Dodaj do ulubionych

Czy Penderecki to Żyd?

IP: *.raszyn.sdi.tpnet.pl 26.07.03, 12:37
Tak tylko pytam.
Na tym forum na pewno sie dowiem.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jan Na tym może nie,wejdź na Aktualności :-) IP: *.hispeed.ch 26.07.03, 22:03
      Gość portalu: x-lili napisał(a):

      > Tak tylko pytam.
      > Na tym forum na pewno sie dowiem.
      • uriel1 Re: Na tym może nie,wejdź na Aktualności :-) 27.07.03, 23:27
        i zapytaj o to samo w odniesieniu do innych osób. Zresztą już to robiłeś
        niejednokrotnie, prawda?
        Straszny palant z ciebie.
    • Gość: M. Kolbe Re: Czy Penderecki to Żyd? IP: 140.159.68.* 29.07.03, 06:17
      "Biedni" Żydzi
      Bóg zawsze jest - w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. W czasie
      powołał do bytu z niczego istoty duchowe, obdarzone rozumem i wolną wolą. Jako
      takie, dobrowolnie miały sobie wyznaczyć przyszłość - odbyć próbę wierności.
      Część, choć stworzenia, nicość sama z siebie, sobie przypisuje to, czym jest i
      chce się stać równą Bogu własnymi siłami. Grzeszy pychą. W tejże chwili spotyka
      ją zasłużona kara - odrzucenie. Wiernych zaś, pokornie wyznających prawdę, że
      od Boga mają to, czym są i co mogą i przez Niego tylko, jako źródło bytu, mogą
      coraz bardziej Go poznawać, kochać posiadać i tak coraz bardziej (o ile się tak
      wyrazić można) się ubóstwiać, Bóg uszczęśliwił w sobie, w niebie.

      I stworzył Bóg też istotę cielesną, i jej dał duszę obdarzoną rozumem i wolną
      wolą. I tej dał czas próby. Duch pyszny, z dopuszczenia Bożego, zazdroszcząc
      szczęścia tej istocie, podsuwa jej, by "stała się jako Bóg" własnymi siłami.
      Człowiek daje się zwieść, żądza pychy rodzi nieposłuszeństwo. Rozum jednak
      ludzki, to już nie jasność poznawcza ducha, więc i wina mniejsza. Pan Bóg zatem
      nie wymierza kary wiecznej, ale skazuje na cierpienia i śmierć.

      Któż jednak zdoła zadośćuczynić Bożej sprawiedliwości? Wielkość obrazy mierzy
      się godnością obrażonego, którym jest nieskończony Bóg. Żadna więc istota
      skończona, anie wszystkie razem nie są w stanie dać zadośćuczynienia
      nieskończonego. Bóg, i tylko nieskończony Bóg, może nieskończenie
      zadośćuczynić.

      I dzieje się rzecz niepojęta. Bóg zniża się do stworzenia, staje się
      człowiekiem, by go odkupić i nauczyć pokory, cichości, posłuszeństwa, prawdy.
      By go zaś ludzie rozpoznać mogli, wybiera człowieka, Abrahama, którego ród
      szczególną opieką otacza, by nie zatracił wiary w prawdziwego Boga, wzbudza w
      nim proroków, którzy podali czas Jego przyjścia, miejsce i szczegóły z życia,
      śmierci i zmartwychwstania.

      Przyszedł w ubogiej stajence, zamieszkał w ubogim domku, przez 30 lat był
      posłusznym w pokorze, uczył, jak żyć, miłościwie przygarniał pokutujących
      grzeszników, gromił obłudnych faryzeuszów, a wreszcie zawisł na drzewie Krzyża
      spełniając proroctwa. Człowiek odkupiony.

      Chrystus Pan zmartwychwstaje, zakłada swój Kościół na opoce - Piotrze i
      obiecuje, że bramy piekielne nie przemogą go.

      Część narodu żydowskiego uznała w Nim Mesjasza, inni, a zwłaszcza pyszni
      faryzeusze, nie chcieli Go uznać, prześladowali Jego wyznawców i potworzyli
      mnóstwo przepisów nakazujących żydom prześladowanie chrześcijan. Przepisy te
      połączone z opowiadaniami poprzednich rabinów zebrał w r. 80 po Chrystusie
      rabbi Johanan ben Sakai, a ostatecznie wykończył około 200 r. rabbi Jehuda
      Hannasi i tak powstała Miszna. Późniejsi rabini znowu wiele dodali do Miszny,
      tak że około r. 500 rabbi Achai ben Huna mógł już z tych dodatków sklecić
      osobną księgę tzw., Gemara.. Miszna i Gemara tworzą razem Talmud. W Talmudzie
      nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, gorszymi od Turków,
      mężobójcami, rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej postaci,
      gorszymi od zwierząt, synami diabła, itd. Księży nazywają "kamarim", tj.,
      wróżbiarzami, i "gałachim", tj., z ogoloną głową, a szczególnie zaś nie cierpią
      dusz Bogu poświęconych w klasztorze.

      Kościół zowią zamiast "Bejs tefila", tj., dom modlitwy, "bejs tifla", tj., dom
      głupstw, paskudztwa.
      Obrazki, medaliki, różańce itd., zowią "ełyłym", co znaczy "bałwany".
      Niedziele i święta przezywają w Talmudzie "jom ejd" tj., dniami zatracenia.

      Uczą też, że żydowi wolno oszukać, okraść chrześcijanina, bo "wszystkie
      majętności gojów są jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich panem".

      Tak więc księgę zawierającą 12 grubych tomów i dyszącą nienawiścią ku
      Chrystusowi Panu i chrześcijanom wtłacza się w głowy, że to księga święta,
      ważniejsza od Pisma św., tak że nawet sam Pan Bóg uczy się Talmudu i radzi się
      uczonych w Talmudzie rabinów.

      Nic więc dziwnego, że ani przeciętny żyd, ani rabin nie ma zazwyczaj pojęcia o
      religii Chrystusowej, karmiony jedynie nienawiścią ku swemu Odkupicielowi,
      zakopany w sprawach doczesnych, goniący za złotem i władzą, nie przypuszcza
      nawet, ile pokoju i szczęścia daje jeszcze na tej ziemi wierna, gorliwa i
      wspaniałomyślna miłość Ukrzyżowanego, jak ona przewyższa wszystkie "szczęścia"
      zmysłowe czy umysłowe, które daje nędzny świat.

      Niedawno temu spotkałem się w pociągu z młodym, może 18-letnim żydem. Potoczyła
      się rozmowa o szczęściu. Wyznał szczerze, że pieniądze i bogactwa szczęścia nie
      dają, ani też nie można go znaleźć w przyjemnościach zmysłowych. Gdy jednak
      żądny poznania prawdziwego źródła szczęścia coraz dalej rozmawiał, nagle dał
      się słyszeć z drugiego przedziału głos starszego żyda z upomnieniem, by się tak
      daleko nie zapuszczał.

      Rozżalony takim przeszkadzaniem w dojściu do prawdy, zwrócił się do owego żyda
      z żądaniem: "To wy mnie powiedzcie, jak się rzecz ma". A gdy ten nie miał na to
      odpowiedzi, nie mógł się powstrzymać od kilku ostrzejszych słów wymówki. - Są
      więc między żydami tacy, którzy szukają prawdy, tak między pospolitym tłumem,
      jak i między rabinami. Często się też zdarza, że szczere poszukiwania, poparte
      gorącymi modlitwami, przy życiu czystym doprowadzają do poznania prawdy - do
      nawrócenia.

      Głośne było na cały świat nawrócenie zapalczywego żyda Ratisbonne'a po
      otrzymaniu Cudowenego Medalika, a zakon który on potem założył, wielu z jego z
      jego współziomków obmył wodą Chrztu świętego.

      Nie zapomnę też nigdy prośby nawróconego żyda, głośnego muzyka we Włoszech
      północnych, a potem zakonnika, franciszkanina, o. Emilio Norsy.

      W Rzymie po poznałem. Bardzo kochał Niepokalaną. W ostatniej chorobie trzymał
      zawsze obrazek Niepokalanej na stoliku i często go całował. Gdy mu mówiono, że
      teraz w chwilach samotnych będzie mu przychodziło natchnienie muzyczne do
      pisania utworów, wskazywał na obraz Matki Bożej wiszący przed nim na ścianie,
      mówiąc: "Stąd mi przyjdzie natchnienie". Otóż ten gorący czciciel Niepokalanej,
      żyd, kapłan zakonu OO, Franciszkanów prosił mnie, bym się łączył z jego
      intencjami przy odprawianiu Mszy św. (czując chwilowe polepszenie myślał, że
      zdoła jeszcze 3 dni Mszę św. Odprawiać). Intencje były następujące: 1) Za Ojca
      św., 2) o pokój światowy, i 3) o nawrócenie żydów.

      Czyniąc zadość życzeniu śp. o Norsy proszę też i Was Szanowni Czytelnicy o
      modlitwę do Niepokalanej "o nawrócenie żydów" tego "najnieszczęśliwszego z
      narodów", jak zwykł mawiać o. Norsa, bo zakopanego w rzeczach ziemskich i
      przemijających. A więc:

      1. Niechaj każdy z członków i każda z członkiń Milicji uważnie, na gorąco co
      dzień odmawia nasz akt strzelisty: "O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za
      nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie
      uciekają , a zwłaszcza za masonami" , bo masoni to nic innego jak tylko
      zorganizowana klika fanatycznych żydów, dążących nieopatrznie do zniszczenia
      Kościoła Katolickiego, któremu nam Bóg Człowiek zapewnił, że bramy piekielne
      nie zwyciężą go. Biedni, szaleni uderzają głową o skałę.

      2. Gdy ktoś z nas napotka żyda, niechaj westchnie o jego nawrócenie do
      Niepokalanej, chociażby tylko myślą, np. "Jezus Maryja", a gdy się zdarzy
      napotkać rabina, który ma większą odpowiedzialność, bo za siebie i za tych,
      których prowadzi, rachunek przed Bogiem zdać musi, wypada więcej modlitwy
      ofiarować, chociażby "Zdrowaś Maryjo".

      3. Pamiętajmy, że za każdego, bez względu na różnice narodowości, umarł Pan
      Jezus i że każdy, a więc i każdy żyd, jest niewdzięcznym, ale jednak dzieckiem
      naszej Matki wspólnej w niebie. Modlitwą (a zwłaszcza odmawianiem różańca św.),
      umartwieniem (wzroku, słuchu, smaku, woli), dobrym przykładem, a jeżeli
      roztropność na to pozwala, to i zbawiennymi rozmowami, a przede wszystkim
      roztropnym szerzeniem Medalika Cudownego, nawet wśród zbłąkanych synów Izraela,
      • Gość: M. Kolbe Re: Czy Penderecki to Żyd? - c.d. IP: 140.159.68.* 29.07.03, 06:18
        4. Niechaj każdy (każda) dla okazania miłości ku Niepokalanej postara się, o
        ile tylko bystrość umysłu, spryt, siła woli i gorliwość pozwoli, aby "Rycerz
        Niepokalanej" już obecny numer styczniowy, dotarł wszędzie, chociażby nawet do
        niekatolików, żydów, o ile jest nadzieja, że z niego korzystać będą.

        Niech każdy (każda) nie opuści ani jednego ze swoich krewnych, przyjaciół
        znajomych i teraźniejszych, i dawniejszych, w kraju, i za granicą. Niech
        wszystkich zachęci albo listownie westchnąwszy przedtem o błogosławieństwo do
        Niepokalanej, bo od Niej zależy cały owoc usiłowań, by Jej "Rycerza" sobie
        zaprenumerowali, albo przynajmniej prześle ich adresy, byśmy im numerem
        okazowym służyć mogli.

        Nasz cel jest jasny:

        Niepokalana, Królowa nieba, musi być i to jak najprędzej uznaną za Królową
        wszystkich ludzi i każdej duszy z osobna w Polsce i poza jej granicami na
        obydwu półkulach. Od tego, śmiemy twierdzić, zależy pokój i szczęście
        poszczególnych osób, rodzin, narodów, ludzkości.

        Od dziś więc, bez wytchnienia, wszyscy, całą swą ufność położywszy nie w
        złocie, ani w pysznej zarozumiałości, jak biedni masoni, ale, i to jedynie, w
        Niepokalanej, wszechmocnej potęgą Boskiego Syna, ofiarujmy czynem (modlitwą,
        umartwianiem i pracą) samych siebie "bez żadnego zastrzeżenia" Niepokalanej, by
        stać się narzędziem w Jej ręku do szerzenia w duszach wszystkich Jej
        królowania. Dołóżmy wszelkich sił, by Ona przez swego "Rycerza" i swój medalik
        zdobyła świat.

        Jak słodko będzie nam w ostatniej godzinie , gdy wspomnimy na pracę cierpienie
        upokorzenia poniesione dla Niej i że ich było wiele - jak najwięcej

        "Rycerz Niepokalanej" 5 (1926) 2-7.
        www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/ksiazki_50.html
    • myshen82 Re: Czy Penderecki to Żyd? 04.08.03, 16:26
      po co Ci taka informacja? ma to dla Ciebie jakies
      znaczenie????
    • Gość: jacek Re: Czy Penderecki to Żyd? IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 04.08.03, 18:32
      Gość portalu: x-lili napisał(a):

      > Tak tylko pytam.
      > Na tym forum na pewno sie dowiem.
      A czy widziales juz na wlasne oczy polskiego zyda?????
    • Gość: uuuuuuuuuuuuuu Re: Czy Penderecki to Żyd? IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 04.08.03, 20:07
      No i co z tego, że Żyd??


      Gość portalu: x-lili napisał(a):

      > Tak tylko pytam.
      > Na tym forum na pewno sie dowiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka