homohominilupus
03.07.08, 00:14
Najwazniejsze dla wiekszosci ludzi to ile kto przytyl, lub sam fakt
przytycia. Mam kolezanke. Super dziewczyna, swietnie sie
ubiera,zadbana, jest szczesliwie zakochana i spelniona. Niestety, od
dziecka ma problem z tusza- zeby byc szczupla musialaby nic nie
jesc - niektorzy tak maja. Po imprezie u mnie juz chyba z 5 osob
zwrocilo na to uwage: ona chyba stracila kontrole nad cialem, chyba
znowu przytyla, jak ona wyglada i tego typu rozwalajace komentarze.
A uwazam, ze wygladala bardzo dobrze. Moze ludzi kluje w oczy, ze
potrafi byc szczesliwa i zadbana noszac rozmiar 40+?
W moim przypadku jest podobnie. Nie mam wprawdzie wiekszych
problemow z figura, ale zdarzalo mi sie, zwlaszcza po zimie,
przybrac 2 -3 kg. Mam drobne kosci, wiec wygladalo na wiecej.
Fryzjerka: ojej, pani chyba w ciazy! Dawno nie widziana kolezanka,
szwagierka: chyba ci sie przytylo itd. Jakby nie mozna bylo pogadac
o pogodzie, o dupie maryni chociazby. Przeciez sama wiem, ze
przytylam i musze sie za siebie wziac. Normalnie powalaja mnie takie
teksty.
Moze ja mam takich dziwnych znajomych? Czy u Was jest podobnie? A
moze uwazacie, ze mowienie komus na dziendobry ze przytyl nie jest
niczym dziwnym?