jaamnior Masz problem 03.08.09, 14:56 Taki od... do. Musztra. Dyktatura. Tak ma być. Do wieku 39 lat 11 miesięcy i plus minus 20 dni - kwieciście. Powyżej - uniformik. Oczywiście wszystkie obwarowania dotyczą kobiet, bo facet... ach, rozmarzenie. Jak sobie coś przyczepi, to ojej. Ale stara baba? Fuj. A ja jestem stara baba i przyczepiam sobie. Bo pamiętam lata, kiedy za przyczepienie sobie czegokolwiek można było wylądować w pierdlu. I jeszcze jedno z dziecięcych lat pamiętam: katalogi Quelle. Faktycznie były w nich propozycje dla pań starszych. Od razu wiedziałam, że nie chcę. Wymiot na sam widok. I dalej nie chcę. Boże, jakich czasów doczekaliśmy. Kiedyś się mówiło: "Ach, ta dzisiejsza młodzież". A teraz: "Ach, ci dzisiejsi seniorzy". Odpowiedz Link Zgłoś
szpilka_du Re: Masz problem 03.08.09, 15:10 Zabraniam Ci, przestań! Jak możesz to nosić! Wstydź się! Wyjdę jutro z takim transparentem, aby podpasować pod wypowiedź, dobrze? Ale mimo tego, odpowiedziałaś - przyczepiam, bo dzisiaj mogę, kiedyś mi coś za to groziło. I bo katalogi mody dla starszych pań nie proponują nic niewymiotnego. To wyniosę z Twojej wypowiedzi, to kolejna cegiełka w obrazie społeczeństwa, to kolejny powód. Tylko czemu tak wiele z Was, drogie Panie "misiate" jest przekonana, że oskarżam Was o to? Po prostu mi się nie podoba. Tatuaże mi się też nie podobają i zgłębiałam ich historię i pytałam ludzi o to, czemu wybrali taki sposób ozdabiania ciała. Moda i społeczeństwo są ciekawe. Pytam i wiem coraz więcej. Bez urazy. Odpowiedz Link Zgłoś
qwertura Re: Masz problem 03.08.09, 15:20 Zjawisko zdziecinniałych kobiet nie jest nowe. Przecież określenie "dzidzi-piernik" przed laty wymyśliła Stefania Grodzieńska, a piosenka "Bo ja jeśtem, plosie pana, taka mala" - powstała bodaj przed wojną. Część kobiet po prostu "jedzie" na schemacie małej dziewczynki, który kiedyś się sprawdził (bo tatuś zawsze uległ, jak córcia źlobiła takom śmutnom minkę, a mamusia nie mogła odmówić swojej laleczce, gdy ta była taka śłotka i psewlacała ockami). W dodatku z paroma chłopakami też się to udało, więc czemu nie korzystać z wypróbowanych sposobów? U części kobiet pewnie jest to kompensacja czegoś niezaznanego w dzieciństwie. A część kobiet przyczepia sobie misia,.... bo tak :-) Bardzo podobała mi się teoria o tym, że w PRLu nie było ładnych zabawek, a teraz taki wybór. Sama mam ciągoty do współczesnych maskotek, choć nie wieszam sobie ich przy torebce. To samo jest z ciuszkami dla niemowląt. Moja córka wychowywała się w siermiężnych ubrankach z przemysłowej bawełny. Gdy patrzę teraz na całe ciuchowo-wózkowo-kulinarno-pieluchowo-zabawkowe zaplecze, to marzy mi się nowe niemowlę ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
lacido Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 03.08.09, 15:16 A bo Wam w miastach to odpierdziela, u mnie na prowincji nikt się nie znęca nad misiami, skazując je na dyndanie przy torebce ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
szpilka_du Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 03.08.09, 15:19 :))) Tym optymistycznym muszę się wypisać na dzisiaj, bo mnie jednak z tej pracy wywalą. Dziękuję wszystkim za podzielenie się swoim zdaniem. Nie sądziłam jednak, że misie wywołają aż tak skrajnie negatywne uczucia u niektórych. Odpowiedz Link Zgłoś
mela-blonda Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 03.08.09, 21:59 Kazali wymyślić jakiś wakacyjny temacik i go rozkręcić? ;) (Czyżby w gazecie się tylko do 16 pracowało?) Odpowiedz Link Zgłoś
szpilka_du Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 03.08.09, 23:05 Odpowiem pod ostatnim, bo zbyt powoli mi bryka internet w domu. Mela-blonda, na zatrudnienie w roli rozkręcacza tematów na forum nie mam zdrowia. Mój pierwszy wątek w życiu - nie spodziewałam się nie tyle odzewu, ile rozmaitych "a co Ci do tego". Miałam bardzo luźny dzień w pracy, męczący weekend i postanowiłam poleniuchować w biurze. Mea culpa. Do forumem/forumków "Co Ci do tego" - idę ulicą, obserwuję. Obserwacje notuję w głowie. Konfrontuję je z własnymi przemyśleniami. Mam określony punkt widzenia. Przyjaciele, z którymi temat omówiłam mieli podobne zdanie. Czytam to forum i z morza niczego nie mówiących/wnoszących postów wyławiam zdania inne niż moje. Porównuję je z własnym. W ten sposób poszerzam wiadomości o jakimś zjawisku we własnej głowie, a i we własnym środowisku. Jeśli źle zrozumiałam istotę forum, gdzie można wypowiedzieć własne zdanie i poczytać, co na dany temat myślą inni - proszę mnie naprostować - do czego służy w takim razie forum? Co do licencjatu - udało mi się niegdyś obronić się nawet oczko wyżej. Na szczęście mimo upływu czasu wciąż chcę pozostać elastyczna poznawczo i wiedzieć jeszcze więcej. Czy wiedzy, zwłaszcza tej o ludziach nie można zdobywać po studiach? Odnośnie wygolenia głowy - nie, nie jestem Britney. Mam głowę, która dobrze wygląda tylko w krótkich fryzurkach, na dodatek słabe jak nieszczęście włosy. A o tym, że krótkie jest monotonne wiedzą najlepiej krótkowłose. Zdobyłam się więc na odwagę i popuściłam wodze fantazji. Maszynka do włosów:1, Szpilka:0 Mama w kapeluszach - pisałam o tym wyraźnie - mimo miejsca pracy, które wymagało raczej drelichów mam i jej koleżanki starały się "ocalić od zapomnienia swoją kobiecość". Dla siebie, nie dla ludzi. Z radością to zresztą wspominają. I mama do dzisiaj nie nosi spodni, nie traktując swego wyboru, jako męskiego zamachu na jej wolność. A odnośnie tematu - dziękuję za głos mówiący o tym, że przecież nikomu nic złego się tu nie dzieje - ja pytam i proszę o odpowiedzi. Dostaję, więc dziękuję. Czy to tak trudne do zrozumienia? Do Pani/Pana (przepraszam, nie pamiętam już) piszącego, by zgłosić się na forum kobiet noszących misie - czy gdzieś są umieszczone dane osób wypowiadających się na Forum Kobieta? Skąd pewność, że takich Pań nie ma wśród użytkowniczek tego miejsca? Czy jest jakiś zestaw dozwolonych tematów? Mam swoje zdanie. Chcę znać Wasze zdanie. Jeśli ktoś ma problem ze zrozumieniem powyższego to niestety, na to nic poradzić nie mogę. Dobrej nocy Odpowiedz Link Zgłoś
0ffka Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 03.08.09, 15:22 Może oglądały krótka balladę o erotycznym zabarwieniu? Odpowiedz Link Zgłoś
nie_poskromiona Oj nie wszystkie;) 03.08.09, 16:01 Doskonale i bardzo kobieco czuję się w moim 36 letnim ciele, ubieram się bez misiowych i kreskówkowych dodatków ale lubię piżamkę w krówki:) mam to coś, do czego lgną żywe misie:P Wkurza mnie pieszczotliwe mówienie mojej kuzynki, ta kobieta ma już ponad 30 :P Odpowiedz Link Zgłoś
wmega Prawda. 03.08.09, 16:19 Dorosle kobiety dziecinnieja i kropka. Moze przez infantylne zachowanie chca one zatrzymac mlodosc..? I mysla, ze jak przywiesza misia do torebki, to juz im to ujmie lat w swoich, i innych oczach? Nie godza sie z rola kobiet dojrzalych, madrych, silnych. Chca byc zawsze mlode, szalone i wolne, jak ich nastoletnie corcie. Coz, zyjemy w ciezkich dla starosci czasach. Odpowiedz Link Zgłoś
monicka.m Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 03.08.09, 16:26 Oj ludzie! Nie udawajcie, że nie wiecie o co autorce postu chodzi. Tu nie chodzi o wolność ale o poczucie estetyki, gust i świadomość tego co w danym przedziale wiekowym wypada, a co nie by się nie ośmieszyć. Skoro tak bronicie dojrzalsze kobiety, które ubieraja się oraz zachowują w dziecinny sbosób to jaki macie stosunek do dzieci, które zachowują się i ubierają jak dorośli. Czy nie irytuje was np. ośmioletnie dziecko, które używa jezyka dorosłych, stara się być nad wiek dojrzałe i poważne. Albo osmioletnia dziewczynka, która ubiera się jak dorosła kobieta(coraz częściej w sklepach dla dzieci można kupić ubrania w fasonach dla dorosłych tylko w dziecięcych rozmiarach), robi rzeczy na które ma jeszcze czas np. odchudza się lub planuje karierę zawodową. Takie sytuacje obserwuję coraz częściej i nie mam tu na myśli dziecięcych zabaw tylko taki sposób bycia. Widzieliście wybory dziecęch miss? To jest dopiero porażka. Więc nie mówcie/ piszcie, że ograniczenia wiekowe nie mają prawa bytu. Każdy wiek ma swoje prawa i trzeba umieć z nich korzystać by nie wzbudzać zażenowania. Jak szaleć to z głową. Odpowiedz Link Zgłoś
gaudia Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 03.08.09, 19:17 monicka.m napisała: > Skoro tak bronicie dojrzalsze kobiety, które ubieraja się oraz > zachowują w dziecinny sbosób to jaki macie stosunek do dzieci, które > zachowują się i ubierają jak dorośli. Monicko, postaraj się pisać na temat. Pani pyta o DOROSŁE kobiety. Pyta więc o osoby stanowiące o sobie. Ty zaś bredzisz o dzieciach. Odpowiedz Link Zgłoś
monicka.m Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 03.08.09, 21:04 Piszę na temat! Przykład z dziećmi zachowującymi się bardzo dorośle jest odwrotnym lecz podobnym zjawiskiem do zdziecinniałych kobiet grubo po trzydziestce. "Stare maleńkie" dziewczynki często wywołują irytację, smiech, politowanie i sprzeciw bo wg społeczeństwa "dzieci powinny się zachowywać jak dzieci". Podałam ten przykład po to by podkreślić, że na kolejnych etapach życia człowieka w tym przypadku kobiety INNE zachowania są powszechnie akceptowane. A to czy ktoś zważa na opinię otoczenia - to już druga sprawa. Ps. w moim poprzednim poście miało być ..."wybory dziecięcych miss" Odpowiedz Link Zgłoś
mamula66 Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 03.08.09, 17:56 A co cie to obchodzi? Zajmij sie soba. Przejrzyj sie w lustrze. Popatrz na swoj brzuch. Zobacz jak sie ubierasz. Posluchaj jak mowisz. Sprawdz jhak czesto sie myjesz. Czy nei zmierdzisz. Odczep sie od innych. To nie Chiny z okresu Mao czy 1984 Orwella ze wszyscy musza byc pod jeden strychulec. P.S. Wbrew ksywie, jestem facetem Odpowiedz Link Zgłoś
sabina Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 03.08.09, 18:52 Zapach szminki i perfum matki. Wysokie obcasy > również, ale przede wszystkim kapelusze, rękawiczki, kostiumy. nawiazujac do jednego z twoich wczesniejszych postow, bo moje pytanie zaginelo gdzies w tlumie ;). Kiedy ty dorastalas, ze twoja mama i jej kolezanki ubieraly sie do pracy w dopasowane kostiumy, wysokie obcasy , kapelusze i rekawiczki? Odpowiedz Link Zgłoś
gaudia Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 03.08.09, 19:14 szpilka_du napisała: Dorosłe kobiety dziecinnieją? być może dziecinnieją i co Cie to obchodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
alija_2 Skąd taka agresja w odpowiedziach? 03.08.09, 19:59 Szpilka przestawiła pewną obserwację - zapraszając do dyskusji. Wcale nie trzeba akceptować jej punktu widzenia, ale to nie oznacza, że nie prawa go wyrazić. Tymczasem spora grupa zaczyna post "a co cię to obchodzi, spójrz na siebie" Nie rozumiem tego... Odpowiedz Link Zgłoś
velvetbelly Re: Dziecięcość vs. infantylizm? 03.08.09, 20:30 Nie jestem w stanie przeczytac calego watku, ale musze napisac, bo dotyczy on mnie. Mam 39 lat, pracuje z bardzo powaznej amerykanskiej korporacji na dosc eksponowanym stanowisku i chodze do pracy w biznes-kombinezonach (czyli sztywnych garsonkach) a do pomaranczowej torby mam przywieszona maskotke. I powiem tak: kilka lat temu, gdy pielam sie po szczeblach korporacyjnej drabiny nigdy bym sobie na to nie pozwolila. Bylam sztywna, sztuczna, powazna. A teraz... po prostu nie musze. Moge byc bardziej ludzka, moge sobie pozwolic na odrobine luzu i podkreslic swoja indywidualnosc w calej tej korporacyjnej machinie. Musisz Szpilko byc mloda i bardzo chcesz wpasowac sie w jakies schematy. Za pare lat pewnie bedziesz sie sama z tego smiac i zawiesisz sobie maskotke, czy co tam bedzie sie wtedy wieszalo. Po prostu w pewnym momencie przestajesz sie oceniac kryteriami innych ludzi, a zaczynasz robic to na co masz ochote. I nie jest to zdziecinnienie, a wprost przeciwnie - dojrzalosc :) powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
tytanya Nie oceniaj, aby nie być ocenianą.:) 03.08.09, 20:37 Noszę szpilki,kapelusze i rękawiczki, ale to mój wybór.:) Odpowiedz Link Zgłoś
aga999929 Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 03.08.09, 23:58 Lubię mieć jakąś małą miłą maskotkę w torebce. Chętnie taką z kuleczkami w środku. To mnie odstresowuje. Lubię ją trzymać w ręku. Mam 39 lat i co komu do tego? Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 00:24 Krytyka autorki posta w typowo polskim stylu, niestety. Jak to nasz narod uwielbia sie wzajemnie oceniac, pokazywac palcami tych, ktorzy odstaja od innych, krytykowac, krytykowac, krytykowac. Szczegolnie widze to od czasu wyjazdu z PL. Innosc jest w Polsce wytykana palcami i uwazana za dziwactwo. Niby dlaczego ktos ma sie ubierac stosownie do wieku? Bo razi Twoje uczucia estetyczne? Lepiej nie jedz do Londynu, czy Tokio, bo wrocisz zniesmaczona doszczetnie. Chcialabym, zeby w Polsce panowala taka swoboda odziezowa jak tam. Uwielbiam Vivienne Westwood, ale ona i tak jeszcze nie jest najbardziej "hardkorowa". Coraz trudniej jest byc indywidualista w globalnej wiosce, jaka jest obecnie swiat. Ludzie, ktorzy maja na tyle odwagi, zeby isc pod prad chociaz pod wzgledem ubioru, moim zdaniem zasluguja na podziw, a nie wysmiewanie na forum. Na szczescie, ci ludzie takie opinie jak Twoja maja gleboko gdzies, bo dla nich wazne jest to, ze sie dobrze ze soba czuja. A Ty sobie narzekaj na zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 00:34 I jeszcze jedno: moim zdaniem znacznie ciekawsza bylaby dyskusja o dosc powszechnej infantylnosci "mentalnej", ktora, w przeciwienstwie do ubioru, moze byc problemem, bo np. z takimi ludzmi trzeba niestety pracowac. Niektore fora na gazecie wrecz obfituja w takie infantylne panie (np. emama). Odpowiedz Link Zgłoś
szpilka_du Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 08:36 To nie krytyka jest w typowo polskim stylu, lecz głupota. Wątek ma ponad 200 wypowiedzi, wśród których przynajmniej 10 razy tłumaczyłam ze spokojem, że przecież a) nie napisałam "Macie k^$^!#@ przestać łazić z tymi misiami przy torebkach, bo razi me estetyczne uczucia b) jestem ciekawa opinii innych odnośnie mego pytania: Czy dorosłe kobiety dziecinnieją? Czego wyrazem jest miś? I wyobraź sobie aniorku, że zdarzyło się kilkanaście osób, które napisały, że: noszą, bo... i tu padło mnóstwo odpowiedzi nie noszą, ale uważają, że zjawisko jest ok bo... nie noszą, uważają, że noszenie misia świadczy o.... Chciałabym, żeby również do emigrantów dotarło, że otwartość nie oznacza, że musimy podzielać jakiś wybór i go powielić. Nie narzekam, pytam do jasnej anielki. Pytam i jestem uprzejma. To 'otwartość' odpowiadających wali po twarzy obuchem - "a kij Ci do tego", "jesteś taka i owaka", "spójrz na siebie", "na szczęście mamy w dupie twoje zdanie i możemy sobie być tacy, jak chcemy". Każdy może zadać pytanie. Każdy może się nie zgadzać z jakimś trendem. Nie chodzę ulicami i nie strzelam do kobiet z maskotkami u boku. Moja wolność, również wypowiedzi daje mi prawo powiedzieć - MNIE DZIWI NOSZENIE MISIÓW, NIE PODOBA MI SIĘ TO, ALE WIEM, ŻE SĄ LUDZIE, KTÓRZY MYŚLĄ INACZEJ NIŻ JA. MOŻE PODZIELĄ SIĘ SWOIM ZDANIEM. I poza odosobnionymi przypadkami wypowiedzi po lekturze wyłącznie pierwszego wątku są też tacy, którym moje pytanie nie dało klapsa w mentalny policzek. Najwyraźniej miałam za dużo odwagi, by zadać takie pytanie. Najwyraźniej poszłam pod prąd. Gdzie jest Twoja na to otwartość? Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 10:34 szpilka_du napisała: > To nie krytyka jest w typowo polskim stylu, lecz głupota. No coz, nie bede kwestionowac Twojej opinii na wlasny temat, w koncu znasz siebie najlepiej. > b) jestem ciekawa opinii innych odnośnie mego pytania: Czy dorosłe kobiety > dziecinnieją? Czego wyrazem jest miś? Jest wyrazem wlasnego gustu i upodobania. Co w tym takiego trudnego do zrozumienia? > Chciałabym, żeby również do emigrantów dotarło, że otwartość nie oznacza, że > musimy podzielać jakiś wybór i go powielić. Gdziez ja Ci kaze powielac wybory innych? Otwartosc polega na ich akceptacji. A Ty je kwestionujesz. Nie chodzi o to, ze komus "zabraniasz", ale wyraznie nie rozumiesz, ze ktos moze miec po prostu inny gust - bez drugiego dna, bez odniesien do niespelnionego dziecinstwa itp. O gustach sie nie dyskutuje - nie wiem, czy to powiedzenie jest Ci znane. Moja wolność, > również wypowiedzi daje mi prawo powiedzieć - MNIE DZIWI NOSZENIE MISIÓW, NIE > PODOBA MI SIĘ TO, ALE WIEM, ŻE SĄ LUDZIE, KTÓRZY MYŚLĄ INACZEJ NIŻ JA. MOŻE > PODZIELĄ SIĘ SWOIM ZDANIEM. Nie krzycz tak, bo zylka Ci peknie. Nie zabraniam Ci przeciez prawa do wypowiedzi. Mnie po prostu zastanawia, po co w ogole inicjujesz taka dyskusje. Przeciez ubior jest indywidualna sprawa kazdego czlowieka. Co taka dyskusja ma na celu? Nawet jesli poznasz inny punkt widzenia innych, to i tak beda Ci takie kobiety przeszkadzac. Rownie dobrze moglybysmy sobie zaczac rozmawiac o tym, dlaczego niektorzy ludzie nosza biale kozaczki, a inni skorzane kurtki. Bo o to samo sie rozchodzi - o indywidualny sposob ubierania sie. > Najwyraźniej miałam za dużo odwagi, by zadać takie pytanie. Najwyraźniej poszła > m > pod prąd. Gdzie jest Twoja na to otwartość? Obawiam sie, ze niepotrzebnie sobie schlebiasz, bo nie poszlas pod prad, a dopasowalas sie do ogolnonarodowej tendencji do wytykania ludziom ich sposobu ubierania sie. Czegos takiego nie spotkalam za granica. Nikt z moich znajomych nie zadaje takich pytan, bo wszyscy uwazaja gust za sprawe oczywista i BEZDYSKUSYJNA. Twoje nastawienie jest bardzo znamienne. Odpowiedz Link Zgłoś
maparozumu Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 08:17 drażnią cie misie przyczepione do torebek, chcesz o tym porozmawiać, najlepiej na poczatek opowiedz nam o swoim dzieciństwie Odpowiedz Link Zgłoś
szpilka_du Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 08:47 WYJĄTEK KILKU MOICH WYPOWIEDZI, by Ci którzy mają problem ZE MNĄ, a nie z dyskusją mogli pojąć, o co w wątku chodzi i o co autorce NIE CHODZI. O ile rozumiem zainteresowanie wspominaniem dzieciństwa, o tyle nie pojmuję udawania na siłę młodszej, bo to śmieszne. Pasja komiksowa to jedno, ale noszenie ulubionego bohatera przy torebce zakrawa mi na robienie plastusia i noszenie w piórniku. Było ok w podstawówce, przy torebce Prady wypada niejednoznacznie. Pisałam o kobietach 35+. O czterdziestkach i postczterdziestkach. Widuję Panie w kostiumach, z aktówką, fryzurą i perfekcyjnym makijażem. I do tego wszystkiego wymiętolony pluszak przy torebce. Kidult..? truu, truu.. przecież nie chcę do nich strzelać. nie rozumiem zjawiska. nie podoba mi się ono. korzystam ze swobody wypowiedzi tak jak one z wolności wyboru odzienia czy dodatków. chciałabym jednak znaleźć wytłumaczenie. czemu akurat to? Czemu ucieczka w dzieciństwo? Czemu helołszity i pluszaki. O, fajna teoria. Ja natomiast nie mam serca ani dla dzidzi piernik, ani dla nastolatek w beżach i brązach. Każda pora życia ma dla mnie pewne barwy i swój ton. Kobiety, które we współczesnym świecie noszą tytuły ideałów kobiecości czy piękna nie kojarzą mi się z różem i pluszem. Wyobrażacie sobie Bellucci z pluszakiem? Jandę w różowych odblaskowych getrach? Jadwigę Staniszkis przedstawiającą się "Jadzia" w koszulce z myszką Miki? Czy istnieją kobiety, które podziwiacie, hołdujące wolności poprzez Kidult? Kadfael, musisz mi niestety na słowo uwierzyć, że jestem wyluzowaną osobą. Otóż szpilki podziwiam z daleko, kapelusze, jak wspomniałam również. Pół głowy mam wygolone i nawet na spotkania poważne wybieram strój niezobowiązujący. Ma mi się prawo podobać i nie podobać wszystko. Pozostałym też. Mam prawo pytać i pragnę odpowiedzi. Dajcieee, dajcie odpowiedzi. Nikomu przecież nie ubliżam i krzywdy nie robię. Mogę skrytykować wypowiedź nie na temat, ale nie jego własne zdanie. Gdzie, jak? Boże, może ja już nie wiem, co piszę? Ja nie pisałam "w pewnym wieku masz być damą, bo jak nie to wpierdziel". Raczej - a) gdzie są damy, b) skąd te maskotki, bo wolność to jedno, a zdziecinnienie drugie, c) skoro ten styl jest doskonałym uosobieniem wolności, czy podziwiamy kogoś, kto tak się nosi, a jest znany szerszej publiczności. Wolność jest przecież iluzoryczna, ma granice. Paradowanie nago skończy się nieciekawie, a zapewne znajdą się ludzie obu płci, którzy by chętnie zrzucili jakiekolwiek odzienie (chociaż może nie w naszym klimacie). Dziękuję za zrozumienie, że nikomu nie odbieram prawa do niczego i poszanowanie mego prawa do nie pałania sympatią na widok infantylizmu. Bardzo ciekawy trop - nie ma nic gorszego, niż utracić dziecko w sobie. Czy przywieszenie sobie (naklejenie, dołączenie zabawki, przełamanie oficjalnego stroju jakimś "zabawnym, dziecinnym" dodatkiem) jest próbą utrzymania w sobie dziecka? Czy kolejnym krokiem będzie noszenie w ustach smoczków? Najszczęśliwsza byłam w nieświadomości, w dzieciństwie okresu niemowlęcego. Potem pojawiły się kłótnie o grabki i nie było już tak różowo. Smoczek uspokaja, a ja się często denerwuję w pracy, bo zawsze jest opóźnienie, albo w metrze, bo tłok. Czy na smoczek w ustach dorosłego kobiety wolne i nieograniczone, które tu piszą, też reagowałyby bez zdziwienia. Gdzie jest granica i czy jest? Dlatego pytałam o osoby znane, które przyczyniły się do tej mody. Ja nie mogłam znaleźć w głowie żadnej znanej w mediach osoby pokazującej się z misiem przy torebce. Widziałam Panie w koszulkach z Miki, ale nie w przedziale wiekowym czterdzieści plus. Ktoś podesłał link, ale jakiś 'mało klikalny niestety'. Jednak moda, a nie powrót do dzieciństwa i sposób na radzenie sobie z niewygodną dorosłością, jak pisała jedna z forumek wyżej? Tak mi się zdawało; pewnie jestem w błędzie; że forum jest miejscem dla ludzi, których wiele rzeczy obchodzi i wypowiadają swoje zdanie, by poznać zdanie innych. Skoro Cię nie obchodzi to zmykaj, przecież Cię kajdanami nie trzymam. A jeśli masz coś do powiedzenia na temat, to bardzo chętnie to przeczytam, bo jestem świata i ludzi ciekawa. A kodeks istnieje, a jego granice się poszerzają. Nadal nie mogę na ulicę wyjść nago. Kiedyś nie mogłabym w spodniach. Itd... Proszę bardzo. :) Podejrzewam, że się dobrze czują, bo w ramach pokuty to raczej inne dodatki do stroju się wybiera, niekoniecznie słodkie zabawki. Pytanie brzmi dlaczego? Powstała teoria o wyzwoleniu się spod prymatu mody nakazującej sztywne noszenie konkretnego stroju, jak to miało miejsce w ubiegłych wiekach. Pojawiły się głosy o uprzyjemnianiu sobie niewygodnej dorosłości symbolami dzieciństwa. Jest głos o tym, że po szarym okresie PRLu, gdy nie wszystkich było stać na zabawki, teraz można to sobie odbić. Ktoś sugerował, że to wykreowana przez media moda, ale jak dotąd bez poparcia w osobach medialnych, które to potwierdzają. Były głosy noszę bo mogę i mam gdzieś, co ludzie powiedzą. Mnóstwo interesujących powodów. Chciałabym, żeby wypowiedziała się kobieta dojrzała, która nosi akurat pluszaki do eleganckiej torebki i oficjalnego stroju, bo ta konfiguracja ciekawi najbardziej i chyba nie znalazła się taka Pani wśród wypowiadających forumek. ok. Szanuję Twoje zdanie i upodobanie. O POWODY pytałam i rozmaite odpowiedzi otrzymuję. O, wreszcie! Ale czemu akurat misiek różowy, a nie na przykład odważna fryzura, albo wręcz mało elegancki czy klasyczny strój. Jakie cechy osobowości wyraża różowa torebka z misiem? I dlaczego elegancja stała się nudą? W świecie, w którym królują dżinsy i sztuczne tkaniny, gdy dookoła pełno tipsów i plastiku to elegancja, którą coraz trudniej dostrzec jest nudna? Odpowiedz Link Zgłoś
stinefraexeter Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 09:27 Może dostałabyś więcej odpowiedzi na temat, gdybyś zmieniła nieco formę wypowiedzi. Twój pierwszy post co prawda zawierał pytanie o to, skąd się te zjawisko bierze, ale był również przesycony wyraźną niechęcią (której nie omieszkujesz podkreślić w każdej wypowiedzi) i miał wyraźnie postawioną tezę. Osobiście odniosłam wrażenie, że tak naprawdę chodziło ci o potwierdzenie tej właśnie tezy, dlatego każde zaproponowane wytłumaczenie zbywałaś kwestiami typu "to czemu nie awangardowa fryzura". Dostałaś sporo odpowiedzi ad personam, ponieważ wielu ludzi odczytało twój post podobnie jak ja. Jeżeli nie było to twoim zamierzeniem, to radziłabym popracować nad formą. Skoro tyle osób nie zrozumiało twoich intencji, to może warto by się zastanowić dlaczego? PS. Natknęłam się na kilka wypowiedzi ważnych pań z misiami przy torebkach. Musiałaś przeoczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 10:45 Ja jestem zdania, ze autorka w pierwszym poscie wyrazila to, co tak naprawde mysli i nie nastapilo przejezyczenie. Dopiero, gdy kilkadziesiat osob jej zasugerowalo, zeby dala zyc innym tak jak chca i nie krytykowala ich gustu, zaczelo sie pozowanie na osobe "tolerancyjna" i "szanujaca wybory innych". Zbiorowy lincz sie nie udal, tak mi przykro. Szkoda, ze autorka nie zastosowala sie do wlasnej wypowiedzi z pierwszego posta: "NIE MOJA SPRAWA". I z tym jak najbardziej sie zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
szpilka_du Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 11:45 Zamykam dyskusję, która z otwartej i na konkretny temat zamieniła się w hyde park domorosłych psycholożek. Polecam zastosować się do własnych rad i zacząć tolerować cudze zdanie. Tolerancja ostatnich wypowiedzi niebezpiecznie przedryfowała w stronę "tolerujemy tylko to, co zgadza się z nami". Mogę nie lubić jakiegoś zjawiska - mogę o tym mówić wprost. Tolerancją byłoby nie wmawianie mi, że jestem ograniczona tym, czego nie lubię lub wprost zabranianie mi pisania o zjawisku, którego nie lubię. Dziękuję tym, którzy zechcieli odpowiedzieć normalnie, dojrzale i z klasą na pytanie zadane na samym początku. Uprzyjemniliście mi wczoraj dzień. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
stinefraexeter Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 13:39 Raz jeszcze: Dostałaś sporo odpowiedzi ad personam, ponieważ wielu ludzi odczytało twój post podobnie jak ja. Jeżeli nie było to twoim zamierzeniem, to radziłabym popracować nad formą. Skoro tyle osób nie zrozumiało twoich intencji, to może warto by się zastanowić dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 13:44 Skoro tyle osób nie zrozumiało twoich intencji, to może warto by się > zastanowić dlaczego? Ja jakoś je pojęłam.Podobno większość Polaków to analfabeci funkcjonalni.Ten wątek to potwierdza. Odpowiedz Link Zgłoś
stinefraexeter Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 14:10 Brawa dla ciebie. Niestety, do nas, analfabetów funkcjonalnych, trzeba mówić prosto i jasno, bo jak widać nie wpadliśmy na to, że szpilka to niezwykle tolerancyjna osoba, autentycznie zainteresowana dlaczego jest tak a nie inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 14:22 > Niestety, do nas, analfabetów funkcjonalnych, trzeba mówić prosto i jasno Dlaczego mówisz o sobie w liczbie mnogiej? Czasy komuny już minęły i forma "my,towarzysze" jest już passe. e szpilka to niezwykle tolerancyjna osoba, > autentycznie zainteresowana dlaczego jest tak a nie inaczej. Nie zamierzam być adwokatem szpilki.Uważam tylko,że jej post spotkał się z niezrozumieniem być może z powodu braku umiejętności czytania ze zrozumieniem albo i też popularnego w Polsce patrzenia na wszystko przez pryzmat wewnętrznej frustracji.Krytykę należy potraktować jako szansę na konstruktywną dyskusję a nie traktować ją z góry jako bezpardonowy atak. Odpowiedz Link Zgłoś
stinefraexeter Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? 04.08.09, 14:40 Zaimek "my" odnosił się do analfabetów funckjonalnych, czyli w domyśle tych forumowiczów, którzy dostrzegli w postach autorki coś więcej niż zwykłą ciekawość. Mnie akurat wydawało się, że wiele osób podało ciekawe wyjaśnienia tego zjawiska. Odezwały się nawet osoby, które takie maskotki czy koszulki noszą. Dlatego nie rozumiem skąd się wzięło oburzenie autorki. W sumie moje odczucia zbieżne są z opinią aniorka (?): też odniosłam wrażenie, że autorka zaczęła trochę z grubej rury i z gotową tezą, zaś zaczęła podkreślać swoją tolerancję dopiero później. Nie zmienia to jednak faktu, ze w kilku miejscach zaproponowałam własne wyjaśnienie (ja akurat misiów nie noszę) i każda z propozycji kwitowana była czymś w rodzaju " mi się to i tak nie podoba". W pewnym momencie taka rozmowa przestaje mieć sens. Ja przynajmniej odczytałam to jako nie autentyczną chęć zrozumienia, lecz jako potwierdzenie swojej opinii ("w pewnym wieku nie wypada"). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alicjaizabella Re: Dorosłe kobiety dziecinnieją? IP: *.tbcn.telia.com 08.08.09, 00:43 Czesc Szpilka_du. Troche racji w tym jest, ze mozna twoj pierwotny tekst zinterpretowac jako troche (czyt. baaardzo) napastliwy - ale pewnie taka twoja uroda ;) Mam 40 lat, jestem wlascicialka dobrze funkcjonujoncej firmy uslugowej. Przy mojej ulubionej torebce dyndaja sobie barwne pompony, a czasami (jak mam taka faze) robie sobie fantazyjna (niespotykana na codzien) fryzure. Moje ukochane Koty wyprowadzam na spacer w czerwonych szelkach. Slub bralam 13 - tego, w pomaranczowej (kiczowatej) sukience, z plastikowa korona we wlosach (moj maz wystapil w niebieskim sombrero, szortach i sandalach) Jak mam na cos faze (nawet jesli jest to kiczowaty pluszak) to popil woda - nie obchodzi mnie ani moda, ani co inni o tym mysla, a tym bardziej ile mam lat - tak poprostu podoba mi sie i juz. Krzywdy nikomu nie robie. Ty lubisz wygolone pol glowy (co mnie osobiscie sie(delikatnie mowiac)nie podoba, a ja lubie inne rzeczy, a miedzy tymi rzeczami moze sie akurat znalezc zarowisto-rozowy misiek na torebce. Czy poszlabym z tym miskiem na oficjalne spotkanie?? Jasne! Nie raz bylam na BARDZO WAZNYCH SPOTKANIACH, w BARDZO niecodziennych strojach i BARDZO WAZNE OSOBY okazaly sie normalne i ocenialy moje kompetencje, a nie moj "wystroj" Sredniowiecze to juz przeszlosc, dzisiaj kazdy normalny czlowiek zyje wedlug swoich wlasnych upodoban i nie wkreca sobie glupich faz: wypada - nie wypada. Tak dlugo jak nie robisz innym nic zlego, sprawy gustu to marginalna sprawa ...i coz.... nie to ladne, co ladne, tylko to, co sie komu podoba. Kazdy z nas jest inny i kazdy z nas lubi cos innego. I chociaz do moich Kotow zwracam sie jak infantylny czlowiek, to w innych sytuacjach jestem...hmmmm.... jak to mowia moi podwladni...torpeda... Moj rozowy pluszak przy torebce pozdrawia twoja na wpol wygolona glowe. Odpowiedz Link Zgłoś