stasi1
02.11.21, 17:24
Rozmawiałem dzisiaj z jedną kobietą. Okazało się że mama(90 lat, może trochę mniej) jednej z jej znajomych (pewnie codziennie się widują) się rozchorowała na covida. Na pytanie gdzie złapała bo przecież nigdzie nie bywa? Okazało się że wirusa miała jedna z dziewczyn co razem bywają na kółku różańcowym( właśnie ta mnie podwiozła w niedzielę jak wracałem z kościoła). Mówię przecież że ją widziałem, on- już podobno wyzdrowiała.
To stwierdzam że skoro ona jest chora(ta 90 latka) to przez nią musi być chora i jej córka i moja rozmówczyni. Więc się oddalam.
Jestem w domu i sobie myślę : przecież tą 90 latkę (prywatnie jak dla mnie to matka mojego kumpla z podstawówki) widziałem w niedzielę jak jechałem na rowerze. A że jestem w miarę towarzyski zszedłem z roweru i z 200 metrów przeszliśmy dalej razem oddzieleni tylko moim rowerem. W połowie drogi doszła druga kobieta z tego samego kółka różańcowego.
I mam zagwozdkę. Ja jestem szczepiony , szczepieni nie mają nawet kwarantanny nawet jak mieszkają z chorym. Tak ma moja znajoma która mieszka ze swoimi chorymi siostrzeńcami w jednym domu.