dorota_3
30.05.10, 14:55
Lekki, zabawny, miejscami zaskakujący artykuł Piotra Gursztyna
(niektórych faktów w nim przytaczanych nie znałam) o problemie
sygnalizowanym juz na Forum: czy głosując w wyborach prezydenckich w
istocie dokonamy wyboru?
"Ale mnie intryguje co innego. Czym Kaczyński różni się od
Platformy, "a nawet dawnej Unii Demokratycznej"? Nikt mi zapewne nie
wybaczy tego bluźnierstwa, ale twierdzę, że nie różni się prawie
niczym. Ze swoimi poglądami zmieściłby się w obu ugrupowaniach, tak
jak pod jego skrzydłami mieszczą się ludzie pasujący do
tamtych "szacownych" partii."
"Tylko przypadek, los – zły albo szczęśliwy – i osobiste anse
zadecydowały, że polscy politycy znaleźli się w tych partiach, a nie
w innych."
www.rp.pl/artykul/485499_Gursztyn__Miedzy_cola_a_pepsi.html
Temat "czym różnią się kandydaci" można jednak potraktować
poważniej. Sztandarowym hasłem PiS jest walka z mitycznym,
wszechobecnym "układem" - i odnoszę wrażenie, że część Forumowiczów
w to hasło wierzy. Dla przypomnienia więc coś sprzed dwóch lat:
"W 2004 r. na antenie jednej z rozgłośni radiowych Lech Kaczyński
definiował układ: „To jest pewien układ interesów przede wszystkim
gospodarczych, który ma zasadniczy wpływ na to, co się w Polsce
dzieje, także w sensie politycznym. Te interesy gospodarcze są
interesami często niezgodnymi z ogólnymi interesami rozwoju naszego
kraju. Układ ogranicza możliwości naszego rozwoju, bo to jest układ
interesu, który ma charakter niekonkurencyjny. Istotą gospodarki
wolnorynkowej jest konkurencja. W ramach tego układu nie jest
istotne, kto jest lepszy na rynku w sensie konkurencji, tylko kto ma
dostęp do władzy, do systemu bankowego”.
Pod bokiem Lecha Kaczyńskiego, ówczesnego ministra sprawiedliwości,
powstał układ idealny, wypełniający wszystkie elementy stworzonej
przez niego definicji. Dziś budowniczy tego układu pełnią funkcje w
państwowych spółkach, doradzają prezydentowi i uczą jego córkę, jak
robić użytek z prawa."
www.polityka.pl/kraj/254943,1,ogrodnicy-szpitalnych-dlugow.read