nolus
06.08.09, 00:06
mam tak z pewną koleżanką, którą znam od 8 lat. znamy się rzeczywiście długo,
ale tak naprawdę dopiero spędzając ze sobą czas dzień w dzień, poznałyśmy
dobrze swoje charaktery.no i się zaczęło...ona ciągle się mnie czepiała,
krytykowała i dokuczała, cały czas coś było nie tak. po jakimś czasie
dostawałam szału i robiłam jej na złość, bo nie mogłam wytrzymać tej ciągłej
krytyki- nie wiem czy wy też tak macie, bo ja po pewnym czasie wiecznego
czepiania się reagowałam agresją(bo uważałam, że sporo tych jej zarzutów jest
bezsensowych) i w końcu w jakiś sposób zniechęciła mnie do siebie(to chyba
było oczywiste,prawda?). nie wiem o co chodzi- czy ja jestem
przewrażliwiona/czy ona jest taką wieczną krytykantką/czy nie pasujemy do
siebie albo w jakiś sposób się na mnie odgrywa używając do tego krytyki? od
pewnego czasu się z nią nie spotykam, bo mam wrażenie, że różnimy się pod
większością względów. wku---wia mnie jej super poważne podejście do
życia/poglądy/zachowanie/nawet sposób mówienia i głos. nie wiem o co w tym
wszystkim chodzi,pierwszy raz w życiu zdarzyła mi się taka sytuacja.