Dodaj do ulubionych

jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn?

14.08.09, 15:55
Prosze o naprawde i tylko madre rady.

taka sytuacjia: chlopak-dziewczyna (27 lat)od dwoch lat w zwiazku,
od roku mieszkaja razem. Dziewczyna chce sie zareczyc, ale nie
chce wywolywac presji na chlopaku bo chcialaby zeby to wyszlo od
niego. Chlopak odwleka to, nie lubi o tym rozmawiac, -byc moze
widzi zareczenie za kilka lat (ma rozwiedzionych rodzicow i byc
moze dlatego ma lek). Oczywiscie dziewczyna nie chce
tyle "czekac", bo byc moze nigdy sie nie doczeka, a chce z kims
(nim) zalozyc rodzine (dzieci za kilka lat).
co zrobic aby przyspieszyc ten process?

1)dac mu limit czasowy?
2)czekac cierpliwie nie napierajac?
3)rozmawiac o tym czesto? typu:"chcialabym miec dowod ze
jestesmy "na serio", ze czas prob sie skonczyl, ze nie jestem tylko
zabawka na ten czas.
4)odejsc?
5)inne?
bo ja naprawde nie mam pojecia. Dodam ze para bardzo fajna.
Obserwuj wątek
    • soulshunter Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:00
      przystaw mu nóż do jajek i postaw ultimatum:
      Albo oświadczyny albo po ptokach.
      • skarpetka_szara Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:01
        ha! ha! bardzo smieszne. Tylko dziewczynie nie jest do smiechu w
        takim ukladzie.
        • soulshunter Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:02
          No to po ptokach. Niech szuka innego.
          • kretynofil Odejsc, wylacznie odejsc... 18.08.09, 12:07
            Jesli jestes z tym facetem tylko dlatego ze liczysz na biala sukienke i potrzebujesz "dowodu milosci" w postaci pierscionka, to idz poszukaj innego jelenia. Ty nie kochasz tego czlowieka, Ty po prostu potrzebujesz misia i rozplodowca - a jego wybierasz tylko dlatego ze sie nawinal.

            Odejdz i nie rob krzywdy - sobie, jemu i potencjalnym dzieciom. Nawet sobie nie wyobrazasz jakie urzadzicie im pieklo skoro dla Ciebie milosc to malzenstwo i dzieci...
            • tetlian Re: Odejsc, wylacznie odejsc... 18.08.09, 12:18
              kretynofil napisał:

              > Jesli jestes z tym facetem tylko dlatego ze liczysz na biala sukienke i potrzeb
              > ujesz "dowodu milosci" w postaci pierscionka, to idz poszukaj innego jelenia. T
              > y nie kochasz tego czlowieka, Ty po prostu potrzebujesz misia i rozplodowca - a
              > jego wybierasz tylko dlatego ze sie nawinal.
              >
              > Odejdz i nie rob krzywdy - sobie, jemu i potencjalnym dzieciom. Nawet sobie nie
              > wyobrazasz jakie urzadzicie im pieklo skoro dla Ciebie milosc to malzenstwo i
              > dzieci...
              >

              Rzadko się z Tobą zgadzam, ale w tym przypadku w 100% Cię popieram.
              • marko_uk Re: Odejsc, wylacznie odejsc... 18.08.09, 13:03
                Ja łapię się na tym, że coraz częściej się zgadzam z kretynofilem... A przecież
                generalnie go nie cierpię... ;)

                tetlian napisał:

                > kretynofil napisał:
                >> Jesli jestes z tym facetem tylko dlatego ze liczysz na biala > >
                > Rzadko się z Tobą zgadzam, ale w tym przypadku w 100% Cię popieram.
                >
                • forumowy_cham_z_po Ty mu oświadcz że jesteś w ciąży jak on nie chce.. 18.08.09, 16:13
                  • kochajmy.pana Re: Ty mu oświadcz że jesteś w ciąży jak on nie c 18.08.09, 18:44
                    Obawiam sie, ze po takiej akcji facet straci do niej zaufanie.
              • ryszard_mis_ochodzki koleżanka ma problem :-) 18.08.09, 15:04
                na forach dla facetów tez sa takie pytania:

                kolega ma małego, co ma zrobic zeby mu urósł :-)
            • hagi_no brzmi jak farsa 18.08.09, 13:01
              a najlepsze:

              1)dac mu limit czasowy?

              nieźle cię pogięło panienko
            • kloceklego Re: Odejsc, wylacznie odejsc... 18.08.09, 13:43
              dokladnie tak jak mówi przedmówca. jeżeli jedynym celem kobiety będącej w
              związku jest wyjscie za mąż, ślub i biała sukienka, to nawet nie ma o czym z
              taką rozmawiac.
              i odnosnie prosby autorki tematu: prosze tylko o mądre odpowiedzi - na głupie
              pytania nie ma madrych odpowiedzi.
            • kociogon Hehe, był kiedyś na pvektributes genialny dialog 18.08.09, 16:50
              Coś w rodzaju (cyt. z pamięci):

              - Nie mogę się z nią dogadać.
              - A ona myśli bardziej słowami czy obrazkami?
              - Obrączkami.

              Wypisz wymaluj autorka wątku.
            • wlodzimierz.ilicz Kompletnie nie rozumiesz różnic w odpowiedzial- 18.08.09, 17:57
              ności kobiety i mężczyzny za związek.
              Kobieta ma prawo do usankcjonowanej prawnie stabilizacji bo urodzi
              dzieci. Tym dzieciom są potrzebne jakieś gwarancje.
              A wielu facetów ma to gdzieś.
              Radzę kobietom - nie łudzic się i z dala od takich.
              • kretynofil Jakie dzieci? 18.08.09, 18:13
                Nie wiem gdzie wyczytales w tej wypowiedzi cos o dzieciach, bo ja widze tylko cos o tym, ze ona by chciala je miec. Nikogo wiec chronic prawnie nie trzeba.

                A druga sprawa jest taka, ze zwiazek kobiety i mezczyzny jest zwiazkiem dwoch osob opartych na milosci - a nie na spodziewanych korzysciach. Jesli dziewczyna uwaza ze "traci czas" z tym facetem, bo jedyna korzyscia z tego zwiazku moze byc malzenstwo, to ona tego faceta nie kocha...

                I wybacz, ale wolalbym sie wychowywac z jednym z rodzicow niz z dwojka nienawidzacych sie ludzi...

                > A wielu facetów ma to gdzieś.

                Nie, po prostu wielu z nich odkrylo w pore ze ich rola zostala zredukowana do rozplodowca i sponsora, przy jednoczesnym pelnym ograniczeniu wolnosci. Jesli chcemy pitolic o gwarancjach, to moze pogadamy o gwarancjach dla faceta w takim ukladzie? Skoro ona chce od niego tylko troche spermy i pieniadze na koncie co miesiac, to moze jemu tez beda przyslugiwaly jakies przywileje?

                I nie, drogie kobietki, piszac o przywilejach nie mam na mysli mozliwosci jednorazowego oddania niewielkiej ilosci spermy oraz mozliwosci oddania swojej wyplaty co miesiac :)

                > Radzę kobietom - nie łudzic się i z dala od takich.

                To ja juz bym raczej radzil tym kobietom zastanowic sie po co im facet. Jesli nie dla samego faceta, takim kim jest (a nie tym kim chcialyby go uczynic), to nie radze sie pobierac - bo iluzja prysnie zanim dzieci dorosna...
                • kochajmy.pana Re: Jakie dzieci? 18.08.09, 19:03
                  > To ja juz bym raczej radzil tym kobietom zastanowic sie po co im facet.

                  Ewidentnie sam tego nie rozumiesz, bo wypowiadasz sie z taka arogancka pewnoscia siebie, a pleciesz bzdury. Facet im po to, zeby miec z kim rozmawiac o swoich uczuciach i potrzebach, zeby miec komfort psychiczny, zeby wzajemnie o siebie dbac i o siebie zabiegac. Z tego opisu wynika, ze ten facet nie przejmuje sie tym, co ona czuje, ma w dupie jej komfort, nie zabiega o nia, zas jego najwiekszy dramat to czy ona jest dla niego odpowiednia, czy moze jeszcze nie, i czy on jest gotowy. To jest dziecinne, egoistyczne podejscie. Kazdy ma prawo oczekiwac, ze bedzie tworzyl zwiazek z dojrzala, uczciwa i odpowiedzialna osoba. Jesli facet zachowuje sie jak dziecko i unika rozmowy, to nalezy dac mu metaforycznego solidnego kopniaka, zeby sie ocknal i wydoroslal.
                  • stoova Re: Jakie dzieci? 18.08.09, 23:24
                    Widzicie? Jeśli facet nie myśli o ślubie, to znaczy że nie przejmuje się tym, co
                    jego partnerka czuje, ma w d... jej komfort etc.

                    Kto powiedział, że chłop unika rozmowy? Z wypowiedzi rozpoczynającej wątek
                    wynika, że to partnerka zastanawia się, jak podejść w ogóle do tematu
                    nakłaniania chłopa do ożenku.

                    Kobieta powinna wiedzieć, czy jej mężczyzna ją kocha, czy mu zależy, czy
                    przejmuje się jej komfortem etc. Do stwierdzenia powyższych nie jest wymagana
                    chęć nałożenia sobie kagańca legislacyjnego. Pojawią się dzieci? W razie czego
                    bez ślubu ojciec i tak musi płacić alimenty.

                    My nie pożądamy niczego bardziej, niż zmuszenia do spontanicznych oświadczyn :]
                    • kochajmy.pana Re: Jakie dzieci? 19.08.09, 02:28
                      > Kto powiedział, że chłop unika rozmowy?

                      Moze przeczytaj sobie pierwszy post, cytuje: "chlopak odwleka to, nie lubi o tym rozmawiac".

                      > Kobieta powinna wiedzieć, czy jej mężczyzna ją kocha, czy mu
                      > zależy, czy przejmuje się jej komfortem etc.

                      Alez ona nie moze tego wiedziec z cala pewnoscia, poniewaz nie siedzi mu w glowie. Przeciez wlasnie dlatego zalozyla watek, bo czuje sie niepewnie. Calkowicie ja rozumiem. Nawiasem mowiac, ja tez zwlekalem jak dziecko, i bardzo sie ciesze, ze moja partnerka w koncu poruszyla ten temat. Dalo mi to do myslenia i pozwolilo mi to podjac wlasciwa decyzje.
                      • czwarty.wymiar Re: Jakie dzieci? 19.08.09, 07:14
                        kochajmy.pana napisał:
                        "...
                        Alez ona nie moze tego wiedziec z cala pewnoscia, poniewaz nie siedzi mu w glowie. Przeciez wlasnie dlatego zalozyla watek, bo czuje sie niepewnie. [...]"

                        Skąd wiesz, że właśnie dlatego - ty jej siedzisz w głowie?
                        Z założonego wątku wynika tylko tyle, że kobieta oczekuje oświadczyn i duma nad tym, jak do tego, mniej czy bardziej subtelnie, przymusić swojego faceta. I nic ponad to.
                        • kochajmy.pana Re: Jakie dzieci? 19.08.09, 07:35
                          Cytuje:

                          "oczywiscie dziewczyna nie chce tyle czekac, bo byc moze nigdy sie nie doczeka"

                          "chcialabym miec dowod ze jestesmy na serio, ze czas prob sie skonczyl, ze nie jestem tylko zabawka na ten czas"

                          • kretynofil Zeby bola od czytania... 19.08.09, 07:55
                            ...Twoich zalosnych wypocin...

                            > "chcialabym miec dowod ze jestesmy na serio, ze czas prob sie skonczyl, ze nie jestem tylko zabawka na ten czas"

                            "Czas prob sie skonczyl".

                            "Czas prob sie skonczyl".

                            Czytaj: no, wreszcie moge olac swojego faceta, przestac dbac o siebie, urodzic dzieciaka i zajac sie soba, zapomniec o mezczyznie ktorego i tak nie kochalam, a cieszyc sie z jelenia, ktory dal sie zlapac...

                            Czas prob sie skonczyl :)

                            Czas prob, w zwiazku kochajacych sie ludzi, nigdy sie nie konczy - ale zeby to zrozumiec, trzeba kochac...
                  • gh83 Re: Jakie dzieci? 19.08.09, 08:42
                    > Facet im po to, zeby miec z kim rozmawiac o swoich uczuciach i potrzebach,
                    zeby miec komfort psychiczny

                    Piszesz o małżeństwie, czy o "Rozmowach w toku"?
                  • zielony.raj Re: Jakie dzieci? 19.08.09, 10:28
                    "Facet im po to, zeby miec z kim rozmawiac o swoich uczuciach i potrzebach, zeby
                    miec komfort psychiczny, zeby wzajemnie o siebie dbac i o siebie zabiegac."

                    Buahahaha, tak jakby faceci się do tego nadawali!
                • tapatik Re: Jakie dzieci? 21.08.09, 13:44
                  kretynofil napisał:

                  > Nie wiem gdzie wyczytales w tej wypowiedzi cos o dzieciach, bo ja widze tylko
                  > cos o tym, ze ona by chciala je miec. Nikogo wiec chronic prawnie nie trzeba.

                  "Oczywiscie dziewczyna nie chce
                  tyle "czekac", bo byc moze nigdy sie nie doczeka, a chce z kims
                  (nim) zalozyc rodzine (dzieci za kilka lat)."

                  O te dzieci chodzi.

                  Dziewczyna chce mieć rodzinę i dzieci, co jest normalne.
                  Ile czasu ma czekać? Do menopauzy?
                  Moja koleżanka czekała tak 7 lat. Nie doczekała się. Biorąc pod uwagę Jej wiek
                  podejrzewam, że dzieci już nie będzie mieć.
            • kochajmy.pana Re: Odejsc, wylacznie odejsc... 18.08.09, 18:55
              Co za stek bzdur. O zwiazek trzeba dbac. Jesli ktos przez iles lat z rzedu nie
              potrafi sie zadeklarowac i nie chce o tym rozmawiac, to jest to niechlujne
              podejscie do zwiazku, ktore w ogole nie liczy sie z potrzebami i uczuciami
              drugiej osoby. Prawdopodobnie maminsynek, ktoremu wszystko podtykano pod nos.
              Teraz musi podjac wazna decyzje i od niej ucieka, biedne dziecko. Jesli facet ma
              jakies obawy, to musi umiec o tym z swoja kobieta porozmawiac. Jesli o tym nie
              potrafi rozmawiac, to o czym on w ogole potrafi rozmawiac? Co to za zwiazek?
              Moim zdaniem ona powinna dac mu w jakis sposob do zrozumienia, ze ta sytuacja
              jest dla niej niekomfortowa. Bez naciskow, ale tak, zeby do niego dotarlo, zeby
              mial o czym myslec, i zeby zdal sobie sprawe, ze uczucia drugiej osoby mozna
              stracic, i ze trzeba sie o nie starac. Jesli facet nic nie zrobi, w ogole sie
              nie przejmie, i splynie to po nim, to chyba najlepiej byloby ochlodzic stosunki,
              zeby pomoc dziecku zrozumiec, co ma i co traci. Jesli mu zalezy, to w koncu do
              niego dotrze, i predzej czy pozniej na pewno sam sie zadeklaruje.
              • kretynofil Ale bredzisz, synu... 19.08.09, 07:49
                > Co za stek bzdur. O zwiazek trzeba dbac.

                Oczywiscie. Jak rozumiem, przez "dbanie o zwiazek" rozumiesz zawarcie zwiazku malzenskiego? Rozbawiles mnie :)

                Jak dla mnie przyspieszanie podjecia takiej decyzji to jawny manifest "juz sie nastaralam, daj mi juz ten pierscionek, bo dluzej mi sie nie chce" :)))))

                > Jesli ktos przez iles lat z rzedu nie potrafi sie zadeklarowac

                Dwa lata. To wcale nie jest tak dlugo...

                > ktore w ogole nie liczy sie z potrzebami i uczuciami drugiej osoby

                A moze wlasnie sie liczy? Moze nie chce pochopnie podejmowac takiej decyzji?

                > Prawdopodobnie maminsynek, ktoremu wszystko podtykano pod nos.

                Wyraznie jest napisane: chlopak mocno przezyl rozwod rodzicow. Moim zdaniem raczej sie obawia ze to samo moze sie stac w tym zwiazku, moze widzi ze partnerka nie ma ochoty juz o niego zabiegac, chce tylko slub, wesele i dzieciaka?

                Zrozum, gdyby ten facet mial to gdzies to dawno by sie oswiadczyl, wychodzac z zalozenia ze przeciez zawsze mozna sie rozwiesc... To ze tego nie zrobil, pozwala przypuszczac ze chce podjac decyzje odpowiedzialnie. I tyle...

                > Jesli facet ma jakies obawy, to musi umiec o tym z swoja kobieta porozmawiac.

                Oczywiscie. A moze on sie niczego nie obawia, po prostu chce poczekac?

                Stosujac Twoje rozumowanie mozna dojsc do wniosku ze ludzie powinni sie oswiadczac na pierwszej randce (zeby nie marnowac czasu drugiej osoby i zeby przejmowac sie jej uczuciami), pobierac sie nastepnego dnia i w ciagu roku poczac pierwsze dziecko...

                Pokaz mi ten fragment Twojej wypowiedzi, ktory nie pasuje do tego scenariusza :)

                Z Twojej wypowiedzi wnioskuje ze jestes facetem - i, tak na moje, wsciekles sie bo jestes jednym z wielu rozplodowcow z lapanki :))))
            • yola13 Re: Odejsc, wylacznie odejsc... 19.08.09, 10:12
              rozumiem ze dla Ciebie kretynofliu w małżeństwie z dziecmi nie ma
              miejsca na miłość? I ktos kto oczekuje tego od partnera jest głupi i
              niepowazny? Zal mi ciebie
              • kretynofil A gdzie ja to niby napisalem? 19.08.09, 10:27
                A skoro pytasz mnie o zdanie w tej kwestii, to odpowiedz brzmi:

                Jesli nie ma czasu ani sily na milosc bez dzieci i bez malzenstwa, to nie przybedzie jej od obraczki i niemowlaka. Stara prawda :)

                > I ktos kto oczekuje tego od partnera jest głupi i niepowazny?

                Teraz to ja nie rozumiem co piszesz... To do mojej wypowiedzi, Twojej teorii, innych zwidow?

                Bo moim zdaniem w malzenstwie z dziecmi jest bardzo duzo miejsca na milosc - pod warunkiem, ze to malzenstwo i te dzieci sa owocem milosci pomiedzy dwojka ludzi, a nie oczekiwan kolezanek czy rodzicow jednej ze stron...

                Sposob w jaki ta kobieta pisze o swoim zwiazku pozwala przypuszczac ze tam nie ma milosci, ktora moze owocowac szczesliwym malzenstwem i kochanymi dziecmi - a jest tylko jakis pieprzony wyscig po obraczke, sukienke, zazdrosc kolezanek czy satysfakcje mamusi...

                Dla mnie sprawa jest prosta: jesli ktos mialby mnie kochac za to co moge dac, a nie to kim jestem, to wypad z baru... W tym momencie oczekiwanie ze druga osoba da pierscionek, dupy, przejechac sie motocyklem - to jedno i to samo; dla mnie nie ma roznicy miedzy blachara a bialoszmaciara :)
            • tapatik Re: Odejsc, wylacznie odejsc... 21.08.09, 13:49
              kretynofil napisał:

              > Jesli jestes z tym facetem tylko dlatego ze liczysz na biala sukienke
              > i potrzebujesz "dowodu milosci" w postaci pierscionka, to idz poszukaj innego
              > jelenia.

              A jeśli jest dlatego ponieważ Go kocha, to już nie może chcieć rodziny?

              > Ty nie kochasz tego czlowieka, Ty po prostu potrzebujesz misia i
              > rozplodowca - a jego wybierasz tylko dlatego ze sie nawinal.

              To miłość wyklucza małżeństwo? Ciekawa hipoteza.
              Rozumiem w takim razie, że osoby zawierające związek małżeński nie kochają się?

              > Odejdz i nie rob krzywdy - sobie, jemu i potencjalnym dzieciom. Nawet sobie
              > nie wyobrazasz jakie urzadzicie im pieklo skoro dla Ciebie milosc to
              > malzenstwo i dzieci...

              A co to wg Ciebie jest miłość? Dawanie dupy czy coś jeszcze?
            • szczesliwamezatka Niestety jesteś w mniejszości myśląc w ten sposób. 23.08.09, 21:55
              kretynofil napisał:

              > Jesli jestes z tym facetem tylko dlatego ze liczysz na biala
              sukienke i potrzeb

              ;(
              > ujesz "dowodu milosci" w postaci pierscionka, to idz poszukaj
              innego jelenia. T
              > y nie kochasz tego czlowieka, Ty po prostu potrzebujesz misia i
              rozplodowca - a
              > jego wybierasz tylko dlatego ze sie nawinal.
              >
              > Odejdz i nie rob krzywdy - sobie, jemu i potencjalnym dzieciom.
              Nawet sobie nie
              > wyobrazasz jakie urzadzicie im pieklo skoro dla Ciebie milosc to
              malzenstwo i
              > dzieci...
              >
          • fairyboy Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 13:28
            biedne dziewcze, jezeli jej jedyna ambicja zyciowa jest zamazpojscie !
            • pyzz Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 13:57
              Nie! To mąż takiej jest biedny, nie ona.
        • pio.tr Opamiętaj się dziewczyno... 18.08.09, 11:53
          ... on nie chce z Tobą brać ślubu. Pewnie jest jakiś powód, który mu
          przeszkadza. Może masz dziwną matkę, może jakieś zachowanie Twoje mu
          przeszkada... a może po prostu (co zdarza się bardzo często), jesteś brzydka.
          Facet myśli prostymi kategoriami. Nie chce wylądować na całe życie z brzydka
          panna, do tego z egoistką myślącą tylko o pewniaku "na przyszłośc"
          • delayla Re: Opamiętaj się dziewczyno... 18.08.09, 12:02
            > ... on nie chce z Tobą brać ślubu.

            Skąd takie wnioski??
            Oni są dopiero 2 lata razem!!!
            Jak dla mnie to za wcześnie trochę...
            • pamejudd Dzizas, dziecko - czytalas pierwszego posta? 18.08.09, 12:28
              Nie do konca rozumiem - napisalas komentarz tylko po to, zeby cos napisac?
              • czarna_mysz Re: Dzizas, dziecko - czytalas pierwszego posta? 18.08.09, 18:34
                nie no 2 lata to nie jest mało, moi rodzice wzięli ślub po pół roku znajomości i
                dalej są razem. Poprostu autorka dązy do jednego i wisi jej (moim zdaniem) czy
                to bedzie ten mezczyzna czy inny.. przykre to bo facet to też człowiek..czasami
                się zachowuje jak świnia ale co my byśmy bez nich zrobiły?:D
              • delayla Re: Dzizas, dziecko - czytalas pierwszego posta? 18.08.09, 21:27
                > Nie do konca rozumiem - napisalas komentarz tylko po to, zeby cos napisac?

                Nie wiem czy widzisz drogi chłopcze, ale ja odpisałam na komentarz pio.tra
            • pio.tr Re: Opamiętaj się dziewczyno... 18.08.09, 12:28
              Jakby chciał, to by jej to powiedział. A tak, ma względnie darmowy i regularny
              seks, dziewczynę, która nie marudzi mocno (w końcu dusi frustrację), a jak
              dziewczę wybuchnie za mocno to on ją rzuci i znajdzie inną, wcześniej trochę
              szalejąc z wieloma przypadkowymi ;)
              • six_a Re: Opamiętaj się dziewczyno... 18.08.09, 14:24
                to jak to w końcu jest: ona go nie kocha, bo chce złapać jelenia do ślubu (czyli
                zarzut, nie? wredna zmaterializowana bicz), a on ją ..... (w wykropkowane
                miejsce wpisz uczucie) ......, jeśli zależy mu na względnie darmowym seksie i
                niemarudnej lali.

                pocieszni jesteście w tych tłumaczeniach, naprawdę.
                • pio.tr Re: Opamiętaj się dziewczyno... 18.08.09, 17:29
                  Widzę, że żyjesz złudzeniami :) żyj tak dalej, zobaczymy jak długo pożyjesz.
                  • six_a Re: Opamiętaj się dziewczyno... 18.08.09, 19:53
                    a to do kogo jest tekst?

                    kup se pingle albo linijkę i odpowiadaj na pytania piotrusiu.
              • ludek155 Re: Opamiętaj się dziewczyno... 19.08.09, 10:06
                Piotr, piszesz to na podstawie własnych doświadczeń? Jeśli tak, mam
                nadzieję że żadna dziewczyna nie powie ci "tak" jak już starość
                zajrzy w oczy i trzeba będzie w końcu dorosnąć.
            • jan.u Re: Opamiętaj się dziewczyno... 18.08.09, 14:58
              Za wcześnie?!
              Dopiero 2 lata?!
              Jeśli chodziłoby o nastolatki to mógłbym sie zgodzić, ale ludzie mają po 27 lat.
              To nie jest mało. Spokojnie można podjąć decyzję.
          • szara1982 Re: Opamiętaj się dziewczyno... 26.08.09, 08:39
            "pio.tr napisał:

            > ... on nie chce z Tobą brać ślubu. Pewnie jest jakiś powód, który mu
            > przeszkadza. Może masz dziwną matkę, może jakieś zachowanie Twoje mu
            > przeszkada... a może po prostu (co zdarza się bardzo często), jesteś brzydka.
            > Facet myśli prostymi kategoriami. Nie chce wylądować na całe życie z brzydka
            > panna, do tego z egoistką myślącą tylko o pewniaku "na przyszłośc"

            co za pierdoły!!!!
            Jeżeli koleś uważa swoją dziewczyne za brzydką to dlaczego sie w ogóle z nią związał???
            z tego co zauwazyłam to raczej mężczyźni nie grzeszą urodą, ale są tak pewni siebie i zapatrzeni w swoją wspaniałą postać, ze nie widzą swoich niedostatków.
            • 1rape1 Re: Opamiętaj się dziewczyno... 31.08.09, 08:32
              szara1982 napisała:

              > "pio.tr napisał:
              >
              > > ... on nie chce z Tobą brać ślubu. Pewnie jest jakiś powód, który mu
              > > przeszkadza. Może masz dziwną matkę, może jakieś zachowanie Twoje mu
              > > przeszkada... a może po prostu (co zdarza się bardzo często), jesteś brzy
              > dka.
              > > Facet myśli prostymi kategoriami. Nie chce wylądować na całe życie z brzy
              > dka
              > > panna, do tego z egoistką myślącą tylko o pewniaku "na przyszłośc"
              >
              > co za pierdoły!!!!
              > Jeżeli koleś uważa swoją dziewczyne za brzydką to dlaczego sie w ogóle z nią zw
              > iązał???
              > z tego co zauwazyłam to raczej mężczyźni nie grzeszą urodą, ale są tak pewni si
              > ebie i zapatrzeni w swoją wspaniałą postać, ze nie widzą swoich niedostatków.

              On sie z nią dopóki co nie związał ,a dlaczego jest z nią tak na pół ;), na
              pewno ma swoje powody !
              Wielu facetów ma swój rozum i swoje kategorie .
              Niedawno spotkałem faceta i jego żonę ,ku... większego frustrata to w życiu nie
              spotkałem ,a żonkę traktuje jak szmatę .
        • aarvedui Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 21:21
          skarpetka_szara napisała:

          > ha! ha! bardzo smieszne. Tylko dziewczynie nie jest do smiechu w
          > takim ukladzie.

          jesli nie umie mu powiedziec, ze licza sie dla niej materialne gesty typu
          pierscionek, to znaczy ze nie dorosla jeszcze do zwiazku, bo nie opanowala etapu
          komunikacji z partnerem.
          dla dobra partnera powinna mu powiedziec, a on albo sie zlituje nad jej glupota
          albo rzuci i zmieni na normalny model.
      • mgrek Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 15:27
        zmusić..? to zdaje się karalne, a nakłaniać kogoś kto ma 27 lat..wydaje się
        nieco trudną operacją w obecnych czasach , to jest piękny wiek ale raczej nie
        do żeniaczki ale poznawania świata oczywiście kobiet też..
      • dawid781781 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 23.08.09, 19:10
        soulshunter napisał:

        > przystaw mu nóż do jajek i postaw ultimatum:
        > Albo oświadczyny albo po ptokach.

        Drastyczne to strasznie!!! Biedny facet:-)
    • sundry Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:00
      Odejść.Sama piszesz,że być może nigdy się nie doczeka.Pytanie,czy
      chce zaryzykować,że się nie doczeka.
    • bombalska Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:05
      Chyba najlepiej zapytac wprost, czy planuje zawierac zwiazek malzenski. Dla
      jednych jest to oczywiste, ze chca, dla innych oczywiste, ze nie chca, albo ze
      bardzo nie chca, albo ze im nie zalezy. (Wbrew pozorom ci, co mowia, ze im to
      wisi, bo papierek nic nie zmienia, nie chca wlasnie tego papierka na oczy widziec).
      Jezeli facet bedzie twierdzil, ze chce, to warto jeszcze zapytac o ramy czasowe.
      Po tym terminie, jesli nic sie nie wydarzylo, to raczej mozemy szukac meza dalej.
      Po prostu - zachowujmy sie jak dorosli, a nie jak dzieci na podchodach.
      • skarpetka_szara Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:11
        tak jak pisalam, facet mowi ze chce, ale tak za powiedzmy 4 lata.
        Ale za 4 lata - JEZELI sie rozmysli - to ona zostanie z reka w
        nocniku, bo bedzie musiala na szybkiego szukac kogos aby miec
        dzieci.

        Zreszta... jezeli facet nie wie czy chce sie wiazac po 2ch latach,
        to bedzie wiedzial po 6ciu? Mysle ze w tym wieku to juz mozna
        wiedziec.

        • sundry Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:14
          Masz rację,tym bardziej że mieszkają razem. Takie niezdecydowanie
          nie rokuje nic dobrego.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:17
            nieprawda. MOzna nie chciec slubu z roznych przyczyn, np. ideologicznych,
            filozoficznych, albo dzieki wlasnym refleksjom.

            Moze lepiej zakladac pewna tymczasowosc, bo wszystko sie konczy, wiec lepiej sie
            zdziwic in plus niz in minus? Takie jest moje podejscie. Zakladam, ze chce byc z
            kims, i zeby moj partner byl ze mna bo jest nam dobrze ze soba, a nie bo
            podpisalismy taki dokument prawny.
            • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:22
              grzeczna_dziewczynka15 napisała:

              > nieprawda. MOzna nie chciec slubu z roznych przyczyn, np. ideologicznych,
              > filozoficznych, albo dzieki wlasnym refleksjom.
              >
              > Moze lepiej zakladac pewna tymczasowosc, bo wszystko sie konczy, wiec lepiej si
              > e
              > zdziwic in plus niz in minus? Takie jest moje podejscie. Zakladam, ze chce byc
              > z
              > kims, i zeby moj partner byl ze mna bo jest nam dobrze ze soba, a nie bo
              > podpisalismy taki dokument prawny.

              jeśli ktoś podchodzi do związku "tymczasowo" to powinien to jasno wyartykułować,
              żeby druga strona wiedziała na czym stoi. w przeciwnym razie to takie samo
              świństwo jak zmuszanie do ślubu za pomocą ultimatum
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:26
                Jak to swinstwo? Realistyczne spojrzenie. Kazdy zwiazek sie kiedys konczy.
                • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:30
                  świństwem jest zmuszanie kogoś do nagięcia się do nasze wizji przyszłości. jeśli
                  jedna strona chce ślubu to utrzymywanie jej w błogiej nieświadomości
                  (jednocześnie trzymając się wizji że związek jest tymczasowy) jest tak samo
                  chamskie jak zaciąganie przed ołtarz zdeklarowanego przeciwnika długoterminowych
                  zobowiązań.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 17:00
                    Dlatego powinno sie rozmawiac o takich rzeczach. Wtedy nie ma mowy o chamstwie,
                    tylko o ryzyku. Ale kazdy zwiazek jest ryzykiem;)
                    • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 18:28
                      grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                      > Dlatego powinno sie rozmawiac o takich rzeczach.

                      to właśnie miałam na myśli pisząc o świństwie niesygnalizowania "tymczasowości"
                      związku.
                      • stoova Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 23:34
                        Brak ochoty na ożenek nie jest tożsamy z tymczasowością związku.

                        Dobrze pamiętam, że chodzi o syna rozwodników? Skąd wiecie, czy nie naoglądał
                        się w sądzie rodziców rzucających się sobie do gardeł o jakieś pierdółki
                        materialne i niematerialne? Rodziców tłumaczących obcym ludziom, dlaczego doszło
                        do rozkładu pożycia etc.? Może chcą sobie takich doświadczeń oszczędzić?
                        20% dzieci w trzecim mieście w Polsce rodzi się w związkach nieformalnych. Ci
                        ludzie w ogromnej większości nie zakładają tymczasowości związku. Kto normalny,
                        płodząc dziecko, wiąże się z partnerem w ograniczonej perspektywie czasowej?
                        • rachela180 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 26.08.09, 16:36
                          Ktoś wyżej napisał, że brak ochoty na ślub może wynikać z różnych rzeczy.
                          Rzeczywiście tak jest - np. są ludzie, którzy nie uznają instytualizacji
                          czegokolwiek. Nie zależy im na papierach.
                          W tym przypadku zdaje się zę chodzi o syna rozwodników. Może nie boi sie
                          powtórzyc schemat rodziców?

                          Najprościej jest o tym po prostu porozmawiać. Powiedzieć, że się chce być razem.
                          Że ślub jest dla jednej strony ważny, omówić za i przeciw. Tylko ze szczerej
                          rozmowy może coś wyniknąć.
                          • 1rape1 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 31.08.09, 08:45
                            rachela180 napisała:

                            > Ktoś wyżej napisał, że brak ochoty na ślub może wynikać z różnych rzeczy.
                            > Rzeczywiście tak jest - np. są ludzie, którzy nie uznają instytualizacji
                            > czegokolwiek. Nie zależy im na papierach.
                            > W tym przypadku zdaje się zę chodzi o syna rozwodników. Może nie boi sie
                            > powtórzyc schemat rodziców?
                            >
                            > Najprościej jest o tym po prostu porozmawiać. Powiedzieć, że się chce być razem
                            > .
                            > Że ślub jest dla jednej strony ważny, omówić za i przeciw. Tylko ze szczerej
                            > rozmowy może coś wyniknąć.

                            Często kobiety mają skłonność myślenia wysokich lotów .
                            A mężczyźni maja mysli proste jak drut,oczywiście są równie zakłamani jak
                            kobiety .
                            I w tym przypadku facet nie mówi jej ,o co chodzi .
                            Moze oni zostaną z sobą z przyzwyczajenia ?
                            Starsi ludzie mieli łatwiej ,może.
                            Zarobki były małe ale pewne :)
                            Kobiety miały mniej partnerów seksualnych
                            I teraz faceci ,często z miłym uśmiechem traktują je jak szmaty.
                            • liness Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 01.09.09, 19:36
                              "Skarpetko-szara" .... i co poradziłaś w końcu tej swojej znajomej???
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:29
                Tymczasowo, zreszta nie znaczy, ze ktos szuka innego partnera w miedzyczasie,
                tylko ze, zaklada, ze cos sie moze popsuc.
                Niestety, nie znam wiele szczesliwych malzenstw i kazde sie predzej czy pozniej
                rozpada, lub nie rozpada z powodow np finansowych - w stylu ludzie by sie
                rozwiedli, ale nie stac ich na dwa odrebne zycia.
                Moze to trwac i 20 lat, ale to i tak tymczasowe.

                Lepiej zatem dbac i pielegnowac zwiazek niz dac se na luz, bo i tak zawsze
                bedziemy razem, a zwiazek "tymczasowy" moze przetrwac w szczesciu wiele lat,
                moze i cale zycie.
                • kot-w-paski Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 11:51
                  nikt przy zdrowych zmysłach nie wchodzi w związek na zasadzie "to i tak się
                  kiedyś rozpadnie", bo to głupota.. w związek się wchodzi z chęci zbudowania
                  czegoś. owszem, małżeństwa się psują, ale bynajmniej nie jest to norma, nie
                  przesadzajmy, ale jeśli ktoś uważa, ze jego potencjalne małżeństwo też się NA
                  PEWNO rozpadnie, to niech nie zawraca głowy swojemu partnerowi własną osobą, bo
                  mniej lub bardziej świadomie zniszczy tej drugiej osobie życie.
                  pooza tym są jeszcze dzieci.. one też są tymczasowe?
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 19.08.09, 16:02
                    To, ze malzenstwa sie psuja albo rozpadaja, to raczej norma niz margines. Tylko,
                    ze wmawia nam sie od dziecka, ze jest inaczej, stad wierzymy w to szczerze. Cos
                    na zasadzie religii.

                    Jest wiele przyczyn, dla ktorych opiewa sie malzenstwa o rodzine. Przede
                    wsyztskim, przyczyna ekonomiczna. Ludzie zyjacy w rodzinach sa pewnymi
                    konsumentami. Jak zakladaja rodzine, potrzebuja mieszkania, na to zwykle
                    potrzbuja kredytu, a wiec stalej pracy. Zeby wychowac dzieci potrzeba nakladow
                    finansowych, a takze duzo wysilku wychowczego i emocjonalnego. W zaiwzku z tym
                    ludzie sa bardziej produktywni, jak wpadna w tew machine, i nie zajmuja sie
                    "glupotami". Ile ludzi musi zrezygonowac ze swoich aspiracji, np. artystycznych,
                    zeby zarobic na dzieci? W zwiazku z czym podejmuja nudna, zmudna i stabilna prace.

                    Tymczasowe jest wszystko, nawet dzieci. CHoc oczywiscie, zazwyczaj dla rodzicow
                    sa wieczne, bo zyja do onca zycia rodzicow i dluzej (czego wszystkim dzieciom i
                    ich rodzicom zycze).

                    Zakladanie tymaczasowosci nie jest oszustwem, Jest po porstu uczcciwe. Ile jest
                    malzenstw, ktore przysiegaly wiernosc i ucziciwosc malzenska do smierci, kotre
                    potem konczyly sie zdrada lub/i rozwodem? MOze i licza sie intencje, ale czy
                    intencje tak naprawde maja znaczenie dla osoby poszkodowanej?
            • titta Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 22:51
              Albo nie zakladac tymczasowosci (dziecia to na dobre nie wychodzi) i
              nie pakowac sie w mieszkanie razem, jak on/ona nie wie czego chce...
          • hella_79 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 11:16

            sundry napisała:

            > Masz rację,tym bardziej że mieszkają razem. Takie niezdecydowanie
            > nie rokuje nic dobrego.

            prawie, że paniczne parcie na ślub też nie rokuje nic dobrego. nawet jak go zmusi do oświadczyn, a mu się odwidzi po kolejnych 2 latach to co za problem się rozwieść? myśli, ze jak się zwiążą papierkiem to będzie trudniej? no i owszem, może będzie trudniej się rozejść, ale co to za przyjemność trwać w małżeństwie, z którego jedna strona najchętniej by się wyrwała?
            ja bym po 2 latach bycia razem nie parła na slub, tym bardziej w przypadku, gdy druga strona mojego entuzjazmu nie podziela
            • kot-w-paski Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 11:55
              a dlaczego chęć uzyskania informacji o tym na czym się stoi miałaby być
              panicznym parciem na ślub? o takich rzeczach trzeba po prostu otwarcie rozmawiać.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:14
          No ale przeciez sie zwiazali?
          MOze po porstu porozmawiac o priorytetach? Spytac: chcesz miec ze mna dzieci?

          POza tym, facet nawet jak powie, ze chce miec dzieci i slub, to nie oznacza, ze
          mozna na nim polegac, bo moze sie zwinac zaraz po slubie. Slub nie jest zadna
          gwarancja.
          • gobi05 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 08:56
            > No ale przeciez sie zwiazali?

            Jak się związali?
            Kobieta spakowała szczoteczkę do zębów i pięć par
            majtek i wprowadziła się do mężczyzny.
            To było ich całe związanie się.
            Tak się zawierało małżeństwo w czasach Abrahama.

            Skarpetka pisze, że od dwóch lat są w związku,
            ale to tylko taki eufemizm na seks. Oni od dwóch
            lat sypiają ze sobą, a od roku mieszkają razem.
            On o nic ja nie prosił, sama wlazła mu do łóżka.
            Czym niby "się związali"?
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 17.08.09, 18:53
              Skarpetka nic nie pisala, kto sie do kogo wprowadzal, tak mi sie wydaje, tylko,
              ze zamieszkali razem.

              Pytasz czym sie zwiazali.
              NIe dla kazdego tylko rozpoznanie przez jaiegos urzednika reprezentujacego
              opresyjny twor biurokratyczny zwany panstwem lub kosciolem jest konieczny, zeby
              sie zwiazac.

              Jak sie tak boisz panicznie, ze Ci kobieta ucieknie, to oczyscie ciagnij ja do
              USC albo oltarza. Ale dla inncyh zwiazek to cos glebszego i relacja
              duchowo-intelektualno-seksualno-jakas tam, a nie tylko kwestia biurokracji.
              • madame_charmante ciekawe podejscie :))) 18.08.09, 12:15

                "Ale dla inncyh zwiazek to cos glebszego i relacja
                > duchowo-intelektualno-seksualno-jakas tam, a nie tylko kwestia
                biurokracji."
                a może by tak popatrzec na malżenstwo jako na akt symboliczny ? i
                to wcale nie w koscielnym znaczniu ? ..dla mnie fakt stanięcia
                przed oltarzem jest ostatecnym wyrazem milości ( w koncu obiecuję
                komuś, ze bedę z nim na zawsze, bo tak bardzo tego kogoś kocham) i
                przypieczętowaniem związku wlasnie w wymiarze filozoficzno -
                seksualno - jakimś tam .. że zacytuję
                i moze by tak nie przekładac własnych fobii .. na resztę
                ludzkości ? :P
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: ciekawe podejscie :))) 19.08.09, 00:17
                  Jakich fobii?

                  Wiesz, to byl post skierowany konkretnie do Gobi5, ktory utrzymuje, ze bez slubu
                  relacja przypomina te miedzy dziwka a alfonsem. Chcialam tylko napisac, ze
                  wiecej jest mozliwych puntow widzenia. Ty napisalas personalnie, czym dla Ciebie
                  jest malzenstwo i rozumiem to. Ale zakladam, ze rozumiesz, ze inne osoby moga
                  nie podzielac Twojego puntku widzenia. W przeciwiestwie do Gobi5, ktory uwaza,
                  ze tylko jego punkt widzenia to ten sluszny i prawdziwy.
                  • gobi05 Re: ciekawe podejscie :))) 19.08.09, 03:35
                    > Wiesz, to byl post skierowany konkretnie do Gobi5, ktory utrzymuje, ze bez slub
                    > u
                    > relacja przypomina te miedzy dziwka a alfonsem.
                    Brzydka prowokacja.

                    A twój "opresyjny twor biurokratyczny" to
                    instytucjonalna reprezentacja społeczności.
                    Nawet prymitywne plemiona mają instytucje:
                    wodza, starszyznę, uzdrowiciela itp.
                    Jesteś anarchistką? Nienawidzisz społeczeństwa
                    i jego instytucji?

                    > nie podzielac Twojego puntku widzenia. W przeciwiestwie do Gobi5, ktory uwaza,
                    > ze tylko jego punkt widzenia to ten sluszny i prawdziwy.
                    Bardzo się staram, żeby moje poglądy nie były zależne
                    od mojego punktu wiedzenia, ale by były możliwie
                    jak najbardziej obiektywne.
                    Ty niestety nie odróżniasz poglądów od punktu widzenia,
                    więc trochę trudno z tobą dyskutować, bo nie masz
                    aparatu poznawczego. :-( Mowa jest srebrem...
                    To że umiesz pisać nie oznacza, że powinnaś pisać.
                    Nawiasem mówiąc, nawet pisać nie umiesz.
                    • the.witcher ale bzdet ;)))) 19.08.09, 11:40
                      "Bardzo się staram, żeby moje poglądy nie były zależne
                      od mojego punktu wiedzenia, ale by były możliwie
                      jak najbardziej obiektywne."

                      czytasz to co piszesz czy tylko piszesz żeby pisać?
                      jak poglądy moga byc obiektywne???? co to za intelektualny gniot????
                      moje poglądy to moje i tylko moje poglądy i są subietktywne w 100%,
                      gdyby miały być obiektyne nie byłyby moimi poglądami tylko wypadkową
                      oczekiwań interlokutorów i mojej wiedzy, czyli niczym istotnym bo z
                      gruntu podszyte fałszem i wazeliną.
                      • gobi05 Re: ale bzdet ;)))) 19.08.09, 13:47
                        > jak poglądy moga byc obiektywne????
                        Tak, jak wyrok sądu może być sprawiedliwy.
                        Sędzia nie orzeka we własnej sprawie,
                        opiera się na autorytecie prawa i stara się
                        dociec co naprawdę zaszło.

                        > gdyby miały być obiektyne nie byłyby moimi poglądami tylko wypadkową
                        > oczekiwań interlokutorów i mojej wiedzy
                        Dlaczego ich oczekiwania miałyby w ogóle
                        się liczyć? Wiedza - to bardzo dobre słowo.
                        Wiedza opiera się na doświadczeniu i rozumie.
                        Doświadczenie - cóż, z faktami się nie dyskutuje.
                        Rozum zaś nie zależy od mojej płci, religii itp.
                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: ciekawe podejscie :))) 19.08.09, 16:08
                      Mozesz mnie nazywac anarchistka, ja za taowa sie nie uwazam. Ale tak, mam
                      anarchistyczne podejscie do instytucji panstwa. Staram sie patrzec na ludzi
                      indywidualistycznie, co jest zwiazane ze wszelkimi dazeniami wolnosciowymi. Nie
                      traktuje ludzi, jako trybikow w machinie, bo daleka jestem od autorytarnej wizji
                      swiata.

                      Twoje poglady nie sa obietkywne. CO zreszta nie jest zadnym zarzutem, bo niczyje
                      pogdlady nie sa obietkywe, sa one zawsze wypadkowa wlasnych doswiadczen,
                      wychowania, wartosci, lektur przeczytanych, srodowiska w jakim sie obracamy,
                      typu osobowosci, itd. Tylko wazne, zeby zdawac sobie sprawe z ich subiektywizmu.

                      CO do oceny mojej umiejetnosci pisania, czy wyglaszania pogladow, to sobie
                      daruj. Ja tez moglabym Cie bardzo negatywnie ocenic, ale takie argumenty sa
                      ponizej pasa i nic nie wnosza do dyskusji.
                      • gobi05 Re: ciekawe podejscie :))) 19.08.09, 16:35
                        1.
                        > Staram sie patrzec na ludzi
                        > indywidualistycznie, co jest zwiazane ze wszelkimi dazeniami wolnosciowymi.

                        2.
                        > pogdlady nie sa obietkywe

                        Mam dość. Nie wiem, czy płacą ci wierszówkę,
                        czy od postu, ale to jest poniżej wszelkiej
                        krytyki.
                        1. Pomyśl, zanim coś napiszesz.
                        2. Pisz zrozumiale.
                        • grzeczna_dziewczynka15 Re: ciekawe podejscie :))) 19.08.09, 18:00
                          1) Mysle, zanim pisze.
                          2) Analfabetyzm wtorny Cie dopadl? Czy moze braki w ogolnej edukacji?
            • sarenka26 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 23.08.09, 15:58
              I to jest właśnie najgorsze. Dopóki te rozpustne zwyczaje nie były
              rozpowszechnione to w ogóle nie było potrzeby martwić się podobnymi
              problemami.
        • eye-witness Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 11:37
          ja jako kobieta zupelnie nie rozumiem takiego babskiego cisnienia na zareczyny, czy slub. co one ci dadza (ups, przepraszam, TEJ dzieczwczynie;-))? gwarancje, ze facet bedzie z toba po grob? jak mu sie odmieni, to zostawi cie, jak bedziecie juz dzieci miec. jesli zas facet chce byc z toba, to bedzie i bez przymusu obraczkowego. nie przyszlo ci do glowy, ze on po prostu nie chce? i dlaczego milaby sie zmuszac? dlatego, ze tobie sie marzy?
          i to ze bedzie trzeba jak cos na szybkiego kogos szukac, zeby miec dzieci... ty sama zachowujesz sie jak dziecko... pogadaj z facetem, ale jak dorosla kobieta, nie jak dzidzia, ktora chce kogos do czegos zmusic. a takie "bo chce miec z kims dzieci" pachnie mi bardziej tym, ze byle z kim, aby miec. BO?!
          a pozniej jakie panny dziwia sie, ze chlop nie ma ochoty... jak mnie ktos do czegos zmusza, tez wlacza mi sie wsteczny...
          • stoova Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 23:48
            Zgadzam się w pełnej rozciągłości. Dodatkowo facet - nawet jak się ugnie -
            takiego przymuszania łatwo nie zapomni.
            Moim zdaniem, kobiety prące na ślub w złym miejscu szukają potwierdzenia
            oddania, poświęcenia i miłości. To powinny wiedzieć z codziennego bycia z facetem.
            Głupie na tym świecie jest to, że gdy w związku jest ok, to szukamy sobie
            potwierdzeń, dowodów. Z kolei gdy w związku nie jest ok, to oszukujemy się,
            łudzimy, że wszystko jest dobrze, że są jakieś przejściowe trudności -
            oczywiście nie neguję, że takie komplikacje też się mogą zdarzyć.
        • alza73 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 14:04
          a co ma piernik do wiatraka tzn. ślub do dzieci. czy mężczyzna
          zaobrączkowany jest bardziej rozpłodowy?
        • kindofmagic Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 14:58
          Jak mowi ze chce za jakies 4 lata to albo nie chce albo sie boi
          (czyli w pewnym sensie tez nie chce, bo mysli, ze moze to byc
          bledem). W tym wieku to juz nie powinno wydawac sie straszne. Wypada
          porozmawiac. Slub koscielny to sprawa raczej hobbystyczna ale cywilny
          reguluje wspolne zycie i bezpieczenstwo.

          Z drugiej strony znam takiego, ktory ociaga sie z oswiadczynami kilka
          lat, choc dobrze wie, ze chce z nia spedzic reszte zycia. Zyja tak
          juz z 8 lat i mieliby problem z podzialem majatku gdyby mieli sie
          rozstac, bo wiekszosc rzeczy jest juz wspolna. Prawdopodobnie beda
          tak zyli nadal, choc dziewczyna nie ma az takiego parcia na slub.
        • kniazwitold Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 16:33
          @szara skarpetka: nie wiem ile masz lat, ale dla mnie w zwiazku nie istnieje
          slowo JEZELI. Zwiazek to nie jest kontrakt, umowa na papierku. Dla mnie zwiazek
          zyje wlasnym zyciem, czesto nie podlega logice a emocjom, jest porostu
          nieprzewidywalny. Po 2-3 latach nie poznajesz swojego partnera, jezeli porownasz
          go do tego kim byl te kilka lat wczesniej.
          Jak sie rozstana, to sie rozstana, to sie czegos naucza, to beda innymi ludzmi.
          To nie jest scenariusz i nikt nikomu nie da GWARANCJI na pismie.
        • alfika Re: zaraz, zaraz, jak się rozmyśli za 4 lata... 19.08.09, 00:37
          ... to odejdzie i nic go nie zatrzyma, zaden cyrk (i to na szczęście
          dla nich obojga)
          ale jak się rozmyśli za 4 lata będąc już małżonkiem, to wybranka
          będzie rozwódką z bagazem doświadczeń

          to już lepiej niech odchodzi bez tego rozwodu?...

          bo liczenie na to, że skoro ślubował, to się nie rozmyśli jest
          głupie po prostu jak ma się rozmyślić, to go święci pańscy i sędzia
          AnnaMariaWesołowska nie zmuszą do miłości
          • gh83 Re: zaraz, zaraz, jak się rozmyśli za 4 lata... 19.08.09, 08:48
            Kasa misiu, kasa. Rozwód z jego winy to comiesięczne zasilenie konta wesołej
            rozwódki. O to tylko chodzi w małżeństwie, chyba, że mieszkają na zarośniętej
            głąbami wsi, gdzie dziecko pozamałżeńskie może być sporym problemem.
        • mruff Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 21.08.09, 21:19
          skarpetka_szara napisała:

          > Zreszta... jezeli facet nie wie czy chce sie wiazac po 2ch latach,
          > to bedzie wiedzial po 6ciu? Mysle ze w tym wieku to juz mozna
          > wiedziec.

          Myślę,że sama sobie odpowiedziałaś. Jak na moje oko nie czujesz się
          pewnie w tym związku i potrzbujesz zapewnień w postaci deklaracji.
          Poza tym kto powiedział,że należy wyjść za mąż przed 30? Nie każdej
          z nas jest to pisane.
        • 1rape1 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 31.08.09, 08:38
          skarpetka_szara napisała:

          > tak jak pisalam, facet mowi ze chce, ale tak za powiedzmy 4 lata.
          > Ale za 4 lata - JEZELI sie rozmysli - to ona zostanie z reka w
          > nocniku, bo bedzie musiala na szybkiego szukac kogos aby miec
          > dzieci.
          >
          > Zreszta... jezeli facet nie wie czy chce sie wiazac po 2ch latach,
          > to bedzie wiedzial po 6ciu? Mysle ze w tym wieku to juz mozna
          > wiedziec.
          >
          Facet myśli ze znajdzie coś lepszego .
          Może jest bardziej doświadczona ,miała wielu partnerów i wiele seksu ,czasem to
          przeszkadza i może być tak ,ze na seks jest ok ale na żonkę to nieszczególnie
        • belladona82 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 02.09.09, 18:20
          Zmuszanie kogoś do czegokolwiek nie jest dobrym pomysłem. Podobnie jak
          zaciskanie zębów i rezygnacja z własnych planów i marzeń. Jeżeli kogoś
          uszczęśliwia ślub i perspektywa powiększenia rodziny za kilka lat to ma prawo do
          tego dążyć, ale nie kosztem drugiej osoby. Musi jasno przedstawić swoje
          oczekiwania i jeśli druga strona oczekuje od związku czegoś zupełnie innego, to
          trzeba to uszanować i poszukać kogoś kogo wizja zawarcia z nią związku
          małżeńskiego uszczęśliwia i nie przeraża. Pozdrawiam
      • erillzw Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:15
        Znam podobną sytuacje z doswiadczenia.
        Moj były ani myslał o zaręczynach, gdy gdzies pojawiał sie temat -
        nawet nie ode mnie - wygłaszał pasjonujace elaboraty o
        bezsensewnosci małżenstwa do konca zycia i przekonywał ze najlepszym
        rozwiazeniem jest kontrakt na 10 lat ktory po 10 lat sie odnawia lub
        nie, a na koniec dodawał ze nie widzi sensu w papierku i w ogole
        kosciol czy urzad to zbyt tradycyjne a ze lubil pozowac na takiego
        ktory mysli inaczej od innych to probowal forsowac niby slub np.
        gdzies w odleglym kraju bez ludzi...
        Aaaaaleeee.. Gdy pojawila sie moja chec odejcia - z innych zupelnie
        powodow bo nie mialam jakiegos "cisnienia" na malzenstwo z nim - nie
        minal miesiac jak stanal przede mna z pierscionekiem. Zebym
        przypadkiem nie odeszła od niego i nie poszła do innego...

        Jak facet sam nie chce sie zareczac to przymuszanie go nic nie da.
        Moj kumpel ostatnio skonczyl zwiazek z laska ktora dala mu
        ultimatum, albo slub albo ich nie ma. Wiec ich nie ma a ona teraz
        jeczy...

        Niech pogadaja ze soba na temat planow. Czy On w ogole o tym mysli,
        jak sie na to zapatruje czy bierze pod uwage jej uczucia w tym i czy
        ona bierze jego..
        Bez rozmowy sie nie da.
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:13
      Nie kumam problemu pt: ja chce, zeby on sie oswiadczyl i jak tu go podejsc.

      Ludzie, jak sa razem kawal czasu, to chyba zdaja sobie sprawe jak dryga strona
      widzi przyszlosc. A poza tym, skoro dziewczynie zalezy, to czmu sie sama nie
      oswiadczy? Slub to chyba wspolna decyzja, wiec moze lepiej sie spytac: wyjdziesz
      za mnie? NIz miec jakies domysly. A jak ktos powie, ze nie, to spytac sie czemu.

      A tak poza tym dziwi mnie traktowanie zwiazku intstrumentalnie, ze niby zwiazki
      sa tylko po to, zeby skonczyly sie slubem, a jak nie to niby strata czasu.
      Mysle, ze spedzanie milo czasu z druga osoba, inspirujaco, gdzie mozna dac sobie
      nawzajem wiele przyjemnosci, milosci, czulosci, miec fajny seks, nauczyc sie od
      siebie roznych rzeczy, zainspirowac do czytania jakis tam skiazek, sluchania
      jakiejs tam muzyki, obejrzenia jakis filmow, wspolne podroze itd nie jest strata
      czasu tylko korzyscia sama w sobie.
      • jan_hus_na_stosie Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 19:02
        grzeczna_dziewczynka15 napisała:

        > A tak poza tym dziwi mnie traktowanie zwiazku intstrumentalnie, ze niby zwiazki
        > sa tylko po to, zeby skonczyly sie slubem

        a ja myślałem, że bycie z kimś z kim nie wiąże się swojej przyszłości jest
        instrumentalne, a tu jak zwykle niegrzeczna dziewczynka mnie oświeciła...
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 19:25
          Kwestia jak na to spojrzysz. Jesli ktos lapie partnera/ke tylko po to, zeby sie
          rozkoszowac faktem bycia zona/mezem, a nie po porstu bycia z druga osoba, tgo
          jest intremuntalne traktowanie partnera/ki.

          Rozkoszowanie sie byciem z druga osoba nie koniecznie musi oznaczac ped do
          papierka. Szczegolnie jesli ktos uwaza sie za anarchiste, albo chociaz ma
          romatyczna wizje zwiazku, ktora zaklada, ze bycie razem nie koniecznie musi sie
          wiazac z takimi materialnymi kwetsiami jak dobra materialne czy biurokracja.
          • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 16.08.09, 14:52
            grzeczna_dziewczynka15 napisała:

            > Kwestia jak na to spojrzysz. Jesli ktos lapie partnera/ke tylko po to, zeby sie
            > rozkoszowac faktem bycia zona/mezem, a nie po porstu bycia z druga osoba, tgo
            > jest intremuntalne traktowanie partnera/ki.

            czyli dążenie do ślubu oznacza pustą chęć nazywania siebie żoną/mężem, a
            niezawieranie ślubu oznacza pełnoprawne i chwalebne "bycie ze sobą". troszkę to
            absurdalne, nie sądzisz? spróbuj na chwilę wyjść z perspektywy przeciwniczki
            "papierka" i wytłumacz mi, dlaczego ślub ma spłaszczać związek i sprowadzać go
            do roli uzyskania określonego statusu.
            • kozaki_wiesi Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 20:58

              spróbuj na chwilę wyjść z perspektywy przeciwniczki
              > "papierka" i wytłumacz mi, dlaczego ślub ma spłaszczać związek i
              sprowadzać go
              > do roli uzyskania określonego statusu.

              Gdyby uczęszczała na 'gender studies' to by głupich pytań nie
              zadawała.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 19.08.09, 00:12
              Nie pisze, ze chec zawarcia malzenstwa jest zawsze zwiazany jedynie ze zmiana
              stanu cywilnego, ale czesto tak sie zdarza, chyba zgodzisz sie?

              Na pewno, dziwi mnie motywacja, w ktorej kobieta nie chce poczekac na lsub 4
              lat, ale chce go juz. Skoro planuje z facetem cale zycie, to co oznaczaja 4
              lata? A jak sie boi, ze przyszlosc jest niepewna, to znaczy ze nie ufa facetowi.
              A jak mu nie ufa, to po co planowac z nim cale zycie?
              • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 19.08.09, 00:24
                grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                > Nie pisze, ze chec zawarcia malzenstwa jest zawsze zwiazany jedynie ze zmiana
                > stanu cywilnego, ale czesto tak sie zdarza, chyba zgodzisz sie?

                zdarza się, ale nieuprawniona jest generalizacja i domniemanie, że taka właśnie
                motywacja przyświeca każdej która chce wziąć ślub ze swoim partnerem, a
                to właśnie robisz.

                >
                > Na pewno, dziwi mnie motywacja, w ktorej kobieta nie chce poczekac na lsub 4
                > lat, ale chce go juz. Skoro planuje z facetem cale zycie, to co oznaczaja 4
                > lata? A jak sie boi, ze przyszlosc jest niepewna, to znaczy ze nie ufa facetowi.

                a przyszłość jest pewna, obiecał jej coś wprost? z wątku wynika że nie, więc to
                raczej on jej nie ufa i problemem nie jest poczekanie 4 lat, tylko czekanie do
                30tki kiedy może się okazać, że partner nadal nie będzie wiedział czy to to, lub
                podziękuje za współpracę. innymi słowy inwestowanie swojego czasu (i
                strategicznych z punktu widzenia macierzyństwa lat) bez grama przekonania, że
                druga strona wiąże z nią swoją przyszłość.
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 19.08.09, 00:37
                  NIe, nie pisze, ze KAZDY kto chce slubu, chce tylko z duma prezentowac obraczke,
                  ale ze to zjawisko istenieje. Bez sensu, zebym to koelejny raz powtarzala?

                  Co do dzieci, hmm, faktycznie, rozumiem, ze macierzynstwo moze byc tu westia
                  kulczowa, ale wtedy chyba o dzieciach trzeba rozmawiac przede wsyztskim, nie o
                  slubie? No i wreszcie, nawet jak kolo 30-tki okaze sie, ze ten facet jednak nie
                  nadaje sie na ojca, do 40 mozna sobie jeszcze sopkojnie poradzic z naturalnym
                  zaplodnieniem, albo sprobowac inncyh metod.

      • monalaka Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 14:20
        Brawo!
    • butterflymk Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:17
      Skoro fajna para to czy dziewczynie chce sie to psuc?
      jaka satysfakcja będzie dla dziewczyny na wymuszonych zręczynach?
      może to obrzydzić chłopakowi tą dziewczynę
      pozatym nawet jeśli dziewczyna zmusi chłopak do zaręczyn to chlopak
      nie dośc że będzie frustratem to bdzie przedłużał czas do ślubu..
      niech dziewczyna sie cieszy i doceni że ma fajnego faceta a nie
      urządza szopki ze zmuszaniem do oświadczyn.
      nie fajniej jak dziewczyne zaskoczy jej facet kiedy będzie sam
      gotowy...
      skoro i tak są razem i mieszkaja razem to jak małżeństwo...
      • skarpetka_szara Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:28
        mysle ze to jej panika: lato, w okolo ludzie biora slub, jej
        kolerzanki powolutku zaczynaja sie zareczac albo wychodzic za maz -
        i wpada w mlyn mowienia i myslenia o tym.

        absolutnie nie chce aby zareczyny wyszly przez nia - dlatego cicho
        siedzi i chlopaka nie zamecza. Ale sama dostaje frustracji.
        • sumire Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:34
          no, to jest cudowne - bo koleżanki się zaręczają, to i ja muszę.

          jako że jestem wielką zwolenniczką szczerości, uważam, że o takich rzeczach trzeba mówić, a nie czekać, aż się ta druga strona domyśli. a że nie mam pojęcia, skąd u wielu kobiet takie parcie na pierścionek, niechby i wymęczony, to już inna sprawa...
    • bell82 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:31
      mądra rada dla tego chłopaka - jezeli jego dziewczyna bedzie go przymuszac do
      zareczyn niech ja kopnie w tyłek jak najszybciej...nie wyobrazam sobie
      przymuszania do czegokolwiek..moj chłopak oswiadczyl mi sie po 4 latach i byla
      to jedna z największych niespodzianek w moim zyciu...
      • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:46
        bell82 napisała:

        > mądra rada dla tego chłopaka - jezeli jego dziewczyna bedzie go przymuszac do
        > zareczyn niech ja kopnie w tyłek jak najszybciej...nie wyobrazam sobie
        > przymuszania do czegokolwiek..moj chłopak oswiadczyl mi sie po 4 latach

        a jakby się nie oświadczył, to też miałby Cię kopnąć w tyłek, gdyby przypadkiem
        u Ciebie najpierw powstała myśl o wspólnym życiu?
        • bell82 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:55
          wanilinowa napisała:

          > bell82 napisała:
          >
          > > mądra rada dla tego chłopaka - jezeli jego dziewczyna bedzie go przymusza
          > c do
          > > zareczyn niech ja kopnie w tyłek jak najszybciej...nie wyobrazam sobie
          > > przymuszania do czegokolwiek..moj chłopak oswiadczyl mi sie po 4 latach
          >
          > a jakby się nie oświadczył, to też miałby Cię kopnąć w tyłek, gdyby przypadkiem
          > u Ciebie najpierw powstała myśl o wspólnym życiu?

          wspolne zycie to nie kawał metalu na paluchu..była to jego przemyslana
          decyzja..nie wobrazam sobie wymuszac zareczyn na drugiej osobie, ale wyobrazam
          sobie zycie bez tego jak najbardziej..no ale ludzie maja rozne podejscie...
          • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:57
            bell82 napisała:

            > wanilinowa napisała:
            >
            > > bell82 napisała:
            > >
            > > > mądra rada dla tego chłopaka - jezeli jego dziewczyna bedzie go prz
            > ymusza
            > > c do
            > > > zareczyn niech ja kopnie w tyłek jak najszybciej...nie wyobrazam so
            > bie
            > > > przymuszania do czegokolwiek..moj chłopak oswiadczyl mi sie po 4 la
            > tach
            > >
            > > a jakby się nie oświadczył, to też miałby Cię kopnąć w tyłek, gdyby przyp
            > adkiem
            > > u Ciebie najpierw powstała myśl o wspólnym życiu?
            >
            > wspolne zycie to nie kawał metalu na paluchu..była to jego przemyslana
            > decyzja..nie wobrazam sobie wymuszac zareczyn na drugiej osobie, ale wyobrazam
            > sobie zycie bez tego jak najbardziej..no ale ludzie maja rozne podejscie...

            nie widzę w tym opisie zmuszania, tylko tyle, że ona zaczęła pierwsza myśleć o
            wspólnym życiu. a Ty od razu o kopaniu w tyłek.. ludzie mają różne podejścia -
            zwłaszcza kiedy sami są w zupełnie odmiennej sytuacji :D
          • belladona82 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 02.09.09, 18:45
            Myślę, że nikt nie ma prawa zmuszać nikogo do ślubu, ale myślę, że po pewnym
            czasie ma prawo znać czyjeś deklaracje w tej sprawie. Jeśli ktoś nie chce brać z
            kimś ślubu to na jasno zadane pytanie w tej sprawie powinien po prostu
            odpowiedzieć "nie". Odpowiedź "nie wiem", nie teraz" jest również odpowiedzią
            "nie". Co będzie a nie jest nie liczy się w rejestr. Wiem, że istnieją kobiety,
            które w imię miłości są z kimś latami, nie oczekując w zamian żadnych
            deklaracji, czy też obietnic dotyczących wspólnej przyszłości. Sama kiedyś do
            nich należałam. Podobno czasami warto i kończy się to miłą niespodzianką, ale
            nie mogę tego potwierdzić na podstawie własnego doświadczenia. Czasami po wielu
            latach zaskoczony partner potrafi powiedzieć "ale ja nie chciałem nigdy żadnego
            ślubu", więc może zapytać go o to wcześniej, by uniknąć przykrych rozczarowań.
            Może lepiej uchodzić za "białoszmaciarę", "blacharę", czy kogokolwiek innego niż
            poświęcić komuś 8 najlepszych lat życia, a później zaczynać wszystko od nowa.
            Czasami warto poczekać, ale jak długo można czekać, aż ktoś będzie w stanie
            określić swoje uczucia? Znam osoby, które po wielu latach nie są ani na "tak"
            ani na "nie". Chyba już wolałabym kogoś przycisnąć do muru, żeby szybciej
            usłyszeć to "nie" niż czekać do późnej starości.
    • yannika Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:43
      Jak dla mnie to nie ma sensu zmuszać, aczkolwiek dość czarno tą "fajną parę" widzę.
      Jak się chce z kimś być, to pierścionek nie stanowi problemu, sam "papierek" też
      nie. Ale już "bo ja chcę ale bez zobowiązań" niestety nie wróży dobrze na
      przyszłość. Jeśli po dwóch latach razem i roku wspólnego mieszkania on nie wie,
      to kiedy się dowie? Jak się dziecko pojawi? Czy jak oboje będą mieli po 50 lat?.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 17:03
        A co to sa 2 lata? Przeciez to nic wobec calego zycia. Rok mieszkania razem? Po
        dwoch latach dopiero mozna kogos tak naprawde poznac. DOpiero po takim czasie
        opada romayczne uniesienie, i mozna zaczac nabierac przekonania, ze kocha sie ta
        druga osobe. Bo wczesniej to glownie fascynacja i pozadanie rzadzi ludzmi.

        Nic dziwnego, ze facet chce poczekac.
        • sundry Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 17:29
          Mnie to wygląda raczej na to,że nie umie wziąć odpowiedzialności za
          związek.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 17:40
            A co to znaczy wziac odpowiedzialnosc za zwiazek?
            • sundry Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 17:53
              To znaczy,że jesteś w stanie powiedzieć: Tak, będę z tobą albo
              Nie,nie będę z tobą. A nie trwać w zawieszeniu.Była tutaj mowa
              o "przechodzonym związku"-związku,który się nie rozwija.Ciekawe,że
              większość osób umie podjąć taką decyzję. Tutaj wyraźnie widać
              konflikt interesów-ona chce ślubu,on nie chce.Ja nie widzę sensu
              dalszego związku,jeśli są takie różnice w celach.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 17:58
                Zgadzam, sie, ze nie ma sensu tkwic w zwiazku o roznych celach.
                Ale, niechec do slubu nie oznacza, ze ktos jest w stagnacji, ze zwiazek sie nie
                rozwija.
                Jak jest zwiazek, w ktorym jedno z partnerow chce slub, a drugie nie, ale sie
                kochaja, to trzeba jakis kompromis wypracowac i zastanowic sie, dlaczego ktos
                nie chce tego slubu, a dlaczego druga strona do niego dazy.

                Slub nie jest obiektywnie sluszny. Rozwijac mozna sie i bez niego, a slub nie
                gwarantuje gwarancji rozwoju.
                • sundry Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 18:11
                  Jaką widzisz możliwość kompromisu między ślubem a jego brakiem? Nie
                  można być trochę mężem:)
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 18:15
                    No ktos musi pojsc na kompromis.
              • sumire Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 18:03
                ale słowa "tak, będę z tobą" nie dla każdego oznaczają "tak, wezmę z tobą ślub". małżeństwo nie jest jedynie słuszną drogą rozwoju związku ani gwarancją, że będzie trwał wieki. ale zgadzam się, różnica interesów w sprawie zasadniczej nie wróży dobrze.
              • liisa.valo Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 18:18
                Sundry, ale czy 2-letnie bycie razem to przechodzony związek? Bo jak na mój gust
                nie, ino dziewczęciu spieszy się nieco zanadto. Chociaż i aby taki wniosek
                postawić, za mało danych mamy.
                Ponadto "Tak, będę z tobą" nie oznacza "Tak, ożenię się z tobą" :)
                • sundry Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 18:26
                  Ale już rok mieszkają ze sobą,mają 27 lat,jeśli się kochają,to czemu
                  by nie brać ślubu? Tym bardziej,że jedna strona chce. Zegar
                  biologiczny tyka:)
                  • sumire Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 18:50
                    po przeczytaniu tego pomyślałam, że czas skoczyć z mostu, bo co prawda z kimś jestem od półtora roku, ale z nim nie mieszkam, a 27. urodziny mam już dawno za sobą...

                    to nie są wyścigi. nie bierze się ślubu dlatego, że już na to czas i że koleżanki już pozaręczane. są ludzie, którzy w ogóle tego nie chcą albo którym się zwyczajnie nie śpieszy.
                    problemem, jaki ja widzę w tej sprawie jest to, że jedna z osób w tym związku nie ma pojęcia, czego chciałaby druga. a to jakby dość kluczowe jest.
                  • erillzw Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 19:48
                    sundry napisała:

                    > Ale już rok mieszkają ze sobą,

                    No i??

                    >mają 27 lat,jeśli się kochają,to czemu
                    > by nie brać ślubu?

                    Bo po co sie k*** spieszyc???!!!
                    Goni ich ktoś?!

                    >Tym bardziej,że jedna strona chce. Zegar
                    > biologiczny tyka:)

                    Ale do slubu potrzeba dwoja i checi dwojga.
                  • liisa.valo Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 16.08.09, 21:44
                    sundry napisała:

                    > Ale już rok mieszkają ze sobą

                    Ale to o niczym nie świadczy.

                    sundry napisała:

                    > Zegar biologiczny tyka:)

                    Ale ślub i legalizacja związku z biologią niewiele ma wspólnego ;)
                  • eye-witness Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 11:41
                    slub (naturalnie przed facetem w kiecce) a tykanie zegara... typowe myslenie
                    polskiego katolika?;-)
          • erillzw Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 19:42
            sundry napisała:

            > Mnie to wygląda raczej na to,że nie umie wziąć odpowiedzialności
            za
            > związek.

            od kiedy zaręczyny świadcza o odpowiedzialnosci za związek????!!!!
            wtf?!
      • ruda.ryba Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 14:07
        yannika napisała:

        > Jak dla mnie to nie ma sensu zmuszać, aczkolwiek dość czarno
        tą "fajną parę" wi
        > dzę.
        > Jak się chce z kimś być, to pierścionek nie stanowi problemu,
        sam "papierek" te
        > ż
        > nie. Ale już "bo ja chcę ale bez zobowiązań" niestety nie wróży
        dobrze na
        > przyszłość. Jeśli po dwóch latach razem i roku wspólnego
        mieszkania on nie wie,
        > to kiedy się dowie? Jak się dziecko pojawi? Czy jak oboje będą
        mieli po 50 lat?
        > .
        >

        zgadzam się z powyższym
        • gold-fish Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 12:23
          Najwyzej możesz go ,,zmusić" do zastanowienia się nad tym czego
          chce. Czy ważniejsza jesteś Ty i Twoje potrzeby, czy jego 4 letnia
          wolność? Uświadom go co czujesz. Powiedz, że chcesz załozyć rodzinę
          itd. To chyba normalne, zeby rozmawiać o swoich planach i marzeniach
          w związku. Nie znacie się miesiąc tylko 2 lata. No i koniecznie,
          otwarcie powiedz mu czego chcesz. I zapytaj się dlaczego akurat 4
          lata?
        • belladona82 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 02.09.09, 18:57
          Zgodzę się, że "tak, ożenię się z Tobą" wcale nie oznacza "tak będę z Tobą",
          podobnie jak nie oznacza "Tak będę Cie wierny". Niemniej jednak, jest to
          publiczne ślubowanie komuś "Miłości, wierności i tego, że Cię nie opuszczę, aż
          do śmierci" W rzeczywistości różnie to bywa, ale wówczas mówi się te słowa w
          obecności rodziny, świadków, jest to publiczna deklaracja.
          Oczywiście związki po ślubie również się rozpadają, ale wtedy partner odchodząc
          przynajmniej musi powiedzieć dlaczego na sali sądowej i nie może nikomu
          powiedzieć, że nasz związek, lata, które mu poświęciłam, były "niezobowiązującą"
          znajomością
    • liisa.valo Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:43
      A po cholerę zmuszać?
      Jeśli się nie oświadcza, to znaczy, że nie jest gotowy, a przymuszenie nie jest
      dobrym pomysłem, bo prędzej czy później skończy się katastrofą.

      Ech, dziewczyny (ty i ona) - PUKNIJCIE SIĘ W GŁOWĘ, że zacytuję ukochaną
      Chmielewską ("Przeciwko babom!", polecam każdej).
      • llatarnik Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 16.08.09, 14:38
        Nie chciało mi się czytać całego wątku, ale by coś sensownego doradzić, brakuje
        mi jednej informacji. Czy ona mieszka u niego, czy też on u niej?
        • skarpetka_szara Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 17.08.09, 18:06
          mieszkanie wynajmuja obydwoje.
      • stokrotka29 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 14:07
        Pewnie. Skoro razem jest im ponoć "fajnie" to rozwijac związek i czekac. My
        pobraliśmy się w lipcu ,po roku wspólnego mieszkania i trzech latach znajomości.
        Ale nie cisnęłam na zaręczyny . To wyszło od męża w sylwestra i tak , z
        zaskoczenia jest najlepiej bo wiadomo ,że szczerze. A czy potem rzeczywiście
        będzie do grobowej deski razem to się już okaże. Bez ryzyka nie ma życia.
        Wszystkim się w życiu ryzykuje. Małżeństwem lub czekaniem na nie także.
        Cierpliwości dziewczyno i odwagi do zmian jeśli okaże się ,że inaczej patrzycie
        na waszą przyszłośc
    • liliana_17 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:43
      Zacznie się od zmuszania do zaręczyn, potem do ślubu...Dwoje mądrych
      ludzi nie stosuje presji i nie zastanawia się, czy jest to związek
      na serio. Twoi znajomi widocznie w ogóle ze sobą nie rozmawiają.
      • skarpetka_szara Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:52
        ale wy nie czytacie ze zrozumieniem - przeciez PISZE ze ona nie
        chce wywierac presji. Tylko nie wie co ma zrobic, bo sama bardzo
        tego chce.
        A ja nie mam zielonego pojecia w tej sprawie bo moje zycie/poglady
        wygladaja zupelnie inaczej.
        • liisa.valo Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 16:57
          No, ale chyba gdyby chciał, to by się już oświadczył, nie?
          No, teoretycznie można zastosować chwyty rodem z Przyjaciółki, czyli wzdychanie
          przy wystawach z sukienkami ślubnymi, ostatecznie można zastosować chwyt mojej
          babci ("Franek, żenisz się czy nie?"). Ale prawda taka, że tutaj nie ma
          dyskretnych sugestii, albo łopatologicznie, gościa za włosy do USC, bo "muszę
          mieć męża na wiosnę", albo "goodybye, Lenin". Powtórzę: gdyby chciał,
          oświadczyłby się. Nie oświadcza się, bo nie chce i żadne sugestie mniej lub
          bardziej subtelne tu na nic.
        • sumire Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 17:30
          a niby rozmowa o czymś to jest od razu wywieranie presji?
    • ozlem Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 17:39
      jak para bardzo fajna to nie należy tego psuc knuciem jak sie zaobrączkować tylko się delektować byciem razem
    • sadosia75 Oj baby lubicie komplikowac zycie 14.08.09, 17:42
      i sobie i innym. Ona chce slubu, dzieci. a czego on chce? czy Ona
      nie moze z nim o tym porozmawiac? Jak dorosli ludzie. plotkowac
      baby uwielbiaja a kurde pogadac ze swoim facetem to juz wyzsza
      szkola jazdy?
      • skarpetka_szara Re: Oj baby lubicie komplikowac zycie 14.08.09, 18:23
        po raz 10ty raz mowie: rozmawiala. facet mowi ze tez o tym mysli
        ale za 4 lata. problem: jak przyspieszyc jego decyzjie?
        • enith Re: Oj baby lubicie komplikowac zycie 14.08.09, 18:44
          No ale dlaczego nie można uszanować jego decyzji?
          • marciasek a czy takie decyzje nie powinny być wspólne? 12.10.09, 14:46
            enith napisała:
            > No ale dlaczego nie można uszanować jego decyzji?

            No właśnie, dlaczego ona ma uszanować JEGO decyzję, kiedy powinna być to decyzja
            wspólna? Dlaczego ona ma uszanować jego decyzję, a z jej decyzją/wola on liczyć
            się nie musi?
        • liliana_17 Re: Oj baby lubicie komplikowac zycie 14.08.09, 18:57
          Może problem leży w tym, że zaręczyny każde z nich rozumie inaczej,
          dla niego to decyzja o założeniu rodziny, czyli po zaręczynach
          termin ślubu, a dla niej to tylko dołączenie do grona zaręczonych
          koleżanek;)Czy Twojej koleżance na pewno chodzi tylko o te zaręczyny?
        • sta-fraszka Re: Oj baby lubicie komplikowac zycie 14.08.09, 19:21

          Można wprost powiedzieć, że przy zaręczynach za cztery a ślubie za następny rok
          będzie się miało lat 32 więc jeśli chce się mieć x liczbę dzieci to może być
          późno/bardziej ryzykownie.

          Powiedzieć o swoich obawach, lękach i tyle. Po dwóch latach nie powinno być
          podchodów i strachów, że się kogoś przepłoszy. Jeśli zaś się przepłoszy to czas
          najwyższy wtedy a nie jeszcze później.

          Spytać wprost czemu 4 lata (rodzinna tradycja? obawy?)

          Jakiś kompromis (nie kłócąc się o dobór słów i tego co autor wypowiedzi miał na
          myśli) można wypracować.
          Ryzyko jest zawsze. Ale lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć na czym się stoi i
          dokąd się zmierza. Tudzież z kim.

          I jeszcze tak z własnego doświadczenia. Byłam kiedyś w związku o podobnym stażu
          i z podobnym problemem. Czekałam na deklarację aż pewnego dnia - po wielu
          rozmowach, próbie dowiedzenia się o zamiarach i planach - doszłam do wniosku, że
          na takiej deklaracji przestało mi zależeć. Po prostu przeszedł czas kiedy
          musiałam, dla własnego zdrowia psychicznego i wiary w to, że warto inwestować w
          związek, wiedzieć.
          Deklaracja pojawiła się prawie natychmiast.
          Ino mnie już nie była do niczego potrzebna, bo mnie przekonano, że nie warto.
          I wtedy (w wieku lat 26) zdawało mi się, że to wielka porażka.
          Dziś jestem wdzięczna niebiosom, że potrafiłam, jak mówi sistermoon, postawić na
          najlepszy pakiet na rynku emocjonalnych inwestycji.
          Własne ego.
        • erillzw Re: Oj baby lubicie komplikowac zycie 14.08.09, 19:47
          skarpetka_szara napisała:

          > po raz 10ty raz mowie: rozmawiala. facet mowi ze tez o tym mysli
          > ale za 4 lata. problem: jak przyspieszyc jego decyzjie?

          Pytanie zasadniczne:
          po jaki ch*** przyspsieszac jego decyzje??????
          Skoro chce sie z nia chajtac, skoro ma wobec niej takie plany to
          niech sie kufa cieszy ze sie zgadzaja. Czas nie gra roli az takiej.
          Nie przesadzajmy, ze za dwa lata nagle jak im sie odwidzi to ona
          bedzie miala do niego zal, ze sie jej nie oswiadczyl i nie ozenil z
          nia. Przynajmniej nie beda mieli problemu z rozwodem!
          Po co sobie tak komplikowac zycie???
        • ruda.ryba Re: Oj baby lubicie komplikowac zycie 15.08.09, 14:12
          skarpetka_szara napisała:

          > po raz 10ty raz mowie: rozmawiala. facet mowi ze tez o tym mysli
          > ale za 4 lata. problem: jak przyspieszyc jego decyzjie?

          a do czego mu te 4 lata są potrzebne? oczekuje, że co konkretnego ma
          się w ciągu 4 lat wydarzyć?
        • sadosia75 Taki problem to zaden problem u kobiety. 16.08.09, 12:50
          skoro on chce i ona chce to w czym problem? achh no tak :) on chce
          za jakis czas a ona chce JUZ TERAZ NATYCHMIAST bo jak nie to
          sialala costam. facet ma problem bo kobieta juz knuje jak by go
          zmusic do zareczyn. no litosci :) co znaczy przyspieszyc decyzje?
          jesli on nie chce teraz tzn, ze NIE chce i pewnie NIE zechce. a
          jesli jednak zechce to pod przymusem. a takie zareczyny to nie
          zareczyny.
          jesli na zmuszaniu kobiecie zalezy to niech zmusi sama siebie do
          szanowania wyborow faceta. jesli jej ten wybor nie odpowiada to
          niech idzie szukac nowego faceta, ktorego tez pewnie bedzie do
          czegos zmuszac.
          zalosne ale jak widac nadal zywe :/
          • gobi05 Re: Taki problem to zaden problem u kobiety. 16.08.09, 20:59
            > skoro on chce i ona chce to w czym problem? achh no tak :) on chce
            > za jakis czas a ona chce JUZ TERAZ NATYCHMIAST bo jak nie to

            Problem w tym, że obietnica zaręczyn za cztery lata
            to odkładanie "na święty Dygdy" (ad kalendas graecas).
            Już jej się udało wymościć miejsce w jego łóżku,
            ale wciąż brakuje papierka.

            > ... niech zmusi sama siebie do
            > szanowania wyborow faceta.
            To akurat chyba nie jest po jej myśli.
            • eye-witness Re: Taki problem to zaden problem u kobiety. 18.08.09, 11:49
              sorry, ale zareczyny dadza jej pewnosc CZEGO?
        • hella_79 Re: Oj baby lubicie komplikowac zycie 18.08.09, 11:38
          skarpetka_szara napisała:

          > po raz 10ty raz mowie: rozmawiala. facet mowi ze tez o tym mysli
          > ale za 4 lata. problem: jak przyspieszyc jego decyzjie?

          no to dziewczyna nie może poczekac np. 1,5 roku-2 lat? jak nadal będzie wszystko takie cudne i piękne, to się zaręczą i pobiorą.
        • eye-witness Re: Oj baby lubicie komplikowac zycie 18.08.09, 11:46
          jak to JAK? niech zajdzie w ciaze! wtedy przeskocza przez zareczyny od razu do
          slubu!;-)
    • lacido Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 19:17
      Chyba tylko pogadać szczerze z nim ;/ ale bez nacisków tylko niech przedstawi
      swoje oczekiwania, jak ona widzi ten związek, że jej nie satysfakcjonuje taka
      sytuacja, chciałaby żeby zaplanowali wspólną przyszłość konkretniej. Może jak
      przedstawi dlaczego zaręczyny i ślub są dla niej takie ważne to facet chcąc ją
      uszczęśliwić zdecyduje się na ten krok.
    • white-lizette Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 20:07
      W takiej sytuacji, jak ktos juz tutaj wspomnial, JDYNA motywacja dla faceta
      bedzie swiadomosc, ze ktos moze mu sprzatnac kobiete sprzed nosa. Takze zamiast
      prozb, lamentow lub szantazu, dziewczyna powinna sie troche wyluzowac, czesciej
      wyskoczyc na girls night out i sie do tego zdystansowac, albo zaczac rozgladac
      za innymi.
      • white-lizette Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 20:11
        Aha, i jeszcze powinna sobie zadac pytanie czy warto "zmuszac" bo nawet jak
        dopnie swego to za dwa lata pojawi sie na tym forum z pytaniem "ja chce miec
        dzieci ale on nie jest gotowy".
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 20:11
        Zgadzam sie. POznanie i fascynacja innym dziala tak. Moj byly zazadal slubu i
        dziecka, jak ja chcialam sie rozstac bo poznalam innego.
        • eye-witness Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 11:50
          Ahaaaa, od razu chcial sie do zapladniania zabrac, zeby jego baba nie wyszla
          przez dlugi czas z domu, tak?;-) Wow, polskie myslenie wciaz mnie "zabija"....
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 19.08.09, 16:11
            To chyba nie jest tylko polsie myslenie tylko ludzkie myslenie. Tonacy brzywty
            sie chwyta, a w ten sposob czesto sie czuje osoba, ktora jest zostawiana. Nawet,
            jesli wie, ze zwiazek ten juz nie mial szans, i nie cuzje sie w nim szczesliwa.
            Kazdy sie boi radykalnych rozwiazan.
      • erillzw Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 20:13
        white-lizette napisała:

        > W takiej sytuacji, jak ktos juz tutaj wspomnial, JDYNA motywacja
        dla faceta
        > bedzie swiadomosc, ze ktos moze mu sprzatnac kobiete sprzed nosa.

        Ale on wtedy nie oswiadcza sie jej jako swojej wybrance tylko zeby
        jej tamten nie sprzatnal. To ma zwiazek tylko i wylacznie z ego
        faceta "jakim prawem jakis fagas ma cos do mojej kobiety".
        Sorry jak sie facet oswiadcza kobiecie to ze wzgledu na nia a nie
        dlatego, ze czuje na plecach konkurencje i chce ja sobie
        zabookowac.. przeciez to nie moze byc trwale!
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 20:30
          Kochana, slub to nie jest tylko wyznanie milosci, bo to mozna miec i bez slubu.

          Slub to akt cywilno-prawny, wiec do zawarcia jego trzeba podejsc jak do kazdego
          innego kotraktu. Wszelkie chwyty dozwolone, byle skonczylo sie sukcesem.

        • white-lizette Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 14.08.09, 20:31
          Nikt ci nie zagwarantuje, ze malzenstwo bedzie trwale, bez wzgledu na to jaka
          byla motywacja. Poza tym watek ma tytul "jak zmusic chlopaka do oswiadczyn", czy
          ja uwazam ze to ma sens? Otoz nie:-) Ale nie przeszkadza mi w teoryzowaniu
          znajac proste pobudki facetow.
    • gobi05 stać się panną 14.08.09, 21:22
      Jak można urządzać zaręczyny z konkubiną?
      Zaręczyny to krok w kierunku małżeństwa, wspólnego
      życia itd. W opisanej sytuacji ja w ogóle nie widzę
      powodu do zaręczyn. Bo niby co - po zaręczynach
      będą mogli spotykać się już bez przyzwoitki??

      > co zrobic aby przyspieszyc ten process?
      > 5)inne?
      Tak, to jest bardzo proste, choć trochę bolesne,
      bo duma boli. Trzeba przywrócić normalność.
      A) Zakończyć konkubinat nie bacząc na koszty,
      bo honor nie ma ceny.
      B) Przestać zgadzać się na seks. Że co, że ona
      to lubi? Nie ma znaczenia. Chcesz szacunku, chcesz
      żeby ktoś brał pod uwagę twoje zdanie, potrzeby,
      pragnienia - szanuj się sama.
      C) Porozmawiać z tym mężczyzną. To nie jest żaden
      Maciuś (Ziutek, Feluś), tylko Maciej (Józef, Feliks) -
      dorosły mężczyzna i ma podjąć dorosłą decyzję.
      To nie jest zamieszkanie na chwilę z lachonem.
      O małżeństwie trzeba rozmawiać jasno, a nie puszczać
      aluzje albo dawać sygnały powieką lub małym paluszkiem
      i czekać aż wybranek się domyśli.
      • skarpetka_szara Re: stać się panną 14.08.09, 22:00
        ale przeciez prosilam tylko o madre rady!
        • gobi05 Re: stać się panną 15.08.09, 08:32
          > ale przeciez prosilam tylko o madre rady!

          To jest mądra rada. Konkubina nie ma zdolności
          zaręczynowej
          , tak samo jak obecna żona, albo
          była żona. Czy słyszałaś, żeby ktoś się rozwiódł,
          a potem ponownie zaręczał się ze swoją byłą żoną?
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: stać się panną 15.08.09, 11:04
            Zdolnosc zareczynowa, ciekawy termin naukowy;)

            Powiedz mi Gobi, czy zareczyny sa celem samym w sobie, czy moze to tylko
            obietnica slubu? Bo jesli to drugie to slyszalam, o wielu przypadkach, gdzie
            malzenstwo sie rozwiodlo, a potem ponownie pobralo, wiec jak widac, taka zona ma
            owa zdolnosc zareczynowa.

            Co do formy zycia przedmalzenskiego - mysle, ze ona nie ma znaczenia, wazne sa
            pogadly partenrow. Jesli ludzie sa zorientowani na slub, to nie ma znaczenia czy
            beda razem mieszkac, czy nie, ale sie pobioara. Zreszta nawet autorka watku cos
            pisze, ze za 4 lata ten facet chce barc slub.

            Zareczyny tez nie sa gwarantem niczego, bo wiele ludzi je zrywa, zaplanowany
            slub wiele ludzi odwoluje.

            • alpepe Re: stać się panną 15.08.09, 11:25
              zawsze śmieszą mnie takie naiwne laski jak ty :-), świeżo odkryte forum, świeżo
              zdobyta dojrzałość (magisterka w toku, jak czytałam), ale wszystkie rozumy
              pozjadane.
              A potem po roku, dwóch wyżalają się na Kobiecie, jak to pokpiły własne życie i
              myślą, że nikt nie pamięta ich naiwności i ich samych.

              No, ale to taka dygresja w sumie, nie bierz jej do siebie, w końcu mogę się
              mylić :-)
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: stać się panną 15.08.09, 12:26
                Nie biore do siebie zbyt wiele;) Byc moze masz racje, byc moze sie mylisz, kto
                wie?:)
            • martishia7 Re: stać się panną 15.08.09, 11:30
              "Zdolność zaręczynowa" - piękny termin, brzmi prawie jak prawnicza "zdolność
              małżeńska".

              Tyle tylko, że zaręczyny NIE SĄ stanem prawnym. Nie idą za nimi żadne
              konsekwencje. Nic. Zip. Nada. To takie miłe symboliczne pitu pitu z którego nic
              po prawdzie nie wynika.

              Skarpeta: Słusznie tutaj ktoś zapytał. Czy koleżanka chce się zaręczyć, żeby
              dołączyć do grona zaręczonych koleżanek i spokojnie może w stanie "zaręczenia"
              przechodzić te 4 lata. To miałoby sens. I wilk syty (ona ma pierścionek) i owca
              cała (ślub za 4 lata). Ale do tego musi z chłopem porozmawiać.

              Naprawdę, nic głupszego niż ukrywać własne uczucia i pragnienia przed partnerem,
              czekając aż się domyśli. Ona tylko się frustruje i ma do niego coraz większe
              pretensje, a on nawet nie wie dlaczego. Ona będzie coraz bardziej nadąsana,
              szorstka i niemiła, a on nie będzie wiedział gdzie powód, ale będzie widział, że
              w związku źle się dzieje. To jest raczej przepis na brutalny koniec, a nie ślub.

              Można postawić wszystko na jedną kartę - "zaręczyny i ślub za 1/2/3 lata, albo
              ja odchodzę", ale to co do zasady kończy się rozstaniem, przynajmniej w moim
              otoczeniu. Faceci nie lubią być do czegoś zmuszani. A z resztą, co za radość z
              takiego zmuszenia...

              A jeżeli wszystkie inne metody zawiodą, a one jest pewna, że to właśnie "ten",
              to pozostaje stara, dobra, sprawdzona przez wieki metoda (której nie
              rekomenduję, bo uważam za niską i poniżej mojej godności, ale może komuś pasuje)
              tzn. "Na Dziecko" ;-)
            • gobi05 Re: stać się panną 15.08.09, 19:36
              > Powiedz mi Gobi, czy zareczyny sa celem samym w sobie, czy moze to tylko
              > obietnica slubu? Bo jesli to drugie to slyszalam, o wielu przypadkach, gdzie
              > malzenstwo sie rozwiodlo, a potem ponownie pobralo, wiec jak widac, taka zona m
              > a
              > owa zdolnosc zareczynowa.

              No jasne! Ta rozwódka przetestowała stadko facetów
              i stwierdziła, że lepiej było ze starym mężem.
              Zadzwoniła do niego więc i umówiła się na randkę.
              Zastanawiała się nawet, czy to wypada iść z nim
              do łóżka już na pierwszej, czy dopiero na trzeciej.
              Oddała mu się z nieśmiałością i ciekawością,
              a nawet niepewnością. Było to tak niezwykłe przeżycie
              (3217. stosunek) i z drżeniem serca czekała na jego
              oświadczyny. Przyszedł do jej domu z kwiatami dla
              mamy i poprosił jej ojca o rękę. Dał jej pierścionek
              z diamentem.
              Co ja za głupoty wypisuję? Jaki ojciec, jakie kwiaty,
              jaki pierścionek?? Poszli do USC we środę i urzędnik
              wpisał co trzeba. Na ch*j im jakieś zaręczyny?

              A teraz wróćmy do naszej bohaterki. Przez rok bzykała
              się z facetem po krzakach, a potem wprowadziła się
              do niego. Pewnie była niezła, bo jej nie wyrzucił.
              Możliwe też, że on jest nieśmiały. Teraz zaś ona
              dochodzi do wniosku, że konkubinat to nie to!
              I chciałaby żeby on jej się oświadczył, to znaczy
              prosił ją o zgodę na małżeństwo. Ona chce by on
              wyznaczył termin ślubu (prawdopodobnie za kilka
              miesięcy), ale tak sam z siebie.

              > Co do formy zycia przedmalzenskiego - mysle, ze ona nie ma znaczenia, wazne sa
              > pogadly partenrow. Jesli ludzie sa zorientowani na slub, to nie ma znaczenia cz
              > y
              > beda razem mieszkac, czy nie, ale sie pobioara.
              No i tu się mylisz. Ludzie są równi, ale nie jednakowi.
              Istnieją wielkie różnice między kobietami a mężczyznami.
              Oczywiście, jeśli są NAPRAWDĘ zorientowani na ślub,
              na przykład ona chce chłopa, a on chce zamieszkać
              w Europie - to się pobiorą. Kiedy jednak wchodzą w grę
              uczucia, to może się okazać, że jak dziewczyna się nie
              szanuje, to i jej chłopak/konkubnet jej nie szanuje.
              • wanilinowa Re: stać się panną 17.08.09, 19:28
                > A teraz wróćmy do naszej bohaterki. Przez rok bzykała
                > się z facetem po krzakach, a potem wprowadziła się
                > do niego. Pewnie była niezła, bo jej nie wyrzucił.

                oczywiście "wspólne mieszkanie" musi oznaczać, że to ona przyniosła do jego domu
                swoje majtki i tak już zostało. z tego co ktoś wyżej napisał, wynajęli
                mieszkanie wspólnie, ale co tam.. grunt że się puściła przed ślubem i chciała
                poznać faceta trochę lepiej niż w kinie na randce i przez 3 dni pod namiotem -
                tak czy owak uznasz ją za dziwkę.

                piernikiem jesteś i piernikiem zejdziesz, gobi. dobrze, że jesteś wyjątkiem.
                • bakejfii [...] 17.08.09, 19:50
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • gobi05 Re: stać się panną 18.08.09, 00:39
                  > poznać faceta trochę lepiej niż w kinie na randce i przez 3 dni pod namiotem -
                  > tak czy owak uznasz ją za dziwkę.

                  Najpierw mi powiedz, w którym miejscu napisałem,
                  że jest dziwką!
                  Po drugie, to moim zdaniem jest po prostu nieuczciwe
                  jak ona traktuje "swojego" mężczyznę. Gdyby istniała
                  pigułka powodująca u mężczyzny zaręczyny, to ona by ją
                  kupiła i potajemnie wrzuciła mu do herbaty! Na forum pyta,
                  jak podejść faceta, z którym już mieszka a on wciąż nie chce
                  jej za żonę. To nie jest przyzwoite. Facet nie jest święty,
                  bo mógł z nią nie zamieszkać. Ja go nie pochwalam, ale mu się
                  nie dziwię.
                  Dziwię się właśnie tej dziewczynie, która chce
                  oprzeć dziesiątki lat wspólnego przyszłego życia
                  nie na miłości, szacunku i rozsądku,
                  tylko na pożądaniu, podstępie i przedmiotowym traktowaniu.
                  To nie rokuje dobrze.

                  Co innego uśmiechać się i prowokować swojego wybranka,
                  pokazywać swoje dobre strony i flirtować,
                  a co innego wślizgnąć mu się do łóżka i ciągnąć
                  w kierunku ołtarza. Taka wyrachowana...

                  > piernikiem jesteś i piernikiem zejdziesz, gobi. dobrze, że jesteś wyjątkiem.

                  Jestem wyjątkiem na tym forum. Tu jest wyjątkowe
                  zagęszczenie popaprańców. Dzieci wypowiadają się
                  o dorosłym życiu prezentując tak niewyobrażalną
                  naiwność i agresję, że ja też niedługo zrezygnuję.
                  Natomiast w prawdziwym życiu jest sporo takich
                  jak ja - popatrz na małżeństwa z kilkunastoletnim
                  stażem, może wśród nich i mnie spotkałaś?
                  Nie zdradzam żony, nie ukrywam pieniędzy, jestem
                  moherem i piernikiem, i są nas setki tysięcy.
                  Taka jest prawda.
                  • adela38 Re: stać się panną 18.08.09, 06:00
                    Mysle, ze nie mozna tu obwiniac tej dziewczyny o przedmiotowe traktowanie. Ona
                    popelnila blad.Poszla za obowiazujaca obecnie moda mieszkania z facetem na tzw
                    kocia lape w otoczce wyprobowania przed slubem.
                    Tylko, ze takie wyprobowywanie polegajace na zyciu na karte rowerowa ma swoje
                    konsekwencje- panowie czesto uznaja, ze maja juz co chcieli, a nie poczuwaja sie
                    do placenia ceny tego czegos.Malzenstwo jest przede wszystkim faktycznym
                    zobowiazaniem - cena tego, ze druga osoba poswieca nam swoje zycie.To wzajemne
                    zobowiazanie.Tak sie sklada, ze z powodu funkcji biologicznych i spolecznych
                    (macierzynstwo) to kobieta jest ta slabsza strona i dla niej poczucie
                    bezpieczenstwa , ktore wnosi malzenstwo jest bardziej istotne.Wbrew pozorom
                    malzenstwo bardzo duzo daje tez mezczyznie, o czym moze swiadczyc to, ze nawet i
                    panowie co zdradzaja i maja kochanki niezbyt chetnie chca rezygnowac ze swoich
                    rzekomo nieudanych malzenstw.
                    Tak wiec jeszcze raz powiem- jesli ta dziewczyna chce rzeczywiscie wyjsc za maz
                    za tego faceta, to powinna postawic sprawe jasno i na dowod swojej stanowczosci
                    wyprowadzic sie od tego pana.Zwyczajnie i szczerze powinna mu powiedziec, ze
                    wyprobowala i juz go zna, ale jednoczesnie zobaczyla, ze nie odpowiada jej
                    konkubinat jako forma zycia rodzinnego i ze zamierza zalozyc rodzine.On wtedy
                    widzi jasno jej poglad na sprawe i oczekiwania i moze sie do nich
                    ustosunkowac.Jesli ma inny poglad na sprawe niz ona,naprawde nie warto tego
                    ciagnac, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie a ciagla frustracja
                    gwarantowana.Warto natomiast dac mu szanse w tym sensie, ze po wyprowadzeniu sie
                    niech ma czas na okreslenie sie i ewentualne zdeklarowanie sie...Pol roku jest
                    napewno wystarczajace na zastanowienie sie i ustalenie priorytetow.
                    I nie jest to zaden szantaz, a zwyczajne zdecydowane postawienie sprawy.
                    • k.i.k.a Re: stać się panną 18.08.09, 11:33
                      To była jedyna mądra, życzliwa i przemyślana rada. Pozdrawiam adelę38 :)
                    • haganna Re: stać się panną 18.08.09, 18:22
                      Adela38, podpisuję się obiema rękami.
                  • memor Re: stać się panną 18.08.09, 12:47
                    Powiem tak- z tego,co tu napisałaś to myślę,że on Cie po prostu nie kocha.Facet
                    całe życie "goni króliczka",jeśli ma go w garści,przestaje się nim interesować.
                    Takich sytuacji znam na pęczki.

                    Dodatkowo,nie zgodzę się z kimś, kto napisał powyżej,że facet może nie chcieć
                    się ożenić z jakiś tam ideologii! Trzeba nie być facetem,żeby tak napisać;D

                    Jedyna droga dla Ciebie-daj mu kosza jak najszybciej,jak zmądrzeje i bedzie mu
                    na tobie zależało to po kilku miesiącach wróci i się oświadczy.

                    Jeżeli nie,to znaczy,że przez cały czas zdradzał Cie na boku,nie kocha Cię i nie
                    jest to człowiek warty Twojej miłości.
                  • wanilinowa Re: stać się panną 18.08.09, 18:05
                    gobi05 napisał:

                    > > poznać faceta trochę lepiej niż w kinie na randce i przez 3 dni pod namio
                    > tem -
                    > > tak czy owak uznasz ją za dziwkę.
                    >
                    > Najpierw mi powiedz, w którym miejscu napisałem,
                    > że jest dziwką!

                    w wątku stylizowanym na gałczyńskiego.

                    > Po drugie, to moim zdaniem jest po prostu nieuczciwe
                    > jak ona traktuje "swojego" mężczyznę. Gdyby istniała
                    > pigułka powodująca u mężczyzny zaręczyny, to ona by ją
                    > kupiła i potajemnie wrzuciła mu do herbaty!

                    tzn skazujesz ją za to co wydaje Ci się, że by zrobiła gdyby zaszły określone
                    okoliczności? hmm a zaraz będziesz pisał o pozjadaniu wszystkich rozumów, które
                    Cię stąd pewnikiem przegoni.. może pisałeś o sobie?

                    Na forum pyta,
                    > jak podejść faceta, z którym już mieszka a on wciąż nie chce
                    > jej za żonę. To nie jest przyzwoite. Facet nie jest święty,
                    > bo mógł z nią nie zamieszkać. Ja go nie pochwalam, ale mu się
                    > nie dziwię.

                    z tego co wiem wątku nie stworzyła sama zainteresowana, tylko osoba ich z otoczenia.

                    > Dziwię się właśnie tej dziewczynie, która chce
                    > oprzeć dziesiątki lat wspólnego przyszłego życia
                    > nie na miłości, szacunku i rozsądku,
                    > tylko na pożądaniu, podstępie i przedmiotowym traktowaniu.
                    > To nie rokuje dobrze.

                    uzasadnisz to jakoś, czy znów wyrok na podstawie Twojego widzimisię?

                    >
                    > Co innego uśmiechać się i prowokować swojego wybranka,
                    > pokazywać swoje dobre strony i flirtować,
                    > a co innego wślizgnąć mu się do łóżka i ciągnąć
                    > w kierunku ołtarza. Taka wyrachowana...

                    czyli prowokowanie, flirtowanie, nakłanianie do decyzji jest ok, a świadoma
                    decyzja o wspólnym zamieszkaniu przed ślubem to już wyrachowanie?

                    > > piernikiem jesteś i piernikiem zejdziesz, gobi. dobrze, że jesteś wyjątki
                    > em.
                    >
                    > Jestem wyjątkiem na tym forum. Tu jest wyjątkowe
                    > zagęszczenie popaprańców. Dzieci wypowiadają się
                    > o dorosłym życiu prezentując tak niewyobrażalną
                    > naiwność i agresję, że ja też niedługo zrezygnuję.

                    gdziekolwiek pójdziesz zetkniesz się z naiwnością i agresją, a to dlatego że sam
                    ją prezentujesz.

                    > Nie zdradzam żony, nie ukrywam pieniędzy, jestem
                    > moherem i piernikiem, i są nas setki tysięcy.
                    > Taka jest prawda.
                    >

                    nie to miałam na myśli pisząc o pierniku. chodziło mi o to, że masz bardzo
                    negatywne podejście do kobiet i nie dopuszczasz myśli, że czasy się zmieniły, co
                    objawia się takimi sformułowaniami jak "wyrachowana dziwka która wślizgnęła się
                    facetowi do łóżka".

                    amen.
                    • gobi05 Re: stać się panną 19.08.09, 16:19
                      > > Najpierw mi powiedz, w którym miejscu napisałem,
                      > > że jest dziwką!
                      > w wątku stylizowanym na gałczyńskiego.

                      Autor nie musi zgadzać się ze wszystkim, co wkłada
                      w usta postaci występujących w utworze. Właściwie,
                      to taka literatura byłaby dość nudna.

                      > > pigułka powodująca u mężczyzny zaręczyny, to ona by ją
                      > > kupiła i potajemnie wrzuciła mu do herbaty!
                      > tzn skazujesz ją za to co wydaje Ci się
                      Dobra - przesadziłem, ale dlaczego niby ja ją skazuję?
                      Napisałem, że dziwię się tej dziewczynie.

                      > > tylko na pożądaniu, podstępie i przedmiotowym traktowaniu.
                      > uzasadnisz to jakoś, czy znów wyrok na podstawie Twojego widzimisię?

                      Wplątać faceta w konkubinat i (chcieć) zmusić
                      do oświadczenia się, to jest właśnie
                      przedmiotowe traktowanie.

                      > chodziło mi o to, że masz bardzo
                      > negatywne podejście do kobiet i nie dopuszczasz myśli, że czasy się zmieniły, c

                      Mam złe zdanie o rozwiązłości, nie o kobietach.


                      > objawia się takimi sformułowaniami jak "wyrachowana dziwka która wślizgnęła się
                      > facetowi do łóżka".
                      To jest twoje sformułowanie.
                      • wanilinowa Re: stać się panną 19.08.09, 18:51
                        gobi05 napisał:

                        > > > Najpierw mi powiedz, w którym miejscu napisałem,
                        > > > że jest dziwką!
                        > > w wątku stylizowanym na gałczyńskiego.
                        >
                        > Autor nie musi zgadzać się ze wszystkim, co wkłada
                        > w usta postaci występujących w utworze. Właściwie,
                        > to taka literatura byłaby dość nudna.

                        chyba się przesłyszałam, napisałeś literatura? :D

                        >
                        > > > pigułka powodująca u mężczyzny zaręczyny, to ona by ją
                        > > > kupiła i potajemnie wrzuciła mu do herbaty!
                        > > tzn skazujesz ją za to co wydaje Ci się
                        > Dobra - przesadziłem, ale dlaczego niby ja ją skazuję?
                        > Napisałem, że dziwię się tej dziewczynie.

                        skazujesz, oceniasz, wydajesz wyrok - nie czepiaj się słówek. tak czy owak
                        wnioskujesz na podstawie swojego wyobrażenia o tym jak ona by się zachowała, a
                        nie na podstawie faktów.

                        > > > tylko na pożądaniu, podstępie i przedmiotowym traktowaniu.
                        > > uzasadnisz to jakoś, czy znów wyrok na podstawie Twojego widzimisię?
                        >
                        > Wplątać faceta w konkubinat i (chcieć) zmusić
                        > do oświadczenia się, to jest właśnie
                        > przedmiotowe traktowanie.

                        na czym polega takie wplątanie? czy zgodzenie się na wspólne wynajmowanie
                        mieszkania podpada już pod knucie?

                        > > chodziło mi o to, że masz bardzo
                        > > negatywne podejście do kobiet i nie dopuszczasz myśli, że czasy się zmien
                        > iły, c
                        >
                        > Mam złe zdanie o rozwiązłości, nie o kobietach.

                        ależ dla Ciebie istnieje tylko rozwiązłość kobiet, w końcu to one wplątują
                        facetów we wspólne mieszkanie, to one włażą nieproszone do łóżek, etc.
                        tak, masz bardzo złe zdanie o kobietach (które pieszczotliwie nazywasz dziwkami).

                        >
                        > > objawia się takimi sformułowaniami jak "wyrachowana dziwka która wślizgnę
                        > ła się
                        > > facetowi do łóżka".
                        > To jest twoje sformułowanie.
                        >

                        tylko i wyłącznie Twoje. ja je tylko zestawiłam w jednym zdaniu.


                        PS: rozumiem że zgadzasz się ze zdaniami których nie wkleiłeś :) może będą z
                        Ciebie ludzie.
                        • gobi05 Re: stać się panną 20.08.09, 10:33
                          > chyba się przesłyszałam, napisałeś literatura? :D
                          Nie zmieniaj tematu, gdzie jest "przepraszam"
                          za twoje pomówienie?

                          > > Napisałem, że dziwię się tej dziewczynie.
                          > skazujesz, oceniasz, wydajesz wyrok
                          Ty to się miałaś w szkole - co lekcja to wyrok!
                          Napisałem, że dziwię się tej dziewczynie.

                          > nie czepiaj się słówek
                          Dlaczego mam nie czepiać się słówek, skoro to dyskusja
                          jest? Twierdzisz że napisałem coś, czego nie napisałem,
                          a za chwilę piszesz, że mam nie czepiać się słówek?
                          Czyli co, mam przyznać od razu, że jesteś najmądrzejsza
                          i że nie zgadzam się z własnymi poglądami? I że napisałem
                          coś, czego nie napisałem?

                          > wnioskujesz na podstawie swojego wyobrażenia o tym jak ona by się zachowała, a
                          > nie na podstawie faktów.
                          A fakty są takie, jak tytuł wątku >>jak "zmusic" chlopaka
                          do oswiadczyn?<< Mój pomysł z "pigułką narzeczeństwa"
                          nie jest wcale daleko od faktów, oj nie.

                          > na czym polega takie wplątanie? czy zgodzenie się na wspólne wynajmowanie
                          > mieszkania podpada już pod knucie?
                          Zaraz mi napiszesz, że ją porwał i więził przemocą.
                          On się zgodził na konkubinat, i tylko tyle.
                          A jej teraz mało i ona chce zmusić go...

                          > > Mam złe zdanie o rozwiązłości, nie o kobietach.
                          > ależ dla Ciebie istnieje tylko rozwiązłość kobiet
                          Faceci się tu nie skarżą, że konkubina nie przyjęła
                          oświadczyn, więc się o mężczyznach nie wypowiadam.

                          > tak, masz bardzo złe zdanie o kobietach (które pieszczotliwie nazywasz dziwkami

                          Łżesz w żywe oczy.

                          > > > objawia się takimi sformułowaniami jak "wyrachowana dziwka która wś
                          > lizgnę
                          > > ła się
                          > > > facetowi do łóżka".
                          > > To jest twoje sformułowanie.
                          > tylko i wyłącznie Twoje.
                          Kłamiesz.

                          > PS: rozumiem że zgadzasz się ze zdaniami których nie wkleiłeś :)
                          Że niby czasy się zmieniły? Bzdura piramidalna,
                          ale odbiega od tematu.
                          I zastanawiam się, dlaczego piszesz to nieszczęsne
                          PS czyli "po podpisie", skoro żadnego podpisu nie ma?
                          Zresztą, jaki sens ma taka konstrukcja przy
                          komputerowej edycji pisma??
                          • wanilinowa Re: stać się panną 20.08.09, 10:47
                            gobi05 napisał:

                            > > chyba się przesłyszałam, napisałeś literatura? :D
                            > Nie zmieniaj tematu, gdzie jest "przepraszam"
                            > za twoje pomówienie?
                            >

                            dobrze się czujesz?
                            odpocznij od forum, bo Ci żyłka pęknie. wszystko co napisałam jest prawdą, więc
                            albo blefujesz wyrachowaniem, albo nie zdajesz sobie sprawy jakie posty
                            wcześniej wysmarowałeś.

                            pozdrawiam i żegnam, lub jak wolisz EOT. (w wolnym tłumaczeniu oznacza to, że
                            możesz mnie jeszcze trochę powyzywać bez ryzyka że Ci jeszcze odpiszę - jeśli ma
                            Ci to pomóc w uratowaniu twarzy, to śmiało sobie poużywaj)
                            • gobi05 Re: stać się panną 20.08.09, 11:31
                              > > Nie zmieniaj tematu, gdzie jest "przepraszam"
                              > > za twoje pomówienie?
                              > dobrze się czujesz?

                              Jeżeli twierdzisz, że coś napisałem,
                              to nic prostszego niż podać cytat i link.
                              Ja mam gorszą sytuację, bo nie istnieją cytaty
                              udowadniające, że tego nie napisałem.

                              > odpocznij od forum, bo Ci żyłka pęknie.
                              Dzięki za troskę, sam umiem dbać o siebie.


                              > wszystko co napisałam jest prawdą, więc
                              > albo blefujesz wyrachowaniem, albo nie zdajesz sobie sprawy jakie posty
                              > wcześniej wysmarowałeś.
                              Sprawdzam!
                              Cytaty i linki poproszę. Jak na razie to widzę tylko
                              twoją inwencję: tu wyciąć - tam wkleić, trochę z tego
                              wątku - trochę z tamtego, opluć mnie a w następnym
                              poście przyklepać.
                              Zacznijmy od wyrachowanej dziwki - gdzie napisałem
                              takie połączenie wyrazów?
                              Dalej - na jakiej podstawie twierdzisz, że "Oświadczyny
                              vice versa" mają coś wspólnego z wątkiem szarej skarpetki?
                              I dlaczego niby opinia wypowiadana przez konkubenta
                              ma wyrażać moje zdanie?
                              Na jakiej podstawie stwierdziłaś, że mam bardzo złe zdanie
                              o kobietach (w ogólności) i że je nazywam dziwkami?
          • skarpetka_szara Re: stać się panną 17.08.09, 18:09
            tak. Elizabeth Taylor i ktorys z jej 8smiu mezow.
          • eye-witness Re: stać się panną 18.08.09, 11:52
            tak, slyszalam.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: stać się panną 15.08.09, 00:06
        Rozumiem, ze dla Ciebie w malzenstwie chodzi wylacznie o seks. Ale inni ludzie
        inaczej postrzegaja kwestie uczuc - bardziej romantycznie i spontanicznie, a
        mniej chlodno i wyrachowanie.
        • gobi05 Re: stać się panną 15.08.09, 08:39
          > Rozumiem, ze dla Ciebie w malzenstwie chodzi wylacznie o seks.

          Rozumiem, że dla Ciebie małżeństwo i seks to dwie
          oddzielne i niepowiązane sprawy. Możesz mieć seks
          bez małżeństwa, małżeństwo bez seksu, małżeństwo
          z jednym a seks z drugim... Tak spontanicznie
          i romantycznie.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: stać się panną 19.08.09, 18:04
            Malzenstwo i seks to nie sa dwier oddzielne sprawy. Wrecz przeciwnie, ale poza
            seksem jest tez wiele innych wiezow. Nawet wobec prawa, co najmniej trzy.

            A seks, owszem, mozna miec bez malzenstwa, a malzenstwa bez seksu (po rotkim
            czasie obopolnej fascynacji) sa niestety czestym zjawiskiem.
      • belladona82 Re: stać się panną 02.09.09, 19:12
        gobi05 napisał:

        > Jak można urządzać zaręczyny z konkubiną?
        > Zaręczyny to krok w kierunku małżeństwa, wspólnego
        > życia itd. W opisanej sytuacji ja w ogóle nie widzę
        > powodu do zaręczyn. Bo niby co - po zaręczynach
        > będą mogli spotykać się już bez przyzwoitki??
        >
        > > co zrobic aby przyspieszyc ten process?
        > > 5)inne?
        > Tak, to jest bardzo proste, choć trochę bolesne,
        > bo duma boli. Trzeba przywrócić normalność.
        > A) Zakończyć konkubinat nie bacząc na koszty,
        > bo honor nie ma ceny.
        > B) Przestać zgadzać się na seks. Że co, że ona
        > to lubi? Nie ma znaczenia. Chcesz szacunku, chcesz
        > żeby ktoś brał pod uwagę twoje zdanie, potrzeby,
        > pragnienia - szanuj się sama.
        > C) Porozmawiać z tym mężczyzną. To nie jest żaden
        > Maciuś (Ziutek, Feluś), tylko Maciej (Józef, Feliks) -
        > dorosły mężczyzna i ma podjąć dorosłą decyzję.
        > To nie jest zamieszkanie na chwilę z lachonem.
        > O małżeństwie trzeba rozmawiać jasno, a nie puszczać
        > aluzje albo dawać sygnały powieką lub małym paluszkiem
        > i czekać aż wybranek się domyśli.
        >
        Zgadzam się całkowicie. Czasami trzeba podjąć trudną decyzję. Trudno, że "duma
        boli". Boli przez jakiś czas, niekiedy ma się przeciwko sobie wielu ludzi,
        którzy nie mogą zrozumieć, jakim prawem ktoś po kilku latach ośmiela się prosić
        o zalegalizowanie związku. Kiedy jasno się powie o swoich oczekiwaniach, można
        się dowiedzieć wielu rzeczy o swoim partnerze, zarówno dobrych jak i złych.
        Można też dowiedzieć się co tak naprawdę o nas myśli. Nie zawsze jest to
        przyjemne, ale w pewnym momencie trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.
    • jan_hus_na_stosie Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 00:16
      zapewne Cię nie kocha, być może jest z Tobą z wygodnictwa i dla seksu

      usatysfakcjonowana odpowiedzią?
      • lacido Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:05
        Ty brutalu ;/
        • jan_hus_na_stosie Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:18
          oj tam, od razu brutalu
          • lacido Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:21
            a jak inaczej?
            mogłeś to ująć tak: zastanów się czy dla niego priorytetem nie są tylko uciechy
            cielesne ;)
            • jan_hus_na_stosie Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:30
              ale mi nie chodziło tylko o uciechy cielesne, ale może także mu pierze, gotuje,
              prasuje etc. może facet nie chce się z nią żenić w ogóle, ale aktualny stan
              rzeczy mu po prostu odpowiada :)
              • lacido Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:41
                i inne korzyści płynące z tytułu bycia razem :P
      • ruda.ryba Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 14:19
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > zapewne Cię nie kocha, być może jest z Tobą z wygodnictwa i dla
        seksu
        >
        > usatysfakcjonowana odpowiedzią?
        >

        no jakiś sensowny chłop się wreszcie wypowiedział, dosadnie ale
        prawdziwie
        • skarpetka_szara Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 17.08.09, 18:16
          No WLASNIE. To jest bardzo realne ze ta zwloka przez faceta jest
          tylko gra na czas - ze moze "cos lepszego sie zdarzy". Ja mysle ze
          naprawde sa fajna para, ale kto wie co w chlopa glowie siedzi?

          > jan_hus_na_stosie napisał:
          >
          > > zapewne Cię nie kocha, być może jest z Tobą z wygodnictwa i dla
          > seksu
          > >
          > > usatysfakcjonowana odpowiedzią?
          > >
          >
          > no jakiś sensowny chłop się wreszcie wypowiedział, dosadnie ale
          > prawdziwie
          • ruda.ryba Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 17.08.09, 19:18
            skarpetko,
            ja bardzo doradzam rozmowę na takie tematy, jeśli tylko macie taką
            możliwośc, z jakimiś mądrym facetem, np. ojcem, starszym bratem, czy
            dobrym kolegą - wiem, że nie każda ma taką relację, która pozwala na
            rozmowę na takie, bądź co bądź intymne tematy, ale jeśli tylko macie
            to porozmawiajcie - tu męski punkt widzenia - jeśli szczery jest
            bardziej wartościowy niż złoto :) i chbya bardziej do kobiety
            przemówi niż inna kobieta (choćby mówiła to samo co facet :)

            skarpetka_szara napisała:

            > No WLASNIE. To jest bardzo realne ze ta zwloka przez faceta jest
            > tylko gra na czas - ze moze "cos lepszego sie zdarzy". Ja mysle
            ze
            > naprawde sa fajna para, ale kto wie co w chlopa glowie siedzi?
            >
            > > jan_hus_na_stosie napisał:
            > >
            > > > zapewne Cię nie kocha, być może jest z Tobą z wygodnictwa i
            dla
            > > seksu
            > > >
            > > > usatysfakcjonowana odpowiedzią?
            > > >
            > >
            > > no jakiś sensowny chłop się wreszcie wypowiedział, dosadnie ale
            > > prawdziwie
    • alpepe tu mądra rada 15.08.09, 08:41
      Nie zmuszać. Zakomunikować: moje priorytety to małżeństwo i dzieci. Mam 27 lat,
      więc nie jestem pewna, ile mam czasu na realizację tego celu. Skoro Twoje
      priorytety są inne, to życzę Ci dużo szczęścia i dziękuję za wspólne lata.
      A potem odejść bez wzdychania, tęsknoty i "bo ona go kocha" i zacząć szukać
      facetów, którzy mają takie same priorytety.
      • jan_hus_na_stosie Re: tu mądra rada 15.08.09, 11:13
        myślisz, że skarpetka zdobędzie się na taką odwagę? szczerze w to wątpię
        • alpepe Re: tu mądra rada 15.08.09, 11:22
          Eee, ona ma ponoć męża i doskonałe partnerstwo w małżeństwie (vide wątek o
          koleżance oszukującej męża co do finansów), inna sprawa, że ona pisze masę
          podpuch na tym forum, raz się nawet przyznała, więc nie zdziwiłabym się w sumie,
          gdyby jej małżeństwo było również wytworem jej wyobraźni.
          • ruda.ryba Re: tu mądra rada 15.08.09, 14:21
            alpepe napisała:

            > Eee, ona ma ponoć męża i doskonałe partnerstwo w małżeństwie (vide
            wątek o
            > koleżance oszukującej męża co do finansów), inna sprawa, że ona
            pisze masę
            > podpuch na tym forum, raz się nawet przyznała, więc nie
            zdziwiłabym się w sumie
            > ,
            > gdyby jej małżeństwo było również wytworem jej wyobraźni.

            No tak, ale z drugiej strony temat jest chyba dość często
            występującym problemem.
          • skarpetka_szara Re: tu mądra rada 17.08.09, 18:17
            Tak jak Twoje dzieci?
      • nothing.at.all Re: tu mądra rada 18.08.09, 09:20
        To jest proste do napisania, dużo trudniejszego do realizacji.
        Życzę Ci abyś nigdy nie musiała tak postepować, bo to cholernie
        trudne.
    • sundry Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 11:19
      Pojawia się jeszcze pytanie,skąd termin 4-letni.Skąd wie,że akurat
      za 4 lata będzie gotowy? Chyba trzeba wyjaśnić,co go powstrzymuje
      przed braniem ślubu.Przecież skoro mieszkają razem,to ślub
      praktycznie nic nie zmienia.
      • silic Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 11:34
        Skoro nic nie zmienia to nie ma powodu by go brać.
        Inna sprawa, że postawa panny jest smieszna - chce zaręczyn ale to chłopak ma to
        zrobić. Kolejna księżniczka.
        • sundry Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 11:38
          Ja to napisałam raczej z punktu widzenia tego faceta,czego on się
          boi,skoro poza kwestiami prawnymi będzie tak samo?
          • skarpetka_szara Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 17.08.09, 18:22
            ja podejrzewam (i moja kolezanka tez) ze chlopak ma opory bo jego
            rodzice mieli rozwod. ale jak to jest naprawde? nie wiem.
            • ruda.ryba Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 17.08.09, 19:23
              skarpetka_szara napisała:

              > ja podejrzewam (i moja kolezanka tez) ze chlopak ma opory bo jego
              > rodzice mieli rozwod. ale jak to jest naprawde? nie wiem.

              może nich ten chłopiea pójdzie do psychologa jeśli sam nie potrafi
              sobie poradzić z tą blokadą
              • czwarty.wymiar Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 11:24
                Równie dobrze taką głupią radę można dać w drugą stronę: niech ta dziewczynka idzie do psychologa, skoro brak ślubu aż tak ją drąży.
            • sundry Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 19.08.09, 19:22
              I po 4 latach te opory miną?
              • belladona82 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 02.09.09, 19:21
                Mężczyźni bywają niezwykle wrażliwi i chwiejni jeśli chodzi o podejmowanie
                decyzji o ślubie. Targają nimi różne wątpliwości i rozterki. Mają psychiczne
                blokady, złe doświadczenia z dzieciństwa. Nie chcą ranić siebie i innych
                niewłaściwą decyzją, jak również czekają na lepszy okres w finansach, pracy,
                pogodzie, sytuacji politycznej itp.(niepotrzebne skreślić).
                Gdy jednak na horyzoncie pojawia się inna kobieta, która im się bardziej podoba
                podejmowanie decyzji potrafi im przychodzić zaskakująco łatwo.
        • jan_hus_na_stosie Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 11:45
          silic napisał:

          > Inna sprawa, że postawa panny jest smieszna - chce zaręczyn ale to chłopak ma t
          > o
          > zrobić. Kolejna księżniczka.

          może skarpetka_szara trafiła na faceta feministę, który jest zdania, że
          mężczyzna jak i kobieta mają RÓWNE prawa w kwestii wychodzenia z inicjatywą
          małżeństwa :]

          no ale szara_skarpetka najwidoczniej lubi facetów feministów, patrz jej
          wątek

          choć ten jej wątek trąci lekką hipokryzją w tej sprawie ;)
          • dymna Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 20:42
            Ja tego nie rozumiem: skarpetka pisze o JAKIEJŚ innej parze. A nie o sobie.
            Przeczytałam cały wątek i nie ma słowa o tym, że to ona jest w tej sytuacji.

            A tu cały czas jest atakowana jako główna bohaterka.

            O co kaman?
        • ruda.ryba Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 17.08.09, 19:22
          silic napisał:

          > Skoro nic nie zmienia to nie ma powodu by go brać.
          > Inna sprawa, że postawa panny jest smieszna - chce zaręczyn ale to
          chłopak ma t
          > o
          > zrobić. Kolejna księżniczka.
          >

          nie wiem czy zrozumiałam - Ty uważasz, że kobieta ma się mężczyźnie
          oświadczać?
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:35
        Slub moze zmieniac cos - nie koneicznie w relacji ludzi, ale np. w nastawieniu
        rodziny. Moze ten facet nie jest gotowy/chetny, zeby dac sobie wejsc rodzinie na
        glowe?

        Np. jedna moja kolezznaka, mowi, ze chociaz mieszkala, ze swoim facetm rok przed
        slubem i byla z nim ilka lat, to dopiero po slubie jego rodzina naprawde ja
        zaakceptowala. No i zaczeli ich owiedziac ze zdwojona energia. tez bym nie
        chciala ciaglych odwiedzin tesciow.


        A moze facte chce zarobic troche pieniedzy, zbey bylo go stac na ich slub? Zbey
        nie odbylo sie to na warunkach rodziny? Chce w ten sposob zademosntrowac swoja
        niezaleznosc.

        Powodow moze byc wiele.
      • nanai11 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 02.09.09, 19:46
        No tak, dziewczyn głupich nie brakuje...
    • ravny Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 11:36
      Najpierw zrobić chłopakowi przez kilka tygodni super lody, nieziemski seks od
      którego będzie odlatywał,
      potem zacząć częściej wychodzić z domu, później wracać z pracy, seks z
      chłopakiem ograniczyć i myśleć o czymś wieczorami z maślanymi oczami

      Jeśli chłopakowi zależy by nadal mieć nieograniczoną dostępność seksu z nią oraz
      wikt i opierunek (w końcu po to zamieszkali razem i po to jej wciska obietnice
      małżeństwa za kilka lat), to przyleci z pierścionkiem, żeby kochanka mu nie
      zwiała do innego.
      • jan_hus_na_stosie Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 11:39
        a gdzie w tym wszystkim miejsce na miłość? :)
        • martishia7 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 11:41
          Pfff, też coś Janie!!

          My tu rozprawiamy o małżeństwie, a nie o miłości ;-)
        • ravny Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 11:55
          Miejsca na miłosć jest aż nadto w małżeństwie. Można ją praktykować do woli i
          będzie konieczna by przez lata z drugą osobą wytrzymać.

          Jeśli się siebie nie kocha to komuś też się miłości nie da. A godzenie się
          kobiety na bycie kochanką i sprzątaczką mężczyzny, za oddalone w czasie
          obietnice czegoś co może nigdy nie nastąpić, to brak miłości do siebie i powód
          do narastającej frustracji. Gdy chce małżeństwa i dzieci to musi to sobie sama
          zorganizować a nie czekać aż ktoś za nią to załatwi.
          Ostatnio co weekend wesela - z obserwacji wynika jasno, jak kobieta chce wydać
          się za mąż to to zrobi, jeśli by miała czekać aż się mężczyzna zdecyduje to może
          sobie czekac i do śmierci.
          Już teraz dała mężczyźnie seks i obsługę decydując sie na mieszkanie z nim - to
          niby po co mu teraz ślub? Zewnętrznie- tylko zmiana sytuacji, typu dziecko w
          drodze albo potrzeba wspólnego kredytu z ulgą na nowe mieszkanie może go zmusić
          do decyzji o ślubie. Jeśli takie zmiany się nie zapowiadają to tylko zagrożenie
          utratą kobiety może jego myśli uruchomić- ale musi mu na tej kobiecie zależeć,
          więc najpierw trzeba mu pokazać swoje zalety żeby poczuł co może stracić. Za
          4 lata dzewczyna będzie miała 32 lata, a facet może się rozmyślić. Gdzie wtedy
          ona znajdzie nowego ojca dla swoich przyszłych dzieci? Może stracić szansę na
          założenie rodziny.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:44
            Dziwnie przedstawiasz kwestie zwiazkow; jakby plcie mialy odmienna wizje relacji
            i prowadzily jakas wojne podkopowa, pt. kto kogo wystrychnie na dudka, czyli
            albo babie uda sie zaciagnac chlopa do oltarza, albo facet triumfalnie wyjdzie z
            opresji i sie ustawi - czyli darmowy seks, wikt i opierunek bez koniecznosci
            malzenstwa.

          • dymna Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 20:46
            Zgadzam się.

            Ale dlaczego mówi się, że to kobieta "daje seks". A on jej go nie daje? Tak
            jakby kobiety musiały się w tym względzie poświęcać.
      • sundry Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 11:44
        Taa,robienie lodów jako niezawodny sposób na zaręczyny..Żeby napić
        się piwa,nie trzeba kupować browaru.
    • allerune Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 11:59
      Gdyby moja dziewczyna coś takiego zrobiła to:

      > 1)dac mu limit czasowy?
      Opowiedziałbym jej limitem czasowym na wyprowadzkę - 1 dzień

      > 2)czekac cierpliwie nie napierajac?
      Nie możesz czekać cierpliwie nie napierając, bo każda najdrobniejsza niezgodność
      zostanie zwielokrotniona o czynnik frustracji tym spowodowanej

      > 3)rozmawiac o tym czesto? typu:"chcialabym miec dowod ze
      > jestesmy "na serio", ze czas prob sie skonczyl, ze nie jestem tylko
      > zabawka na ten czas.

      To chyba najlepsze wyjście. Wtedy on też będzie miał coś do powiedzenia. Np
      będzie próbował Ci wytłumaczyć, że bycie na serio to to co się do siebie czuje,
      a nie obrączka na palcu i to co teraz odstawiasz to po prostu podążanie za modą
      i presją społeczną.

      > 4)odejsc?

      jeśli numer 3 nie pomoże Ci zrozumieć, że brak ślubu to nie koniec świata, to
      chyba to jest najlepsze wyjście

      A co do innych rzeczy, przejechać się na zachód i zobaczyć jak ludzie żyją w
      cywilizowanych krajach, gdzie religia nie wyznacza każdemu rytmu dnia.
      • sundry Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:25
        Po co tu wtykasz religię? Gdzie była mowa o tym,że ona chce
        kościelny brać? Skoro mieszkają razem,to domniemywałabym raczej,że
        nie są zbyt religijni.
        • alpepe Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:31
          mnie tam najbardziej się pobałą ta wzmianka o krajach na zachód od Polski, aż
          się sama dziwię, ile tu w Berlinie białych młodych par z dziećmi i obrączkami na
          palcach.
          • sundry Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:32
            Forum ma to do siebie,że bez wzmianki o katolandzie i zaściankowych
            Polaczkach prawie żaden wątek obyć się nie może:)
            • alpepe Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:41
              to, to nic, ale jakbym ci coś opowiedziała o co niektórych z tego forum, to byś
              się zdziwiła. Ludzie zdecydowanie za mocno się odkrywają, a potem dziwią się, że
              oni tacy doskonali, a nie mogą sobie znaleźć dziewczyny, tymczasem wystarczy
              poczytać ich posty i jasność temacie.
        • jan_hus_na_stosie Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:31
          z tego co kojarzę skarpetka jest ateistką
          • skarpetka_szara Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 17.08.09, 18:30
            jestem agnostykiem. czyli trafiles tak samo jak mowiac ze ten
            watek jest o mnie.

            • dymna Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 20:50
              No w końcu zareagowałaś, skarpetko.

              Przez cały wątek wszyscy mówią, że to o Tobie.
        • allerune Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 16.08.09, 12:28
          > Po co tu wtykasz religię

          religia sama się wszędzie wtyka, przez nią miałem wiele problemów w swoim życiu,
          widzę, że inni mają podobne.
          Ludzie u nas nie mogą sobie normalnie sami zamieszkać, żeby nie słyszeć
          lamentów, że to nie do pomyślenia, że to nie PO KATOLICKU, ble ble ble.

          Z babć i matek przechodzi to często na młodych ludzi, którzy mając wpajane to od
          dziecka, sami zaczynają myśleć, że to "nie do pomyślenia", żeby chłopak nie
          oświadczył się dziewczynie po 2 latach... SORRY :-/
    • plastelinka.czerwona Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 12:05
      Niech ona się oświadczy. Wyjaśni się wszystko.
      • ruda.ryba Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 14:02
        plastelinka.czerwona napisała:

        > Niech ona się oświadczy. Wyjaśni się wszystko.

        Ja bym jej jednak doradzała, żeby się dziewczyna nie
        kompromitowała :)
    • ruda.ryba Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 13:59
      > 1)dac mu limit czasowy?
      Powinna wtedy pamiętać, że limit czasowy daje tym samym rownież
      sobie + wiedzieć co nastąpi po upływie tego limitu (?)

      > 2)czekac cierpliwie nie napierajac?
      Ok, ile czasu jest w stanie cierpliwie czekać? i czy warto udawać
      przez ten czas przed samą sobą, że nie chce czegoś czego chce.

      > 3)rozmawiac o tym czesto? typu:"chcialabym miec dowod ze
      > jestesmy "na serio", ze czas prob sie skonczyl, ze nie jestem
      tylko
      > zabawka na ten czas.
      Piszesz, że nie lubi o tym rozmawiać, tzn., że już o tym rozmawiali
      i ten temat go nie interesuje i jest dla niego niewygodny, z czego
      łatwo wnioskować, że to nie jego plan, ścieżka, ani zamiar.
      Nie usprawiedliwiaj kolesia tym, że jego rodzice są rozwiedzeni. Nie
      próbuj też interpretacji, że faceci są tacy tępi, że trzeba im
      powtarzać jedną rzecz tysiąc razy - to nie jest prawda w przypadku
      tego rodzaju problemu, jeśli to nie jest temat, który go interesuje
      nie będzie go kontynuował. Dziewczyna więc będzie walić głową w mur
      uzprawiedliwiając sobie ładnie następujący po tym ból głowy różnymi
      rzeczami (np. że pochodzi z rodziny gdzie rodzice są rozwiedzeni).


      > 4)odejsc?
      Skoro mają inne oczekiwania w stosunku do sposobu kreowania swojej
      przyszłości co wydaje się wyłaniać z tego co napisałaś to jest to
      opcja do poważnego rozważenia.

      > 5)inne?
      Powinna spędzić dzień lub dwa sama z sobą i porozmawiać z sobą o
      tym, czego ona chce od życia i czego oczekuje od partnera i związku,
      łącznie z kwestiami takiami jak formalizacja związku, dzieci itp. (w
      oderwaniu od tego kolesia) a potem się zastanowić czy ten facet ma
      tak samo ustawione priorytety i czy otrzymuje od niego to co dla
      niej jest najważniejsze do otrzymania od mężczyzny.


      Moja opinia co do tego co npisałaś: ten związek nie ma przed sobą
      przyszłości jakiej ona oczekuje od tego związku.
    • panismok Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 15.08.09, 15:44
      5. Inne
      Nie zrywać związku (spotykać się, i owszem) ale przestać razem mieszkać.
      Wyprowadzić się lub wyprowadzić jego.
      Zaznaczyć, że on i związek są ok, ale wspólne mieszkanie było złym pomysłem na
      tym etapie, można napomknąć, że więcej świętego spokoju i luzu będzie miała w
      pojedynkę.

      Jeśli będzie miała dość charakteru, żeby uprzeć się przy takiej decyzji, na
      pewno się sporo dowie o swoim partnerze...

      Wg mojej wiedzy i doświadczenia fakt, że się ze sobą mieszka, demotywuje do
      podjęcia decyzji o ślubie. Czasem nie tylko faceta.
    • dziala_nawalony a co potem mozesz mu wiecej dac,niz teraz ? 16.08.09, 22:02
      nie zmusisz go.Spowszednials mu, jestes dawno odkryta i
      przebrzmiala tajemnica.
    • skarpetka_szara Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 17.08.09, 18:46
      No wiec dzieki wielkie za rady. Sama nigdy nie bylam w takiej
      sytuacji a tez mam zupelnie inne podejscie do tych spraw wiec nawet
      nie umialam sie postawic w tej sytuacji aby racjionalnie doradzic.

      Szczerze mowiac po tych wszystkich radach mam wiekszy metlik w
      glowie niz przedtem. Wiec chyba nie bede dziewczynie nic radzic,
      oprocz szczerej rozmowy (jeszcze raz) i uszanowania wyboru
      partnera.

      Osobiscie podobala mi sie rada aby sie zareczyli, ale ze
      zrozumieniem ze slub dopiero za 4 lata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka