Dodaj do ulubionych

Facet i czystość

25.03.09, 11:22
Witajcie, podczytuję was od jakiegoś czasu i nadeszła chwila, bym poprosiła o
pomoc/opinię/rady.

Chodzi rzecz jasna o faceta. Mamy problem niemal typowy do bólu, który polega
na tym, że obowiązki domowe dotyczą w jego mniemaniu tylko mnie. Oboje
pracujemy, ale nie jesteśmy zbytnio zawaleni pracą i mamy poza pracą naprawdę
sporo wolnego czasu (więc syndrom zapracowanego do 20 faceta odpada).
Ja sama nie jestem pedantką (co zresztą notorycznie wytyka mi moja matka), ale
należę do osób, które uważają, że są ważniejsze sprawy niż chociażby generalne
porządki na wielkanoc i nie planuję w związku z tym mycia okien.
Problem tak naprawdę polega na wykonywaniu takich drobnych czynności w stylu
sprzątania po sobie. Tu mój facet kompletnie wysiada. Mógłby przez pół roku
nie zmieniać pościeli, nie wypakowywać zmywarki i pić z tego samegp kubka
(argument: oszczędzamy energię i wodę). Umywalka za każdym goleniem pełna jest
włosków, jego ubrania walają się po całym mieszkaniu, itd.
Ja nie wytrzymuję, słowo wam daję. Mam określony próg niewrażliwości na brud.
Więc mnie cos trafia.
CHodzi o to, ze te wszystkie rady typu "nie sprzątaj przez tydzień, to sam
zauważy" lub "wyjedź i zostaw go z syfem, to się nauczy, że samo się nie robi"
w jego przypadku można o kant dupy potłuc. Bo:
1) jeśli z premedytacją zostawiam kolejną porcję brudnych talerzy w zlewie, to
oczywiście on po jakimś czasie zauważy i wykorzysta to przeciwko mnie: "Ty
każesz mi sprzątać, a sama taka porządnicka nie jesteś"
2) kiedy wyjeżdżam na jakiś czas, to wracam potem do kompletnie zasyfionego domu.

Tak jak pisałam, nie wytrzymuję. I nie wiem już, co robic. Po tym jak
sprawdziłam powyższe rady niewerbalne, przeszłam do ofensywy werbalnej, ale
moje wyrzuty zawsze spotykają się z taką samą reakcją: wiem wiem, masz rację,
obiecuję, ze to się zmieni. Tylko że nic z tego nie wynika. ZOstaje tak jak
jest, a on się pewnie cieszy, że znów poradził sobie z marudną babą.

A teraz ostatnia sytuacja, która skłoniła mnie do występu na forum: ja wciąż
prowadzę akcję ograniczonego sprzątania, czyli sprzątam na bieżąco, zamiatam i
odkurzam, ale większych spraw się nie tykam. No i mój facet już jakiś czas
temu zauważył, że piekarnik jest dosyć brudny, o czym nie omieszkał mi
powiedzieć (bo to w końcu moja działka, czyż nie?). Ja na to, że może sam
wreszcie coś sprzątnie, bo z tego pierkarnika też korzysta. Przez jakieś 3
tygodnie oczywiście piekarnik stał nieruszony. No i wczoraj wieczorem mieliśmy
lekkie spięcie (nawet nie kłótnię). On postanowił najwyraźniej pokazać mi, że
aż takim fleją nie jest i w nocy, kiedy nie mógł spać, zabrał się za
czyszczenie nieszczęsnego piekarnika. Niestety, on zaczął po prostu pracę, ale
znudziła mu się dość szybko, więc kiedy rano weszłam do kuchni zobaczyłam
zachlapane na czarno szafki, blaty, podłogę i ściany, a w zatkanym zlewie
pełnym obrzydliwości znajdowała się namoczona lekko blacha. Facet zaś z
uśmiechem na odchodnym powiedział, że mogę być z niego teraz dumna i żebym
dokończyła za niego.

Powiem wam szczerze, że jestem wściekła. Mam dość tej ciągłej walki o
drobnostki, o to by sprzątnął po sobie talerze, zebrał ubrania, wytarł rozlaną
kawę. Czuję się jak frajerka, którą on wykorzystuje, bo sam jest zbyt leniwy.
Co robić?? Ktoś tak miał/znał/wie, co mam robić dalej??

PS. Kuchnia wciąż zasyfiona, bo na razie nie mam serca się jej tknąć, taka
jestem rozżalona.
Obserwuj wątek
    • lacido Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:25
      jaki zbieg skoczności, czytałam niedawno durny kryminał z mesmeryzmem w tle ;)
    • desz-cz Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:26
      :))))))))))

      jak chciałaś faceta zaobrączkować to teraz ponoś konsekwencje - do roboty kobito
      i nie marudź!!
      • dzioucha_z_lasu Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:32
        Jak się zaobrączkowała, to i może się odobrączkować. Nie
        obrączkowała się, żeby być darmową gosposią dla pasożyta z lewymi
        rączkami. Mój trochę się obudził po złożeniu wniosku rozwodowego,
        niestety - dla niego - o parę lat za późno.
        • desz-cz Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:37
          ooooooo, to znowu jest szczęśliwym facetem. :)
        • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:43
          My nie jesteśmy małżeństwem (na szczęście). I przyznaję, że ta codzienna
          szarpanina o niesprzątnięty talerz, choć wydaje się to banalne i nieistotne,
          nadszarpuje bardzo moją pewność, co do tego, czy chcę z tym facetem spedzić
          resztę zycia.
          • drie Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:46
            To nie jest tylko "niesprzatniety talerz". To jest brak szacunku dla
            Ciebie i Twojego czasu. Reszte zycia spedzisz na uslugiwaniu mu, a nie
            z nim.
            • desz-cz Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:47
              drie napisała:

              > Reszte zycia spedzisz na uslugiwaniu mu,

              a kobieta ma w domu jakąś inną rolę? :O
              • dzioucha_z_lasu Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:49
                Niewątpliwie wydaje ci się, że twoje wpisy są dowcipne i
                błyskotliwe.
                • desz-cz Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:52
                  dzioucha_z_lasu napisała:

                  > Niewątpliwie wydaje ci się, że twoje wpisy są dowcipne i
                  > błyskotliwe.
                  >

                  nie, to nie dowcip to rzeczywistość kurczaczku. :)
                  • dzioucha_z_lasu Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:54
                    Fantazjuj dalej, pryszczaty onanisto.
            • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:55
              Tego się właśnie obawiam, drie. Ale wciąż wierzę, że może znajdzie się jakiś
              sposób, by mu uświadomić, ze nie tędy droga. Tyle tylko, że on tego, co mówię,
              nie bierze na poważnie. Uważa, że po prostu jestem marudna i jak przeczeka, to
              mi minie.
              • dzioucha_z_lasu Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:58
                A ile czasu masz taką nadzieję n poprawę? Bo jesli od miesiąca - to
                ok, jakaś szansa może być. Ale jeśli to trwa rok, albo może i parę
                lat, to sorry, ale jesteś naiwna, że słów brak.
              • drie Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:01
                mesmeryzm napisała:

                > Tego się właśnie obawiam, drie. Ale wciąż wierzę, że może znajdzie
                się jakiś
                > sposób, by mu uświadomić, ze nie tędy droga. Tyle tylko, że on
                tego, co mówię,
                > nie bierze na poważnie. Uważa, że po prostu jestem marudna i jak
                przeczeka, to
                > mi minie.

                Nie wiem ile czasu juz zainwestowalas w to "uswiadamianie", ale
                rezultaty jak sama mowisz sa zerowe.

                Mialam kiedys podobny problem, z tym, ze moj mial checi, tylko
                zapominal odniesc talerz, sprzatnac ciuchy itp. :) Mloda bylam i
                wybuchowa. Nadszedl w koncu moment "woz lub przewoz" i zapomniane
                talerze polecialy ze trzy razy do kuchni droga powietrzna. Ciuchy,
                ktore odkurzacz nie dal rady wessac szly do kosza. To bylo
                docieranie sie :D Ale teraz jak wszystko pieknie chodzi :)

                • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:12
                  Masz rację, drie, może jestem za miękka. Jedyne co robię to gadam, a wiem
                  przecież, ze to nie tędy droga.
                  • drie Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:16
                    mesmeryzm napisała:

                    > Masz rację, drie, może jestem za miękka. Jedyne co robię to gadam,
                    a wiem
                    > przecież, ze to nie tędy droga.

                    Porozmawiaj z nim i obierz jakis system. By byly wyniki musisz byc
                    konsekwentna. Szanuj siebie i swoj czas.

                    Powodzenia.


          • dzioucha_z_lasu Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:48
            Wyobraź sobie teraz Wasz związek za 10 lat, jak dojdą do tego
            dzieci. Facet nadal będzie takim beztroskim chłopczykiem, a Ty
            będziesz zasuwać i przy nim i przy dzieciach. I lepiej wcale nie
            będzie, bo pasożyt uznał, że po takim czasie to jest naturalne.
            • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:53
              O to mi właśnie chodzi. A ja cierpnę na myśl, że tak ma to wyglądać. On
              oczywiście mówi o dzieciach i wiem, że chciałby je mieć, ale ja się boję, że on
              nie ma pojęcia, ile to jest pracy. Nie ma żadnego doświadczenia z dziećmi, nie
              wie o nich nic, poza tym że są rozkoszne i że ich posiadanie jest rzeczą
              naturalną... Ja mu powiedziałam wprost, że w takim układzie to ja nie chcę mieć
              dzieci, bo nie czuję, że będę w nim miała oparcie. To wiecie, co on zrobił?
              Wywrócił oczami, mruknął "dobrze, dobrze" i zmienił temat, z wyrazem twarzy
              mówiącym "kobieta znów ma pmsa i się czepia". Wrrrrr!
          • drugi.dwukropek Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:27
            mesmeryzm napisała:
            > My nie jesteśmy małżeństwem (na szczęście). I przyznaję, że ta codzienna
            > szarpanina o niesprzątnięty talerz, choć wydaje się to banalne i nieistotne,
            > nadszarpuje bardzo moją pewność, co do tego, czy chcę z tym facetem spedzić
            resztę zycia.

            I słuszne wątpliwości, bo wspólne życie składa się właśnie z takich prozaicznych
            i codziennych "drobiazgów". Kwestia przemyślenia, ew. podjęcia zdecydowanych
            działań z Twojej strony, żeby facet zobaczył, że jak coś powiesz to na bank
            dotrzymasz, a nie tak że przeczeka aż Tobie minie. Masz jeszcze czas przed
            "zaobrączkowaniem", później rozstania są zdecydowanie trudniejsze i bardziej
            skomplikowane...
          • mohinder Re: Facet i czystość 26.03.09, 14:24
            Uciekaj, póki czas. Poważnie.
            Albo facet jest nieporządnicki - ten typ tak ma, albo jest leniem, który uważa,
            że jesteś (i zawsze będziesz) jego służącą.
            Jedyna możliwość na poprawę, to JEGO chęć do zmiany i włączenia się w
            proces sprzątania. Jeżeli nie będzie chciał, to Ty go na pewno nie zmienisz.
            A utrzymywanie porządku, to coś z czym masz do czynienia na co dzień,
            więc co dzień drażnić Cię będzie...
    • drie Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:32
      mesmeryzm napisała:
      Powiem wam szczerze, że jestem wściekła. Mam dość tej ciągłej walki
      o
      drobnostki, o to by sprzątnął po sobie talerze, zebrał ubrania,
      wytarł rozlaną
      kawę. Czuję się jak frajerka, którą on wykorzystuje, bo sam jest
      zbyt leniwy.
      Co robić?? Ktoś tak miał/znał/wie, co mam robić dalej??

      Podaj dokladny numer serii, rok produkcji i czy to wydanie specjalne
      faceta. A na pewno ktos Ci podesle dokladna instrukcje obslugi do
      niego.
    • cafem Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:38
      Chyba najprosciej byloby powiedziec - zmien faceta, bo on sie nie zmieni, ale chyba nie o to chodzi:)
      Na moje oko w kwestii sprzatania on jest, niestety, niereformowalny.

      Ja tam jednak widze rozwiazanie.
      Dogadajcie sie. Moze lepiej, jesli Ty zawsze bedziesz zajmowala sie sprzataniem (bez marudzenia), a on za to przejmie jakies inne obowiazki (tez bez marudzenia), ktore odtad Ciebie dotyczyc nie beda - prasowanie, gotowanie, zakupy, ogrod?
      Albo zatrudnijcie pania do sprzatania. Chocby raz w tygodniu, do wiekszych porzadkow?

      • desz-cz Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:45
        cafem napisała:

        > a on za to przejmie jakies inne obowiazki (tez bez marudzeni
        > a), ktore odtad Ciebie dotyczyc nie beda - prasowanie, gotowanie, zakupy, ogrod

        on chyba nie po to zrezygnował z innych dupencji aby teraz zajmować się pierdołami.

      • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:49
        Cafem, mi też by podział obowiązków aż tak bardzo nie przeszkadzał, ale problem
        polega na tyn, że u nas żadnego podziału nie ma! On nie sprząta, nie gotuje, nie
        robi zakupów, nie robi absolutnie nic (ogrodu nie mamy, bo mieszkamy w bloku). W
        ciągu tygodnia on je w pracy, ja również, a jak zgłodnieję, to coś przyrządzam
        tylko dla siebie. A w weekendy wygląda to następująco: idziemy razem na zakupy
        (sam nie pójdzie), a potem kiedy czas szykować obiad to on proponuje, ze zrobimy
        go razem. Ok, super, tylko to robienie razem polega na tym, że on podaje mi
        patelnię lub miskę, a potem wybiega z kuchni, bo w tym samym czasie coś ważnego
        dzieje się w meczu. I obiad w magiczny sposób robi się sam. Jakbym rzuciła
        wszystko w cholerę, to siedziałabym głodna do 20.30, bo tyle czasu zajmuje mu
        średnio dokońćzenie gotowania (sprawdzone).

        A pani do sprzątania to musiałaby z nami mieszkać na stałe. Bo mi chodzi o
        sprzątanie po sobie przede wszystkim.

        Co ja źle robię?
        • dzioucha_z_lasu Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:53
          Kurcze, facet żeruje na Tobie, paluchem nie kiwa, tylko pozwala się
          obsługiwać.... Musi być niesamowity w łóżku, bo innych zalet, które
          by Cię przy nim trzymały - nie widzę.

          > Co ja źle robię?

          Godzisz się na taki stan rzeczy, zamiast zapodać panu solidnego kopa
          w miejsce, gdzie się plecy kończą. Czyje jest mieszkanie?
          • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:01
            Mieszkanie jest jego. Będę musiała odejść do rodziców, ale to nie jest aż tak
            wielki problem.

            Zalety ma, rzecz jasna. CHodzi o to, że ja wiem, że mu na mnie zależy. Dlatego
            to wszystko do tej pory znosiłam. Ale ten piekarnik przelał czarę goryczy. Bo on
            chciał mi pokazać, ze nie jest taki zły, to miał być taki dowód, że on się stara
            i w pewnym sensie przyznanie się do winy (ja to tak rozumiałam). Tylko tej
            energii nie starczyło do końca i zostawił mi do dokończenia (ja dziś siedzę w
            domu). I wszystko mi opadło. Bo co, brudna kuchnia ma niby symbolizować jego
            miłość do mnie?
            • dzioucha_z_lasu Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:05
              Mylisz pojęcia. Jemu nie zależy, jemu jest wygodnie. Jeśli mozesz -
              po prostu spakuj swoje rzeczy i nie dyskutując z nim - wyprowadź
              się. To może zadziałać jak taka terapia szokowa. Chociaż jak dla
              mnie, ten facet nie jest wart tego, żeby do niego wracać.
              • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:14
                Ubierasz w słowa to, co do tej pory czułam. Dało mi to do myślenia.
                • dzioucha_z_lasu Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:25
                  W takim razie polecam Ci ściągnięcie i przeczytanie tego:
                  odsiebie.com/pokaz/1039084---4bd5.html
                  Pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na swój związek i to, co się w nim
                  robi
                  • dzioucha_z_lasu Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:30
                    Źle mi się link wkleił, o ten:

                    www.filestube.com/66ccfac285fef66003ea/details.html
            • desz-cz Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:06
              mesmeryzm napisała:

              > Bo co, brudna kuchnia ma niby symbolizować jego
              > miłość do mnie?


              ależ oczywiście. przecież jednoznacznie sygnalizuje tobie, że ma na tyle
              zaufania do ciebie, że możesz posprzątać w JEGO mieszkaniu.
              • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:10
                Słuchaj koleś, zaśmiecasz jak możesz mój wątek i wydaje ci sie, że jesteś super
                dowcipny i błyskotliwy. Zejdź na ziemię i bądź tak miły i daj sobie spokój.
                Ośmieszasz tylko siebie.
                • desz-cz Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:26
                  a ty usiłujesz załatwić sprawę typowo po babsku - nie odpowiada mi, to gadam aż
                  ktoś sprawę załatwi.

                  podobno mamy równouprawnienie, tzn., że każdy ma ponosić konsekwencje własnych
                  zachcianek i wyborów.
                  chłopu syf nie przeszkadza więc nie ma problemu. to ty masz problem! nie chcesz
                  sprzątać, to zarób na sprzątaczkę, będzie robić za ciebie i po kłopocie. :DD
            • kol.3 Re: Facet i czystość 27.03.09, 19:42
              Wg mnie dzynks z kuchnią zrobił specjalnie, żeby Cię zagonić do
              roboty, niby chciał posprzątać, rozgrzebał robotę i zostawił taki
              syf, żebyś się załamała, nie wytrzymała i zrobiła porządek. Ja bym
              się wyprowadziła. Jak to jego chata, to niech żyje w syfie.
        • cafem Re: Facet i czystość 25.03.09, 11:54
          Chyba bym sie go wiec pozbyla... Nawet jesli kochasz.
          Bo jesli jeszcze dojda dzieci, to sciery z rak nie wypuscisz. A przeciez zycie masz jedno i zyj je tez troche dla siebie.
    • agatracz1978 Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:07
      Oj, to mój 'ulubiony' typ faceta. Skoro nie jest jeszcze Twoim mężem i już
      pokazuje Ci, że ma wszystko w d...e to potem będzezie już tylko gorzej. Ja sobie
      jeszcze do tego wszystkiego dziecka nie wyobrażam skoro już nie dajesz rady. Co
      źle robisz? Tolerujesz go. Kurcze ja bym chyba takiego faceta pogoniła. Dla
      własnego dobra. Bo nie wydaje się żebyś chciała być kolejną Panią Kiepską z
      takim Ferdusiem u boku.
      • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:18
        Wiesz, to nie jest tak, że ja uwielbian nieskazitelnie czyste mieszkanie i
        dostaję histerii na widok paproszka na stole. Według standardów co poniektórych
        kobiet to pewnie też jestem brudasem ;) Ale tę umywalkę po sobie obmyję i blat
        wytrę, po tym jak robię sobie kanapki. Mój facet takich rzeczy nie dostrzega i
        mu one nie przeszkadzają. Ale prawdą jest, że chce przerzucić ciężar
        odpowiedzialności na mnie. Ja się na to nie godzę, dochodzi do coraz większych
        wybuchów z mojej strony. On wtedy wstaje od kompa, coś tam niby robi, żeby mnie
        ugłaskać, ale na koniec i tak wraca na krzesło, a ja zostaję z pełnym zlewem i
        pustą lodówką.
        • agatracz1978 Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:33
          Wiesz kiedy ja przekonałam się jak bardzo takie rzeczy są ważne? Kiedy byłam w
          pierwszych miesiącach ciąży i nie mogłam znieść zapachu wszelkich detergentów.
          Nie mogłam zmywać, prać, sprzątać. Gdyby nie pomoc mojego męża w tamtym czasie
          to chyba dom by nam brudem zarósł. Oprócz swoich obowiązków, pracy zawodowej
          wykonywał to, co zazwyczaj w domu robię ja. I wcale go o to nie prosiłam. Dla
          niego było oczywiste, że skoro nie posprzątałam to znaczy, że nie mogłam i skoro
          on ma chwilkę to zrobi to za mnie. Pomyśl o takich sytuacjach bo wtedy będzie Ci
          szczególnie trudno znieść to jego niedbalstwo.
          • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:38
            Myślę, agatracz, dlatego mam już dość, bo nawet nie mam jak siebie oszukiwać (że
            on dobry i kochany, a ja niewdzięczna). Wiem, ze to ja muszę podjąć decyzję.
          • drie Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:40
            Agatracz, to co opisalas to sytuacja ekstremalna, ze tak powiem i nie
            wyobrazam sobie innego podejscia. Ale w codziennym zyciu nieraz ci tez
            cos wypadnie i nie powinno byc zadnego halo, by ktos cos ekstra
            zrobil.
            • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:48
              Tak, tylko chodzi o to, że jemu się wydaje, że jak rzuci ścierkę na blat to już
              swoje zrobił. Takie absolutne minimum wysiłku i raczej demonstracja chęci niż
              właściwe działanie.

              Ale to nie dotyczy tylko sprzątania. On na przykład potrafi wieczorem spytać się
              mnie, czy chcę herbaty. O jak miło, myślę sobie, czemu nie. No i potem okazuje
              się, że na herbatę muszę czekać 20 minut, bo on nie może się oderwać od kompa.
              To po co proponować? To niby ma mnie przekonać, jaki to on jest miły i kochający?

              • drie Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:53
                mesmeryzm napisała:

                > Tak, tylko chodzi o to, że jemu się wydaje, że jak rzuci ścierkę
                na blat to już
                > swoje zrobił. Takie absolutne minimum wysiłku i raczej
                demonstracja chęci niż
                > właściwe działanie.

                Ze sprawa sprzatania zgodze sie z Toba i wiesz co mysle.


                > Ale to nie dotyczy tylko sprzątania. On na przykład potrafi
                wieczorem spytać si
                > ę
                > mnie, czy chcę herbaty. O jak miło, myślę sobie, czemu nie. No i
                potem okazuje
                > się, że na herbatę muszę czekać 20 minut, bo on nie może się
                oderwać od kompa.
                > To po co proponować? To niby ma mnie przekonać, jaki to on jest
                miły i kochający?

                Ale takie wpadki to ja tez mam. Nawet jak mam gosci :) I akurat dla
                mnie pytanie o herbate nie znaczy, ze dostane ja pod nos JUZ. Czesto
                pytam i jestem pytana: a kiedy bedziesz ta herbate/kawe robic? :) Bo
                jak teraz to chce.

                • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:58
                  No bo przykład z herbatą sam w sobie nie jest aż tak zły, ale znaczenia nabiera
                  dopiero w kontekście.

                  Jak mi ktoś sam z siebie proponuje pomoc w nauce języka, a potem każe czekać na
                  siebie 45 minut (daj mi 10 minut, tylko wyłączę komputer), to zaczynam rozumieć,
                  że on wcale nie chce pomóc, tylko wydaje mu się, że sama propozycja robi z niego
                  człowieka dobrego i pomocnego. A na koniec, gdy mi się znudziło czekanie, on się
                  dziwi o co mi chodzi i że te kilka minut dłużej przecież mnie nie zbawi.
                  On uważa, że jestem przewrażliwiona, a ja uważam, ze on mnie nie szanuje. I tak
                  w kółko.
                  • drie Re: Facet i czystość 25.03.09, 13:07
                    Za malo stanowcza jestes. Nie szanujesz swego czasu i jego nauczylas
                    to robic. Lub nie pokazalas mu, ze powinien.

                    Moj nie jest chodzacym idealem, ale male akcje przypominaja mu, ze
                    dla mnie najwazniejsza jestem ja. :) Ostatnio mielismy wazne
                    spotkanie na ktore nie chcialam sie spoznic. Ja juz w butach, on na
                    kompie i: jeszcze chwila. Zabralam sie i pojechalam. Dojechal
                    motorem. Ja na niego wcale nie zla. On troche najpierw naburmuszony,
                    ale zaraz przeprosil.

                    Kiedy pokazalas swojemu partnerowi zamiast tylko gadac, ze Ty tu
                    jestes tez wazna.
                    • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 13:10
                      Dlatego piekarnik czeka na niego ;)

                      Masz rację oczywiście. Ja tylko fuczę i mówię, co jest nie tak. Doszło do tego,
                      że teraz każde moje westchnienie kojarzy mu się z czymś złym i się dopytuje, co
                      tym razem zrobił. Zamieniam się we własną matkę i mnie to przygnębia.
                      • drie Re: Facet i czystość 25.03.09, 13:15
                        Tak trzymaj z tym piekarnikiem :)

                        Nie jest tak zle z Toba. Najwazniejsze to zlokalizowac problem. A
                        potem juz "woz lub przewoz" jak wiesz gdzie Cie boli.

                        Tak podstawowe sprawy w ogole nie powinne byc omawiane na porzadku
                        dziennym. One powinny robic sie z automatu, by miec czas na te mile
                        chwile.
                        • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 13:19
                          drie napisała:


                          > Tak podstawowe sprawy w ogole nie powinne byc omawiane na porzadku
                          > dziennym. One powinny robic sie z automatu, by miec czas na te mile
                          > chwile.

                          O to mi się właśnie rozchodzi! Wkurza mnie, ze o rzeczy, które powinno się robić
                          " z automatu", ja muszę się szarpać, wykłócać i przeciągać linę. To dziecinne.
            • agatracz1978 Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:54
              Jasne, że ekstremalna. I oczywiście zgadzam się, że każdego dnia pomoc męża jest
              zwyczajnie potrzebna. Tylko że w normalnej sytuacji np mój mąż robi więcej
              rzeczy związanych z remontem, dbaniem o ogród i samochód, podwórko itp a ja
              zajmuję się bardziej domem. Czyli mamy w miarę równy podział obowiązków a w
              sytuacji ekstremalnej facet musi sam zrobić wszystko. Niestety ja z
              doświadczenia moich koleżanek z pracy wiem, że niestety nie jest tak kolorowo w
              życiu. Często słyszę, że jak mój mąż ma może brata to one go chcą w ciemno, ale
              jak im zwracam uwagę że za bardzo się cackają z mężami i niczego nie wymagają to
              zaczynają ich tłumaczyć i nic się nie zmienia.
    • eevita Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:19
      Doskonale Cię rozumiem, takie drobiazgi naprawdę potrafią zniszczyć
      zwiazek.. ja mojemu juz szczęsliwie ex potrafiłam wybaczyć zdradę,
      ale juz tego,że po zjedzeniu zawartosci talerza wstawiał pusty z
      powrotem do lodówki juz nie. I nikt z mojego otoczenia nie potrafił
      zerozumieć, o co mi chodzi..)
      • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:22
        Eevita, bo te drobiazgi tylko wydają się nieistotne i głupie. Jak poraz setny
        natykasz się na ufajdaną kuchnię, a zmywarka wypakowuje się przez cztery dni, to
        coś człowieka trafia.
    • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:42
      Rozmawialiśmy przez chwilę o tym piekarniku nieszczęsnym, bo rano nie było jak.
      Wyraziłam swoje niezadowolenie, a on na to, że przecież to ja częściej z
      piekarnika korzystam, więc to moja wina, że jest brudny. Wychodzi na to, że on
      jest dobry, bo sprząta po mnie fleji ;)
      Przypomniałam mu, że na co dzień to ja po NIM sprzątam, to w końcu zgodził się
      dokończyć sprzątenie po pracy.
      Ale wcale nie czuję się zwycięsko. Czuję zmęczenie i zniechęcenie, że o takie
      sprawy musimy się wykłócać.
      • drie Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:49
        Dziecinada. Wytykanie co, kto, komu, kiedy, za co, ile razy.

        Moim zdaniem bledem byla sama rozmowa o piekarniku. Powinnas
        calkowicie zignorowac to. Serio.. pakuj sie i wypadaj stamtad. Ile
        czasu bedziesz miala dla siebie :)
        • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 12:53
          Dziecinada, masz rację. Tak to właśnie odczuwam i dlatego skręca mnie z tego
          wszystkiego.

          Niewykluczone, że niedługo podejmę drastyczne kroki. To narosło do takich
          rozmiarów, że dłużej ignorować i pudrować się nie da. Coś muszę zrobić.
          • johana75 Re: Facet i czystość 25.03.09, 13:15
            Przeczytałam czały wątek i moim zdaniem nie masz na co liczyć z tym
            sprzątaniem.
            Mój facet sprzątał po sobie, ale jeszcze ugodniliśmy ze on raz w
            tyg. sprząta salon i łazienkę. Dodatkowo opróxnia zawsze zmywake i
            wynosi śmieci, czasami SAM z SIEBIE umyje okna w łazience i
            salonie...no fakt sa troche pomazane ;)Ale się nie czepiam.
            Oczywiście czasami po sobie nie posprząta...zdaża się

            Porozmawiałabym z nim, np . aby on sprzatal raz w tyg. łazienkę,
            popratrzysz czy bedzie to robił, jesli sie zgodzi oczywiście jeśli
            nie to naprawde by się wyprowadziła...lepiej nie bedzie.
            • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 13:22
              Pracujemy nad tym. Zobowiązał się, że będzie w weekend odkurzał podłogi.

              Niby krok na drodze do sukcesu, ale dla mnie to podejście z dupy strony.
              Dorosłego faceta jak nastolatka wdrażać do prac domowych? A jak się jeszcze
              cieszy, gdy wyrzuci śmieci, bo dzięki temu ma na mnie "haka" (a co, ja nic niby
              nie robię?).
              Przekonujecie mnie coraz bardziej, że to przypadek beznadziejny.
              • johana75 Re: Facet i czystość 25.03.09, 13:28
                A jak się jeszcze
                > cieszy, gdy wyrzuci śmieci, bo dzięki temu ma na mnie "haka" (a
                co, ja nic niby
                > nie robię?).
                > Przekonujecie mnie coraz bardziej, że to przypadek beznadziejny.


                Faktycznie jesli to jest hak na ciebie to jest beznadziejniej niż
                myślałam. moj nigdy mi nie wypowiada ze zrobił więcej ode mnie,
                chociaz czasami tak jest...
                • mesmeryzm Re: Facet i czystość 25.03.09, 13:39
                  No on myśli, ze to hak, tylko mi aż ręce opadają, jak to słyszę. I zaczynam na
                  nowo się produkować, wściekła że taka sytuacja w ogóle ma miejsce.
                  • kochanica-francuza Nie karmić trolla, forumki! 25.03.09, 14:45
                    czyli deszcza, rzecz jasna.

    • tylna.szyba Re: Facet i czystość 25.03.09, 15:18
      Przeczytalam caly watek i jestem zdziwiona, ze panie przescigaja sie w
      radach dotyczacych wychowania czlowieka, ktory jest czlowiekiem
      doroslym przeciez. Nie sprzata to albo to akceptujesz albo nie! Mozesz
      mu raz, drugi powiedziec co ci lezy na watrobie ale bawienie sie w
      wiekie konsekwence i wymuszanie sprzatania na tym facecie przypominaja
      mi metody wychowawcze, ktore stosuje wobec wlasnego syna.
      • drie Re: Facet i czystość 25.03.09, 15:26
        tylna.szyba napisała:

        > Przeczytalam caly watek i jestem zdziwiona, ze panie przescigaja
        sie w
        > radach dotyczacych wychowania czlowieka, ktory jest czlowiekiem
        > doroslym przeciez.

        A ja nie widze w tym watku zadnych rad by go wychowac. Raczej by z
        nim porozmawiac lub go zostawic. Inny watek czytam?
    • mesmeryzm Dzień po 26.03.09, 10:57
      Kontynuując moje wywody z wczoraj:

      odbyliśmy rozmowę nt. porządków, czystości i obowiązków. Spokojną jak zawsze, bo
      mój facet do wybuchowych nie należy.

      I jakie wnioski?
      Ano takie, że nic ta rozmowa nie dała. On po prostu nie rozumie, o co mi chodzi.
      Twierdzi, że ponieważ ja spedzam więcej czasu w kuchni (w sumie więcej czasu
      spędzam w domu niż on), więc to oczywiste, że sprzątanie jest na mojej głowie,
      bo on tam rzadko w ciągu tygodnia zagląda. Z piekarnika to ja częściej
      korzystam, więc czemu niby ja nie miałabym go sprzątnąć.
      Jego argument to: w ciągu tygodnia w zasadzie nie zaglądam do lodówki, więc nie
      wiem czy i co tam jest. Jednym słowem, to moja działka.
      Ja spędzam więcej czasu w domu, więc ja go brudzę bardziej, więc to oczywiste,
      że ja go sprzątam.
      Przypomniałam mu, że nie ma "mojego i twojego nieporządku", tylko wspólny
      nieporządek (w końcu skądś się biorą te włoski po goleniu w umywalce i brudne
      gacie w praniu). Odpowiedź: masz rację. Ale czy to rzeczywiście taki wysiłek
      włożyć kilka sztuk mojej bielizny do pralki?
      W tym miejscu zaczęłam się śmiać.

      Czy wam też się wydaje, ze to sytuacja beznadziejna i pozostaje mi albo
      zaakceptować albo wypisać się z tej bajki?
      • johana75 Re: Dzień po 26.03.09, 11:06
        Moim zdaniem przypadek beznadziejny :(

        Ma zakodowane tak w głowie i żadne argumenty do niego nie trafiaja,
        ja bym tak nie mogła...bo wole miec czysto w domu, ale pedantką nie
        jestem.
        Nie wiem ale nie masz na co liczyć, wyprowadź się i wpadnij
        znienacka po miesiacu na kawe...zobaczysz czy miałaś racje, jesli
        wyglada jak w chlewie to wszystko jasne. O ile ktos ( np.matka) jemu
        nie posprzątał.
        Trafnych wyborów życze:)
        • drugi.dwukropek Popieram :) 26.03.09, 11:14
          johana75 napisała:
          > wyprowadź się i wpadnij
          > znienacka po miesiacu na kawe...zobaczysz czy miałaś racje, jesli
          > wyglada jak w chlewie to wszystko jasne. O ile ktos ( np.matka) jemu
          > nie posprzątał.
          > Trafnych wyborów życze:)

          Bardzo dobry pomysł!
          • desz-cz Re: Popieram :) 26.03.09, 11:20
            drugi.dwukropek napisała:

            > johana75 napisała:
            > > wyprowadź się i wpadnij
            > > znienacka po miesiacu na kawe...zobaczysz czy miałaś racje, jesli
            > > wyglada jak w chlewie to wszystko jasne. O ile ktos ( np.matka) jemu
            > > nie posprzątał.
            > > Trafnych wyborów życze:)
            >
            > Bardzo dobry pomysł!


            rzeczywiście bardzo dobry tyle, że może się okazać, że mieszkanie posprzątała
            już jakaś inna chętna (tych to nie brakuje). :DD
            • drugi.dwukropek Re: Popieram :) 26.03.09, 11:22
              desz-cz napisał:
              > rzeczywiście bardzo dobry tyle, że może się okazać, że mieszkanie posprzątała
              > już jakaś inna chętna (tych to nie brakuje). :DD

              W takim wypadku to tym bardziej jest to dobry pomysł :)))
        • mesmeryzm Re: Dzień po 26.03.09, 11:24
          Johana, ja nawet już wiem, jakby te mieszkanie wyglądało po tym miesiącu ;)

          Matka na pewno nie sprzątnie, ona nie z takich (choć to może się wydawać
          niemożliwe, ale on maminsynkiem nie jest). I jemu nawet do głowy by nie przyszło
          ją o to prosić. Nie nie, on po prostu nie potrzebuje porządku. Brud dostrzega
          dopiero jak internet szwankuje. Słowo daję, póki net chodzi, to on wokół siebie
          nic nie widzi. I tylko raz na miesiąc strzeli mu do głowy pomysł z piekarnikiem.

          Myślę, że jakbym wpadła po miesiącu bez zapowiedzi, to w mieszkaniu byłby syf.
          Tyle tylko, że jego zdaniem bałaganu wielkiego by nie było. I tutaj wszelka
          dyskusja się kończy, no bo jak rozmawiać o czymś, co wg jednej strony nie istnieje?
      • desz-cz Re: Dzień po 26.03.09, 11:12
        mesmeryzm napisała:

        > Twierdzi, że ponieważ ja spedzam więcej czasu w kuchni (w sumie więcej czasu
        > spędzam w domu niż on), więc to oczywiste, że sprzątanie jest na mojej głowie,
        > bo on tam rzadko w ciągu tygodnia zagląda. Z piekarnika to ja częściej
        > korzystam, więc czemu niby ja nie miałabym go sprzątnąć.
        > Jego argument to: w ciągu tygodnia w zasadzie nie zaglądam do lodówki, więc nie
        > wiem czy i co tam jest. Jednym słowem, to moja działka.
        > Ja spędzam więcej czasu w domu, więc ja go brudzę bardziej, więc to oczywiste,
        > że ja go sprzątam.
        > .....................
        > Ale czy to rzeczywiście taki wysiłek
        > włożyć kilka sztuk mojej bielizny do pralki?
        >


        absolutnie logiczne argumenty!! no fakt, kobiety myślą emocjonalnie a nie
        logicznie, stąd twoje trudności ze zrozumieniem codziennych sytuacji życiowych. :DD
        • kochanica-francuza Re: Dzień po 26.03.09, 19:06
          d
          > > wiem czy i co tam jest. Jednym słowem, to moja działka.
          > > Ja spędzam więcej czasu w domu, więc ja go brudzę bardziej, więc to oczyw
          > iste,
          > > że ja go sprzątam.
          > > .....................
          > > Ale czy to rzeczywiście taki wysiłek
          > > włożyć kilka sztuk mojej bielizny do pralki?
          > >
          >
          >
          > absolutnie logiczne argumenty!!

          a wanna po chłoptasiu to się myje samorzutnie? podłoga samorzutnie wyciera?
          naczynia samorzutnie sprzątają?
      • drie Re: Dzień po 26.03.09, 11:13
        Mesmeryzm... uciekaj od niego! :)

        Beznadziejny przypadek. On tak serio mysli i nie skonczy wyliczanki.
        To co Ty robisz to ok, a co on ma robic, to mozesz Ty przy okazji
        robienia 100 innych rzeczy zrobic. Dobre :)
      • drugi.dwukropek Re: Dzień po 26.03.09, 11:15
        mesmeryzm napisała:
        > Czy wam też się wydaje, ze to sytuacja beznadziejna i pozostaje mi albo
        > zaakceptować albo wypisać się z tej bajki?

        Tak dokładnie myślę. Spróbuj jeszcze metody z wyprowadzką, to da Ci pełny obraz
        Twojego faceta w kwestii porządków.
        • mesmeryzm Re: Dzień po 26.03.09, 11:30
          drugi.dwukropek napisała:

          > mesmeryzm napisała:
          > > Czy wam też się wydaje, ze to sytuacja beznadziejna i pozostaje mi albo
          > > zaakceptować albo wypisać się z tej bajki?
          >
          > Tak dokładnie myślę. Spróbuj jeszcze metody z wyprowadzką, to da Ci pełny obraz
          > Twojego faceta w kwestii porządków.

          Ja już mam pełny obraz jego podejścia do porządków.

          Wiecie, ja po prostu już nie mogę siebie oszukiwać. Do pewnego momentu pewnych
          rzeczy się nie dostrzega, ignoruje je się, racjonalizuje, ale ja doszłam do
          miejsca, w którym nie mogę już dalej udawać naiwnej i głupiutkiej. Muszę podjąć
          decyzję. I wiem, jaka decyzja byłaby słuszna. :(

          Muszę tylko zebrać w sobie siły.
          • drugi.dwukropek Re: Dzień po 26.03.09, 11:37
            mesmeryzm napisała:
            > Muszę tylko zebrać w sobie siły.

            W takim razie wielu sił życzę :))
          • drie Re: Dzień po 26.03.09, 11:39
            mesmeryzm napisała:

            Muszę podjąć
            > decyzję. I wiem, jaka decyzja byłaby słuszna. :(
            >
            > Muszę tylko zebrać w sobie siły.

            Uzyj tych sil, ktore przeznaczylabys na sprzatanie. :)

            Zycze Ci madrych decyzji.

          • baletnica_bez_nogi Re: Dzień po 26.03.09, 11:43
            mesmeryzm napisała:

            > Muszę tylko zebrać w sobie siły.


            zycze powodzenia i trzymam kciuki za ciebie.

            obawiam sie, ze nie tylko facetowi syf nie przeszakdza. on tez nie szanuje
            ciebie. gdyby szanowal to by ci tlumaczyl, ze syf to nic takiego, masz nie
            sprzatac tylko zrelaksowac sie razem z nim :-) a on woli przekonywac cie, ze
            sprzatanie i pranie to twoja dzialka... nie szanuje cie, nie obchodzi go, ze ci
            ciezko. przykre, ale nie ma co sie martwic, swiat jest pelen mezczyzn. spotkasz
            fajnego i czytego, ktory bedzie o ciebie dbal :-)
    • mareczekk77 Re: Facet i czystość 26.03.09, 12:27
      Jestem w stanie zrozumieć brudasa, chociaż sam bardzo lubię jak jest czysto, a
      miejsca takie jak toaleta czy zlewy u mnie muszę ZAWSZE pachnieć i lśnić. Ale
      nie rozumiem tego, że jak dziewczyna mówi że ją boli bałagan i czy mógłby facet
      posprzątać, że facet ignoruje. To jest brak szacunku, i mówię Ci to jako facet.
      Nieważne o co prosisz, facet jeśli Cię kocha powinien to zrobić, a przecież to
      nie jest jakaś wielka prośba wymyć po sobie talerze czy szklankę. Szczerze?

      Ja bym z brudasem pojechał po bandzie. Rozstań się z nim, i na spokojnie mu
      napisz (nie mów tylko napisz)że nie dajesz rady żyć z człowiekiem którego
      prosisz o coś a on to ignoruje. Nie pisz nic o bałaganie, bo wtedy on rozpowie
      wszystkim i sam sobie wmówi, że byłaś psychicznie chorą pedantką i dlatego
      zostawiłaś go. Napisz tylko o tym że ignoruje Twoje prośby, nic o burdelu który
      robi wokół siebie. Jak przysięgnie zmianę, to może i weź go na próbę, jak uważasz.

      I tak od serca dziewczyno - zacznij się szanować, ok? normalna kobieta za takie
      hamstwo to by mu wylała śpiącemu brudasowi na twarz wodę ze zlewu z farfoclami,
      a nie płakała po kątach. Szanuj się bo inaczej nikt Cię nie będzie szanował.
      Pozdrawiam wiosennie.
      • szpilka_du Re: Facet i czystość 26.03.09, 13:26
        Mareczekk dobrze prawi. W zdrowym związku ustala się wspólne zasady współżycia, to nie akademik, a on nie jest Twoim współlokatorem (zresztą myślę, że ze współlokatorem miałabyś łatwiej), tylko partnerem. Nie widać jednak ani krzty partnerstwa w tym układzie, gdzie sprzątasz jego brudne gacie i czekasz godzinami na herbatę, a książę Flejtuch pyka sobie w komputerze.
    • jane-bond007 Re: Facet i czystość 27.03.09, 21:00
      jesli masz jeszcze troche sily to moze np wszytkie jego ciuchy
      odrzucac w jeden kat - tak az sie zrobi mega sterta a on odkryje ze
      na jej dnie pomieła sie ulubiona koszulka :) i to go zaboli

      nie gotuj nic dla WAS, gotuj sobie - jak bedzie chcial zjesc razem
      ustal zasady ze ma od razu pozmywac, jesli tego nie zrobi gotuj dla
      siebie

      nie pierz jego ciuchow, nie sprzataj po nim absolutnie sie nie
      wychylaj, odstawiaj kubki z resztkami np na jego biurko albo gdzies
      gdzie go napewno zirytują - nie zmywaj ich chociaz tylko
      systematycznie mu podrzucaj

      nie kupuj mu kosmetykow, ciuchow itd nie zabieraj na zakupy - kupuj
      tylko sobie

      powiedz mu duzymi literami ze wieszasz na lodowce liste spraw ktore
      moglby zalatwic tej soboty, ty sie nie wyrobisz wiec moze by
      pomogl ;) na poczatke proponuje cos prostego - wyniesc smieci,
      odetkac umywalke, kupic mleko i chleb itd, odkurzyc mieszkanie,
      podlac kwiaty
      jesli to zrobi bedzie git, moze nie umie sobie rozplanowac dnia i
      czesto nie pamieta co mu mowilas

      jesli sie nie zainteresuje daj mu jeszcze jedna szanse, ale powiedz
      co i jak i ze to juz jest apogeum, jesli nie zrozumie ze przegina to
      chyba czas sie przeprowadzic, niestety :/
      • szpil1 Re: Facet i czystość 28.03.09, 19:45
        Myślę, że Jane-Bond007 daje bardzo dobre rady. Jeśli to nie dotrze,
        to rzeczywiście chyba nie ma co się dalej męczyć...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka