Być matką chrzestną ...

23.07.09, 10:16
Witam.

Zostałam poproszona o zoastanie matką chrzestną. Problem w tym,że
nie mam slubu kościelnego a tylko cywilny. Chrzest będzie w nie
mojej parafi,wiec pewnie będę musiała dostarczyć jakieś
zaświadczenie od mojego proboszcza. Znam gościa i wiem że lubi być
upierdliwy. Macie jakieś argumenty w tej sprawie bo założe się,że
będę musiała się nieźle natrudzić aby dostać to zaświadczenie z
parafi.
Ja.Grzesznica jakich wiele.
    • jack20 Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 10:26
      No no, nie wiem czy taka PERSONA moze zostac patin?
      W grzechui zyjesz, siostro i jeszcze tak bezczelna jestes by zostac
      chrzestna.
    • sweet_pink Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 10:26
      Jak ty chcesz być matką chrzestną jak nawet rozgrzeszenia nie dostaniesz?
      Przecież grzeszysz i nawet poprawy obiecywać nie możesz (chyba że masz już
      termin na ślub kościelny). Biorąc pod uwagę przykazania, to nie masz żadnego
      argumentu, który mógłby Ci pomóc. Jak ksiądz ma się zgodzić na Ciebie jako
      chrzestną skoro rodzic chrzestny ma być dla dziecka wzorem w wierze, a ty żyjesz
      nie po katolicku?
      Zdecydowałaś się na związek cywilny i tym samym uczyniłaś z siebie (i męża)
      osobę niesakramentalną. Taką decyzję podjęłaś, to raczej wypada ponieść jej
      konsekwencje i matką chrzestna nie być.
      Co do rad konstruktywnych to mogę doradzić danie grubszej koperty na tacę, bo
      "legalnie" to się tego raczej nie załatwi.
      • mc76 Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 10:50
        ...moja wina,moja wina,moja bardzo wielka wina.... o ja niedobra....

        Szybciej strzele sobie baranka niż dam koperte ! :)

        Mam jeden atut w rękawie - jestem już matką chrzestną dwójki dzieci
        w tym jeden ze chrztów odbył się w mojej parafi. Kosztowało to
        trochę zachodu ( zero w łapę !) ale ilem się nasłuchała od naszego
        poprzedniego proboszcza (odszedł na zasłużoną emeryturkę) to już
        tylko ja i rodzice dziecka wiedzą :) No ale o tym nie mogę pisać bo
        księdzu proboszczowi obiecałam - no bo co by ludzie na wsi
        powiedzieli ....

        A jak to jest z punktu prawnego - o ile można tak ten problem
        rozpatrywać ?

        • jack20 Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 10:55
          z punktu prawa koscielnego myslisz siostro?
          Ano kwalifijkujesz sie na rzucenie klatwy na ciebie.
          • mc76 Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 11:01
            to co ... na stosik ze mną ... ? Należało żyć na kocią łapę a nie
            myśleć o lojalności i uczciwości wobec człowieka którego kocham !
            Głupia ja oj! głupia ...
            • niebieski_lisek Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 11:16
              Jak byś żyła na kocią łapę to z punktu widzenia kościoła była by taka sama
              sytuacja. Nikt ciebie tutaj nie potępia, tylko podjęłaś jakąś decyzję, a nie
              chcesz ponosić jej konsekwencji. Nie da się wytłumaczyć logicznie jak masz uczyć
              dziecka życia w wierze skoro sama tego nie robisz, bo teoria z praktyką ci się
              rozjechały. Możesz być fajną osobą, ulubioną ciocią, ale chrzestny ma inne
              zadania, przy czym ja osobiście nie znam chrzestnego, który rozmawiał by z
              dzieckiem o wierze, więc chyba gdzieś zatraciliśmy ducha tego obrządku i rola
              rodziców chrzestnych sprowadza się tylko do dania większego prezentu.
            • jack20 Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 12:14
              nie spiesz sie tak na ten stosik, jeszcze pogrzeszyc mozesz.
              Co kraj to inny obyczaj, za miedza u sasiadow tez nie malabys
              problemow zostania patin ale u nas obyczaje surowe,oj surowe siostro.
              W obludzie zyjesz.
          • steamtrain Re: Być matką chrzestną ... 24.07.09, 23:08
            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/fa/Wikiquote-logo.svg/25px-Wikiquote-logo.svg.png
        • sweet_pink Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 11:05
          No to jak wiesz jakie masz atuty to co się pytasz na forum?

          Liczysz na kreatywnych, co Ci wymyślą jakieś sprytne teksty, kryjące hipokryzję?

          Prawnie to chyba istnieje coś takiego jak dyspensa, którą można uzyskać od
          biskupa...ale to mi się tylko o uszy obiło, bo się nie znam.
    • alpepe Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 11:23
      obrzydliwa hipokryzja. A potem ludzie naśmiewają się z katolików, że obłudni.
    • menk.a Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 11:26
      Nie spełniasz warunków. I takie bicie się w piersi nie ma nic do rzeczy.
      Kandydat na chrzestnego podlega pewnym rygorom. I wóz albo przewóz. A Ty chcesz
      mieć jedno i drugie. Moim zdaniem nie powinnaś sie ubiegać ani o bycie
      chrzestna, ani tym bardziej szukać księdza, który 'nie będzie upierdliwy'.;)
      • mc76 Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 11:39
        Hipokryzja ?

        Dlaczego jeden ksiądz zezwala na to abym była matką chrzestną a
        inny nie ?
        • silic Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 11:45
          A może zamiast zastanawiać się nad księżmi zastanów się nad sobą ? Czy może
          uważasz, że jeśli ktoś inny kradnie to ty możesz też kraść ?
          Jeśli nie spełnia się warunków bycia chrzestnym to nie powinno się nim zostawać.
          Oczywiście, jeśli dla kogoś taka funkcja sprowadza się do pójścia na uroczystość
          i dawania prezentów to nie ma o czym dyskutować. Jeśli jednak ktoś poważnie
          traktuje podejmowane zobowiązania i nie lubi kłamać na pokaz - bardzo głęboko
          zastanowi się na sednem sprawy.
          • bupa1 a w czym mc76 jest gorsza od tych co z brzuchem 23.07.09, 21:11
            ida pod oltarz?im wolno,jest wszystko fajnie.Co o tym mowi Kosciol?
            Przeciez nie ma cos takiego jak sex przedmalzenski ani pigulki anty..a
            moze ja se nie znam?
            • silic Re: a w czym mc76 jest gorsza od tych co z brzuch 23.07.09, 23:02
              W niczym nie jest gorsza. Ale ma szansę być lepszą w sensie konsekwencji w
              swoich wyborach.
              Te z brzuchem też nie powinny iść ale widocznie mają gdzieś swoje sumienie. Ich
              sprawa.
              Ja już odmówiłem raz bycia chrzestnym z powodów o których pisałem. Myślę, że
              więcej takich propozycji już nie dostanę i to będzie dobre i dla mnie i dla tych
              ewentualnych dzieci.
              • lacido Re: a w czym mc76 jest gorsza od tych co z brzuch 24.07.09, 13:36
                silic napisał:

                > W niczym nie jest gorsza. Ale ma szansę być lepszą w sensie konsekwencji w
                > swoich wyborach.
                > Te z brzuchem też nie powinny iść ale widocznie mają gdzieś swoje sumienie

                a tam pierniczysz, to nawet plus ze bez antykoncepcji było ;)
                zal za grzechy i obietnica poprawy i starczy, a jak ktoś nie ma zamiaru brać
                ślubu kościelnego to nie ma szans na zrezygnowanie z życia w grzechu
        • sweet_pink Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 11:46
          Bo są księża skrupulatni i nieskrupulatni. To też tylko ludzie, którzy
          popełniają błędy: sprawują posługę na odwal się, stawiają prywatne przekonania
          ponad zasady itp. Oni tez są hipokrytami.

        • ultraviolet6 Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 11:49
          Ano właśnie... to tak samo jak jeden bierze pińcet;) za
          przygotowanie do ślubu, a drugi NIC.
          Jednakże bycie matką chrzestną to teoretycznie rola mająca na
          celu "krzewienie wiary" u dziecka i dawanie mu przykładu życia w
          zgodzie z religią bla bla bla .... co tak naprawdę niestety
          sprowadza się do zobowiązań polegających na braniu udziału w różnych
          urodzinach/komuniach/bierzmowaniach i itp. i dawaniu kasy/prezentów.
          Zauważcie sami ilu chrzestnych ma w doopie to czy dziecko wyrośnie
          na osobę wierzącą/praktykującą i żyjącą zgodnie z zasadami
          wyznawanej wiary.
          • posh_emka Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 14:40
            Rola chrzestnych jest tylko pomocnicza. Godząc się na zostanie chrzestnym składa
            się tym samym deklarację pomocy rodzicom w realizacji istotnych obowiązków wiary
            i naturalnych powinności.

            Jeśli rodzice chrzczą dziecko tylko bo tak trzeba, a potem dadzą mu możliwość
            wyboru do przynależności do KK to chyba ich sprawa- tacy rodzice też są na
            świecie. Nie widzę wtedy możliwości ingerowania chrzestnych w realizację
            obowiązku wiary.
            Bycie chrzestnym to nie tylko urodzinki i prezenty.
            I to,że ktoś jest wierzący i nie praktykuje wcale nie oznacza,że jest złym
            człowiekiem.
        • menk.a Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 11:56
          Dlaczego jeden przymyka oko a inny nie? Spytaj tego, który nie stosuje zaleceń,
          czemu na to sobie pozwala i nagina prawo kościelne.;)
          Nie wiem. Może jest hipokrytą.
          Np powszechnie wiadomo, że ludzie rozwiedzeni, czy żyjący z sobą bez ślubu
          kościelnego (nawet z cywilnym) nie mogą aktywnie uczestniczyć we mszy świętej
          tj. nie otrzymają rozgrzeszenia uprawniającego do przyjęcia Komunii Świętej. A
          mam przyjaciółkę, która ze swoim drugim mężem mogła wziąć tylko cywilny (miała
          kościelny ze swoim pierwszym mężem, a jej obecny kilka żon cywilnych wcześniej).
          Tak czy owak ta moja znajoma znalazła księdza, który udzielał jej rozgrzeszenia
          ('wszak prostytutki i mordercy je otrzymują, ja jestem wierna, nikomu krzywdy
          nie robię' i takie tam usprawiedliwienia). Państwo są już leciwi, są z soba od
          ponad 20 lat.
          Co nie zmienia faktu, że taka praktyka jest niedopuszczalna. W prawie
          kanonicznym nie ma rozwodów, śluby cywilne nie maja żadnego przełożenia na
          kościelne i równie dobrze może ich nie być.
          Dlatego nawet jak jakiś ksiądz da Ci rozgrzeszenie czy jakiś papier to nie
          zmienia faktu, że robi to nielegalnie i że nie spełniasz warunków na chrzestną.;)

          Inna sprawą jest 'przestarzałość' zaleceń kościelnych, nie nadążających za
          rzeczywistością. Jednak należenie do Kościoła jest dobrowolne. I albo się je
          przyjmuje, albo nie. Nie da rady być w rozkroku i traktować tego wybiórczo.;)
          • julyana Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 12:55
            > Jednak należenie do Kościoła jest dobrowolne. I albo się je
            > przyjmuje, albo nie.

            Mnie tam nikt nie pytał czy chce być chrzczona. Wiem, można wypisać się z
            kościoła, ale mniejszość deklarujących się jako niewierzący to robi, bo im się
            nie chce, bo to bez znaczenia, bo a może kiedyś się przyda. Też się nie
            wypisałam bo szkoda mi zachodu i użerania się - i nie jestem z takiej postawy dumna.
            • menk.a Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 13:08
              No ok. Ale mienisz się katoliczką, a jak trzeba idziesz do księdza po lewy papier?;)
              • julyana Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 13:59
                Na papierze jestem katoliczką, ale uważam się za niewierzącą. Po lewe papiery
                nie chodzę. Ślubu kościelnego brać nie zamierzam, bierzmowania nie mam. Ostatnio
                świadkowałam na ślubie i od razu powiedziałam Pannie Młodej, że jeśli będzie
                wymagana spowiedź czy inne hece tego typu, to ja się nie piszę.
                • menk.a Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 14:02
                  Świadek nie musi być nawet ochrzczony. Może być innego wyznania albo nawet
                  ateistą. Świadkowanie i bycie chrzestnym to inne pary kaloszy.;)
                  • julyana Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 14:05
                    Wiem, ale słyszałam, że niektórzy księża robią problemy w tym temacie.

                    A jeszcze co do meritum - jeśli rodzina jest wierząca i żyjąca według zasad
                    wiary, to weźmie takich samych, wierzących i przestrzegających chrzestnych. Ale
                    jeśli to tzw. wierzący-niepraktykujący, to czemu należy wymagać od chrzestnych?
                    • menk.a Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 15:38
                      Owszem. Ale może niech ten niepraktykujący posypie sobie główkę popiołem i sam
                      stwierdzi, jakim on jest katolikiem i jakim chce być chrzestnym, skoro Komunii
                      nie może przyjąć.
                      To swego rodzaju odpowiedzialność duchowa. Bycie chrzestnym to nie jest
                      cegiełka, którą wykupuje się za podarowanie złotego medalika na chrzest. ;)
                      Coraz mniej osób o tym pamięta. W tym również wielu kiecunów zapomniało, czemu
                      nosi sutanny. ;)
                      • julyana Re: Być matką chrzestną ... 24.07.09, 09:33
                        No ale jeśli rodzice chrzczą dziecko "bo tak trzeba", a sami są katolikami tylko
                        z nazwy, to nieco dziwne byłoby wymaganie od chrzestnych głębokiej wiary.
                        • menk.a Re: Być matką chrzestną ... 24.07.09, 10:14
                          I dzięki temu hipokryzja kwitnie.;))
        • posh_emka Bo w Polsce 23.07.09, 12:37
          Bo co ksiądz i parafia to inne prawo kościelne- inne widzi-mi-się. Polska
          rzeczywistość. Tu gdzie mieszkam nikt nie patrzy na to czy rodzice dziecka mają
          ślub i jaki,że już nie wspomnę o chrzestnych. Dziecko jest chrzczone i tyle.
          Pamiętam jak miałam zostać chrzestną u przyjaciółki w Polsce- proboszcz z jej
          kościoła zażyczył sobie zaświadczenie o tym,że jestem katoliczką i kartkę od
          spowiedzi. Więc zjechałam do kraju poszłam do kościoła w którym byłam chrzczona
          i odbyła się Pierwsza Komunia i co? Bezczelny "urzędas kościelny" mówi mi,że mi
          nie da bo mnie w niedzielę na mszy nie widuje- nie przyjmuje do wiadomości,że
          mieszkam za granicą i mówi mi,że mogłam sobie iść do swojego kościoła po takie
          zaświadczenie i nie dociera logicznie do pacana,że mi tam takiego nie wystawią
          bo nie mają księgi chrztu i komunii świętej- godzinna przepychanka która
          skończyła się tym,że wstałam i powiedziałam nie to nie chrztu dzieciaka w takim
          razie nie będzie bo jestem jedyną osobą która może być za matkę chrzestną i
          tyle. Dopiero wtedy się księżyna wystraszył i próbując załagodzić sytuację
          powiedział,że mi wystawi ten papierek jak mu obiecam,że będę się zjawiać w
          niedzielę w kościele- obiecałam, ale miałam mu ochotę powiedzieć,że będę się
          zjawiać jak on z rana w niedzielę mi privat jet-a będzie przysyłać co bym mogła
          przylecieć na czas.
          Koniec końców do spowiedzi nie poszłam bo stwierdziłam,że dość mam KK w Polsce-
          ksiądz co chrzcił dziecko owszem zapytał czy mam kartkę od spowiedzi na co
          odparłam,że nie mam, on się uśmiechnął i bez problemu ceremonia się potoczyła dalej.
          • jack20 Re: Bo w Polsce 23.07.09, 12:47
            Znam ten bol ale co sie dziwisz?
            tak dlugo w komunie zyli, ze teraz KAZDY proboszcz pracuje za
            1 sekretarza kc na swych wlosciach.
            Tlumacze ten horror i groze wypisaniem sie z kk moim pürzelozonym w
            wierze w kraju gdzie zamieszkuje i na kk place podatek ale oni maja
            w Watykanie "chody" i NIC nie zrobisz.
    • emi123.beauty Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 12:10
      Z tego co pamietam ksiądz wydaje zaświadczenia że jesteś katoliczka praktykującą
      i tyle.Moja siostra jest po rozwodzie i ponownym ślubie cywilnym,bez żadnego
      problemu podawała dziecko do chrztu.
      • menk.a Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 12:15
        emi123.beauty napisała:

        > Z tego co pamietam ksiądz wydaje zaświadczenia że jesteś katoliczka praktykującą
        > i tyle.Moja siostra jest po rozwodzie i ponownym ślubie cywilnym,bez żadnego
        > problemu podawała dziecko do chrztu.

        Praktykujący katolik... Zgrabnie ukute określenie weszło już na stałe do
        słownika;)) Jednak opisana przez Ciebie osoba nie może przyjmować komunii i nie
        powinna otrzymać rozgrzeszenia. A to uniemożliwia zostanie chrzestną.
        To że niektórzy księża łamią zasady, nie oznacza, że tak wolno czy można udawać,
        że wszystko jest w porządku.;)
        • olololo27 Re: Być matką chrzestną ... 19.08.09, 13:16
          Jak tak czytam wasze odpowiedzi to mi sie nie dobrze robi. Chya mało ludzi żyje
          w tym, kraju co myśli inaczej niż wy. Żyje na kocią łape ale planujemy ślub a
          związek ma to taki iż byłam świadkiem na ślubie i zamierzam być matką chrzestna.
          Jeśli chodzi o mojego proboszcza to tak samo jest upierdliwy jak proboszcz
          swwet-pink . ja ide do niego tylko po dokument i nie bede sie u niego spowiadac,
          poniewaz wiem ze i tak mi nie da rozgrzeszenia wiec pojde do innego ksiedza lub
          ojca a wiem gdzie moge takiego znalesc zeby dal mi rozgrzeszenie, bo raz juz mi
          dal kiedy zostawalam swiadkiem na slubie.
          Każdy z nas wierzy w boga na swoj sposob wazne jest zeby dbac o dziecko zeby w
          razie co zaopiekowac sie nim i wychowac go jak wlasne, a od uczenia wiary przede
          wszystkim sa rodzice, jesli ich zabraknie nastepnie paleczke przejmua rodzice
          chcrzesni.
          To jak ktos zyje to jego sprawa i nie mozna negowac, karac itd za to ze ma sie
          slub taki a nie inny czy zyje na kocia lape i naskakiwac na niego jakbyscie co
          niedziele chodzili do koscila i od swieta i moze jeszcze na kolanach do
          czestochowy szli.
          Te wasze teksty to jakas paranoja.
      • jack20 Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 12:21
        To wlasnie caly POLSKI kk i jego wyznawcy (jak i caly kraj n.b.).
        kasa kolezanko KASA.
    • aurelia_aux Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 12:29

      Nie martw się.
      Zaświadczenie z kościoła jest Ci wydawane poprzez kancelarię a nie proboszcza.
      Idziesz i prosisz o zaświadczenie chrztu i bierzmowania (?) albo tylko
      bierzmowania, nie pamiętam.
      Płacisz za to 5zł i już możesz być mamusią chrzestną :D

      Przecież jak masz ślub cywilny, to jest uznawane przez kościół tak jak byś go
      nie miała.
      Tak więc jesteś panną ;-) a oni nie powinni Ci zaglądać do łóżka.

      Swoją drogą pamiętam, że moi rodzice nie mieli kościelnego przez 8lat po
      urodzeniu mojego brata, a normalnie byli chrzestnymi oboje.

      Ale tak jak mówię, kieruj się do kancelarii i nie odpowiadaj na żadne zbędne
      pytania ;d
      • jack20 blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 12:35
        Jesli wiesz, ze zyjac w tak powaznym GRZECHU jak brak slubu
        koscielnego NIE masz prawa otrzymac rozgrzeszenia przy spowiedzi.
        Fakt ten wyklucza cie wogole jako kandydata na chrzestna.
        Po co znowu jeszcze raz grzeszyc powaznie chcesz?
        ty wogule kapujesz po co i nba co nalezysz do kk?
        • ultraviolet6 Re: blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 12:45
          >zyjac w tak powaznym GRZECHU jak brak slubu
          > koscielnego NIE masz prawa otrzymac rozgrzeszenia przy spowiedzi.

          To dziwne co piszesz. Bo księża BEZ ŻADNEGO PROBLEMU rozgrzeszają
          ludzi żyjących w konkubinacie (i tych po ślubie cywilnym), np. przed
          przystąpieniem do ślubu kościelnego.
          Jaki z tego wniosek? Obie strony są obłudne? ;)

          Chyba, że chodziło Ci tylko o rozgrzeszenie przy tej konkretnej
          spowiedzi przed chrztem.
          Poza tym nie wiem jaka (z punktu widzenia wiary) jest różnica
          pomiędzy życiem w związku cywlnym a życiem bez żadnego ślubu. Tylko
          tyle, że w pierwszym przypadku ksiądz może dowiedzieć się o związku
          a w drugim nie...
          Ciekawe ile panien będących matkami chrzestnymi nie żyje w
          konkubinacie, nie uprawia seksu przedślubnego, nie stosuje
          antykoncepcji itp. itd. Chyba niewiele by się ich znalazło.
          • menk.a Re: blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 12:49
            To prawda. Ale powszechność jakiegoś zachowania czy nie dochowywania zakazów
            bądź nakazów nie sankcjonuje niewłaściwych praktyk.;))
          • alpepe Re: blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 12:50
            dziecko, głowa jest od myślenia, a nie tylko od wyglądania. Księża udzielają
            rozgrzeszenia przed ślubem kościelnym, bo ci ludzie mają "iść i nie grzeszyć
            więcej", tak samo choć samobójstwo jest grzechem niewybaczalnym, ksiądz, jeśli
            samobójca jeszcze nie skonał, udzieli mu rozgrzeszenia, o ile istnieje
            domniemanie, że samobójca żałuje swego grzechu.
            W ogóle dziwię się, że ci to trzeba pisać.
            • ultraviolet6 Re: blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 12:57
              Słuchaj, nie jestem dzieckiem, ani tym bardziej Twoim dzieckiem,
              więc daruj sobie te sformułowania ...
              • alpepe Re: blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 13:01
                no, cisnęło mi się na myśl coś obraźliwego, wybrałam łagodną wersję, ale okej,
                następnym razem napiszę, co myślę o takich dzieciach.
                • ultraviolet6 Re: blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 13:03
                  Napisz lepiej coś na temat zamiast kogoś obrażać i popisywać się
                  elokwencją.
          • sweet_pink Re: blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 12:50
            Ja w takiej sytuacji przedślubnej miałam olbrzymie problemy i z rozgrzeszeniem i
            z zaświadczeniem ukończenia nauk.
            Tak wiec to nie jest regułą, że bez problemu rozgrzeszają.
            • ultraviolet6 Re: blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 12:52
              No a ja właśnie nie miałam. Piszę na podstawie swojego przykładu.
              Ale wiadomo, pewnie są wyjątki.
          • jack20 Re: blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 12:52
            Zapytaj sie prosze zaufanego ksiedza.
            Nie ma PRAWA dac ci rozgrzeszenia. Spowiedz przyjmie ale
            rozgrzeszenia dac w poldkim kk nie moze i znam to z autopsji.
            • ultraviolet6 Re: blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 12:53
              To najwyraźniej księża powszechnie łamią przepisy kk.
              • jack20 Re: blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 12:57
                wadza proboszcza na parafi dzis jest porownywalna (historycznie) z
                wladza I sekretarza parti komunistycznej kiedys.
          • annjen Re: blad systemu czyli blad myslenia 23.07.09, 23:36
            wiesz, bo tu chodzi o postanowienie poprawy. co którzy żyją w stałym zwiazku
            niesakramentalnym nie mają zamiaru się poprawić, a ci decydujacy się na ślub
            chcą zrezygnować z życia w grzechu. nawiasem mówiąc, kiedy jeszcze byłam z moim
            w luźnym związku, to ksiądz zapytał mnie, czy mamy ślub i czy ze sobą mieszkamy
            (nie mieszkaliśmy, bo moja praca wymuszała na mnie oddzielne mieszkanie). i
            kazał mi chodzić do spowiedzi. ja jednak uznałam że ie będę uprawiać hipokryzji
            i nie chodziłam. teraz jestem po ślubie cywilnym, żadem ksiądz mnie nie
            szykanuje z tego powodu.
    • kadfael Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 12:42
      a wystarczy pogrzebac w internecie...
      www.parafia.siedlce.pl/?cat=16&id=73
    • julyana Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 12:51
      Lol, forum Radia Maryja, czy co?:)
      Ludzie masowo chrzczą dzieci bo tak wypada, bo co sąsiedzi powiedzą, a sami
      chodzą do kościoła 2 razy w roku i nie przestrzegają (rodzice) zasad wiary,
      chociaż tytułują się jako wierzący. Z przypadkiem gdy chrzestny jest
      przewodnikiem duchowym W PRAKTYCE, nie spotkałam się ani razu. Większość
      katolików jest hipokrytami. A tu na dziewczynę najazd, ze matka chrzestna bez
      ślubu kościelnego.:)
      • jack20 Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 12:55
        chyba nikt tutaj na ta dziewczyne nie najezdza?
        Ot taka dyskusja o praktykach polskich ksiezy kk, stojacych w
        razacej sprzecznosci z praktyka ksiezy kk w innych krajach
        europejskich
      • alpepe Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 12:58
        każdy sądzi po sobie, mnie cholernie ciężko było znaleźć wśród przyjaciół i
        rodziny kandydatów na chrzestnych właśnie dlatego, że chciałam osoby
        praktykujące, a nie tchórzliwych hipokrytów, co to Panu Bogu świeczkę, a diabłu
        ogarek. W sumie jakbym miała mieć trzecie dziecko, to nie będę miała kogo wziąć
        na chrzestnego.
        • julyana Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 14:02
          Mnie ostatnio dobiła koleżanka "wierząca, niepraktykująca", która nawet w święta
          do kościoła nie chodzi i generalnie żyje jak niewierząca, faceta ma
          niewierzącego (nie był nawet chrzczony), ale stwierdziła, że ślub koniecznie
          kościelny, bo ona chce w białej sukni przed ołtarzem.
          • jack20 Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 14:08
            Bo bialy to taki fajny kolor.
            Niewinnosci zdaje sie?
      • justysialek Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 13:09
        > Ludzie masowo chrzczą dzieci bo tak wypada, bo co sąsiedzi
        powiedzą, a sami
        > chodzą do kościoła 2 razy w roku i nie przestrzegają (rodzice)
        zasad wiary,
        > chociaż tytułują się jako wierzący. Z przypadkiem gdy chrzestny
        jest
        > przewodnikiem duchowym W PRAKTYCE, nie spotkałam się ani razu.
        Większość
        > katolików jest hipokrytami.

        No i to jest wg ciebie ok?!
        Ja nie jestem wierząca a mam więcej świaodmości i szacunku do wiary
        katolickiej i obrządków katolickich niż niejeden "praktykujący" -
        uważam, że to bardzo smutne.
        Ja bym się wstydziła otwrcie przyznać, że jestem hipokrytką!
        • julyana Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 13:48
          > No i to jest wg ciebie ok?!

          A gdzie tak napisałam? Po prostu tak jest i nic nie poradzisz, a postępowanie
          katolików mało mnie obchodzi, bo nie czuję się częścią ich wspólnoty, chociaż na
          papierze wciąż jestem. Chociaż z tej hipokryzji wynikają nieciekawe zachowania,
          aczkolwiek jeszcze gorsze jest ślepe podporządkowywanie się kościołowi, typu:
          lepsze beznadziejne małżeństwo niż rozwód.
          A co do wszelkich ceremonii, to do nich ludzie maja szczególnie swobodny
          stosunek, komunia już od jakiegoś czasu nie jest sakramentem tylko lansem, ślub
          też - bo biała suknia, rodzina, a niektórym jeszcze tzw. papierek daje dodatkową
          pewność. Oczywiście nie twierdzę, że tak jest zawsze i wszędzie, ale często bywa.

          > Ja bym się wstydziła otwrcie przyznać, że jestem hipokrytką!

          Chyba samo bycie hipokrytką jest gorsze niż otwarte przyznawanie się do tego.:)
          • justysialek Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 14:06
            > Chyba samo bycie hipokrytką jest gorsze niż otwarte przyznawanie
            się do tego.:)

            Oczywiście ;) ale przynawanie się do tego z uśmiechem na twarzy
            świadczy o jakiejś tępocie.
            • julyana Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 14:10
              A moim zdaniem o samokrytycyzmie lub odwrotnie - o bagatelizowaniu swojego
              postępowania.
              • justysialek Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 14:22
                Przyznawanie przed samym sobą tak ale przyznawanie publicznie?
                IMO to jakby ktoś był dumny z tego, że kradnie w sklepie - można to
                nazwać samoświadomością i samokrytycyzmem ale chyba można też
                przypisać brak wstydu albo radosny brak świadomości, że takie
                wyznanie świadczy źle przede wszystkim o osobie, która tak robi.
          • paniiwonka1 Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 14:25
            szkoda, że instytucje "matka chrzestna" czy "rodzice chrzestni"
            kojarzą sie w ogóle z jakąkolwiek wiarą, praktykowaniem czy w ogóle
            jakimiś strasznymi formalnościami z rozgrzeszeniem i komunią
            włącznie.
            osobiście uważam, że rodzice chrzestni to ktoś bardzo bliski, ktoś,
            komu w razie czego powierzyłoby się własne dzieci, kto mógłby w
            razie czego im pomóc, gdy nas rodziców zabraknie, bez względu na to,
            jakiego są wyznania i jak bardzo praktykują czy też grzeszą.

            tymczasem w tym dziwnym kraju za chrzestnych trzeba szukać jakichś
            pokątnych ludzi, którzy mają czyste karty w parafii, mogą iść do
            spowiedzi i dostac rozgrzeszenie, iśc do komunii a potem ewentualnie
            można po nich oczekiwać, że dadzą kasę na chrzest i komunię:(

            nie wiem, na czym to polega i od czego zależy, ale ochrzciłam dwoje
            dzieci bez spowiedzi, komunii, bez kartek dla chrzestnych, a my sami
            bez ślubu...
            • justysialek Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 14:37
              To, o czym piszesz to się nazywa rodzina i przyjaciele i może
              istnieć nie zależnie od Kościoła i wiary.
              Natomiast rodzice chrzestni to element wiary katolickiej,
              nierozerwalnie związany z chrztem, który jest sakramentem świętym w
              Kościele Katolickim i powinien sie odbywać wg zasad wiary i tego
              Kościoła.
              Powiedz mi, po co w ogóle chrzciłaś dzieci? Przecież nie ma takiego
              obowiązku. Poddałaś dzieci obrządkowi katolickiemu, choć ci on wisi
              i jak widać nie jesteś religijna. Przecież można wierzyć w Boga nie
              należąc do żadnego Kościoła i nie przyjmując sakramentów.
              • foxi-em Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 18:33
                Wiesz po co chrzciła dzieci? Pewnie po to by nie czuły się źle w
                szkole, bo w naszym dziwnym państwie dzieci które nie chodzą na
                religię w szkole są naznaczone przez rówieśników. Chora jest nauka
                jednej wybranej religii w państwowej oświacie, czysta dyskryminacja
                i tyle. Gdyby w szkołach nie było nauki religii nagle mocno spadłaby
                iliość chrztów bo odbywałyby się tylko w rodzinach rzeczywiście
                wierzących i praktykujących, no i chrzestni byliby tylko
                praktykujacy:) Wielu ludzi w Polsce chrzci dzieci dla "świętego"
                spokoju i pod presją rodziny.

                Do autorki wątku-albo powiedz rodzicom dziecka wprost że nie jesteś
                dobrym materiałem na chrzestną, albo w parafii mów ze jesteś panną -
                zgodnie z ich prawdą zresztą.
                • menk.a Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 19:47
                  foxi-em napisała:

                  > Gdyby w szkołach nie było nauki religii nagle mocno spadłaby
                  > iliość chrztów bo odbywałyby się tylko w rodzinach rzeczywiście
                  > wierzących i praktykujących, no i chrzestni byliby tylko
                  > praktykujacy:)

                  :DDD A świstak siedzi.
                  Jeszcze kilkanaście lat temu religia nie odbywała się w szkołach a w salach
                  przykościelnych. Sama chodziłam na religię do takiej sali. I sytuacja była taka
                  sama jaka jest dzisiaj. Więc nie zwalajmy hipokryzji na barki otoczenia. Bo to
                  my jesteś za siebie odpowiedzialni i podzielamy dogmaty wiary i zalecenia albo
                  nie. Ale z Bogiem w kotka i myszkę grać się nie da.;)
                • julyana Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 19:57
                  > Wielu ludzi w Polsce chrzci dzieci dla "świętego"
                  > spokoju i pod presją rodziny.

                  No ale to już jest problem braku asertywności i właśnie hipokryzji, a nie tego,
                  że ktoś chrzci dzieci, a chrzestna powinna być wierząca i po ślubie kościelnym.
                  A co do naznaczania dzieci przez rówieśników - można być "naznaczonym" bo się
                  nie chodzi na religie, bo jest się grubym, bo nosi się okulary czy bo nie ma się
                  komórki. Kwestia ochrony i wychowania dziecka, nauczenia odpowiedniego
                  reagowania na głupich rówieśników i wytłumaczenie, że nie ma się czego wstydzić,
                  bo są oni właśnie głupi.
            • kawiarka.ekspresowa Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 15:38
              Rency mnie opadli normalnie...

              Sam chrzest z kościołem Ci się też nie kojarzy?

              Nawet nie wiem jak to skomentować - po co chrzci się dziecko, skoro ma się niewiele wspólnego z kościołem.

              • menk.a Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 19:49
                kawiarka.ekspresowa napisała:

                > Nawet nie wiem jak to skomentować - po co chrzci się dziecko, skoro ma się
                niewiele wspólnego z kościołem.
                >

                ...Skoro nie ma się nic wspólnego z Kościołem i wiarą.
                To jest zagadka przyrodnicza. Może nagrodę za odpowiedź trzeba by wyznaczyć.;))
            • silic Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 23:06
              > szkoda, że instytucje "matka chrzestna" czy "rodzice chrzestni"
              > kojarzą sie w ogóle z jakąkolwiek wiarą, praktykowaniem czy w ogóle
              > jakimiś strasznymi formalnościami z rozgrzeszeniem i komunią
              > włącznie.

              Padłem.
              Szkoda , że papież kojarzy się z jakąkolwiek wiarą...to taki miły starszy pan
              ubrany na biało, można sobie fotkę strzelić , na NK wrzucić... ale ta wiara,
              praktyki czy rozgrzeszanie...brrr...
              • paniiwonka1 Re: Być matką chrzestną ... 24.07.09, 10:19
                to takie bardzo katolickie oceniać innych przez pryzmat latania do
                kościoła i słuchania jedynej słusznej stacji Ojca - Dyrektora.
                ochrzciłam swoje dzieci, tak jak i mnie ochrzczono, bez pytania mnie
                o zgodę, dla tradycji, dla świętego spokoju w rodzinie. i sie tego
                nie wstydzę. Syna ochrzciłam na łożu śmierci, żeby Go Bóg przyjął do
                Nieba, bo moja świętojebliwa małomiasteczkowa teściowa twierdziła,
                że inaczej pochowają Go pod płotem, poza cmentarzem, co niechybnie
                spowodowałoby kolejne zgony w rodzinie - tym razem ze wstydu.
                moja wiara w Boga nie ma rzeczywiście nic do rzeczy z czynnym
                udziałem w maszach świętych i innych obrzędach. staram się żyć
                najuczciwiej jak umiem, w szacunku dla innych i w ogóle prawie tak
                jak Bóg nakazał, choć mam tylko ślub cywilny. i nie umiem stać w
                jednym rzędzie z ludźmi, którzy dają Panu Bogu świeczkę a diabłu
                ogarek. mam większy szacunek do miejsc sakralnych, świętych i do
                całego duchowieństwa, niż myślisz i nawet do głowy by mi nie
                przyszło z Papieżem fotki strzelać, a mam wrażenie, że większość
                wiernych w tym tylko celu do Watykanu jedzie. taki sam szacunek mam
                do wszystkich ogólnie szanowanych osób, bez względu na ich
                pochodzenie i wiarę.

                zastanawiaja mnie wciąż te róznice w formalnościach, bowiem ani
                szpitalny ksiądz w Krakowie ani małomiasteczkowy w
                miejscowej parafii do ochrzczenia moich dzieci nie potrzebował
                karteczek o spowiedziach, nie wyklinał nas, że żyjemy w grzechu. do
                komunii nikt nie przystepował, a sam sakrament trwał dwukrotnie po
                15 minut.państwo w państwie kościelnym?
                podczas sakramentu chrztu chrzestni przysięgają przed Bogiem, że (w
                skrócie i sensie) są i będą drugimi rodzicami.
                ciekawe skąd więc w tym katolickim kraju jest tyle dzieci w domu
                dziecka... w tym świętym narodzie jakoś nie zajmują się sierotami
                chrzestni, najbliższa rodzina czy przyjaciele.

                BTW to chrzest nie jest tylko katolicki, to obrządek ogólnie
                chrześcijański a i być może również w innych wyznaniach.
                • menk.a Re: Być matką chrzestną ... 24.07.09, 22:19
                  Super. Jesteś dobrym człowiekiem. Możliwe nie tylko we własnym mniemaniu, ale
                  tak jest rzeczywiście. Naprawdę super.
                  Jednakże zauważmy, że bycie dobrym człowiekiem, a bycie dobrym czy wzorowym
                  katolikiem to nie są pojęcia tożsame. ;)
    • lacido Re: Być matką chrzestną ... 23.07.09, 21:51
      w sumie to nie masz szans ;/
      archidiecezja.lodz.pl/czytelni/prawo/k4t1r4.html
      § 1. Do przyjęcia zadania chrzestnego może być dopuszczony ten, kto:

      1° jest wyznaczony przez przyjmującego chrzest albo przez jego rodziców, albo
      przez tego, kto ich zastępuje, a gdy tych nie ma, przez proboszcza lub szafarza
      chrztu, i posiada wymagane do tego kwalifikacje oraz intencję pełnienia tego
      zadania;

      2° ukończył szesnaście lat, chyba że biskup diecezjalny określił inny wiek albo
      proboszcz lub szafarz jest zdania, że słuszna przyczyna zaleca dopuszczenie wyjątku;

      3° jest katolikiem, bierzmowanym i przyjął już sakrament Najświętszej
      Eucharystii oraz prowadzi życie zgodne z wiarą i odpowiadające funkcji, jaką ma
      pełnić;

      4° jest wolny od jakiejkolwiek kary kanonicznej, zgodnie z prawem wymierzonej
      lub deklarowanej;

      5° nie jest ojcem lub matką przyjmującego chrzest.

      § 2. Ochrzczony, należący do niekatolickiej wspólnoty kościelnej, może być
      dopuszczony tylko razem z chrzestnym katolikiem i to jedynie jako świadek chrztu.

      ale wiadomo że przepisy są po to, żeby ja łamać ;/
      • posh_emka Zgoda z wyjątkiem... 24.07.09, 22:49
        Ochrzczony, należący do niekatolickiej wspólnoty kościelnej, może być
        > dopuszczony tylko razem z chrzestnym katolikiem i to jedynie jako świadek chrztu.

        Prawosławny to jedyny nie-katolik który może zostać chrzestnym- nie tylko świadkiem.
        • lacido Re: Zgoda z wyjątkiem... 25.07.09, 14:00
          a kto ich tam wie ;)
    • liness Re: Być matką chrzestną ... 24.07.09, 22:52
      Jedna moja sugestia: jezeli bedziesz sie tym dZieckiem opiekowac jak swoim,
      gdyby cokolwiek sie stało jego rodzicom to jesteś gotowa. ;)
    • magically Re: Być matką chrzestną ... 25.07.09, 14:52
      Smiesza mnie te koscielne wymogi. Przeciez wiadomo, ze zaden chrzestny nie mysli w kategoriach wychowywania w wierze chrzesniaka. To tylko taki powszechny rutualik - dziecko sie rodzi, trzeba ochrzcic, wybiera sie chrzestnego a jego rola spelnia sie tylko do uczestnictwa w imprezach chrzest, komunia czy bierzmowanie i dawanie koperty chrzesniakowi. Moja rodzina nie jest specjalnie praktykujaca ale obchodzi sie sakramenty dla swietego ;) spokoju, bo male miasteczko. Gdy zostalam chrzestna bratanicy, to nawet u spowiedzi nie bylam, tylko zalatwilam sobie zaswiadczenie u dawnego kolegi z liceum, ktory zostal ksiedzem, bo tak naprawde to kosciol mam w dupie, jak wiekszosc katolikow w tym kraju.
      • lacido Re: Być matką chrzestną ... 25.07.09, 14:55
        magically napisała:
        nawet u spowiedzi nie bylam, tylko zalatwilam
        > sobie zaswiadczenie u dawnego kolegi z liceum, ktory zostal ksiedzem, bo tak na
        > prawde to kosciol mam w dupie, jak wiekszosc katolikow w tym kraju.

        tak powiedziałaś temu księdzu?
        • magically Re: Być matką chrzestną ... 25.07.09, 15:04
          Nic nie powiedzialam, bo to dobry kolega i nie musialam mu sie w ogole tlumaczyc
          ;) Zero pytan
    • alba27 Re: Być matką chrzestną ... 19.08.09, 15:22
      Moi rodzice też nie mają ślubu kościelnego, bo mój tata jest po
      rozwodzie, ale moja mama jest chrzestną, dając zaświadczenie ksiądz
      tylko powiedział, że komuni nie może przyjmować, widać co kościół to
      obyczaj:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja