heinz-guderian
03.06.09, 18:51
Witam wszystkich którzy zechcieli zajrzeć do tego mojego wątku i
zechcą przeczytać to co napisałem. Z góry dziękuję za wszystkie
refleksje i opinie.
Jestem z żoną 8 lat. Mamy 7-letniego syna.
Od mniej więcej roku żona nie wyraża chęci na współżycie ze mną. Z
początku myślałem że to minie. Nawet nie pamiętam w zasadzie jak to
się wszystko zaczęło. Po prostu zawzięła się i już. Bez żadnego
wytłumaczenia. Jako że oboje zdajemy sobie sprawę z
odpowiedzialności za dziecko, więc wciąż jesteśmy ze sobą. Ale
czasami myślę, że długo tak nie pociągnę. Oboje jesteśmy przeciątnej
urody, przeciętnej budowy. Żadne z nas nie jest jakimś "pasztetem" ;-
). Przyznam się, że przed tym wszystkim, kiedy jeszcze współżyliśmy
w miarę normalnie, miałem wrażenie że żona tak jakby nie czerpała
przyjemności z tego. W zasadzie odpowiadała jej tylko jedna pozycja
i mam wrażenie że była bardzo bierna. Obecnie w wyniku przymusowej
abstynencji radzę sobie jakoś sam, ale nie posunąłem się jeszcze do
skoku w bok, choć jestem temu coraz bliższy.
Kilka razy doszło między w ciągu tego roku do ostrj wymiany zdań, w
trakcie których powiedziałem kilka ostrych i dosadnych słów, ale
proszę mnie zrozumnieć, że wszystko ma jakieś granice, więc i ludzka
cierpliwość również. Nie jestem jakimś erotomanem czy
seksocholikiem, ale jeszcze "mi się chce" ;-).
Wszystkim tym którzy takiego problemu nie mają i nigdy nie mieli,
moja sytuacja może się wydać śmieszna. Ale mi naprawdę nie jest
wesoło. Nie wiem czy żona chce mnie w taki sposób "przetrzymać"?
Tylko że sęk w tym, że jestem cholernie przekorny i im ktoś bardziej
napiera na mnie to tym bardziej ja jestem na nie.
Długo zbierałem się do opisania mojego problemu, i to nie tyle z
wiarą w otrzymanie jakiegoś cudownego rozwiązania, ile z chęci
wyrzucenia choć części tego z siebie.
Na ewentualne pytanie: Czy żona mnie zdradza, odpowiem, że chyba
raczej nie. A jeśli to robi to przynajmniej całkiem inteligentnie, i
ja dowiem się jako ostatni. Szczerze to wolałbym abyśmy wydzielili
sprawy seksu, i dali sobie wolność w tych sprawach.
Nie wiem co jeszcze mógłbym napisać, choć zdaję sobie sprawę że to
co napisałem to zbyt mało aby cokolwiek doradzić.
Niemniej jednak będę wdzięczny za jakiekolwiek opinie, zwłaszcza od
Pań, które pomogą mi może spojrzeć na całą sytuację z innej strony.
Dziękuję i pozdrawiam.