Dodaj do ulubionych

PRZY PORANNEJ KAWIE

07.11.03, 08:15
O głębokim sensie kształcenia cudzoziemców na polskich uczelniach...

Wykład o osmozie cieczy na fizyce. Profesor kończy:
- ... no więc właśnie w ten sposób ścieka woda. Czy ktoś ma jakieś pytania?
Wstaje Murzyn:
- Ziaraz, ziaraz, ja juś nić nie roziumiem. To jak to: pies ścieka i woda
ścieka???
Obserwuj wątek
    • goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 07.11.03, 08:54
      I kontynuując wątek szkolny..

      Nuczycielka poleciła dzieciom, żeby napisały wypracowanie, które zawierać ma
      cztery tematy:
      1. Monarchia
      2. Seks
      3. Religia
      4. Tajemnica
      Dodała też, że kto skończy jako pierwszy, będzie mógł iść do domu. Dzieci
      zaczęły pisać. Po kilkunastu sekundach wstaje Jasio. Nauczycielka nie chce
      wierzyć, że udało mu się już skończyć. Prosi go jednak, żeby odczytał swoje
      wypracowanie.

      Jasio z dumą: " Królową zgwałcono... !!! - Mój Boże ! - Kto ? "
      • ledwozipie Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 07.11.03, 09:11
        goska35 napisała:

        > I kontynuując wątek szkolny..
        >
        > Nuczycielka poleciła dzieciom, żeby napisały wypracowanie, które zawierać ma
        > cztery tematy:
        > 1. Monarchia
        > 2. Seks
        > 3. Religia
        > 4. Tajemnica
        > Dodała też, że kto skończy jako pierwszy, będzie mógł iść do domu. Dzieci
        > zaczęły pisać. Po kilkunastu sekundach wstaje Jasio. Nauczycielka nie chce
        > wierzyć, że udało mu się już skończyć. Prosi go jednak, żeby odczytał swoje
        > wypracowanie.
        >
        > Jasio z dumą: " Królową zgwałcono... !!! - Mój Boże ! - Kto ? "


        :-)))))))) Rewelacja. Pozdrawiam i zycze całej Legnicy miłego dnia, no i
        oczywiście wspaniałego długiego weekendu.
    • Gość: goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE IP: *.daminet.pl / 172.17.1.* 08.11.03, 08:34
      Wchodzi Murzyn w Moskwie do baru i nie wie co zamówić.
      Wpada rasowy Rosjanin z budowy i zamawia szklankę spirytusu. Barman otwiera
      lodówkę, wyjmuje zamrożoną butelkę i nalewa do szklanki. Rosjanin wypija,
      robi "huuu" i nic.
      Murzyn krzyczy "dla mnie to samo". Barman nalewa, Murzyn wypija, zaczyna się
      skręcać, kaszleć, krztusić, łzy mu ciekna, a Rosjanin klepie go po plecach i
      pyta:
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      - Co Murzyn, za zimne?
    • dethy Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 08.11.03, 20:58
      W noc poslubna mlode malzenstwo rozbiera sie przed pojsciem spac. Nagle
      mezczyzna podaje zonie swoje spodnie, mowiac:
      - Zaloz je, kochanie.
      Zona przymierza spodnie, ale oczywiscie w pasie weszlyby dwie takie jak ona,
      więc zrezygnowana mowi do meza:
      - Nie moge nosic twoich spodni!
      Maz na to:
      - Dokladnie rybko, w tym domu to ja noszę spodnie i jestem mezczyzna, wiec
      bede o wszystkim decydowal. Jasne?
      W tym momencie zona sciaga swoje skape stringi i podaje je mezowi mowiac:
      - A teraz Ty kochanie... przymierz prosze...
      Maz wciaga stringi, ale idzie mu to opornie i stringi zatrzymuja sie w
      polowie ud.
      - Och skarbie... - mowi - ... nie wejde do twoich majtek.
      - Coz... - zona na to - ...i niech tak zostanie, dopoki nie zmienisz zdania
      co do spodni...
    • goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 09.11.03, 08:53
      Znany polityk wizytuje szkołę dla upośledzonych umyslowo dzieci. Wchodzi z
      nauczycielką do klasy, dzieci siedzą i sie patrzą.
      - No dzieci - mówi nauczycielka - kogo do was przyprowadziłam?
      W klasie cisza.
      - No dzieci, Kim jest ten pan??
      .
      .
      .
      .
      - NOWY??
    • Gość: servus Re: PRZY PORANNEJ KAWIE IP: 217.30.129.* 09.11.03, 16:00
      W kolejce stoją: 6-letni syn i ojciec. Przed nimi stoi gruba kobieta, tak ze
      150 kg minimum. Synek mówi do ojca:
      - Tato, patrz jaka ta baba jest
      ogrooomnaaaa...
      Facetowi zrobiło się głupio, zaczerwienił się i mówi:
      - Synku, nie można tak mówić o ludziach.
      - Wiem, tato, ale naprawdę nie widziałem takiej olbrzymiej baby nawet w
      telewizji.
      - Synku, to niegrzeczne. Może ona
      ma kłopoty z przemianą materii.
      - Może tatusiu, ale naprawdę jest ogromna.
      W tym momencie dzwoni komórka
      kobiety: ,,Pi, pi, pi, pi''.
      A synek z przerażeniem:
      - Tato! Uważaj! Będzie cofać!
      • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 10.11.03, 09:39
        Gość portalu: servus napisał(a):

        > W kolejce stoją: 6-letni syn i ojciec. Przed nimi stoi gruba kobieta, tak ze
        > 150 kg minimum. Synek mówi do ojca:
        > - Tato, patrz jaka ta baba jest
        > ogrooomnaaaa...
        > Facetowi zrobiło się głupio, zaczerwienił się i mówi:
        > - Synku, nie można tak mówić o ludziach.
        > - Wiem, tato, ale naprawdę nie widziałem takiej olbrzymiej baby nawet w
        > telewizji.
        > - Synku, to niegrzeczne. Może ona
        > ma kłopoty z przemianą materii.
        > - Może tatusiu, ale naprawdę jest ogromna.
        > W tym momencie dzwoni komórka
        > kobiety: ,,Pi, pi, pi, pi''.
        > A synek z przerażeniem:
        > - Tato! Uważaj! Będzie cofać!

        HEHE dobre.
    • Gość: goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE IP: *.daminet.pl / 172.17.1.* 10.11.03, 07:31
      Morris wraca do domu i zastaje swoją żonę we łzach. Żona, zapłakana, mówi:
      - Właśnie się dowiedziałam, że masz romans ze swoją sekretarką. Jak mogłeś mi
      to zrobić? Zawsze byłam dobrą żoną. Gotowałam dla ciebie, wychowałam ci trójkę
      dzieci i od trzydziestu pięciu lat jestem przy tobie. Czego jeszcze
      potrzebujesz do szczęścia?
      Morris odpowiada:
      - To prawda, Sue, jesteś najlepszą żoną, jaką można sobie wymarzyć.
      Uszczęśliwiasz mnie na tyle sposobów... poza jednym. Nigdy nie jęczysz, kiedy
      się kochamy.
      Sue na to:
      - A gdybym zaczęła jęczeć, przestałbyś mnie zdradzać?
      Morris przytakuje, więc Sue ciągnie go do sypialni mówiąc:
      - Pokażę ci, że potrafię.
      Idą do sypialni, rozbierają się, wchodzą do łóżka. Kiedy zaczynają się
      całować, Sue pyta:
      - Teraz, Morris? Mam jęczeć?
      - Nie jeszcze nie.
      Zaczyna się gra wstępna, Sue pyta:
      - Już?
      - Nie, powiem ci kiedy.
      Akcja zaczyna nabierać tempa i rumieńców.
      - Czy już mam jęczeć, Morris?
      - Czekaj, czekaj. Powiem ci, kiedy.
      Po dłuższej chwili, kiedy Morris zbliża się do końca, krzyczy:
      - Teraz, Sue, teraz - jęcz!
      - Oh, Morris ... Nie uwierzysz, jaki miałam dzień. Dzieci się ciągle kłóciły,
      zepsuła się pralka, na stole leży góra rzeczy do uprasowania, no i na dodatek
      dowiedziałam się, że mój mąż ma romans z sekretarką. ....


      • Gość: goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE IP: *.daminet.pl / 172.17.1.* 10.11.03, 09:50
        I ostatni na dziś :))

        Zbliżają się święta, lecz w rodzinie Jasia się nie przelewa. Zdesperowany
        Jasio pisze list do sw. Mikołaja. "Drogi sw. Mikołaju jestem bardzo biedny ale
        chciałbym dostać na gwiazdkę klocki lego, piłkę i kolejkę elektryczna."
        Panie na poczcie nie bardzo wiedza co zrobić z tym listem, gdyż Jasio nie
        napisał adresu do Mikołaja. Postanawiają przeczytać list, tak się wzruszają
        losem biednego Jasia, że postanawiają spełnić jego życzenia. Jednak pracownice
        poczty same dużo nie zarabiają więc pieniędzy starczyło tylko na piłkę i
        klocki. Wysyłają prezenty do Jasia. Po jakimś czasie przychodzi list od Jasia,
        panie na poczcie otwierają go i czytają:
        "Drogi Mikołaju dziękuję ci za wspaniale prezenty, a tę kolejkę to pewnie te
        france z poczty podpie...ły!"
        • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 10.11.03, 10:00
          Gość portalu: goska35 napisał(a):

          > I ostatni na dziś :))
          >
          > Zbliżają się święta, lecz w rodzinie Jasia się nie przelewa. Zdesperowany
          > Jasio pisze list do sw. Mikołaja. "Drogi sw. Mikołaju jestem bardzo biedny
          ale
          > chciałbym dostać na gwiazdkę klocki lego, piłkę i kolejkę elektryczna."
          > Panie na poczcie nie bardzo wiedza co zrobić z tym listem, gdyż Jasio nie
          > napisał adresu do Mikołaja. Postanawiają przeczytać list, tak się wzruszają
          > losem biednego Jasia, że postanawiają spełnić jego życzenia. Jednak
          pracownice
          > poczty same dużo nie zarabiają więc pieniędzy starczyło tylko na piłkę i
          > klocki. Wysyłają prezenty do Jasia. Po jakimś czasie przychodzi list od
          Jasia,
          > panie na poczcie otwierają go i czytają:
          > "Drogi Mikołaju dziękuję ci za wspaniale prezenty, a tę kolejkę to pewnie te
          > france z poczty podpie...ły!"

          Być może.Ostatnio moja Kochana Żona wyciągnęła list reklamę jednego z banków,
          który reklamował kartę visa.List był bezczelnie rozcięty na boku
          nożykiem.Pewnie chcieli zdobyć numer katy.Pozdrawiam.
      • trinity.7 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 11.11.03, 18:30
        Teściowa po 10 latach kłótni postanawia pogodzić się ze swoim zięciem.
        Zaprasza jego i córkę na obiad. Podaje kotleta, surówkę, ale zapomniała o
        ziemniakach. Wraca do kuchni. Przezorny zięć postanawia sprawdzić, czy kotlet
        nie jest zatruty. Kroi kawałek i daje kotu. Ten gryzie i nagle pada martwy na
        ziemię. Zięć wstaje, idzie do kuchni, bierze patelnię i zabija teściową. Wraca
        do pokoju i mówi do żony:
        - Kochanie, wyobraź sobie, że ta stara rura chciała mnie otruć. Wziąłem
        patelnię i ją zabiłem!
        Na co kot wstaje, otrzepuje się i krzyczy:
        - Jest!!!



        Pozdrawiam
          • trinity.7 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 11.11.03, 18:36
            Jeszcze jeden i chyba nawet lepszy :-))))))))


            Żona pyta męża:
            - Czy widziałeś kiedyś pogięty banknot 100 zł?
            Mąż na to znudzonym głosem:
            - Nie.
            - To popatrz na to... - mówi żona i gniecie banknot 100 zł.
            Po chwili znowu pyta męża:
            - Czy widziałeś pogięty banknot 200 zł?
            - Nie - ponownie odpowiada znudzonym głosem mąż.
            - To popatrz na to... - mówi żona i gniecie banknot 200 zł.
            Następnie pyta:
            - A widziałeś pogięte 100 tys. zł?
            Mąż na to zaciekwionym głosem odpowiada:
            - Nie.
            - To sobie zobacz, stoi w garażu...

            Pozdrawiam
          • trinity.7 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 11.11.03, 18:37
            Jeszcze jeden i to lepszy :-)))))



            Żona pyta męża:
            - Czy widziałeś kiedyś pogięty banknot 100 zł?
            Mąż na to znudzonym głosem:
            - Nie.
            - To popatrz na to... - mówi żona i gniecie banknot 100 zł.
            Po chwili znowu pyta męża:
            - Czy widziałeś pogięty banknot 200 zł?
            - Nie - ponownie odpowiada znudzonym głosem mąż.
            - To popatrz na to... - mówi żona i gniecie banknot 200 zł.
            Następnie pyta:
            - A widziałeś pogięte 100 tys. zł?
            Mąż na to zaciekwionym głosem odpowiada:
            - Nie.
            - To sobie zobacz, stoi w garażu...

            Pozdrawiam
              • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 11.11.03, 19:59
                Przeczytajcie na głos, miłej zabawy. Pozdrawiam.
                > > > > > BAK
                > > > > > Spadl bak
                > > > > > na strak,
                > > > > > a strak
                > > > > > na pak.
                > > > > > Pekl pak,
                > > > > > pekl strak,
                > > > > > a bak sie zlakl.
                > > > > >
                > > > > > BYCZKI
                > > > > > W trzesawisku trzeszcza trzciny,
                > > > > > trzmiel trze w Trzciance trzy trzmieliny
                > > > > > a trzy byczki znad Trzebyczki
                > > > > > z trzaskiem trzepia trzy trzewiczki.
                > > > > >
                > > > > > BZYK
                > > > > > Bzyczy bzyg znad Bzury
                > > > > > zbzikowane bzdury,
                > > > > > bzyczy bzdury, bzdurstwa bzdurzy
                > > > > > i nad Bzura w bzach bajdurzy,
                > > > > > bzyczy bzdury, bzdurnie bzyka,
                > > > > > bo zbzikowal i ma bzika!
                > > > > >
                > > > > > CHRZASZCZ
                > > > > > Trzynastego, w Szczebrzeszynie
                > > > > > chrzaszcz sie zaczal tarzac w trzcinie.
                > > > > > Wszczeli wrzask Szczebrzeszynianie:
                > > > > > - Cóz ma znaczyc to tarzanie?!
                > > > > > Wezwac trzeba by lekarza,
                > > > > > zamiast brzmiec, ten chrzaszcz sie tarza!
                > > > > > Wszak Szczebrzeszyn z tego slynie,
                > > > > > ze w nim zawsze chrzaszcz BRZMI w trzcinie!
                > > > > > A chrzaszcz odrzekl nie zmieszany:
                > > > > > - Przyszedl wreszcie czas na zmiany!
                > > > > > Drzewiej chrzaszcze w trzcinie brzmialy,
                > > > > > teraz beda sie tarzaly.
                > > > > >
                > > > > > CIETRZEW
                > > > > > Trzódka piegzy drzy na wietrze,
                > > > > > chrzeszcza w zbozu skrzydla chrzaszczy,
                > > > > > wrzeszczy w deszczu cietrzew w swetrze
                > > > > > drepczac w kólko posród gaszczy.
                > > > > >
                > > > > > CZYZYK
                > > > > > Czesal czyzyk czarny koczek,
                > > > > > czyszczac w koczku kazdy loczek,
                > > > > > po czym przykryl koczek toczkiem,
                > > > > > lecz czesc loczków wyszla boczkiem.
                > > > > >
                > > > > > DZIECIOL
                > > > > > Czarny dzieciol
                > > > > > z checia
                > > > > > pien cial.
                > > > > >
                > > > > > GORYL
                > > > > > Turlal goryl po Urlach kolorowe korale,
                > > > > > rudy góral kartofle tarl na tarce wytrwale,
                > > > > > gdy spotkali sie w Urlach
                > > > > > góral tarl, goryl turlal
                > > > > > chociaz sensu nie bylo w tym wcale.
                > > > > >
                > > > > > HUCZEK
                > > > > > Hasal huczek z tluczkiem wnuczka
                > > > > > i niechcacy huknal zuczka.
                > > > > > - Ale heca... - wnuczek mruknal
                > > > > > i z hurkotem w helm sie stuknal.
                > > > > > Lezy zuczek, lezy wnuczek,
                > > > > > a pomiedzy nimi tluczek.
                > > > > > Stad dla huczka jest nauczka
                > > > > > by nie hasac z tluczkiem wnuczka.
                > > > > >
                > > > > > JAMNIK
                > > > > > W grzaskich trzcinach i szuwarach
                > > > > > kroczy jamnik w szarawarach,
                > > > > > szarpie klacza oczeretu
                > > > > > i przytracza do beretu,
                > > > > > wazkom peki skrzypu wrecza,
                > > > > > traszkom suchych trzcin narecza,
                > > > > > a gdy zmierzchac sie zaczyna
                > > > > > z jaszczurkami sprzeczke wszczyna,
                > > > > > po czym znika w oczerecie
                > > > > > w szarawarach i berecie....
                > > > > >
                > > > > > KRÓLIK
                > > > > > Kurkiem kranu kreci kruk,
                > > > > > kropla tranu brudzac bruk,
                > > > > > a przy kranie,
                > > > > > robiac pranie,
                > > > > > królik gra na fortepianie.
                > > > > >
                > > > > > KRUK
                > > > > > Za parkanem wsród kur na podwórku
                > > > > > kroczyl kruk w purpurowym kapturku,
                > > > > > raptem strasznie zakrakal
                > > > > > i zrobila sie draka,
                > > > > > bo mu kura ukradla robaka.
                > > > > >
                > > > > > MUSZKA
                > > > > > Mala muszka spod Lopuszki
                > > > > > chciala miec rózowe nózki -
                > > > > > rózdzka nózki czarowala,
                > > > > > lecz wciaz nózki czarne miala.
                > > > > > - Po cóz czary, moja muszko?
                > > > > > Ruszze mózdzkiem, a nie rózdzka!
                > > > > > Wyrzuc wreszcie rózdzke wrózki
                > > > > > i unurzaj w rózu nózki!
                > > > > >
                > > > > > PCHLA
                > > > > > Na peronie w Poroninie
                > > > > > pchla plasala po pianinie.
                > > > > > Przytupnela, podskoczyla
                > > > > > i pianino przewrócila.
                > > > > >
                > > > > > SZCZENIAK
                > > > > > W gaszczu szczawiu we Wrzeszczu
                > > > > > klaszcza kleszcze na deszczu,
                > > > > > szepcze szczygiel w szczelinie,
                > > > > > szczeka szczeniak w Szczuczynie,
                > > > > > piszczy pszczola pod Pszczyna,
                > > > > > swiszcze swierszcz pod leszczyna,
                > > > > > a trzy pliszki i liszka
                > > > > > taszcza plaszcze w Szypliszkach.
                > > > > >
                > > > > > TRZNADLE
                > > > > > W krzakach rzekl do trznadla trznadel:
                > > > > > - Mozesz mi pozyczyc szpadel?
                > > > > > Musze nim przetrzebic chaszcze,
                > > > > > bo w nich strasza straszne paszcze.
                > > > > > Odrzekl na to drugi trznadel:
                > > > > > - Niepotrzebny, trznadlu, szpadel!>
                > > > > > Gdy wytrzeszczysz oczy w chaszczach,
                > > > > > z krzykiem pierzchnie kazda, paszcza!
                > > > > >
                > > > > > ZABA
                > > > > > Warzy zaba smar,
                > > > > > pelen smaru gar,
                > > > > > z wnetrza gara
                > > > > > bucha para,
                > > > > > z pieca bucha zar,
                > > > > > smar jest w garze,
                > > > > > gar na zarze,
                > > > > > wrze na zarze smar.

        • goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 12.11.03, 07:56
          A to dowcip a`propos rocznicy Rewolucji Październikowej....

          Lekcja wychowania obywatelskiego. Nauczycielka prosi dzieci, by podały
          nazwisko największego wodza w historii. Za dobrą odpowiedż obiecuje piątkę.
          Nikt nie zna odpowiedzi, w końcu wstaje Jasio, lekko się jednak kryguje, nie
          mniej w końcu odpowiada:
          - Największym wodzem w historii był Włodzimierz Lenin...
          Dostał piątkę, siadł do ławki, wyjął z kieszeni sfatygowaną fotografię i
          patrząc na nią mówi:
          - Winnetou wybacz... biznes jest biznes...

          Pozdrawiam
          Małgośka
    • ivek1 poranna porcja 2 kawalow 12.11.03, 09:05
      Dwie koleżanki w sklepie rozglądają sią za ciuchami.
      Podchodzi ekspedientka:
      - W czym mogę pomóc?
      - Szukam ciekawej sukienki na lato.
      - Jakie ma pani wymiary?
      - 170 cm, 50 kg, 90/60/90...
      Na to koleżanka:
      - No co ty Kaśka?! Nie jesteś na Gadu-Gadu!

      Komendant straży pożarnej zjawia się w remizie. Wolnym krokiem idzie
      korytarzem do swojego gabinetu. Siada za biurkiem, powoli wypija
      kawę,przeciąga się, ziewa, nie spiesząc się włącza megafon i mówi:
      - No, chłopaki, zbierać się! Jest robota! Pali się urząd skarbowy...

      • goska35 Re: poranna porcja 2 kawalow 12.11.03, 11:16
        To i ja jeszcze coś dorzucę :)

        Trzech Duńczyków: LARS, LARSEN i LARSODEN postanowiŁo przyjąć obywatelstwo
        czeskie. Stanęli przed problemem zmiany nazwisk na brzmiące bardziej po
        czesku.
        Ktoś im zaproponował aby zostali przy swoich aktualnych nazwiskach, ale
        czytanych od tyłu.....
        • Gość: servus Re: poranna porcja 2 kawalow IP: 217.30.129.* 12.11.03, 15:50
          - Jasiu, umiesz liczyć? - pyta nauczyciel matematyki.
          - Tak, tatuś mnie nauczył - odpowiada Jaś.
          - Powiedz w takim razie, jaka liczba następuje po trójce?
          - Czwórka.
          - W porządku, a po szóstce?
          - Siódemka.
          - Bardzo dobrze, a po dziesiątce?
          - Walet.
          ***
          Jechał facet autostradą i naglę mu się zachciało do WC potrzeba niecierpliwa
          zwłoki. Dojechał do najbliższej stacji benzynowej i udał się więc za swoją
          otrzebą. Kiedy już siedział i skoncentrował się usłyszał jak ktoś wchodzi do
          kabiny obok. Po chwili z tejże kabiny dobiegło pytanie:
          - Cześć, co tam u ciebie słychać?
          Facet głupio się poczuł, na ogół nie rozmawiał z obcymi i to jeszcze w takim
          miejscu...Ale niepewnie odpowiedział.
          - Nic, wszystko w porządku...
          Słuchaj, a powiedz mi co zamierzasz tutaj zrobić?
          - No, nie wiem... facet coraz bardziej czuł się skrępowany tą wymianą zdań.
          A gdzie jedziesz?
          - Jadę do Gdańska a potem wracam do Katowic...
          - Wiesz co, zadzwonię do ciebie później... jakiś debil w kiblu obok
          odpowiada na wszystkie moje pytania!
          ***
          pozdrawiam
        • trinity.7 Re: coś na dobry początek dnia 13.11.03, 07:27
          Wg mnie dość pouczające :-)))


          Pewnego dnia, podczas pracy nad brzegiem rzeki drwalowi wypadla siekiera i
          wpadla do wody. Drwal usiadl i zaczal plakac. Nagle objawil mu sie Bóg i
          zapytal:
          - Dlaczego placzesz?
          Drwal odpowiedzial, ze siekiera mu wpadla do wody.
          Bóg zstapil na ziemie, wszedl do wody i po chwili wylonil sie ze zlota
          siekiera.
          - To Twoja siekiera? - zapytal
          - Nie - odpowiedzial drwal.
          Bóg ponownie sie zanurzy? i po chwili trzymal srebrna siekiere pytajac
          drwala czy to jego.
          - Ta równiez nie jest moja - odparl drwal.
          Bóg po raz trzeci sie zanurzyl i wyjal z wody zelazna siekiere.
          - A moze ta?
          - Tak, to moja siekiera - ucieszyl sie drwal.
          Bóg byl zadowolony, ze taki uczciwy czlowiek chodzi po ziemi i w
          nagrode
          podarowal mu wszystkie trzy siekiery. Drwal wrócil do domu szczesliwy.
          Innego dnia drwal spacerowal nad brzegiem tej samej rzeki wraz z zona.
          Nagle zona potknela sie i wpadla do wody.
          Drwal usiadl na brzegu rzeki i zaczal plakac. Ponownie objawil mu sie Bóg i
          zapytal:
          - Dlaczego placzesz?
          Drwal odpowiedzial, ze zona mu wpadla do wody.
          Bóg jeszcze raz zstapil na ziemie, wszedl do wody i po chwili wylonil
          sie wraz z Jennifer Lopez.
          - To Twoja zona? - zapytal.
          - Tak - odparl drwal
          Bóg sie na powaznie zdenerwowal:
          - Ty klamco! To nie jest prawda! To nie jest Twoja zona!
          Drwal odparl:
          - Boze wybacz mi, to nieporozumienie. Widzisz, jesli powiedzialbym 'nie'
          Jennifer Lopez, wrócilbys i wyszedl z Cameron Diaz, i jesli znowu
          powiedzialbym 'nie', poszedlbys trzeci raz i wrócil z moja zona, której
          powiedzialbym 'tak', a wtedy otrzymalbym wszystkie trzy.
          Ale Panie, jestem tylko biednym drwalem, nie dalbym rady dbac o trzy zony,
          dlatego wlalnie powiedzialem 'tak' za pierwszym razem".
          Jaki z tego moral?

          Ano moral z tego taki, ze jesli juz mezczyzna klamie, to zawsze w
          pozytecznym i szczytnym celu!!!

          Pozdrawiam
          • Gość: goska35 Re: coś na dobry początek dnia IP: *.daminet.pl / *.tkdami.net 13.11.03, 08:15
            Super.... szczególnie Panowie się ucieszą :))

            To teraz coś ode mnie.

            Pewnej nocy patrol policyjny czatował pod pewnym pubem motocyklistów na
            potencjalnych sprawców naruszenia przepisów jazdy-pod-wpływem. Krótko przed
            zamknięciem spostrzegł motocyklistę, który wytoczył się na 'mientkich' nogach
            z baru, przetoczył sie po wszystkich motocyklach próbując dopasować kluczyk do
            5 różnych motocykli, zanim znalazł swój. Kiedy wreszcie go znalazł, usiadł na
            nim i siedział przez kilka minut kołyszac się ze spuszczoną głową i zerkając
            spode łba, jakby się stąd wydostać. Wszyscy już opuścili bar i odjechali. W
            końcu i on dopasował sobie kask do głowy telepiąc sie okrutnie o lusterka,
            odpalił motocykl i zaczął powoli jechać. Policjanci tylko na to czekali -
            zgarnali chłopa z motocykla i poddali badaniu alkomatem. Po chwili oczekiwania
            wyswietlił sie wynik - 0.0. Wkurzeni policjanci zaczęli dopytywać się - jak to
            mogło być, może się alkomat zaciął itp.
            Motocyklista na to spokojnie:
            - Wszystko ok, dzisiaj ja jestem dyżurnym do odwracania uwagi...
            • trinity.7 Re: coś na dobry początek dnia 13.11.03, 11:32
              Facet dostał na urodziny papugę. Samotny. Od początku, kiedy tylko
              > wniósł klatkę do domu i zdjął z niej zasłonę, zorientował się, że miała
              > okropny nawyk przeklinania, rzucała mięchem co drugie słowo. Cóż było
              > zrobić - wyrzucić żal, zawsze to jakiś towarzysz, z resztą prezent...
              > Przez szereg długich dni starał się walczyć ze słownictwem papugi. Mówił
              > do niej miłe słowa, puszczał łagodną, klasyczną muzykę, robił wszystko,
              > żeby dać papudze dobry przykład... słowem pełna poświęceń terapia. Na
              > próżno.
              >
              > Pewnego dnia, kiedy papuga wstała lewą nogą i była wyjątkowo
              > niegrzeczna, opryskliwa i obrażała go na każdym kroku, coś w nim pękło.
              > Zaczął krzyczeć, ale papuga darła się głośniej. Potrząsnął nią i nie
              > dość, że zbluzgała go tak, że wiązanki nie powstydziłby się marynarz
              > pływający na transatlantykach, to jeszcze dostał parę razy dziobem. W
              > akcie desperacji wrzucił ptaka do zamrażarki, zatrzasnął drzwi, oparł
              > się o nie i zsunął w dół. Papuga rzuciła się kilka razy o ściany
              > zamrażarki, facet usłyszał przytłumiony bełkot i nagle wszystko ucichło.
              >
              > Facet ochłonął trochę, naszły go wyrzuty sumienia więc otworzył szybko
              > drzwi zamrażarki. Papuga w milczeniu weszła na jego wyciągnięte ramię i
              > powiedziała: "Najmocniej przepraszam, że uraziłam pana moim słownictwem
              > i zachowaniem, proszę o przebaczenie - dołożę wszelkich starań aby się
              > poprawić i nie dopuścić do podobnych scen w przyszłości"
              >
              > Facet tego się nie spodziewał - taka nagła zmiana była conajmniej
              > szokująca - już otwierał usta chcąc zapytać co spowodowało tak radykalną
              > zmianę, kiedy odezwała się papuga: "Mogę zapytać co zrobił kurczak?"


              Pozdrawiam,
    • ledwozipie DOBRZE, ŹLE, BARDZO ŹLE 13.11.03, 11:43

      DOBRZE, ŹLE, BARDZO ŹLE

      1. Dobrze: Twoja żona jest w ciąży.
      Źle: Ma w brzuchu trojaczki.
      Bardzo źle: Ty jesteś bezpłodny.

      2. Dobrze: Twoja żona z tobą nie rozmawia.
      Źle: Ona chce rozwodu.
      Bardzo źle: Ona jest adwokatem.

      3. Dobrze: Twój syn staje się dorosły.
      Źle: Zaczął romansować z 40-letnią sąsiadką.
      Bardzo źle: Ty też.
      4. Dobrze: Twój syn dużo czasu spędza w swoim pokoju.
      Źle: W jego pokoju znalazłeś filmy porno.
      Bardzo źle: W niektórych filmach grasz główną rolę.

      5. Dobrze: Twój mąż stwierdził - "Dość dzieci!"
      Źle: Nie możesz znaleźć tabletek antykoncepcyjnych.
      Bardzo źle: Ma je twoja córka.

      6. Dobrze: Twój mąż zna się na modzie.
      Źle: Odkrywasz, że on potajemnie nakłada twoje rzeczy.
      Bardzo źle: On lepiej wygląda w nich niż ty.

      7. Dobrze: Opowiadasz swojej córce o tym jak "to" robią pszczółki.
      Źle: Ona ciągle ci przerywa....
      Bardzo źle: ........ i cię poprawia.

      8. Dobrze: Twój syn ma pierwsza randkę.
      Źle: Z mężczyzną.
      Bardzo źle: Który jest twoim najlepszym przyjacielem.

      9. Dobrze: Twoja córka od razu po studiach znalazła pracę......
      Źle: ...jako prostytutka.
      Bardzo źle: Twoi koledzy to jej klienci.
      Tragicznie: Ona zarabia więcej od ciebie.

      10. Dobrze: Czytając powyższy tekst się śmiałeś.
      Źle: Znasz ludzi z podobnymi problemami.
      Bardzo źle: Jesteś jedą z tych osób.

      Pozdrawiam

    • goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 14.11.03, 09:32
      Wykład z zoologii. Jak zwykle w pierwszych rzędach Panie, a w ostatnich
      Panowie. Profesor wygłasza tezę:
      - Szanowni Państwo należy bowiem zauważyć, iz byk może mieć do 50 stosunków
      dziennie.
      Z pierwszych rzedów unosi się ręka:
      - Czy mógłby Pan profesor powtórzyć tak by ostatnie rzędy słyszały ?
      Profesor powtarza.Z ostatnich rzędów podnosi się ręka:
      - Panie profesorze a te 50 razy to z jedną krową czy z wieloma ?
      - Oczywiscie ze z wieloma !
      Z ostatnich rzędów podnosi się ręka:
      - Czy mógłby Pan profesor powtórzyć tak, by pierwsze rzędy zrozumiały ?


      Radziecki statek podplywa do afrykanskiego portu. Marynarz rzuca line
      cumownicza na brzeg, krzyczac do Murzyna stojacego na nabrzezu:
      - Dierzi linu!
      Murzyn nie rozumie. Rosjanin znow rzuca cume krzyczac:
      - Dierzi linu!
      Murzyn stoi bez ruchu. Rosjanin pyta:
      - Gawari pa ruski?
      Cisza.
      - Parlez vous francais?
      Cisza.
      - Sprechen Sie Deutsch?
      Cisza.
      - Do you speak English?
      - Yes, I do.
      - No to dierzi linu!
      • ivek no to dierzy nastepne 14.11.03, 09:39
        Jakie są trzy największe kłamstwa studenta?
        - Od jutra nie piję;
        - Od jutra się uczę;
        - Dziękuje, nie jestem głodny...


        Żona czeka na męża, już trzecia w nocy.
        Nagle otwierają się drzwi i wchodzi pijaniutki mąż. Żona do niego:
        -Co to jest, o której to Ty wracasz??!!!!!!!!!!!
        -Jakie wracasz, tylko po gitarę wpadłem...


        Na ławce w parku siedzi staruszek i strasznie płacze. Podchodzi do niego
        przechodzień i zapytuje:
        - Dlaczego płaczesz panie dziadku?
        - Synu mam 88 lat, dwa tygodnie temu ożeniłem się z najseksowniejszą laską w
        okolicy, ma 22 lata, 90/60/90, super gotuje, kochamy się kiedy
        chcę, wieczorem mi czyta...
        - No to o co chodzi?
        - Nie pamiętam gdzie mieszkam!
        • goska35 Re: no to dierzy nastepne 14.11.03, 09:42
          Wesele... Nawalona mysz podchodzi do orkiestry, kładzie stówę na stół i mówi:
          - Panowie! Grajcie Myszerej!
          - A co to jest?
          - Płace i wymagam - grajcie!
          - No dobrze, ale jak to idzie?
          - Myszerej pancerniiiii.
          • ivek Re: no to dierzy nastepne 14.11.03, 11:07
            Kilkanascie lat przed Wojna w Zatoce amerykańska dziennikarka
            napisala reportaz o pozycji kobiet w Kuwejcie. Zauwazyla, ze o niskim
            statusie
            kobiet swiadczy, między innymi i to, ze zawsze ida trzy metry za
            swoim męzem. Po wojnie wrócila do Kuwejtu i - ku swemu zaskoczeniu,
            zauwazyla zmianę. Teraz kobiety zawsze chodzily przed swoimi męzami.
            Zaciekawiona zagadnęla jedna parę:- To wspaniale! Prawdziwa rewolucja! Czy to
            Ameryka wplynęla na zmianę pozycji kobiet?
            - Tak, z cala pewnoscia. - odpowiedzial męzczyzna.
            - Och, z przyjemnoscia napiszę o tym artykul. Czy móglby mi pan wyjasnic,
            co konkretnie spowodowalo tę zmianę?
            - Miny!
            • goska35 Re: no to dierzy nastepne 14.11.03, 11:17
              No to coś a`propos...


              Pewien facet leżał od dłuższego czasu i konał, od czasu do czasu wracał do
              przytomności.
              Jego żona czuwała przy jego łóżku dzień i noc! Pewnego dnia wrócił znowu
              odzyskawszy przytomność i zaczął takim zmęczonym głosem mówić do żony:
              - W najgorszych czasach byłaś przy moim boku. Jak byłem zwolniony z pracy
              dodawałaś mi otuchy, później, gdy moja firma była bankrutem też byłaś przy
              mnie, jak straciliśmy nasz dom tez byłaś przy mnie. Nawet teraz gdy jestem
              chory nie opuszczasz mnie nawet na chwilę. Wiesz co?
              Jej oczy wypełniły się łzami wzruszenia:
              - Co mój kochanie? Wyszeptała.
              - Ja myślę, że przynosisz mi pecha!
              • ivek Re: no to dierzy nastepne 14.11.03, 11:23
                he he he.
                Ja to znalem w wersji z Salci, Moskiem ale nie bezrobociem tylko w brutalnej
                wersji z Umschlagplatzem, lapanka, Obozem i innymi strasznymi rzeczami.
                No i jeszcze brzydkie slowo bylo na koniec.
                Takze wole Twoj i to nie dlatego ze na koniec nie ma qrv@..
                • swek1 Re: no to dierzy nastepne 14.11.03, 11:38

                  ) Dyrektor firmy potrzebował nowego pracownika. Dał ogłoszenie opracy,
                  ) ) ) ) ) ) )jego ludzie przeegzaminowali wcześniej kandydatów .... aż
                  zostało
                  ) ) ) ) ) ) ich w
                  ) ) ) ) ) ) )końcu czterech najlepszych. Aby rzeczywiście wybrać najlepszego
                  ) ) ) ) ) ) dyrektor
                  ) ) ) ) ) ) )postanowił przeegzaminować ich osobiście. Wezwał więc ich do
                  ) ) ) ) ) ) swojego
                  ) ) ) ) ) ) )gabinetu i posadził obok siebie. Pierwszego z nich spytał
                  ) ) ) ) ) ) )- Co według pana jest najszybsze na swiecie?
                  ) ) ) ) ) ) )Facet pomyślał chwilę i mówi:
                  ) ) ) ) ) ) )- To myśl. Wpada do głowy, nic jej nie poprzedza po prostu
                  jest.
                  ) ) ) ) ) ) To jest
                  ) ) ) ) ) ) ) według mnie najszybsza rzecz na świecie.
                  ) ) ) ) ) ) )- Świetnie - komentuje naprawdę zadowolony z odpowiedzi
                  dyrektor
                  ) i
                  ) ) ) ) ) ) ) zwraca się do drugiego z tym samym pytaniem.
                  ) ) ) ) ) ) )- Mrugnięcie - odpowiada kandydat - mruga się okiem cały czas a
                  ) ) ) ) ) ) nawet
                  ) ) ) ) ) ) ) tego nie zauważamy.
                  ) ) ) ) ) ) )- Bardzo dobrze - mówi dyrektor i pyta trzeciego
                  ) ) ) ) ) ) )Ten miał więcej czasu więc starannie przygotował odpowiedz:
                  ) ) ) ) ) ) )- No więc w domu mojego ojca jak wyjdzie się na zewnątrz
                  budynku
                  ) ) ) ) ) ) to jest
                  ) ) ) ) ) ) ) tam taki mur. Jest na nim przycisk jak się go wciśnie to
                  ) ) ) ) ) ) momentalnie
                  ) ) ) ) ) ) ) zapala się światło na całej posesji. Nie ma nic szybszego niż
                  ) ) ) ) ) ) )włączenie
                  ) ) ) ) ) ) ) światła.
                  ) ) ) ) ) ) )- Doskonale! A pan? - pyta czwartego kandydata.
                  ) ) ) ) ) ) )- Według mnie najszybsza jest biegunka.
                  ) ) ) ) ) ) )- Co?! - pyta zdziwiony dyrektor
                  ) ) ) ) ) ) )- Spokojnie, wyjaśnię. Widzi pan przedwczoraj źle się poczułem
                  i
                  ) ) ) ) ) ) ) pobiegłem do kibla. Ale zanim zdążyłem pomyśleć, mrugnąć czy
                  ) ) ) ) ) ) włączyć
                  ) ) ) ) ) ) ) światło zesrałem się w gacie.
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )Do pośrednictwa pracy przychodzi pewien facet i pyta czy
                  znajdzie
                  ) ) ) ) ) ) się
                  ) ) ) ) ) ) )praca dla jego syna ? Pracownik pyta:
                  ) ) ) ) ) ) )- A co syn umie i jakie ma wykształcenie ?
                  ) ) ) ) ) ) )Ojciec powiada, że nic ... i bez wykształcenia.
                  ) ) ) ) ) ) )W takim razie pracownik proponuje, że ma dla niego pracę jako
                  ) ) ) ) ) ) pomocnik
                  ) ) ) ) ) ) )murarza - płatna 1500 zł za m-c. Ojciec myśli i mówi:
                  ) ) ) ) ) ) )- A coś innego ? ...bo za dużo by mu zostało na wódkę...
                  ) ) ) ) ) ) )W takim razie pracownik proponuje:
                  ) ) ) ) ) ) )- Pomocnik pomocnika murarza trochę cięższa praca ale.......
                  800
                  ) ) ) ) ) ) zł za
                  ) ) ) ) ) ) )m-c... Ojciec myśli i mówi:
                  ) ) ) ) ) ) )- Nie jeszcze za dużo.
                  ) ) ) ) ) ) )Na to pośrednik wstaje ... nerwowo zamyka książki i
                  podniesionym
                  ) ) ) ) ) ) głosem
                  ) ) ) ) ) ) )mówi:
                  ) ) ) ) ) ) )- Proszę Pana, żeby zarabiać 500 zł to trzeba STUDIA skończyć!
                  ) ) ) ) ) ) )) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )"Jestem przeciwny aborcji, bo jak pokazuje zycie, wyskrobano
                  nie
                  ) ) ) ) ) ) tych
                  ) ) ) ) ) ) ) co trzeba."
                  ) ) ) ) ) ) ) J. Korwin-Mikke
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )W małżeńskim łożu namiętna scena erotyczna, nagle rozlega się
                  ) ) ) ) ) ) głośne
                  ) ) ) ) ) ) )pukanie do drzwi wejściowych. Przerażona kobieta krzyczy:
                  ) ) ) ) ) ) )- Jezus Maria, to mąż!
                  ) ) ) ) ) ) )Mężczyzna nie zwlekając wskakuje pod łóżko. Po dłuższej chwili
                  ) ) ) ) ) ) )absolutnej ciszy wyczołguje się spod łóżka, siada na jego
                  skraju,
                  ) ) ) ) ) ) )wzdycha, ociera pot z czoła i mówi:
                  ) ) ) ) ) ) )- Eh, widzisz żono, oboje mamy zszarpane nerwy...
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )Mąż z żoną jedzą obiad w wykwintnej restauracji, kiedy nagle do
                  ) ich
                  ) ) ) ) ) ) )stolika podchodzi oszałamiająco piękna, młoda dziewczyna,
                  całuje
                  ) ) ) ) ) ) faceta
                  ) ) ) ) ) ) )w usta, mówi, że zobaczą się później i wychodzi. Żona patrzy na
                  ) ) ) ) ) ) męża z
                  ) ) ) ) ) ) )wściekłością:
                  ) ) ) ) ) ) )- Kto to był?!
                  ) ) ) ) ) ) )- Moja kochanka - odpowiada mąż.
                  ) ) ) ) ) ) )- Wystarczy! Chcę rozwodu!
                  ) ) ) ) ) ) )- Dobrze - odpowiada mąż - ale zauważ, że po rozwodzie nie
                  będzie
                  ) ) ) ) ) ) już
                  ) ) ) ) ) ) )wycieczek do Paryża na zakupy, nie będzie wakacji na Karaibach,
                  ) nie
                  ) ) ) ) ) ) )będzie mercedesa w garażu i nie będzie weekendów na jachcie.
                  Ale
                  ) ) ) ) ) ) )oczywiście możesz zrobić jak zechcesz. W tym momencie żona
                  ) zauważa
                  ) ) ) ) ) ) ich
                  ) ) ) ) ) ) )wspólnego znajomego wchodzącego do restauracji z młodą, ładną
                  ) ) ) ) ) ) )dziewczyną:
                  ) ) ) ) ) ) )- Kim jest ta dziewczyna obok Karola?
                  ) ) ) ) ) ) )- To jego kochanka - informuje ją mąż.
                  ) ) ) ) ) ) )- Nasza jest sympatyczniejsza.
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )Siostra katechetka na lekcji religii pyta swoich uczniów:
                  ) ) ) ) ) ) )- Kochane dzieci, kto wie, co to jest, ma cztery łapki, rudą
                  ) kitkę,
                  ) ) ) ) ) ) )długi puszysty rudy ogonek, mieszka w lesie i je orzeszki?
                  ) ) ) ) ) ) )głasza się Jasiu:
                  ) ) ) ) ) ) )- Na 99% jest to wiewiórka, ale znając siostrę, to pewnie Pan
                  ) ) ) ) ) ) Jezus...
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )Mąż pyta żonę:
                  ) ) ) ) ) ) )- Skąd wracasz?
                  ) ) ) ) ) ) )- Z salonu piękności.
                  ) ) ) ) ) ) )- I co było zamknięte?
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )Adam do Pana Boga:
                  ) ) ) ) ) ) )-Panie Boże , dlaczego stworzyłeś Ewę tak śliczną , piękną,
                  taka
                  ) ) ) ) ) ) uroczą?
                  ) ) ) ) ) ) )Na to Bóg:
                  ) ) ) ) ) ) )-No żebyś mógł ja pokochać, Adamie.
                  ) ) ) ) ) ) )A dociekliwy Adam:
                  ) ) ) ) ) ) )-Dobrze, ale czemu stworzyłeś ja taką głupią ?
                  ) ) ) ) ) ) )-Żeby i ona mogła ciebie pokochać, palancie.
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )Chcial sie gosciu pozbyc kota, wiec wywiozl go kilka ulic
                  dalej.
                  ) ) ) ) ) ) Gdy
                  ) ) ) ) ) ) )wrocil do domu kot juz tam byl. Wywiozl go dziesiec ulic dalej,
                  ) po
                  ) ) ) ) ) ) )powrocie widzi kota w domu. Wywiozl go jeszcze raz, krazy
                  ulicami
                  ) w
                  ) ) ) ) ) ) )prawo w lewo i tak az na drugi koniec miasta. Dzwoni do domu i
                  ) ) ) ) ) ) pyta sie
                  ) ) ) ) ) ) )zony:
                  ) ) ) ) ) ) )- Jest kot?
                  ) ) ) ) ) ) )- Jest - odpowiada zona.
                  ) ) ) ) ) ) )- Daj go do telefonu, bo nie moge trafic do domu!
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )Bajka o śledziu i pieprzu:
                  ) ) ) ) ) ) )Śledź swoją, pieprz inną.
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )Rozmawiają dwie przyjaciółki:
                  ) ) ) ) ) ) )- Czy rozmawiasz z mężem w czasie stosunku?
                  ) ) ) ) ) ) )- Jak dzwoni, to tak.
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )Do starszego pacjenta podchodzi pielęgniarka:
                  ) ) ) ) ) ) )- Ile pan ma lat? - pyta.
                  ) ) ) ) ) ) )- Osiemdziesiąt dwa - odpowiada pacjent.
                  ) ) ) ) ) ) )- Nie dałabym panu - mówi pielęgniarka.
                  ) ) ) ) ) ) )- Nie śmiałbym prosić...
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )Dwa psy, pudel miniaturka i owczarek spotykają się w szpitalu
                  dla
                  ) ) ) ) ) ) )zwierząt. Owczarek pyta pudelka:
                  ) ) ) ) ) ) )- A ty tu co robisz?
                  ) ) ) ) ) ) )- Miałem pecha, nasikalem na dywan w salonie i państwo
                  ) postanowili
                  ) ) ) ) ) ) mnie
                  ) ) ) ) ) ) )uśpić. A ty?
                  ) ) ) ) ) ) )- Zobaczyłem panią, gdy pastowała podłogę, tyłek w niebo,
                  żadnych
                  ) ) ) ) ) ) )majtek. Nie mogłem się powstrzymać!
                  ) ) ) ) ) ) )- I co, teraz ciebie uśpią? - pyta pudelek.
                  ) ) ) ) ) ) )- Nie, dlaczego? - dziwi się owczarek - Mają mi tylko spiłować
                  ) ) ) ) ) ) pazury...
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )
                  ) ) ) ) ) ) )-=-
                  ) ) ) ) ) ) )W noc poslubna mlode malzenstwo rozbiera sie przed pojsciem
                  spac.
                  ) ) ) ) ) ) Nagle
                  ) ) ) ) ) ) )mezczyzna podaje zonie swoje spodnie, mowiac:
                  ) ) ) ) ) ) )- Zaloz je, kochanie. Zona przymierza spodnie, ale oczywiscie w
                  ) ) ) ) ) ) pasie
                  ) ) ) ) ) ) )weszlyby dwie takie jak ona, wiec zrezygnowana mowi do meza:
                  ) ) ) ) ) ) )- Nie moge nosic twoich spodni!.
                  ) ) ) ) ) ) )Maz na to:
                  ) ) ) ) ) ) )- Dokladnie rybko, w tym domu to ja nosze spodnie i jestem
                  ) ) ) ) ) ) mezczyzna,
                  ) ) ) ) ) ) )wiec
                  • swek1 Re: no to dierzy nastepne 14.11.03, 14:28


                    Leci sobie samolot, w kabinie siedzi kapitan, nagle przybiega stewardesa
                    i
                    mówi:
                    * Pppanie kkkapitanie sa... samolot ssie ppali!
                    * To idz to powiedziec pasazerom!
                    * A... ale ja nnie mo... moge bbo kkkiedy sie de... de... denerwuje
                    to sie
                    ja... jakam.
                    * A kiedy sie nie jakasz?
                    * Kie... kkiedy spie... spiewam.
                    * To idz im zaspiewaj, ze samolot sie pali.
                    * Stewardesa wyszla wiec do pasazerów i zaczyna spiewac:
                    * Samolot sie pali...
                    * A pasazerowie:
                    * Sialalalala!


                    • servus_lca Re: no to dierzy nastepne 14.11.03, 15:56
                      W autobusie tłok, pijak przewraca się na kobietę, ta krzyczy:
                      - Łobuz, świntuch ......
                      Pijak odpowiada:
                      - Zamknij się ty stara kurwo !
                      Kobieta, prawie mdlejąc krzyczy:
                      - Luuudzie ON mnie nazwał STARĄ kurwą ! A to gnojek itd.
                      Stojący obok stateczny obywatel, mówi do tej kobiety:
                      - Proszę Pani, ja trzydzieści lat temu poszedłem na emeryturę, a ludzie
                      nadal zwracają się do mnie: Panie mecenasie.

                      ***
                      Chlopak odprowadza wieczorem dziewczyne do domu.
                      Przed klatka oparl reke o sciane nad jej ramieniem i
                      prosi:
                      Zrob mi laske...
                      No co ty! Tata jest w domu, jak by zobaczyl to by mnie zabil!
                      No prosze cie zrób mi laske....
                      Nie moge cala rodzina jest w domu. Nie!
                      Bardzo cie prosze zrób mi laske....
                      I tak jeszcze dlugo, dlugo prosi....
                      Nagle otwieraja sie drzwi od klatki, wychodzi siostra
                      dziewczyny i mówi:

                      Tata powiedzial zebys zrobila mu ta laske, a jak ty
                      nie zechcesz to ja mam mu ja zrobic, a jak ja nie
                      zechce to tata przyjdzie i mu zrobi,tylko
                      niech ZABIERZE LAPE Z DOMOFONU!
                      ***


                      ZATRĄB, JEŚLI KOCHASZ JEZUSA



                      "Któregoś dnia poszłam do miejscowej księgarni katolickiej i ujrzałam
                      naklejkę na zderzak z napisem: "ZATRAB, JESLI KOCHASZ JEZUSA".
                      Akurat byłam w szczególnym nastroju, ponieważ właśnie wróciłam ze
                      wstrząsającego występu chóru, po którym odbyły się gromkie, wspólne
                      modlitwy - wiec kupiłam naklejkę i założyłam na zderzak. Jak
                      dobrze, ze to zrobiłam!!!
                      Co za podniosłe doświadczenie nastąpiło później! Zatrzymałam się na
                      czerwonych światłach na zatłoczonym skrzyżowaniu i pogrążyłam się w
                      myślach o Bogu i o tym, jaki jest dobry... Nie zauważyłam, ze
                      światła się zmieniły. Jak to dobrze, ze ktoś również kocha Jezusa,
                      bo gdyby nie zatrąbił, nie zauważyłabym... a tak odkryłam, ze
                      MNÓSTWO ludzi kocha Jezusa! Wiec, gdy tam siedziałam, gość za mną
                      zaczął trąbić, jak oszalały, potem otworzył okno i krzyknął: " Na
                      miłość boska! Naprzód! Naprzód! Jezu Chryste, naprzód!" Jakimże
                      oddanym chwalca Jezusa był ten człowiek! Potem każdy zaczął trąbić!
                      Wychyliłam się przez okno i zaczęłam machać i uśmiechać się do tych
                      wszystkich, pełnych miłości ludzi.
                      Sama tez kilkakrotnie nacisnęłam klakson, by dzielić z nimi te
                      miłość! Gdzieś z tylu musiał być ktoś z Florydy, bo usłyszałam, jak
                      krzyczał cos o "sunova beach". Ujrzałam innego człowieka, który w
                      zabawny sposób wymachiwał dłonią, ze środkowym palcem uniesionym do góry.
                      Gdy zapytałam nastoletniego wnuka, siedzącego z, tylu, co to może znaczyć,
                      odpowiedział, ze to chyba jest jakiś hawajski znak na szczęście, czy cos
                      takiego. No cóż, nigdy nie spotkałam nikogo z
                      Hawajów, wiec wychyliłam się z okna i tez pokazałam mu hawajski znak na
                      szczęście. Wnuk wybuchnął śmiechem ... Nawet jemu podobało się to
                      religijne doświadczenie! Paru ludzi było tak ujętych radością tej chwili,
                      ze wysiedli z samochodów i zaczęli iść w moim kierunku. Z pewnością
                      chcieli się wspólnie pomodlić, lub może zapytać, do jakiego Kościoła
                      należę, ale właśnie zobaczyłam, ze mam zielone
                      światła. Pomachałam wiec do wszystkich sióstr i braci z miłym
                      uśmiechem, po czym przejechałam przez skrzyżowanie. Zauważyłam, ze tylko
                      mój samochód zdążył to zrobić, bo znowu zmieniły się światła - i poczułam
                      smutek, ze musze już opuścić tych ludzi, po okazaniu
                      sobie nawzajem tak pięknej miłości; otworzyłam wiec okno i po raz
                      ostatni pokazałam im wszystkim hawajski znak na szczęście, a potem
                      odjechałam.

                      Niech Bogu będzie chwała za tych cudownych ludzi!!!


    • goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 15.11.03, 12:29
      Stary las. Cisza, spokój, tylko świergot ptaszków.Nagle w tę ciszę wdziera się
      trzask łamanych drzewek, głośny śpiew i pochrumkiwanie. Dzika świnia z
      dziarami, sznytami, na wpół pijana przedziera sie z rumorem przez haszcze.
      Dociera do chatki Puchatka i wali głośno w drzwi. Otwiera wystraszony Krzyś, a
      świnia pyta:
      -Jest Puchatek?!
      -Nie.. nie ma... - odpowiada Krzyś.
      Na to świnia:
      -To powiedz mu, ze Prosiaczek z woja wrocił!


      Ludzie siedzą w samolocie na lotnisku i czekają na pilotów. Przychodzą z
      godzinnym opóźnieniem. Jeden z psem przewodnikiem drugi z białą laska. Ludzie
      przerażeni no ale nic. Samolot kołuje na pas startowy rozpędza się. 500m do
      końca pasa 400, 300, 200m. Ludzie krzyczą:
      - Startujcie! Startujcie !!!!!
      Samolot wystartował, podwozie się schowało.
      Jeden pilot mówi do drugiego:
      - Jak kiedyś nie krzykną to się rozpieprzymy!
        • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 18.11.03, 11:30

          Po parku przechadzają się dwaj funkcjonariusze policji. Wkurzeni, bo nikogo
          jeszcze dziś nie złapali, nie stłukli. Ale naraz patrzą - facet wcina jabłko.
          Jeden mówi do drugiego:
          - Ty, zobacz, je japko, zara wyrzuci ogryzek, a my go cap!
          Wiec gorliwi funkcjonariusze zbliżyli się do gościa, obracającego w dłoniach
          ogryzek.
          - Co obywatel chciał zrobić z ogryzkiem?
          - Jak to co? Chciałem go zjeść.
          - ?
          - No, tak. Nie wiecie, że kto je ogryzki ten mądrzeje?
          - ??
          - Niech obywatel udowodni!
          - Ja wam mogę ten ogryzek tanio odsprzedać, a sami się przekonacie! Powiedzmy
          2 złote.
          - Ale na pewno zmądrzejemy?
          - 100%.
          - Dobra.
          Złozyli się po złotówce i uradowani rzucili się na ogryzek. Po chwili jeden z
          wąskobarkowców skrobie się w głowę i mówi:
          - Ej, za 2 złote to my mogli mieć ogryzków z kilograma jabłek!
          - Ty, to działa!
          • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 18.11.03, 11:33
            Dlaczego nie byliście w pracy?
            - Miałem zapalenie ucha środkowego...
            - Nie bujajcie, kapralu, przecież ucho jest lewe i prawe.

            -------------------------------------------------------------------------------
            -
            Policjant do kolegi:
            - Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana?
            - Nie, ale tam stoi facet wyglądający na profesora, spytaj się go.
            Policjant, podchodzi i pyta:
            - Przepraszam, czy nie wie pan co to jest kurtyzana?
            - To taka rokokowa kokota.
            Drugi policjant pyta:
            - I co ci powiedział?
            - Eee tam, to jakiś jąkała.

            -------------------------------------------------------------------------------
            -
            - Niektórzy z was używają słów których nie rozumieją i potem ludzie się z nas
            śmieją, a o policji wciąż krążą dowcipy - mówi komisarz na odprawie.
            - Czy to alibi do mnie? - pyta jeden z podwładnych.

            -------------------------------------------------------------------------------
            -
            Policjant w księgarni:
            - Proszę o coś głęboko intelektualnego, pobudzającego do myślenia.
            - Może Kafkę?
            - Dziękuję, już piłem.

            -------------------------------------------------------------------------------
            -
            Na balu milicjantów:
            - Czemu pan tak się szybko kręci? Przecież to wolny taniec!
            - Oj nie taki wolny! Na płycie jest wyraźnie napisane "33 obroty na minutę"!

            -------------------------------------------------------------------------------
            -
            Akcja MO.
            - Jak mogliście do tego dopuścić, żeby ten przestępca wam się wymknął!!!
            Przecież wyraźnie mówiłem, żebyście obstawili wszystkie wyjścia!!!
            - Ale on widocznie wymknął się wejściem!

            • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 19.11.03, 16:49


              PODANIE O URLOP




              O Istoto Najdoskonalsza! Ja, padalec ohydny co z najpodlejszej dziury kloacznej
              wypełzł, niegodzien Twych przeczystych śladów ciałem mym haniebnym brukać, ni
              wzroku kaprawego na Twój cień potężny wznosić, ani moim tchem cuchnącym
              krystalicznej woni oddechu Twego kalać, ja, najnędzniejszy z nędznych wiję się
              u Twoich stóp, które po płatkach róż tylko stąpać powinny, nikczemną twarzą w
              proch padając, błagam Cię, o Dostojny, byś raczył skłonić swe oblicze i by Twe
              niezmącone oko spoczęło na tym lichym wniosku. I ze swej jamy nieczystej, ja
              plugawy skamlę do Ciebie o Najmądrzejszy z Mądrych, byś w łaskawości Swej
              nieskończonej wniosek ów raczył przyjąć i pozytywnie zaopiniować.



              Błagam o urlop od…………………do…………………………

              Dni roboczych……………………..



              Podpis……………………………………………………………



              Akceptacja Najdoskonalszego…………………………………..
              • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 26.11.03, 10:13

                >
                > Pewnego dnia nauczycielka pyta w szkole dzieci, co chciałyby dostać, by
                > spełniło to ich marzenia. Zgłosiła się Kasia:
                > - Ja chciałabym mieć złoto, bo złoto jest warte dużo i mogłabym za niego
                > sobie kupić Porsche!!
                > Na to Kaziu:
                > - A ja platynę, bo jest warta jeszcze więcej i mógłbym sobie za nią kupić
                > Ferrari!!
                > Na to wyrwał się Jasiu:
                > - Proszę pani, ja chciałbym sylikon! Moja siostra ma raptem dwa takie
                worki
                > sylikonu! Gdyby pani widziała, jakie luksusowe samochody parkują pod
                naszym
                > domem!
                > ======================================================================
                >
                > DOWCIP 2
                > Wraca mąż do domu po pracy, w łóżku leży żona cokolwiek rozanielona. Mąż
                > otwiera szafę i widzi gołego faceta, który klaszcze w dłonie.
                > - Co pan tu robi?
                > - Mole odganiam.
                > - Na golasa?
                > - Patrz pan, ciuchy mi zżarły.
                > ====================================================================
                >
                > DOWCIP 3
                >
                > Przychodzi mała żabka do mamy żaby i sie pyta:
                > - Mamo jak ja się znalazłam na świecie?
                > Na co mama żaba odpowiada:
                > - Nie uwierzysz ale przyniósł Cię bocian !
                >
                • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 26.11.03, 10:23

                  Zwiazki...
                  Po pierwsze - mezczyzna nie uzywa tego zwrotu. Moze nazywac to "romansem",
                  "randka", "chodzeniem", lub w skrajnych przypadkach "tym czasem, kiedy
                  robilismy to od czasu do czasu". Kiedy zwiazek sie konczy, kobieta placze,
                  otwiera serce przed przyjaciólka, pisze wiersz zatytulowany "Wszyscy
                  mezczyzni to durnie", a nastepnie powraca do normalnego zycia. Mezczyzna ma
                  z tym troche wiecej problemów. Przez pól roku jego "ex" moze o nim nawet nie
                  uslyszec, lecz pózniej o trzeciej nad ranem w nocy z soboty na niedziele
                  dzwoni on i mówi: "Chcialem tylko, zebys wiedziala, ze zniszczylas mi zycie
                  i nigdy ci nie wybacze i nienawidze cie i jestes totalna suka. Lecz chce
                  zebys wiedziala, ze zawsze mamy jeszcze szanse odbudowac wszystko". Jest to
                  znane jako telefon "nienawidze Cie, lecz kocham". 99% wszystkich mezczyzn
                  powyzej 21 roku zycia wykonalo go przynajmniej raz w zyciu.

                  Seks...
                  Kobiety wola 30-45 minutowa gre wstepna, mezczyzni zas 30-45 sekundowa - im
                  mniej tym lepiej. Dla mezczyzny juz sam dojazd na miejsce jest czescia gry
                  wstepnej.

                  Dojrzewanie...
                  Kobiety dojrzewaja duzo szybciej niz mezczyzni. Wiekszosc 17-latek moglaby
                  bez trudu funkcjonowac jako osoba dorosla. Wiekszosc 17-latkow wciaz
                  wymienia sie kartami z podobiznami sportowców, a po WF-ie przepycha sie w
                  szatni. To dlatego wiekszosc szkolnych milosci konczy sie niczym.

                  Kapelusze...
                  Kobiety w kapeluszach wygladaja dobrze, mezczyzni idiotycznie.

                  Zakupy...
                  Kobiety wiedza jak kupowac w sklepach spozywczych. Robia liste potrzebnych
                  rzeczy, a nastepnie je kupuja. Mezczyzni nie robia zakupów regularnie.
                  Czekaja az w lodowce zostanie tylko otwarta puszka jedzenia dla kota i pól
                  cytryny. Wtedy ida na zakupy. Mezczyzna kupuje wszystko co dobrze wyglada.
                  Zanim dojdzie do kasy, jego rachunek zaczyna przewyzszac Mount Everest, co
                  nie przeszkadza mu wcale pójsc do dziesieciu innych sklepów.

                  Kaligrafia...
                  Mezczyzni nie przywiazuja wagi do starannego pisania. Bazgrza jak kura
                  pazurem. Kobiety uzywaja kolorowych i zapachowych dlugopisów. Zawsze robia
                  kóleczka nad "i", a ich petle przy "p" i "g" Sa straszliwie duze. To okropne
                  czytac notatke od kobiety - nawet gdy miesza cie w niej z blotem, to na
                  koncu narysuje usmieszek, serduszko lub inny kwiatek.

                  Poczucie humoru...
                  Powiedzmy, ze mala grupa mezczyzn i kobiet siedzi w jednym pokoju i oglada w
                  telewizji braci Marks. Mezczyzni sa podekscytowani, smieja sie glosno,
                  próbuja nasladowac aktorów. W tym czasie kobiety przewracaja oczami i
                  czekaja az TO sie skonczy.

                  Lazienki...
                  Mezczyzna ma w lazience 6 rzeczy: szczoteczke do zebów, paste do zebów, krem
                  do golenia, maszynke do golenia, mydlo i szlafrok skradziony w Holiday Inn.
                  Srednia ilosc rzeczy w lazience przecietnej kobiety wynosi 437. Mezczyzna w
                  wiekszosci przypadków nie móglby ich nawet zidentyfikowac.

                  Wyjscia...
                  Kiedy mezczyzna mówi, ze jest gotów do wyjscia to znaczy, ze naprawde jest
                  gotów. Kiedy kobieta mówi, ze jest gotowa to znaczy, ze bedzie gotowa kiedy
                  tylko znajdzie kolczyk, zadzwoni do przyjaciólki i skonczy nakladac makijaz.

                  Szczeniaki...
                  Kobiety kochaja szczeniaki. Mezczyzni mówia, ze kochaja szczeniaki, lecz w
                  rzeczywistosci ich nienawidza dlatego ze kobiety je kochaja.

                  Buty...
                  Gdy kobieta idzie do pracy ubiera sie w welniany kostium od Mondiego i
                  wklada Reeboki. Wklada buty pasujace do kostiumu do plastikowej torby od
                  Sacksa. Kiedy wchodzi do pracy, wklada eleganckie buty, aby piec minut
                  pózniej zrzucic je gdyz siedzi juz za biurkiem i jej nogi SA niewidoczne.
                  Mezczyzni nosza jedna pare butów przez CALY dzien.

                  Lustra...
                  Mezczyzni sa prózni - sprawdzaja swój wyglad w lustrze. Kobiety sa
                  smieszne - przegladaja sie w kazdej lsniacej powierzchni i nie wazne czy
                  jest to lustro, lyzka, wystawa sklepowa, toster, czy lysina przygodnego
                  pana.

                  Menopauza...
                  Kiedy kobieta osiaga menopauze przechodzi rozne skomplikowane emocjonalne,
                  psychologiczne i biologiczne zmiany. Natura i stopien tych zmian jest u
                  kazdej z kobiet inny. U mezczyzny menopauza charakteryzuje sie zawsze taka
                  sama reakcja - kupuje on okulary lotnicze z poczatku wieku, dziwna czapke i
                  idzie kupic sobie Porsche.

                  Telefon...
                  Mezczyzni postrzegaja telefon jako narzedzie. Uzywaja oni telefonu do
                  wysylania krótkich wiadomosci innym ludziom. Kobieta moze odwiedzic
                  przyjaciólke na dwa tygodnie i zaraz po powrocie do domu zadzwoni do niej,
                  zeby przegadac trzy godziny.

                  Niemowlaki...
                  Wszystkie kobiety od zawsze zachwycaja sie niemowletami. Przechodzac obok
                  dowolnego wózka ciagna do niego faceta ze slowami: "Och... spójrz jaki
                  slodki bobas...", na co kazdy mezczyzna niezmiennie odpowiada: "Acha..
                  bardzo..." starajac sie jednoczesnie jak najszybciej odejsc.

                  Dzieci...
                  Kobieta wie wszystko o swoich dzieciach. Wie o wizytach u dentysty, o
                  meczach, o milostkach i najlepszych przyjaciolach, o ulubionym jedzeniu, o
                  marzeniach i nadziejach. Mezczyzni wiedza jak ich dzieci maja na imie.

                  Kierunki...
                  Jesli kobieta prowadzi i zagubi sie w nieznanej okolicy, to zatrzyma sie
                  przy stacji benzynowej i spyta o kierunek. Mezczyzna uwaza to za znak
                  slabosci. Nigdy sie nie zatrzyma, zeby zapytac, bedzie jezdzil w kolo
                  godzinami co chwila powtarzajac "Spójrz kochanie. Znalazlem droge" i "Wiem,
                  ze to gdzies tutaj".

                  Przyznawanie sie do pomylek...
                  Kobieta przyzna sie czasem do popelnienia bledu. Ostatnim mezczyzna, który
                  to zrobil byl general George Custer.

                  Strojenie sie...
                  Kobieta stroi sie: na zakupy, do podlania kwiatów, do wyrzucenia smieci, do
                  odebrania telefonu, do czytania ksiazki, do odebrania poczty. Mezczyzna
                  stroi sie w zyciu dwa razy: na slub i na pogrzeb.

                  Przezwiska...
                  Za wyjatkiem kulturystek, które uzywaja dziwnych przezwisk, kobiety unikaja
                  ich jak ognia. Jesli Gloria i Michell spotykaja sie na obiedzie to rozmawia
                  Gloria i Michell. Ale jesli Mike i Jack spotykaja sie przy piwie to rozmawia
                  "Bullet-Head" z "Peanut-Brainem".

                  Zabawki...
                  Male dziewczynki uwielbiaja bawic sie zabawkami. Pózniej kiedy osiagna wiek
                  12 lat przestaja sie nimi interesowac. Mezczyzni tak naprawde nigdy nie
                  wyrastaja z zabawek. Kiedy sie starzeja ich zabawki po prostu staja sie
                  drozsze, glupsze i mniej praktyczne. Przykladowe meskie zabawki: miniaturowe
                  telewizory, telefony komórkowe, equalizery graficzne, roboty serwujace
                  drinki na zawolanie, gry wideo. Po prostu wszystko co miga, brzeczy i wymaga
                  co najmniej 6 baterii R20.

                  Rosliny...
                  Kobiety prosza mezczyzn, aby podlewali rosliny, kiedy one wyjada. Mezczyzni
                  podlewaja je, lecz gdy kobiety wracaja po tygodniu nieobecnosci wszystkie
                  rosliny sa uschniete. Nikt nie wie jak i dlaczego tak sie dzieje.

                  Wasy...
                  Niektórzy mezczyzni dobrze wygladaja z wasami. SA nimi Tom Selleck i Burt
                  Reynolds. Niestety zadna kobieta nie wyglada dobrze w wasach.

                  Aparaty fotograficzne...
                  Mezczyzni podchodza do fotografowania bardzo powaznie. Wydaja 4000$ na zakup
                  sprzetu, buduja ciemnie i biora lekcje fotografii. Kobiety kupuja idioto
                  odporne aparaty Kodaka i oczywiscie zawsze maja lepsze zdjecia.

                  Szatnie...
                  W szatniach mezczyzni rozmawiaja o trzech rzeczach: o pieniadzach, pilce
                  noznej i kobietach. Przesadzaja gdy mówia o pieniadzach, nie znaja sie na
                  pilce noznej niemal tak jak sadza, ze sie znaja i fabrykuja opowiesci o
                  kobietach. Kobiety w szatniach mówia tylko o jednym - o seksie. I to nie
                  tylko abstrakcyjnie. Opisuja wszystko bardzo obrazowo i dokladnie, i nigdy
                  nie klamia.

                  Pranie...
                  Kobiety robia pranie co pare dni. Mezczyzna bedzie nosil wszystkie swoje
                  rzeczy, wlaczywszy w to ubiory, które byly modne z dziesiec lat wczesniej,
                  zanim zrobi pranie. Kiedy juz definitywnie nie ma czystych rzeczy wklada
                  brudny sweter na lewa strone, wynajmuje ciezarówke i zawozi gore brudnych
                  rzeczy do pralni. Mezczyzni zawsze spodziewaja sie spotkac tam piekna
                  kobiete, lecz jest to jeden z tych starych mitów przywiezionych z Ameryki.

                  Politycy...
                  Mezczyzni kochaja mówic o politykac
                  • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 05.12.03, 07:29

                    > Jedzie Czerwony Kapturek przez las na czerwonym rowerku, a tu
                    > w krzakach siedzi Wilk i tak sobie myśli:
                    > - Co ta idiotka będzie mi tu jeździć! Zaraz jej rozwalę tę brykę.
                    > Jak pomyślał, tak i zrobił. Wypadł na drogę, cap Kapturka za
                    > bety, chwycił za rowerek i połamał na kawałki.
                    > Siedzi Kapturek na drodze i beczy. Nagle rozchylają się krzaki
                    > i wychodzi. Niedźwiedź. Patrzy groźnie na Wilka i mówi:
                    > - Te, Wilk! Za 5 minut meldujesz się u mnie na podwórku. Tam
                    > jest spawarka. Rowerek ma być dzisiaj poskładany.
                    > Co miał robić biedny Wilk. Tylko podkulił ogon pod siebie i
                    > memląc cicho przekleństwa pokornie poszedł za Niedźwiedziem. Następnego
                    dnia
                    > Wilk zaczaił się trochę dalej:
                    > - Ale kaptura dzisiaj dopadnę! Rozwalę jej to jeżdżące
                    > truchło na tysiąc kawałków, nawet ten kosmaty sukinsyn mi nie przeszkodzi.
                    > Jak pomyślał, tak i zrobił. Wypadł na drogę, cap Kapturka za
                    > bety, chwycił za rowerek i połamał bardzo dokładnie na kawałki. Siedzi
                    > Kapturek na drodze i ryczy jak syrena strażacka. Nagle coś zaszeleściło. Z
                    > krzaków wyszedł Niedźwiedź i w te słowy odzywa się do Wilka:
                    > - Ja cię bydlaku już wczoraj ostrzegałem. Za pięć minut u mnie
                    > na podwórku, bo jak nie to ci ogon z dupy wyrwę.
                    > Chcąc nie chcąc musiał Wilk poskładać rowerek jeszcze przed
                    > północą pod groźbą utraty ogona.
                    > Trzeciego dnia wycwanił się na na żarty. Pobiegł prosto do
                    > chatki, tam wpierniczył babcię na przekąskę i położył się do łóżeczka.
                    > Przyjeżdża Czerwony Kapturek na swoim czerwonym rowerku,
                    > wchodzi do chatki i już od progu woła zdziwiona:
                    > - Babciu! Dlaczego masz takie czerwone oczy?
                    > - Od spawania!!!
                    >
                  • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 13.12.03, 20:13

                    Temat: ...a w stanie wskazującym....
                    Slowa, które sa trudne do wypowiedzenia, gdy jestes pijana/y:
                    - Bezsprzecznie.
                    - Innowacyjny.
                    - Przygotowawczy.
                    - Proletariacki.

                    Slowa, które sa bardzo trudne do wypowiedzenia, gdy jestes pijana/y:
                    - Konstytucjonalizm.
                    - Wszystkowiedzacy.
                    - Rozszczepienie jazni.
                    - Szczesliwe zrzadzenie losu.

                    Slowa, które sa absolutnie niemozliwe do wypowiedzenia, gdy jestes pijana/y:
                    - Dziekuje, nie mam ochoty na seks.
                    - Nie, dla mnie juz piwa nie zamawiajcie.
                    - Przykro mi, ale nie jestes w moim typie.
                    - Dobry wieczór, panie wladzo. Sliczne dzis niebo, prawda?
                    - No nie, dajcie spokój! Przeciez na pewno nikt nie chce, zebym spiewal(a)

                    • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 14.12.03, 21:53

                      W czasach agroturystyki, pewien mieszczanin wybrał się na wczasy - na wieś. W
                      niedzielę, nudziło mu się nieco, więc przeszedł się po wsi. Natknął się na
                      gospodarstwo, w którym zobaczył w zagrodzie świnkę z drewnianą nogą.
                      Zaintrygowało go to do tego stopnia, że odszukał gospodarza i pyta:
                      - Gospodarzu a dlaczego ta świnka ma jedna nogę drewnianą?
                      - Aaa, ja panu zaraz wszystko opowiem jak to było. To było dwa lata temu. Nie!
                      Trzy lata temu. U nas była powódź, wszystko zaczęło pływać, a myśmy spali. Ale
                      świnka, świnka proszę pana wiedziała, co nam grozi. Przeskoczyła swoją
                      zagródkę, podpłynęła do chaty, obudziła nas i myśmy się uratowali, gdyby nie
                      ona...
                      - Dobrze, dobrze, ale dlaczego ona ma nogę drewnianą?
                      - Aaa, ja jeszcze nie skończyłem, zaraz panu wszystko opowiem jak to było. To
                      było chyba 2 lata temu. Ktoś podłożył ogień w gospodarstwie i my byśmy się
                      popalili wszyscy, ale świnka, świnka wiedziała, co nam grozi. Przeskoczyła
                      swoja zagródkę i wyciągnęła mnie spod palącej się belki. Ja wyciągnąłem
                      rodzinę, inwentarz....
                      - Nno, dobrze, ale dlaczego ta świnka ma nogę jedną drewnianą?
                      - Aaa, ja już panu wszystko opowiem jak to było. To było chyba zeszłego lata.
                      Nas napadli zbójcy. Związali nas, pieniędzy chcieli. A przecież my pieniędzy
                      nie mamy. Ale świnka, świnka wiedziała co nam grozi. Przeskoczyła swoją
                      zagrodę, spłoszyła zbójców....
                      - Proooszę pana... Opowiada mi pan trzecią historię, a ja chciałem tylko
                      wiedzieć dlaczego ona ma jedną nogę drewnianą?
                      - A pan by zjadł taką kochaną świnkę od razu??
                      • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 14.12.03, 22:18

                        W tym tygodniu jestem w domu sam... moja mama wyjechała służbowo i zostawiła
                        mi listę rzeczy do zrobienia... Łatwizna... Toż to bułka z masłem...
                        Popatrzmy...

                        1) POŚCIELIĆ ŁÓŻKA
                        Po co marnować niepotrzebnie czas i siły... Przecież wieczorem i tak trzeba
                        będzie to rozkładać... Bez sensu...
                        Punkt pierwszy mogę odhaczyć...

                        2) POSPRZĄTAĆ PSIE KUPY W OGRODZIE
                        Ostatniej nocy tak sypnęło śniegiem, że ja tam nie widzę żadnych psich
                        odchodów...
                        Punkt drugi odhaczony...

                        3) WRZUCIĆ ZAMOCZONE KOSZULE DO PRALKI I WŁĄCZYĆ (WSZYSTKO USTAWIONE)
                        Eeeee przecież mam wakacje... nie potrzebuję ich... Niech się lepiej porządnie
                        wymoczą...
                        Odhaczamy trzeci...

                        Tyle zamieszania z takimi prostymi rzeczami... Pójdę chwilkę pogadać sobie na
                        Gadu-Gadu...

                        4) NAPRAWIĆ DRZWICZKI I POSPRZĄTAĆ W SZAFCE W PIWNICY
                        Oooo w końcu coś poważniejszego... Taaa... Jakby tak dobrze dopchnąć... Do
                        tego Power-Tape na drzwiczki...
                        Taaaak to w zupełności załatwia sprawę...
                        Czwarty odhaczony...

                        5) UMYĆ PODŁOGĘ W KUCHNI
                        Ten cukier co się rozsypał podczas śniadania zlizał ze smakiem pies... Już
                        bardziej czysta ta podłoga chyba nie może być...
                        Odhaczamy piąty... A dobry piesek pójdzie na spacerek...

                        6) ZNALEŹĆ JAKIEŚ FAJNE ZAJĘCIE DLA DZIECI
                        Tamta folia aluminiowa z mikrofali jest doskonała do zabawy...
                        Szósty odhaczony...
                        I tak oto coraz więcej czasu przede mną na pogaduszki przez internet....

                        7) ODKURZYĆ DYWANY
                        Hmmm... Coś cięższego... - Hej dzieci chcecie jeszcze coś fajnego do
                        zrobienia??
                        I po siódmym...

                        8) DAĆ DZIECIOM ŚNIADANIE
                        -Hej dzieci, a może chcecie odwiedzić swoich kolegów lub koleżanki z klasy w
                        drodze do szkoły?
                        Jeeeeessssssssss...
                        Ósmy odhaczony!!!

                        9) POSPRZĄTAĆ ŁAZIENKĘ
                        Hmmm... Znowu ciężkie... A gdyby tak po prostu zamknąć drzwi? Co z widoku to z
                        umysłu! A to można wsunąć pod szafkę... Taaak...
                        Dziewiąty załatwiony...

                        10) SPRAWDZIĆ CZY PRALKA SKOŃCZYŁA
                        To nie problem... Nawet siedząc przy komputerze słyszę że skończyła...
                        Dziesiąty przeszedł o historii...

                        11) POSKŁADAĆ PRANIE
                        Dobra... Ustawię tylko "Zaraz wracam" na GG... Ooooo nigdy nie zdawałem sobie
                        sprawy, że cała rodzina tak uwielbia blado-różowy kolor... Nie wiedziałem, że
                        mamy tyle blado-różowych ciuchów... Muszę zapytać żonę dlaczego kupuje
                        wszystko w jednym kolorze... Ojjj... Ale ten ulubiony kaszmirowy sweterek a'la
                        Barbie mojej żony troszkę inaczej wygląda...
                        I poradziłem sobie z jedenastym...

                        12) PODLAĆ CHOINKĘ
                        Ups... Dobrze że ten dywan taki puszysty i wchłania wodę...
                        Dwunasty odhaczony...
                        Łatwizna... Zastanawiam się dlaczego kobiety zawsze skarżą się na prace
                        domowe???

                        13) ZROBIĆ ZAKUPY, PAMIĘTAĆ O PAPIERZE TOALETOWYM
                        Możemy przecież wykorzystać te stare gazety... Taak... Nasza rodzina musi
                        zacząć dbać o ekologię...
                        Ciekawe kto jest w tej chwili "dostępny" na GG... A co mi tam... Mam duuuużo
                        czasu... Odpalamy...

                        14) ZROBIĆ OBIAD
                        Łatwizna... - Hallo... - Za ile możecie dostarczyć tą pizzę??
                        Czternasty zatopiony!!!

                        15) POSPRZĄTAĆ BUDĘ PSA
                        Po co? Przecież i tak śpi z nami w łóżku...
                        Piętnasty odhaczony!!!

                        Świetnie!!! Cała lista odhaczona!!! Wszystko wzorowo zrobione!!! A czasy
                        wystarczy jeszcze na Gadu-Gadu i krótką drzemkę...
                        Prowadzenie domu to łatwizna... Kobiety chyba tylko po to się skarżą żebyśmy
                        myśleli, że one faktycznie ciężko pracują...
                        FAJNIE BYĆ KURĄ DOMOWĄ!!!
                        • goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 14.12.03, 22:20
                          W szkole pani kazała dzieciom napisać krótkie opowiadanie o zimie:
                          - Jasiu przeczytaj swoją pracę!
                          Jasiu zaczyna:
                          "Jest piękna zima, wszędzie leży śnieg, jezioro już zamarzło...".
                          - Bardzo ładnie Jasiu, czytaj dalej...
                          Jasiu kontynuuje:
                          "Na tym jeziorze pieprzą się dwa wilki..."
                          Nauczycielka oburzona:
                          - Oj, nieładnie Jasiu, nieładnie..
                          Jasiu odpowiada:
                          - Bardzo nieładnie, proszę pani, bo im się nogi rozjeżdżają...
                          • goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 14.12.03, 22:22
                            Bezrobotny gość dostał pracę w ZOO. Zaoferowali mu aby ubrał się w kostium
                            małpy i by udawał, że jest gorylem, by ludzie przychodzi do ZOO i chcieli go
                            oglądać.
                            Pierwszego dnia ubrał się i poszedł do klatki. A ludzie chodzili dookoła
                            śmiali się patrzyli i podziwiali go. Więc w końcu zaczął odstawiać tam
                            prawdziwy show - skakał dookoła, bił się w pierś i ryczał. Podczas jednej z
                            takich akrobatycznych popisów na drzewie, stracił równowagę, spadł i pech
                            chciał wleciał prosto do obok stojącej klatki lwa. Kiedy lew go zauważył
                            zaczął zbliżać się do niego i ryczeć. "Goryl" z szoku zaczął krzyczeć:
                            - Pomocy! Pomocy!
                            A lew go okrążył, położył swą łapę na jego piersi i zaszeptał:
                            - Weź się zamknij, bo obaj stracimy robotę....
                          • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 14.12.03, 22:24
                            goska35 napisała:

                            > W szkole pani kazała dzieciom napisać krótkie opowiadanie o zimie:
                            > - Jasiu przeczytaj swoją pracę!
                            > Jasiu zaczyna:
                            > "Jest piękna zima, wszędzie leży śnieg, jezioro już zamarzło...".
                            > - Bardzo ładnie Jasiu, czytaj dalej...
                            > Jasiu kontynuuje:
                            > "Na tym jeziorze pieprzą się dwa wilki..."
                            > Nauczycielka oburzona:
                            > - Oj, nieładnie Jasiu, nieładnie..
                            > Jasiu odpowiada:
                            > - Bardzo nieładnie, proszę pani, bo im się nogi rozjeżdżają...

                            Kawał na topie, tylko śniegu i mrozu brak :((
                            • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 16.12.03, 17:05


                              Był sobie człowiek ktory posiadał swoja własna fabryke miesna jednakze był juz
                              w podeszłym wieku postanowił przekazac interes swojemu jedynemu synowi(jak to
                              zwykle bywa). Przyprowadza syna do fabryki i mowi:
                              -Synu widzisz ta maszyne? do niej wkładasz barana i wychodzi parówka,
                              rozumiesz?
                              -Nie, odpowiada syn
                              Ojciec tłumaczy wiec jeszcze raz:
                              - Maszyna, Baran, parowka... rozumiesz?
                              -Nie, ponownie odpowiada syn
                              Ojciec nie wytrzymuje ale tłumaczy jeszcze raz:
                              -Tu masz maszyne w nia wkładasz barana i wychodzi parowka... ROZUMIESZ?
                              -Nie tato, ale powiedz mi czy jest maszyna w ktora sie wkłada parówke i
                              wychodzi baran?
                              -TAK TWOJA MATKA !!!!!
                              • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 16.12.03, 17:06

                                Temat: kawałek...
                                Grupa rosyjskich turystów przyjeżdża do Anglii . Gdy maja wyruszyć zwiedzać
                                miasto przewodnik ich uprzedza:
                                - Bądźcie ostrożni w żadnym wypadku nie oddzielajcie się od grupy. Tutaj
                                wszędzie sutenerzy stoją. No jeśli się zgubicie szukajcie rosyjskiego
                                konsulatu No ale jak to zwykle na wycieczkach zawsze ktoś musi się
                                zgubić..do takiego właśnie zgubionego podchodzi jakiś mężczyzna
                                > > - Do you want a white woman?
                                > > - No, no! - krzyczy mezczyzna
                                > > - Do you want a black woman?
                                > > - No!
                                > > - Do you want a man?!
                                > > - No!!!
                                > > - Do you want an animal?!! -
                                > > - NO!!!
                                > > I WANT RUSSIAN CONSUL!
                                > > - Possible, but very expensive.. .
                                • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 20.12.03, 13:35

                                  Opisy wypadkow


                                  1.Wracając do domu podjechałem do złego domu i zderzyłem się z drzewem którego
                                  nie mam.
                                  2.Inny samochód zderzył się z moim nie ostrzegając o swoich zamiarach.
                                  3.Myślałem, że mam opuszczone okno jednak okazało się, że jest podniesione
                                  kiedy wystawiłem przez nie rękę.
                                  4.Zderzyłem się ze stojącą ciężarówką nadjeżdżającą z drugiej strony.
                                  5.Ciężarówka cofnęła się przez szybę prosto w twarz mojej żony.
                                  6.Odholowałem swój samochód z jezdni, spojrzałem na teściową i uderzyłem w
                                  nasyp.
                                  7.Przechodzień uderzył we mnie i przeszedł pod moim samochodem.
                                  8.Facet był na całej drodze i wiele razy próbowałem go wyminąć zanim uderzyłem
                                  w niego.
                                  9.Budka telefoniczna zbliżała się, kiedy próbowałem zjechać jej z drogi
                                  uderzyła w mój przód.
                                  10.Nie chcąc zabić muchy wjechałem w budkę telefoniczną.
                                  11.Prowadziłem samochód już czterdzieści lat, kiedy zasnąłem za kółkiem i
                                  miałem wypadek.
                                  12.Broniąc się przed uderzeniem zderzaka samochodu przede mną uderzyłem
                                  przechodnia.
                                  13.Mój samochód był legalnie zaparkowany kiedy wjechał w inny pojazd.
                                  14.Mój samochód był prawidłowo zaparkowany w tyle innego samochodu.
                                  15.Nagle znikąd pojawił się niewidoczny samochód, uderzył w mój samochód, po
                                  czym zniknął.
                                  16.Byłem pewien, że ten stary człowiek nie dotrze na drugą stronę ulicy kiedy
                                  go stuknąłem.
                                  17.Przechodzień nie miał żadnego pomysłu którędy uciekać, więc go przejechałem.
                                  18.Nie pamiętam dokładnie okoliczności wypadku, ponieważ byłem kompletnie
                                  pijany. W celu uzyskania dalszych szczegółów proszę zwracać się do policji.
                                  19.Kiedy wróciłam do samochodu to okazało się, że on umyślnie albo nieumyślnie
                                  zniknął.
                                  20.Jechałem do lekarza z chorym kręgosłupem, kiedy wypadł mi dysk, powodując
                                  wypadek.
                                  21.Nie wiedziałem, że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości.
                                  22.Dałem sygnał klaksonem, ale nie działał, ponieważ został skradziony.
                                  23.Pośrednią przyczyną wypadku był mały człowieczek w małym samochodzie z dużą
                                  buzią.
                                  24.Zdałem sobie sprawę, że może być nieciekawie. Golf jedzie nam w maskę.
                                  Spojrzałem na zegarek - była 7:05.
                                  25.W pewnym momencie drzewo dostało się między kabinę ciężarówki i przyczepę.
                                  26.Jechałem sobie spokojnie, a tu nagle zaatakowała mnie wysepka tramwajowa.
                                  27.Cały dzień byłem na zakupach - kupowałem rośliny. Gdy wracałem do domu, to
                                  żywopłot wyrósł jak grzyb po deszczu, przysłaniając mi pole widzenia w taki
                                  sposób, że nie zobaczyłem nadjeżdżającego samochodu.
                                  28.Mój samochód przeleciał przez barierkę i wylądował w kamieniołomie. Mam
                                  nadzieję, że spotka się to z państwa aprobatą.
                                  29.Kiedy dojeżdżałem do skrzyżowania, nagle pojawił się znak drogowy w miejscu,
                                  gdzie nigdy przedtem się nie pojawiał i nie zdążyłem zahamować.
                                  30.Wjeżdżając na parking, uderzyłem w ogromną, plastikową mysz.
                                  31.Ubezpieczony nie zauważył końca mola i wjechał do morza.
                                  32.Jechałem powoli, usiłując dosięgnąć szmatki, aby wytrzeć okno, która
                                  zaczepiła się o fotel. Kiedy ją pociągnąłem, uderzyłem się w twarz, straciłem
                                  kontrolę nad kierownicą i wjechałem do rowu. Gdy przyjechałem z powrotem z
                                  pomocą drogową, moje radio zniknęło.
                                  33.Ostrożnie przyhamowałem, aby ta kobieta upadła jak najdelikatniej.
                                  34.Zatrąbiłam na pieszego, ale on tylko się na mnie gapił, więc go przejechałam.
                                  35.Ten pieszy strasznie latał po szosie, musiałem kilka razy wykręcać, zanim na
                                  niego wpadłem.
                                  36.Źle osądziłem kobietę przechodzącą przez jezdnię.
                                  37.Kierowca, który przejechał człowieka: "Podszedłem do leżącego pieszego i
                                  stwierdziłem, że jest bardziej pijany ode mnie".
                                  38.Poszkodowany przeze mnie obywatel jest teraz w szpitalu i nie chowa urazy.
                                  Powiedział, że mogę korzystać z jego samochodu i wziąć jego żonę aż do czasu,
                                  kiedy wyjdzie ze szpitala.
                                  39.Zobaczyłem wolno poruszającego się starszego pana o smutnej twarzy, jak
                                  odbił się od dachu mojego samochodu.
                                  40.Motornicza tramwaju potrącona przez samochód podczas przestawiania
                                  zwrotnicy: "Zostałam uderzona w tył mojej osoby i wywróciłam się na jezdnię".
                                  41.Świadek potrącenia pieszego: "Zobaczyłem, że w powietrzu na wysokości 2 do 3
                                  metrów leci, znany mi osobiście, mieszkaniec Orzechowa".
                                  42.Piesza potrącona przez samochód: "Stwierdziłam, że nie mam butów na nogach.
                                  Okazało się, że jeden but jest za kioskiem Ruchu, a drugi na dachu kiosku".
                                  43.Potrąciłam tego mężczyznę, który przyznał, że to jego wina, ponieważ już
                                  poprzednio był poszkodowany.
                                  44.Świadek potrącenia pieszego: "Usłyszałem jak Przemek krzyknął do
                                  głuchoniemego Tokarczuka: STÓJ".
                                  45.Samochód przede mną potrącił przechodnia, który jednak wstał, więc też na
                                  niego wjechałem.
                                  46.Pytanie: "Czy próbował pan dać ostrzeżenie?" Odpowiedź
                                  ubezpieczonego : "Tak, klaksonem" Pytanie: "Czy druga strona próbowała dać
                                  ostrzeżenie?" Odpowiedź ubezpieczonego: "Tak. Zrobiła muuuuuu"
                                  47.Tego byka chyba ugryzła osa, bo rzucił się na moje auto.
                                  48.Szczury rozmyślnie pożarły tapicerkę mojego wozu.
                                  49.W moim samochodzie zaczęły się bić dwie osy i zostałem ukąszony, przez co
                                  wjechałem w auto przede mną.
                                  50.Wyrzuciło mnie z samochodu, kiedy zjechał z szosy. Dopiero potem znalazły
                                  mnie w rowie dwie zabłąkane krowy.
                                  51.Usiłując zabić muchę, wjechałem na słup telegraficzny.
                                  52.Na samochód wpadła krowa. Później dowiedziałem się, że była trochę
                                  przygłupia.
                                  53.Ubezpieczony zostawił auto na polu. Kiedy wrócił, samochód zaatakowały owce.
                                  54.Wiedziałam, że pies jest zazdrosny o samochód, ale gdybym myślała, że coś
                                  się stanie, nie prosiłabym go, żeby prowadził.
                                  55.Doberman zjadł wnętrze samochodu, kiedy byłem w sklepie.
                                  56.Kiedy jechałem przez park safari, mój samochód otoczyły małe, brązowe,
                                  zezowate małpy. Gruba małpa zaczęła kręcić się na antenie mojego samochodu
                                  zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Pomimo moich usilnych starań nie chciała
                                  zaprzestać i mniej więcej w trzy minuty później zniknęła w poszyciu leśnym z
                                  anteną w pysku.
                                  57.Sprawca wypadku: "To jest niemożliwe, żebym jechał na piątym biegu. Jechałem
                                  na pewno na czwartym albo na piątym biegu".
                                  58.Ten pan jest bezstronnym świadkiem na moją korzyść.
                                  59.Jedynym świadkiem była pewna córa Koryntu, która tam stała w bramie, ale ona
                                  nie chciała podać swoich personaliów.
                                  60.Dziewczyna w samochodzie obok wystawiła na widok swoje piersi i wtedy
                                  wjechałem w auto przede mną.
                                  61.Powiedziałem policjantce, że nic mi nie jest, ale kiedy zdjąłem kapelusz,
                                  stwierdziła, że mam pękniętą czaszkę.
                                  62.Co mogłem zrobić, aby zapobiec wypadkowi? Jechać autobusem?

                                • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 20.12.03, 13:39

                                  Przed bitwą pod Grunwaldem spotykają się obie armie. Zadowoleni z tego, że się
                                  wzajemnie odnaleźli urządzają imprezkę. W krzyżackim obozie wszyscy***********
                                  (pijani) , klina klinem popychają, sytuacja trwa kilka dni. Pewnego poranka
                                  budzi się Wielki Mistrz Ulryk von Jungingen i odbierając podawaną mu flaszkę,
                                  pyta sługi:

                                  - Co to my dzisiaj mamy?
                                  - Dzisiaj ma być bitwa, Wielki Mistrzu...
                                  - O *****(kurcze) ... - powiedział skacowany Mistrz przecierając twarz.

                                  Gdy już po paru głębszych Mistrz zaczął kontaktować, doszedł do wniosku, że
                                  zamiast wymordowywać się wzajemnie można by wystawić do walki po jednym rycerzu
                                  z obu stron i wygra ta strona, której rycerz zwycięży. Nie będzie musiało tylu
                                  ginąć. Jak pomyślał - tak zrobił.

                                  Wysłali więc kolesia z dwoma mieczami (czy dwóch gości z jednym mieczem?) z
                                  poselstwem do Polaków. A tam... balanga na całego! Trzeba znaleźć Jagiełłę! Po
                                  pewnym czasie odnaleźli go w końcu ********(pijanego) w stogu siana. Przystał
                                  na wszystko co mu powiedzieli...

                                  Teraz trzeba wybrać odważnego do walki. Krzyżacy nie mieli z tym większego
                                  problemu - wybrali oczywiście Zygfryda de Loewe - najmężniejszego z mężnych.
                                  Był to rycerz z drewna nie strugany. 3,80 wzrostu, 2,40 w barach. Teraz trzeba
                                  znaleźć dla niego konia. Niestety, jakiego by nie przyprowadzili, to albo się
                                  załamywał albo Zygfryd kolanami o ziemie szorował... Sytuacja beznadziejna. Na
                                  szczęście Wielki Mistrz miał znajomości u Hannibala.

                                  -Masz tu ode mnie tego słoniokonia - na pewno będzie dobry.

                                  Rzeczywiście, teraz to Zygfryd nawet stopami ziemi nie dotykał. Kolejny problem
                                  to miecz: szukają i szukają, ale żaden nie jest dobry. Największy miecz jaki
                                  znaleźli w całych Prusach to Zygfryd w trzech palcach trzymał! To przecież bez
                                  sensu! Poszli więc do kowala, aby wykuł odpowiednie oręże. Kowal wykuł
                                  najpotężniejszy miecz jaki istniał - siedmiometrowy! Zygfryd zważył go w ręku,
                                  jak machnął, to za jednym zamachem ściął 14 dębów! No, tym to mogę walczyć!

                                  Pozostała jeszcze zbroja. Jakiej by nie znaleźli to albo za mała, albo jakaś
                                  taka lekka... Ostatecznie stary znajomy kowal wykuł odpowiednią zbroję dla
                                  Zygfryda. ********(bardzo fajna) płytówka - pasowała jak ulał, zdobiona złotem
                                  i nader wszystko wytrzymała. Zygfryd był gotowy do walki.

                                  Tymczasem w obozie Polaków ten sam problem. Jagiełło szuka ochotnika, ale nikt
                                  się nie zgłasza. Król postanawia wziąć ich sposobem - polewa dodatkową porcję
                                  miodu (wiele razy). Niestety, nawet totalnie *******(pijani) nie chcą walczyć.
                                  Jagiełło poszedł do starego druha - Zawiszy Czarnego. Niestety, ten nie był
                                  skory do opuszczania domu.

                                  - Ubrudzę się tylko, jeszcze może mi się coś stać... Daj mi spokój!

                                  Kolejny był Maćko z Bogdańca - ale ten również nie był chętny.

                                  - Tu Jagienka na mnie czeka, a ja się będę gdzieś po jakiś polach bitwy
                                  chędożył? Nie ma mowy!

                                  Następny Jurand - ale ten ma oczy *******(wypalone) ! BEZNADZIEJA! Załamany
                                  Król wziął sznur i poszedł do lasu się powiesić. Idzie i nagle widzi: jakiś
                                  kurdupel - metr dwadzieścia - konus taki, ubrany w marną skórzaną kurteczkę, z
                                  zardzewiałą szabelką u pasa, opiera się o drzewo i napruty jak worek... spawa.
                                  U Króla pojawiła się iskierka nadziei, takie małe światełko w tunelu. Podchodzi
                                  i pyta, czy ten się zgodzi na walkę.

                                  - No pewnie! - odpowiedział ***********(pijany) totalnie głos. Nie był w stanie
                                  powiedzieć nic więcej.

                                  Teraz trzeba go wyposażyć. I tu problem. Jakiego konia by nie znaleźli, to dla
                                  małego Polaczka olbrzym. Nie utrzymałby go nawet. Olali sprawę. Teraz miecz.
                                  Niestety, nawet najmniejszego nie był w stanie unieść. Wyluzowali. Jeszcze
                                  zbroja. Ale jakiej by nie przynieśli, to dla naszego bohatera jak dom wielka -
                                  popijawy by mógł w środku urządzać. Dali se siana. Zostawili mu tylko to co
                                  miał - cienką skórę i przerdzewiałą szabelkę. Na koniec poprosili tylko o
                                  jedno:

                                  - Po wszystkim możesz robić co chcesz, ale w dzień bitwy, na Boga, przyjdź
                                  trzeźwy!

                                  Słonce wzeszło, obie armie stoją naprzeciwko siebie. Z szeregu krzyżackiego
                                  wyłania się wspaniały rycerz. Ale gdzie Polak???... Szukają go i szukają. W
                                  końcu znaleźli - oczywiście ********* (uchlany) jak dzwonek. Mimo to tanio
                                  skóry nie sprzedamy. Cucą go i wypychają.

                                  Na ugiętych nogach, zataczając się wychodzi na pole bitwy. Naprzeciw niemu
                                  wielki Zygfryd de Loewe w błyszczącej złotem zbroi, z ********** (bardzo fajnym
                                  i groznym) mieczem, na potężnym słoniokoniu. Spina wierzchowca i rusza do
                                  ataku. Pędzi z ogromną prędkością, ziemia drży pod kopytami słoniokonia, drugie
                                  słonce błyszczy na złotej piersi Zygfryda (wielki miecz zasłania to pierwsze).

                                  Jagiełło wytrzeźwiał natychmiast i pojął co zrobił. "Ja piernicze ! Przecież on
                                  zaraz zmiażdży naszego i wpadnie w nas - rozniesie nas w puch. Jesteśmy już
                                  martwi!" - pomyślał zasłaniając twarz.

                                  - W NOGI, ********(kurcze) , W NOGI!!! - krzyczy Król i wszyscy *********
                                  (uciekaja) gdzie popadnie.

                                  Zygfryd de Loewe na swym słoniokoniu wpada na kurdupla Polaka - huk, trzask,
                                  uniósł się tylko kurz i dym...

                                  Wielki Mistrz podjeżdża na miejsce potyczki, aby pogratulować swojemu
                                  zwycięstwa. Kurz opada, a tu straszny widok: słoniokoń leży z obciętymi nogami,
                                  parenaście metrów dalej Zygfryd (całe piszczele ma pokrwawione), a Polak stoi
                                  niewzruszony opierając się o szablę i mówi:

                                  - Gdyby nie było "W NOGI", to bym cię ******* ********** (kurcze zabil) ..."

                                          • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 01.01.04, 19:41

                                            Drogi serwisie techniczny!







                                            Serwis techniczny . 18-12-2003, ostatnia aktualizacja 18-12-2003 01:04


                                            W ubiegłym roku zmieniłam CHŁOPAKA na MĘŻA i zauważyłam znaczny spadek
                                            wydajności działania, w szczególności w aplikacjach KWIATY i BIŻUTERIA, które
                                            działały dotychczas bez zarzutu w CHŁOPAKU.Dodatkowo MĄŻ - widocznie
                                            samoistnie - odinstalował kilka bardzo wartościowych programów takich jak
                                            ROMANS i ZAINTERESOWANIE, a w zamian zainstalował zupełnie przeze mnie
                                            niechciane aplikacje PIŁKA NOŻNA i BOKS . ROZMOWA nie działa zupełnie, a
                                            aplikacja SPRZĄTANIE DOMU po prostu zawiesza system. Uruchamiałam aplikacje
                                            wsparcia KŁÓTNIA aby naprawić problem, ale bezskutecznie Desperatka

                                            Droga Desperatko!

                                            Na wstępie pragniemy zwrócić Twoją uwagę, iż CHŁOPAK jest pakietem
                                            rozrywkowym, podczas gdy MĄŻ jest systemem operacyjnym. Spróbuj wprowadzić
                                            komendę: C:\\\\\\\\MYSLALAM_ZE_MNIE_KOCHASZ ściągnąć ŁZY oraz zainstalować
                                            WINĘ. Jeśli wszystko zadziała jak powinno, MĄŻ powinien automatycznie włączyć
                                            aplikacje BIŻUTERIA i KWIATY . Pamiętaj jednak, iż nadużywanie tych aplikacji
                                            może doprowadzić MĘŻA do wystąpienia błędu GROBOWA_CISZA lub PIWO. PIWO jest
                                            bardzo nieprzyjemnym programem, który w pewnych sytuacjach może włączać plik
                                            GŁOŚNE_CHRAPANIE.MP3. Cokolwiek byś nie robiła, pamiętaj jednak, żeby nie
                                            instalować TEŚCIOWEJ.


                                            Pamiętajcie, aby nie instalować teściowej!!!
                                            • aska_lca Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 03.01.04, 21:47
                                              Trzech facetów wybrało się na ryby. Kiedy doszli nad jezioro zobaczyli
                                              łowiącego staruszka. Kiedy do niego podeszli, powiedział:
                                              - Panowie spóźniliście się. Dosłownie dwadzieścia minut temu złowiłem taaaką
                                              rybę (tu należy rozłożyć ręce szeroko, ale jeszcze nie najszerzej).
                                              Faceci rzucili się do łowienia, ale nie złowili nic przez cały dzień.
                                              Postanowili, że wrócą jutro.
                                              Następnego dnia poszli na ryby jeszcze wcześniej i znowu zobaczyli tego
                                              staruszka, który już z daleka zaczął krzyczeć:
                                              - Panowie znowu się spóźniliście. dosłownie dziesięć minut temu złowiłem
                                              taaaaaką rybę (tym razem rozkładamy ręce jak najszerzej)
                                              Faceci znów łowili przez cały dzień bez rezultatu. Wkurzyło ich to strasznie.
                                              Pomyśleli że staruszek łowi pewnie przez całą noc, a ponieważ chcieli wrócić
                                              jutro to go złapali i związali żeby rano nie mógł się chwalić jak dużą rybę
                                              złapał.
                                              Następnego dnia na ich widok staruszek zaczął krzyczeć:
                                              - Panowie znowu spóźnieni. przed chwilą złapałem ogromną rybę (tu należy
                                              złączyć ręce jakby były związane w nadgarstkach, a z dłoni zrobić koło i
                                              powiedzieć). Naprawdę panowie takie oko miała, TAKIE!
                                                • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 05.01.04, 14:53

                                                  Siostry Williams siedza w szatni. Nagle Serena zwraca sie do Venus:
                                                  - Wiesz co ? - wydaje mi sie, ze ojciec dorzuca man sterydow do zarcia.
                                                  - Dlaczego tak sadzisz?
                                                  - Aaaaa... no bo rosna mi wlosy tam, gdzie nigdy ich nie mialam!
                                                  - Tak? No a gdzie na przyklad?
                                                  - Nooooo... na jajkach!

                                                  • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 05.01.04, 16:40
                                                    To może sobie kawały poczytamy ;)


                                                    Przychodzi Sztyrlic do urzedu pracy i pyta:
                                                    - Dzien dobry! Czy jest jakas praca?
                                                    - Oczywiscie! Pensja 10 tys., samochod sluzbowy, komorka.
                                                    - Pani zartuje?
                                                    - Tak, ale pan pierwszy zaczal.


                                                    Letnik skarzy sie gospodarzowi:
                                                    - Nie mozna nawet zjesc obiadu... Tyle much tu lata.
                                                    - Niech sie pan nie martwi, one tu lataja tylko w porze obiadu. Reszte czasu
                                                    spedzaja na gnoju.
                                                  • aska_lca Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 05.01.04, 16:49
                                                    Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do
                                                    kaplicy:
                                                    - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
                                                    - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
                                                    Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii.
                                                    Podpływają motorówką:
                                                    - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
                                                    - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
                                                    Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają
                                                    znowu.
                                                    - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
                                                    - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
                                                    Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga.
                                                    - Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść?
                                                    A tak wierzyłem w Opatrzność...
                                                    - Kretyn!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!!!

                                                  • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 05.01.04, 16:58

                                                    Lekcja przysposobienia obronnego.
                                                    - Ktore krwotoki sa grozniejsze: zewnetrzne czy wewnetrzne?
                                                    - Wewnetrzne.
                                                    - A dlaczego?
                                                    - Bo trudniej pacjenta obandazowac.

                                                    Para w lozku, emocje siegaja zenitu, nagle rozlega sie pukanie do drzwi.
                                                    Kobieta:
                                                    - Rany boskie, to maz!!!
                                                    Facet niewiele myslac wskakuje pod lozko. Po dlugiej chwili w absolutnej ciszy
                                                    wychodzi, siada na brzegu lozka i mowi:
                                                    - Wiesz, zono, chyba obydwoje mamy zszarpane nerwy...

                                                    Idzie Szkot, niesie wiadro moczu. Pytaja go, po co niesie wiadro moczu.
                                                    - Oddaje mocz do analizy i nie chce, aby mowili, ze Szkot jest skapy.
                                                    Wraca Szkot i niesie wiadro moczu. Pytaja, czemu teraz niesie to wiadro z
                                                    moczem:
                                                    - A bo w moczu znalezli cukier.
                                                  • aska_lca Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 05.01.04, 17:10
                                                    Amerykanin, Niemiec i Rusek mieli nakarmić kota ostrą musztardą.
                                                    Amerykanin położył dwa kawałki wołowiny, a między nimi spodek z
                                                    musztardą.
                                                    - To przekupstwo! - krzyczy Rusek.
                                                    Niemiec posmarował kawałek wołowiny musztardą, a drugi zjadł.
                                                    - To oszustwo! - krzyczy Rusek.
                                                    Rusek zjadł wołowinę, posmarował kotu pod ogonem musztardą. Kot
                                                    zamiauczał żałośnie i wszystko wylizał do czysta. Na to Rusek:
                                                    - Zwróćcie uwagę towarzysze, że kot zjadł musztardę dobrowolnie i z pieśnią
                                                    na ustach.

                                                    -------------------------------------------------------------------------------

                                                    Teściowa powoli umiera. Leżąc w łóżku rozgląda się za latająca
                                                    muchą. Na to zięć:
                                                    - Niech mamusia się nie rozprasza!

                                                    -------------------------------------------------------------------------------

                                                    Mówi mysz do myszy rozmarzonym głosem:
                                                    - Pokażę ci zdjęcia mojego nowego chłopaka...
                                                    - Ty, to przecież nietoperz!!! - mówi druga
                                                    - To wredny oszust!!! A mówił, ze jest pilotem...



    • aska_lca Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 07.01.04, 21:53
      Pewnego razu, dawno, dawno temu żył sobie Król. Król miał piekną córkę,
      księżniczkę. Ale mieli jeden duży problem. Wszystko, czego dotknęła się
      księżniczka, stawało się miękkie. Wszystko jedno co: metal, drewno, plastik,
      czegokolwiek dotknęła, rozpuszczało się.
      Z tego powodu Król martwił się okrutnie. Nikt nie chciał poslubić księżniczki.
      Zmartwiony Król zastanawiał się, kto chciałby pomóc jego córce? Wezwał więc
      najtęższych czarowników i magików. Stary czarnoksiężnik poradził Królowi:
      "Jeżeli Twoja córka dotknie czegoś, co nie stopi się w jej rękach, będzie
      uleczona."
      Król, słysząc te słowa, bardzo się ucieszył. Nastepnego dnia ogłosił orędzie.
      Każdy mężczyzna, który przyniesie jakiś przedmiot, który w rekach księżniczki
      się nie rozpuści, będzie mógł ją poślubić i zostanie następcą tronu. Trzech
      młodych książąt podjęło wyzwanie.
      Pierwszy przyniósł kawałek twardego tytanu.Ale, kiedy tylko księżniczka wzięła
      metal w swoje ręce, ten rozpuścił się jak podgrzany wosk. Książę odszedł
      zmartwiony.
      Drugi książę przyniósł ogromny diament, wiedział bowiem, że diament jest
      najtwardszy na świecie. Ale, kiedy tylko księżniczka wzięła diament w swoje
      ręce, ten rozpuścił się jak sopel na wiosnę. Ten książe też poszedł jak
      niepyszny.
      Wtedy zjawił się trzeci książę. Powiedział do księżniczki: "Włóż rączkę do
      mojej kieszeni i zgadnij, co tam jest." Księżniczka zrobiła, co powiedział, i
      zaczerwieniła się. Poczuła coś bardzo twardego. Trzymała to w ręku. I to coś
      się nie rozpuściło!!!
      Ucieszył się stary Król. Ucieszyli się także wszyscy mieszkańcy królestwa. A
      trzeci książę ożenił się z księżniczką, a potem żyli długo i szczęśliwie.

      Pytanie:
      -Co książę trzymał w kieszeni?

      -Oczywiście cukierki M&M.
      Przecież to one rozpuszczają się w ustach, a nie w dłoni ;)
          • goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 10.01.04, 15:18
            Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na temat
            łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmiało: "Ile czasu
            potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?"
            Celnik na polsko-niemieckiej granicy odpowiada:
            - Dwa, trzy miesiące.
            Celnik na polsko-czeskiej granicy:
            - No, z pół roku.
            Celnik ze "ściany wschodniej" po dłuższym zastanowieniu:
            - Dwa, trzy lata.
            Komisja zadziwiona pyta:
            - Tak długo?
            Celnik ze "ściany wschodniej":
            - Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma..


              • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 10.01.04, 22:26
                Coś takiego dzisiaj dostałem.

                Po katastrofie terrorystycznej w USA 11.09.2001 córka Billy'ego Grahama w
                wywiadzie TV na pytanie: "Jak Bóg mógł pozwolić, na coś takiego?"
                odpowiedziała:

                "Jestem przekonana, że Bóg jest do głębi zasmucony z tego powodu, podobnie jak
                i my, ale od wielu już lat mówimy Bogu, żeby wyniósł się z naszych szkół, z
                naszych rządów oraz z naszego życia, a ponieważ jest dżentelmenem, jestem
                przekonana, że w milczeniu wycofał się. Jak możemy się spodziewać, że Bóg
                udzieli nam swojego błogosławieństwa i ochroni nas, skoro my żądamy, aby On
                zostawił nas w spokoju?

                Zobaczmy - myślę, że zaczęło się to wówczas, kiedy Madeline Murray O'Hare
                (została zamordowana, niedawno znaleziono jej ciało) narzekała, nie chcąc
                żadnych modlitw w naszych szkołach, a my powiedzieliśmy OK.

                Potem ktoś powiedział, żeby lepiej nie czytali Biblii w szkole. Biblii, która
                mówi: nie zabijaj, nie kradnij, kochaj swego bliźniego jak siebie samego. A my
                powiedzieliśmy OK.

                Następnie dr Benjamin Spock powiedział, że nie powinniśmy dawać klapsa
                dzieciom, kiedy się źle zachowują, ponieważ ich małe osobowości się
                zniekształcają i możemy zniszczyć u nich szacunek do samych siebie (syn dr
                Spock'a popełnił samobójstwo). A my powiedzieliśmy, że ekspert powinien
                wiedzieć, o czym mówi. Dlatego powiedzieliśmy OK.

                Po czym ktoś powiedział, że lepiej by było, aby nauczyciele i wychowawcy nie
                karali naszych dzieci, kiedy się źle zachowują. Dyrektorzy szkół powiedzieli,
                że lepiej by było, aby żaden pracownik tej szkoły nie dotykał uczniów, kiedy
                się źle zachowują, ponieważ nie chcemy złej opinii i z pewnością nie chcemy być
                zaskarżeni do sądu (istnieje ogromna różnica między karaniem i dotykaniem,
                biciem, upokarzaniem, kopaniem, itd.). A my powiedzieliśmy OK.

                Następnie ktoś powiedział - pozwólmy naszym córkom na aborcję - jeśli chcą.
                Nawet nie muszą o tym mówić swoim rodzicom. A my powiedzieliśmy OK.

                Po czym ktoś mądry z rady szkoły powiedział: ponieważ chłopcy i tak będą
                chłopcami, więc i tak będą to robić, dajmy naszym synom tyle kondomów, ile
                chcą, aby mogli zażywać tyle radości, ile chcą, a my nie będziemy musieli mówić
                ich rodzicom, że otrzymują je w szkole. A my powiedzieliśmy OK.

                Po czym niektórzy z wyższych wybranych urzędników powiedzieli, że to nieważne,
                co robimy prywatnie, dopóki wykonujemy naszą pracę. Zgadzając się z nimi,
                powiedzieliśmy, że nie obchodzi mnie to, co ktoś, łącznie z prezydentem, robi
                prywatnie, dopóki ja mam pracę, a ekonomia jest dobra. Po czym ktoś powiedział -
                drukujmy czasopisma ze zdjęciami nagich kobiet i nazwijmy to zdrowym, trzeźwym
                podziwem dla piękna kobiecego ciała. A my powiedzieliśmy OK.

                Po czym ktoś inny poszedł o krok dalej z tym podziwem i opublikował zdjęcia
                nagich dzieci, a następnie jeszcze jeden krok dalej i udostępnił je w
                Internecie. A my powiedzieliśmy - OK, są upoważnieni do swobodnego wyrażania.

                Po czym przemysł rozrywkowy rozpoczął produkcję widowisk TV i filmów
                promujących przemoc, profanacje, zakazany seks. Rozpoczął nagrania muzyki
                zachęcającej do gwałtu, narkotyków, zabójstwa, samobójstwa oraz satanistycznej.
                My powiedzieliśmy, że to tylko rozrywka, to nie ma żadnych szkodliwych skutków,
                w każdym bądź razie nikt nie traktował tego poważnie, więc idziemy do przodu.

                Teraz nasze dzieci nie mają sumienia, dlatego nie wiedzą, co jest dobre, a co
                złe i dlatego nie martwi ich zabijanie obcych, kolegów z klasy oraz samych
                siebie. Prawdopodobnie, gdybyśmy o tym długo i wystarczająco mocno myśleli,
                moglibyśmy zgadnąć.

                Ja myślę, że ma to wiele wspólnego z tym, "ZBIERAMY TO, CO ZASIALIŚMY."

                To śmieszne, jak prostym jest dla ludzi wyrzucić Boga, a potem dziwić się,
                dlaczego świat zmierza do piekła.
                To śmieszne, jak bardzo wierzymy w to, co napisane jest w gazetach, a poddajemy
                w wątpliwość to, co mówi Biblia.
                To śmieszne, jak bardzo każdy chce iść do nieba, pod warunkiem, że nie będzie
                musiał wierzyć, myśleć, mówić, ani też czynić czegokolwiek, o czym mówi Biblia.
                To śmieszne, jak ktoś może powiedzieć "Wierzę w Boga" i nadal iść za szatanem,
                który, tak a'propos, również "wierzy" w Boga. To śmieszne, jak łatwo osądzamy,
                ale nie chcemy być osądzeni.
                To śmieszne, jak możesz wysyłać tysiące "dowcipów" przez Emila, które
                rozprzestrzenia się jak nieokiełznany ogień, ale kiedy zaczynasz przesłania
                dotyczące Boga, ludzie dwa razy zastanawiają się czy podzielić się nimi.
                To śmieszne, jak wiadomości sprośne, bezwstydne, pikantne i wulgarne swobodnie
                przenoszą się w cyber-przestrzeni, lecz publiczna dyskusja o Bogu w szkole i w
                miejscu pracy jest tłumiona.
                To śmieszne, jak ktoś może być zapalony dla Chrystusa w niedziele, a przez
                resztę tygodnia jest niewidzialnym chrześcijaninem? Śmiejesz się...?
                To śmieszne, że kiedy przeczytasz tę wiadomość nie wyślesz jej do zbyt wielu
                osób z twojej listy adresowej, ponieważ nie jesteś pewny, w co wierzą lub co
                pomyślą o tobie kiedy im to wyślesz.
                To śmieszne, jak bardzo mogę być przejęty tym, co inni ludzie pomyślą o mnie,
                zamiast tym, co Bóg pomyśli o mnie ?
                Co Ty o tym myślisz?

                Przekaż to dalej, jeśli uważasz, że warto. Jeśli nie, to wyrzuć. Nikt się o tym
                nie dowie. Lecz jeśli to wyrzucisz, nie stój z boku i nie narzekaj nad fatalnym
                stanem tego świata!
                • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 12.01.04, 18:27


                  Mam na imie Bogdan. Mam 42 lata. Zaczalem to robic, kiedy mialem moze 18
                  lat. W szkole zawsze bylem zamkniety w sobie. Przyjaciól praktycznie
                  zadnych. Nie podchodzilem do kobiet, balem sie ich. Juz nie pamietam nawet,
                  jak to sie zaczelo. To mial byc tylko jeden raz. Nie wiedzialem, ze tak
                  trudno z tym skonczyc. Upatruje sobie kogos. Podchodze. I wyciagam. Wiem, ze
                  to, co robie, jest chore. Wstydze sie. Niektórzy mówia, ze to zboczenie.
                  Zdaje sobie sprawe, ze potrzebuje pomocy. Ale to jest silniejsze ode mnie.
                  To mnie po prostu podnieca. W tej jednej chwili czuje sie w pelni wladzy,
                  jakby wszystko zalezalo wylacznie ode mnie. Nie jestem z tych, co robia to
                  tylko kobietom czy malym dziewczynkom. To moze wydawac sie dziwne, ale lubie
                  dzialac w autobusach i tramwajach. Patrze na ludzi, którzy uciekaja w
                  kierunku drzwi. Czuje wtedy, jak adrenalina uderza mi do glowy. Moze gdybym
                  na tym poprzestal, nie byloby tak zle. Ale na tym nigdy sie nie konczy.
                  Napawam sie widokiem... tego, no wiecie... Ogladam, macam. Wstydze sie, ale
                  jak juz zaczne, to nie moge sie powstrzymac... Wtedy siagam zenitu,jestem w
                  ekstazie. Niestety, nie na kazdej trasie bywa tak dobrze. Najciekawiej jest
                  w okolicach Starówki. Jak sie trafi turysta, to moge sobie pozwolic na
                  wszystko. Ide na calosc. Wiem, ze pozniej bede tego zalowal, ale teraz
                  dzialam pod wplywem impulsu. Jak w transie. Musze jednak byc ostrozny.
                  Czesto zmieniam wyglad. Gdyby ktos mnie rozpoznal, wszystko stracone. Raz
                  mam wasy, raz okulary. Zawsze jestem czujny. Mam na imie Bodgan. Mam 42
                  lata. Jestem kanarem...
                  • goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 13.01.04, 07:31
                    Poradnik dla kobiet poszukujących towarzysza życia.

                    Jeśli szukasz kogoś, kto przyniesie Ci gazetę i nie wymiętoli jej przeglądając
                    rubrykę sportową ........... kup psa.

                    Jeśli szukasz kogoś, kto będzie cieszyć się na Twój widok ........... kup psa.

                    Jeśli szukasz kogoś, kto zje wszystko co mu ugotujesz i nigdy nie powie Ci, że
                    nie jest tak dobre jak u jego matki to ........... kup psa.

                    Jeśli szukasz kogoś, kto zawsze jest skłonny wyjść z Tobą, obojętnie o której
                    godzinie, wszystko jedno na jak długi spacer i dokądkolwiek chcesz ...........
                    kup psa.

                    Jeśli szukasz kogoś, kto spłoszy włamywaczy bez używania śmiercionośnej broni,
                    która przeraża Ciebie i naraża życie Twojej rodziny i wszystkich
                    sąsiadów ........... kup psa.

                    Jeśli szukasz kogoś, kto nigdy nie dotyka pilota, nie wrzeszczy podczas meczu
                    i kto usiądzie obok Ciebie gdy oglądasz romantyczne filmy ........... kup psa.

                    Jeśli szukasz kogoś, kto jest w stanie przyjść do Twojego łóżka tylko po to,
                    by ogrzać Ci stopy, i kogo możesz wypchnąć z łóżka, gdy chrapie ...........
                    kup psa.

                    Jeśli szukasz kogoś, kto nigdy nie krytykuje tego co robisz, nie obchodzi go,
                    czy jesteś ładna czy brzydka, gruba czy chuda, młoda czy stara, kto zachowuje
                    się tak, jak gdyby każde słowo, które wypowiadasz było specjalnie godne
                    słuchania, i kto kocha Cię bezwarunkowo, całkowicie ........... kup psa.



                    Ale z drugiej strony jeśli szukasz kogoś, kto nigdy nie przyjdzie kiedy go
                    wołasz, ignoruje Cię całkowicie kiedy wracasz do domu z pracy, wszędzie
                    zostawia włosy, mija Cię obojętnie w przedpokoju, nie wraca na noc, przychodzi
                    do domu tylko po to, by zjeść i wyspać się, i zachowuje się tak, jak gdyby
                    sensem Twojego istnienia było wyłącznie zapewnianie mu szczęścia, wtedy moja
                    droga ............ kup kota.
                        • swek1 Re: Gosiu! A Ty jakiego zwierzaka kupujesz? 14.01.04, 11:54


                          Kobita budzi sie rano po Sylwestrze, patrzy w lustro i szturcha w bok
                          wymeczonego impreza meza:
                          - Wiesz kochanie... jaka ja juz jestem stara! Twarz mam cala pomarszczona,
                          biust obwisly, oczy sine i podkrazone, faldy na brzuchu, grube nogi i tluste
                          ramiona... Kochanie! Prosze cie, powiedz mi cos milego, zebym sie lepiej
                          poczula w nowym roku...
                          - Eee... no... wzrok masz jak najbardziej w porzadku!

                          - Kiedy potrzebujesz pieniedzy jestes dla mnie bardzo mila - mowi maz do
                          swojej polowicy.
                          - No, ale przeciez ja zawsze jestem dla Ciebie mila...
                          - No wlasnie!

                          Chlopiec pisze do Sw. Mikolaja:
                          - Przyslij mi braciczka!
                          Sw. Mikolaj odpisuje:
                          - Przyslij mi mamusie!




                          Trzech mezczyzn przechwala sie tuszami swoich zon. Pierwszy mowi:
                          - Mam taka gruba zone, ze musialem auto zmienic na wieksze bo nie miescila
                          sie na przednim siedzeniu.
                          Drugi:
                          - To jeszcze nic. Ja musialem kupic pick-up'a, bo w ogole nie miescila sie w
                          srodku.
                          Trzeci:
                          - A ja nie mam zony.
                          - Jak to?
                          - A, pojechalismy zeszlego roku na wakacje nad morze, opalalismy sie na
                          plazy, kiedy to podbiegli faceci z Greenpeace'u i zepchneli ja do wody.

                          Do pracy przyjmuja nowego pracownika.
                          - Jak dlugo byl pan w poprzednim zakladzie?
                          - Trzy lata.
                          - Opuscil go pan wskutek wypowiedzenia?
                          - Nie, dzieki amnestii!
                          • swek1 Kawał 16.01.04, 19:50

                            Siedzi Bush i premier Pakistanu w knajpie. Wchodzi jakis gosc i pyta
                            barmana:
                            - Czy to nie Bush i premier Pakistanu?
                            - Tak.
                            Gosc podchodzi do nich i pyta:
                            - Co robicie chlopaki?
                            - Planujemy wojne w Afganistanie.
                            - I co sie wydarzy?
                            - Zabijemy 14 milionow Afganczykow i jednego mechanika rowerowego...
                            - Jednego mechanika rowerowego?
                            Na to Bush do premiera:
                            - Widzisz, mowilem ci, ze nikogo nie obchodzi 14 milionow Afganczykow.
                            • swek1 morał 16.01.04, 19:55


                              Pewnego dnia, podczas pracy nad brzegiem rzeki drwalowi
                              wypadła siekiera i wpadła do wody. Drwal usiadł
                              i zacz±ł płakać. Nagle objawił mu się Bóg i zapytał:
                              - Dlaczego płaczesz?
                              Drwal odpowiedział, że siekiera mu wpadła do wody.
                              Bóg zst±pił na ziemię, wszedł do wody i po chwili wyłonił
                              się ze złot± siekier±.
                              - To Twoja siekiera? - zapytał
                              - Nie - odpowiedział drwal.
                              Bóg ponownie się zanurzył i po chwili trzymał srebrn±
                              siekierę pytaj±c drwala czy to jego.
                              - Ta również nie jest moja - odparł drwal.
                              Bóg po raz trzeci się zanurzył i wyj±ł z wody żelazn± siekierę.
                              - A może ta?
                              - Tak, to moja siekiera - ucieszył się drwal.
                              Bóg był zadowolony, że taki uczciwy człowiek chodzi poziemi
                              i w nagrodę podarował mu wszystkie trzy siekiery. Drwal
                              wrócił do domu szczę¶liwy. Następnego dnia drwal spacerował
                              nad brzegiem tej samej rzeki wraz z żon±. Nagle żona potknęła się
                              i wpadła do wody. Drwal usiadł na brzegu rzeki i zacz±ł płakać.
                              Ponownie objawił mu się Bóg i zapytał:
                              - Dlaczego płaczesz?
                              Drwal odpowiedział, że żona mu wpadła do wody. Bóg jeszcze
                              raz zst±pił na ziemię, wszedł do wody i po chwili wyłonił się wraz z
                              Jennifer Lopez.
                              - To Twoja żona? - zapytał
                              - Tak - odparł drwal
                              Bóg się na poważnie zdenerwował:
                              - Ty kłamco! To nie jest prawda! To nie jest Twoja żona!
                              Drwal odparł:
                              - Boże wybacz mi, to nieporozumienie. Widzisz, je¶li
                              powiedziałbym 'nie' Jennifer Lopez, wróciłby¶ i wyszedł z Cameron Diaz
                              i je¶li znowu powiedziałbym 'nie', poszedłby¶ trzeci raz i wrócił z moj±
                              żon±, której powiedziałbym 'tak', a wtedy otrzymałbym wszystkie trzy.
                              Ale Panie, jestem tylko biednym drwalem, nie dałbym rady dbać o trzy żony,
                              dlatego wła¶nie powiedziałem 'tak' za pierwszym razem".

                              Jaki z tego morał?
                              Ano morał z tego taki, że je¶li już mężczyzna kłamie, to zawsze w
                              pożytecznym i zaszczytnym celu!!!
                              • swek1 kawały 16.01.04, 19:57

                                W biurze pyta kolega kolegi:
                                - Co wycinasz z gazety?
                                - Notatkę o tym, jak m±ż zamordował żonę, bo mu stale przeszukiwała
                                kieszenie...
                                - I co masz zamiar zrobić z tym wycinkiem?
                                - Schowam do kieszeni!

                                *

                                Mężczyzna do kobiety:
                                - Gdy widzę pani u¶miech, mam nadzieję, że złoży mi pani wizytę...
                                - Podrywacz z pana!
                                - Nie, dentysta...

                                *

                                Nad jezioro przyjeżdża facet w złotym samochodzie, wyci±ga ze złotego
                                bagażnika złot± wędkę i złoty ponton. Pompuje złoty ponton złot± pompk± i w
                                końcu wypływa na jezioro i zarzuca złot± wędkę. Po pewnym czasie złoty
                                spławik zanurza się, a facet wyci±ga złot± rybkę. Tak mała jest i mizerna,
                                że postanawia j± wyrzucić, jednakże rybka w ostatniej chwili mówi do niego:
                                - A co z trzema życzeniami?
                                - No dobra, mów!






                                • swek1 Re: kawały extra 16.01.04, 20:05


                                  Wspomnienia:
                                  - Zawsze jak byłem młodym kawalerem, gdy spotkały mnie jakie¶ zgrzybiałe
                                  ciotki na weselach, to poklepywały mnie po ramieniu i mówiły:
                                  - Będziesz następny.
                                  Przestały, jak na pogrzebach zacz±łem robić im tak samo

                                  *

                                  Siedzi sobie tasiemiec w żoł±dku. Nagle patrzy, a tu biegn± bakterie.
                                  - Hej, bakterie, gdzie biegniecie?
                                  Bakterie na to:
                                  - Tasiemiec, ty się nie pytaj tylko uciekaj st±d, bo zaraz tu będ±
                                  antybiotyki!
                                  I pobiegły w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec lekko przestraszony my¶li:
                                  - Co jest?
                                  Tymczasem nadbiega glista ludzka z walizkami.
                                  - Ej glista, - pyta tasiemiec - gdzie lecisz?
                                  - Tasiemiec, ty nie pytaj, ty st±d wiej. Za pięć minut będ± tu antybiotyki!
                                  I pobiegła w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec przestraszył się nie na
                                  żarty, spakował plecaki wieje w dół przewodu pokarmowego. Dobiega do uj¶cia,
                                  a tam siedzi glista na walizkach i beczy. Tasiemiec pyta się:
                                  - No co się stało, czego beczysz?
                                  - A bo mi ostatnia kupa o 14 uciekła...




                                  • swek1 Re: kawały cd 16.01.04, 20:09

                                    Kobita budzi sie rano po Sylwestrze, patrzy w lustro i szturcha w bok
                                    wymeczonego impreza meza:
                                    - Wiesz kochanie... jaka ja juz jestem stara! Twarz mam cala pomarszczona,
                                    biust obwisly, oczy sine i podkrazone, faldy na brzuchu, grube nogi i tluste
                                    ramiona... Kochanie! Prosze cie, powiedz mi cos milego, zebym sie lepiej
                                    poczula w nowym roku...
                                    - Eee... no... wzrok masz jak najbardziej w porzadku!

                                    - Kiedy potrzebujesz pieniedzy jestes dla mnie bardzo mila - mowi maz do
                                    swojej polowicy.
                                    - No, ale przeciez ja zawsze jestem dla Ciebie mila...
                                    - No wlasnie!

                                    Chlopiec pisze do Sw. Mikolaja:
                                    - Przyslij mi braciczka!
                                    Sw. Mikolaj odpisuje:
                                    - Przyslij mi mamusie!




                                    Trzech mezczyzn przechwala sie tuszami swoich zon. Pierwszy mowi:
                                    - Mam taka gruba zone, ze musialem auto zmienic na wieksze bo nie miescila
                                    sie na przednim siedzeniu.
                                    Drugi:
                                    - To jeszcze nic. Ja musialem kupic pick-up'a, bo w ogole nie miescila sie w
                                    srodku.
                                    Trzeci:
                                    - A ja nie mam zony.
                                    - Jak to?
                                    - A, pojechalismy zeszlego roku na wakacje nad morze, opalalismy sie na
                                    plazy, kiedy to podbiegli faceci z Greenpeace'u i zepchneli ja do wody.

                                    Do pracy przyjmuja nowego pracownika.
                                    - Jak dlugo byl pan w poprzednim zakladzie?
                                    - Trzy lata.
                                    - Opuscil go pan wskutek wypowiedzenia?
                                    - Nie, dzieki amnestii!
                              • aska_lca Re: morał 16.01.04, 21:09
                                swek1 napisał:

                                >
                                >
                                > Jaki z tego morał?
                                > Ano morał z tego taki, że je¶li już mężczyzna kłamie, to zawsze w
                                > pożytecznym i zaszczytnym celu!!!


                                Tak, tak oczywiście ;)
    • aska_lca Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 17.01.04, 21:33
      Tata zadowolony wraca z synkiem z przedszkola. Mama patrzy ze zdziwieniem i
      krzyczy:
      - Ależ to nie jest nasz syn!
      Tata odpowiada z uśmiechem:
      - Ale przynajmniej jest czysty i nie krzyczy.

      -------------------------------------------------------------------------------

      Policjant zatrzymał mężczyznę jadącego zbyt szybko i pyta:
      - Ma pan jakiś dowód na to, że nie przekroczył pan dozwolonej prędkości?
      - Tak, jechałem po teściową.

      -------------------------------------------------------------------------------

      - Tato, co znaczy słowo "urlop"?
      - Urlop, synku to kilkanaście dni w roku, kiedy przestaje się robić to, co
      każe szef, a zaczyna robić to, co każe żona.

      -------------------------------------------------------------------------------

      Siedzi dwóch facetów w więzieniu. Jeden pyta drugiego:
      - Jaki masz wyrok?
      - 10 lat
      - uuuu, 10 lat dużo a za co?
      - Za niewinność, a poważnie za za kradzież z rozbojem. A ty jaki masz wyrok?
      - Ja? 25 lat...
      - 25 lat a za co?
      - Zrobiłem dziurę w oknach...
      - Za za rozbite okno dali ci 25 lat? Za jedno okno?
      - No, nie za jedno, za 2000
      - Chłopie a gdzieżeś ty to zrobił ?
      - W Microsoft Windows 2000
      • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 22.01.04, 13:22
        Takie tam;)


        Co to jest: 40 żabek i ropucha?
        Te¶ciowa wieszaj±ca firanki!

        Kto to jest kawaler?
        To kto¶, kto codziennie do pracy przychodzi z innej strony...

        Kto to jest m±ż?
        Zastępca kochanka do spraw finansowo-gospodarczych.

        Co ma wspólnego miło¶ć i sraczka?
        Obydwie przychodz± znienacka.

        Dziesięciu kosiarzy skosiło ł±kę w ci±gu godziny. Ile czasu zjmie
        skoszenie tej samej ł±ki przez 16 kosiarzy?
        Zero, bo tej samej ł±ki nie kosi się dwa razy

        Dlaczego mleko zawiera tłuszcz?
        Żeby nie skrzypiało podczas dojenia

        Jaka jest różnica między weselem, a pogrzebem ?
        Na pogrzebie jest o jednego pijanego mniej.

        Jaka jest roznica miedzy dawnym a wspolczesnym Kopciuszkiem??
        - Wspolczesny Kopciuszek prędzej zgubi majtki niz pantofelek...

        Co by było, gdyby Prokom pisał oprogramowanie dla elektrowni atomowych?
        - Nic już by nie było.


        -Co to jest: białe, okr±głe i goni?
        -Tabletka na przeczyszczenie.

        -O której godzinie idzie do łóżka porz±dna dziewczyna?
        -O szesnastej, bo o dwudziestej drugiej musi być w domu.

        -Kiedy się kończy miesi±c miodowy?
        -Kiedy m±ż przestaje pomagać żonie myć naczynia i robi to sam.

        -Od czego pochodzi słowo "weekend"?
        -Od polskiego łykać.

        -Ile można patrzeć na te¶ciow± z przymrużonym okiem?
        -Aż się nie naci¶nie spustu.

        - Kiedy Eskimos wie, że zima jest naprawdę siarczysta?
        - Jak mu się psy łami± na zakręcie.

        - Co wspólnego ze sob± maj± pijana kobieta i Fiat 126P?
        - I jedno i drugie wstyd prowadzić.


        -Czym sie różni m±ż od dyrektora?
        -Tym że dyrektor wie że ma zastępcę a m±ż nie...

        -Co to jest: żółto br±zowe, a potem włochate?
        -kromka chleba z masłem która spadnie na dywan

        Który z dwóch łysych jest bardziej łysy?
        -Ten,który ma większ± głowę

        Co to jest żona i te¶ciowa w samochodzie?
        - Zestaw gło¶nomówi±cy.

        - Jakie kroki należy podj±ć, gdy spotka się w¶ciekłego psa?
        - Jak najdłuższe.

        -Jak poznać wiek ryby?
        -Po oczach. Im oczy dalej od ogona, tym ryba starsza.

        -Jakie zwierzę widzi tak samo z tyłu, jak i z przodu?
        -¦lepy koń.

        -W ilu wypadkach można pić wódkę?
        -W dwóch: gdy jest zak±ska i gdy jej nie ma.

        -Co to jest: leży w trawie i nie dycha?
        -Dwie dychy.

        Dlaczego mężczyĽni całuj± kobiety?
        -Żeby im na chwilę zamkn±ć usta.

        -Jaki lekarz nie może po¶lubić swojej pacjentki?
        -Weterynarz.

        -Który kolor jest najbardziej wystrzałowy?
        -Granat.

        Z czego składa się węgiel?
        - Z samochodu do piwnicy.

        - Co zrobi żaba uderzona dziesięciokilowym młotkiem z sił± paru tysięcy
        niutonów?

        Będzie uciekać równomiernie we wszystkich kierunkach.

        Co to jest tapczan?
        - Jest to przyrz±d do pokojowego wykorzystania energii j±drowej.

        Co to jest: małe różowe i pożera kamienie?
        -Mały różowy pożeracz kamieni!!!

        - Jak się nazywa osoba, która wyjeżdża do pracy na zachód?
        - Westman.

        - A wyjeżdżaj±ca do pracy na wschód?
        - Eastman.

        - A gdy pracuje w kraju?
        - Tuman.

        - Jakie s± polskie drogi do kapitalizmu?
        - Drogi węgiel, drogi gaz, drogi pr±d...

        - Co robi górnik po ¶mierci?
        - Trzy dni wolnego a potem znowu pod ziemię...

        - Kto to jest harcerz?
        - Harcerz jest to dziecko przebrane za idiotę pod opiek± idioty
        przebranego za dziecko.


        Jaki jest szczyt szybko¶ci?
        - Biegać tak dookoła słupa żeby z przodu była dupa.

        Jaki jest szczyt roztargnienia?
        - Założyć hełm na lew± stronę.

        Co to jest 5 posłów Samoobrony?
        - Pół tonu buraków


        • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 24.01.04, 14:46
          Dwa banki - polski i amerykański zdecydowały, co rok urządzać zawody
          kajakarskie z ośmioosobową załogą.
          Obie drużyny cały rok trenowały intensywnie, a kiedy nadszedł dzień
          zawodów, każda drużyna była w pełni sił.
          Jednak to Amerykanie wygrali - przewagą ponad jednego kilometra.
          Po przegranej drużyna polskiego banku upadła na duchu.
          Główny menedżer zdecydował, że należy postarać się wygrać w kolejnych
          zawodach i utworzyć grupę w celu rozwiązania problemu.
          Grupa ta po przeprowadzeniu licznych badań odkryła, że Amerykanie mieli
          siedmiu mężczyzn przy wiosłach i jednego dowodzącego, podczas gdy drużyna
          polska miała jednego mężczyznę przy wiosłach i siedmiu dowodzących.
          W tej sytuacji menedżer dał oczywisty dowód swoich umiejętności
          kierowniczych zatrudnił spółkę konsultacyjną do szczegółowego zanalizowania
          drużyny Polskiej.
          Po wielu miesiącach wytężonej pracy eksperci doszli do wniosku, że w skład
          drużyny polskiej wchodziło zbyt wiele osób dowodzących, a za
          mało wiosłujących. Podpierając się raportem ekspertów, zarząd natychmiast
          zdecydował się zmienić strukturę załogi: teraz było tylko czterech
          dowodzących, dwóch nadzorujących, szef nadzorujących i jeden
          wiosłujący.Ponadto wprowadzono serie punktów, po to by dać wiosłującemu
          motywacje:
          " Musimy poszerzyć zakres jego pracy i nadać mu większą odpowiedzialność".
          W kolejnym roku Amerykanie wygrali przewagą dwóch kilometrów...
          Bank polski natychmiast zwolnił wiosłującego z powodu znikomych rezultatów
          osiągniętych w pracy, ale mimo to przyznał premię grupie dowodzących,
          jako rekompensatę za wielką gorliwość zademonstrowaną przez drużynę.
          Spółka konsultacyjna przygotowała serie badań, dzięki którym wykazała,iż
          brana taktyka była dobra; również, że motywacja była właściwa, ale, że
          wykorzystana materia (wiosłujący) powinna ulec polepszeniu.
          Następnie bank polski zajął się projektowaniem nowej łodzi...


          Z życia wzięte, co?
          • aska_lca Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 24.01.04, 15:42
            Cyrkowy silacz popisuje sie przed widownia. Podnosi niesamowite ciezary,
            przedziera na pol ksiazki telefoniczne, rwie najgrubsze lancuchy.
            Ostatni numer to wyciskanie cytryny. Bierze owoc w wielka jak bochen chleba
            lape i wyciska z niego pelna szklanke soku.
            - Kto wycisnie jeszcze chocby krople?! - rzuca wyzwanie publicznosci.
            Na arene wchodzi miejscowy osilek. Sciska resztki owocu z calej sily,ale
            nie udaje mu sie. Kilku nastepnych smialkow rowniez nie moze nic wskorac.
            Jako ostatni zglasza sie chudzina w za duzym garniturku i drucianych
            okularach. Bierze do reki to, co zostalo z cytryny... i wyciska
            jeszcze jedna szklanke soku!
            - Jak to zrobiles?! - wola zaszokowany silacz.
            - To proste. Pracuje w urzedzie podatkowym...
            --------------------------------------------------------------------------------

            Pod nieobecność właścicieli do pewnego domu włamał się włamywacz. Pewien, że
            nikt go nie widzi zaczął buszować z zapaloną latarką po całym domu. Gdy miał
            już wrzucić do swojej torby kasetkę z biżuterią nagle usłyszał ochrypły głos:
            - Jezus cię widzi!
            Włamywacz natychmiast wyłączył latarkę i zastygł w bezruchu bojąc się nawet
            drgnąć. Ale gdy przez chwilę nie było słychać nawet szmeru, to pewien, że się
            przesłyszał i obiecując sobie długie wakacje znowu sięgnął po kasetkę. I znowu
            jak grom rozległ się głos:
            - Jezus cię widzi!
            Złodziej w popłochu zaczął na oślep świecić dookoła latarką i ujrzał pod ścianą
            siedzącą na drążku papugę. Odetchnął z ulgą:
            - To ty to wołałaś?
            - Tak, chciałam cię po prostu ostrzec - Jezus śledzi każdy twój krok!
            - Ostrzec, tak? A kim ty właściwie jesteś?
            - Mojżesz.
            - Co za kretyn nazwał papugę Mojżesz?
            - Ten sam który nazwał rottweilera Jezus!
            --------------------------------------------------------------------------------
            Turysta uliczny pyta przechodnia:
            -Czy ta budowla, to Pałac Kultury?
            -No!
            Po chwili pyta drugiego przechodnia:
            -Czy to Hotel Forum?
            -Tak!
            Turysta zaczepia policjanta:
            -Czy tędy dojadę do Zamku Królewskiego?
            -Oczywiście!
            -Proszę mi powiedzieć, dlaczego w tym kraju jedni mówią "no", drudzy "tak", a
            jeszcze inni "oczywiście"?
            -"No" mówią ci, którzy skończyli podstawówkę, "tak" - ci, którzy skończyli
            szkołę średnią, a "oczywiście" - ci, którzy skończyli studia.
            -Aha, to pan skończył studia?
            -No!
    • aska_lca Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 25.01.04, 21:21
      Żyło raz sobie dwóch sąsiadów na jednej ulicy. Prezes bardzo dużej firmy i
      prokurator.Ilekroć się spotykali , to prezes zawsze witał się z tym drugim
      słowami: dobry wieczór.
      - Zastanawiające - myślał prokurator - rano, południe czy tez wieczór a mój
      sąsiad zawsze wita się ze mna :dobry wieczór.Muszę go chyba o to zapytać.
      Pewnego ranka , kiedy wyprowadził samochód z garażu na ulicę , znowu się
      spotkali.
      - Dlaczego pan sąsiedzie zawsze się wita ze mna słowami ; dobry wieczór . Jest
      przecież piękny , słoneczny ranek.
      - Bo wie pan , panie sąsiedzie , kiedy pana widze , to ciemno mi się robi
      przed oczyma .
        • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 28.01.04, 10:09

          Warszawa, 13.12.2005 r.

          Kochana Mamusiu!

          W Unii jest fajnie, niczego tu nie brakuje. Cukier jest po 4 zł za kg, benzyna
          po 5,50 zł za litr, masło po 4,10 zł za kostkę, chleb po 3,20 zł za bochenek,
          a paczka papierosów po 12 zł.
          Jeśli chodzi o nasz dom, to latem przyjechał pan Helmut z Berlina. Najpierw
          postawił piwo, a potem pokazał akt własności z 1937 r. i powiedział, że teraz
          to jego ziemia i wszystko, co na niej. Może to i lepiej, i tak nie byłem w
          stanie płacić podatku katastralnego (Mamusia wie, 2% od wartości nieruchomości
          rocznie).
          Za to w przytułku mamy kolorową telewizję i fajne filmy.
          Pracy na razie nie ma, ale mówią, że będzie. Jak dożyję, to za 6 lat będę mógł
          pracować w Niemczech albo Austrii.
          W mieście budują nowy urząd. Unia dała trochę grosza. Firma Heńka Kowalskiego
          startowała w przetargu, ale rozstrzygano go w Brukseli i wygrali Szwedzi. Co
          prawda inżynierów sprowadzili od siebie, ale Heniek i tak się cieszy, bo
          uznali jego kwalifikacje i pozwolili nosić cegły. Niech sobie chłop zarobi, bo
          jego firma już nie wytrzymuje tego zwiększonego VAT-u w budownictwie. Chciał
          wysłać syna na studia do Francji, ale nie miał na to pieniędzy. Córka jednego
          z ministrów miała więcej szczęścia i dostała unijne stypendium.
          Chłopak Henia jest całkiem zdolny, więc zdawał na naszą politechnikę. Byłby
          się dostał, gdyby nie konkurencja młodzieży z innych krajów unijnych. W końcu
          tam uczelnie też są przepełnione. Na razie jest na darmowym stażu w
          hipermarkecie.
          Ostatnio w mieście pojawiło się mnóstwo byłych rolników. Mówią coś o nierównej
          konkurencji, niskich dopłatach i limitach produkcyjnych. Nie wiem o co im
          chodzi, przecież mieli najwięcej zyskać na integracji.
          Do domu naprzeciwko wprowadziło się młode małżeństwo - Tomek i Jacek.
          To bardzo wrażliwi ludzie, nawet starają się o adopcję. Pani kurator jest
          bardzo tolerancyjna i świeżo po aborcji, więc mają duże szanse.
          Niech Mamusia na razie siedzi na tej Białorusi, bo tu szaleje eutanazja,
          zwłaszcza, że ubezpieczalnia już o Mamusię pytała.
          To tyle, bo idę po zasiłek. Będę go pobierał jeszcze dwa miesiące.

          Całuję mocno,

          Zdzisiek

          P.S. Niech mi Mamusia przyśle kilo szynki, ale takiej ze zwykłego prosiaka, bo
          te nasze świecą po nocach.
          P.P.S. Niech Mamusia wyśle ten list swoim znajomym. Może za
          kilkanaście lat do mnie wróci. Wtedy Polski już pewnie nie będzie,
          ale w końcu będę obywatelem nowego euroregionu...


    • aska_lca Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 29.01.04, 07:44
      Dział Pomocy Technicznej pewnej firmy:
      Dzwoni bardzo przestraszona kobieta.

      Klientka: Proszę pana, niech mi pan pomoże. Ja już nie wiem, co mam zrobić.
      Kupiłam nowy komputer i nic. Chyba jest popsuty - działać nie chce. Co ja mam
      teraz zrobić, kupiłam chyba jakąś tandetę...
      Serwis: Proszę się uspokoić. Wszystko będzie w porządku. Proszę mi powiedzieć,
      co pani dokładnie robi.
      K: No, próbuję uruchomić i nic.
      S: A może jest źle podłączony?
      K: No, nie wiem. Nie za bardzo się na tym znam.
      S: A jak go pani próbowała uruchomić?
      K: No, wciskam ten pedał i nie ma żadnych oznak, żeby coś działało...

      Dla niewtajemniczonych: Sz. klientka mówiąc o "pedale" miała na myśli myszkę.

      • goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 29.01.04, 20:07
        NO to i ode mnie kilka , bo dawno nie pisałam :)
        **********
        Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe botki.
        Szarpią się meczą, ciągną... Jest! Weszły! Spoceni siedzą na podłodze a
        dziecko mówi:
        - Ale założyliśmy buciki odwrotnie...
        Pani patrzy: faktycznie, lewy na prawy. No to je ściągają, mordują się, sapią.
        Uuuf, zeszły.
        Wciągają je znowu, sapią, ciągną, nie chcą wejść... Uuuf. weszły.
        Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
        - Ale to nie moje buciki...
        Pani ugryzła się w jezyk, znów sie szarpią z butami... Zeszły.
        Na to dziecko:
        -To buciki mojego brata, i mama kazala mi je nosić...
        Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż się przestaną trząść,
        przełknęła ślinę i znów pomaga wciągać buty.
        Tarmosza się, wciągają, silą się... Weszły.
        -No dobrze - mówi pani - a gdzie są twoje rękawiczki?
        -Mam je schowane w bucikach!

        ***********
        Póznym wieczorem do mieszkania Romana Giertycha dobija sie jakis facet.
        Zaspany posel otwiera drzwi i widzi jakiegos zawianego faceta. Facet zaczyna
        niewyraznie belkotac i po dluzszej chwili okazuje sie, ze chce sie zapisac do
        Ligi Polskich Rodzin. Przewodniczacy LPR-u tlumaczy, ze trzeba przyjsc
        nastepnego dnia do biura. Facet jednak nie daje za wygrana:
        - Aaaalbo mnie teraz zopiszssecie, albo nie chse w ogole!
        - Niech pan chociaz powie dlaczego.
        - Jaaak mnie zapiszsecie, to pooowwiem!
        - Ale tak nie mozna, niech pan jutro przyjdzie do biura!
        Po okolo godzinie przewodniczacy skapitulowal i obiecal sam jutro zapisac
        faceta do partii.
        - No dobrze, to teraz niech pan powie, dlaczego tak nagle chce sie pan zapisac
        do naszej partii?
        - Nnnnno! Tera powiem. Ano psszychodze jja dzis do chalupy, wchhhodze do
        swojego pokoju - a tam moooja zona w lozku zz kochankiem. No to posszedlem do
        kuchni, golnalem sse kiellicha i posszedlem do drrrugiego pokoju. Patrze, a
        tam mmoja cooorka w lozku z ggachem. No to wrocillem do kuchni, gooolnalem se
        drrrugiego kielicha i powiedzialem: TO JA WAM TERAZ KURRRWY WSTYDU NARRROBIE!

        *********
        Teksty sa autentyczne i pochodza z wymienionych produktów:
        1. Na woreczku Fritos:
        "Mozesz byc zwyciezca! Udzial w konkursie nie wymaga zakupu. Szczególy
        wewnatrz."
        (najwyrazniej oferta skierowana do zlodziei sklepowych).

        2. Na deserze Tiramisu, na spodzie pudelka:
        "Nie odwracac do góry dnem."
        (oho! Za pózno!)

        3. Pudding firmy Marks Spencer:
        "Produkt bedzie goracy po podgrzaniu."
        (niesamowite jak to sie dzieje, nieprawdaz?)

        4. Na pudelku od zelazka Rowenta:
        "Nie prasowac ubran na ciele."
        (ilez mozna w ten sposób zaoszczedzic czasu!)

        5. Na leku przeciw kaszlowi dla dzieci:
        "Nie prowadzic samochodu ani nie obslugiwac urzadzen mechanicznych po zazyciu
        preparatu."
        (ile to mniej by bylo wypadków budowlanych gdyby te 5-letnie dzieci nie
        obslugiwaly dzwigów)

        6. Na tabletkach nasennych Nyto:
        "Uwaga: moze powodowac sennosc"
        (taka mam nadzieje...)

        7. Na wiekszosci pudelek lampek choinkowych:
        "Wylacznie do uzytku w pomieszczeniu zamknietym lub na zewnatrz."
        (a jest jeszcze jakas inna mozliwosc ?)

        8. Na japonskim robocie kuchennym:
        "Nie uzywac w celu innego uzycia."
        (nie sposób sie z tym nie zgodzic)

        9. Na orzeszkach ziemnych Sainsbury's:
        "Uwaga: zawiera orzeszki!"
        (przerywamy program w celu nadania tej waznej wiadomosci)

        10. Na pudelku orzeszków podawanym na liniach lotniczych American Airlines:
        "Instrukcja: 1. Otworzyc pudelko, 2. Jesc orzeszki"
        (3.Latac liniami Delta)

        11. Na kostiumie Supermana dla dzieci:
        "Wlozenie tego kombinezonu nie umozliwi ci latania"
        (ktos wytoczyl im proces czy co?)

        12. Na szwedzkiej pile mechanicznej:
        "Nie zatrzymywac lancucha za pomoca rak badz genitaliów."
        (czyzby ktos próbowal?)

        • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 31.01.04, 21:45


          Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył przed sobą kilka
          przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słoik po majonezie i
          wypełnił go po brzegi dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich
          zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili.

          Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął.

          Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. Profesor
          ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze śmiechem
          przytaknęli.

          Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób
          piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń. Profesor powiedział:
          "Chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak Wasze życie. Kamienie -
          to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze dzieci, Wasze
          zdrowie. Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby
          wypełnione. Żwir - to inne, mniej ważne rzeczy:

          Wasze mieszkanie, Wasz dom albo Wasze auto. Piasek symbolizuje całkiem
          drobne rzeczy w życiu, w tym Waszą ciężką pracę. Jeżeli najpierw napełnicie
          słój piaskiem, nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie.
          Tak jest też w życiu: Jeśli poświęcicie całą Waszą energię na drobne rzeczy
          (pracę), nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego dbajcie o
          rzeczy istotne - poświęcajcie czas Waszym dzieciom i Waszemu partnerowi,
          dbajcie o zdrowie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na pracę, dom, zabawę
          itd. Zważajcie przede wszystkim na duże kamienie - one są tym, co się
          naprawdę liczy. Reszta to piasek." Po zajęciach jeden ze studentów wziął
          słój, wypełniony po brzegi kamieniami, żwirem i piaskiem. Nawet sam
          profesor zgodził się, że słój jest pełny. Student bez problemu wlał do
          słoja butelkę piwa. Piwo wypełniło resztę przestrzeni - wręcz wsiąknęło w
          piasek - teraz słój był naprawdę pełen. Morał z tej historii - nieważne,
          jak bardzo Wasze życie jest wypełnione, zawsze jest jeszcze miejsce na
          browarka.






            • goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 02.02.04, 17:06
              No to ode mnie..... jeden ładny, a drugi nie...:))))

              ********
              Pewnemu bacy szesc razy spalila sie bacowka. Piec razy ja odbudowywal, ale za
              szostym razem juz sie zalamal. Stanal nad resztkami domu, podniosl glowe i
              wola do nieba:
              - Panie Boze! Za jakie grzechy?!
              Na to glos z nieba:
              - Oj, zaraz tam za grzechy! Ja cie po prostu cosik Józek nie lubie...


              *******
              Na lekcji Jasio podnosi reke do góry. Pani pyta:
              - Jasiu co chcesz powiedziec?
              - ... Bo prosze Pani...ten chlopak, co siedzi obok w lawce zjebal sie i
              strasznie smierdzi!
              Pani zalamala rece i mówi:
              - Jasiu, tak brzydko sie nie mówi! Mozna powiedziec, ze kolega puscil baka.
              Zapamietaj to sobie!
              - Dobrze....
              Po kilku minutach Jasio podnosi reke.
              - Jasiu, co znowu chciales?
              - Prosze pani, ten kolega co przedtem puscil baka, znowu sie zjebal!!!
        • olus_stad Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 02.02.04, 20:55
          goska35 napisała:

          > *********
          > Teksty sa autentyczne i pochodza z wymienionych produktów:
          > 1. Na woreczku Fritos:
          > "Mozesz byc zwyciezca! Udzial w konkursie nie wymaga zakupu. Szczególy
          > wewnatrz."
          > (najwyrazniej oferta skierowana do zlodziei sklepowych).

          |...|


          To normalny zabieg firm, aby uniknac przegranych wielomilionowych procesow o odszkodowania wlasnie z powodu niewlasciwego uzytkowania towaru. Dlatego na paczkach papierosow jest napis ostrzegajacy o szkodliwosci palenia, aby ludzie pozniej nie mogli sie wykpic, ze nie wiedzieli, ze papierosy szkodza itp Przyklady mozna mnozyc.

          Pozdrawiam
    • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 03.02.04, 19:51
      Erotyczne:

      Mężczyzna ogląda się nago w lustrze, nagle jego członek zaczyna się podnosić.
      - Spokojnie, spokojnie to tylko ja!


      Małżeństwo po nocy poślubnej je śniadanie.
      Żona mówi, patrząc na męża:
      - Ty nawet jesz jak królik!


      Mąż mówi do żony:
      - Kochanie, muszę ci się przyznać, że kiedy uprawiam z tobą seks, to myślę o
      innych kobietach.
      Żona:
      - Jesteś okropny! Kiedy ja uprawiam seks z innymi, zawsze myślę o tobie!


      Kobieta kupuje bilety do kina:
      - Proszę dwa bilety w ostatnim rzędzie.
      Kasjer:
      - Aha, chce pani miejsca specjalnie do całowania się!?
      Ona:
      - Jak to do całowania? A jeżeli ja dopłacę?


      Rozmawiają dwie sąsiadki:
      - Moja droga, powiedz proszę, co to jest mikroskop?
      - To takie urządzenie, które powiększa bardzo małe rzeczy.
      - Dziękuję. Teraz już wiem, dlaczego mój mąż mówi, że mam mikroskopijną rączkę.


      Żona pyta męża w łóżku:
      - Kochanie, dlaczego masz takie długie rzęsy?
      Mąż:
      - Ponieważ w dzieciństwie dużo płakałem
      Ona:
      - Lepiej gdybyś dużo siusiał...


      Mąż (z wyrzutem):
      - Dlaczego mi nigdy nie mówisz, że miałaś orgazm?
      Żona:
      - Kiedy go mam, to ciebie nie ma.


      Odnośmy się do seksu z poczuciem humoru: nie stanął - trudno.
      Pośmialiśmy się i można pójść spać.


      Pewna kobieta pyta mężczyznę:
      - Ile czasu zajmuje panu jeden stosunek?
      On:
      - Godzinę i pięćdziesiąt dwie minuty.
      Ona ze zdziwieniem:
      - Nie możliwe!
      On:
      - Ależ możliwe. Pięćdziesiąt minut przygotowuję się, dwie minuty trwa stosunek,
      a przez godzinę leżę nieprzytomny.


      Chłopak na dyskotece poznaje sympatyczną dziewczynę. Nad ranem zabiera ją do
      siebie. Nagle dziewczyna zasmuca się. Chłopak pyta ją:
      - Co ci się stało?
      - Na pewno źle o mnie myślisz, ale ja nie jestem taka... Wierzysz?
      - Wierzę tobie, słowo honoru, że wierzę.
      W trakcie dziewczyna mówi:
      - Ty jesteś pierwszy...
      - Co?! Pierwszy, z którym śpisz?
      - Nie, pierwszy który mi wierzy.


      W kinie kobieta mówi do siedzącego obok mężczyzny:
      - Proszę w tej chwili zabierać ręce z moich kolan!... Liczę do stu!


      Babcia przyłapuje dziadka dzielącego wiagrę na cztery części. Krzyczy:
      -Stary! Co ty wyprawiasz?! Trzeba ją połykać w całości!
      Dziadek spokojnie odpowiada:
      -Nie martw się moja droga, chcę cię tylko pocałować!



      James Bond wchodzi do knajpy i siada za barem. Spostrzega panienkę, która
      obserwuje go od momentu, gdy wszedł. Panienka przysuwa się do Bonda i mówi:
      -Och, jaki ładny zegarek, czy posiada dużo funkcji?
      James Bond odpowiada:
      -Oczywiście, dzięki temu zegarkowi widzę wszystko, czego nie jestem w stanie
      zobaczyć "gołym" okiem,na przykład widzę, że Pani w tej chwili nie ma na sobie
      majtek.
      Dziewczyna ripostuje:
      -Pana zegarek źle działa... mam na sobie majtki!
      Bond patrzy na swój zegarek, stuka go kilkakrotnie i odpowiada:
      -Och, przepraszam... .. spieszy się o godzinę!
      • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 03.02.04, 21:12


        Biznesmen jedzie ze swoją sekretarką w delegację. Śpią w jednym przedziale, ona
        na górnym łóżku, on na dolnym. Nocą sekretarka wychyla się ze swojego i budzi
        szefa:
        - Bardzo zmarzłam, mógłby mi pan podać koc?
        - Poudawajmy tej nocy, że jesteśmy małżeństwem...
        - Ach, oczywiście!
        - Więc podaj sobie sama ten cholerny koc!!


        W łóżku leży małżeńska para.
        Ona:
        - Dawniej przed snem delikatnie ściskałeś mnie za rączkę...
        On postękując ściska ją za rękę.
        Ona:
        - Dawniej przed snem całowałeś mnie w główkę...
        On jęcząc podnosi się i całuje ją w głowę.
        Ona:
        - Dawniej gryzłeś mnie w szyjkę...
        On chrząka, wstaje i rozgląda się za kapciami.
        Ona:
        - Ty gdzie?
        On:
        - Idę po zęby...


        Chłopak odprowadza dziewczynę do domu. Ona go pyta:
        - Gdzie następnym razem się zobaczymy?
        - Pod zegarem, rano.
        - Pod jakim zegarem? (zdziwiona)
        - U ciebie nad łóżkiem.


        - Wierzysz, że miłość może być wieczna?
        - Oczywiście miłość jest wieczna, tylko partnerzy się zmieniają.


        Facet umówił się z kolegami na polowanie. W dniu polowania wstał skoro świt,
        ubrał się, wziął broń, wyszedł przed dom, postał chwilę... i stwierdził, że nie
        pojedzie, bo jest za zimno.
        Wrócił więc do domu, rozebrał się, wszedł z powrotem do nagrzanego lóżka i
        przytulił się do gorącej żony. Żona po omacku poklepała go po pośladku i pyta:
        - To ty?
        - Yhm, to ja.
        - Zmarzłeś?
        - Zmarzłem.
        - No popatrz, a ten idiota pojechał na polowanie...


        Rozmawiają dwie piętnastolatki na ulicy.
        - Wiesz, w kinie na rogu grają świetny film. Może wybrałybyśmy się?
        - Wiem, ale on jest od 18 lat. Nie wpuszczą nas. - Masz rację. Wiesz, właściwie
        to i tak mi nie pasuje, bo nie mam z kim dziecka zostawić.


        Rozmawiają córka i matka na Dzikim Zachodzie:
        - Mamo, Bill się na pewno ze mną ożeni!
        - Oświadczył ci się?
        - Nie, ale już zastrzelił swoja żonę!




        Do seksuologa przychodzi pacjent:
        - Panie doktorze, mam interes jak niemowlę.
        - To chyba niemożliwe, niech pan zdejmie spodnie.
        Facet miał rację. 3 kilogramy, 50 cm długości.



        • goska35 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 04.02.04, 17:01
          Syn pyta ojca:
          - Tato, co to jest POLITYKA?
          Ojciec odpowiada:
          - Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, Twoja
          mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko
          było na swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest
          KLASĄ ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty
          jesteś LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach jest
          PRZYSZŁOŚCIĄ!!! Zrozumiałeś synku???
          Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze
          przespać.
          W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze
          się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić,
          poszedł do pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno,
          że nie mógł jej dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat
          zabawiał się z nią ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli
          tak sobą zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec
          postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni.
          Rano ojciec pyta go:
          - Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA??
          - TAK!!! - odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ,
          ZWIĄZKI ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest
          całkowicie ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gównie!!! TO JEST POLITYKA!!!
          • aska_lca Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 04.02.04, 18:45
            Blondynka kupiła sobie sportowy wózek, jakieś Porshe czy coś. Już na pierwszej
            przejażdżce zajechała drogę wielkiej ciężarówie. Pisk opon.. dym
            z pod kół, wziuuu... trzask, prask, pierdut! i naczepa w rowie... Porszak
            zdążył szczęśliwie wyhamować, za kółkiem siedzi zblazowana blondzia typu
            "no co, przecież nic się nie stało".
            Z kabinki Scanii wygramolił się mocno wk*** szofer, wyciągnał z
            kieszeni kawałek kredy i narysował kółko na asfalcie. Następnie wyciągnął
            blondzie, postawił w tym kółku i krzyczy:
            - Stój tu pokrako i nie ruszaj się stąd!
            Blondzia staneła posłusznie, a facet zabrał się za demolkę w porszaku.
            Wyrwał drzwi, przednie fotele wyciepał do rowu, ogląda się za siebie...,
            blondzia nic, stoi i się uśmiecha...
            - Czekaj no cholero... - pomyślał facet wyciągając majcher.
            Spruł dokładnie tapicerkę, podziurawił opony, ogląda się za siebie,
            blondzia
            hihoce...
            - Zaraz cię jeszcze bardziej rozbawię... - facet poleciał po kanistrer,
            oblał porszaka i podpalił grata. Wraca do blondzi, a ta wciąż stoi, tylko
            buźka jej śmieje:
            - Hihi.. haha.. hihiii..
            - No i co w tym takiego śmiesznego?
            - Hihi...a bo jak pan nie patrzył, to ja wyskakiwałam z tego kółka,
            hihi!...
        • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 05.02.04, 20:30


          Przychodzi facet do lekarza i skarży się na bezsenność.
          -Jest na to prosty sposób- mówi lekarz.- Gdy tylko pan się położy, proszę sobie
          przypomnieć wszystkie kłopoty. Niech pan sobie wyobrazi, że każdy z nich jest
          zapisany na kartce papieru. I te wszystkie kartki wyrzuca pan do kosza. Gdy
          pozbędzie się pan wszystkich problemów, stanie się pan odprężony i senny.
          Po trzech dniach mężczyzna wraca jeszcze bardziej przygnębiony.
          -Pana metoda jest fantastyczna, ale nie dla mnie. Gdy tylko usnę, zaraz zrywam
          się z łóżka z przekonaniem, że kosz jest pełen i trzeba go opróżnić!


          Przychodzi facet do lekarza.
          -Panie doktorze, ostatnio jestem bardzo przemęczony.
          -Ile razy w tygodniu kocha się pan?
          -Trzy. W poniedziałek, środę i w piątek.
          -Cóż... Wydaje mi się, że trzeba będzie zrezygnować z piątku.
          -Mowy nie ma! To jedyny dzień, gdy widzę się z żoną!


          Do lekarz przychodzi skin ze złamaną nogą. Lekarz pyta:
          -Czy te szwy na głowie już się zagoiły?


          Seksuolog bada mężczyznę, pokazując mu figury geometryczne.
          -Z czym kojarzy się panu trójkąt?
          -Z nogą kobiety.
          -A koło?
          -Z nagą kobietą.
          -Tak jak myślałem: ma pan obsesję seksualną.
          -Ja mam obsesję? A kto mi te wszystkie świństwa pokazuje?!


          Młodzi małżonkowie są już miesiąc po ślubie, ale nadal nie wiedzą jak to się
          robi. Poszli więc po poradę do seksuologa.
          -To proste. Niech się państwo rozbiorą. Niech pan położy się na pani i zrobi
          to, co robi byczek na wiosnę.
          Wieczorem zrobili, jak im lekarz polecił: rozebrali się, a on położył się na
          niej, otworzył usta i wydał dźwięk:
          -Muuuu!


          Przychodzi facet do lekarza.
          -Panie doktorze, worek mi się urwał.
          -Moczowy?
          -Ni mom.


          -Panie doktorze mam kłopoty z chodzeniem.
          -Czym to się objawia?
          -Już 10 lat minęło jak skończyłem studia i do niczego nie doszłem...


          Przychodzi facet do lekarza i mówi:
          -Panie doktorze, chyba jestem homoseksualistą.
          -Oj, a ja taki nieuczesany...



          Przychodzi facet do lekarza i mówi:
          -Panie doktorze, moja żona połknęła igłę!
          -Mogę panu poradzić tylko jedno: przed każdym stosunkiem musi pan teraz
          nakładać sobie naparstek...


          Mocno przeziębiony facet przychodzi do lekarza . Lekarz przepisał mu środek
          przeciwko kaszlowi, niestety w aptece pomylono się i dano mu lek na
          rozwolnienie. Nazajutrz lekarz spotyka faceta i pyta:
          -No, jak tam? Kaszle pan dalej?
          -Nie mam odwagi, panie doktorze. Jak tylko zakaszlę, zaraz muszę zmieniać
          gacie!


          Przychodzi meteorolog do lekarza.
          -Co panu dolega?
          -Temperatura bez większych zmian. Wysokie ciśnienie. Wiatry silne lub
          umiarkowane.


          Do lekarza przychodzi łysiejący pan.
          -Panie doktorze, tracę włosy. Co robić?
          -Niech pan je gdzieś odkłada!


          Przychodzi facet do lekarza.
          -Panie doktorze, mam sklerozę.
          -Czym to się objawia?
          -No, na przykład kładę gdzieś klucz i nie pamiętam gdzie.
          -To jeszcze nic! Mam pacjenta, który ma rzeczywiście sklerozę! Zresztą niech
          pan popatrzy, siedzi teraz w pokoju obok.
          Facet idzie z lekarzem do drugiego pokoju i widzi mężczyznę nerwowo drapiącego
          się po głowie.
          -Widzi pan? Chce mu się sikać. Wie że ma go we włosach, tylko nie pamięta w
          których...


          Do lekarza przychodzi staruszek i mówi:
          -Moi koledzy ciągle chwalą się, że mają jeszcze przygody seksualne, a ja już
          nie mogę...
          -Niech pan też zacznie się chwalić!


          Seksuolog pyta pacjenta:
          -Czy rozmawia pan z żoną podczas stosunku?
          -Tak, jeśli tylko zatelefonuje!


          -Panie doktorze, podczas stosunku maje oczy świecą na czerwono.
          -Ile ma pan lat?
          -55
          -Ooo, to już pan jedzie na rezerwie!


          Pacjent skarży się lekarzowi:
          -Panie doktorze, mam dopiero 40 lat i już jestem łysy!
          -Proszę się nie martwić, to jedyna choroba, która nie ma nawrotów.


          Lekarz do pacjenta wymagającego stałej opieki medycznej:
          -Niech pan zatrudni jakąś pielęgniarkę, ale dla pana serca było by lepiej,
          gdyby miała co najmniej 50 lat.
          -A czy mógłbym zatrudnić dwie pielęgniarki po 25lat?


          Przychodzi facet do lekarza i mówi:
          -Panie doktorze, mam kłopoty z oddawaniem moczu.
          -A ile ma pan lat?
          -72.
          -To już pan swoje wysikał...


          Przychodzi facet do lekarza. Lekarz jest trochę stary i trochę głuchy.
          -Co panu jest?
          -Bolą mnie jądra.
          -Jak pan mówi?-dopytuje się doktor.
          -Nie jak mówię, tylko jak sikam!

          • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 06.02.04, 23:03

            Na lekcji religii katechetka pyta dzieci:
            -Kto wszystko widzi i słyszy?
            Zgłasza się Jaś:
            -Nasz sąsiadka Kowalska- odpowiada.


            Jaś siedzi w przedziale i żuje gumę. Naprzeciwko niego siedzi starsza pani,
            która ciągle się do niego uśmiecha. W pewnej chwili staruszka zwraca się do
            mamy Jasia:
            - Ma pani bardzo mądrego syna, ale niech on już nic nie mówi, bo bez aparatu
            słuchowego jestem kompletnie głucha.


            Rodzice zwracają się do Jasia:
            -Czy ucieszyłbyś się, gdyby mamusia urodziła ci siostrzyczkę, albo braciszka?
            -Ha! Teraz mnie pytacie, kiedy jest już za późźno?


            Na wiejskiej drodze samochód przejechał kurę. Kierowca wysiada i pyta
            nadchodzącego Jasia.
            -To wasza kura?
            -Nie, takich płaskich nie mamy.


            Jaś wraca ze szkoły i już od progu krzyczy: -Mamo, Grzesiek też dzisiaj dostał
            dwie jedynki.


            -Kochasz naturę Jasiu?- pyta nauczycielka.
            -Uwielbiam!
            -To ładne z twojej strony, chociaż tak okrutnie się z tobą obeszła...


            -Dlaczego płaczesz Jasiu?
            -Bo śniło mi się, że nasza szkoła się spaliła.
            -Nie płacz, ale to tylko sen.
            -Właśnie dlatego płaczę!


            -Dlaczego Jasiu przychodzisz tak późno ze szkoły?
            -Siedziałem za karę, za to , że potrząsałem głową.
            -Za to nie siedzi się za karę!
            -Ale to nie była moja głowa...


            -Jasiu twoje wypracowanie na temat kota jest słowo w słowo takie samo jak
            twojego brata!
            -Tak, zgadza się, proszę pani, bo my pisaliśmy o tym samym kocie!


            -Jasiu powiedz nam kiedy używamy wielkich liter?
            -Dużych liter używamy, kiedy mamy słaby zwrok!


            Nauczyciel pyta:
            -Jasiu, co mamy z gęsi?
            -Smalec.
            -Dobrze, i co jeszcze?
            -No, smalec...

            -To już wiemy. A co masz w poduszce?
            -Dziurę.
            -A co wyłazi z dziury?
            -Pierze.
            -No więc co mamy z gęsi?
            -Smalec...


            -Kazio, jak mogłeś kopnąć Jasia tak boleśnie w brzuch?
            -Ja go nie chciałem kopnąć w brzuch! On się za szybko odwrócił!


            Kazio do Jasia:
            -Czy jeszcze sprzedajesz banany?
            -Nie! Zwolnili mnie, jak wyrzuciłem wszystkie pokrzywione.


            -Jasiu, dlaczego używasz takich brzydkich słów? Kto cię tego nauczył?
            -Tatuś.
            -Tatuś!? Ale przecież nawet niesiesz co one znaczą!
            -Jak to nie wiem? To znaczy, że samochód nie chce zapalić!

            • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 06.02.04, 23:07

              -Od jakich zwierząt pochodzą psy?
              -Pyta Kasia Jasia.
              -Od wilków!
              -Wilczury, to rozumiem. Ale dogi i jamniki też pochodzą od wilków?
              -Nie... Dogi pochodzą od cielaków, a jamniki od dżdżownic!


              -Mamo, mamo, dzieci się ze mnie śmieją, że mam duże stopy!
              -Nieprawda Jasiu, wcale nie masz dużych stóp. A teraz idź wprowadź buciki do
              garażu, bo zupa stygnie.


              Do domu Kowalskich dzwoni znajomy. Telefon odbiera Jaś i mówi:
              -Jestem sam w domu. Tata jest w pracy. Mama też jest w pracy.
              -A babcia?

              -Babcia jest na emeryturze.


              Jasio przychodzi do sklepu i głośno odczytuje sprzedawcy, co mama mu zapisała
              na kartce:
              -Kilogram cukru, 20 deko szynki, paczka makaronu, mleko i policz czy dobrze
              wydał ci resztę ten stary oszust!


              Jaś chwali się Kaziowi:
              -Dziadek daje mi złotówkę za każdą dobrą ocenę.
              -I ile już zarobiłeś?
              -E tam, zarobiłem. Jestem mu winien 35zł.


              -Jasiu, czy ty nigdy nie odczuwasz potrzeby, żeby się wykąpać?
              -Odczuwam, ale ja umiem panować nad swoimi potrzebami!



              Tata Jasia jest słynnym lekarzem. Jaś zawsze przedstawia się:
              -Jestem synkiem doktora Kowalskiego.
              Mama stwierdziła, że to nieładnie się tak chwalić i mówi:
              Wiesz Jasiu. Niemów, że jesteś synem doktora Kowalskiego. Przedstawiaj się po
              prostu jako Jaś Kowalski.
              Kilka dni później jeden z pacjentów spotkał Jasia na ulicy. Pogłaskał go po
              głowie i pyta:
              -To ty jesteś synkiem doktora Kowalskiego?
              -Zawsze tak twierdziłem- odpowiada Jaś. -Ale mama mówi, że nie...


              Jaś do nieprzytomności zakochany jest w Małgosi:
              -Małgosiu, co powinienem ci dać żeby móc cię pocałować?- pyta.
              -Narkozę...- odpowiada bez namysłu dziewczyna.


              W lesie Jasiu pyta tatę:
              -Co to za ptak?
              -Dzięcioł.
              -A co on robi?
              -Stuka w drzewo.
              -A dlaczego nie chcą wpuścić go do środka?


              -Jasiu czas na lekarstwo.- mówi mama.
              -Ale ja chcę, żeby je dawała mi babcia.
              -Dlaczego?
              -Bo babci trzęsie się ręka!


              Tata pyta Jasia:
              -Dlaczego nasz pilot nie działa?
              -Ja nie jestem fachowcem, ale to chyba dlatego, że nie mamy telewizora.


              Jaś wpada do autobusu i potrąca staruszkę. Po chwili milczenia starsza pani
              zwraca się do młodzieńca:
              -Niech pan wreszcie powie to magiczne słowo, młody człowieku.
              Chłopiec przez chwilę się zastanawia, po czym mówi:
              -Abrakadabra!


              Mama pyta Jasia:
              -Co ty tam robisz pod stołem?
              -Bawię się w sapera i właśnie rozbrajam bombonierkę!


              Babcia zabrała Jasia do ZOO. Po godzinie znudzony obserwacją małp pyta:
              -Babciu, a nie miałabyś ochoty- dla odmiany- popatrzeć, jak twój wnuczek je
              lody?


              -Jasiu, czy zmieniłeś już rybką wodę w akwarium?
              -Nie było potrzeby, jeszcze tamtej nie wypiły.


              Jasiu woła:
              -Mamo, mamo plaster!
              -A kto się skaleczył?
              -Jeszcze nikt, ale tato wbija gwóźdź w ścianę...


              -Jasiu, przed godziną były w szafie dwa ciastka, a teraz jest tylko jedno. Jak
              to się stało?
              -To moja wina, tato. Było ciemno i nie zauważyłem tego drugiego.


              -Daj głos!- rozkazuje Jaś swemu psu.
              -Co to, wigilia?- protestuje zwierzę.


              Kolega pyta Jasia:
              -Dlaczego tak chodzisz w kółko?
              -Obchodzę imieniny.


              Nauczycielka matematyki pyta Jasia:
              -Jeśli twój tata wyjdzie z domu o osiemnastej załatwić jakąś sprawę i zajmie
              mu to dwie i pół godziny, to o której godzinie wróci?
              -O czwartej nad ranem.
              -Jak to?
              -Bo jak tata załatwi jakąś sprawę, to musi to oblać!


              Na muzyce:
              -Jasiu, powiedz jak wyglądają organy?
              -To taki nadmuchiwany fortepian.


              Podczas lekcji religii ksiądz czyta 'Żywoty świętych'. W pewnej chwili
              przerywa lekturę i pyta:
              -A więc, kto jest patronem chorych na gardło?
              -święty Neoangin- odpowiada Jaś.


              Nauczycielka do Jasia:
              -Jasiu, jak ci nie wstyd przychodzić do szkoły z takimi brudnymi rękoma!? Co
              byś powiedział, gdybym to ja weszła do klasy taka brudna?
              -Jestem zbyt dobrze wychowany, proszę pani, by zwracać komuś uwagę.


              -Jasiu- pyta nauczyciel- dlaczego ryby są nieme?
              -Niech pan sam spróbuje mówić z głową pod wodą!


              Nauczyciel pyta Jasia:
              -Jakie kwiaty lubisz najbardziej?
              -Róże.
              -Proszę, napisz to na tablicy.
              -Pani profesor, ja jednak wolę maki...

              • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 06.02.04, 23:08

                Mama pyta Jasia:
                -Ile to jest 3+4
                -Siedem.
                -świetnie! A 7+4
                -Nie wiem, do jedenastu jeszcze nie liczyliśmy.


                Pani pyta Jasia:
                -Jaki masz hobby?
                -A co to jest?
                -Hobby to coś, co lubisz najbardziej.
                -A, to zupa grzybowa!


                Na lekcji religii katechetka pyta:
                -Jasiu, gdzie mieszka Bóg?
                -W naszej łazience.
                -Co ty mówisz, dlaczego?
                -Bo mama rano wali w drzwi łazienki i woła:
                -Boże, jeszcze tam jesteś!?.


                Nauczyciel fizyki pyta Jasia:
                -Skąd się bierze prąd?
                -Z Afryki!- odpowiada Jaś.
                -Skąd ci to przyszło do głowy?
                -Bo jak wczoraj u nas zgasło światło, to tata zawołał:
                -I znów te małpy wyłączyły prąd!


                -Jasiu, dlaczego napisałeś kura przez ó?
                -Bo się wymienia na kogut.


                Na lekcji polskiego:
                -Jasiu, jak brzmi czas przyszły czasownika kradnie?
                -Siedzi- odpowiada Jaś.


                -Jasiu, jakie były główne podboje Napoleona?
                -Józefina, pani Walewska i Maria Ludwika!


                Na lekcji geografii:
                -Jasiu, podejdź do mapy i pokaż Londyn.
                Jasio szuka i szuka, wreszcie mówi:
                -Przykro mi, ale w Londynie jest straszna mgła. Jutro pani pokażę.


                -Jasiu, dlaczego twoje lekcje odrabia tata?
                -Bo mama jest bardzo zajęta.


                Na lekcji geografii nauczyciel pyta Jasia:
                -Jasiu, czy znasz Kanał Sueski?
                -Nie, na naszym osiedlu jeszcze niema kablówki.


                -Wiesz tato- mówi Jasio- nasz nowy nauczyciel jest bardzo pobożny.
                -Dlaczego tak sądzisz?
                -Bo jak słucha moich odpowiedzi, to składa ręce i woła: O Boże, Boże!.


                -Jasiu, powiedz zdanie w trybie oznajmującym.
                -Koń ciągnie wóz.
                -A to samo w trybie rozkazującym.
                -Wio!


                Mama pyta Jasia:
                -Dlaczego płaczesz?
                -Nasz nauczyciel..., który tak długo chorował...
                -Umarł? Biedny człowiek.
                -Nie, wyzdrowiał!


                -Powiedz Jasiu, z czego jest zrobiona twoje kurtka?
                -Z wełny.
                -Znakomicie. Powiedz jakiemu zwierzęciu ją zawdzięczasz?
                -Mojemu tacie.


                Jasiu, jak brzmi forma liczby mnogiej rzeczownika dziecko?
                -Bliźnięta.


                Na lekcji religii katecheta pyta ucznia:
                -Jasiu, czy odmawiasz wieczorem modlitwę?
                -Tak!
                -A rano?
                -Nie, rano już się nie boję!


                W sklepie Jaś dostrzegł napis: WSZYSTKO DLA UCZNIA.
                -Czy mogę dostać dzienniczek ze średnią 4,5?- pyta.


                Jasiu, co leży dalej od naszego kraju: księżyc, czy Chiny?
                -Chiny!
                -Dlaczego tak sądzisz?
                -Bo księżyc stąd widać, a Chiny- nie.


                -Jasiu, czy mógłbyś podać nazwę stolicy Austrii.
                -Niestety, panie profesorze, ja też tego nie wiem...


                -Jakie zęby pojawiają się u człowieka najpóźniej?
                -Sztuczne- odpowiada Jaś.


                Jasiu, wymień wszystkie żywioły- prosi nauczyciel.
                -Ogień, powietrze, ziemia i ...
                -A czym myjesz ręce?
                -Już wiem, mydło!


                Pani poprosiła dzieci o przyniesienie do szkoły na lekcję biologii zwierzątek
                domowych i zaprezentowanie klasie efektów tresury. Kasia przyniosła kotka.
                Kiedy tupnęła, kotek zamiauczał. Dostała za to piątkę. Marcin przyniósł
                pieska. Po tupnięciu piesek zaszczekał. Marcin dostał piątkę.
                - A co ty przyniosłeś, Jasiu? - pyta pani.
                - Żabę - odpowiada Jasiu i uderza zwierzę po grzbiecie.
                - Kłaaa... - reaguje żaba.
                Pani twierdzi, że to za mało na piątkę.
                Jasiu prosi o jeszcze jedną szansę i znów uderza żabę.
                - Kłaaaa... - odpowiada zwierzę.
                Pani chce zobaczyć inne zwierzęta, ale Jasiu prosi o ostatnią szansę i wali
                żabę z całej siły. Żaba na to:
                - Kłaaa... nta na mera...


                środek nocy, dzwoni telefon. Jasio odbiera.
                - Słucham.
                - Czy to numer 55-555?
                - Nie, to numer 555-55.
                - A to przepraszam, że pana obudziłem.
                - Nic nie szkodzi... I tak musiałem wstać, bo telefon dzwonił. ...
                • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 08.02.04, 09:29

                  -Jak blondynka zabija ptaki?
                  -Rzuca je w przepaść.


                  Idzie blondynka, nagle widzi przed sobą wysoki mur. Stanęła. Stoi
                  cierpliwie, stoi, aż w końcu mur się zawalił i blondynka poszła dalej.
                  Jaki z tego morał?
                  -Mądry zawsze ustępuje głupszemu.


                  -Jak zapewnić blondynce rozrywkę na wiele godzin?
                  -Na obu stronach kartki napisać: Proszę odwrócić, a potem tę kartkę wręczyć
                  blondynce.


                  -Co może uratować umierającą blondynkę?
                  -Transplantacja włosów.


                  -Dlaczego blondynka jest zdziwiona, gdy urodzi bliźniaki?
                  -Bo zastanawia się, kto jest matką drugiego dziecka.


                  -W jaki sposób zginęła blondynka podczas picia mleka?
                  -Usiadła na niej krowa.


                  -Jak blondynka zabija wigilijnego karpia?
                  -Wkłada go do wody i próbuje utopić.


                  -Co to jest 50 szarych komórek na plaży?
                  -50 blondynek.
                  -A 60 szarych komórek na plaży?
                  -50 blondynek i pies.


                  -Co blondynka robi rano?
                  -Wstaje z łóżka, myje się, robi makijaż, ubiera się i wraca do domu.


                  -Co otrzymamy po skrzyżowaniu blondynki i brunetki?
                  -Sztuczną inteligencję.


                  -Dlaczego blondynkom w pracy nie przysługuje przerwa na kawę?
                  -Dla firmy jest to nie opłacalne. bo po przerwie blondynkę trzeba od początku
                  przyczać do zawodu.


                  -Kiedy pewna 20-letnia stwierdziła, że ma siostrę-bliźniaczkę?
                  -To było wtedy, gdy po raz pierwszy spojrzała w lustro.


                  -Co powstanie, gdy do skorupki orzecha włoskiego włożymy mózg blondynki?
                  -Grzechotka.


                  -Kiedy blondynka ma dwie komórki mózgowe?
                  -Gdy jest w ciąży.


                  -Co mówi blondynka, gdy urodzi dziecko?
                  -Pyta: "Ojej, to naprawdę moje?".
                  • swek1 Re: PRZY PORANNEJ KAWIE 08.02.04, 17:46

                    -Dlaczego blondynki nigdy nie piją oranżady w proszku?
                    -Bo nie wiedzą, jak wlać pół litra wody do takiej małej torebki.


                    -Jaka jest różnica między mądrą blondynką, a UFO?
                    -Kilka osób widziało UFO.


                    -Dlaczego blondynka zmienia swojemu dziecku pampersa raz na miesiąc?
                    -Bo na opakowaniu jest napisane: Do 20 kg.


                    -Skąd blondynki biorą dżem?
                    -Obierają pączki.


                    -Jakie ciasto najczęściej pieką blondynki?
                    -Sernik na zimno.


                    -Co robi blondynka, gdy się dowiaduje, że jest drugi raz w ciąży?
                    -Pyta męża, czy muszą po raz drugi wziąć ze sobą ślub.


                    -Co myśli blondynka wkładając spodnie-ogrodniczki?
                    -"A gdzie są kwiatki?.


                    Jasio idąc z mamą (blondynką!) zauważa kota i pyta:
                    -Mamo! Czy to kot, czy kotka?
                    -Kot. Nie widzisz, że ma wąsy?


                    -Czym się różni blondynka od papieru toaletowego?
                    -Papier toaletowy się rozwija.


                    -Co zrobić, żeby blondynka roześmiała się w sobotę?
                    -Opowiedzieć jej dowcip w poniedziałek.


                    -Co należy zrobić, żeby blondynce zaświeciły się oczy?
                    -Przystawić jej latarkę do ucha.


                    -Co robi blondynka, gdy jest jej zimno?
                    -Idzie do kąta, bo tam jest 90 stopni.


                    -Dlaczego blondynki liżą zegarki?
                    -Bo Tic-Tac ma tylko dwie kalorie.


                    -Dlaczego blondynka nie kupuje bułki tartej?
                    -Bo trudno ją posmarować masłem.


                    Blondynka umarła. Lekarze szukając przyczyny zgonu, otworzyli jej czaszkę i
                    znaleźli w środku sznurek. Zastanawiają się: przeciąć, czy nie? Przecięli... i
                    uszy jej odpadły.