Dodaj do ulubionych

kłótnie o byle co

06.08.09, 00:06
mam tak z pewną koleżanką, którą znam od 8 lat. znamy się rzeczywiście długo,
ale tak naprawdę dopiero spędzając ze sobą czas dzień w dzień, poznałyśmy
dobrze swoje charaktery.no i się zaczęło...ona ciągle się mnie czepiała,
krytykowała i dokuczała, cały czas coś było nie tak. po jakimś czasie
dostawałam szału i robiłam jej na złość, bo nie mogłam wytrzymać tej ciągłej
krytyki- nie wiem czy wy też tak macie, bo ja po pewnym czasie wiecznego
czepiania się reagowałam agresją(bo uważałam, że sporo tych jej zarzutów jest
bezsensowych) i w końcu w jakiś sposób zniechęciła mnie do siebie(to chyba
było oczywiste,prawda?). nie wiem o co chodzi- czy ja jestem
przewrażliwiona/czy ona jest taką wieczną krytykantką/czy nie pasujemy do
siebie albo w jakiś sposób się na mnie odgrywa używając do tego krytyki? od
pewnego czasu się z nią nie spotykam, bo mam wrażenie, że różnimy się pod
większością względów. wku---wia mnie jej super poważne podejście do
życia/poglądy/zachowanie/nawet sposób mówienia i głos. nie wiem o co w tym
wszystkim chodzi,pierwszy raz w życiu zdarzyła mi się taka sytuacja.
Obserwuj wątek
    • gelee Re: kłótnie o byle co 06.08.09, 00:14
      nolus napisała:


      > ale tak naprawdę dopiero spędzając ze sobą czas dzień w dzień, poznałyśmy
      > dobrze swoje charaktery.no i się zaczęło...

      Może warto ograniczyć kontakty i nie spędzać ze sobą aż tyle czasu. Bo z tego,
      co piszesz wynika, że wcześniej nie dochodziło między Wami do kłótni.
      • nolus Re: kłótnie o byle co 06.08.09, 00:19
        wcześniej nie dochodziło do kłótni,bo widywałyśmy się raz na 2 tygodnie np. i
        tak naprawdę dobrze nie znałyśmy. choć teraz mi się przypominają takie sytuacje,
        kiedy mnie się czepiała o jakieś pierdoły, a innych nie.jestem tym już
        wykończona, każde kolejne spięcie o pierdołę wywołuje u mnie myśli w
        stylu:"jezu, nie chce mi się dłużej tego ciągnąć"
        • gelee Re: kłótnie o byle co 06.08.09, 00:26
          Więc może spotykaj się z nią raz na dwa tygodnie, a jeśli to nie pomoże, zerwij
          kontakty w ogóle. W końcu spędzanie czasu z koleżanką powinno być przyjemnością,
          a nie męczarnią.
          • aurelia_aux Re: kłótnie o byle co 06.08.09, 00:29
            oj, mam to samo. Ograniczyłam kontakt do minimum, mniej się nie da zwłaszcza, że
            studiujemy razem. Na myśl o październiku robi mi się nie dobrze, że będę musiała
            z nią się znowu widzieć.. Ja już myślałam nawet o jakiś tabletkach na
            uspokojenie bo ta kobieta mnie doprowadza do dzikiego szału
    • skarpetka_szara Re: kłótnie o byle co 06.08.09, 00:32
      ale dlaczego ty piszesz na Forum Kobieta? Nie ma forum dla
      nastolatek?

      Tak zazwyczaj jest ze co za duzo to niezdrowo - nawet przebywanie z
      najlepsza psiapsiulka.
    • emma_ja Re: kłótnie o byle co 06.08.09, 00:36
      pomysl, ze niektorzy maja tak samo
      tyle, ze chodzi o meza(zone), w ktorych faktycznie cos ich tam wkurzalo jak
      sobie dobrze przypomniec, cos nie pasowalo, no ale nie widywali sie codziennie
      a potem po slubie...

      ciesz sie, ze to tylko kolezanka ;)

    • stinefraexeter Re: kłótnie o byle co 06.08.09, 10:07


      Po bliższym poznaniu okazało się, że jej towarzystwo jest ciężarem, a nie
      przyjemnością. Być może twoje reakcje negatywne są wzmocnione rozczarowaniem
      (uważałaś ją za dobrą koleżankę), poczuciem bycia oszukaną (tyle czasu się
      znałyście, a dopiero teraz zobaczyłaś, jaka jest naprawdę) i złością (musisz
      ograniczyć już zacieśnione kontakty - tego nie da się zrobić niezauważenie).
      Zdarza się. Nie myśl o tym za dużo, bo nie warto. Pomyliłaś się co do człowieka.
      Trudno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka