Gość: Pafik
IP: 10.101.1.*
09.01.02, 21:31
http://www.unia-polska.pl/index.php?id=4&q=439
10 powodów, dla których Polska powinna opowiedzieć się za federalną Europą
Klaus Bachmann
Europejska federacja to pojęcie, które u większości Polaków budzi niemiłe
skojarzenia.
Jest często traktowane na równi z ideą stworzenia europejskiego superpaństwa,
zniewalającego narody, niszczącego tożsamość i suwerenność dopiero co
powstałych wolnych państw.
Nazajutrz po słynnym przemówieniu Joschki Fischera, Adam Michnik napisał, że
nadal pragnie pozostać Polakiem z polskim paszportem - jakby przemówienie
niemieckiego ministra spraw zagranicznych zawierało groźbę wtopienia Polski,
jej dziedzictwa i kultury w jedno, tak często przywołane przez zwolenników
Radia Maryja, "europejskie superpaństwo".
"Uważam, że Polska powinna mieć suwerenną politykę zagraniczną", mówił
profesor Geremek. "Uważam, że bogactwem Europy jest różnorodność narodów,
kultur narodowych - propozycja utworzenia państwa federalnego nie odpowiada
tej tradycji." W europejskich państwach federalnych - a niektóre, jak
Rzeczpospolitą Obojga Narodów, zalicza się do polskiego dziedzictwa - nie ma i
nie było "różnorodności narodów i kultur"?
Mało kto zauważył, że najważniejszych argumentów, w sporze o mniej lub
bardziej federalną Europę, dostarczają wydarzenia po 11 września. Dają one
jednoznaczną odpowiedź na wszystkie pytania postawione w debacie o przyszłości
UE. Jedyna wizja Unii, która zapewnia Polsce trwały wpływ na sprawy UE,
wyklucza podjęcie decyzji o niej bez jej udziału, odpowiada jej aspiracjom i
interesom - to wizja federalnej Europy; Europy respektującej narodowe
interesy, kultury, obyczaje, regionalne i narodowe tożsamości swoich członków,
Europy, która zna i respektuje swoje zewnętrzne i wewnętrzne granice, ale
jednak Europy federalnej, z silnymi instytucjami europejskimi, ze sprawnymi
mechanizmami decyzyjnymi, bez narodowego weta, gdzie tylko się da.
Czym jest federalna Europa?
W polskiej debacie koncepcja federalizmu europejskiego często bywa
przeciwstawiana koncepcji "Europy Ojczyzn". Kto opowiada się za federalizmem,
sugeruje ta debata, opowiada się przeciwko suwerenności państw, przeciwko
koncepcji państwa narodowego i pragnie budować rodzaj "Stanów Zjednoczonych
Europy". W Stanach Zjednoczonych Ameryki państwa członkowskie nie mają
przecież suwerenności, nie są podmiotami prawa międzynarodowego. Wojna
secesyjna scalała Amerykę. Europejskie wojny rozerwały więzi między narodami i
państwami na pokolenia. Toteż wniosek z nich jest dokładnie odwrotny niż z
wojny między amerykańskim Południem i Północą - integracja albo będzie
dobrowolna, albo w ogóle jej nie będzie. Europejska integracja będzie
powolniejsza, bardziej biurokratyczna, instytucje będą mniej sprawne niż w
Ameryce - ale za to wszystko odbędzie się z gwarancją, że żadna
europejska "północ" nie narzuci "południu" swojej woli.
Pomijając bezowocne dyskusje o docelowym kształcie UE, które nigdy nie będą
rozstrzygnięte w myśl jednej, spójnej koncepcji, spór o przyszły kształt Unii
toczy się dziś między zwolennikami "metody międzyrządowej" i "metody
wspólnotowej". Pierwsza oznacza formułowanie polityki i podejmowanie decyzji
przez rządy państw członkowskich z zachowaniem prawa weta i poza instytucjami
europejskimi (ale z zachowaniem reguł zapisanych w Traktatach Europejskich).
Druga oznacza podejmowanie decyzji z udziałem instytucji europejskich (to
znaczy Komisji i Parlamentu oraz pod kontrolą Europejskiego Trybunału
Sprawiedliwości) i na zasadzie kwalifikowanej większości, to znaczy bez
możliwości prawa weta.
Konstrukcja prawna UE opiera się obecnie na trzech filarach. Pierwszy to
przepisy o Wspólnym Rynku, gdzie obowiązuje metoda wspólnotowa. Do tego filaru
została też włączona część spraw związanych ze zniesieniem kontroli
granicznych na wewnętrznych granicach UE (system Schengen). Drugi filar to
Wspólna Polityka Spraw Zagranicznych, trzeci to Wspólna Polityka Wewnętrzna i
Sprawiedliwości, gdzie zasadniczo obowiązuje metoda międzyrządowa. "Wspólne
polityki", oparte na zasadzie międzyrządowej, są finansowane z budżetów państw
członkowskich, podczas gdy wydatki uzgodnione na zasadzie "wspólnotowej"
obciążają budżet UE. A do niego członkowie wpłacają - mówiąc skrótowo - według
zamożności, a dostają według potrzeb.
Gdybyśmy zapomnieli o ideologicznych uprzedzeniach i skojarzeniach zawartych w
myślowych skrótach typu "wspólnotowe = federalne = antypolskie" i
przeprowadzili chłodną analizę, jak najlepiej przeforsować polski interes w
przyszłej UE, to zobaczymy jasno, że najlepszą ochronę polskich interesów
gwarantuje model federalistyczny. Przemawia za tym dziesięć powodów.
1. Wpływ Polski na UE jest tym większy, im bardziej federalna jest Unia
Gdy chodzi o skuteczność administracji, pozycję w światowej polityce, wielkość
PKB i udział w globalnym handlu, Polska jest raczej małym krajem. Ale jako
członek UE będzie tam reprezentowana jak średni kraj. W negocjacjach
międzyrządowych niewiele z tego wynika, ponieważ każdy ma prawo weta. Duża
reprezentacja Polski w instytucjach unijnych tylko tam przekłada się na realny
wpływ, gdzie instytucje te mogą o czymś decydować. W interesie Polski leży
więc, aby to miało miejsce jak najczęściej. A to oznacza, że jak najwięcej
obszarów polityki UE powinno podlegać Parlamentowi Europejskiemu i Komisji
Europejskiej.
2. Tylko federalna Europa jest naprawdę solidarna
Metoda międzyrządowa może być korzystna dla dużych, bogatych państw ze sprawną
dyplomacją i administracją rządową oraz z dobrze rozwiniętą inicjatywą
obywateli. Decyzje zapadają między przedstawicielami poszczególnych rządów,
bez żadnych filtrów, jak Parlament Europejski lub Komisja. Jeżeli duży zgłasza
weto, oznacza to upadek projektu. Jeżeli mały zgłasza weto, oznacza to jego
izolację i groźbę, że reszta uzgadnia wszystko we własnym gronie - poza UE.
Metoda wspólnotowa nie może funkcjonować bez solidarności. Jeśli bogatsi
pragną przekonać małych i biednych, to muszą im to wynagrodzić. Ten mechanizm
powoduje, że każdy musi uwzględniać interes pozostałych. W metodzie
wspólnotowej solidarność, transfery i wzajemna pomoc są konieczne, aby system
funkcjonował. W polityce międzyrządowej duzi przyznają transfery mniejszym na
zasadzie "co łaska". System świetnie funkcjonuje bez solidarności. Dlatego
tajemnicą niektórych polskich polityków pozostaje, jak mogą jednocześnie
popierać koncepcję "Europy Ojczyzn" i żądać, aby UE była solidarna.
3. Tylko federalna Unia Europejska daje bezpieczeństwo
Polska, jej dyplomacja i wojsko są częścią większej całości, są związane
międzynarodowymi zobowiązaniami i układami sił, których żaden rząd nie może
ignorować. Można w tym widzieć ograniczenie suwerenności, ale też - szansę.
Po 11 września UE będzie skazana na szybką rozbudowę swojej polityki obronnej,
aby przejąć zażegnywanie europejskich kryzysów własnymi siłami. Wbrew
stereotypom zniesienie weta i uwspólnotowienie Europejskiej Polityki
Bezpieczeństwa nie oznaczałoby, że ktoś mógłby bez zgody polskiego rządu użyć
polskich żołnierzy w walkach, które z polskimi interesami nie mają nic
wspólnego. Oznaczałoby jedynie, że decyzja o interwencji byłaby podjęta w
głosowaniu większościowym. Potem decyzje o konkretnych akcjach można by dalej -
jak dziś - podejmować w gronie tych, którzy uczestniczą w nich militarnie.
4. Tylko federalna Unia może być skutecznie kontrolowana
Funkcjonujący na zasadach międzyrządowych Europol kontrolują administracje
państw członkowskich, piętnaście parlamentów i (w bardzo ograniczonym
zakresie) Parlament Europejski. W istocie więc nikt - bo żadna z tych
instytucji nie może robić tego skutecznie. Gdyby powstała specjalna komisja
złożona z narodowych i europejskich parlamentarzystów, to kto mógłby tam
wysłać największą liczbę najmniej obciążonych d