Dodaj do ulubionych

Do mam bez ślubu.....

26.05.08, 13:21
Dziewczyny mam takie pytanie jak to jest bo juz sama niewiem co o
tym myśleć. Planowaliśmy z narzeczonym ślub w tym roku ale stało sie
jak sie stało zmarł jego tato. Wiec musieliśmy przełożyc nasze
plany. A bardzo chcemy mieć dziecko. I tak sobie od razu pomyslałam
co tam a po co nam narazie ślub weźmiemy cywilny i zajmiemy sie
maleństwem. Ale gdzies tam w duszy jednak chciałabym miec prawdziwe
wesele z goścmi. Jak to jest dziewczyny tak bez ślubu, chciałabym
poznać opinie innych może wtedy bedzie mi łatwiej podjąć decyzje.
Nie myśle o takich sprawach jak chrzciny bo z tym problemu u nas w
parafii nie ma. także chodzi mi właściwei o taki stan emocjonalny
raczej :)

Może ktoś tak ma??

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • asia0212 Re: Do mam bez ślubu..... 18.08.08, 23:40
      Jestem w związku z moim niemężem ponad 10 lat, mamy 2 dzieci.Trochę dziwnie
      czułam sie w sytuacji kiedy moje dziecko zapytało dlaczego nie mamy
      ślubu.Krępujące są też dla mnie sytuacje kiedy(w pracy,urzędach) mówię o moim
      niemężu-mój...hmmm,ojciec moich dzieci,nienawidzę słowa KONKUBENT. Chyba
      nadszedł czas na zmianę nazwiska:)
      • martaurb Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 11:30
        mow "partner"
        ja jestem co prawda po slubie z moim mezem, ale najczesciej mowie o nim uzywajac
        jego imienia

        i tez jestesmy "nie halo" bo nie mieszkamy razem, tzn. dzieli nas 500 km i
        spotykamy sie tylko w weekendy w jednym albo drugim domu - wszedzie wszystko
        jest na nas oboje i podwojnie i dzieci tez sa nasze - i to juz istniejace i to w
        drodze ;-)
        • morekac Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 14:51
          A ja się rozwodzę - i też będę miała dzieci "bez ślubu" . swoją
          drogą zawsze mielismy inne nazwiska...i czasami były z tego powodu
          problemy... A poza tym skoro zamierzasz brać cywilny teraz to
          przecież nie będziesz bez jakiegokolwiek ślubu...
      • kallipygos Po kiego czorta zmiana nazwiska?! 22.08.08, 19:58
        Swojego się wstydzisz? A może niemąż ma pół królestwa do przekazania w spadku
        albo ambicje dynastyczne. Jedna zaczęłe pieprzyś o ślubie, bo będzie dziecko, a
        druga zaczyna o zmianie nazwiska. Dziewczyny, co z Wami!?
      • sikorka68 Re: Do mam bez ślubu..... 23.08.08, 22:02
        Nie rozumiem, w czym problem. Nie musisz mówić konkubent- też nie lubię tego
        słowa. Mów np. facet, poza tym ma imię. Będzie nim, czy weźmiecie ślub, czy nie.
        My akurat jesteśmy małżeństwem i nie zawsze to podkreślam. Też używam imienia,
        czy po prostu facet.
    • no_elle Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 11:38
      Jeżeli chcesz dziecko to możesz się o nie zacząć starać już teraz
      bez oficjalnego papierka. Jak macie być razem to będziecie,
      formalnie czy też nie. Co cię uchroni od tego że np. po ślubie twój
      maż cię nie zostawi z dzieckiem.

      Mam znajomą która najpierw wzieła ślub cywilny, rok później
      kościelny a 6 miesięcy potem rozwód.

      Sama zapowiedziałam rodzinie, że ślub biorę tylko cywilny, na który
      zapraszam tylko najbliższą rodzinę. Potem weselny obiad w
      restauracji i koniec. Jak się komuś nie podoba to do widzenia. Ślub
      jest dla młodych nie dla rodziny. Nie po to wychodzę za mąż żeby
      ciotka Jadzia i wójek stefan mogli się napić i najeść a potem pytać
      czy jestem już w ciąży. Nie cierpię tego.
      Znajomy wydawał córkę za mąż, oczywiście z weselem na 200 osób,
      sukienką za 10 tys. I obecnie ma do spłacenia 100 tys. kredytu. Co
      za idiotyzm.

      A zresztą co stoi na przeszkodzie ślubu jeżeli umarł członek
      rodziny. Jako katolicy wierzymy że po śmierci trafia do lepszego
      świata, więc trzeba to raczej świętować. A jeżeli ojciec był za
      ślubem, do można go zorganizować bardziej skromnie ku jego pamięci.
      • ten_kapuczino No elle ile Ty masz lat? 22.08.08, 12:07
        To co wypisujesz to nie rady, ale kaprysy małej dziewczynki:

        > Sama zapowiedziałam rodzinie, że ślub biorę tylko cywilny, na który
        > zapraszam tylko najbliższą rodzinę. Potem weselny obiad w
        > restauracji i koniec. Jak się komuś nie podoba to do widzenia.

        To brzmi jak "Ciesz się tato i mamo, że zaprosiłam" - jak się nie podoba to "do widzenia"!

        > jest dla młodych nie dla rodziny. Nie po to wychodzę za mąż żeby
        > ciotka Jadzia i wójek stefan mogli się napić i najeść a potem pytać
        > czy jestem już w ciąży. Nie cierpię tego.

        Co tam ślub i wesele - w ogóle cała rodzina, mamusia, tatuś, ciocia, wujek wszyscy powinni tylko robić tak, żeby było Ci fajnie. W ogóle co się rozdrabniać - cały świat został swtorzony po to, żeby Tobie było fajnie. A jak nie to - "do widzenia"


        > A zresztą co stoi na przeszkodzie ślubu jeżeli umarł członek
        > rodziny.

        A może niektórzy śmierć taty odbierają bardziej uczuciowo, bo potrafią spojrzeć trochę dalej niż czubek swojego nosa?

        Pomyśl o tym i w międzyczasie zbastuj z "dobrymi radami".
        • nowedding Re: No elle ile Ty masz lat? 22.08.08, 12:21
          Ja mam prawie 30 lat i w kilku punktach opinie identyczna z no_elle.
          Mysle, ze kazdy ma prawo do slubu takiego, jaki jemu wydaje sie najlepszy. A
          zmuszanie do wesela lub do rezygnacji z niego jest zatruwaniem komus zycia.
          Wiem, ze nie wezme slubu w kosciele i wiem, ze to jest rzecz skandaliczna dla
          roznych wujkow i cioc. Ale bede sie upierac przy tym, ze to moj slub, moj maz i
          moja decyzja i nikt nie ma prawa w to ingerowac.
        • nissa.fr Re: No elle ile Ty masz lat? 22.08.08, 12:22
          A ja uwazam, ze jest w tym troszke racji, tylko inaczej sie wyraze. Zorganizowanie wesela na 200 osob to raz spory koszt, a dwa wszystkich gosci zadowolic sie nie da ( a to muzyka za glosno, a to bigos za cieply ..). Nie dziwie sie, ze grono osob jest przeciwnikami "tradycyjnego wesela" i chce skromnego poczestunku dla najblizszych, a ze oczekiwania dalszej rodziny to osobny temat ... Trudno.
        • no_elle Re: No elle ile Ty masz lat? 22.08.08, 13:06
          ten_kapuczino napisał:

          > To co wypisujesz to nie rady, ale kaprysy małej dziewczynki:

          Na mała to już od dawna nie jestem.

          > > Sama zapowiedziałam rodzinie, że ślub biorę tylko cywilny, na
          który
          > > zapraszam tylko najbliższą rodzinę. Potem weselny obiad w
          > > restauracji i koniec. Jak się komuś nie podoba to do widzenia.
          >
          > To brzmi jak "Ciesz się tato i mamo, że zaprosiłam" - jak się nie
          podoba to "d
          > o widzenia"!

          > > jest dla młodych nie dla rodziny. Nie po to wychodzę za mąż żeby
          > > ciotka Jadzia i wójek stefan mogli się napić i najeść a potem
          pytać
          > > czy jestem już w ciąży. Nie cierpię tego.
          >
          > Co tam ślub i wesele - w ogóle cała rodzina, mamusia, tatuś,
          ciocia, wujek wszy
          > scy powinni tylko robić tak, żeby było Ci fajnie. W ogóle co się
          rozdrabniać -

          Racja ślub jest dla mnie i mojego narzeczonego nie dla "zrobienia
          dobrze" rodzince.

          > cały świat został swtorzony po to, żeby Tobie było fajnie. A jak
          nie to - "do
          > widzenia"


          Ślub jest dla mnie i mojego mężczyzny a nie dla ciotki, wójka,
          kuzynki, ciotki siostry kuzynki mojego szwagra, znajomej. Ślub to
          ja, mój narzeczony, nasi rodzice i rodzeństwo. Ma być ślub z miłości
          a nie dla rodziny która i tak go nie doceni.
          To nie "Kochana " rodzinka z drugiego końca Polski płaci rachunki.
          A wysłuchiwanie na weselu, że:
          zupa za słona, mięso nie takie, ciasto złe, muzyka do bani, a Jolka
          ma nowego kochanka, Tereska jest w ciaży z 3 dzieckiem a kiedy ty w
          końcu urodziśz, bo młodsza to się nie robisz, kiedy podpity wójek
          tadeusz ściska cię w tańcu, a jak coś chcesz zjeść to patrzą na
          ciebie jak na kosmitę, bo jeszcze sukienkę zabrudzisz, a tak
          naprawdę to powinnaś nic jeść i nie pić a uśmiech mieć przyklejony
          do twarzy. A jeszcze poprawiny z wyliczaniem kto co dał ile
          kosztował. Nie dziękuje za taki zlot rodzinny. Wolę kameralny ślub
          nawet bez prezentów i niesnasek rodzinnych a zato z miłymi
          wspomnieniami.

          > > A zresztą co stoi na przeszkodzie ślubu jeżeli umarł członek
          > > rodziny.
          >
          > A może niektórzy śmierć taty odbierają bardziej uczuciowo, bo
          potrafią spojrzeć
          > trochę dalej niż czubek swojego nosa?
          >
          > Pomyśl o tym i w międzyczasie zbastuj z "dobrymi radami".

          Moja babcia zmarła 3 miesiące przed ślubem mojej siostry. Siostra
          nic nie odwoływała, było skromniej a babcia przed śmiercią
          zapowiedział ,że nie życzy sobie żałoby. Stypa po niej może być, ale
          nie chce posypywania głowy popiołem i zawodzenia. Mamy ją pamiętać
          taką jaka była za życia a nie po śmierci.
          • ten_kapuczino No_elle przemyśl to 22.08.08, 14:30
            Problem w tym, że Ty nie wymyśliłaś sobie własnego, fajnego, niepowtarzalnego wesela, które będzie inne niż tradycyjne. Ty wszystkim wokół krzyczysz, że robisz ANTY-WESELE i masz gdzieś co o tym myślą. Między tymi dwiema postawami jest przepaść... Naprawdę uważam, że robisz źle i nie powinnaś dawać innym rad (którymi jednocześnie sugerujesz różne dziwne rzeczy).
            • allia80 Re: No_elle przemyśl to 22.08.08, 15:25
              ten_kapuczino napisał:

              > Naprawdę uważam, że robisz źle i nie powinnaś dawać innym rad (który
              > mi jednocześnie sugerujesz różne dziwne rzeczy).

              a potrafisz czytać ze zrozumieniem??
              komu ona dała rady?? wypowiedziała własne zdanie w tej kwestii, ma do tego prawo..to forum dyskusyjne i każdy może tu wygłaszać swoje poglądy, nawet jeśli Tobie się nie podobają.

              poza tym akurat zgadzam się z nią w wielu punktach..mi też nie odpowiada 'chłopskie weselisko', którego motto przewodnie to zastaw się, a postaw się...
              • joanna182-0 Re: No_elle przemyśl to 22.08.08, 15:30
                Zastaw się, a postaw się jeszcze istniej, ale na wsiach. Ja i tak za
                niecały 2 lata wychodzę za mąż i już dziś wiem, że na weselu będzie
                150-160 osób, bo rodzina mojego narzeczonego jest dość duża. Wesele
                urządzamy takie na jakie nas stać, bez żadnych kredytów, ale już od
                roku na nie odkładamy razem z rodzicami.
              • ten_kapuczino Re: No_elle przemyśl to 22.08.08, 16:10
                Czytaj ze zrozumieniem:
                >>A zresztą co stoi na przeszkodzie ślubu jeżeli umarł członek
                rodziny. Jako katolicy wierzymy że po śmierci trafia do lepszego
                świata, więc trzeba to raczej świętować. A jeżeli ojciec był za
                ślubem, do można go zorganizować bardziej skromnie ku jego pamięci.
                (to z pierwszego postu No_elle)

                Przeczytaj również łaskawie jeszcze raz mój poprzedni post - odnoszę wrażenie, że pasuje on również do Twojej postawy.
                • sabinka707 Re: No_elle przemyśl to 22.08.08, 18:33
                  Ciekawe, czemu jak ktoś nie ulega presji otoczenia, tradycji i tym podobnych
                  bzdur to od razu jest odbierany jakby robił demonstrację, a nie realizował
                  własne potrzeby.......
                  Chcemy wziąć ślub cywilny i to w dodatku gdzieś w Pradze lub Paryżu. Zwierzyłam
                  się z tej myśli koleżance, a ona na to że jestem egoistką, moja mama będzie
                  zawiedziona itp, itd. Sęk w tym, że moi rodzice nie chcą wesela, ślubu i tym
                  podobnych imprez i nawet się cieszą, ze ich to ominie.
                  Rodzice mojego partnera się obrażą i tak, bo przyszła teściowa lubi się
                  "pokazać" więc niezależnie od wielkości uroczystości czy jej braku nie
                  zrealizuje swoich potrzeb. Nie widzę powodu, dla którego miałabym harować przez
                  dwa lata żeby wydać pieniądze w jedną noc, być zestresowaną z powodu wujków
                  ciotek i babć, których i tak nie zadowolę i to wszystko w imię "jedynej nocy w
                  życiu".
                  Potępiająca mnie koleżanka miała wesele, a i owszem. Zapłacili za nie jej
                  rodzice - drugi rok spłacają kredyt zaciągnięty na ten cel, na weselu jej
                  rodzice pokłócili się z rodzicami jej męża, orkiestra im nie pasowała, jedna i
                  druga strona sarkała na stroje ślubne młodych - a to nie taka suknia, a to nie
                  ten garnitur, a to nie te buty, ale to była wg niej niezapomniana , jedyna noc.
              • sikorka68 Re: No_elle przemyśl to 23.08.08, 22:16
                allia80 napisała:
                "... poza tym akurat zgadzam się z nią w wielu punktach..mi też nie odpowiada 'chłop
                > skie weselisko', którego motto przewodnie to zastaw się, a postaw się..."

                A mi się podobają. Wprawdzie nie było 200 osób, ale pamiętam ten dzień i to
                miło, tym bardziej, że wszystko fajnie się udało.
                Oczywiście każdy ma swoje priorytety.
      • joanna182-0 Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 13:49
        Znam przypadek sprzez 30 laty, gdzie dzień przed ślubem zmarła
        babcia panny młodej. Co mieli robić, jedzenie kupine, wszystko
        załatwione. Ślub się odbył i wesele też, ale bez szaleństw, muzyki.
        Po prostu wszyscy się spotkali, porozmawiali, a przed północą
        rozeszli do swoich domów.
      • sikorka68 Re: Do mam bez ślubu..... 23.08.08, 22:09
        no-elle, ten twój znajomy faktycznie przesadził. Nie musiało tak być, ale tak
        już bywa, że tatusiowie wariują, jak ich ukochana córeczka wychodzi za mąż. Za
        jakiś czas mój mąż będzie w takiej sytuacji- pewnie nie będzie wiele mądrzejszy.
    • bigbluee Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 12:15
      Jestem facetem, ale się wypowiem :)

      Jeśli ktoś mówi że sie źle czuje i po to żeby mieć dziecko potrzebuje ślubu lub
      nie wie jak nazywac swojego partnera wśród znajomych, to ja zaleciłbym wizyte u
      psychologa. Skoro ktoś nie jest dojrzały żeby mieć dziecko i podjąć świadomie
      taką decyzję a górują nad nim jakieś emocje i na dodatek twierdzi że papier i
      suknia ślubna sprawią że ktoś sie zmieni i nagle będzie gotowy na dziecko i
      wspolne życie, to naprawdę jest źle i szybciutko trzeba sie wyleczyć żeby być w
      zyciu szczesliwym.

      Ślub to papier. P A P I E R !

      W życiu dojrzałych ludzi nie zmieniający kompletnie nic. Dlatego Ci abrdziej
      mądrzy nie pchają sie do ołtarza, tylko finalizują swój związek ślubem w
      odpowiednim wieku i po przeżyciu wszystkiego co moze przezyc kobieta i mężczyzna.

      Natomiast Ci z zamętem w głowie mają przekonanie że P A P I E R sprawi że staną
      się innymi ludźmi. Halo!!! Budzimy sie bo pozniej okazuje sie że po slubei jest
      to samo, a jak emocje slubne opadną to okazuje sie znowu, że jest sie jeszcze
      nieprzygotowanym do życia etc etc. Temat rzeka.

      Ostatnio dowiedziałem sie że znajomi wzieli ślub cywilny... żeby nie biegac po
      urzędach w sprawie nazwiska dla dziecka. Wszystko mi opadło jak to słyszałem.
      Osobiście mam zamiar ułożyć sobie zycie, mieć partnerke, dziecko lub dwójkę,
      pracę i godziwe warunki zyciowe oraz pełną stabilizację. I jak będe przekonany
      co do mojej partnerki i po takim czasie i wspolnym życiu ulozymy wszystko jak
      należy, to nasz związek zamkniemy klamra o nazwie ślub. Mam 24 lata. Czyli nie
      nastapi to wcześniej jak za 6-7 lat.
      • ciccic Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 12:39
        Zgadzam się z Tobą całkowicie, choc startuję z innej pozycji. Zaraz
        wyjaśnię, dlaczego: jestem 17 (!) lat po ślubie, mam troje dzieci. I
        powiem tak: ślub kościelny ma sens, jeśli wierzy się, że to
        sakrament. Ja wierzę. Było, bywa bardzo trudno, ale odnoszę
        wrażenie, że jest między nami coś więcej i to coś pomaga nam
        przebrnąć przez kryzysy. Ale to kwestia wiary. Jeśli tej wiary nie
        ma, to absolutnie ślub nie ma sensu, bo po co? Jeśli już, to tylko
        cywilny, żeby uregulować kwestie prawne.
        Ślub bez wiary to farsa i hipokryzja. To dziecinada i niedojrzałość.
        Mówię oczywiście o ślubie kościelnym.
        wybaczcie, że tak radykalnie, ale jakoś znacznie bliżsi są mi ci,
        którzy po prostu rezygnują z tego, bo uważają, że nie ma sensu.
        Chylę czoło. Nie wierzą, są konsekwentni, brawo. Mam dla nich pełny
        szacunek. Nie mam go dla tych, dla których ślub kościelny to
        sukienka i przyjęcie, okazja do pokazania się itp.
        Aha, i zgadzam się też w 100% z tymi, którzy mówią, że warto się
        zastanowić. Owszem, warto. Zapewniam Was, że dobry związek to
        codzienna walka i czy ktoś wcześniej miał wesele na 200 osób czy na
        20, to nic nie zmienia. Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia. :-)
      • czerniakowianka Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 14:40
        > Ostatnio dowiedziałem sie że znajomi wzieli ślub cywilny... żeby
        nie biegac po
        > urzędach w sprawie nazwiska dla dziecka. Wszystko mi opadło jak to
        słyszałem.

        Wszystko to by Ci opadło jakbyś usłyszał o "urzędniczych" problemach
        mojej niezamężnej koleżanki, której syn nosi nazwisko ojca. Zaczęło
        się już przy akcie urodzenia, bo szanowny ojciec był akurat
        nieobecny. Żeby w danych ojca nie wpisywać NN, poradzono koleżance
        podać swoje nazwisko + imię ojca dziecka... z czego wyszły dane ojca
        rzeczonej koleżanki, który nosi takie samo imię jak jej "niemąż".
        Później trzeba było to korygować. A to był dopiero początek.
        Czasami niestety ów "papier", o którym wyrażasz się z taką pogardą,
        ma ogromne znaczenie. Wyobraź sobie, że czyjaś "nieżona" idzie do
        szpitala rodzić dziecko i pojawiają się komplikacje... w świetle
        prawa lekarz nie może udzielić jej partnerowi informacji na temat
        stanu zdrowia jej i ich dziecka. Bo kim on jest? Rodziną? Nie,
        nikim. Nikomu nie życzę, ale warto pomyśleć o tego typu sytuacjach.
        • allia80 Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 15:37
          czerniakowianka napisała:

          > w świetle
          > prawa lekarz nie może udzielić jej partnerowi informacji na temat
          > stanu zdrowia jej i ich dziecka. Bo kim on jest? Rodziną? Nie,
          > nikim.

          w świetle prawa to lekarz zawsze musi udzielić rodzicowi informacji o dziecku, musi także udzielić informacji osobie,którą pacjent wskazał jako osobę bliską.

          a jeśli Twoja koleżanka słucha rad, jakie wyżej podałaś... to naprawdę ręce opadają...
          • czerniakowianka Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 23:33
            > w świetle prawa to lekarz zawsze musi udzielić rodzicowi
            informacji o dziecku,
            > musi także udzielić informacji osobie,którą pacjent wskazał jako
            osobę bliską.

            kobieta.gazeta.pl/wysokie-
            obcasy/1,66725,5309419,Listy_do_redakcji__list_tygodnia.html
      • allia80 popieram :) 22.08.08, 15:33
        zgadzam się.. ludziom niedojrzałym wydaje się, że papierek, biała suknia i
        błogosławieństwo cioci-kloci cokolwiek zmienią..

        otóż nie zmienią nic.. opadną emocje i zostanie szare życie, na które jest się
        przygotowanym psychicznie albo nie..
      • sikorka68 Re: Do mam bez ślubu..... 23.08.08, 22:25
        bigbluee napisał:
        Ślub to papier. P A P I E R

        Masz rację, to papier, ale są ludzie, dla których jest ważny. Czy nie zmienia nic?
        Trochę jednak zmienia, o ile wiem, to przede wszystkim nawet w polskim prawie
        inny jest status małżonka, a inny osoby z wolnego związku.
        Choćby taka sprawa, jako żona mogę być pełnomocnikiem firmy mojego męża, a jako
        kochanka? Sam sobie odpowiedz...
      • ta_kochana Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 15:25
        Ja bym nie demonizowała tych kłopotów szpitalnych.. Jak cię
        przyjmują do szpitala, to podajesz listę osób upoważnionych do
        dowiadywania się o twoje zdrowie i spokojnie możesz podać partnera...
        Natomiast jak masz dziecko, to ze ślubu cywilnego wcale nie jest tak
        łatwo się wykręcić...
        To nie tylko PAPIER, ale bardzo skomplikowana umowa cywilna... W
        niektórych sytuiacjach życie ułatwia, w niektórych utrudnia
        (zwąłaszcza, gdy w związku zaczynają się problemy)...

        Ale na wątkowe pytanie odpowiedziałabym tak:
        Jeśli ten planowany ślub to przemyślana decyzja, to lepiej na niego
        poczekaj i dopiero potem zacznijcie się starać o dziecko... o ile
        masz mniej niż 28 lat.. Jeśli masz koło 30ki to starajcie się już,
        bo i tak przed przełożonym ślubem może nie wyjść...
        Poza tym przełożenie nie musi być o rok... to może być tylko kilka
        miesięcy... więc nawet jak zafasolkujesz, to wcale nie musi być
        jeszcze widać...

        Pozdrawiam
        • joanna182-0 Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 15:32
          W takim przyadku życze powodzenia w szukaniu sali weselnej. Tam
          gdzie ja będe miała wesele na 2010 nie ma już wolnych termiów, chyba
          że się wybierze luty, marzec, kwiecień, listopad. pozdrawiam
    • allia80 Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 15:17
      elagie84 napisała:
      >po co nam narazie ślub weźmiemy cywilny i zajmiemy sie
      > maleństwem.

      ???

      a ślub cywilny to nie ślub?? po cywilnym nie ma "prawdziwego wesela"??? to ja do
      tej pory byłam na "nieprawdziwych" weseliskach? ;))
    • dorota_w_krainie Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 15:27
      Mamy 8-letnie dziecko, żyjemy bez ślubu. Szykujemy się do
      podpisania "papierka" w USC z przyczyn prawnych (sprawy majatkowe).

      Nie bedzie z tego okazji "imprezy". Traktujemy to jako urzędową
      formalność - cos jak pozwolenia na budowę ;)- bo po kilkunastu
      latach razem wiemy, że ślub w naszym zyciu nic nie zmieni.

      Jednak z racji swego wykształcenia mogę podac kilka funkcji _wesela_:
      - jest to wprowadzenia nowego członka rodziny do famili, pokazanie
      go i zapoznanie z dalszą rodziną,
      - wesele buduje więzy między dalszą rodziną, z którą spotykamy się
      okazyjnie (właśnie wesela, pogrzeby): gdyby nie te okazje to dalsza
      rodzina by się w ogóle nie znała,
      - funkcją drugorzędną jest budowanie swojego statusu przez
      wyprawienie wesela.

      Oczywiscie te funkcje nie muszą byc dla wszystkich wartoscią.
      • ten_kapuczino Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 16:48
        Jeżeli jesteś fachowcem, to pewnie wiesz również, że ślub i wesele to rytuał przejścia - który pełni również inne funkcje kulturowe i społeczne. Proszę, nie weź tego do siebie, ale nie żałujesz, że to Cię ominęło? W rytuałach jest jakaś "magia" (przynajmniej dla mnie) i nie wyobrażam sobie, żebym dobrowolnie z tych chwil miał zrezygnować.
        • sabinka707 Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 18:46
          Jasne, rytuał przejścia. Coś takiego jak m.in. przyjmowanie na studiach do
          bractwa. Im więcej przeszkód przejdziesz, zaangażowania emocjonalnego,
          finansowego itp, tym bardziej to, co jest potem wydawać ci się będzie
          wartościowe, bo przecież tyle żeby to mieć poświęciłeś....... Znana manipulacja
          psychologiczna. Tylko czy bycie z drugim człowiekiem warte jest takich gierek?
          Każdy, nawet stary zwyczaj kiedyś był wprowadzany do obiegu w jakimś celu -
          konieczność zawarcia sakramentu ślubu przed księdzem miał na celu kontrolę
          Kościoła nad małżeństwami.
          • ten_kapuczino Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 21:15
            A tu z kolei Twoja wypowiedź ma wydźwięk mocno pogardliwy... Możesz patrzeć na to jak na manipulację i gdy tak będziesz patrzeć, będziesz widzieć manipulację - jednak trochę smutne jest, że tym samym na ludzi takich jak ja, chcących cieszyć się tym wyjątkowym wydarzeniem w tradycyjny sposób, patrzysz jak na stado baranów... W którym miejscu wspólna decyzja obojga nowożeńców o wyprawieniu dużego, tradycyjnego wesela wygląda dla Ciebie jak gierka? I w którym miejscu tracę coś z bycia z drugim człowiekiem (jak się enigmatycznie wyraziłaś)?

            Proszę oświeć.
            • sabinka707 Re: Do mam bez ślubu..... 23.08.08, 10:39
              Ano w tym że traktując wesele jako rytuał przejścia ulegasz manipulacji
              kulturowej - to takie gierki międzypokoleniowe zapewniające przetrwanie danej
              kultury (w bardzo dużym skrócie).
              Byłam tylko na JEDNYM weselu, na którym para młoda traktowała całą imprezę jako
              okazję do spotkania się całej rodziny i dobrą zabawę a i tam nie obyło się bez
              przykrych incydentów (co jest niestety w Polsce normą biorąc pod uwagę kulturę
              samych Polaków i kulturę a raczej jej brak podczas picia alkoholu). Na
              pozostałych, niestety widać było, że młodzi to nie główni aktorzy i gospodarze
              imprezy, ale niezbędne dekoracje.
              Uważam, że wesele to kosztowna forma szantażu, jaki rodzina funduje swoim
              przyszłym członkom. To samo odnosi się do wystawnych chrzcin i pierwszych
              komunii. Gdzieś zagubił się sens duchowy tego rodzaju uroczystości - liczy się
              pieniądze i ile kto dostał prezentów, jak kto wyglądał, jaką furą przyjechał
              itp. Ty w swoich wypowiedziach o kimś, kto ma inne zdanie niż Twoje, również
              wyrażasz się z pogardą, więc może zabolało słusznie - jak wnoszę z wzmianki o
              stadzie baranów....
    • edzior1 Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 16:09
      Wszystko zalezy od tego co ty wlasciwie chcesz, chcesz slubu
      koscielnego, wesela i muyslisz ze bez tego bedziesz sie zle czula to
      czekaj, jesli chcesz miec dziecko urodzone w malzenstwie- tez czekaj,
      mimo opini ze 30 lat to czas najwyzszy na dziecko - dziecko sie ma
      miec kiedy sie chce (lub moze) a nie wtedy kiedy ktos mowi ze
      najwyzsza pora, to wszystko zalezy od Ciebie.
      • joanna182-0 Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 16:31
        zgadza się wszystko zależy od nas. Ja jestem prezentem urodzinowym
        mojej mamy na jej 35 urodziny. Jestem dzieckiem bardzo chcianym i
        planowanym, ale szczerze mówiąć nie chciałbym w wieku 35 lat rodzić
        dzieci.
      • marrrtucha Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 16:46
        Dajcie ludzie spokój dziewczynie! Ja chcę ślubu i weselisko
        porządne, bo chce mieć dobre wspomnienia, dobrze się bawić, chce aby
        ludzie się dobrze pobawili, popili i mieli co wspominać.

        Kurczę co w tym złego??? W tym, że człowiek chce mieć trochę
        przyjemności i jest świadomy kosztów całej tej imprezki?

        Ślub, czy nie - nie ma co dyskutować, kwestia indywidualna. Raczej
        nic to nie zmienia a wesele to druga sprawa. Ktoś nie ma za dużo
        znajomych, nie utrzymuje kontaktów, szkoda mu kasy - zrobi jakiś
        obiadek z najbliższą rodziną i ok a jak ktoś ma ochote na huczną
        imprezę to co w tym złego, po co cała ta krytyka???
        TO PO CO W OGÓLE CHODZIĆ NA JAKIEKOLWIEK IMPREZY?
        • sabinka707 Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 18:49
          Jasne, jeśli Ty tego chcesz, nikomu nic do tego. Problem polega na tym, że jak
          ktoś nie chce, to jest wytykany jako czarna owca i wtedy nie ma zrozumienia dla
          argumentów tej osoby, bo rodzina zawiedziona, że się nie pokaże, nie schleje
          czy co tam jeszcze na weselu......
        • jomast1 Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 18:52
          Całkowicie zgadzam się z Marrrtuchą! A poszli wszyscy krytykańci na
          drzewo! Kto chce wesela- robi wesele, kto chce eleganckiego obiadku-
          robi obiadek, a kto sobie żyje w wolnym związku- niech mu będzie
          dobrze i miło! Najbardziej mnie śmieszy "wolne doradztwo" najlepiej
          takie aby połowa świata podporządkowała się pomysłom na życie
          osobY "radzącej".
    • krawat60 Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 21:57
      Dlaczego warto zdecydować się na ślub:

      Próżność
      Stanąć przed ołtarzem w pięknej białej sukni z przystojnym ukochanym u boku –
      która kobieta będąc małą dziewczynką o tym nie marzyła? Ceremonia zaślubin
      pozwali Tobie obrócić to marzenie w rzeczywistość, na kilka godzin zamieni
      zwykłą dziewczynę w gwiazdę filmową, skupiającą na sobie błyski fleszy i uwagę
      gości.

      Rodzina
      Szczęśliwe życie w rodzinie jest naturalnym celem większości młodych ludzi. A
      rodzina w tradycyjnym ujęciu wiąże się z małżeństwem i wychowywaniem potomstwa.
      Pamiętaj, że niestety w naszym katolandzie dzieci nieślubne wciąż mogą spotykać
      się ze społecznym ostracyzmem.

      Religia
      Jesteś wierzącym katolikiem? Zapomnij o życiu na przysłowiową „kocią łapę”.
      Zgodnie z nauką kościoła, jedyną akceptowalną formą związku kobiety i mężczyzny
      jest małżeństwo. Pozostawanie w wolnym związku jest grzechem ciężkim,
      uniemożliwiającym uczestnictwo w sakramentach.

      Wciąż masz wątpliwości? Poczytaj tutaj www.windadonieba.net, pozdrawiam.
      • jehanette Re: Do mam bez ślubu..... 23.08.08, 20:22
        1/ Ślub cywilny to ŚLUB. Oczywiście nie z punktu widzenia kościoła, bo nie jest sakramentem, ale z punktu widzenia społecznego - tworzy się nowa rodzina. Uczestniczą w nim świadkowie, rodzina i goście.

        2/ Wesele/białą sukienkę/limuzynę/co tam jeszcze się chce można zrobić po dowolnym możliwym ślubie (cywilnym czy wyznaniowym) - co niby miałoby ograniczać w tej kwestii?

        3/ Emocje - zależy, jak to się traktuje. Ja wzięłam ślub cywilny, bo nie jesteśmy członkami żadnego kościoła ani związku wyznaniowego. Były wzruszenia (przez szum w uszach prawie nic nie słyszałam), łzy rodziny, kwiaty i życzenia. To był bardzo piękny dzień dla mnie, mojego męża i naszych rodzin. Nie czułabym się napewno szczęśliwa, będąc zmuszoną do odprawienia szopki pt "Prawdziwy ślub w kościele", bo to byłoby niezgodne z moimi przekonaniami, moim światopoglądem i tym jak pragnę żyć.

        4/ Ostatnio byłam na ślubie w kosciele katolickim (mój wujek). Kiepska akustyka, ksiądz kompletnie nie potrafił przemawiać, robił pauzy w złych miejscach albo bez sensu galopował, nie potrafił dyskretnie zaglądać do książki (nie znał tekstu) i zamiast na młodych patrzył cały czas w książkę. Kazanie w ogóle nie było radosne, tylko mówiło o cierpieniu i powinnościach katolika. Ponadto sama ceremonia w niewielkim stopniu skupia się na młodych i nowej rodzinie, a w większym stopniu jest to po prostu msza. Kazanie w ogóle nie było radosne, tylko mówiło o cierpieniu i powinnościach katolika.
        Natomiast zarówno mój cywilny ślub, jak i ślub znajomej - prosty i krótki, urzędnicy mili i sympatyczni z szerokim uśmiechem na twarzy, dyskretnie wspomagający się tekstem z książki, ładnie się wysławiający, nawiązujący kontakt zarówno z parą jak i gośćmi, + ładne wnętrza (Ratusz na pl. bankowym i Pałac Ślubów w Warszawie).
        Tak więc argument o tym, że ślub cywilny nie dostarczy wzruszeń ani przeżyć i nie zapadnie w pamięć, uważam za chybiony w 100%

        Oczywiście te uwagi nie mają na celu przekonanie kogokolwiek, najwyżej dodanie odwagi tym osobom, które w KK nie czują się "u siebie", nie zgadzają się z zasadami tej instytucji i w ogóle nie jest ona ważna w ich życiu, natomiast obawiają się, że jeśli nie wezmą ślubu w kościele to będą potem rozczarowani i będą żałować.

        PS: Próżność
        > Stanąć przed ołtarzem w pięknej białej sukni z przystojnym ukochanym u boku 
        > 211;
        > która kobieta będąc małą dziewczynką o tym nie marzyła? Ceremonia zaślubin
        > pozwali Tobie obrócić to marzenie w rzeczywistość, na kilka godzin zamieni
        > zwykłą dziewczynę w gwiazdę filmową, skupiającą na sobie błyski fleszy i uwagę
        > gości.

        Sukienkę miałam piękną, acz nie białą bo w bieli źle wyglądam, ukochany też niczego sobie i wszyscy patrzyli na nas, choć to był Urząd a nie kościół.
        No i co?

        Rodzina
        > Szczęśliwe życie w rodzinie jest naturalnym celem większości młodych ludzi. A
        > rodzina w tradycyjnym ujęciu wiąże się z małżeństwem i wychowywaniem potomstwa.
        > Pamiętaj, że niestety w naszym katolandzie dzieci nieślubne wciąż mogą spotykać
        > się ze społecznym ostracyzmem.

        No to nie próbujmy nic zmienić i żyjmy w katolandzie po wiek wieków. Sory, ale z tym podejściem to tylko produkuje się kolejnych "niedzielnych" czy nawet "świątecznych katolików". A nie przeciwdziała dewocji i nie zmienia mentalności.
    • rrosemary Re: Do mam bez ślubu..... 22.08.08, 23:17
      jeśli chciałabyś mieć tradycyjny ślub to radziłabym Ci poczekać. Niech minie
      żałoba, potem ślub konkordatowy i starania o dziecko.
      Teraz nie dość, że nie twój narzeczony nie ma głowy do organizowania dziecka to
      potem ciężko będzie znaleźć czas i pieniądze na organizację ślubu i wesela.
      Dziecko to pochłaniacz czasu i pieniędzy. Jak nie masz obsesji na punkcie
      zostania mamą to poczekaj rok, szybko zleci.
    • mofodogg Re: Do mam bez ślubu..... 23.08.08, 01:39
      Twoje niebotyczne problemy zwiazane z twoim wspanialym weselem i goscmi, powinny
      jednak zejsc na dalszy tor, poniewaz sa niczym w prownaniu z tym co siedzi w
      glowie twojego faceta w tak ciezkich chwilach!!!!!!!!!!!!
    • ferrari4 Co to za bzdury jakies ? 23.08.08, 09:44
      "a po co nam narazie ślub weźmiemy cywilny "
      - a ślub cywilny to nie ślub ?

      "gdzies tam w duszy jednak chciałabym miec prawdziwe
      > wesele z goścmi"
      - a co Ci przeszkadza przy ślubie cywilnym mieć wesele i gości? bo
      nie widzę tu żadnego związku, i w czym miałoby to przeszkadzać ?

      "Jak to jest dziewczyny tak bez ślubu"
      - no jak BEZ ślubu jak piszesz że weźmiesz CYWILNY, czyli ZE
      ślubem :/
    • zdziwiony23 Re: Do mam bez ślubu..... 23.08.08, 11:10
      DZIECI SĄ SUPER!!! ALE CZY NIE DZIAŁACIE ZA SZYBKO? MOIM ZDANIEM
      POWINNIŚCIE SPOKOJNIE SIĘ POBRAĆ, WYJECHAĆ W PODRÓŻ POŚLUBNĄ I
      NACIESZYĆ SIĘ SWOBODĄ MŁODYCH MAŁŻONKÓW. NIE MA CO UKRYWAĆ ,ŻE W
      DNIU KIEDY RODZI SIĘ DZIECKO CZŁOWIEK TWARDO STAJE NA NOGI I WTEDY
      TAK NAPRAWDE STAJE SIĘ DOROSŁY. JEGO POTRZEBY ODCHODZĄ NA DRUGI
      PLAN ,BO NAJWAŻNIEJSZE JEST DZIECKO. CZĘSTO DOCHODZI TEŻ DO
      NIEPOROZUMNIEŃ MIĘDZY MŁODYMI RODZICAMI(FACETOM BRAK ŻON BO ONE CAŁY
      CZAS POŚWIĘCAJĄ DZIECKU.KOBIETOM BRAKUJE SIŁ I SĄ ZŁE ŻE MĄŻ IM NIE
      POMAGA.) TO SĄ TYLKO PROSTE PRZYKŁADY ALE TAKIE JEST ŻYCIE.
    • wodud Re: Do mam bez ślubu..... 23.08.08, 12:08
      1. Jeżeli jesteś chrześcijanką to ślub kościelny powinien być dla ciebie
      bardzo ważny. Jeżeli nie jest ważny, to znaczy że jesteś kiepską
      chrześcijanką.
      2. Ślub możesz wziąć jednego dnia, a za miesiąc zrobić wesele.
      3. Nie musisz robić wesela, możesz zrobić obiad poślubny, ( ostatnio byłem na
      takim, było bardzo miło, ale nie hucznie).
      4. Ślub kościelny to nie tylko papierek, to sakrament tak jak chrzest,
      komunia, czy spowiedź.
      5. Bez ślubu sama wystawiasz się na niebezpieczeństwo!
      Nie chciałabyś żeby twój narzeczony przysiąg ci wierność aż do śmierci? A
      Bóg pomógł wam w byciu razem?
    • gaissa Re: Do mam bez ślubu..... 23.08.08, 12:29
      elagie84 napisała:

      I tak sobie od razu pomyslałam
      > co tam a po co nam narazie ślub weźmiemy cywilny i zajmiemy sie
      > maleństwem. Ale gdzies tam w duszy jednak chciałabym miec prawdziwe
      > wesele z goścmi.

      A to ślub cywilny jest nieprawdziwy? Od kiedy?

      "Freedom is a spaniel that grows weak and flabby if it be not excercised. So
      excercise your dog, sir, that's the trick"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka