Gość: Dosia
IP: ACOPWP* / 195.217.253.*
30.09.03, 13:59
Powrot z dwutygodniowych wakacji sklonil mnie do przyjrzenia sie sobie bardzo
krytycznie i ostatecznego podsumowania spostrzezen dotyczacych samej siebie i
wyciagniecia (wreszcie!) wnioskow.
Wreszcie musze przyznac to, co do tej pory negowalam, a mianowiecie to, ze
jestem wredna, klotliwa i w ogole niesympatyczna. I jest mi zle. Wiem, ze
jestem taka, a jednoczesnie nie potrafie tej wrednosci poskromic.
Kloce sie ze wszystkimi, moje zdanie zawsze musi byc najwazniejsze, jestem
najmadrzejsza, nieomylna, najinteligentniejsza. Innych uwazam za przyglupow,
ciagle patrze im na rece i krytykuje. I wytykam wady. Potrafie powiedziec
czlowiekowi, ze jest glupi i ze sie na czyms tam nie zna i zeby sie lepiej
nie odzywal. W czasie klotni musze zawsze miec ostatnie zdanie. Bede sie
klocic dopoty dopoki wszyscy nie przyznaja mi racji. Jak cos mi nie odpowiada
(a zdaza sie to b. czesto) nie potrafie sie powstrzymac tylko wygarniam
wszystkim z grubej rury. Obiecuje sobie, ze tym razem bede cicho, ze nic nie
powiem, ze usmiechne sie i zostawie sprawe w spokoju. Nie. Zawsze cos
chlapne. Nie potrafie zamknac jadaczki. Nakrecam sie i kloce sie godzinami.
Krzycze i wywlekam rzeczy nie zwiazane z tematem. Moim celem jest totalne
stlamszenie osoby, z ktora sie nie zgadzam. Potem tego zaluje, jest mi
glupio. Wiem, ze przeciez moje slowa niczego nie zmieniaja, a tylko rania
bliskich ludzi i znajomych. Krytykuje wady innych, choc przeciez co mi do
tego? Nie moglam sie ostatnio powstrzymac i ostentacyjnie pokazalam koledze,
co mysle o jego skapstwie - a przeciez co mnie to obchodzi jak zyja inni?
Nie wiem, po co o tym pisze na forum. Moze napisanie tego jakos pomoze mi
poskromic ten moj obrzydliwy charakter. A moze ktos ma tak samo i wie jak sie
zmienic?