Dodaj do ulubionych

dlaczego musze dopłacać za naprawe auta?

04.10.09, 23:29
witam,

ktoś uszkodził mi auto, zgłosiłem szkodę, naprawa ma być z OC
sprawcy.

rzeczoznawca stwierdził że lakier na klapie jest za gruby i potrącił
30% ceny, i na zderzaku odpadł kawałek szpachli, potrącił 50%.

Teraz żeby naprawic auto musze dopłacić ok. 1500zł z własnej
kieszeni z powodu tych potrąceń.

Czy można coś z tym zrobić?

Jeśli nie to wniosek jest jeden, nie kupuj auta bez pomiaru warstwy
lakieru!
Obserwuj wątek
    • orejap234 Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 05.10.09, 00:22
      Mozna wiedzieć jakie TU wypłaca odszkodowanie?
    • kaqkaba Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 05.10.09, 09:12
      Rozliczaj się fakturami.
      Ubezpieczyciel ma obowiązek przywrócić stan z przed kolizji. Sporządza się
      raport co jest do wymiany/ co jest do naprawy.
      I do Ciebie należy decyzja w jaki sposób to zrobić czy wziąć kasę zgodnie z
      wyceną czy oddać do warsztatu naprawić i przedstawić faktury za wykonane naprawy.
      Najlepiej znajdź warsztat który rozliczy się bezgotówkowo z ubezpieczycielem
      (najlepiej z ich sieci naprawczej).
      • pikpok25 Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 05.10.09, 10:04
        Wiem że mam dwie opcje, wypłata pieniedzy i naprawa na własna reke lub naprawa i przedstawienie faktur. Ale w obu przypadkach zostanie potrącone troche z powodu tej oceny rzeczoznawcy!
        • kaqkaba Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 05.10.09, 10:25
          Dziwne. Miałby do tego prawo gdyby uszkodzenia nie były naprawione.
          W moim wypadku było tak, że wycena rzeczoznawcy była na 2800. Koszty naprawy z
          badaniami, holowaniem i całą resztą 3500 i zapłacili bez niczego.
          Wycena przy rozliczaniu fakturami nie miała nic do rzeczy. Ważne było tylko to
          co jest do wymiany a co do naprawy.
        • falszywy_klamca Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 05.10.09, 10:26
          Nie. robisz tak, że auto prowadzisz do ASO. wybierasz sposób rozliczenia który
          polega na tym, że to ASO bezpośrednio bierze pieniądze od TU. Cibie to nie
          obchodzi ile kasy sobie te dwie instytucje przekażą.

          W razie problemów idziesz do kancelarii zajmującej się likwidacją szkód. M.in.
          Europejskiego Funduszu, który został tak zbesztany przez patałachów z
          Wybiórczej. a prawda jest taka, że ci ludzie odwalają kawał dobrej roboty, bo
          walczą z tymi złodziejami ubezpieczeniowymi.
          • emes-nju Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 13:39
            falszywy_klamca napisał:

            > Nie. robisz tak, że auto prowadzisz do ASO. wybierasz sposób
            > rozliczenia który polega na tym, że to ASO bezpośrednio bierze
            > pieniądze od TU. Cibie to nie obchodzi ile kasy sobie te dwie
            > instytucje przekażą.

            Jestes w mylnym bledzie.

            Podpisujac upowaznienie na przeprowadzenie naprawy bezgotowkowej, podpisujesz
            tez klauzule, w ktorej zobowiazujesz sie do wyrownania roznicy pomiedzy kosztem
            naprawy, a tym, co wyplacilo TU. Zapewniam Cie, ze to wyrownanie nie polega na
            wzieciu kasy od ASO, bo TU za duzo wyplacilo... ;-P

            Pamietaj, ze zlecajac naprawe bezgotowkowa, nadal Ty jestes zleceniodawca, a nie
            TU. Warsztat Ciebie bedzie wiec scigal jak TU wyplaci odszkodowanie po swojemu.
        • soner3 Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 05.10.09, 10:28
          To wez pienaidze i sobie napraw sam.To jest normalna procedura , miales
          samochod lepiony z szpachli a chcesz naprawy na nowych czesciach?
          • lucj Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 05.10.09, 10:54
            Musisz dopłacić bo miałeś poszpachlowanego rzęcha i nikt nie będzie twojego rzęcha odbudowywał na koszt innego użytkownika dróg.
    • bimota Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 05.10.09, 13:52
      Chyba mylicie pojecia... Fakty sa takie, ze czlowiek jest zawsze
      stratny. Jak ma nowe auto to po wypadku jest stratny bo bedzie mial
      nie nowe tylko naprawiane. Kolega jest stratny bo, co prawda, mial i
      bedzie mial naprawiane, ale czesciowo za swoje pieniadze.
      • dewulot1 Dokladnie tak, ubezpieczony zawsze stratny 05.10.09, 14:48
        Bo nie moze byc inaczej. Gdyby sie na wypadku wychodzilo na plus
        (samochod lepszy niz przed wypadkiem i pare zlotych jeszcze w
        kieszeni) to ludzie by nic nie robili tylko caly dzien mieli
        wypadki, a Polska bylaby celem miedzynarodowej turystyki wypadkowej.
        • tomek854 Re: Dokladnie tak, ubezpieczony zawsze stratny 06.10.09, 04:04
          Ale na czym taka lepszość polega?

          Miałem szpachlowany błotnik, a teraz się tak pogniótł, że trzeba wymienić.

          Oni mi nie dadzą na to kasy, bo błotnik był szpachlowany.

          A tymczasem ja powinienem mieć bez żadnego wkładu własnego naprawiony samochód
          do stanu sprzed wypadku. NIe może być tak, że skoro nie mam gotówki, to nie będę
          miał błotnika wcale bo przed wypadkiem miałem.

          A zatem jak chcą to mi mogą inny szpachlowany błotnik założyć. Jak nie mają
          innego szpachlowanego, to mogą mi założyć nowy, a jak im żal dupę ściska, że mi
          zwiększają wartość pojazdu, to mogą sobie huknąć młotkiem i zaszpachlować, mnie
          to wisi. Ja powinienem mieć auto przywrócone do stanu sprzed wypadku, i mało
          mnie to obchodzi ile ich to kosztowało.

          A jak im szkoda, że do starego klonkra mi zakładają nowe częsci to niech się
          pocieszą, że nie jechałem nowym maybachem :-)
          • dewulot1 W teorii.. 06.10.09, 05:45
            Przy autach nietypowych albo szpachlowanych albo z jakiegos innego
            powodu trudnych do odtworzenia przez warsztat do stanu zsprzed
            wypadku, stosuje sie rekompensate pieniezna i wlasciciel powinien
            byc szczesliwy. Blotnik sobie poskleja z dykty i bedzie mial
            gotowke:)
          • roney03 Re: Dokladnie tak, ubezpieczony zawsze stratny 07.10.09, 14:08
            Inny podobny tobie bedzie rzadal naprawienie 20letniego spalonego kadetta -
            bo on chce miec taki jaki mial wczesniej i juz !Nie wazne ze naprawa
            bedzie 20 x drozsza od wartosci auta
            • tomek854 Re: Dokladnie tak, ubezpieczony zawsze stratny 07.10.09, 15:58
              No i to jest właśnie problem. BIerze się pod uwagę jedynie wartość RYNKOWĄ auta,
              a powinno użytkową.

              Załóżmy że mam wypieszczonego 20 letniego kadetta, którym podróżuję sobie po
              całej Europie. Jeśli dostanę za niego 1000 czy ile tam jest wartość rynkowa
              20letnich kadettów to nie będę w stanie kupić niczego co będzie mnie w stanie
              bezpiecznie zawieźć nawet do sąsiedniego miasta.

              Poza tym jest taka możliwośc, że ja np. lubię dwudziestoletnie kadetty albo
              trzydziestoletnie zastavy. A jeżeli rozwalisz mi trzydziestoletnią zastavę to ja
              dostanę za nią max 1500 złotych. I za te pieniądze nigdy nie uda mi się kupić
              samochodu w podobnym stanie, musiałbym albo kupić klonkra i włożyć w niego
              fortunę albo dołożyć parę tysięcy i kupić egzemplarz kolekcjonerski.

              Jak dla mnie to jest rażąco sprzeczne z zasadą, że ubezpieczenie powinno
              wyrównać mi wszelakie straty. Nawet jeżeli ja tą zastavę sam sobie wypucowałem
              leżąc pod nią dwa lata w garażu i nie mam na to rachunków, to może nie mam
              ochoty spędzać kolejnych dwóch lat pod następną?

              Moim zdaniem powinna być możliwość oprotestowania takiego rozwiązania, wykazując
              np. rachunki na niedawno zamontowane częsci czy np. zdjęcia z wakacji kadettem
              we Włoszech, co dowodzi, że był to samochód w o wiele lepszym stanie niż
              wskazywałaby jego metryka...

              To nie jest takie istotne w sytuacji ludzi, którzy jeżdża samochodem nowym który
              zmieniają co kilka lat. Jeśli wjedziesz takiemu w tył, będzie on naprawiony z
              pieniędzy ubezpieczyciela.

              Gorzej dla ludzi którzy jeżdzą autami starymi. Wyobraź sobie że jedziesz 15
              letnim autem wartym według rocznika 2000 złotych (wartość takiego pojazdu waha
              się pomiędzy 1600 a 2000, ale Twój jest w świetnym stanie). Jest to autko super
              zadbane, podróżujesz nim po całej Europie, właśnie zrobiłeś remont za 1000, bo
              wyszło Ci na to, ze lepiej wydać 1000 złotych na samochód który znasz, niż wydać
              5000 złotych na kupno nowszego auta o nieznanej przeszłości i masz nadzieję
              pojeździć nim jeszcze parę lat. W pewnym momencie ktoś wali Ci w dupę. Naprawa
              oszacowana jest na 2100, co przekracza wartość pojazdu, idzie więc on na złom a
              ty dostajesz 2000 za które nie kupisz nic sensownego.

              A teraz wyobraź sobie że jedziesz dokładnie takim samym samochodem młodszym o
              pięć lat. JEst to kompletny klonkier poobijany z każdej strony, zapala tylko na
              pych, do silnika lejesz więcej oleju niż silnika do baku, tapicerka jest
              zmasakrowana kompletnie, zawieszenie symboliczne, zamiast hamulców masz
              spowalniacze z efektami dźwiękowymi i ktoś wali Ci w tył tego samochodu.

              Jego rynkowa wartość jest 4000 złotych (wartość takiego rocznika waha się między
              4000 a 5000 złotych, ale twój jest w strasznym stanie), więc ubezpieczyciel
              podejmuje się naprawy bo jest to znacznie taniej niż wypłacić ci wartość pojazdu.

              Jak widać więc wartość użytkowa obu pojazdów jest przeciwna do tego, jaka jest
              ich wartość rynkowa. I teraz wyobraź sobie, że właściciel pierwszego pojazdu
              potrzebuje go do pracy - koleś ma przesrane teraz i nikogo to nie obchodzi.

              Dlaczego zatem jeżeli kierujący innym pojazdem spowoduje straty na daną kwotę
              wyrównanie tych strat ma być zależne od takiej nieistotnej dla okolicznosci
              wypadku rzeczy jak to, ile lat miał samochód który został rozbity?

              W obu przypadkach strata była 2100 złotych, nieważne czy samochód miał 10 lat
              czy 15. Do jego naprawy użyte zostaną dokładnie te same części i ta sama
              robocizna będzie potrzebna. Skąd zatem ta różnica?

              Moim zdaniem to i tak dobrze. Ubezpieczyciel powinien cieszyć się, że jego
              kierowca walnął w 15 letniego grata którego naprawa wyniesie 2100 złotych a nie
              w nowiutkiego mercedesa. Wartość pojazdu nie powinna mieć tu nic do rzeczy.

              Oczywiście naprawa takiego pojazdu nie powinna być koniecznością. Może być np.
              tak, ze ja miałem faktycznie kompletnego grata wartego 1000 złotych i
              trzymającego się na drutach i sznurkach a jedyny powód dla którego go nie
              sprzedałem to to, że nie stać mnie było na inny a tego i tak nikt by nie kupił.
              Tymczasem spowodowano uszkodzenia których naprawienie beðzie kosztowało 2000.
              Jestem w stanie pójśc na ugodę z ubezpieczycielem i wziąć np. 1500.
              Ubezpieczyciel jest zadowolony bo płaci mniej niż wyniosły zniszczenia, a ja, bo
              dostałem wiecej, niż moje auto było warte.
              Innymi słowy:

              > Inny podobny tobie bedzie rzadal naprawienie 20letniego spalonego kadetta -
              > bo on chce miec taki jaki mial wczesniej i juz !Nie wazne ze naprawa
              > bedzie 20 x drozsza od wartosci auta

              Tak, ja lubię jeździć 20 letnim kadettem, chcę taki, jaki miałem wcześniej i
              już. I gó... mnie obchodzi ile będzie kosztowała naprawa, bo to nie jest mój
              problem, gdyż to nie ja spowodowałem wypadek.
              • robert888 że tesz ludziom się chce tyle pisać o aucie za par 07.10.09, 16:05
                e klocków he he:)
                Bier te pare zyla, dopchnij błotnik kolanem, poleć sprejem i bedzie
                git.
                • tomek854 Re: że tesz ludziom się chce tyle pisać o aucie z 08.10.09, 19:37
                  Fajnie tak komuś dosr..., nie?

                  Ale mój samochód akurat ma 6 tygodni dopiero... :P
              • roney03 Re: Dokladnie tak, ubezpieczony zawsze stratny 07.10.09, 19:00
                Ubezpieczalnie bardzo chetne beda tak postepowac ale podniosa stawki X 5
                A najlepiej sam otworz ubezpieczalnie a zobaczysz jak po wyplaty odszkodowania
                beda sie do ciebie zglaszac sami emocjonalnie zwiazani wlasciciele 20 letnich
                trupow.I kazdy bedzie twierdzil ze jego samochod byl wyjatkowy i takiego
                drugiego nie ma
                Jedyne rozsadne wyjscie to dodatkowe ubezpieczenie w ramach AC
                • tomek854 Re: Dokladnie tak, ubezpieczony zawsze stratny 08.10.09, 19:39
                  W sumie masz rację. Ale generalnie mi chodzi o to, żeby brać pod uwagę też
                  wartość użytkową pojazdu a nie tylko rynkową.

                  W końcu mój samochód ma dla mnie wartość nie taką, ile za niego dostanę, bo
                  przecież nie chcę go sprzedać, tylko taką, za ile mógłbym sobie kupić taki,
                  który spełniałby taką rolę jak ten, którym teraz jeżdżę (przy takim samym
                  komforcie i tak dalej, żeby znowu nie było, że wszystkim będą oddawać za 10
                  letnie maluchy, bo tym też się da jeździć :-) )

                  A co do tego AC to pewnie tak bym zrobił, gdybym miał taki samochód...
        • needmoney Nie zawsze ! 08.10.09, 13:16
          Są fachowych którzy ustawianymi dzwonami w rok spłacają nowe auto za 100kzl. Potem przerejestrowują na szwagra i dalej trzepią kasę zanim auto skończy 3 lata zarabia na następne i jest w świetnym stanie do odsprzedaży. Oczywiście mają opłaconych ludzi ...
          ps. nie pytajcie jak to robią gdybym wiedział sam bym tak czynił ;-)
          • roney03 Re: Nie zawsze ! 08.10.09, 13:34
            needmoney napisał:

            > ps. nie pytajcie jak to robią gdybym wiedział sam bym tak czynił ;-)

            To dziecinnie proste-cala filozofia to
            - dobor odpowiedniego samochodu tak aby czesci do niego byly drogie i
            przewaznie tylko oryginalne
            - dostep do tanich czesci (kradzione samochody)
            - wielokrotne wykorzystyweanie tych samych uszkodzonych elementow (lampy
            plastiki itd)
            - tani warsztat (czesto wlasny) ktory to bedzie wciaz latal
            - slupy na ktorych rejestruje sie auta - tak dla bezpieczenstwa
    • etom Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 05.10.09, 17:00
      Niby jest tak, ze odszkodowanie z OC (oparte na KC) powinno pokryc wszystkie
      koszy, ale .....przy doprowadzeniu auta do poprzedniej kondycji/wartosci.
      Czyli nie mozna zadac kasy za naprawe zwiekszajaca wartosc auta w porownaniu do
      wartosci sprzed powstania szkody.
      Tyle, ze tu jest specyficzna sytuacja, ostatecznie nie da sie pomalowac auta -
      za mniejsza kase - tak by odtworzyc stan poprzedni. :-(
      Ja bym probowal chocby zmniejszyc to odliczenie.
      • pikpok25 Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 13:22
        dzieki za odpowiedzi, ma to sens, miałem klepane auto wiec nie należa mi sie nowe części, za te mniejsze pieniądze moge kupić używane części.

        Wnioski z tego są takie:
        - nie kupować auta naprawianego
        - jeśli ktoś ma uszkodzenie w nieklepanym jeszcze aucie to żądać tylko i wyłącznie wymiany części na nowe a nie naprawiać (szpachlować)
        • lucj Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 13:41
          Naprawa samochodu nie polega na szpachlowaniu. Szpachlowanie jest efektem kiepskiej jakości naprawy blacharskiej, na zasadzie- niechce się prostować to kituje sie szpachlem.
          Wniosek z tego że jakby auto było dobrze naprawione to nie byłoby warstwy szpachlu a więc nie byłoby utraty wartości. Jasne jest że jak ktoś kiedyś zarobił na naprawie to w przyszłości musi to oddać.
          • pikpok25 Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 14:02
            przecież nie da sie wyprostować blachy tak żeby nadawała się do malowania bez użycia szpachli
          • dark13 Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 14:47
            > Naprawa samochodu nie polega na szpachlowaniu. Szpachlowanie jest efektem kieps
            > kiej jakości naprawy blacharskie

            Widac ze masz ogromna wiedze w tym temacie
            • robert888 Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 16:10
              he he to samo chciałem napisać.
              Gamoń od szpachli :)) Zrezygnować ze szpachlowania to może sobie
              linia fabryczna, która dostaje element prosto z tłoczni i nikt tego
              po drodze nie dotyka. Niech spróbuje przywieźć taką blachę własnym
              autem, trąci ją w paru miejscach a następnie pomaluje bez
              szpachlowania. Będzie ubaw:)
              Namnożyło się znafców z miernikami, którym wyskakuje 400-500
              mikrometrów a oni w głos: "rudera, wszędzie szpachla szpachla!!!".
              • lucj Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 18:39
                robert888 napisał:

                > he he to samo chciałem napisać.
                > Gamoń od szpachli :)) Zrezygnować ze szpachlowania to może sobie
                > linia fabryczna, która dostaje element prosto z tłoczni i nikt tego
                > po drodze nie dotyka. Niech spróbuje przywieźć taką blachę własnym
                > autem, trąci ją w paru miejscach a następnie pomaluje bez
                > szpachlowania. Będzie ubaw:)
                > Namnożyło się znafców z miernikami, którym wyskakuje 400-500
                > mikrometrów a oni w głos: "rudera, wszędzie szpachla szpachla!!!

                Piszesz tak z własnego doświadczenia? Bo jeżeli prowadzisz warsztat i szpachlujesz nowe elementy to znaczy że oszukujesz swoich klijentów.
          • etom Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 18:22
            lucj napisał:

            > Naprawa samochodu nie polega na szpachlowaniu. Szpachlowanie jest efektem kieps
            > kiej jakości naprawy blacharskiej, na zasadzie- niechce się prostować to kituje
            > sie szpachlem.
            > Wniosek z tego że jakby auto było dobrze naprawione to nie byłoby warstwy szpac
            > hlu....

            To nielogiczne co piszesz. :-(
            Bo oznacza, ze TU - raz - musialoby poprzednikowi wyplacic za wymiane np. lekko
            pogietej klapy, na nowa (tak by nie musial szpachlowac) a potem, chcesz by przy
            nastepnej naprawie TU placilo tylko za naprawe - czyli prostowanie,
            szpachlowanie i malowanie, ale juz nie za wymiane. !!!

            Skad taka dwoistosc ?
            • lucj Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 20:02
              >
              > To nielogiczne co piszesz. :-(
              > Bo oznacza, ze TU - raz - musialoby poprzednikowi wyplacic za wymiane np. lekko
              > pogietej klapy, na nowa (tak by nie musial szpachlowac) a potem, chcesz by przy
              > nastepnej naprawie TU placilo tylko za naprawe - czyli prostowanie,
              > szpachlowanie i malowanie, ale juz nie za wymiane. !!!
              >
              > Skad taka dwoistosc ?

              TU zapłaciło za naprawę czyli wyprostowanie a nie za szpachlowanie. Szpachlowanie to wymysł" szybkich blacharzy" którzy dwa razy klepną a resztę zakitują.
              W fabrykach też samochody są klepane ale nikt nie używa szpachli z tym że robią to fachowcy blacharze a nie przez giełdowi amatorzy blacharscy.
              Nawet samochody już polakierowane są w fabrykach klepane i wypychane są wgłębienia powstałe w procesie produkcji.
              • soner3 Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 20:41
                Nawet samochody już polakierowane są w fabrykach klepane i wypychane są wgłębie
                > nia powstałe w procesie produkcji.


                Ciebie to chyba w takiej fabryce zdrowo klepnelo
              • hrabia-monter-christo Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 21:41
                lucj napisał:

                Szpachlowan
                > ie to wymysł" szybkich blacharzy" którzy dwa razy klepną a resztę zakitują.
                > W fabrykach też samochody są klepane ale nikt nie używa szpachli z tym że robią
                > to fachowcy blacharze a nie przez giełdowi amatorzy blacharscy.
                > Nawet samochody już polakierowane są w fabrykach klepane i wypychane są wgłębie
                > nia powstałe w procesie produkcji.

                nie masz zielonego pojecia o czym piszesz
                • lucj Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 21:55
                  Byliście kiedyś w jakiejś fabryce samochodów ? Ludzie zajmujacy się usuwaniem wgnieceń bez lakierowania to w wiekszości osoby pracujące w fabrykach samochodów. Cała technika prostowania samochodów bez lakierowania wywodzi sie z fabryk samochodów. Samochody luksusowe produkowane w małych ilościach są wyklepywane i nie ma na nich grama szpachlu. Oczywiście tego typu naprawa jest droga a szpachlarze robią dużo taniej.
                  • zgryzliwy1 Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 07.10.09, 22:02
                    lucj napisał:

                    > Byliście kiedyś w jakiejś fabryce samochodów ? Ludzie zajmujacy się usuwaniem w
                    > gnieceń bez lakierowania to w wiekszości osoby pracujące w fabrykach samochodów
                    > . Cała technika prostowania samochodów bez lakierowania wywodzi sie z fabryk sa
                    > mochodów.

                    ja pierd.ziele
                    w fabrykach samochodow i to jeszcze drogich, potrzebni sa przy produkcji,
                    specjalisci od prostowania blach !!!
                    qrka wodna, daj sie "wyprostowac" bo pogielo cie jak te blachy
                    • lucj Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 08.10.09, 10:14
                      Nie ma to jak ulegać reklamą koncernów samochodowych.
                      " Nasze samochody składają super precyzyjne roboty" hmmmm....ciekawe co robą tyśące ludzi zatrudnianych przez fabryki samochodów...?
                      Pewnie przychodą sobie popatrzeć i odebrać wypłatę...przecież super robot sam pozgrzewa, sam ustawi i sam klepnie tam gdzie trzeba.....a świstak siedzi i zawija.
                      • ulubiony19 Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 08.10.09, 14:15
                        Chłopie,odpuść,bo się chyba za dużo gazet naczytałeś,a o praktyce
                        wcielanej w życie nie masz pojęcia.
                        Produkcja samochodów jest tak precyzyjna i dopracowana,że nie ma
                        mowy o tym,o czym piszesz.Oczywiście w fabrykach pracują
                        młotkowi,którzy poprawiają fabrykę,gdy jakiś egzemplarz lub element
                        jest wadliwy lub kiepsko spasowany.Wtedy ci starają się go
                        klepnąć,dogiąć,poustawiać,ale jest to w dużej mierze
                        margines.Pomyliłeś chyba z jakimiś manufakturkami,które to niekiedy
                        robią auta recznie dla entuzjastów.
                        I nikt nie przeprowadza NAPRAWY BLACHARSKO-LAKIERNICZEJ bez użycia
                        szpachli.I bynajmniej nie zależy to od zaangażowania naprawiacza,a
                        dobrzy fachowcy szpachlują tyle,ile trzeba.
                        Podam przykład:element o skomplikowanej strukturze,został wgnieciony
                        na małym obszarze,na dużą głębokość(ale tak,że nie spowodował
                        zaniżenia płaszczyzny na dużym obszarze),na pow.,do której nie ma
                        dostępu od tyłu,np. jakiś skomplikowany profil zamknięty,nie da się
                        tego też wyciągnąć jakimś ssakim-przylepakiem.I co,prawie nie
                        zniszczony element w świetnym stanie,tylko ten szczegół-małe
                        wgniecenie w niefajnym miejscu(oczywiście jak ktoś chce,może
                        wymienić całą część).Wycinać wgnieciony fragment wraz ze
                        skrawkami,które mogły się lekko ugiąć i wspawać kawałek blachy i
                        pomalować? Nie. Wgniecenie wypełnia się szpachlą,wykańcza i śladu
                        nie ma(w każdym razie być prawie nie powinno).
                        • lucj do : ulubiony19 08.10.09, 15:25
                          To co opisałeś to typowa naprawa "garazowa" w warsztatach blacharskich powszechnie używa się urządzeń którymi przygrzewa sie do blachy np."airpuller" itp. Nie ma takiego miejsca które widać a nie można naprawić. Zalepianie dziur szpachlem to nie naprawa BLACHARSKO-LAKIERNICZA tylko naprawa "garażowa" a więc jest coś zrobione ale nie jest to naprawa, dlatego TU uznają to jako działania niepełnowartościowe i umniejszaja odszkodowanie o jakiś procent.
                          • roney03 Re: do : ulubiony19 08.10.09, 15:43
                            Posluchaj matolku sto osob cie uswiadamia a ty dalej uparcie swoje.
                            Dal zachowania porzadku - szpachlowanie nie robi blacharz a raczej lakiernia .
                            Nie chce mi sie rozpisywac, jednym slowem nie masz pojecia o procedurach
                            naprawy blacharski-lakierniczej, ktos ci naopowiadal zwyklych glupot.
                            • ulubiony19 Re: do : ulubiony19 08.10.09, 16:55
                              Faktycznie,a ty dalej jak ta krowa swoje! Ech...:(
                              Czy dochodzi do ciebie fakt,że nie wszystko idzie naprawić poprzez
                              wyklepanie/naciąganie/naprostowanie???
          • emes-nju Re: dlaczego musze dopłacać za naprawe auta? 08.10.09, 17:10
            lucj napisał:

            > Naprawa samochodu nie polega na szpachlowaniu. Szpachlowanie jest
            > efektem kiepskiej jakości naprawy blacharskiej, na zasadzie-
            > niechce się prostować to kituje sie szpachlem.

            Piszesz polowe prawdy.

            W moim przypadku TU usilowalo zmusic mnie do nalozenia wiadra szpachli na drzwi (nie mam na aucie nawet grama szpachlowki wiec argument o niewymienianiu "ulepionych" drzwi na nowe odpada). Uderzenie "oblepilo" plat poszycia na belce wzmacniajacej, prawie rozrywajac blache. Jak to wyprostowac? A przede wszystkim ZA ILE? Bo gleboko wierze, ze jakis zdolny artysta-metaloplastyk zrobilby z tych drzwi arcydzielo sztuki blacharskiej. Obawiam sie jednak, ze TU lepiej by wyszlo placac za nowe drzwi 1800 zl niz placac artyscie za jego artyzm... ;-)

            W skrocie - TU same produkuja szroty, a potem, jak taki posklejany na gluta i szpachle szrot zostanie ponownie zahaczony, to maja powod do kolejnego obciecia wyplaty :-/

            Co ciekawe nikomu do lba nie wpada, ze jak zmusza jakiegos nieszczesnika do naprawy np. zawieszenia na druty i poranna flegme pana Stasia, to predzej czy pozniej taki samochod moze spowodowac katastrofe, ktorej finansowe skutki daleko przekrocza "oszczednosci" na wyplacie...
            • lucj TU wiedzą że większośc blacharzy w Pols to oszuści 08.10.09, 21:56
              Towarzystwa ubezpieczeniowe wiedzą że wiekszość "blacharzy" podprostuje a potem lakiernik szpachlem zakituje, co więcej nawet jak rzeczoznawca przyzna część do wymiany to nasi "blacharze" i tak starą część poklepie i szpachelkiem zalepi. Szczególnie dotyczy to części nie przykręcanych, bo "blacharze"od szpachli nie potrafią takich części wymieniać. Ludzie z ubezpieczalni codziennie oglądają dużo takich matacw i dlatego nie jest to dziwne że wpisują naprawę zamiast wymiany, bo i tak nasi "blacharze" nie wymienią tylko....szpachelkiem a jak za bardzo krzywe to szkielet z drucików, włókno szklane zywica i będzie gites.
              • emes-nju Re: TU wiedzą że większośc blacharzy w Pols to os 09.10.09, 10:13
                Jakosc naprawy nie zalezy tylko od blacharza, ale rowniez od klienta - jak
                klient zostal "prewencyjnie" OKRADZIONY przy wyplacie odszkodowania, to jak ma
                sobie pozwolic na solidna naprawe z uzyciem nowych czesci zamiennych? A wiec
                auto staje sie szpachlowozem i TU, "wiedzac", ze wiekszosc blacharzy... itd.

                I tak w kolo Macieju :-/ I wlasnie taka postawa jak Twoja, umozliwia ten proceder...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka