Dodaj do ulubionych

Zaufanie...

30.08.09, 03:24
Nie ufam nikomu...I nie jest mi z tym źle,wręcz przeciwnie :)
Mam w życiu paru przyjaciół,faceta z którym się spotykam...Ale nie umiem ,nie
jestem w stanie zwierzyć im się,kiedy mam poważny problem,sama wolę go
rozwiązać,uporać się z nim.Jak nauczę się o nim mówić przyjaciołom,oznacza
to,że sama już go przeanalizowałam,uporałam się z nim.W większości jednak
przypadków,wolę nie opowiadać o swoich rozterkach,czułabym się
upokorzona-zwierzając się komuś z niepowodzeń...
Poza tym ludzie są tylko ludźmi-nigdy nie wiadomo,kiedy najlepszy przyjaciel
stanie się zaciekłym wrogiem...Lepiej trzymać dystans.
Na zakończeniu,zaznaczę,że nie czuję się z tego powodu nieszczęśliwa,jak do
tej pory dobrze na tym wychodzę...Nikt nie jest w stanie mnie zranić :)
Przyjaciele,partnerzy często zarzucają mi brak zaufania...?!A ja nie potrafię
zrozumieć ich pretensji...

Czy są tu osoby,które przejawiają podobne tendencje?I nie traktują braku
zaufania jako problemu?

P.S
a tak w ogóle jestem po flaszce Smuglera ;)
Obserwuj wątek
    • potworski Hermina 30.08.09, 03:27
      Dzwonił naczelnik=mówił, żebyś przestawiła swojego Poloneza, bo blokuje wjazd
      dla śmieciarki. Chcesz tonąć w śmieciach?
    • asmarabis Re: Zaufanie... 30.08.09, 09:01
      ja tez tak mam, jestem baaardzo zdystansowana, dlatego lubie swoje
      problemy rozstrzasac na forum, czesto sa to rzeczy o ktorych wstydze
      sie komukolwiek powiedziec, a tutaj raz ze mozna sie wygadac to
      jeszcze kilka/kilkanascie osob sie wypowie na raz ze swojego punktu
      widzenia co daje potem do myslenia....
    • lew_ Re: Zaufanie... 30.08.09, 09:09
      Herminko czy Ty nie spisz w nocy??:))
      • nanai11 Re: Zaufanie... 30.08.09, 10:36
        Strasznie smutni ludzie...
    • jan_hus_na_stosie Re: Zaufanie... 30.08.09, 11:10
      hermina25 napisała:

      > Nie ufam nikomu...I nie jest mi z tym źle,wręcz przeciwnie :)

      albo okłamujesz samą siebie albo proponuję wizytę u psychologa

      tak czy inaczej szczerze współczuję
    • horpyna4 Re: Zaufanie... 30.08.09, 12:17
      Nie jest Ci z tym źle i dobrze na tym wychodzisz - to w czym problem?
      • jan_hus_na_stosie Re: Zaufanie... 30.08.09, 12:25
        jak się czegoś nie ma i nie potrafi tego zdobyć (np. ze strachu przed porażką)
        to trzeba sobie wmówić, że się tego w ogóle nie potrzebuje

        czasem trzeba dużo sobie wmawiać, ciągle powtarzać - nie potrzebuję tego, nie
        potrzebuję tego

        trzeba publicznie manifestować, że się tego nie potrzebuje wówczas łatwiej
        oszukać samego/samą siebie
        • murzynier Re: Zaufanie... 30.08.09, 12:26
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > trzeba publicznie manifestować, że się tego nie potrzebuje wówczas łatwiej
          > oszukać samego/samą siebie

          nie przesadzałbym z tą analizą, hermina była pijana, zobaczymy czy utrzyma
          stanowisko na trzeźwo :)
          • butterflymk Re: Zaufanie... 30.08.09, 12:33
            no tak, była pijana, ale podobno po pijaku wychodzi z człowieka cała prawda..
            chyba że były to pijackie żale.... :p
            • jan_hus_na_stosie Re: Zaufanie... 30.08.09, 12:37
              nie była taka pijana, pisała poprawnie gramatycznie, używała polskich znaków
              diakrytycznych i nie robiła literówek :)
              • butterflymk Re: Zaufanie... 30.08.09, 12:40
                no może i tak,
                ale ciekawe jak by brzmiała jakby nam to czytała...:p
    • kitek_maly Re: Zaufanie... 30.08.09, 13:26

      Wzruszające... Prawie tak samo bardzo jak zwierzenia Pięknej i Wyrafinowanej i
      Aurelii Aux.
    • stesticko Re: Zaufanie... 30.08.09, 13:46
      No cóż. Ja mam tak samo. Nikomu tak do końca nie ufam. Tylko że nie jest mi z
      tym dobrze...
    • jack20 Re: Zaufanie... 30.08.09, 14:01
      Sytuacja nie do pozazdroszczenia i chyba po flaszce whisky zdajesz sobie z tego
      ciut sprawe. "I nie jest mi z tym źle,wręcz przeciwnie" - brzmi w tym kontekscie
      nieprzekonywujaco
      Nie warto zakladac bowiem a`priori, ze nuie jest sie zdolnym do zaufania innym.
      Mozna zaufaanie wykluczyc na paru plaszczyznach ale nie na wszystkich i sama
      tego zaufania moze bedziesz szukala jeszcze.
      Jest to rodzaj kalectwa, przynajmniej duchowego i sama sie o tym kiedys
      przekonasz. Sama bedziesz szukala wtedy gdzie tkwi blad twojego myslenia, jesli
      zdania oczywiscie nie zmienisz.
    • factory2 Re: Zaufanie... 30.08.09, 23:10
      To w końcu nie ufasz nikomu, czy masz kilku przyjaciół?
      Mylisz pojęcia - dążenie do samowystarczalności, samodzielne rozwiązywanie
      problemów nie jest tożsame z deficytem zaufania do wszystkich.
      Zbytnio identyfikujesz się ze swoim ja idealnym i stosujesz autoprezentację pt.
      autopromocja. To nie ma nic wspólnego z tym, że nie potrafisz zaufac ludziom -
      masz niestabilną samoocenę i jesteś niepewna siebie.
    • hermina26 Re: Zaufanie... 31.08.09, 08:44
      Dzieńdobry Hermino:)
      To dziwne, ze nie jest Ci z tym zle, ze nikomu nie ufasz! Choć ja
      ufałam kilku osobą, a później się zawiodłam! Więc może Twoja życiowa
      strategia rozwiązywania problemów jest dobra! Ja to lubie sobie po
      winku powylewać żale i pogoadać o problemach, posłuchać mądrych lub
      nie madrych rad, poużalać się nad sobą! Nie myślę ,że to słabość czy
      upokorzenie powodzieć ludziom, którch się lubi, że coś nam w życiu
      niewyszło!
      Z drugiej strony to masz racje, ze jak trzymasz pewien dystans czy
      nie okazujesz szczególnej wylewnosci czy zaufania to nie narażasz
      się na emocjonalna zdradę, bo nie odkrywasz sie przed kimś! No mi
      calkiem niedawno zdażył sie taki skrajny emocjonalno-uczuciowy
      ekshibicjonizm, na dodoatek w stosunku do mężczyzny (o ja głupia!),
      i mam takiego moralniaka, że głowa boli! Urągam sobie w myślach od
      kretynek pustych i nawinych i żaluje bardzo! Tymniemniej aczkolwiek
      ta absolutna otwrtość dała mi przez pewien krótki okres bardzo wiele
      radości! Nauczyła mnie też niestety, przynajmniej na pewien czas, że
      ludzie zupelnie bezinteresownie i świadomie wykorzystują otwartośc
      takiego pustaka jak ja do poprawienia (chyba, nie wiem, bo jeszcze
      tego nierozszyfrowałam) sobie ego!
      No i abstrahując od wątku powyższego (nie wiem czy mogę - jestem
      świeżynką na tym forum) to żałuje, że urwała nam sie nasza zeszło
      piątkowa konwersacja, zapowiadająca się BARDZO interseująco, ale
      byłam tydzień w górach i niezdążyłam podrążyć tematu książkowego!
      Pozdrawiam serdecznie
    • donyaa Re: Zaufanie... 01.09.09, 10:55
      U mnie sytuacja wygląda podobnie, z tym jednak, że nie wynika to z
      braku zaufania. Bo np. swojemu facetowi ufam, przyjaciołom również,
      ale jakoś nie lubie obarczać ludzi swoimi problemami. Wole sobie je
      sama rozwiązać, bo jestem typem zosi samosi. Z resztą, nie
      chciałabym żeby bliscy pomagali mi rozwiązywać jakies moje problemy
      czy problemiki. Irytuje mnie jak wyolbrzymiają problemik i ignorują
      problem.
    • klara005 Re: Zaufanie... 01.09.09, 10:58
      nie jak bynajmniej nie mam tak jak Ty, gdy zale sie komus to jest m,i latwiej i lzej, chyba masz problemy z okazywaniem uczuc...

      ----
      jak hipnotycznie sprawiać, żeby Twój orgazm trwał po kilka lub kilkanaście minut? oswieconykochanek.pl/
    • hermina25 Re: Zaufanie... 01.09.09, 13:06
      Kurcze,dramatycznie to wszystko zabrzmiało ;) ,ale byłam pod wpływem używek ;)
      Generalnie chodziło mi o to,że sama rozwiązuje swoje problemy i nie potrafię się
      z nich zwierzać...tylko tyle.Nie jestem nie pewna siebie,wręcz przeciwnie ;)
      Wracając do znajomych,to traktuję ich jako rozrywkę,nie są dla mnie formą
      terapii i konfesjonałem ,bo sama radzę sobie ze wszelkiego rodzaju problemami ...
    • green_basik Re: Zaufanie... 01.09.09, 13:19
      Ja ufam wszystkim, ale to dlatego, że jestem upośledzona. Lekko, dziad mnie
      zdiagnozował.Dziad jest wybitnym psychologiem - wiele razy był badany przez
      psychologów.
      Miał problemy z agresją.

      > P.S
      > a tak w ogóle jestem po flaszce Smuglera ;)

      Alkoholizm jest uleczalny.
      • hermina25 Re: Zaufanie... 01.09.09, 13:25
        nie,nie alkoholikiem to ja jeszcze nie jestem,co najwyżej małym pijaczkiem ;)))
        O rany,taki psycholog,to była by dopiero dla mnie męczarnia,dlatego unikam ich
        jak ognia :) Sama wolę być "psychologiem" dla moich znajomych :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka