Dodaj do ulubionych

Powinnam zaufać...??

09.07.08, 00:11
Witam, mam pewien dylemat... mieszkałam z moim mężczyzną ok.
1.5roku, jestem studentką on już pracuje. teraz dostałam pracę w
innym mieście (wakacyjną) a on musiał szukać nowego mieszkania.
Znalazł- okazało się,że w mieszkaniu mieszka oprócz niego tylko
jedna dziewczyna- ładna, zgrabna, WOLNA, wygadana,
sympatyczna...itp.. i tu zaczynają sie moje obawy- niby wiem, że mu
na mnie zależy, ale ...
Jestem naiwna czy to do zaakceptowania??
Obserwuj wątek
    • mahadeva Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:15
      po co zadajesz sie z leszczem ktory nie ma kasy, zeby mieszkac sam?
      • gweeny Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:18
        no właśnie, to gdzie on pracuje że sobie mieszkania nie może sam
        wynająć?

        a jak będzie mieszkał sam z wolną laską to wiesz co... ;]
        • tildi Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:30
          ale na temat pliss;]kase woli wydawac na ciekawsze rzeczy- ciekawa
          jestem kto po studiach wynajmuje mieszkanie za np 1500-1700zl
          miesiecznie...
          nadal nie wiem czy przewrażliwiona jestem czy rzeczywiscie to jest
          nie tak...
          • spiaca.z.otwartymi.oczami wakacje 09.07.08, 17:16
            no co facet będzie miał wakacje, baba w oddali, lokatorka pod
            bokiem, super wakacje ... tylko nie zjawiaj się niezapowiadana
            • tildi Re: wakacje 09.07.08, 20:57
              właśnie taki mam plan;p tylko jak wyczuc odpowiedni moment? chyba
              piatkowy wieczor bedzie najlepszy;p
              • spiaca.z.otwartymi.oczami Re: wakacje 09.07.08, 21:08
                w piatek każdy normalny będzie sie spodziewał
                poważne instytucje wchodza o 6.00 rano w poniedziałek:)
        • tildi Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:31
          gweeny napisała:
          >
          > a jak będzie mieszkał sam z wolną laską to wiesz co... ;]
          no wlasnie do końca nie wiem- laska wydaje sie w porządku- poznałam
          ją ale wiadomo- czasami facet mysli nie tą główka co trzeba...;]
          • gweeny Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:34
            wychodzi na to że nie ufasz swojemu facetowi, to co za różnica czy
            to laska z którą mieszka czy jakaś inna?
          • liisa.valo Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:34
            Będzie chciał zdradzić, to zdradzi nie mieszkając z babą. To nie ma
            nic do rzeczy.
            • portobello_belle Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 11:43
              Oj, wlasnie ma... 'Okazja czyni zlodzieja', ze tak powiem. Bo on
              wcale moze nie chciec jej zdradzic, nie musi byc typem co szuka
              okazji, po prostu to sie moze przydarzyc w sprzyjajacych
              okolicznosciach. Za takie uwazam mieszkanie razem (czyt. nocne
              rozmowy przy winie, wspolne chlanie, pogaduchy o glupotach, podczas
              ktorych moze sie okazac, ze mamy ze wspollokatorem duzo wspolnych
              tematow, wspolne gotowanie, zwierzanie sie sobie i tak dalej i tak
              dalej) czy tez wspolne wyjazdy. Ogolnie wspolne mieszkanie zbliza
              ludzi, wiec moze sie okazac, ze Twoj chlopak tak dobrze sie bedzie
              dogadywal z kolezanka, ze bedzie wolal spedzac wieczory z nia niz
              wisiec na telefonie rozmawiajac z Toba; poza tym fakt, ze beda
              mieszkali tylko we dwoje sprzyja powstawaniu sytuacji sam-na-sam,
              ktore (czesto pod wplywem alkoholu) moga prowadzic do zblizenia.

              Ja sama bylam w podobnej sytuacji, ale bylam ta druga strona, no i
              to nie byl moj wspollokator, a przyjaciel wspollokatorki. Jego
              dziewczyna przebywala akurat w Niemczech, takze on przychodzil do
              nas na imprezy sam. Imprezy to byly posiadowy w kuchni przy flaszce
              w gronie paru osob. No i traf chcial, ze 'od pierwszego wejrzenia'
              strasznie przypadlismy sobie z nowym kolega do gustu - okazalo sie,
              ze mamy takie samo poczucie humoru, mozemy sie przerzucac cytatami z
              ulubionych filmow, mamy podobne zdanie w wielu sprawach i ogolnie
              doskonale sie ze soba rozumiemy. Ja bylam wowczas wolna i kolega mi
              sie bardzo spodobal, ale on nie ukrywal, ze ma dziewczyne, takze
              pozostawal miedzy nami odpowiedni dystans... do czasu. Po prostu sie
              upilismy, wszyscy inni poszli spac, a my zaczelismy sie szalenczo
              calowac... Na tym sie skonczylo, ale nie wiem jak by to bylo,
              gdybysmy byli w tym mieszkaniu sami... Po prostu chemia byla nie do
              przezwyciezenia. Padly wtedy jeszcze slowa: Gdybym Cie poznal rok
              wczesniej...
              Na tym sprawa sie zakonczyla, bylo nam obojgu strasznie glupio. On
              dal mi do zrozumienia, ze bardzo mnie lubi, ale jest z Kasia i ja
              kocha, takze przeprasza za to co sie stalo i ma nadzieje, ze o tym
              zapomnimy. Ja oczywiscie przyjelam to z ulga, bo wcale nie mialam
              zamiaru rozbijac czyjegos zwiazku, a on przeciez wcale NIE CHCIAL
              jej zdradzic - tak po prostu wyszlo. Na szczescie ten incydent nie
              zawazyl na naszych stosunkach, jednak nigdy potem juz nie doszlo do
              zadnej niejednoznacznej sytuacji.

              Teraz wiem, ze w zyciu po prostu trzeba pewnych sytuacji unikac -
              tak, jak nie przejdziesz sie w kusej spodniczce po nieoswietlonej
              drodze pod lasem, tak samo unikaj przebywania sam na sam z osoba,
              ktora Ci sie podoba, jezeli masz juz partnera. I po raz kolejny
              stwierdzam, ze naprawde w zyciu wlasnie okazja czyni zlodzieja.
              Przyklad? Jak nie mam whisky, to nie pojde do sklepu po pracy i jej
              nie kupie, ergo nie bede pila. Jezeli jednak wroce z pracy a w
              lodowce bedzie whisky, to ja wypije. Dlatego tez nie trzymam w domu
              alkoholu.
              I tyle.
              • ktosiaczek Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 17:37
                > kocha, takze przeprasza za to co sie stalo i ma nadzieje, ze o tym
                > zapomnimy. Ja oczywiscie przyjelam to Z ULGA

                No tak bo gdyby nie przepraszal a brnął dalej to oczywiscie kajając się i ze spuszczonym wzrokiem pożegnałabyś się z tą "ulgą" i bezwolnie poddała we władanie wyrzutów sumienia.
                JEsli Ci ulzylo, ze nie rozbijesz jakiegos zwiazku, to znaczy ze czulas, ze cos jest w tej sytuacji nie fair, wiec ja sie pytam:
                czemu w ogole sie z nim calowalas?

                > a on przeciez wcale NIE CHCIAL
                > jej zdradzic - tak po prostu wyszlo.

                "buuuuuu! ale ja nie kciaaałeeeeeem! bueeeeeee!" :/
                • portobello_belle Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 17:46
                  ktosiaczek napisała:

                  > No tak bo gdyby nie przepraszal a brnął dalej to oczywiscie
                  kajając się i ze sp
                  > uszczonym wzrokiem pożegnałabyś się z tą "ulgą" i bezwolnie
                  poddała we władanie
                  > wyrzutów sumienia.

                  Ke?


                  >wiec ja sie pytam:
                  > czemu w ogole sie z nim calowalas?

                  Boze, kobieto, nie zrobilas nigdy niczego glupiego po pijaku?
                  Przeciez to jest jasne, ze gdybysmy byli trzezwi i mieli pelna
                  swiadomosc tego, co robimy, to by do tego nie doszlo.

                  W takiej chwili sie NIE MYSLI, otrzezwienie przychodzi na nastepny
                  dzien pod postacia tak zwanego MORALNIAKA. Czy ja Cie musze
                  uswiadamiac?
                • tildi Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 21:05
                  heh:) dokładnie ktosiaczku:) nawet po paru drinach za duzo ma się
                  swoje zasady! tak myśle!
                  A facet to juz zupełna swinia- to ON ma dziewczynę, którą podobno
                  kocha!! Na miejscu jego kobiety, jeślibym sie szczęsliwie
                  dowiedziała to z hukiem bym się go pozbyła!! po co z takim spędzac
                  zycie? trafi się ŁATWA okazja a on nie moze powstrzymac ... na
                  wodzy!!?? zdarzylo się raz, zdarzy się ponownie...
                  Żałuje, że cie nie spotkał wcześniej? Co za problem, ma ślub,
                  dzieci, wspólny dom (z kredytem)?? Wtedy rzeczywiscie byloby trudno!
              • rose-ana Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 19:05
                Oczywiście, że są takie przypadki gdy okazja czyni złodzieja. Ale przyjmując
                taka zasadę generalnie, to:
                - mając partnera/partnerkę i chcąc byc wiernym nie powinno sie w ogóle przebywać
                wśród osób płci przeciwnej, bo a nóż widelec...
                - to z whisky - mam to wypiję, nie mam to nie kupię - jeśli ktoś ma taki problem
                z inicjatywą i kierowaniem swoim postępowaniem to już poważna sprawa (mam pod
                ręką - skorzystam, nie mam - eee tam, w sumie sam nie wiem czego chcę...)

                A w tym przypadku bardziej może zadziałać to, że koleżanka jest atrakcyjna niż,
                "no dobra, jest w pokoju obok to bzyknę". Chociaż dostępność też odgrywa swoją rolę.
          • kasha101 Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:35
            A czasem facet mysli ta wlasciwa glowka (od myslenia:), a laska,
            sama wiesz, zmeczona samotnymi wieczorami, itp., a tu kasek jak na
            talerzu. Moze i wyglada w porzadku, ale nieznasz jej. Takie
            mieszkanie we dwojke bardzo zbliza, wspolne sprawy, obowiazki,
            dzielenie lazienki itp. Zaufanie zaufaniem.
            Ja bym miala powazne obawy. Lepiej nie kusic.
            • tildi Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:51
              Właśnie tego się obawiam, bo ja zawsze jak z kimś byłam to coś nas
              wcześniej zbliżylo do siebie- wspólne lekcje hiszpańskiego czy
              mieszkanie obok itp... kasha101 dzięki za radę...
              muszę teraz przemyśleć sprawę jak to rozegrać:)
      • spiaca.z.otwartymi.oczami trol, a fee 09.07.08, 17:15
        bo jeszcze są ludzie normali bez odchyłów psychicznych i kompleksów
        biedy
    • figgin1 Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:39
      tildi napisała:

      > W niby wiem, że mu
      > na mnie zależy, ale ...

      TO niby wiesz czy nie wiesz? Zastanów się. Ja nie umiałabym być z facetem,
      któremu nie ufam na tyle...
      • tildi Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:48
        hmm... wierzysz do końca we wszystko co mówi itp?? bo ja nigdy
        nikomu... smutne to ale ja juz mam takie swoje podejscie...
        teraz pomyslałam, ze w sumie jeśli okaże się, że cos między nimi się
        jednak stanie to znaczy, ze to jednak nie było TO a nawet jeśli to
        lepiej jak wyskoczy wcześniej niż później... Dobrze myśle?? czy juz
        wynajduje wytłumaczenia dla niego??
        • rachela25 Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:52
          no coś ty- oczywiście że nie ufać. Facet to tylko facet , a jeszcze
          sami w domu !!!!!!!!!!!!!!!!! masakra co sie tam będzie działo
          • tildi Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:54
            dżizassss... to ja dzisiaj nie śpię!! jak ja jutro na 6( !!! ) do
            pracy wstanę!!
        • kasha101 Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 00:58
          Wiesz co, jesli jest sie w zwiazku , to zaufanie i wiara we wszystko
          co ktos mowi, to podstawa, bez tego zwiazek nie ma sensu.
          Ale jak mowie, zaufanie zaufaniem, ja zawsze mowie, ze nie ufam
          zyciu:)
          Znamy siebie na tyle, na ile nas sprawdzono.
          Koles moze byc najuczciwszy, ale bywa, ze okazja czyni zlodzija.
          Niby niczego w zyciu nie przewidzisz, ale ja tam staram sie unikac
          sytuacji ryzykownych:) Nie wiem, czy to sluszne podejscie...Lepsze
          jest bezgraniczne zaufanie, mniej meczace, ale ja juz sie na zyciu
          przejechalam, i nie potrafie inaczej...

          Nie wiem jak to rozegrasz, to trudne, bo facet pomysli, ze go
          ograniczasz. Moze odwroc sytuacje niech sobie wyobrazi Ciebie
          mieszkajaca z jakim przystojniakiem, nie wiem...
          • tildi Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 01:05
            a widzisz Kasha101, ja mimo że taka niby nieufająca to jednak nie
            myslalam nad tym wczesniej... dopiero jak spie sama itp to
            przychodza mi takie mysli do glowy... a podsycane tym, że jak
            powiedzialam znajomym o tym -pdsumowali słowami "o k..." i szczękami
            na podłodze... no i wtedy dopiero zaczelam tworzyc sobie historie w
            głowie;]
            • kasha101 Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 01:10
              Nie panikuj, jesli koles jest w porzo, to przeciez tak od razu
              pannie do lozka nie wskoczy:)

              ale im dalej w las, sama rozumiesz...
              • tildi Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 01:17
                od razu to może nie;)
                wiesz czego ja się najbardziej boję? że się o tym nie
                dowiem/ewentualnie dowiem jako ostatnia... gdyby pozniej sie
                okazało, że ja do niego nieświadomie kizu-miziu a on sobie z inna:/
                jeśli pewnego dnia powie- sory ale wolę ją- jakoś to przełknę... nie
                jestem z tych co raz na całe życie... chyba... tak przynajmniej
                teraz mi sie wydaje;)
                • kasha101 Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 01:27
                  nawet nie wiesz, jak dobrze cie rozumiem.
                  To zazdrosc i chec kontrolowania sytuacji, posiadania wplywu na nia.
                  To strasznie zwodnicze bo tak sie nie da...Ja sama z tym walcze, ze
                  cos przeocze, ze bede ufac, a ktos mnie oklamie, ze nie
                  zapobiegne...Momentami mnie to niszczy. Bo tak nie da sie zyc, ucze
                  sie tego kazdego dnia. Normalnie powinnam Ci powiedziec: dziewczyno!
                  niech mieszka, co ma byc to bedzie, ufaj! jesli cie kocha, to tysiac
                  nagich tanczacych przed nim lasek go nie skusi. Bo taka jest prawda.
                  Bo jest jeszcze lojalnosc. Uczciwosc.
                  trudna sytuacja, jak dla mnie. Pisze- jak dla mnie. Bo ja sama mam
                  problemy z zaufaniem, i to moj problem, a nie mojego partnera.
                  • kasha101 Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 01:32
                    ps. a cos we mnie, co jest strachem krzyczy: nie badz glupia!
                    naiwna! uwazaj!

                    I wlasnie to cos mowi: badz ostrozna, bo takie sytuacje zblizaja,
                    daja okazje do polubienia kogos bardziej niz by sie chcialo...Z tym
                    ze ja bardziej obawiam sie zdrady emocjonalnej...
                    Moze tak byc, ale nie musi, pamietaj! Moga zyc zupelnie obok siebie,
                    niezainteresowani czymkolwiek, mijajacy sie z uprzejmym "czesc". A
                    Ty bedziesz sie zadreczac...
                    Decyzje, jakokolwiek, musisz podjac sama. Ja sama nie wiem, co tutaj
                    jest dobre.
                    Ale chyba zaufanie do samej siebie.
                    • tildi Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 20:51
                      Kasha101, my chyba jestesmy bardzo podobne do siebie! Dla mnie też
                      liczy się bardzo, nawet nie wiem czy nie bardziej, zdrada
                      emocjonalna niż fizyczna...
                      I jestesmy chyba tak samo dumne- jeśli ma zdradzić lepiej wiedzieć,
                      cierpieć w ukryciu niż być oszukiwaną i dowiedzieć się
                      od "zyczliwej" albo gorzej zlapać na gorącym uczynku...
                      Przemyslałam sprawę, porozmawiam z nim bez narzucania swojego
                      zdania, ze nie czuję sie dobrze w takiej sytuacji i wiem, ze z
                      powodu swojego asekuranctwa bede sie oddalac od niego...
                      myslisz ze to dobrze?? czy lepiej siedziec cicho i czekac na rozwoj
                      wypadków?
    • delayla never 09.07.08, 09:22
      Nigdy bym sie nie zgodziła.
      Mimo, iż mój Luby nie jest wygadanym kobieciarzem i mu ufam, ale... jej bym nie
      ufała :P.

      A co to, nie ma więcej mieszkań (nawet do podziałki z kimś) w mieście??
    • oposka Re: nie 09.07.08, 09:29
      tylko i wyłącznie - ograniczone zaufanie ;-)
      • milbona Re: nie 09.07.08, 13:00
        ja bym w zyciu nie zaufala... ladne kobiety maja swiadomosc wlasnej wartosci i
        nawet jak twoj facet jest wierny jak swinia to i tak z czasem ulegnie... u mnie
        wlasnie tak bylo =(

        NIE UFAJ jesli zalezy ci na tym zwiazku!! :(
        • portobello_belle Re: nie 09.07.08, 16:57
          Rzecz w tym, ze oni wcale sobie moga nie przypasc do gustu... Bez
          przesady, nie jest wszak tak, ze kazda ladna dziewczyna rzuci sie
          kazdego chlopaka z ktora ja los zetknie, przeciez ona tez moze miec
          kogos, moze wcale nie byc nim zainteresowana. Ale - jezeli okaze
          sie, ze sie dobrze dogaduja, to wtedy istnieje
          niebezpieczenstwo 'stracenia glowy' w sprzyjajacym momencie. A z
          reszta nie bede sie powtarzac, odsylam do mojego posta powyzej.
          • bura-tino Re: nie 13.07.08, 00:59
            To niezdrowa sytuacja. Dziewczyna na pewno jest wolna. Gdyby miała kogoś, to ten ktoś nie dopuściłby, żeby mieszkała sam na sam z innym mężczyzną. Jest jak w starym dowcipie. Naprzeciwko siebie stoją dwa klasztory, męski i żeński. I co z tego ? Nic, ale może być.
        • spiaca.z.otwartymi.oczami Re: nie 09.07.08, 17:17
          a swinie są wierne?
    • wilk11 Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 17:06
      Doskonały test, zwłaszcza jeśli to dziewczyna, która mu się spodoba. Jak zda
      (nie ruszy jej, mimo że wolna ;) to tym fajniej dla was. Jak nie zda, ciesz się,
      że pogoniłaś dziada zanim podjęliście wspólne decyzje finansowe.
      • tildi Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 20:56
        Tez tak troche do tego podchodzę:) Tylko boje sie, ze nie poznam
        rozwiązania testu:]
        A dziwczyna- nieznajoma, wprowadzila sie do mieszkania dopiero po
        tym jak A zdecydowal sie tam zamieszkac... Jakby wczesniej bylo
        wiadomo;]
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 17:51
      ubędzie ci? albo jemu? czegokolwiek?
      • tildi Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 20:56
        ksieni_smutnego_pierdofonu napisała:

        > ubędzie ci? albo jemu? czegokolwiek?

        mogę Cie prosić jaśniej??
        • spiaca.z.otwartymi.oczami a co jedno mieszkanie jest w okolicy? 09.07.08, 21:07
          a co jedno mieszkanie jest w okolicy?

          w czym problem - niech znajdzie cos innego
        • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Powinnam zaufać...?? 09.07.08, 21:09
          czy z powodu tego, że on dokona wsadu tego w tamto jemu albo tobie czegoś ubędzie?
          tera jasność masz?
    • naprawdetrzezwy Sprawdź w słowniku co znaczy dylemat. 09.07.08, 21:44

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka