Dodaj do ulubionych

same porażki :-(

30.09.09, 12:23
Witajcie, nie wiem jak sobie już poradzić z ciągłymi porażkami. Po
długich staraniach o dzidziusia, postanowiliśmy zrobić badania. I
stało się najgorsze. Stwierdzono bezpłodność mojego Męża. Zero
szans, a właściwie 1% zostawiono na cud. Załamanie totalne...po
pewnym czasie, zdecydowaliśmy się na inseminację dawcy. Liczne
badania i 1-sze podejście. Wielkie nadzieje i @ załamka..ale nie
poddajemy się 2-gie podejście i znowu @. Wtedy bolesne HSG i wsio
ok. Kolejne podejście i znowu nic. Nie ma co się załamywać kolejna
próba i znowu nic. Nawiasem mówiąc, wszystko niby jest ok,
pęcherzyki piękne, pękają itd. Teraz mam miesięczną przerwę, muszę
zrobić też ponownie niektóre badania. Niestety mam świadomość, że
nie mam już wielkiej szansy. Robi się do 6-ciu inseminacji. Jestem
załamana, nawet nie potrafię opisać co czuję. Jakaś pustka...
Obserwuj wątek
    • chantal10 Re: same porażki :-( 30.09.09, 12:55
      Bardzo mi przykro z tego powodu. Musicie wierzyć w cud i liczyć na to, że
      szczęście się do Was uśmiechnie.
      Trzymam kciuki i ściskam ciepło.
      • agulek80 Re: same porażki :-( 30.09.09, 13:33
        Dziękuję smile Jednak moja nadzieja jest już bardzo malutka...właśnie
        mam owulację i łzy cisną się do oczu...kolejny pusty cykl...wiele
        myślałam i jestem na 99% pewna, że spróbuję jeszcze raz, góra dwa,
        więcej nie robią...i jeśli się nie uda, będziemy się starać o
        adopcję. Nie wytrzymam więcej tej walki, czuję jak serce mi się
        rozrywa na kawałki...a widok małych dzieci lub kobiet w ciąży mnie
        zabija....czemu życie tak bardzo boli....ciężko sobie z tym
        wszystkim poradzić...wiem, że tu mam zrozumienie, bo w realu..ehhh
        szkoda gadać, bo jak może mnie zrozumieć ktoś, kto ma dzieci?!
        • chantal10 Re: same porażki :-( 30.09.09, 15:25
          Nie wiem co powiedzieć, bo moja droga ku szczęściu jest całkiem krótka (8
          miesięcy) ale już teraz mi ciężko. Widok ciężarnych i kobiet z dziećmi wzbudza
          we mnie złe emocje, gniewam się, że dlaczego ja? Dlaczego jak ktoś chce bardzo
          mieć dziecko to nie może, a tyle jest osób, które zachodzą nie chcąc tego! Ale
          może tak ma być, może to co przeżywamy sprawi, że będziemy lepszymi ludźmi, może
          to ma nas wzmocnić? Nasuwają się miliony pytań na które odpowiedzi poznamy
          zapewne na końcu, jednak już teraz musimy wierzyć, że będzie dobrze. Tak czy
          inaczej - BĘDZIE DOBRZE!!! Dzieci w ośrodkach adopcyjnych też odwzajemnią
          miłość, powiedzą "mamo", przytulą się.
          Głowa do góry. Może taki jest Twój cel? Że masz uszczęśliwić nie tylko siebie i
          męża, ale właśnie takie dzieciątko? Może ono już gdzieś na Was czekawink
          Dużo tego "może" ale na pewno cos w tym jestwink
          Całuję kiss
    • kavainca Re: same porażki :-( 30.09.09, 14:40
      przykro mi
      przychodzi mi do głowy, że może gdzies nieświadomie nie jestes
      pogodzona z takim - bądź co bądź - baaaardzo trudnym rozwiazaniem.
      Może wartyo się temu przyjżeć wraz z psychologiem?
    • kotzmiot Re: same porażki :-( 30.09.09, 15:11
      hej
      Miałam bardzo podobna sytuację i pewnie też podobnie się czułam
      po każdej porażce. Wiem jak to boli Ciebie, ale na pewno też
      i męża (u mojego stwierdzona azoospermia).My robiliśmy 8 AID
      i jedno IVF/ICSI i juz jakiś czas temu daliśmy sobie spokój
      z dalszą walką. Będziemy adoptować. A poradzić sobie z porażkami
      to wielka sztuka, my przestaliśmy czekać że ktoś lub coś z
      zewnątrz nas uszczęśliwi. Trzeba samemu w sobie szukać szczęścia, przekierowywać
      myślenie na inne tory. Ważne żeby uczciwie przyznać,
      że może nie uda się mieć biologicznego dziecka i co wtedy??
      Trzeba byc gotowym na różne rozwiązania. Trzymaj się i pamiętaj,
      że nie ma jednej słusznej recepty na szczęśliwe życie. pozdr kotzmiot
    • wikita Re: same porażki :-( 30.09.09, 15:20
      A myślałaś o in vitro z pobraniem plemników poprzez biopsję?
      • agulek80 Re: same porażki :-( 30.09.09, 16:01
        Na in vitro się nie zdecyduję, z różnych względów...a jeśli chodzi o
        szukanie plemników u mojego Męża, to szanse są znikome. Dajemy sobie
        jeszcze 2 szanse a potem zapisujemy się do ośrodka adopcyjnego. Nie
        można walczyć w nieskończoność, nie za wszelką cenę....w środku mam
        jeszcze malutką nadzieję...aż się boję pomyśleć, co będzie po
        kolejnej nieudanej próbie...co nas nie zabije, to nas wzmocni...to
        prawda ale nie można się zabijać na własne życzenie w
        nieskończoność. Trzeba postawić sobie jakąś granicę, granicę walki o
        biologiczne dziecko. No cóż w życiu nie można mieć wszystkiego.
        Pozdrawiam Was serdecznie Dziewczyny!
        • kavainca Re: same porażki :-( 30.09.09, 17:21
          dobrze, że postawiliście sobie tą gracę
          życzę Wam przede wszytkim duuużo miłości i zaufaniasmile
    • tania496 Re: same porażki :-( 01.10.09, 11:55
      witaj agulek80,pisze pierwszy raz i chce cie pocieszyc,nie jestes
      sama u mnie 5-ec lat staran,9-ta inseminacja jutro,a ja pytam ile
      bede miala jeszcze sil i wytrwalosci.Po wykonaniu wszystkich badan u
      mnie wszystko ok,problem jest u mojego meza-slaba ruchliwosc
      plemnikow.Jutro nastepne podejscie czy to bedzie ostatnie,nie
      wiem,ale wiem,ze jesli sie nie powiedzie bedzie nastepna
      zalamka.Zycze ci powodzenia i wytrwalosci nie poddawaj sie,napewno
      bedzie dobrze,glowa do gory!!!!!!!
    • agulek80 Re: same porażki :-( 02.10.09, 10:32
      Witajcie Dziewczyny,
      wczoraj byłam u lek.wizyta zamówiona zupełnie przypadkowo, po prosto
      pierwszy wolny termin. Chodziło o to żeby przepisać leki itp. No i
      się okazało, że jestem po pęknięciu pęcherzyka. Pani dr mówi, "jest
      płyn, pękło, to co robimy inseminację, tak z marszu, bez leków?"
      Pomyślałam i poszłam...a co...przypadek...a może się uda....wiem, że
      porażka będzie bolała i doskonale wiem jak ale...co mi tam smilePani
      dr się aż zdenerwowała, jak mnie zobaczyła i jak jej oznajmiłam, że
      nie jestem w ciąży sad Ona nie wie co jest nie tak, bo jestem zdrowa
      kobietka, jak powiedziała ale niby mało kto od pierwszego razu
      zachodzi w ciążę smileBardzo podoba mi się jej podejście do mnie,
      wczoraj poleciały mi łzy ale zaraz się śmiałam...pierwszy raz się
      tak załamałam, ale Ona jest super, zaraz coś powie tak, że jest mi
      trochę lepiej smile
    • agulek80 Re: same porażki :-( 16.10.09, 10:07
      I znowu @;-( ludzie, czemu tak trudno jest po prostu żyć?! Nie mam
      już siłysad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka