Gość: kk64
IP: *.centertel.pl
08.04.07, 13:30
Codziennie (w soboty i niedziele też) barany z pogotowia ratunkowego jeżdżą w
godzinach ciszy nocnej na włączonym sygnale. Co za kretyni!!
Ja mieszkam na Piaskowej Górze (Długa) i codziennie o 5.45 jakiś baran jedzie
od strony Szpitala Górniczego w kierunku na Podzamcze na włączonym sygnale
dźwiękowym budząc połowę osiedla. Już zaczynam mieć pewność, że jakiś
lekarzyna jest odwożony z "nocki" do domu i tak mu się spieszy. A
niejednokrotnie, gdy taki bezmózg przejedzie, a ja wkurzony na maksa wyglądam
przez okno, widzę, że ruchu w ogóle nie ma. Poza tym w nocy, przecież lepiej
widać koguta jak pulsuje światłem i nie ma potrzeby włączać jeszcze syreny.
Ale taki buc tego nie rozumie, bo on jest królem ulicy i panem snu połowy
wałbrzyszan. Nagminnie do 23-ej jeżdżą na włączonych syrenach i rano od 5-
tej, a zdarza się, że i w środku nocy. Czy nie ma na nich bata?
A może ktoś ich zna? Może trzeba takiemu baranowi uzmysłowić, że ludzie w
nocy chcą spać. Czy na przykład po takim nocnym przejeździe na włączonych
syrenach zadzwonić do takiego gdy on śpi. Co Wy na to. A może są inne sposoby
na takich bezmózgowców? Bo Policji oczywiście to nie interesuje. Jak zwykle z
resztą.
Ktoś powie, że jest to samochód uprzywilejowany i ja sam kiedyś będę
potrzebował pomocy. Owszem tak, ale uważam, że ostatnio to oni przeginają
pałę (jest coraz gorzej). Jeśli się nie postawimy, to niedługo całą dobę będą
jeździli z włączonymi syrenami.
Kierowcy karetek - myślcie!!! Nie jesteście sami, może właśnie ktoś chce spać
w nocy, bo właśnie z trudem mu się udało zasnąć. Czy to takie trudne?