bóg wie czego jeszcze
                        pozdrawiam
                        • Gość: Jorland Re: Niewolnictwo Kobiet IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 19.06.01, 15:18
                          Gość portalu: Unio napisał(a):

                          > Witam
                          > prostytucja to problem społeczny, jak ktoś zauważył jest podaż i jest popyt.
                          > Bez popytu prostytucja nie istniałaby.
                          > Skąd pomysł, że prostytucja to łatwy kawałek chleba?
                          > ze to pójście na łatwiznę?
                          > Czy nikt nie ma świadomości jakie to upodlenie i jakiej trzeba determinacji?
                          > Nie wydaje mi się aby kobieta-prostytutka była aż tak pozbawiona
                          > samoświadomości czy samostanowienia jak sugerowała Alina.
                          > A prostytucja z 'powołania' jest dla mnie terminem absurdalnym.
                          > Ktoś kto decyduje się na prostytucję, na takie upodlenie i uprzedmiotowienie
                          > samego siebie (niezależnie od płci) jest widocznie na ostrym życiowym zakręcie,
                          > doświadczył ciężkich przeżyć, jakieś straszne zdarzenia pchnęły ją/go do takiej
                          > decyzji... i należy jej/mu pomóc.
                          > Nie wierzę, że decyzja o prostytucji jest podejmowana dobrowolnie,
                          > uważam, że jest decyzją pod wpływem jakiś traumatycznych zdarzeń w przeszłości,
                          > jakiś zaburzeń postrzegania siebie, samooceny... i Bóg wie czego jeszcze

                          Domyslam się, że wie Pan lepiej jakie czynniki pchnęły kobiety do prostytucji niż
                          one same? Pomijając jednak tą moja wątpliwość zwracam uwagę na coś innego,
                          mianowicie próbę podważenia czegoś takiego jak indywidualne, wolne wybory.
                          Zrzucanie wszystko na "traumatyczne przejścia z dzieciństwa", na "zaburzenia
                          postrzegania siebie" ma obecnie odtłumaczać najbardziej dziwaczne zachowanie. I
                          tak prostytutka to skrzywdzona persona przymuszona do uprawiania tego procederu,
                          a przestępca to po prostu ofiara społeczeństwa (a także przeżyc wczesnego
                          dzieciństwa). Wolna wola powoli staje sie pojeciem nie tylko niemodnym, ale i
                          niewygodnym. Jeśli prostytucja jest czymś degenerujacym kobietę - jak Pan
                          sugeruje - to jak Pan zaopiniuje pomysły legalizacji tego procederu? Przeciez
                          idziemy do Europy czas chyba zerwać z archaicznymi przyzwyczajeniami i brać
                          przykład choćby z postepowej Holandii? Jeśli jest tak jak Pan pisze, to
                          legalizacja prostutucji byłaby poważnym błędem, bo - jak Pan sugeruje - takim
                          osobom trzeba pomagać, a nie stwarzać warunki do dogodniejszego i lepszego
                          wchodzenia w "życiowe zakręty".

                          Nie chcę przez to powiedzieć, że nie istnieja przypadki zmuszania kobiet do
                          prostytucji czy też wywierania wpływu na nie aby praktykowały one ten proceder.
                          Takim osobom nalezy pomagać bezwzglednie zwłaszcza jeśli wyrażą one chęć zmiany
                          stylu życia. A co z tymi, które nie zechcą? Chce ich Pan poddać przymusowej
                          reedukacji? Przymusowo uświadamiać jak się powinny prowadzić? Tłumaczyć, że wie
                          Pan lepiej od nich o drodze, którą powinny obrać?

                          > pozdrawiam

                          Kłaniam się
                        • Gość: imka Re: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.06.01, 10:20
                          Prostytucja to nie determinacja jak pisze Unio, lecz raczej predyspozycje
                          psychiczne. Znam wiele kobiet dla których "mieć" jest ważniejsze od "być". Nie
                          wykluczam jakichś skrajnych przypadków, ale niestety dla niektórych "szmalec"
                          to wszystko.
                          Pozdrawiam Michała.
                    • Gość: u1 Re: Niewolnictwo Kobiet-do Coleur3 i Michalka IP: *.pfizer.com 19.06.01, 15:10
                      Gość portalu: ALINA napisał(a):

                      > Jakie to małoduszne Panie Coleur3... Jaka mentalność kobiet ? Materialistyczna
                      > może ? No cóż, bidulki nigdy nie były mocne w myśleniu abstrakcyjnym. Ale jak
                      > tu się dziwić kobietom - przedstawicielkom ciemnej materii - jeśli połowa
                      > świata rządzona przecież przez mezczyzn lansuje teorie ze siła wynika z
                      > posiadania jak najwiekszej ilosci dobr materialnych, i to, nie oszukujmy
                      > sie, ..... metody sie tak naprawde nie licza (wojny, manipulowanie prawem,
                      > propaganda itp. itd.)
                      >
                      > I wy śmiecie krytykować te najmniejsze z małych i najsłabsze - kobiety
                      > prostytuujace się. Handluja biedactwa tym co jedynie posiadają i na co jest
                      > popyt czyli własnym ciałem...
                      >
                      > Poza tym nie przeczyłam, że kiedyś w POlsce statystycznej Polce było lepiej, to
                      >
                      > i protytutek było mniej (mozna powiedziec, że wtedy były to prostytutki z
                      > powołania). Teraz (lata 90-te) jest znacznie, znacznie gorzej. 80%
                      > społeczeństwa żyje za kwoty 700 zł netto miesięcznie przy braku jakichkolwiek
                      > perspektyw zmiany tego stanu rzeczy. Glodem nie przymierają (?) ale cała reszta
                      >
                      > potrzeb ?... czy to jest życie...?
                      >
                      > A wiec pora pomyślec nad usunięciem przyczyn a nie zajmowaniem się li tylko
                      > załosnymi skutkami w postaci emigracji prostytucyjnej kobiet.
                      >
                      >
                      > Michale nie badz dziecinny - nie jestesz zadnym pedalem !!!

                      No chyba troche przesadzilas, piszac w ten sposob o kobietach. Znaczna czesc
                      nie identyfikuje sie z Twa definicja "bidulek nie bedacych mocnych w mysleniu
                      abstrakcyjnym", ktore nic nie maja do sprzedania tylko wlasne cialo.
                      Patologia jest zawsze ale jest to margines spoleczny. Oczywiscie zawsze znajda
                      sie kobiety, ktore trafily w ten okropny zawod mimo wlasnej woli i takim trzeba
                      pomagac. Ale uwazam ze w dzisiejszej rzeczywistosci,wiekszosc ma jednak prawo
                      wyboru.

                      • Gość: ........ Re: Niewolnictwo Kobiet-do Coleur3 i Michalka IP: *.sympatico.ca 19.06.01, 20:43
                        Tak wlasnie. Maja prawo wyboru. Dlaczego ja mam
                        walczyc z tym co ktos sobie wybral, ceni i z
                        tego zyje. Powody stanowienia sie prostytutka sa rozne.
                        Kazda z osobna wie dlaczego nia jest. Na ten
                        temat nie bede pisal gdyz malo co wiem. Alina
                        napisala o alfonsach swoja mysl. Z tym bywa taksamo
                        roznie. Czasami kobiety prosza o "ochrone", czasami im
                        sie te ochrone narzuca. Ja osobiscie mam zle zdanie
                        nie tylko o alfonsach ale o mezczyznach ktorzy
                        korzystaja z prostytutek ( wykluczam marynarzy i im
                        podobne zawody). Ogolnie nie popieram prostytucji
                        poprzez sam fakt niekorzystania z nich. Jezeli one(
                        prostytutki) sa i prosperuja dobrze wtedy zrodla ( zla -
                        jezeli?) sprawy lezy gdzie indziej i w kims innym (
                        napewno nie same prostytutki sa odpowiedzialne za
                        fakt prostytucji). Jezeli zas mowimy o niewolnictwu
                        kobiet ja bym raczej zerknal do Arabow i ich
                        haremow. Nasze sa wolne. Moze nawet zawolne.
                        Dlatego tez ta cala rozmowa jest mozliwa, tylko
                        czy ona ma sens i czy cos zmieni?
                        • Gość: Unio Re: do Jorland IP: *.*.*.* 20.06.01, 09:32
                          Szanowna Pani
                          Nie odmawiam wolnej woli nikomu i ton mojego postu nie ma takiego wydźwięku.
                          Fakt legalizacji prostytucji (nie tylko w Holandii) jest próbą ochrony
                          prostytutek przed m.innymi maltretowaniem przez klientów, zapewnienie im pomocy
                          medycznej, zapewnienia zapłaty za świadczoną usługę, odprowadzania podatków i
                          ubezpieczenia = świadczenia emerytalne i kontroli nad tym procederem – a to
                          wszystko to system pomocy, pozwalający wyjść prostytucji z ukrycia, z szarej
                          strefy.
                          Nie wiem dlaczego formułuje Pani sąd, że w mojej opinii legalizacja prostytucji
                          byłaby błędem – wręcz przeciwnie! Bo to jest właśnie POMOC dla tych, którzy
                          stają się ofiarami, są stręczeni, wykorzystywani, poniżani... a „nasze pójście
                          do Europy” to podejmowanie prób radzenia sobie z problemami społecznymi m.in.
                          takimi jak prostytucja i wiele innych. I nawet „postępowa Holandia” ma
                          świadomość, że legalizacja prostytucji to sprawa bardzo delikatna, gdyż można
                          by odnieść wrażenie, że państwo tym samym, popiera taką formę zarobkowania, a
                          tak nie jest. I nota bene, fakt ten był i jest ciągle jeszcze szeroko
                          dyskutowany. Oprócz legalizacji istnieją całe masy organizacji wpieranych przez
                          państwo, których zadaniem jest pokazanie wyjścia z prostytucji i podjęcie
                          wysiłku na znalezienie innego sposobu na życie i to jest potrzebne.
                          Inną sprawą jest iż próbuje Pani odmówić mi prawa do empatii tylko dlatego, że
                          Pani zdaniem, jestem mężczyzną. Nie sądzę aby płeć uniemożliwiała wyobrażenie
                          sobie i próby wczucie się w położenie osoby prostytuującej się (niezależnie od
                          płci).
                          Nie jestem zwolenniczką przymusowej reedukacji ale pokazania innych sposobów na
                          życie i na wyście, często z patowej sytuacji w jakiej znalazły się osoby
                          pchnięte do uprawiania prostytucji.
                          Również jestem daleka od formułowania autorytatywnych sądów iż wiem lepiej kto
                          jakie ma potrzeby, jestem tylko za uświadamianiem dróg wyjścia z trudnych
                          sytuacji i uruchomienia przeróżnych (najchętniej ze wsparciem państwa)
                          organizacji gwarantujących pomoc w takich przypadkach. Dlaczego ze wsparciem
                          państwa? Bo jak powiedziałam wcześniej, jest to problem społeczny i próby
                          głuszenia tego faktu „wolną wolą” i świadomie podjętymi decyzjami o prostytucji
                          jest naiwnością w znakomitej większości przypadków.
                          Pozdrawiam
                          ps. jestem kobietą, jeżeli to Panią interesuje
                          • Gość: Jorland Re: do Jorland IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 20.06.01, 10:39
                            Droga Pani.

                            > Nie odmawiam wolnej woli nikomu i ton mojego postu nie ma takiego wydźwięku.

                            Pozwolę sobie zachować ciut innś opinię. To właśnie "ton" Pani wpisu wskazuje na
                            podważenie znaczenia wolnych wyborów. Jeśli gros prostytutek jest w ten czy inny
                            sposób zmuszana do tej praktyki, to nie można powiedzieć, że są one wolne w swych
                            wyborach. A skoro są zmuszane to powinno być to prawnie zabronione, bo nie wolno
                            ludzi zmuszać do czegoś co jest przestępstwem. W tej sytuacji uzasadnienie jakie
                            Pani przedstawia dla lagalizacji prostytucji przypomina gaszenie ognia beznyną.
                            Bo jaki sens ma ochrona prostytutek przed maltretowaniem klientów skoro cały ten
                            proceder opiera się na bezprawiu? To tak jakby postulować legalizację morderstw
                            byle byłyby one dokonywane w humanitarnych warunkach. Człowiek może być bity na
                            ulicy, ale po wczesniejszym znieczuleniu i opłaceniu odszkodowania jego rodzinie.

                            > Nie wiem dlaczego formułuje Pani sąd, że w mojej opinii legalizacja prostytucji
                            > byłaby błędem - wręcz przeciwnie! Bo to jest właśnie POMOC dla tych, którzy
                            > stają się ofiarami, są stręczeni, wykorzystywani, poniżani... a "nasze pó
                            > jście do Europy" to podejmowanie prób radzenia sobie z problemami społecznymi m
                            > .in. takimi jak prostytucja i wiele innych.

                            Jeśli ta "pomoc" ma polegać na wmawianiu ludziom, że prostytucja jest formą
                            współczesnego niewolnictwa i jednoczesnie legalizowaniu jej, to cos tutaj nie gra
                            z tą "pomocą".

                            >I nawet "postępowa Holandia"
                            > ma świadomość, że legalizacja prostytucji to sprawa bardzo delikatna, gdyż
                            można by odnieść wrażenie, że państwo tym samym, popiera taką formę zarobkowania,
                            a tak nie jest.

                            Nie uzasadniła Pani niestety dlaczego tak nie jest. To o czym Pani pisze to nie
                            jest żadne mgliste "wrażenie", ale logiczny wniosek z przesłanek. Skoro państwo
                            legalizuje formę niewolnictwa jaką jest prostytucja to nic tutaj nie zmieni
                            zaklinanie się, że ma to być "pomoc". Chyba, że postuluje Pani ponowną
                            legalizację niektórych form niewolnictwa, ale o to Panią nie podejrzewam.

                            > Inną sprawą jest iż próbuje Pani odmówić mi prawa do empatii tylko dlatego, że
                            > Pani zdaniem, jestem mężczyzną. Nie sądzę aby płeć uniemożliwiała wyobrażenie
                            > sobie i próby wczucie się w położenie osoby prostytuującej się (niezależnie od
                            > płci).

                            Ani mi w głowie odmawianie Pani prawa do jakichkolwiek własnych odczuć, tym
                            bardziej, że jest Pani kobietą. Przepraszam za tą nieoczekiwaną zamianę miejsc,
                            jednoczesnie zaznaczając, że bynajmniej nie odmawiam również prawa do ludzkich
                            odczuć nawet mężczyznom. Tym niemniej "wczuwanie się" w położenie różnych osób ma
                            sens tylko wtedy, gdy zostaniemy poproszeni o to. Natomiast ignorowanie
                            deklaracji kobiet mówiacych, że robia to z własnej woli i wmawianie im, że my
                            wiemy lepiej z jakich pobudek to robią jest już niepowaznym podejściem do
                            człowieka.

                            > Nie jestem zwolenniczką przymusowej reedukacji ale pokazania innych sposobów na
                            > życie i na wyście, często z patowej sytuacji w jakiej znalazły się osoby
                            > pchnięte do uprawiania prostytucji.

                            Zgoda. Zgodzi się Pani również, że w tej sytuacji legalizacja prostytucji jest
                            dokładnie czymś przeciwnym do Pani powyższej deklaracji.

                            > Również jestem daleka od formułowania autorytatywnych sądów iż wiem lepiej kto
                            > jakie ma potrzeby, jestem tylko za uświadamianiem dróg wyjścia z trudnych
                            > sytuacji i uruchomienia przeróżnych (najchętniej ze wsparciem państwa)
                            > organizacji gwarantujących pomoc w takich przypadkach. Dlaczego ze wsparciem
                            > państwa? Bo jak powiedziałam wcześniej, jest to problem społeczny i próby
                            > głuszenia tego faktu "wolną wolą" i świadomie podjętymi decyzjami o
                            > prostytucji jest naiwnością w znakomitej większości przypadków.

                            A kto pisze, że nie jest to problem społeczny? Każdy problem istniejacy w
                            społeczeństwie jest problemem społecznym, tak ogólnikowemu zdaniu jakie wyszło
                            spod Pani klawiatury nie sposób zaprzeczyć. Jednak dalej nie rozumiem, czy z
                            jednej strony państwo ma pomagać prostytutkom zmieniać styl życia, z drugiej zaś
                            legalizować ten zawód stwarzając tym samym warunki do jego lepszego
                            praktykowania. Jak na mój prosty umysł jest to dosyć pokrętna logika.

                            > Pozdrawiam
                            > ps. jestem kobietą, jeżeli to Panią interesuje

                            Interesuje, dziekuję za wyjaśnienie. Ponoć kobiety wykorzystują w myśleniu ciut
                            inne proporcje w naszych mózgowych półkulach, może tu tkwi odwieczny problem
                            braku zrozumienia jednej płci przez drugą? Kłaniam się.
                            • Gość: Unio Re: do Jorland IP: *.*.*.* 20.06.01, 15:16
                              > > Nie odmawiam wolnej woli nikomu i ton mojego postu nie ma takiego wydźwięk
                              > u.
                              > Pozwolę sobie zachować ciut innś opinię. To właśnie "ton" Pani wpisu wskazuje
                              na podważenie znaczenia wolnych wyborów. Jeśli gros prostytutek jest w ten czy inn
                              y sposób zmuszana do tej praktyki, to nie można powiedzieć, że są one wolne w swy
                              ch wyborach. A skoro są zmuszane to powinno być to prawnie zabronione, bo nie
                              wolno ludzi zmuszać do czegoś co jest przestępstwem. <

                              i tak jest. Czerpanie zysków z sutenerstwa, stręczycielstwa i kuplerstwa jest
                              przestępstwem (również w prawie polskim)

                              > W tej sytuacji uzasadnienie jakie Pani przedstawia dla lagalizacji prostytucji
                              przypomina gaszenie ognia beznyną. Bo jaki sens ma ochrona prostytutek przed
                              maltretowaniem klientów skoro cały ten proceder opiera się na bezprawiu? To tak
                              jakby postulować legalizację morderstw byle byłyby one dokonywane w humanitarnych
                              warunkach. Człowiek może być bity na ulicy, ale po wczesniejszym znieczuleniu i
                              opłaceniu odszkodowania jego rodzinie. <

                              Porównanie dość infantylne.
                              A legalizacja to właśnie zmiana sytuacji prawnej kobiet (i nie tylko) trudniących
                              sie prostytucją.
                              Prostytucja jest mocno związana ze światkiem przestępczym (dla jasności podam
                              kilka przykładów: handel narkotykami, pranie brudnych pieniędzy, handel bronią,
                              również ludźmi, stręczenie dzieci, pornografia dziecięca i cała masa innych
                              przestępstw) dlatego też legalizacja prostytucji zapewni wyście prostytucji z
                              szarej strefy i uruchomienie systemu kontrolowania czy np. prostytuujące sie
                              osoby nie są do tego zmuszane, czy są zdrowe, czy nie są to osoby małoletnie itp.

                              > > Nie wiem dlaczego formułuje Pani sąd, że w mojej opinii legalizacja prosty
                              > tucji byłaby błędem - wręcz przeciwnie! Bo to jest właśnie POMOC dla tych, którz
                              > y stają się ofiarami, są stręczeni, wykorzystywani, poniżani... <

                              jeżeli to nie dość jasne, to ta pomoc ma byś skierowana do tych, którzy stają się
                              ofiarami ....
                              proszę jeszcze raz przeczytać to zdanie, które Pani cytuje.

                              > Jeśli ta "pomoc" ma polegać na wmawianiu ludziom, że prostytucja jest formą
                              > współczesnego niewolnictwa i jednoczesnie legalizowaniu jej, to cos tutaj nie g
                              > ra z tą "pomocą".

                              Nie napisałam, że prostytucja jest formą niewolnictwa i nie podejmuję się
                              roztrząsać tego problemu.
                              Zachęcam do ponownego przeczytania mojego postu
                              pozdrawiam
                              cdn..
                              • Gość: amicus Re: do Jorland IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 20.06.01, 16:04
                                Legalizacja prostytucji? Przecież to bzdura. I tak de facto w Polsce mamy do
                                czynienia z legalną prostytucją, mimo iż rzekomo obowiązują przepisy karzące
                                sutenerstwo. Często spotykam się z widokiem prostytucji przydrożnej w
                                sąsiedztwie dyżurującej drogówki. Wielokrotnie sama widziałam, kto rozwozi i
                                przywozi te dziewczyny, myślę, że policja także, bo chyba nie zatrudniają tam
                                osób o nadzwyczaj ograniczonej percepcji. A więc dzieje się to na każdym kroku,
                                pod okiem ludzi powołanych do pilnowania porządku prawnego. Przepisy, które
                                karzą sutenerstwo to, w naszym polskim wydaniu, przepisy całkowicie martwe. I
                                myślę, że walka z wszelkimi negatywnymi skutkami prostytucji jest u nas
                                iluzoryczna i pełna hipokryzji. A legalizacja spowoduje jedynie prawne
                                usankcjonowanie tej hipokryzji. A może należałoby zastanowić się nad szwedzkim
                                modelem walki z tym zjawiskiem? Karanie mężczyzn korzystających z usług
                                prostytutek, bez penalizowania samego "zawodu", jest chyba najlepszym
                                rozwiązaniem. Oczywiście w kraju, w którym kobiety, tak samo jak mężczyźni,
                                darzone są szacunkiem społecznym i gdzie szacunek do prawa nie jest tylko
                                pustym sloganem.
                              • Gość: Jorland Re: do Jorland IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 20.06.01, 16:09
                                Czcigodna Pani, niestety nadal nie wiem co chce Pani udowodnić lub czemu
                                zaprzeczyć. W pierwszym wpisie ubolewała Pani nad ciężką dolą prostytutek
                                pisząc, że decyzja o zostaniu prostytutką nie jest podejmowana dobrowolnie, ale
                                że oddziałują tu "trauma dzieciństwa" i inne czynniki. Więc pytam, czy wie Pani
                                lepiej od samych kobiet trudniacych sie prostytucją co je pchnęło do tego
                                zawodu? Mogłaby Pani uzasadnić swoją generalizację? Temat legalizacji wyszedł
                                zaś jako poboczny i tak zresztą nie rozumiem Pani stanowiska. Bo jeśli
                                legalizujemy prostytucję to czynimy tę branżę legalną gałęzią dochodów i pracy,
                                po co więc narzekania na "traumatyczne przeżycia z dzieciństwa" aktualnych
                                prostytutek. Ostatecznie fach piekarzy też można by analizować pod kątem
                                dramatycznych przeżyć z dzieciństwa co popchnęło ich do wielogodzinnego
                                siedzenia w mące, cieście i zaduchu. Kłaniam się.
                              • Gość: amicus Re: do Unio IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 20.06.01, 16:12
                                Moja wcześniejsza wypowiedź jest skierowana oczywiście do Ciebie.Pozdrawiam.
                            • Gość: Unio Re: do Jorland IP: *.*.*.* 20.06.01, 15:25
                              Gość portalu: Jorland napisał(a):
                              > > ps. jestem kobietą, jeżeli to Panią interesuje

                              > Interesuje, dziekuję za wyjaśnienie. Ponoć kobiety wykorzystują w myśleniu ciut
                              > inne proporcje w naszych mózgowych półkulach, może tu tkwi odwieczny problem
                              > braku zrozumienia jednej płci przez drugą? Kłaniam się.

                              ?
                              ?
                              • Gość: Jorland Re: do Jorland IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 20.06.01, 16:37
                                > > > ps. jestem kobietą, jeżeli to Panią interesuje
                                >
                                > > Interesuje, dziekuję za wyjaśnienie. Ponoć kobiety wykorzystują w myśleniu
                                > ciut inne proporcje w naszych mózgowych półkulach, może tu tkwi odwieczny
                                problem braku zrozumienia jednej płci przez drugą? Kłaniam się.

                                > ?
                                > ?

                                Oh, naczytałem się różnych pomysłowych wytłumaczeń różnic w myśleniu pomiędzy
                                kobietami, a mężczyznami, wie Pani "Płeć mózgu" i takie tam. Jedna z teorii
                                tłumaczy je właśnie przez inne wykorzystywaniu mózgowych półkul, co wpływa z
                                kolei na schemat myślenia. Mówiąc krótko za odwieczne: "Ty mnie w ogóle nie
                                rozumiesz", albo: "Ty nie umiesz logicznie pomyśleć" stoją różnice biologii
                                mózgu. Inna sprawa to prawdziwośc takich tłumaczeń. Podobnie jak naukowym
                                objaśnieniem istnienia biustu (gruczoły mleczne nie wymagają takiej wielkości
                                piersi) jest bajeczka o tym jak to człowiekowate samce ni z tego ni z owego
                                zażądały od człowiekowatych samic zamiast przyrodzonej i praktykowanej kopulacji
                                od tyłu, perwersyjnej kopulacji od przodu. Wpadły jednak w pułapkę, ponieważ
                                starciły przez to wzrokowe bodzce pozwalające utrzymać erekcję. Cóż miały zrobić
                                biedne przodkinie kobiet? Oczywiście na powrót do naturalnej kopulacji od tyłu
                                nie było mowy, wiadomo, że mężczyźni to egoiści i myślą tylko o swoim - dosłownie
                                i w przeności - interesie. Więc sobie tylko znanym sposobem sprawiły, że zaczęły
                                im rosnąć piersi. Zachwyt z tego powodu człowiekowatych samców był tak wielki, że
                                nie tylko pozwalał im utrzymywać erekcję, ale sprawił, że tą jakże sympatyczną
                                pozostałością meandrów ewolucji możemy się cieszyc do dziś. Jak Pani widzi
                                niektóre teorie są zupełnie oryginalne, co niekoniecznie znaczy, że prawdziwe,
                                podobnie może być z ową płcią mózgu. Kłaniam się.
                                • Gość: Unio Re: do Jorland IP: *.*.*.* 21.06.01, 08:57
                                  Gość portalu: Jorland napisał(a):
                                  > > > > ps. jestem kobietą, jeżeli to Panią interesuje
                                  > >
                                  > > > Interesuje, dziekuję za wyjaśnienie. Ponoć kobiety wykorzystują w myś
                                  > leniu
                                  > > ciut inne proporcje w naszych mózgowych półkulach, może tu tkwi odwieczny
                                  >
                                  > problem braku zrozumienia jednej płci przez drugą? Kłaniam się.
                                  >
                                  > > ?
                                  > > ?
                                  >
                                  > Oh, naczytałem się różnych pomysłowych wytłumaczeń różnic w myśleniu pomiędzy
                                  > kobietami, a mężczyznami, wie Pani "Płeć mózgu" i takie tam. Jedna z teorii
                                  > tłumaczy je właśnie przez inne wykorzystywaniu mózgowych półkul, co wpływa z
                                  > kolei na schemat myślenia. Mówiąc krótko za odwieczne: "Ty mnie w ogóle nie
                                  > rozumiesz", albo: "Ty nie umiesz logicznie pomyśleć" stoją różnice biologii
                                  > mózgu. Inna sprawa to prawdziwośc takich tłumaczeń. Podobnie jak naukowym
                                  > objaśnieniem istnienia biustu (gruczoły mleczne nie wymagają takiej wielkości
                                  > piersi) jest bajeczka o tym jak to człowiekowate samce ni z tego ni z owego
                                  > zażądały od człowiekowatych samic zamiast przyrodzonej i praktykowanej kopulacj
                                  > i
                                  > od tyłu, perwersyjnej kopulacji od przodu. Wpadły jednak w pułapkę, ponieważ
                                  > starciły przez to wzrokowe bodzce pozwalające utrzymać erekcję. Cóż miały zrobi
                                  > ć
                                  > biedne przodkinie kobiet? Oczywiście na powrót do naturalnej kopulacji od tyłu
                                  > nie było mowy, wiadomo, że mężczyźni to egoiści i myślą tylko o swoim - dosłown
                                  > ie
                                  > i w przeności - interesie. Więc sobie tylko znanym sposobem sprawiły, że zaczęł
                                  > y
                                  > im rosnąć piersi. Zachwyt z tego powodu człowiekowatych samców był tak wielki,
                                  > że
                                  > nie tylko pozwalał im utrzymywać erekcję, ale sprawił, że tą jakże sympatyczną
                                  > pozostałością meandrów ewolucji możemy się cieszyc do dziś. Jak Pani widzi
                                  > niektóre teorie są zupełnie oryginalne, co niekoniecznie znaczy, że prawdziwe,
                                  > podobnie może być z ową płcią mózgu. Kłaniam się.

                                  To po co o tym pisać?
                                  • Gość: Unio Re: do ... IP: *.*.*.* 21.06.01, 10:35
                                    Witam ponownie
                                    Jak sam/a Pan/Pani (już się zgubiłam) zauważył/a cyt: "Nie chcę przez to
                                    powiedzieć, że nie istnieją przypadki zmuszania kobiet do prostytucji czy też
                                    wywierania wpływu na nie aby praktykowały one ten proceder. Takim osobom należy
                                    pomagać bezwzględnie zwłaszcza jeśli wykażą one chęć zmiany stylu życia..."
                                    A sprawą prostytucji zajmuje się szereg organizacji w Polsce i niestety
                                    statystyki pokazują, że decyzja o prostytucji podejmowana przez kobiety często
                                    jest wynikiem tych czynników o których pisałam jak również wynikiem
                                    przestępstwa.
                                    A co za tym idzie, zmiana prawna pozwalająca na jednoznaczną regulację w tym
                                    obszarze ma za zadanie zdekryminalizowanie tego procederu.
                                    „Legalizacja prostytucji”, czy „Ustawa antyaborcyjna” to pewne figury
                                    retoryczne, które w sposób nieprawdziwy (na potrzeby dziennikarskie) określają
                                    pewne prawa, i tak: „Ustawa anty..” to nie zakaz wykonywania aborcji, ale
                                    nadanie pewnych niemajątkowych i warunkowo majątkowych praw człowiekowi, który
                                    się jeszcze nie narodził, zaś „Legalizacja prosty...” to nie jest regulacja,
                                    która mówi „idźcie i prostytuujcie się” tylko ma za zadanie ochronę osób które
                                    do tej pory pyły poza prawem.
                                    Co to oznacza? Obecne prawo w Polsce, na skutek ratyfikacji ONZtowskiej
                                    konwencji o zwalczaniu handlu ludźmi i eksploatacji prostytucji, zobowiązuje do
                                    karania każdego, kto czerpie zyski z prostytucji innej osoby, oraz do
                                    przestrzegania zakazu prowadzenia legalnych domów publicznych, eksploatacji
                                    prostytutek i rejestracji prostytutek, jak również do podejmowania innych
                                    restrykcyjnych działań wobec osób prostytuujących się.
                                    Do czego to prowadzi? Do tego, że w Polsce istnieją agencje towarzyskie,
                                    sutenerstwo ..., w których prostytutkom odbiera się większość dochodu, często
                                    pracują w domach publicznych nie z własnej woli, często w ogóle nie dostają
                                    pieniędzy, bo wmawia im się, że muszą spłacić jakiś dług, są faszerowane
                                    narkotykami, bo osobą uzależnioną jest łatwiej manipulować itd.
                                    Czy decyzja o prostytucji może być decyzją wynikającą z nieprzymuszonej woli?
                                    Tak, owszem. Tylko, że trudno mówić, że ktoś decyduje się na sprzedaż swojego
                                    intymności ponieważ jest to takie „fajne”, zadecydowanie częściej wynikiem jest
                                    trudna sytuacja ekonomiczna, a jeśli do prostytucji pcha sytuacja ekonomiczna,
                                    to czy można mówić o wolnym wyborze? Bo gdyby kobiety, które sterczą przy
                                    drogach, czy łapią klientów na ulicach miały alternatywę, to pracowałyby na
                                    ulicy, wiedząc jak bardzo niebezpieczna jest to zabawa?
                                    Bez wątpienia są sytuacje, w których kobiety decydują się na prostytucją na
                                    pewien okres czasu, żeby zarobić a potem zapomnieć.
                                    Jednakże częściej mamy do czynienia ze zjawiskiem prostytucji wymuszonej, kiedy
                                    kobieta nie godzi się na warunki w jakich pracuje, dostaje mniej pieniędzy niż
                                    było to uzgodnione, nie ma prawa negocjować z klientem bądź mu odmówić, jest
                                    bita, szantażowana.
                                    Przecież przemoc czy łamanie prawa pracy jest przestępstwem.
                                    Nie chcąc dopuścić do kryminogennych zachowań, dobrym rozwiązaniem staje się
                                    umożliwienie podejmowania obywatelom decyzji o samym sobie i dopuszczenie
                                    prawne, że człowiek może czerpać zyski z nierządu.
                                    Jeżeli wziąć przykład Holandii – są tam spółdzielnie prostytutek, w których
                                    prostytutki pracują „na własny rachunek”, bez sutenerstwa, płacą podatki,
                                    wspólnie dzielą zyski i koszty.
                                    W Polsce prostytutka jest wyjęta spod prawa – to znaczy nie ma żadnych praw.
                                    Padają one ofiarą sutenerów, są wykorzystywane, maltretowane, gwałcone ... ale
                                    nie wnoszą spraw, bo czy można zgwałcić prostytutkę? Przemoc wobec tych kobiet
                                    jest niejako dozwolona. Co z tego że mają takie same prawa jak każdy obywatel?
                                    Czy prostytutka może zaskarżyć klienta czy sutenera z powodu przemocy, bo jej
                                    nie zapłacił, bo wymusił na niej jakieś zachowania wbrew jej woli? Takie sprawy
                                    nie mają miejsca, a czy to dziwne?
                                    Jeśli chodzi o mój generalny sąd, że większość kobiet trudniących się
                                    prostytucją w Polsce to osoby, które w sposób niezupełnie dobrowolny (przemoc
                                    seksualne w dzieciństwie, warunki ekonomiczne, generalnie przemoc i inne)
                                    zdecydowały się na taką działalność, wynika z raportów organizacji zajmujących
                                    się problemem prostytucji w Polsce np. LaStrada, OŚKa.
                                    Jestem w stanie zrozumieć sprzeciw jaki może wywołać legalizacja prostytucji
                                    (choć jak napisałam wyżej jest to pewna figura, która nie do końca oddaje
                                    istotę regulacji) ze względów moralnych, etycznych np. – tu ukłon ku Jorland
                                    cyt. ”jeżeli legalizujemy, to czynimy tą branżę legalną gałęzią dochodów i
                                    pracy”.
                                    Jeżeli chcemy walczyć z jakimś procederem, najlepiej dokonać regulacji prawnej
                                    obejmującą pewne aspekty działalności, które są kryminogenne.
                                    Jak pisałam wcześniej, prostytucja i zorganizowana przestępczość to „jedna
                                    wielka rodzina”.
                                    Należy mieć świadomość, że fakt iż pewna działalność zostanie opisana w prawie
                                    i zostaną określone pewne zasady i warunki nie oznacza, że tym samym
                                    prostytucja stanie się zjawiskiem społecznie pożądanym, nie! taki zapis nie
                                    zdejmie z prostytucji pewnego odium – pozostanie zjawiskiem nagannym moralnie.
                                    A tak na marginesie, póki pamiętam – problem prostytucji jest problemem
                                    społecznym, nie dlatego tylko, że dotyczy społeczeństwa (taka oczywistość
                                    twierdzenia zadziwia Cię Jorland) ale jest to zjawisko występujące w skali
                                    masowej, tj. nie jest zjawiskiem marginalnym i to stanowi kryterium takiej
                                    oceny.
                                    Ponieważ można o tym pisać i pisać postaram się zamknąć to pewną konkluzją:
                                    Wprowadzenie regulacji o której mowa, ma za zadanie (jak już pisałam)
                                    uruchomienie działań kontrolnych, taka regulacja nakłada na państwo szereg
                                    obowiązków, i to jest zjawisko dobre, gdyż pozwala chronić prawa kobiet, które
                                    do prostytucji zostały zmuszone itp. itd.
                                    A zadaniem prawa jest chronić tych, którzy są słabsi, którzy są dyskryminowani,
                                    niezależnie od tego czy wynika to z ich błędnych czy świadomych decyzji. Po to
                                    człowiek stworzył państwo i prawo.
                                    Jeśli chodzi o przykład podanych przez Amicus dotyczący Szwecji – z pewnością
                                    jest to jakieś rozwiązanie. Ta regulacja jasno pokazuje, że popyt generuje
                                    podaż, a skutek tego jest taki, że prostytucja w Szwecji nie jest biznesem
                                    kryminogennym, nie tak znowu bardzo dochodowym, i nie ma tak wieku chętnych do
                                    prostytuowania się. I bardzo dobrze, bo takie przykłady pokazują, że nie tak
                                    wiele osób jak się powszechnie sądzi, decyduje się na prostytucję np. „z
                                    powołania”.
                                    Amicus cyt. „Legalizacja prostytucji? Przecież to bzdura. I tak de facto w
                                    Polsce mamy do czynienia z legalną prostytucją, mimo iż rzekomo obowiązują
                                    przepisy karzące sutenerstwo. Często spotykam się z widokiem prostytucji
                                    przydrożnej w sąsiedztwie dyżurującej drogówki. Wielokrotnie sama widziałam,
                                    kto rozwozi i przywozi te dziewczyny, myślę, że policja także...” – nie wiem
                                    jak można na podstawie zjawisk przestępczych wysnuwać wniosek, że prostytucja w
                                    Polsce jest legalna. Problemem w Polsce jest wymiar sprawiedliwości, nieudolne
                                    prawo i organy mające za zadanie egzekwowanie prawa.
                                    Również należy pamiętać, że nie wszystkie aspekty życie człowieka/obywatela
                                    muszą być uregulowane prawnie, byłoby to zjawisko osobliwe i niepożądane.
                                    Dlatego też zadaniem prawa jest reagowanie na różne zjawiska, a w szczególności
                                    na te, które prowadzą do łamania podstawowych praw bezwzględnie obowiązujących.
                                    pozdrawiam
                                    • Gość: Jorland Re: do ... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 21.06.01, 11:47
                                      Dziękuję za w miarę szerokie naświetlenie sprawy. Temat przyczyn prostytucji
                                      zostawmy, musielibyśmy się strasznie rozpisywać co rozwodniłoby temat i
                                      sprawiłoby, że byśmy nie za bardzo wiedzieli "gdzie koniec, a gdzie początek".
                                      Natomiast kilka zdań w sprawie legalizacji prostytucji. Jak rozumiem Pani
                                      wywody jej wprowadzenie sprawiłoby (przynajmniej w teorii), że zostałyby
                                      obcięte negatywne aspekty prostytucji (zmuszanie, szantażowanie,
                                      wykorzystywanie), a zostałyby te, które można zaakceptować. Tzn. jeśli kobieta
                                      chce wybrać taką formę pracy to należy stworzyć warunki, aby mogła ona pracować
                                      godnie, a nie wpadała w sidła alfonsów i gangów, co znacznie pogarsza jej
                                      położenie. Teoria jest niezła, mam jednak kilka wątpliwości. Po pierwsze
                                      rozpaczliwa czasem sytuacja prostytutek wynika nie z braku prawnych uregulowań,
                                      ale z żałosnego przestrzegania obecnego prawa. Sprawnie i szybko egzekwowane
                                      prawo zakazujące stręczycielstwa i czerpania zysków z nierządu miałoby ten
                                      plus, że nie tylko ograniczyłoby zjawisko prostytucji (poprzez uderzenie w
                                      alfonsów) ale i stanowiłoby pewien straszak dla kobiet myślących o tej formie
                                      zarobku. Chcesz być prostytutką? Proszę bardzo, ale licz się z tym, że
                                      wpadniesz w łapy alfonsów. Po drugie nie wiem na ile legalizacja prostytucji na
                                      Zachodzie zmniejszyła kryminogennośc tego zjawiska. W końcu młode Polski siłą
                                      zmuszane do prostytucji są wywożone do najzupełniej legalnych i kulturalnych
                                      burdeli w Holandii, czy Niemczech. Pani okrągłe stwierdzenia o sposobach walki
                                      z niektórymi zjawiskami też są wątpliwe. Bo skoro legalizujemy prostytucję to
                                      dlaczego nie sprzedaż narkotyków? holendrzy są tutaj konsekwentni. A skoro
                                      narkotyki to dlaczego nie handel bronią? Postuluje w związku z tym wprowadzenie
                                      wolności handlu bronią tak jak - a co! - w USA. Niech zgadne - tutaj Pani
                                      gwałtownie zaprotestuje, prawda? Tym niemniej tok rozumowania jaki Pani
                                      przedstawiła jest jekimś argumentem za legalizacja prostytucji. Kiedyś
                                      prohibicja okazała się błędem, być może podobnie jest z prostytucją. Być może,
                                      ale być może nie i tak naprawde okaże się, że skórka nie była warta wyprawki.
                                      Twierdzenie, że trudne warunki ekonomiczne przymuszają kobiety do prostytucji
                                      jest niewątpliwe prawdziwe, tyle tylko, że nie oddaje całej prawdy. W znacznie
                                      bogatszych krajach niż Polska prostytucja kwitnie. Jeśli więc legalizujemy
                                      prostytucję to musimy uznać, że jest to po prostu kolejna branża legalnych
                                      usług i nie ma sensu mówienie o jakimkolwiek "zmuszaniu" do tego procederu.
                                      Nikt nikogo nie zmusza do zostania fryzjerem, podobnie musi być z
                                      prostytutkami. Trzeba by więc przewartościować trochę spojrzenie: prostytucja
                                      to nie poniżający kobietę proceder ale normalna forma handlu własnymi wdziękami
                                      i umiejętnościami.

                                      I już na marginesie, niepotrzebnie stawia mi Pani zarzut niezrozumienia
                                      problemów społecznych. To po prostu kwestia definicji, jeśli pisałem o
                                      problemach istniejących w społeczeństwie to miałem dokładnie na myśli to, że
                                      problemy te muszą być w odpowiedniej skali by je nazwać "społecznymi". A
                                      sprzeciwy moralne? Owszem one istnieją, tym niemniej godzis się trzeba z
                                      wieloma rzeczami, które budzą sprzeciw. Tym niemniej nie lekceważyłbym ich. W
                                      końcu każdy system regulacji prawnych zawsze opiera się na pewnych wartościach,
                                      takich, czy innych. Kłaniam się.
                                  • Gość: Jorland Re: do Jorland IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 21.06.01, 10:44
                                    (...)
                                    >Jak Pani widzi
                                    > niektóre teorie są zupełnie oryginalne, co niekoniecznie znaczy, że prawdziwe,
                                    > > podobnie może być z ową płcią mózgu. Kłaniam się.
                                    >
                                    > To po co o tym pisać?

                                    Cóż, pisanie ma służych komunikowanie komuś jakiejś treści.
                                    • Gość: Unio Re: do Jorland IP: *.*.*.* 21.06.01, 10:50
                                      Gość portalu: Jorland napisał(a):

                                      > (...)
                                      > >Jak Pani widzi
                                      > > niektóre teorie są zupełnie oryginalne, co niekoniecznie znaczy, że prawdz
                                      > iwe,
                                      > > > podobnie może być z ową płcią mózgu. Kłaniam się.
                                      > >
                                      > > To po co o tym pisać?
                                      >
                                      > Cóż, pisanie ma służych komunikowanie komuś jakiejś treści.

                                      rozumiem, ale co ma piernik do wiatraka? (pytanie retoryczne)
                                      • Gość: Jorland Re: do Jorland IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 21.06.01, 12:04
                                        > > Cóż, pisanie ma służych komunikowanie komuś jakiejś treści.
                                        >
                                        > rozumiem, ale co ma piernik do wiatraka? (pytanie retoryczne)

                                        To było odnośnie Pani stwierdzenia nt. męskiej i kobiecej empatii. Taka luźna
                                        dygresja o możliwych przyczynach owej empatii i jej biologicznym fundamencie. Aby
                                        nie rozrzedzać się w tematyce zamknijmy ten wątek.
                                        • Gość: Unio Re: do Jorland IP: *.*.*.* 21.06.01, 13:14
                                          Jeżeli, jak Pan to nazywa „forma handlu własnymi wdziękami i umiejętnościami”
                                          nie będzie zabroniona, co znaczy, że nie będzie się rozwijać w podziemiu,
                                          zostanie normalnie opodatkowana, prostytutki, ich godność i prawo decydowania
                                          staną się chronione prawnie, TO ten proceder przestanie być tak atrakcyjny.
                                          Staje się zwykłym biznesem kontrolowanym przez urzędy skarbowe i inne organy
                                          prawa - i jest to pewna metoda.
                                          Taki stan prawny jaki mamy obecnie (tj. mamy karać stręczycieli) jest
                                          nieudolny. Dlaczego? Jak pisałam żadna prostytutka, która uważa że chce lub
                                          musi trudnić się tym procederem nie poda do sądu alfonsa – tym samym
                                          egzekwowanie prawa wynikającego z konwencji jest niemożliwe. Jak można próbować
                                          uderzać w alfonsów skoro nikt nie chce ich obciążyć zeznaniami? PAT.
                                          I właśnie na tym polega problem, że prostytutki (nie ważne czy chcąc czy nie)
                                          stają się ofiarami przestępstw.
                                          A jeśli chodzi o wywożenie kobiet do burdeli w Holandii – to co Pan twierdzi
                                          jest nieprawdą. Zmiana prawna, która dokonała się w tym kraju, spowodowała to,
                                          że aby prowadzić burdelik trzeba mieć koncesję, a aby mieć koncesję, trzeba
                                          spełnić wiele warunków. Od chwili zmiany prawa, domy publiczne są kontrolowane
                                          (a można kontrolować tylko jeżeli wie się gdzie, jaki biznes działa – w Polsce
                                          jest to niemożliwe, można jedynie robić „naloty”, ale to nieefektywne z
                                          przyczyn - patrz powyżej) i nie ma już miejsca na nielegalną pracę kobiet z
                                          Rosji czy Polski, gdyż potrzebne jest zezwolenie na pracę, a żadna z tych
                                          obywatelek nie jest zainteresowana płaceniem podatków i jednoznacznej
                                          rejestracji jako prostytutka. W takich warunkach tzw. prostytucja wyjazdowa nie
                                          wchodzi w rachubę. Pozostają burdele w Niemczech.
                                          Sytuacja kobiet wywiezionych (tj. nie z własnej woli) do domów publicznych w
                                          Niemczech jest fatalna, dlatego, że nikt nie upomina się o ich prawa a same są
                                          przetrzymywane siłą, odizolowane od tych którzy ewentualnie mogliby im pomóc w
                                          ucieczce. Są przetrzymywane w prywatnych mieszkaniach, a nie w legalnie
                                          działających burdelach.
                                          Inną sprawą jest proponowana przez Pana, dość złośliwa „konsekwencja” w
                                          legalizowaniu handlu bronią, narkotykami itp. Nie będę tego komentować bo jest
                                          to bardzo dalekim uproszczeniem. Proszę zastanowić się nad swoim wywodem.
                                          Jak napisałam wcześniej, chodzi o zapewnienie prawnych warunków działania
                                          wymiarowi sprawiedliwości, organom ścigania (i w związku z tym zapewnienie
                                          pomocy osobom zmuszanym do prostytucji i możliwości z nią zerwania – jak
                                          pisałam, często kobiety stają się ubezwłasnowolniane, szantażowane..) . Jeżeli
                                          nie jesteśmy wstanie panować nad pewnymi zjawiskami, musimy nadać im pewny opis
                                          prawny aby móc podejmować działania w świetle prawa.
                                          Jak pisałam, prostytucji nie można nadać neutralności w sensie moralnym czy
                                          etycznym – i to nie jest zadaniem prawa aby pewne zjawiska w sposób
                                          jednoznaczny określać i klasyfikować. Jak już pisałam, żadna regulacja nie
                                          zmieni społecznego nastawienia, i jak już pisałam, proponowana regulacja nie
                                          jest zapisem, który mówi, że prostytucja jest legalna.
                                          cyt: ”Owszem one istnieją (tj. sprzeciwy moralne), tym niemniej godzis się
                                          trzeba z wieloma rzeczami, które budzą sprzeciw. Tym niemniej nie lekceważyłbym
                                          ich. W końcu każdy system regulacji prawnych zawsze opiera się na pewnych
                                          wartościach, takich, czy innych”
                                          jak Pan trafnie zauważył, zasadą tworzenia prawa jest dbanie o jego zgodność z
                                          ogólnie przyjętymi normami etycznymi i moralnymi, dlatego też
                                          zapis ma określić warunki funkcjonowania przemysłu rozrywkowego (ładny
                                          eufemizm, prawda? – przykład Holandii), nie mówi zaś na przykład, że: możesz
                                          handlować swoim ciałem, świadcząc usługi seksualne za wynagrodzeniem, czy każdy
                                          człowiek ma prawo do czerpania korzyści majątkowych z odbywania stosunków
                                          seksualnych z innymi osobami.
                                          Jest to regulacja, z której nie wynikają takie rzeczy, prawo nie może być tak
                                          konstruowane.
                                          Nie jest prawdą, że w krajach bogatych prostytucja kwitnie. Jest ona tylko
                                          skupiona na pewnym obszarze, tj. odizolowana od tzw. zdrowego społeczeństwa
                                          (przykład Holandii, Niemiec). Są miejsca, do których idąc wiesz czego się
                                          spodziewać, wiesz również że nie ma tam wstępu młodzież, dzieci = osoby
                                          niepełnoletnie. Jeżeli zdarzy się inaczej, należy interweniować.

                                          „Tzn. jeśli kobieta chce wybrać taką formę pracy to należy stworzyć warunki,
                                          aby mogła ona pracować
                                          godnie, a nie wpadała w sidła alfonsów i gangów, co znacznie pogarsza jej
                                          położenie” – to też jest pewne uproszczenie. Nie chodzi o to aby stwarzać
                                          warunki do „realizowania się” jako prostytutka, chodzi o to aby przenieść
                                          prostytucję ze świata przestępczego, do świata, w którym będzie ona jawnie,
                                          prawnie kontrolowana. Przecież nie można pozostać obojętnym na te osoby, które
                                          niezależnie czy z własnej winy czy nie, stały się ofiarami przestępstw – a
                                          takimi ofiarami staję się kobiety decydujące się na prostytucję, nie mogą być
                                          wyjęte spod prawa, nie mogą być pozbawione tych praw! Prawo nie nawołuje do
                                          prostytuowania się.
                                          pozdrawiam
                                          • Gość: Jorland Re: do Jorland IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 21.06.01, 14:31
                                            > Jeżeli, jak Pan to nazywa "forma handlu własnymi wdziękami i umiejętności
                                            > ami" nie będzie zabroniona, co znaczy, że nie będzie się rozwijać w podziemiu,
                                            > zostanie normalnie opodatkowana, prostytutki, ich godność i prawo decydowania
                                            > staną się chronione prawnie, TO ten proceder przestanie być tak atrakcyjny.
                                            > Staje się zwykłym biznesem kontrolowanym przez urzędy skarbowe i inne organy
                                            > prawa - i jest to pewna metoda.

                                            Rozumiem, że wyznaje Pani poglad, że zakazane drzewo kusi mocniej? Popyt na
                                            usługi seksualne ma spaść po tym jak staną się one normalną gałęzią przemysłu
                                            rozrywkowego? Panaceum na tak bolesny problem, aż dziwne, że tępe ludzie nie
                                            legalizują na gwałt prostytucji.

                                            Co do wywożenia do holenderskich burdeli to nie znam sprawy na tyle by wchodzić w
                                            polemikę, z wrodzonej życzliwości skłonny jestem przyznać Pani rację. Zauważam
                                            tylko, że stoi to w jaskrawej sprzeczności z pierwszym wpisem, w którym cytowano
                                            "Monde Diplomatique": "W Holandi wiekszosc z 5500 prostytutek exponujacych
                                            sie na ulicach lub w witrynach,pochodza z Afryki lub Europy Wschodniej.wiekszosc
                                            tych kobiet swiezo przybylych sa dokladnie pilnowane przez ich handlarzy".

                                            >W sprawie Inną sprawą jest proponowana przez Pana, dość złośliwa "konsekwencja̶
                                            > 1; w legalizowaniu handlu bronią, narkotykami itp. Nie będę tego komentować
                                            >bo jest to bardzo dalekim uproszczeniem. Proszę zastanowić się nad swoim wywodem.

                                            Nad czym mam się zastanawiać droga Pani? Nad tym, że jak spotyka Pani niewygodny
                                            argument to zasłania się Pani ogólnikami? Uproszczenie? W czym uproszczenie
                                            szanowna Pani, w tym, że lekkie narkotyki zalegalizowano w Holandii? To też
                                            uproszczenie? Holendrzy przynajmniej są konsekwentni w tej logice, skoro
                                            przyjmuja taki system walki z patologiami to są konsekwentni, Pani natomiast
                                            opowiada się za legalizacją prostytucji, po czym zaczyna Pani wierzgać przeciw
                                            legalizacji handlu bronią.

                                            > Jak napisałam wcześniej, chodzi o zapewnienie prawnych warunków działania
                                            > wymiarowi sprawiedliwości, organom ścigania (i w związku z tym zapewnienie
                                            > pomocy osobom zmuszanym do prostytucji i możliwości z nią zerwania - jak
                                            > pisałam, często kobiety stają się ubezwłasnowolniane, szantażowane..)

                                            Umożliwimy zerwanie z prostytucją przez dowartosciowywanie i legalizowanie zawodu
                                            prostytutki. Niechże Pani będzie poważna. Może Pani owszem, pisac o tym, że
                                            legalizacja "unormuje" rynek usług cielesnych, ale niechże Pani nie zaklina
                                            rzeczywistości, że legalizacja prostytucji pozwoli na zrywanie z tą prostytucją.
                                            To tak jakby mowić, że zniesienie prohibicji pozwoliło na niepicie alkoholu.

                                            >Jeżeli
                                            > nie jesteśmy wstanie panować nad pewnymi zjawiskami, musimy nadać im pewny opis
                                            > prawny aby móc podejmować działania w świetle prawa.

                                            Zgadzając się z Panią na tej podstawie żądam legalizacji handlu bronią na
                                            znacznie bardziej liberalnych zasadach niż dotąd. "Musimy im nadać pewien opis
                                            prawny", prawda?

                                            > Jak pisałam, prostytucji nie można nadać neutralności w sensie moralnym czy
                                            > etycznym - i to nie jest zadaniem prawa aby pewne zjawiska w sposób
                                            > jednoznaczny określać i klasyfikować. Jak już pisałam, żadna regulacja nie
                                            > zmieni społecznego nastawienia, i jak już pisałam, proponowana regulacja nie
                                            > jest zapisem, który mówi, że prostytucja jest legalna.

                                            Nie jest legalna będąc legalną.

                                            > Jak Pan trafnie zauważył, zasadą tworzenia prawa jest dbanie o jego zgodność z
                                            > ogólnie przyjętymi normami etycznymi i moralnymi, dlatego też
                                            > zapis ma określić warunki funkcjonowania przemysłu rozrywkowego (ładny
                                            > eufemizm, prawda? - przykład Holandii), nie mówi zaś na przykład, że: moż
                                            > esz
                                            > handlować swoim ciałem, świadcząc usługi seksualne za wynagrodzeniem, czy każdy
                                            > człowiek ma prawo do czerpania korzyści majątkowych z odbywania stosunków
                                            > seksualnych z innymi osobami.
                                            > Jest to regulacja, z której nie wynikają takie rzeczy, prawo nie może być tak
                                            > konstruowane.

                                            To już jest bełkot - przepraszam. Jak chce Pani katalogować w skarbówce te
                                            usługi? Jeśli prostytucja jest zalegalizowana to po co te rojenia, że "prawo nie
                                            mówi, że możesz handlować swoim ciałem". A co mówi w takim razie? Mówi nie
                                            mówiąc? Zezwala nie zezwalając? Prostytucja jest prawnie legalna, ale prawo nie
                                            mówi, że można handlować własnym ciałem i usługami seksualnymi - perełka, po
                                            prostu perełka.

                                            > Nie jest prawdą, że w krajach bogatych prostytucja kwitnie.

                                            Dobrze, nie kwitnie, o czym najlepiej wiedzą dziewczyny wywożone do tych krajów.

                                            > "Tzn. jeśli kobieta chce wybrać taką formę pracy to należy stworzyć warun
                                            > ki, aby mogła ona pracować godnie, a nie wpadała w sidła alfonsów i gangów,
                                            >co znacznie pogarsza jej położenie" - to też jest pewne uproszczenie. Nie
                                            >chodzi o to aby st warzać warunki do "realizowania się" jako prostytutka,
                                            >chodzi o to aby prz enieść prostytucję ze świata przestępczego, do świata, w
                                            >którym będzie ona jawnie, prawnie kontrolowana.

                                            Do świata legalnych usług seksualnych. Towar, oferta, wycena, transakcja,
                                            konsumpcja, rachunek, Urząd Skarbowy, godziny pracy, sąd pracy. Tak jak usługi
                                            dentystyczne, gazownicze, hydrauliczne, etc. Nie rozumiem dlaczego nie chce Pani
                                            nazywac rzeczy po imieniu, a wpada w dziwny słowotok "nielegalnej legalności" i
                                            "niezachęcania zachęcaniem". Kłaniam się.
                                            • Gość: Unio Re: do Jorland IP: *.*.*.* 21.06.01, 15:21
                                              Jorland: "Rozumiem, że wyznaje Pani poglad, że zakazane drzewo kusi mocniej?
                                              Popyt na usługi seksualne ma spaść po tym jak staną się one normalną gałęzią
                                              przemysłu rozrywkowego? Panaceum na tak bolesny problem, aż dziwne, że tępe
                                              ludzie nie legalizują na gwałt prostytucji. „

                                              Nie. Taka regulacja ma zapewnić możliwość kontroli.
                                              Staje się mniej dochodowym interesem, bo np. prostytutkom nie jest odbierana
                                              płaca, bo nie pracuję za darmo, bo nie są zmuszane do tego procederu i jeżeli
                                              chce ktoś być sutenerem to musi dzielić zyski w sposób odpowiadający obu
                                              stroną, a nie jak do tej pory na zasadach niewolniczych – czy jest to
                                              dostatecznie czytelne?

                                              „Co do wywożenia do holenderskich burdeli to nie znam sprawy na tyle by
                                              wchodzić w polemikę, z wrodzonej życzliwości skłonny jestem przyznać Pani
                                              rację. Zauważam tylko, że stoi to w jaskrawej sprzeczności z pierwszym wpisem,
                                              w którym cytowano "Monde Diplomatique...”

                                              Proszę spojrzeć na datę tej publikacji.

                                              „Nad czym mam się zastanawiać droga Pani? Nad tym, że jak spotyka Pani
                                              niewygodny argument to zasłania się Pani ogólnikami? Uproszczenie? W czym
                                              uproszczenie szanowna Pani, w tym, że lekkie narkotyki zalegalizowano w
                                              Holandii? To też uproszczenie?”

                                              To nie jest kwestią napotykania na niewygodne argumenty.
                                              Wiem o tym, że zalegalizowano niektóre narkotyki w Holandii. Ale czy to
                                              oznacza, że przyjmując pewne rozwiązania prawne w jednej dziedzinie, która
                                              budzi kontrowersje, należy stosować podobne rozwiązania w innych sprawach,
                                              niejako idąc za ciosem i bezmyślnie stanowiąc, że jeśli można się prostytuować,
                                              to może warto zacząć handlować bronią, może warto umożliwić handel narkotykami,
                                              a może tak jeszcze pedofilia – bardzo dochodowe itd.
                                              Mogę próbować zrozumieć, że byłoby Panu ciężko przyjąć, że może być kraj w
                                              którym można się prostytuować i nie jest to karane, ale są inne przesłanki po
                                              temu aby zastanowić się nad taką regulacją. I te inne przesłanki są dużo
                                              ważniejsze, bo ich zadaniem jest gwarantowanie praw konstytucyjnych: prawo do
                                              wolności, godności, poszanowania ... itd.
                                              Trudno jest znaleźć rozwiązanie, w którym wilk będzie syty i owca cała, ale to
                                              nie znaczy, że mamy się nad takimi rozwiązaniami nie zastanawiać, że patrząc
                                              przez pryzmat wartość moralnych i etycznych będziemy ślepi na przemoc, gwałt,
                                              cierpienie, dręczenie, zniewalanie itd.
                                              Jeżeli ma Pan inne, lepsze rozwiązania tego problemu, zachęcam do ich
                                              przedstawienia.
                                              Przyznam, że nieco męczy mnie, odpowiadanie na Pańskie ataki na mnie – bo taki
                                              ton mają Pana posty, i ciągłe łapanie mnie za słówka, prezentowanie zdań, które
                                              wyrwane z kontekstu nabierają innego znaczenia, a Pan zaś, podejmuje polemikę z
                                              taką właśnie interpretacją moich słów.

                                              „> Jak Pan trafnie zauważył, zasadą tworzenia prawa jest dbanie o jego zgodność
                                              z ogólnie przyjętymi normami etycznymi i moralnymi, dlatego też zapis ma
                                              określić warunki funkcjonowania przemysłu rozrywkowego (ładny
                                              > eufemizm, prawda? - przykład Holandii), nie mówi zaś na przykład, że: możesz
                                              handlować swoim ciałem, świadcząc usługi seksualne za wynagrodzeniem, czy każdy
                                              człowiek ma prawo do czerpania korzyści majątkowych z odbywania stosunków
                                              seksualnych z innymi osobami.
                                              > Jest to regulacja, z której nie wynikają takie rzeczy, prawo nie może być tak
                                              konstruowane.
                                              To już jest bełkot – przepraszam”

                                              Jeśli chodzi o specyfikę prawa... cóż... tak już jest, że prawo nie przewiduje
                                              wszystkich rodzajów przestępstw, wykroczeń i nadużyć jakich mogą się dopuszczać
                                              obywatele. To może rzeczywiście sprawiać wrażenie, że skoro nie zabrania to
                                              zezwala – i tak jest. Ale czy wyobraża Pan sobie prawo, które będzie regulowało
                                              wszystkie aspekty Pana życia. Nie tylko jest to niemożliwe, ale również takie
                                              prawo byłoby potwornością.
                                              I tak może być w tym przypadku
                                              cyt: „Jeśli prostytucja jest zalegalizowana to po co te rojenia, że "prawo nie
                                              mówi, że możesz handlować swoim ciałem". A co mówi w takim razie? Mówi nie
                                              mówiąc? Zezwala nie zezwalając? Prostytucja jest prawnie legalna, ale prawo nie
                                              mówi, że można handlować własnym ciałem i usługami seksualnymi - perełka, po
                                              prostu perełka. „
                                              – tak jest to perełka, i takich perełek w prawie, na całym świecie jest masa.
                                              To złe i niemoralne! Prawda? Ale trzeba podejmować próby aby formułować
                                              regulacje, które choć często bardzo dyskusyjne moralnie i etycznie, będą
                                              służyły wyższym celom. A takim celem jest poszanowanie dóbr osobistych i bla
                                              bla bla, już o tym pisałam.
                                              Jeżeli odnosi Pan wrażenie, że popadam w „dziwny słowotok” nielegalnej
                                              legalności itp. proponuję spojrzenie na świat bardziej przytomnie i
                                              poszukiwanie trochę więcej odcieni szarości.
                                              Świat nie jest czarno-biały, niestety
                                              pozdrawiam



                                              • Gość: Jorland Re: do Jorland IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 21.06.01, 16:20
                                                >Jorland: "Rozumiem, że wyznaje Pani poglad, że zakazane drzewo kusi mocniej?
                                                >Popyt na usługi seksualne ma spaść po tym jak staną się one normalną gałęzią
                                                >przemysłu rozrywkowego? Panaceum na tak bolesny problem, aż dziwne, że tępe
                                                >ludzie nie legalizują na gwałt prostytucji. "

                                                >Nie. Taka regulacja ma zapewnić możliwość kontroli.
                                                >Staje się mniej dochodowym interesem, bo np. prostytutkom nie jest odbierana
                                                >płaca, bo nie pracuję za darmo, bo nie są zmuszane do tego procederu i jeżeli
                                                >chce ktoś być sutenerem to musi dzielić zyski w sposób odpowiadający obu
                                                >stroną, a nie jak do tej pory na zasadach niewolniczych - czy jest to
                                                >dostatecznie czytelne?

                                                Nie, bo to komunały. Kto ma strzec praw prostytutek? Policja? Sądy pracy? Na
                                                jakiej podstawie, ustnych czy pisemnych umów i przepisów legislacyjnych? Kto ma
                                                kontrolować czy prostytutka nie jest siłą zmuszana do pracy?

                                                Co do Holandii i atrykułu, rozumiem, że po zalegalizowaniu prostytucji ten
                                                (porywania kobiet) proceder został ukrócony? Skoro tak, to jest to argument za
                                                legalizacją, a nie szukanie takowych argumentów w spekulacjach jak to prawo
                                                powinnio służyć "wyższemu dobru".

                                                Co do reszty. Nie wiem gdzie Pani wyczytała bym postulował karalność
                                                prostytucji, nigdzie czegos takiego nie napisałem. Pyta Pani o inne
                                                rozwiązanie, dla mnie jest ono to, które obecnie obowiazuje. Sprawdzone,
                                                stosowane w wielu krajach świata, sa natomiast problemy z jego stosowaniem, ale
                                                to już trochę inny problem. Zarzuca mi Pani "niezrozumienie" Pani myśli i
                                                wyciąganie cytatów z kontekstu. Po pierwsze nie atakuje Panią ale Pani poglądy
                                                - chyba, że polemikę z poglądem odbiera Pani jako atak na siebie ale na to już
                                                nic nie poradzę. Po drugie również nic nie poradzę, że Pani stanowisko jest
                                                niespójne, raz Pani pisze o legalności prostytucji z podatkami, ochroną,
                                                spółdzielniami (a więc spraw siłą rzeczy prawnie regulowanych), by po chwili
                                                pisać, że tak naprawdę to nie tak my nie legalizujemy, tylko jakoś inaczej
                                                zezwalamy nie zabraniając, że tak naprawdę to tylko "figury retoryczne". Jak
                                                skrytykować Pani stanowisko skoro wygłasza Pani wzajemne sprzeczne poglądy?
                                                Zawsze wtedy można powiedzieć, że "nie zrozumiałem" głębi tych myśli, albo
                                                kazać szukać odcieni szarości na tym łez padole.

                                                Nie wiem również dlaczego wyczytała Pani jakobym bezmyślnie chciał legalizować
                                                handel bronią. Oczywiście, że zrobimy to "myślnie", starannie badając problem,
                                                powołując się na przykład państwa gdzie takie rozwiązanie się sprawdza.
                                                Podobnie jak z prostytucją. Zresztą moja polemika nie dotyczy pomysłu
                                                legalizacji prostytucji - bo to jako poważną propozycję można rozważać, ale z
                                                beznadziejną argumentacją jaką Pani uzasadnia tą propozycję. Próbuje Pani
                                                godzic ogień z wodą, zamiast uczciwie przyznać, że legalizujemy prostytucję
                                                jako branżę przemysłu "rozrywkowego", jako handel wdziękami i technikami, na
                                                takich samych zasadach jak usługi hydrauliczne, czy gazownicze. Wtedy byłby
                                                jasny punkt wyjścia a tak nadziewam sie tylko na takie okrągłe zdanka jak
                                                "prawo ma służyć wyższym celom", które to stwierdzenia nie mówią nic. Zawsze
                                                wtedy można zarzucić oponentowi niezrozumienie tego jakże głębokiego
                                                stwierdzenia. Odrzucam również zarzut jakobym postulował istnienie prawa
                                                regulujacego wszystkie dziedziny życia. To kompletny nonsens. Mam zresztą
                                                alergię i do takiego prawa jak i do takiego, które ma słuzyć jakimś mglistym
                                                "wyższym celom" - zwłaszcza jak ktoś chce te cele określać dla innych. Kłaniam
                                                się.
    • Gość: Katarzyn Re: Niewolnictwo Kobiet IP: *.tampere.fi 21.06.01, 12:06
      Nawiazujac do pierwszego listu, zapoczatkowujacego watek. Ogladalam wlasnie
      dokument o dziewczynie uprowadzonej wraz z siostra z Polski i sprzedanych do
      domu publicznego w Niemczech. Wedlug jej wlasnych slow na dyskotece dodano im
      czegos do drinkow i obudzily sie za granica. Po jakims czasie ktos zawiadomil
      policje, ta zrobila nalot. Dziewczyna chciala zeznawac,policja sie
      zainteresowala, sprawa prowadzona przez niemieckie NGO jest w toku, ale w
      miedzyczasie za nielegalne przekroczenie granicy i nielegalna prace(?)
      dziewczyne deportowano. Bez glownego swiadka wlasciciel domu, bedzie odpowiadal
      tylko za posrednictwo w nierzadzie, nie zas za porywanie i wiezienie kobiet.
      Dokument, zrobiony note bene przez Francuzow, skladal sie rowniez z wywiadow z
      niemiecka oraz polska straza graniczna i policja. Niemcy twierdza, ze maja
      zwiazane rece, i ze z pewnoscia te uprowadzone kobiety wcale uprowadzone nie
      byly(?). Polacy rowniez twierdza, ze taki problem nie istnieje. Zostaje tylko
      wstrzasajaca historia dziewczyny, ktora przez to przeszla, oraz roznego rodzaju
      NGOs, ktore takim osobom chca pomoc i ktore pisza raporty o tym, ze
      zorganizowane grupy przestepcze coraz czesciej obok handlu narkotykami, zajmuja
      sie rowniez handlem kobietami. Moze wiec, zamiast spierac sie czy prostytucja
      to wolny wybor czy nie, zakladajac ze jest to dyskusja jak najbardziej
      teoretyczna, lepiej porozmawiac o tym co zrobic aby uswiadomic szerszym masom
      spoleczenstwo, ze np. ogloszenie o pracy dla kobiet za granica w naszej prasie
      to prawdopodobnie bardzo czesto pulapka. Mamy w Polsce jedna organizacje, ktora
      sie taka kampania informacyjna zajmuje i jest to stanowczo za malo. Nie ma
      natomiast programu, ktory by pomagal takim kobietom - oraz wszystkim tym, ktore
      byc moze wiedzialy na co sie decyduja wyjezdzajac za granice, ale teraz chca z
      tym skonczyc - uwolnic sie od posrednikow, zniknac przed zemsta, zapewnil pomoc
      psychologa itp.
      Zamiast sie klocic, czy prostytucja to wolny i nieprzymuszony wybor,
      porozmawiajmy o problemie, ktory istnieje i ktorym jest handel kobietami.

      Katarzyna
      • Gość: Unio Re: Niewolnictwo Kobiet IP: *.*.*.* 22.06.01, 00:00
        Kasia napisała: „Moze wiec, zamiast spierac sie czy
        prostytucja to wolny wybor czy nie, zakladajac ze jest
        to dyskusja jak najbardziej teoretyczna, lepiej
        porozmawiac o tym co zrobic aby uswiadomic szerszym
        masom spoleczenstwo, ze np. ogloszenie o pracy dla
        kobiet za granica w naszej prasie to prawdopodobnie
        bardzo czesto pulapka. Mamy w Polsce jedna
        organizacje, ktora sie taka kampania informacyjna
        zajmuje i jest to stanowczo za malo. Nie ma
        natomiast programu, ktory by pomagal takim kobietom -
        oraz wszystkim tym, ktore byc moze wiedzialy na co sie
        decyduja wyjezdzajac za granice, ale teraz chca z tym
        skonczyc - uwolnic sie od posrednikow, zniknac przed
        zemsta, zapewnil pomoc psychologa itp. Zamiast sie
        klocic, czy prostytucja to wolny i nieprzymuszony
        wybor,
        porozmawiajmy o problemie, ktory istnieje i ktorym
        jest handel kobietami.”

        To fakt. Organizacje pozarządowe nie są wstanie
        prowadzić efektywnej kampanii informacyjnej ze względu
        choćby na brak środków finansowych. W takie działania
        musi zaangażować się państwo.
        Jednakże jak państwo ma się angażować, skoro
        bagatelizuje problem lub udaje, że go niema.
        Próba rozważenia czy jest to wolny wybór osoby
        prostytuującej się czy nie, jest tu istotna ze uwagi
        na działania jakie mogą być podejmowane, jednakże
        błędem jest zakładać, że skoro kobieta staje się
        prostytutką to znaczy, że tego chce i zapominać o
        stawianiu pytania dlaczego tak się stało, że trafiła
        do domu publicznego czy na ulicę.
        Należy odpowiadać na te pytania, a raczej słuchać i
        obserwować co przyczynia się do wzrostu liczy osób
        prostytuujących się. Pozwoli na przygotowanie
        programów informacyjnych i edukacyjnych (o
        odpowiedniej treści), które będą celnie trafiać do
        grup, które są najbardziej zagrożone ryzykiem
        prostytucji i będą uwrażliwiać społeczeństwo na
        problem ofiar przestępstw związanych z prostytucją.
        Z resztą, problem ten nie dotyczy wyłącznie kobiet.
        Również handlu mężczyznami (dot. prostytucji
        homoseksualnej) a właściwie chłopcami i prostytucji
        dziecięcej, handlu dziećmi.
        A o ile sprzeciw społeczny w stosunku do handlu i
        prostytucji dziećmi jest oczywisty, o tyle ten
        sprzeciw w stosunku do takiego traktowania kobiet nie
        jest oczywisty, bo społeczeństwo twierdzi, że „skoro
        byłaś głupia i dałaś się namówić na wyjazd za granicę
        (w domyśle: szukałaś łatwego zarobku) i zrobiono z
        ciebie prostytutkę, to twoja wina, sama sobie
        zasłużyłaś na taki los”.
        I tu wielka rola państwa, którego zadaniem jest
        wspieranie organizacji pozarządowych, propagowanie
        uwrażliwienia na ten problem i świadomości zagrożeń,
        jak i niesienie pomocy i zmiany nastawienia
        społeczeństwa do ofiar tych przestępstw.
        pozdrawiam
      • Gość: Unio Re: IP: *.*.*.* 22.06.01, 10:16
        Jorland: „Kto ma strzec praw prostytutek? Policja? Sądy pracy? Na
        jakiej podstawie, ustnych czy pisemnych umów i przepisów legislacyjnych? Kto ma
        kontrolować czy prostytutka nie jest siłą zmuszana do pracy?„

        A kto strzeże praw nieletnich, którzy nie mogą być zatrudniani, a jeżeli to na
        określonych warunkach, kto strzeże praw pracowników, którzy mają prawo pracować
        w odpowiednich warunkach, na odpowiednich zasadach, otrzymując za swą pracę
        płacę itd. – jeżeli ich prawa nie są przestrzegane, mają odpowiedni tryb
        skarżenia niezgodności. Kto sprawuje kontrolę nad tym aby zatrudniani
        pracownicy przechodzili okresowe badania lekarskie, mieli podpisane umowy o
        pracę, nie przebywali na terenie miejsc pracy na nieuregulowanych zasadach.
        Nie wiem o jakich ustnych czy pisemnych umowach Pan mówi. Jeżeli martwi Pana
        podstawa zawarcia umowy o pracę w domu publicznym, to jest on analogiczny.
        Kto ma kontrolować czy prostytutka nie jest zmuszana siłą do pracy?
        Akurat to najmniejsze zmartwienie. Jest cała masa organizacji pozarządowych,
        które najmują się tym problemem w Polsce. One bardzo chętnie wezmą na siebie
        obowiązek kontroli, jeżeli tylko otrzymają odpowiednie umocowania prawne ze
        strony państwa, w postaci np. jednego przedstawiciela jakiegoś organu
        uprawnionego do przeprowadzania takiej kontroli.
        Czy w Polsce nie funkcjonują instytucje kontrolne? Istnieją, i przeprowadzają
        kontrole podmiotów gosp. czy mają koncesje, czy przestrzegają prawa pracy,
        bezpieczeństwa i higieny itd.

        „. Pyta Pani o inne rozwiązanie, dla mnie jest ono to, które obecnie
        obowiazuje. Sprawdzone, stosowane w wielu krajach świata, sa natomiast problemy
        z jego stosowaniem, ale to już trochę inny problem.”

        Drugie z cytowanych zdań to, używając Pana nomenklatury, „prawdziwa perełka”.
        Prawo jest świetne, stosowane w wielu krajach – tylko jakoś takie mało
        skuteczne, uniemożliwia ściganie, dowodzenie popełnienia przestępstw tego
        rodzaju, sankcjonuje przemoc ...
        Domyślam się do czego Pan zmierza – do stwierdzenia, że egzekwowanie prawa w
        Polsce uniemożliwia korupcja, opieszałość sądów itp. Trudno zaprzeczyć, to fakt.
        Niestety wina tego stanu rzeczy nie leży wyłącznie po stronie nieudolnego
        funkcjonowania organów ścigania, problemem jest fatalne prawo, które skutecznie
        uniemożliwia ściganie tego rodzaju przestępstw.
        W jakich krajach świata funkcjonuje podobne prawo do Polskiego i problem
        prostytucji tam nie jest problemem społecznym?

        „Po drugie również nic nie poradzę, że Pani stanowisko jest niespójne, raz Pani
        pisze o legalności prostytucji z podatkami, ochroną, spółdzielniami (a więc
        spraw siłą rzeczy prawnie regulowanych), by po chwili pisać, że tak naprawdę to
        nie tak my nie legalizujemy, tylko jakoś inaczej zezwalamy nie zabraniając, że
        tak naprawdę to tylko "figury retoryczne". Jak skrytykować Pani stanowisko
        skoro wygłasza Pani wzajemne sprzeczne poglądy?”

        Proszę Pana, ja nie mam ambicji przedstawiania propozycji rozwiązań prawnych,
        które mogłyby znaleźć pełne zastosowanie. Powołuję się na pewne przykłady
        (spółdzielnie pracy w Holandii to fakt) aby pokazać jakie zostały wprowadzone
        rozwiązania i czemu one służą, jak zmieniają do tej pory istniejący stan
        rzeczy, jakie można dostrzec pozytywy...

        Przykład Holandii jest tak mocno przeze mnie eksponowany, gdyż odniosłam
        wrażenie, że jest on Panu bliski i często powołuje się na wprowadzone tam
        rozwiązania, Jorland:” Jeśli prostytucja jest czymś degenerujacym kobietę - jak
        Pan sugeruje - to jak Pan zaopiniuje pomysły legalizacji tego procederu?
        Przeciez idziemy do Europy czas chyba zerwać z archaicznymi przyzwyczajeniami i
        brać przykład choćby z postepowej Holandii?”

        „Nie wiem również dlaczego wyczytała Pani jakobym bezmyślnie chciał legalizować
        handel bronią.”

        Dlaczego? Dlatego, oto kilka przykładów Pana wypowiedzi:
        „Pani okrągłe stwierdzenia o sposobach walki z niektórymi zjawiskami też są
        wątpliwe. Bo skoro legalizujemy prostytucję to dlaczego nie sprzedaż
        narkotyków? holendrzy są tutaj konsekwentni. A skoro narkotyki to dlaczego nie
        handel bronią? Postuluje w związku z tym wprowadzenie wolności handlu bronią
        tak jak - a co! - w USA.”
        „W czym uproszczenie szanowna Pani, w tym, że lekkie narkotyki zalegalizowano w
        Holandii? To też
        uproszczenie? Holendrzy przynajmniej są konsekwentni w tej logice, skoro
        przyjmuja taki system walki z patologiami to są konsekwentni, Pani natomiast
        opowiada się za legalizacją prostytucji, po czym zaczyna Pani wierzgać przeciw
        legalizacji handlu bronią. „ – tak przy okazji, nie wiem co oznacza
        termin „wierzgać” w tym kontekście, ale nie będę ukrywać, że nie zajęłam
        stanowiska co do przesłanek legalizacji handlu bronią.
        „Zgadzając się z Panią na tej podstawie żądam legalizacji handlu bronią na
        znacznie bardziej liberalnych zasadach niż dotąd. "Musimy im nadać pewien opis
        prawny", prawda?”

        „Próbuje Pani godzic ogień z wodą, zamiast uczciwie przyznać, że legalizujemy
        prostytucję jako branżę przemysłu "rozrywkowego", jako handel wdziękami i
        technikami, na takich samych zasadach jak usługi hydrauliczne, czy gazownicze.
        Wtedy byłby jasny punkt wyjścia a tak nadziewam sie tylko na takie okrągłe
        zdanka jak "prawo ma służyć wyższym celom", które to stwierdzenia nie mówią
        nic.”

        Tak, próbuję godzić ogień z wodą.
        Rozumiem, że dla Pana wszystko jest albo czarne, albo białe.
        Dla mnie legalizacja prostytucji jest czymś co kłóci się z moimi przekonaniami.
        Dlatego jestem skłonna do relatywizmu moralnego. Dlaczego? Bo nie mogę przejść
        do porządku dziennego i przymknąć oko na przemoc wobec tych kobiet, o których
        piszemy, na całkowite bezprawie, na społeczne przyzwolenie do takiego
        traktowania ludzi tylko dlatego, że uznaliśmy, że robią coś złego, więc tym
        samym zasłużyli sobie na taki los. Nie potrafię się pogodzić z faktem, że
        problem prostytucji i związane z nią łamanie podstawowych praw człowieka w
        Polsce przyjmuje tak dużą skalę i ci, którzy starają się podejmować
        jakiekolwiek działania mają związane ręce fatalnym prawem. Nie godzę się na to
        aby sutenerstwo, stręczycielstwo było w Polsce „bezpiecznym zajęciem”, gdyż
        prawo jakie teraz mamy skutecznie uniemożliwia ściganie tego rodzaju
        przestępstw.
        Taka sytuacja zmusza mnie do zastanowienia się, czy aby na pewno jest sens, i
        czy to właściwe etycznie, aby stać na straży zasad, których respektowanie choć
        bardzo poprawne moralnie, jest przyczynkiem do krzywdzenia innych ludzi, do
        odmawiania im prawa obrony.
        Nie wiem czy rozwiązanie przyjęte w Holandii jest „najlepsze na świecie”,
        powołuję się na ten przykład, gdyż jest to odważny krok, odważne postawienie
        sprawy a nie zamykanie oczu na zjawiska jakie możemy obserwować na każdym kroku
        (proszę zobaczyc post Katarzyny, ona dostrzega, że prostytucja w Polsce jest
        legalna – i nie jest w swoich spostrzeżeniach odosobniona), na zjawiska które
        są trudne do zaakceptowania.
        Można oczywiście przyjąć postawę, że problem nie istnieje – jest to bardzo
        wygodne i uznać, że istniejący stan prawny w Polsce jest bardzo dobry i nie
        wiedzieć czemu (lub nie przyjmować do wiadomości) przestępstwa dokonywane na
        kobietach trudniących się prostytucją (począwszy do ciężkich pobić, okaleczeń i
        zabójstw) są całkowicie bezkarne, bo nikt nic nie powie...
        Uprowadzenia i handel kobietami to kolejny problem, który należałoby regulować
        przepisami międzynarodowymi, ale jak to zrobić skoro nie potrafimy poradzić
        sobie z problemami, które dotyczą naszego podwórka. Jeżeli nie nauczymy się
        dostrzegać tego problemu i podejmować rzetelne działania aby mu przeciwdziałać,
        na jakich zasadach miałaby opierać się nasza współpraca przy ściganiu
        przestępstw o takim samym charakterze,
        • Gość: Unio Re: ciąg dalszy IP: *.*.*.* 22.06.01, 10:27
          jednak nabierających skali międzynarodowej.
          Starajmy się stosowac rozwiązania na własnym podwórku, wypracujmy skuteczne
          metody, przyglądajmy się rozwiązaniom, które już funkcjonują.
          Może zastanówmy się nad rozwiązaniem przyjętym w Szwecji, choć nie wolnym od
          krytyki i mało urzytecznym do ścigania przestępstw uprowadzania i handlu
          kobietami w skali międzynarodowej.
          Szukając wspólnych płaszczyzn pozorumienia ograniczyłam się do przykładu
          Holandii, ufając że jest dla Pana przykładem bardziej jaskrawym i bliższym.
          pozdrawiam
        • Gość: Jorland Re: IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 22.06.01, 13:25
          Gość portalu: Unio napisał(a):

          > Jorland: "Kto ma strzec praw prostytutek? Policja? Sądy pracy? Na
          > jakiej podstawie, ustnych czy pisemnych umów i przepisów legislacyjnych? Kto ma
          > kontrolować czy prostytutka nie jest siłą zmuszana do pracy?"
          >
          > A kto strzeże praw nieletnich, którzy nie mogą być zatrudniani, a jeżeli to na
          > określonych warunkach, kto strzeże praw pracowników, którzy mają prawo pracować
          > w odpowiednich warunkach, na odpowiednich zasadach, otrzymując za swą pracę
          > płacę itd. - jeżeli ich prawa nie są przestrzegane, mają odpowiedni tryb
          > skarżenia niezgodności. Kto sprawuje kontrolę nad tym aby zatrudniani
          > pracownicy przechodzili okresowe badania lekarskie, mieli podpisane umowy o
          > pracę, nie przebywali na terenie miejsc pracy na nieuregulowanych zasadach.
          > Nie wiem o jakich ustnych czy pisemnych umowach Pan mówi. Jeżeli martwi Pana
          > podstawa zawarcia umowy o pracę w domu publicznym, to jest on analogiczny.
          > Kto ma kontrolować czy prostytutka nie jest zmuszana siłą do pracy?
          > Akurat to najmniejsze zmartwienie. Jest cała masa organizacji pozarządowych,
          > które najmują się tym problemem w Polsce. One bardzo chętnie wezmą na siebie
          > obowiązek kontroli, jeżeli tylko otrzymają odpowiednie umocowania prawne ze
          > strony państwa, w postaci np. jednego przedstawiciela jakiegoś organu
          > uprawnionego do przeprowadzania takiej kontroli.
          > Czy w Polsce nie funkcjonują instytucje kontrolne? Istnieją, i przeprowadzają
          > kontrole podmiotów gosp. czy mają koncesje, czy przestrzegają prawa pracy,
          > bezpieczeństwa i higieny itd.

          Dziękuję za (wreszcie!) trochę konkretów i jasnego postawienia sprawy zamiast
          kluczenie pomiędzy sprzecznymi stanowiskami. Cieszę się, że jasno Pani napisała -
          jak rozumiem - że legalizacja prostytucji oznacza po prostu uczynienie z niej
          normalnej branży usługowej, podlegającą odpowiednim przepisom i regulacjom
          prawnym podobnie jak inne dziedziny usług. Nie rozumiem więc po co wczesniejsze
          mydlenie oczy sobie i innym o tym, że jest to "legalizacja ale nie do końca
          legalna". Szkoda na to czasu i klawiatury. W tym kontekście Pani zapewnienia o
          tym, że prostytutki są w jakiś czy inny sposób zmuszane do zawodu muszą brzmieć
          niewiarygodnie, bo dlaczego chce Pani deprecjonować normalną i zalegalizowaną
          dziedzinę usług? Możemy współczuć hydraulikom, że czasem babrają się w niezbyt
          czystych wodach ściekowych, ale cóż sami ten zawód wybrali i za to biorą
          pieniądze.

          Natomiast do do samego pomysłu legalizacji. Jeśli jak Pani pisze legalizacja jest
          metodą skuteczniejszą niż obecnie obowiazujące przepisy, powodującą znacznie
          mniejsze patologie, powodującą suma sumarum poprawę przestrzegania prawa i
          normalizację kryminogennych zachowań - należy to poważnie rozważyć. Ale wtedy nie
          narzekajmy na "poniżający kobiety proceder" bo wpadniemy w sprzeczność. Rozumiem
          Pani etyczny sprzeciw i to, że gasi Pani ten sprzeciw twardą realpolitik. Być
          może stąd Pani początkowe dosyć składniowo skomplikowane przedstawienie sprawy.
          Ja osobiście mam wątpliwości co do tego, czy legalizacja prostytucji rzeczywiście
          znacząco poprawi sytuację (przynajmniej u nas). Swoją drogą jaką w tej materii
          mają opinię środowiska zajmujące się pomocą dla prostytutek np. LaStrada?

          Pyta Pani o to jak sprawdzaja się obecnie stosowane rozwiązania. Sama Pani
          pisała, że wedle aktualnych zaleceń ONZ-tu sama prostytucja karalna nie jest,
          natomiast karalne jest czerpanie zysków z nierządu i stręczycielstwo.
          Rzeczywiscie natomiast zastosowanie tych przepisów w Polsce to jakaś paranoja. Z
          jednej strony prostytucja nie jest karalna niby karalne jest stręczycielstwo, ale
          de facto ten przemysł rozwija się legalnie, co powoduje stan dziwnego
          zawieszenia. Ostrzejsza egzekucja obecnego prawa bez wątpienia ograniczyłaby tego
          zjawiska do pewnych enklaw. Podawany przykład Szwecji jest według mnie koszmarny.
          Tam państwo odgórnie ustaliło standardy moralności i zobowiazało wszystkich do
          ich przestrzegania. To jest postępowanie według najgorszych - i tak przez Panią
          krytykowanych wzorców. Bo dlaczego państwo ma się wtrącać do umowy dwojga
          dorosłych ludzi "miłość za pieniądze"? Bliższy rozsądku jest przykład Holandii,
          gdzie dobrowolna umowa o sprzedaży wdzięków i umiejętności jest akceptowana jako
          formalna transakcja.

          > "Nie wiem również dlaczego wyczytała Pani jakobym bezmyślnie chciał legal
          > izować
          > handel bronią."
          >
          > Dlaczego? Dlatego, oto kilka przykładów Pana wypowiedzi:
          (ciach)
          Wszystko święta prawda. Zalegalizowanie handlu bronia raz, że ograniczy
          kryminogenność tego zjawiska (po co kupować gdzieś u gangsterów solidnego kałacha
          jak moge go kupić w sklepie?). Dwa, że jest to rozwiązane sprawdzone i stosowane
          jednej z największych demokracji świata, a więc jest się na co powołać.

          > - tak przy okazji, nie wiem co oznacza
          > termin "wierzgać" w tym kontekście, ale nie będę ukrywać, że nie za
          > jęłam stanowiska co do przesłanek legalizacji handlu bronią.

          Rozumiem, cieszę się z tego choc nie śmiem nawet marzyć, że w sprawie legalizacji
          handlu bronią możemy znaleść się w jednej drużynie. "Wierzgać" w tym kontekście
          znaczy "oponować", "sprzeciwiać się", "protestować". Kłaniam się.
          • Gość: Unio Re: IP: *.*.*.* 22.06.01, 14:45
            Jorland: „Pyta Pani o to jak sprawdzaja się obecnie stosowane rozwiązania. Sama
            Pani pisała, że wedle aktualnych zaleceń ONZ-tu sama prostytucja karalna nie
            jest,natomiast karalne jest czerpanie zysków z nierządu i stręczycielstwo.
            Rzeczywiscie natomiast zastosowanie tych przepisów w Polsce to jakaś paranoja”

            Konwencja ONZtu nie jest ratyfikowana przez wszystkie kraje europejskie, a
            paranoja i nieudolność realizowania obowiązku wynikającego z konwencji to efekt
            sformułowania tego przepisu. Jest to martwe prawo, bo owszem zapis istnieje,
            ale nie można go stosować bo nie ma innych przepisów wykonawczych. Poza tym,
            ratyfikowanie tejże konwencji nie jest obligatoryjne, Polska również może
            rozważyć czy nie lepiej zacząć zastanawiać się nad tworzeniem własnego prawa a
            nie zasłaniać się konwencją na takiej zasadzie, że: „no przecież mamy jasną
            regulację prostytucji w naszym kraju!”. Przyjęta strategia jest taka, że lepiej
            problem marginalizować niż rozmawiać, zastanawiać się i szukać rozwiązań.
            Kształt tej konwencji jest taki, że choć byśmy nie mieli problemów z
            funkcjonowaniem naszego wymiaru sprawiedliwości, to z takim prawem niczego nie
            zwojujemy.
            Przykład Szwedzki, niezależnie od tego za co można go krytykować, pokazuje
            bardzo jaskrawo, że prostytucję napędza popyt. Nie ma tam rozwiązania tego
            problemu zapisem, że nie należy się prostytuować, czy też, że jest to
            zabronione.
            Próbuję przez to powiedzieć, że nie bez znaczenia jest jaki zapis pojawi się w
            prawie i jednoznaczność tego zapisu. Nie jest to sprawą mydlenia komuś oczu ale
            werbalizowania prawa, które pozostanie w zgodzie z normami pozaprawnymi.
            Sam Pan kwestionuje konieczność regulacji wszystkich aspektów życia człowieka i
            niechęć do prawa które dokonuje oceny moralnej naszych działań za nas,
            narzucając nam to. Stąd moja próba zwrócenia uwagi na sprawę formalną
            formułowania zapisów i odstąpienie od interpretacji, że skoro możemy prowadzić
            burdel to z znaczy, że prawo stanowi, że prostytucja jest legalna – bo takie
            wnioskowanie wprost, jest nieprawdziwe.
            Jeśli chodzi o legalizację, czyli sprowadzenie prostytucji do legalnej branży
            usługowej, jak Pan to określił, prowadzi ona do (nie, jak Pan powiedział
            deprecjonowania normalnej, legalnej pracy) pewnej akceptacji prostytucji jako
            modelu życia, formy zarabiania pieniędzy...
            Proszę nie łączyć tych różnych aspektów, w jedną całość, która prowadzi do tego
            że z jednej strony legalizacja, zaś z drugiej odmowa legalności, co prowadzi
            do „legalnej nielegalności”.
            Te dwa różne spojrzenia, nie mają pokazywać, że jedno wynika z drugiego.
            Czy szkoda na to czasu i klawiatury? Dla mnie nie. W moim pojęciu nie jest to
            jałowa dyskusja. Jeżeli nie pomysł holenderski w całej okazałości, to może
            jakiś element, może coś pośredniego, może coś z modelu szwedzkiego ...
            Czy deprecjonowanie (nawet zalegalizowanej) prostytucji kłuci się z faktem, że
            wiele kobiet jest zmuszanych do prostytucji?
            Nie. Fakty pozostają faktami. Ofiary pozostają ofiarami. A deprecjonowanie
            prostytucji i dokonywanie jej moralnej oceny nie jest sprzeczne z faktem, że
            mogłaby być zalegalizowana (niezależnie od formy zapisu). To znów dwie różne
            sprawy, których nie trzeba wrzucać do jednego wora.
            I tak idąc tym tropem, można dojść do próby oceny społeczeństwa. Skoro,
            zdecydowana większość potępia prostytucję (tak wynika ze statystyk, takie są
            głosy opinii publicznej w Polsce – nie bez znaczenia jest że to kraj, którego
            obywatele określają mianem kraju katolickiego) o to jaki jest poziom moralny
            tego społeczeństwa, że kwitnie prostytucja. Jeżeli jest ona tak jaskrawo
            widoczna na każdym kroku, to znaczy, że musi być ogromny popyt na takie usługi.
            Jeżeli zaś jest popyt, to za przeproszeniem, kim są ci faceci, którzy nabijają
            kabzę sutenerom (bo problem prostytucji dot. hipokryzji mężczyzn korzystających
            z jej dobrodziejstw).
            I tu dochodzimy do edukacji, jej poziomu, do kryzysu autorytetów, do
            deprecjacji moralności, etyki, poczucia przyzwoitości, i tak dalej...
            Co może sugerować, a może tak zastanowić się również nad przyczynami
            prostytucji w Polsce. Odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego kobiety się
            prostytuują, dlaczego mężczyźni korzystają z usług prostytutek, i jak to jest,
            że dla wielu młodych osób (niezależnie od płci) decyzja o jednorazowym
            sprzedaniu swojego ciała i seksualności jest dopuszczalna i nawet rozważają
            taką możliwość (proszę spojrzeć na wątek „Ktora z pan myslala o tym by uprawiac
            sex za pieniadze?”). Ucieka gdzieś poczucie przyzwoitości, poszanowanie dla
            samego siebie, swojej godności, seksualności...
            Stąd też moja pedanteria w analizie, jaki zapis miałby znajdować się w
            ewentualnej ustawie regulującej problemy związane z istnieniem prostytucji (nie
            zaś samą prostytucję).
            Bo jeżeli próbować rozpocząć realizowanie jakiegoś programu edukacyjnego, który
            m.in. uświadomi w szczególności młodym ludziom, że nawet jednorazowy „wyskok”
            nie jest tak neutralny moralnie, to może tym samym ustrzeżemy te wszystkie
            młode osoby, które zbyt pochopnie decydują się na wyjazd za granicę w
            charakterze barmanek, sprzątaczek czy pomocy do dzieci, mówiąc „ach, jakoś to
            będzie”. Całkiem możliwe jest, że wiele kobiet, które zostają sprzedane do
            domów publicznych gdzieś w Europie, ma pewną przeczucia, a nawet czasem
            pewność, że tak naprawę jadą tam żeby się prostytuować. Tylko, że nie można
            zapomnieć o tym by zastanawiać się jakie pobudki leżą u podstaw takich decyzji.
            Bo niejednokrotnie jest to myślenie „a może to nie takie straszne”, „skoro on
            mówi, że jeżeli klient mi się nie spodoba, to nie będę musiała z nim pójść, to
            w porządku”.
            Wynika to z braku wyobraźni i umiejętności oceny jakie może to nieść
            konsekwencje. Pamiętajmy, że takie oferty są kierowane do ludzi bardzo młodych,
            którym brakuje informacji, doświadczenia, i tym samym dokonują zbyt pochopnej
            oceny takich propozycji godząc się na „spróbowanie”.
            To zadaniem tych, którzy wiedzą do czego to prowadzi jest prowadzenie kampanii
            informacyjnych i przestrzeganie przed skutkami... itp.
            A jak pisałam, jeżeli ktoś (nawet bardzo głupi i naiwny) nie godzi się na pewne
            warunki lub wcześniejsze umowy gwarantowały inne prawa (choćby tej nieszczęsnej
            odmowy pójścia z klientem), to jest to naruszanie i jest to również zmuszanie,
            tak więc stręczenie.
            Problem jest bardzo złożony i posiada bardzo wiele aspektów, stąd taka moja
            niejednoznaczność, którą Pan dostrzega w formułowaniu pomysłów na radzenie
            sobie z tym problemem. Proszę to wziąć pod rozwagę.
            Pozdrawiam
            PS. Sformułowanie „wierzgać” dotyczy konia, co znaczy, że używanie go w
            stosunku do mnie jest obraźliwe.
            A moja uwaga i pytanie co ono ma oznaczać miało być wyrazem braku obojętności
            na stosowanie tak obraźliwych porównań, a nie brakiem zrozumienia kontekstu.
    • Gość: francuz Re: Niewolnictwo Kobiet IP: *.calixo.net 08.09.01, 20:03
  • Gość: Unio Re: na marginesie IP: *.*.*.* 22.06.01, 00:00
    „> "Nie wiem również dlaczego wyczytała Pani jakobym bezmyślnie chciał legal
    izować handel bronią."
    > Dlaczego? Dlatego, oto kilka przykładów Pana wypowiedzi:
    (ciach)
    „Wszystko święta prawda. Zalegalizowanie handlu bronia raz, że ograniczy
    kryminogenność tego zjawiska (po co kupować gdzieś u gangsterów solidnego
    kałacha jak moge go kupić w sklepie?). Dwa, że jest to rozwiązane sprawdzone i
    stosowane jednej z największych demokracji świata, a więc jest się na co
    powołać.”

    Uuuuuuuu!! (pkt. 2) Odważne stwierdzenie, ale bardziej chyba nieroztropne, w
    uwagi na problemy jakie trapią USA w związku z legalizacją, wynikającą
    z „odwiecznego” prawa farmerów i kowboi do posiadania broni. Jak to zwykle bywa
    w Stanach, grupa rednecków-republikanów wymusiła taką regulację, która odbija
    się Amerykanom czkawką. Tak więc nie ma się co powoływać na taki przykład, gdyż
    sami Amerykanie przyznają się do porażki, a cały świat przygląda się tej
    katastrofie.
    Ale sprawa legalizacji handlu bronią ma inną specyfikę i jest zdecydowanie
    bezpieczniejsza w rozważaniach ‘za czy przeciw’ niż przykład problemu
    prostytucji – taka jest moja opinia.
    • Gość: Jorland Re: na marginesie IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 22.06.01, 00:00
      Gość portalu: Unio napisał(a):

      > "> "Nie wiem również dlaczego wyczytała Pani jakobym bezmyślnie chciał
      > legal
      > izować handel bronią."
      > > Dlaczego? Dlatego, oto kilka przykładów Pana wypowiedzi:
      > (ciach)
      > "Wszystko święta prawda. Zalegalizowanie handlu bronia raz, że ograniczy
      > kryminogenność tego zjawiska (po co kupować gdzieś u gangsterów solidnego
      > kałacha jak moge go kupić w sklepie?). Dwa, że jest to rozwiązane sprawdzone i
      > stosowane jednej z największych demokracji świata, a więc jest się na co
      > powołać."
      >
      > Uuuuuuuu!! (pkt. 2) Odważne stwierdzenie, ale bardziej chyba nieroztropne, w
      > uwagi na problemy jakie trapią USA w związku z legalizacją, wynikającą
      > z "odwiecznego" prawa farmerów i kowboi do posiadania broni. Jak to
      > zwykle bywa
      > w Stanach, grupa rednecków-republikanów wymusiła taką regulację, która odbija
      > się Amerykanom czkawką. Tak więc nie ma się co powoływać na taki przykład, gdyż
      > sami Amerykanie przyznają się do porażki, a cały świat przygląda się tej
      > katastrofie.

      Naczytała się Pani lewicowych haseł. Co niektórzy nie mogą ścierpieć, że są kraje
      gdzie państwo nie sprawuje kontroli nad tą sferą życia obywateli. Oczywiscie oni
      wiedzą lepiej co jest lepsze dla Amerykanów, co więcej z rozkoszą chcieliby im
      ustawiać życie. Świat się przygląda katastrofie czego? Gdyby im sie to odbijało
      czkawką to praktyczni Amerykanie coś w tym kierunku zrobiliby, póki co widać
      specjalnie nie przejmują się protestami jakiś pieniaczy chcących ich na siłę
      uszczęśliwiać przez odbieranie im broni. Podobnie jak Amnesty International,
      która za punkt honoru postawiła sobie walkę z karą śmierci w USA. Niech Pani
      porówna proporcję np. Chin i USA, gdzie w tych pierwszych to co się tam dzieje
      stawia włos na głowie, podczas gdy uśpienie, czy usmażenie na elektrycznym
      krześle kilku degeneratów i morderców wzburza oburzenie całego "cywilizowanego
      świata".

      > Ale sprawa legalizacji handlu bronią ma inną specyfikę i jest zdecydowanie
      > bezpieczniejsza w rozważaniach ''za czy przeciw'' niż przykład proble
      > mu prostytucji - taka jest moja opinia.

      Cieszę się, że Pani tak sądzi. Bezpieczniejsza - to znaczy pozwala mi to zachować
      nadzieję, że nie sprzeciwia się Pani temu pomysłowi?

  • Gość: Jorland Re: IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 22.06.01, 00:00
    Nie chciałbym wchodzić w dyskusję o ONZ-towskich konwencjach, raz, że to jest
    tylko zbiór banałów, dwa, że najczęściej (patrząc na ich stosowanie) można rozbić
    je o kant d... Nad przykładem szwedzkim można dyskutować, ale jak dla mnie jst on
    beznadziejny. Zapytam Panią: czy dwie dorosłe nie mogą się dobrowolnie umówić na
    płatny seks? A jeśli nie to dlaczego? Ten model to realizacja najgorszych
    wzorców: gdy państwo za obywatela decyduje co jest dla niego lepsze. Państwo
    zaczyna być stróżem moralności, pouczać obywatela co może go uszczęśliwiać a co
    nie. Takie podejście to obraza dla klasycznego liberalizmu, dlatego model
    szwedzki jest zupełnie do bani. Przy okazji nie odpowiedziała Pani na moje
    pytanie dotyczące tego jak organizacje zajmujące się pomocą dla prostytutek
    opiniują legalizację prostytucji?

    Natomiast znowu osuwa się Pani w swoją nieszczęsną dialektykę "nielegalnej
    legalizacji". Taka postawa powoduje, że za Chiny Ludowe pojąć nie mogę o co Pani
    tak naprawdę chodzi. Czytając Pani następujące stwierdzenie znowu opadły mi ręce:
    "Stąd moja próba zwrócenia uwagi na sprawę formalną formułowania zapisów i
    odstąpienie od interpretacji, że skoro możemy prowadzić burdel to z znaczy, że
    prawo stanowi, że prostytucja jest legalna - bo takie wnioskowanie wprost, jest
    nieprawdziwe".

    Droga Pani, jeśli możemy prowadzić burdel, jeśli rejestrujemy to jako działalność
    usługową, jeśli odprowadzamy podatki, a ta sfera pracy normalizowana jest
    odpowiednimi przepisami Prawa Pracy no to jak może Pani pisać o nielegalnej
    legalności? Chyba, że proponuje Pani jakąś inną logikę, w której są jakieś inne
    "wnioskowanie nie wprost", ale w takim razie poproszę o jej przedstawienie.
    Bardzo chciałbym się dowiedzieć o co Pani chodzi z tą na poły legalizacją
    prostytucji. Możemy oczywiście legalizację prostytucji nazwać inaczej i próbować
    ją przemalowywać w bardziej miłe dla oka barwy, ale mnie interesują fakty a nie
    semantyczna fantazja.

    Pisze Pani również: "Jeśli chodzi o legalizację, czyli sprowadzenie prostytucji
    do legalnej branży usługowej, jak Pan to określił, prowadzi ona do (nie, jak Pan
    powiedział deprecjonowania normalnej, legalnej pracy) pewnej akceptacji
    prostytucji jako modelu życia, formy zarabiania pieniędzy".
    No właśnie do tego prowadzi, co od dłuższego czasu staram się od Pani usłyszeć,
    skoro mówimy "A" to mówmy też "B", a nie powtarzajmy oklepany (odchodzący już
    zresztą do lamusa) tekst: "chciałabym a boje się". I nie pisałem nic o
    deprecjonowaniu innych usług, ale o dowartosciowanie prostytucji. Skoro
    prostytucja zrównana zostanie - w sensie prawnym - z innymi zawodami to jest to
    dowartościowanie prostytucji. I nie ma znaczenia, że Pani czy ja negatywnie
    oceniamy prostytucję, ona po prostu jest jako jedna z branż usług. Też nieraz nie
    rozumiem "dentystów z powołania" z werwą wiercących niewinnym ludziom w zębach,
    co nie zmienia faktu, że praktyka dentystyczna istnieje i jest prawnie
    normalizowana. Ja to Pani godzenie wody z ognia widzę w czym innym. Mianowicie
    sądzi Pani, że prostytutka to tak naprawdę nieszczęsliwa kobieta, zmuszona
    jakimiś okolicznosciami do oddawania się za pieniądze. Legalizacja nie zmieni
    jakości tego zjawiska. Pojawia się więc sprzeczność pomiędzy rozwiązaniem a
    przyczynami prostytucji. Kobieta oddająca się za pieniądze w sposób legalny i
    sformalizowany i z własnej woli dalej pozostaje dla Pani kobietą na "życiowym
    zakręcie". Nic tutaj nie zmienią fiskalne rachunki za płatny seks.

    Co do oceny społeczeństwa (dodałbym społeczeństw w ogóle) to temat jest głęboki i
    chyba zbyt rozległy. Prostytucja jest stara jak świat i wyglada na to, że póki
    Ziemia będzie nosiła na sobie ludzki gatunek to nie zniknie. Gdzie Pani chce
    szukać pomocy? Wśród autorytetów dla których każde powołanie się na moralność to
    próba wprowadzenie faszyzmu w życiu publicznym? Czy też wśród wielbicieli haseł w
    rodzaju "róbta co chceta"? Niech się Pani nie łudzi, co więcej przypuszczam, że
    dla niektórych "autorytetów moralnych" swoboda korzystania z usług seksualnych to
    znak postępu i kamień milowy w drodze do Europy. Natomiast racja, że popyt
    napędza podaż, cudów nie ma. Pretensje zanoszone do mężczyzn, że to ich
    poszukiwanie tego typu uciech napędza cały ten interes są ze wszech miar słuszne.
    My możemy sie na to wsciekać, ale jeśli są kobiety dobrowolnie chcące zawierać
    takie transakcje i z tego korzystać to jak im tego zabronić? Owszem edukacja,
    ostrzeganie, etc., wszystko święta prawda, ale jeszcze nigdzie edukacja nie
    doprowadziła do likwidacji zjawiska prostytucji.

    Nie przejmowałbym sie specjalnie wpisami w różnych wątkach także w tym, który
    Pani przykładowo podaje. Piszący na tego typu tematy ludzie często nawet nie
    myślą "w realu" o rzeczach, które tutaj wypisują. Co do mojej końskiej symboliki,
    którą Pani odebrała jako oboraźliwą to spieszę z przeprosinami rączki całując.
    Nijako tłumacząc się wyjaśniam, że czasownik "wierzgać" nie odnosi sie tylko do
    koni ale także - na zasadzie porównania - do innych stworów, w tym człowieka.
    Dziecko może wierzgać nie chcąc iść zbyt wcześnie jego zdaniem spać, łaskotana
    kobieta może wierzgać wskutek tych - przyznaję kontrowersyjnych - pieszczot.
    Kłaniam się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka