Dodaj do ulubionych

Oblewają za bagnet?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 19:03
i znowu wybiorcza walkuje ten temat? nie ma co pisac? odsylam pana
Smietanowskiego do przepisow dot., egzaminowania i dopiero wtedy porsze
rozpoczynac dyskusje. niektore pytania zawarte przez Pana redaktora swidczyc
moga o tym, ze nie bardzo te przepisy zna, co wiecej, chyba nie zna dobrze
przepisow ruchu drogowego - jesli chocby nie wie, ktorym pasem nalezy sie
poruszac. a potem mamy pretensje, ze jedzie ktos jakims kaszalotem lewym
pasem. wiecej profesjonalizmu!!!
Obserwuj wątek
      • swistak336 Za nieznajomość kolejności układu świateł na tylny 11.10.06, 21:33
        Za nieznajomość kolejności układu świateł na tylnym wsporniku dachu. Dostałem pytanie: proszę wymienić w kolejności światła na tylnym wsporniku dachu samochodu bez patrzenia na niego.

        Jak się łatwo domyślić, zakończyłem egzamin za 120 zł. na tym pytaniu. Na pytanie, czy mogę mimo tego pojechać na jazdę (no przynajmniej za coś wydałbym te pieniądze) dostałem odpowiedź, żebym nie żartował, przecież już niezdałem, a w kolejce czeka jeszcze 20 osób (była godzina 14.30).

        Nawiasem mówiąc poczekałem do końca egzaminów. Z tej dwudziestki zdającej po mnie zdały 2 (słownie: dwie) osoby - dziewczyna, bardzo ładna, za pierwszym razem i chłopak za siódmym. Oblało 18 (osiemnaście) osób, z czego cztery nawet nie rozpoczęły jazdy. Hurt w oblewaniu.
        • arius5 Bagnet ???!!! 11.10.06, 23:00
          W zyciu nie sprawdzalem poziomu oleju, czy ja jestem mechanik, zeby sie grzebac
          w silniku, czy co ?
          Od oleju mam wskaznik na tablicy, a nie jakis tam bagnet.
          • stchrusciel Re: Bagnet ???!!! 11.10.06, 23:09
            arius5 napisał:

            > W zyciu nie sprawdzalem poziomu oleju, czy ja jestem mechanik, zeby sie
            grzebac
            > w silniku, czy co ?
            > Od oleju mam wskaznik na tablicy, a nie jakis tam bagnet.


            Wskaźnik na tablicy jak już się zapali to znaczy że tego oleju jest tak mało
            że należy całkowicie przerwać jazdę! Ale to znaczyło że ten olej trzeba było
            ileś kilometrów wcześniej jednak uzupełnić
            • Gość: qaaaa Re: Bagnet ???!!! IP: *.chello.pl 11.10.06, 23:13
              Jeden szczegół umyka.
              Żeby go uzupełnić, to trzeba go ze sobą mieć. Wozisz flaszkę oleju?
              Albo trzeba mieć kasę, żeby na stację skoczyć.
              To może jeszcze te dwie rzeczy dorzucimy do egzaminu?
              I co komu to tego, że gość sobie furę zatrze czy nie zatrze??
              • stchrusciel Re: Bagnet ???!!! 11.10.06, 23:16
                Gość portalu: qaaaa napisał(a):

                > Jeden szczegół umyka.
                > Żeby go uzupełnić, to trzeba go ze sobą mieć. Wozisz flaszkę oleju?
                > Albo trzeba mieć kasę, żeby na stację skoczyć.
                > To może jeszcze te dwie rzeczy dorzucimy do egzaminu?
                > I co komu to tego, że gość sobie furę zatrze czy nie zatrze??

                Raczej oleju się nie wozi z sobą ale tak się składa że od momentu kiedy
                należało by uzupełnić olej do momentu kiedy zapaliś się kontrolka upływa długi
                okres czasu. Nie jest to tak że ten ubytek oleju następuje w jeden dzień.
                Kolegą jechałem w lipcu samochodem stwierdził że chyba jednak musi kupić ten
                olej bo już nic na bagnecie nie pokazuje. I pomyśleć zawrócił do najbliższej
                stacji. A kontrolka nie pokazywała że brak oleju
                • Gość: babarrrr Re: Bagnet ???!!! IP: *.chello.pl 11.10.06, 23:21
                  A moja żona nawet nie wie, że samochód, którym jeździ, w ogóle ma silnik! A
                  jeździ - trzeba to przyznać - świetnie. Mechanika za to z niej nie zrobisz.

                  Poza tym (właśnie wypytywałem zdających kolegów) każą sprawdzić olej, klakson -
                  a nie każą sprawdzić ciśnienia w oponach ani ich zużycia. Zapytam - co jest
                  ważniejsze z punktu widzenia bezpieczeństwa na drodze - klakson czy bieżnik?

                  Paranoja?
                  • stchrusciel oczywiście ze opony!klaksonu nawet w mieście 07.12.06, 21:24
                    nie można używać

                    Gość portalu: babarrrr napisał(a):

                    > A moja żona nawet nie wie, że samochód, którym jeździ, w ogóle ma silnik! A
                    > jeździ - trzeba to przyznać - świetnie. Mechanika za to z niej nie zrobisz.
                    >
                    > Poza tym (właśnie wypytywałem zdających kolegów) każą sprawdzić olej,
                    klakson -
                    >
                    > a nie każą sprawdzić ciśnienia w oponach ani ich zużycia. Zapytam - co jest
                    > ważniejsze z punktu widzenia bezpieczeństwa na drodze - klakson czy bieżnik?
                    >
                    > Paranoja?
            • narazka Re: Bagnet ???!!! 12.10.06, 12:45
              stchrusciel napisał:

              > Wskaźnik na tablicy jak już się zapali to znaczy że tego oleju jest tak mało
              > że należy całkowicie przerwać jazdę! Ale to znaczyło że ten olej trzeba było
              > ileś kilometrów wcześniej jednak uzupełnić


              A ja mam taki wskaźnik który pokazuje na bieżąco ubytek oleju:)


              Narazka
              • stchrusciel Re: Bagnet ???!!! 07.12.06, 21:29
                Gość portalu: TER napisał(a):

                > WSKAZNIK? TO JAKIE MASZ AUTO? JA MOZE JESTEM ZACOFANA,ALE W AUTACH,KTORYMI
                > JEZDZILAM BYLY TYLKO KONTROLKI... A MOZE NIE POTRAFISZ NAWET MASKI OTWORZYC...

                Masz racje to była kontrolka ale czy jest sens się kłócić jak co się nazywa?
                Ale jak pisał poprzedni człowiek są nawet wskaźniki co na bierząco pokazują
                ubytek oleju. A tak źle nie jest że maski nie potrafię otworzyć. Ale koła sobi
                na zime jak też na lato sam zmieniam
        • Gość: _Bim_Bam_Bom_ WORD w w-wie na Odlewiczej: IP: 194.106.192.* 11.10.06, 23:10
          Wlaciwie to nie chce mi sie o tych "panach" egzaminatorach pisac i kilku
          przygod na trasie egzaminu. Wspomne jedynie o tym, ze gdy zjezdza samochod z
          trasy egzaminacyjnej, a za kierownica siedzi "pan" to jego koledzy po fachu
          radosnie szczerza zeby i unosza kciuki... Jest to jednak dopiero ukoronowanie
          serii wydarzen obnazajacych chamstwo, bezinteresowna glupote i plycizne
          intelektualna polglowka, ktoremu los dal panstwowa posadke, gdzie choc przez
          chwile moze odniesc wrazenie, ze nalezy do kasty uprzywilejowanej. I czy to
          leczac swoje frustracje, czy z innych prozaicznych powodow, tak dalece wczuwa
          sie w role "pana" egzaminatora, ze nie moze oprzec sie pokusie by na te
          kilkanascie minut stac sie Wyrocznia.
          Przykro mi jedynie, ze uslyszalem szczegoly powyzszej historii od Waznej w Moim
          Zyciu Kobiety, bedac juz daleko od WORD'u. Zapewne niewiele bym zmienil, ale
          moze facetowi, ktorego z litosci nazwiska nie wymienie, mialbym sposobnosc w
          twarz powiedziec kilka slow, powszechnie uznanych za obelzywe.
    • guzik1 Re: Oblewają za bagnet? 10.10.06, 19:41
      JESTEM ZAWODOWYM KIEROWCA I TO CO CI PANOWIE EGZAMINATORZY WYPRAWIAJA PO PROSTU
      NIE MIESCI SIE W GLOWIE.ZAPRASZAM KAZDEGO Z PANOW DO MOJEGO AUTA I ZALOZE SIE O
      WSZYSTKO ZE NIE SA TACY NAUCZENI.A CO DO ICH JAZDY TEZ WYSTARCZY POJECHAC PRZEZ
      PARE MINUT ZA TAKIM PANEM I ZNOWU NIE BEDZIE TAK KOLOROWO.
      POZDRAWIAM KIEROWCA KAT.ABCDE
      • Gość: lampo Re: taaa jasne IP: 217.98.66.* 10.10.06, 19:50
        heh no ja moze jestesm slabszy bo mam ledwie BCE ale wydaje mi sie ze lepiej
        gdyby kazdy pilnowal swojej profesji. Egzaminatorzy maja niezliczona liczbe
        bzdurnych instrukcji ktore na sile niekiedy musza przestrzegac. nie wykorzystane
        40min? -ale chyba jednak trzeba zakladac ze ci ludzie maja szanse wyjechac na
        miasto-gdyby umwaiano ludzi ponad stan-pojawilyby sie glosy ze musza oblewac bo
        za duzo dostaja ludzi-szukacie dziury w calym. quote: I ZALOZE SIE O WSZYSTKO ZE
        NIE SA TACY NAUCZENI - nie nauczeni czego instrukcji egzaminowania, przepisow
        kodeksu drogowego czy "realiow" tj. cwaniactwa co poniektorych na ulicach???
    • roman_j Pytanie do kierowców ;-)) 10.10.06, 19:48
      Komu z szanownych forumowiczów zdarzyło się przed rozpoczęciem jazdy sprawdzić,
      czy klakson działa? Myślę, że nikomu, bo inaczej mielibyśmy nieustanną kakofonię
      klaksonów. Warto się więc zastanowić, kto i dlaczego wpadł na ten genialny
      pomysł, żeby przed rozpoczęciem jazdy egzaminacyjnej sprawdzić działanie
      klaksonu, skoro poza tym jednym jedynym razem nikt tego już potem nie robi?
      Ktoś tu się wcześniej powoływał na przepisy. Idąc tym tropem można chyba założyć
      że gdyby w przepisach egzaminacyjnych było zapisane, że kierowca przed
      rozpoczęciem jazdy powinien opróżnić kiszki (ze względów bezpieczeństwa, żeby
      parcie na zwieracz odbytu nie rozpraszało kierowcy), to trzymający się kurczowo
      litery prawa egzaminatorzy oblewaliby kursantów mających zatwardzenie. Jedynym
      wyjściem byłaby chyba lewatywa. Niektórym niestety warto by ten zabieg
      przeprowadzić na mózgu. :-))
      • Gość: kierowca Re: Pytanie do kierowców ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 21:14
        > że gdyby w przepisach egzaminacyjnych było zapisane, że kierowca przed
        > rozpoczęciem jazdy powinien opróżnić kiszki (ze względów bezpieczeństwa, żeby
        > parcie na zwieracz odbytu nie rozpraszało kierowcy), to trzymający się
        kurczowo
        > litery prawa egzaminatorzy oblewaliby kursantów mających zatwardzenie. Jedynym
        > wyjściem byłaby chyba lewatywa. Niektórym niestety warto by ten zabieg
        > przeprowadzić na mózgu. :-))

        gosciu Romanie JOT, czy jak Ci tam. nie egzaminatorzy ukladali te przepisy, oni
        sa od ich egzekwowania. idac Twoim tokiem rozumowania taki egzaminowany tez nie
        powinien zatrzymac sie przed znakiem STOP-u. bo skoro nie musi sprawdzic
        sygnalu, swiatel stop itp to czym sie rozni wedlug Ciebie koniecznosc
        sprawdzenia jednego a nie drugiego? a moze bys tak laskawie odpowiedzial -
        jesli masz prawo jazdy - ile razy spradzales i kiedy ostatnio swiatla - czy sa
        sprawne? a czy wiesz, ze wielu kandydatow nie wie gdzie dolewa sie oleju, plynu
        do chlodnicy? najlepiej to sie madzryc i pouczac roamnie. ciekawe, czy jak
        egzaminujesz studentow i oczekujes zkonkretnego pytania a student ci gada
        glupoty, to uwazasz ze to oki? nie badz schzorfeniczny i nie rob blazenady. dla
        mnie EOT, bo wiem, ze bedziesz zaraz moje slowa rozbieral na czynniki pierwsze,
        a se rozbieraj.
          • Gość: qaazT Re: Pytanie do kierowców ;-)) IP: *.chello.pl 11.10.06, 21:16
            Tylko PO CHOLERE się pytam?
            Po co komu wiedzieć gdzie się wlewa olej, czy płyn do chłodnicy? Jeżdzenie to
            jedno, serwisowanie auta to drugie! Nie żyjemy już w epoce maluchów i
            trabantów, gdzie na 100km trasy "mały remoncik" będzie nieunikniony.
            I co - kursant wie gdzie jest bagnet. Czy każe się mu sprawdzić poziom oleju?
            Nawet jeśli, to można tego nie umieć - wyjąć bagnet i powiedzieć że OK. Skoro
            przeznaczony do jazd egzaminacyjnych to ma olej. Itp, itd.

            UZASADNINIE powyższego:
            Akurat miałem okazję, że zagotowałem płyn w chłodnicy i wyparowało pół. Co z
            tego, że wiedziałem gdzie go potem dolać, jak NIE MIAŁEM CO dolać? Nie miałem
            nawet kasy, żeby kupić. To co, może sprawdzajmy na egzaminie, czy kierowca ma
            przy sobie kase na wszelki wypadek? ILE ?

            W cywilizowanym świecie normalne jest, że ludzie nie wiedzą nic o swoich
            autach. Oni nimi jeżdżą. Są serwisy, stacje obsługi itp. i oni są od całej
            reszty. Ich stać zapłacić za wymianę tego czy tamtego, za usupełnienie czegoś
            tam.
            • bronek77 Re: Pytanie do kierowców ;-)) 27.11.06, 10:52
              Jeżeli ktoś reprezentuje sobą poziom intelektualny wystarczający do nauczenia
              się przepisów, to jest w stanie pojąć, że ma w samochodzie silnik, i że ten
              silnik ma parę zbiorników z płynami. I może mu się to przydać w trasie, a zimą
              może mu to uratować życie. Płyn do chłodnicy i olej na uzupełnienie mam w
              samochodzie. Tak jak koło zapasowe. A prawo jazdy dopiero 3 miesiące ;) I w
              jednym aucie mi się ten płyn już przydał. Stałem 2 godziny w korku. Zagotowała
              się chłodnica, wybuchła. Gdybym nie wiedział, jak uzupełnić płyn (chociaż na
              chwilę - była dziura, musiałem taśmą izolacyjną i superglue łatać), to bym
              spowodował zator. Jakby mnie na kursie nauczyli, że jak samochód latem przez
              godzinę stoi w miejscu, to nawet jak jest najlepiej chłodzony - może się woda
              zagotować - to bym wyłączał silnik.
              Sprawdzenie poziomu oleju to pierdułka. Żadna czarna magia. A przed długą
              trasą może tyłek uratować. I samochód za ileśtam tysięcy złotych. A jak ci
              silnik się zatrze przy 100 km/h w dużym ruchu - to ciekawe, co się może wydarzyć ;)
              Bardzo się cieszę, że egzamin poza wieloma bezsensami wymaga chociaż podstaw
              zrozumienia, co się dzieje pod maską. Jak ktoś nie jest w stanie zrozumieć, co
              to jest olej i jak się go sprawdza - to lepiej, żeby nie wsiadał do samochodu.
              Bo przepisy i technika prowadzenia to o wiele trudniejsza sprawa.
        • Gość: Też kierowca Re: Pytanie do kierowców ;-)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 21:37
          Jak przeczytałem co napisałeś to chyba jesteś kierowcą tylko w niedzielę. Roman
          ma racje. Jak są bzdurne procedury egzaminu to egzaminator powiniem kierować
          się zdrowym rozsądkiem i nie zwracać uwagi na takie głupoty. Jak ja zdawałem
          prawko to musiałem znać budowę silnika. Na wała to? Teraz sie nie naprawia w
          polu. Jak coś to laweta. Dzisiejszy kierowca powiniem wiedzieć gzdzie wkłada
          sie kluczyk. Paliwo naleje mu pracownik stacji a przy okazji sparawdzi olej i
          inne płyny. Powinno sie uczyć przewidywania sytuacji na drodze, kultury, a
          światła to nauczyć, żeby nie regulować na max do góry bo kogoś się ośliepia.
          Czy nikomu nie przeszkadzaja światła świecące w kosmos? Przez to są wypadki!
          Albo wjażdzanie na skrzyżowanie nie mając możliwości opuszczenia? To jest
          powodem korków. A czy egzaminator sprawdza czy przyszły kierowca ma pojęcie o
          wyprzedzaniu? Uważam, że jest dużo ważniejszych elementów niż sprawdzanie
          klaksonu czy oleju.
          • Gość: kierowca do tez kierowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 21:41
            A czy egzaminator sprawdza czy przyszły kierowca ma pojęcie o
            > wyprzedzaniu? Uważam, że jest dużo ważniejszych elementów niż sprawdzanie
            > klaksonu czy oleju.

            a wyobraz sobie, ze TEZ sprawdza, jak zachowuje sie egzaminujacy podczas
            wyprzedzania. i wiele innych waznuych rzeczy. a nieupewnienie sie o mozliwosci
            wyprzedzania jest podstawa do przerwania egzaminu i oceny negatywnej.. ciebie
            tez odsylam do przepisow dot. egzaminowania, a dopiero potem zabierania glosu.
            oki?
            • Gość: qaaa Re: do tez kierowcy IP: *.chello.pl 11.10.06, 21:22
              Stary, co ty pieprzysz?
              A kogo wyprzedzisz w Krakowie przy 50 km/h ?? No weź mi wjaśnij. Bo jak gadam
              ze znajomymi co zdają prawko to NIKOMU się na examie nie zdarzyło wyprzedzanie.

              > nieupewnienie sie o mozliwosci wyprzedzania jest podstawa
              > do przerwania egzaminu i oceny negatywnej..
              To akurat OK

              > odsylam do przepisow dot. egzaminowania
              Jak przepisy durne, to może je poprawić a nie na siłe zawracać Wisłę kijem?
              • swistak336 NIkt nie wyprzedza pojazdu mechanicznego na egzami 11.10.06, 21:45
                Za to częste jest oblanie za wyprzedzenie rowerzysty na pasach i w pobliżu nich. Bo rowerzysty nie wolno wyprzedzić na pasach, chociaż nie jest to manewr stwarzający jakiekolwiek zagrożenie. W zasadzie żadnego manewru kierownicą nie ma. Jedziesz sobie, jedzie rowerzysta i w okolicy pasów nie możesz wyprzedzić. Ale jedziesz w kolumnie, więc zwolnić ani przyspieszyć tez niezbyt możesz. Więc oblewasz za coś, co jest z punktu widzenia jazdy zupełnie nieistotne, ale przepis stanowi inaczej.
                • Gość: fv nie jest niebezpieczne?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.06, 00:24
                  A jednak:
                  1. babcia/dziecko widzi tylko jeden poruszający się punkt - jest nim akurat
                  rower. Wchodzi na pasy, bum.
                  2. rowerzysta stwierdza, że nagle pojedzie w poprzek pasów, nie sygnalizując
                  tego. Zabiłeś człowieka, a miał być prosty manewr. 2 lata w zawieszeniu.
                  3. rowerzysta jedzie tak wolno, że nie zauważysz jak hamuje. Pieszy z chodnika
                  to widzi i nie rozglądając się wkracza na jezdnię. Zabiłeś matkę z dzieckiem.

                  Nadal wydaje ci się to mało niebezpieczne? Nawet jeśli prokurator okaże się
                  twoim znajomym i będzie wnioskował o współwinę, możesz się nie wywinąć tak
                  łatwo. Plus rozbity samochód, odholowany na parking. Dużo twojego i innych
                  zdrowia, pieniędzy i szumu. Prosty manewr?
                  • swistak336 Nie ma pieszych, nie jest nieezpieczne. 12.10.06, 00:57
                    Nie mówię o sytuacji, gdy ktokolwiek z pieszych zbliża się do przejścia dla pieszych, by przejść. Oblałem, gdy przejście i chodnik obok był pusty. Jadąc w ciągłej kolumnie samochodów wyprzedziłem rower (nie wymagało to manewru kierownicą, gdyż jechał on wolnym pasem do parkowania). Wyprzedziłem go rower, gdy dojeżdżał do pustego przejścia dla pieszych.

                    Egzaminator stwierdził, że przepis stanowi, że w okolicach przejścia nie wolno wyprzedzać żadnych pojazdów, nawet jeśli wokoło nie ma pieszych - więc skoro złamałem przepis, to nie zdałem egzaminu.

                    Pytam, czy jadąc w cięgłej kolumnie samochodów miałem gwałtownie hamować, by rower zdążył przetoczyć się wzdłuż pasów przede mną? Manewr ten spowodowałby, że przepis o wyprzedzaniu byłby ocalony, tylko że mógłby mi następny samochód wjechać w tył.
        • Gość: :)))) Re: Pytanie do kierowców ;-)) IP: *.acn.waw.pl 11.10.06, 22:48
          Gość portalu: kierowca napisał(a):
          > gosciu Romanie JOT, czy jak Ci tam.

          Skąd u Ciebie tyle lekceważenia. Czyżbyś był typowym urzędniczyną o służalczym charakterze?
          Korzącym się przed mocniejszymi i złośliwym dla "słabszych"?

          > nie egzaminatorzy ukladali te przepisy, oni
          > sa od ich egzekwowania.

          A więc jednak urzędniczyna: "ja nie myślę, ja jezdem zgodny z przepisami". Brud i smród w Polsce jest
          w dużej mierze zasługą takich urzędniczych łbów.

          > idac Twoim tokiem rozumowania taki egzaminowany tez nie
          > powinien zatrzymac sie przed znakiem STOP-u. bo skoro nie musi sprawdzic
          > sygnalu, swiatel stop itp to czym sie rozni wedlug Ciebie koniecznosc
          > sprawdzenia jednego a nie drugiego?

          Brak konieczności przetestowania klaksonu przed ruszeniem równa się przyzwoleniu na lekceważenie
          ważnych zasad ruchu drogowego? I wy tego nauczacie? Aby sprawdzać KLAKSON przed wyruszeniem w
          drogę? Serio? Lepiej w tym kraju nie będzie, ale głupiej zawsze.

          > a moze bys tak laskawie odpowiedzial -
          > jesli masz prawo jazdy - ile razy spradzales i kiedy ostatnio swiatla - czy sa
          > sprawne? a czy wiesz, ze wielu kandydatow nie wie gdzie dolewa sie oleju, plynu
          > do chlodnicy?

          Ja jeżdżę wiele lat i nadal nie wiem, jak poprawnie obsługiwać skrzynię biegów Shiftronic w moim
          samochodzie. Oleju to się w nim nalewa w kilka dziurek i też nie wiem, którego w którą. Bo mam od
          tego serwis! A głupek egzaminator będzie wymagał, bym wskazał dziurę w jakimś szrocie z ELką!
          Przecież potem nigdy w życiu do niczego podobnego nie wsiądę, ale głupek wymaga. Bo obleje.

          > najlepiej to sie madzryc i pouczac roamnie. ciekawe, czy jak
          > egzaminujesz studentow i oczekujes zkonkretnego pytania a student ci gada
          > glupoty, to uwazasz ze to oki?

          Jak pytanie nie jest na temat a wręcz idiotyczne TO SIĘ NALEŻY WSTYDZIĆ a nie "oczekiwać konkretnego
          pytania". Coś panie urzędas, z logiką nietęgo. Ale to u takich idywiduów nie dziwi.

          > nie badz schzorfeniczny i nie rob blazenady. dla
          > mnie EOT, bo wiem, ze bedziesz zaraz moje slowa rozbieral na czynniki pierwsze,
          > a se rozbieraj.

          Idiotyzmy się wskazuje a nie rozbiera. Strach tylko, że takie urzędnicze męty są powszechne w naszym
          kraju. Stąd bida i zacofanie. Bo urzędnik to wróg publiczny. Kretyn i złośliwiec w jednym.
        • roman_j Re: Romanowi_j 11.10.06, 10:09
          Gość portalu: gażnik napisał(a):

          > Jak masz pisać tak obscenicznie i tak "fachowo" to już lepiej nie pisz nic.

          Niestety, tak to Ci zrobią tylko w Erze. ;-)))

          > Jak nie było cię na forum to był spokój.

          "Nic nie może przecież wiecznie trwać..." jak śpiewała Anna Jantar ;-))))
          Wiedząc, że mam tutaj takich fanów, jak Ty, tym chętniej tutaj powracam. :-))

          > Czuć, że znowu psujesz powietrze. co za ochyda kontakt z toba. Fee...

          Jesteś najwyraźniej masochistą, skoro z własnej nieprzymuszonej woli wchodzisz
          ze mną w kontakt, który jest dla Ciebie tak przykry. Jakby tego było mało,
          jesteś także ekshibicjonistą, bo się ze swoim masochizmem publicznie tutaj
          obnosisz. Ale mimo to ja Ci nie napiszę, żebyś przestał pisać, ani też nie
          dodam, że bez Ciebie byłoby tutaj przyjemniej. I to jest zasadnicza różnica
          między nami. :-)))
      • Gość: co-volski Re: Pytanie do kierowców ;-)) IP: *.impan.gov.pl 11.10.06, 20:51
        Gratuluje mafii od testow!!!!
        Od bagnetu jest mechanik, ja mu/jej place i oni maja sprawdzic olej. Klakson jest tylko dodatkowym
        instrumentem, ktory nalezy uzywac jak najmniej. Przeciez zawsze mozna zahamowac!
        Ale ja zyje w USA, wiec rozumiem, ze moje poglady sa uwazane w Polsce za glupie.
        U nas takich egzaminatorow by sie aresztowalo za mafijne metody i reszta by sie unormalnila. W Polsce
        sie dyskutuje o tych idiotach w nieskonczonosc.
      • Gość: Mixer Re: idiotyzmy w polskiej "nauce jazdy"... IP: *.natpool7.outside.ucf.edu 11.10.06, 20:59
        Tutaj (W USA) przed rozpoczeciem egzaminu praktycznego
        policjant, czy "trooper" zwykle nakazuje sprawdzenie
        swiatel, klaksonu, itp. (mowi wyraznie co nalezy
        zrobic ale - nie oblewa, jezeli cos nie dziala
        moze nakazac przyjechanie na egzamin innym samochodem,
        wlasnym, pozyczonym, etc.). Nie ma zadnej jazdy
        "po placu" - wszystko odbywa sie w rzeczywistym
        ruchu i "na zdrowy rozsadek" (bo w wielu miastach
        ruch jest tak duzy, ze robiac wszystko w idealnej
        zgodzie z przepisami nie wlaczymy sie do ruchu
        praktycznie NIGDY!).

        P.S. Sprawdzanie poziomu oleju? Co za bzdury??
        Zdecydowana wiekszosc ludzi w USA, czy
        w Kanadzie regularnie jezdzi w miejsce
        gdzie wymieniaja olej i... to wystarczy.
        Po co brudzic sobie rece? A jak jest jakis
        wiekszy wyciek to i tak zazwyczaj widac
        i zadny "bagnet" nie jest potrzebny!
      • Gość: a Re: Pytanie do kierowców ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 21:35
        to nie chodzi o to że masz przed każdą jazdą sprawdzać poziom oleju świtała i
        klakson.. ale prawda taka że istnieją debile którzy nie wiedzą gdzie jest
        klakson w aucie (jak ja zdawałam to np panna nie potrafiła włączyć światła
        wstecznego...) a co do egzaminów to rzeczywiście oblewają ale nie do końca
        bezpodstawnie.. wiekszość moich znaojmych zdaje teraz za 1 maksymalnie drugim
        razem...
    • ciffan Re: Oblewają za bagnet? 10.10.06, 19:59
      "Wyobraźmy sobie, że kierowca, który przepuszcza auto z drogi podporządkowanej,
      nagle zmienia zdanie. Tak samo jak w normalnej jeździe, tak na egzaminie lepiej
      poczekać na swoją kolej i wolną drogę."

      No, martynowski, teraz widać, dlaczego miasto jest tak zakorkowane! Poniekąd
      przez ciebie!
      Skoro takie kapelusze, jak ty, wyznaczaja normy poruszania się po ulicach - w
      tym mieście nigdy nie będzie płynnego ruchu, tylko jeden wielki korek
      poruszający się raz na jakiś czas żabimi skokami!!! Żaden doświadczony kierowca,
      który wie, jak POWINNO się jeździć (a nie, co napisano w książeczce-wyroczni)
      doskonale zdaje sobie sprawę, że powinno być się czujnym i w odpowiednim
      momencie depnąć na gaz, żeby płynnie włączyć się w sznureczek samochodów, w
      którym jest luka. Tylko kapelusznicy i elki czekają na "swoją kolej" (ciekaewa,
      jaka jest definicja? 100m między samochodami? 150?) i totalnie tamują ruch za sobą.
      • ciffan Re: Oblewają za bagnet? 11.10.06, 15:51
        Gość portalu: ja napisał(a):
        > i co c tego że Pan martynowski mowi, że nie powinien oblać w kólko i to samo a
        > i tak oblewa. Panie martynowski moze w końcu zostwaisz nasz płock w spokoju i
        > zostaniesz radnym wojwódzkim i przeniesiesz się do warszawki.

        Właśnie mi się przypomniało, że niedawno zacząłem widzieć na mieście stare,
        szrotowate auta z naklejką reklamującą stronę martynowskiego. Jeden z takich
        uparcie jechał na Jachowicza lewym pasem przepisowe 50 km/h. Nie muszę dodawać,
        że idealnie zakorkował sobą całą arterię, bo na prawym stało sporo autobusów i
        tirów. Może to był sam martynowski, który ma dwie lewe nogi i kumpli -
        kapeluszników...

        Pamiętajcie, że to pośrednio pisowi zawdzięczamy zakorkowanie miasta - bo
        pisowski prezydent nie umiał w odpowiednim czasie zadziałać z drogami
        dojazdowymi do mostu...

        Coś jest na rzeczy! Czyżby każdy pisowiec był wrogiem kierowców?
    • Gość: "spieprzaj dziadu" Oblewają za bagnet? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 21:52
      a iiiidz pan!
      oblewali i beda oblewac i nie ma na to rady!
      czasem wiadomo - jak sie nie umie, albo popelni sie blad to sie nie zda.
      ale czesciej - oni licza chyba na koperte czy inna forme wdziecznosci..
      bywa ze przed jazda po placyku egzaminator bierze zdajaca grupke po 3/4 osoby
      na bok i pyta komu jak zalezy na zdaniu ezgaminu.
      u pewnego pana egzaminatora(tak slyszalem) - zdaja prawie wszystkie kobiety,
      jednak zadkoscia u niego jest "zdanie" mezczyzny. milo.
      bylo zle, wymyslili kamery.. i widac, co te kamery daja... wiekszosc boi sie
      zakwestionowac wynik egzaminu, bo wiadomo ze egzaminator ktory oblal osobe - ma
      kolegow ktorzy tez go obleja. jak mozna czytac w artykule - kilka osob
      zdecydowalo sie zakwestionowac wynik egzaminu.. i co? i racje przyznano
      egzaminatorom.
      głupotą jest wg mnei to, ze jesli racje przyzna sie zdającemu to egzamin trzeba
      powtarzac... mzona sie latwo domtyslic, jaki bedzie tego skutek.
      Oblewanie za wymuszenie pierszenstwa to najprostsze i najbanalniejsze co
      egzaminator moze zrobic. ewentualnie nie przepuszczenie pieszych ktory zdaniem
      egzaminatorow wkroczyli juz na jezdnie.
      Glupota dla mnie jest takze sprwdzanie swiatel, oleju, klaksonu itp;/ to czysta
      sztuka dla sztuki;/ bez sensu. nie prowadzi to do ncizego.
      podsumuje krotko:
      zeby zdać(legalnie), trzeba umieć jezdzic bezbłednie i miec sporo szczescia.
      A zeby ktos nie stwierdzil, ze narzekam bo sam nie zdawałem, to dodam, ze
      zdałem za pierwszym razem. pozdrawiam.
      • Gość: lampo Re: Oblewają za bagnet? IP: 217.98.66.* 10.10.06, 22:03
        > bywa ze przed jazda po placyku egzaminator bierze zdajaca grupke po 3/4 osoby
        - pokaz mi dowody kolego bo to po prostu jest pomowienie... no ale jak fajnie
        brzmi, jacy wszyscy sa biedni. a moim zdaniem umiejetnosc wykonania tak prostych
        czynnosci jak sprawdzenie oleju jest przede wszystkim potrzebna dla samych
        kursantow... pewnie moze ktos sprawdzi to na stacji (choc ciekawe ktorej) o ile
        sie tam dojedzie gdyby np. nie bylo oleju... aha zdarzaja sie skargi ropatrzone
        pozytywnie, ale tego sie nie zauwaza bo przeciez to malo sensacyjno-medialne
        • Gość: qaaaa Re: Oblewają za bagnet? IP: *.chello.pl 11.10.06, 21:39
          > umiejetnosc wykonania tak prostych czynnosci jak sprawdzenie oleju
          > jest przede wszystkim potrzebna dla samych kursantów
          Stary, umiesz programować w c++ ? Nie? To takie proste i przydałoby ci sie w
          życiu tak jak połowie kursantów umiejętność sprawdzania oleju.

          > aha zdarzaja sie skargi ropatrzone pozytywnie
          a'propos skarg. Dlaczego po pierwszym błędzie przerywacie egzamin?? Niech gość
          jeździ 40 minut, skoro wam za to zapłacił. Jeżeli się potem okaże, że ma 1 błąd
          i się odwoła, po czym zostanie rozpatrzone pozytywnie - będzie miał egzamin
          zdany! Bo przejeździł ile trzeba bez błędu. Dlaczego musi zdawać ponownie?
          Ale wtedy by się za dużo ludzi odwoływało...
        • Gość: TER Re: Oblewają za bagnet? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 14:05
          SLYSZALAM HISTORIE,ZE DZIEWCZYNA ZDAWALA NA STARYCH ZASADACH I EGZAMINATOR
          POWIEDZIAL,ZE STANELA ZA BLISKO.ONA SIE WKURZYLA I PYTA -TO ILE? A ON NA TO -
          MOZEMY SIE DOGADAC. Z TYM,ZE JEJ CHODZILO O TO ILE CENTYMETROW ZA BLISKO
          STANELA... OCZYWISCIE KIEDYS PODSTAWOWYM SPRZETEM PANA EGZAMINATORA BYLA
          LINIJKA...
    • Gość: morfeusz3115 Druga strona medalu IP: *.c157.petrotel.pl 10.10.06, 22:53
      Prawdą jest że, niektóre przepisy egzaminowania są bzdurne i niemają
      odzwierciedlenia w praktyce. Ale jest też druga strona medalu, wszyscy chcą mieć
      prawo jady bezwzględu na swoje predyspozycje. Choc sami o tym wiedzą, chcą mieć
      za wszelką cene ten dokument. Egzaminatora można oszukać, dać mu koperte, ale
      póżniej życie werfikuje, a czesto kończy się tragicznie. Trzeba się zastanowić
      czy warto, a nie iśc w zapartę jakoś to będzie dam rade, przeciesz to tylko samoch.
      Trochę rozsądku.
      • swistak336 Fikcja egzaminu 12.10.06, 01:10
        Biurokrata myśli: prawo jazdy powinien dostać tylko ten, kto jest dobym kierowcą. Nikt po 30 a nawet 100 h nie jeździ i nie może jeździć dobrze. A skoro nie jeździ dobrze, zdaniem biurokraty, nie powinien zostać kierowcą. Więc NIKT nie powinien otrzymać prawa jazdy, bo w momencie, gdy uczy się jeździć, to jescze dobrze nie umie.

        Jedyna droga do tego, by uczeń stał się mistrzem to praktyka. Ale państwo na siłe drogę do praktyki zamyka.
        • bronek77 Re: Fikcja egzaminu 27.11.06, 11:20
          A mi egzaminator powiedział po zdaniu egzaminu (myślałem, że nie zdam), że parę
          błędów popełniłem (miał rację, myślałem że obleję), ale nie są one
          dyskwalifikujące, że mam podstawowe umiejętności, dzięki którym mogę bezpiecznie
          jeździć i uczyć się dalej. Powiedział, że egzamin nie stwierdza, że się umie
          dobrze jeździć, tylko że możliwa jest dalsza samodzielna nauka jazdy i jazda bez
          stwarzania zagrożenia dla innych.
          Także - przynajmniej w przypadku tego egzaminatora - Twoja teza nie ma podstaw ;)
    • Gość: gajka Oblewają za bagnet? IP: *.plock.msk.pl 10.10.06, 23:38
      Panie Martynowski -nigdy się z Panem nie zgodzę - ja byłam w WORD zupełnie
      przypadkowo i to co zobaczyłam to trzeba nazwac po imieniu - chamstwo ,
      lekceważenie osób zdających , arogancja , bardzo mało egzaminatorow na- - 30
      osob zdajacych - 5 egzaminatorow - proszę Pana jesteście mało operatywni - nie
      dajecie sobie rady - otworzyc drugi Ośrodek , zmieniac co jakiś czas
      egzaminatorow na młodszych i sprawniejszych - to są kpiny , ze na egzamin
      praktyczny czeka sie 2-3 miesiące coś żle funkcjonuje w Państwa Ośrodku - czy
      myśli Pan to zmienic ,a jeżeli tak to kiedy - bo to długo trwa -całe szczęście
      ,że ja mam prawo jazdy - zdawałam jeszcze w PZMot na ul.Kwiatka , ze mna byście
      tak łatwo nie mieli ja sobie nie pozwole na takie traktowanie i dlatego jestem
      bardzo zbulwersowana tym co zobaczyłam - zreszta pisałam tez o tym na forum
      płockim -pozdrawiam Pana
      • Gość: AoL Re: Oblewają za bagnet? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 00:16
        Jest wiec jak jest,ale czy to jest tak wielki problem nauczenie sie swiezego
        kierowcy ze "bagnet" wg egzaminatora jest to "wskaźnik pomiaru poziomu oleju w
        silniku"? Moze problem lezy juz w szole jazdy,ze nie ucza "zdac egzaminu" jak
        to kiedys bywalo, ale zeby tylko troszke poduczyc i puscic wczesniej, urywajac
        wiekszosc godzin jazd utwierdzajac kursanta,ze juz i tak bardzo dobrze jezdzi.
        Kazdemu zalezy zeby szybko zrobic kurs i pojsc po termin egzaminu. A instruktor
        przytula czysta kase za jazdy,ktore sie nie odbyly. Pozniej na drodze
        (poligonie) sa jaja...
      • radus2 Re: Oblewają za bagnet? 11.10.06, 00:16
        Nie wierzę w to, że egzaminator czeka na koperte. W Płocku nie ma pracy i nikt
        kto ma ja nie ryzykuje w glupi sposób. Oblewając zdających ma cały czas prace
        i godziwe zarobki legalnie. Myślę, że powinno się rozliczać szkoły jazdy. WORD
        powinien podawać do publicznej wiadomości ile kursantów i z jakich szkół zdało
        egzamin.Pisałem juz parę razy ,że potrzebny jest w Płocku ranking najlepszych i
        najgorszych szkół jazdy . Nikt tych szkół nie rozlicza. Jeżeli sa zle
        przygotowani , to taka szkola nie ma racji bytu. Niech przyszli kierowcy nie
        uczą sie tam ,bo szkoda kasy. Egzaminatorzy sa bardzo ważni, bo wiedza, ze ich
        decyzji nikt nie podważy. a skarżacy z powrotem wróci do nich juz z wilczym
        biletem.
        • Gość: Talib Re: Oblewają za bagnet? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 01:14
          Bardzo głupi pomysł. Z zaprzyjażnionych szkół będą zdawać wszyscy, a z innych 10%

          A ponieważ widzę że wypowiadają się osoby z WORD, że od nich wymagane są takie
          procedury i oni nie mogą naginać przepisów mimo że są bzdurne, to się pytam
          dlaczego nie są przestrzegane terminy egzaminów. Zdaje się że jest przepis że
          egzamin powinien się odbyć w ciągu tyg. od zakończenia szkolenia. Przecież 8 tyg
          to jest kpina. Ciekawe kto pierwszy wystąpi na drogę sądową o zapłatę za dodatkowe
          jazdy przypominające, bo kursant ma prawo zdać papiery na egzamin dopiero po
          wyjeżdzeniu wszystkich godzin.
          A egzaminatorzy powinni być opłacani z budzetu na stałej pensji(aby rzetelnie
          oceniać a nie poprzez pryzmat własnych dochodów), a kursanci płacić za egzaminy
          dopiero przy odbiorze prawa jazdy w urzędzie.
          • Gość: obserwator Re: Oblewają za bagnet? IP: *.plock.msk.pl 11.10.06, 09:12
            Teraz są uwagi do egzaminatorów, przedtym były do panienki w okienku. Coś jest
            na rzeczy. Napewno arogancja która jest szkodliwa. Jasne, że egzaminatorzy na
            tym placu czują się jak paniska bo rozmowa z nimi to kawał obrzydzenia. To
            jasne, że nie są przyjażni w czasie jazdy. To pewne, że taki egzaminator sam
            by NIE ZDAŁ egzaminu u mnie, w życiu! Początek tej bylejakości tkwi juz w
            w "L". A pojedżcie za którym i zobaczcie jak uczy. Żygać się chce i człowiek
            dostaje nadciśnienia.
            Jestem przekonany, że w tym WORDzie coś niedługo pierdyknie bo zbiera sie duży
            wrzód. Ludzie mówią o złośliwości w wysokim stopniu, o wprowadzanie w pułapki w
            prostacki sposób. I coś w tym jest patrząc z boku na prowadzenie egzaminów na
            tzw. placu manewrowym. Nie wydaje się aby takie działanie było bez ...celu. No
            i ten Martynowski czy jak mu tam ze swoją wypowiedzia! Co za arogancja!

            Proponuję filmować z boku zdawanie egzaminu przez swojego krewnego lub
            znajomego także jadąc za nim. Proponuję także nosić ze sobą ukryty
            magnetofonik aby nagrywać przebieg dialogu z egzaminatorem, a szczególnie jego
            polecenia i uwagi. To sie może przydać. Nawet bardzo. Ostatecznie nagrywają oni
            to dlaczego nie można nagrywać przez zdającego egzamin. Prawdaż?
    • Gość: byla zdajaca Oblewają za bagnet? IP: *.bulldogdsl.com 11.10.06, 10:35
      To prawda, ze ploccy egzaminatorzy sa nadgorliwi i do tego niekulturalni.
      Kiedy ja poszlam na swoj pierwszy egzamin praktyczny, dowiedzialam sie tuz przed
      jazda po placu manewrowym, ze nie wolno mi korzystac z lusterek bocznych jadac
      po luku. Czy to normalne??? Dlaczego wiec w czasie treningow z instruktorem
      moglam to robic? Poszlam na egzamin tylko 2 razy, bo nie znioslam tego chamstwa.
      Moze panowie egzaminatorzy przypomna sobie swoje poczatki?
      • Gość: kierowca od 2 lat Re: Oblewają za bagnet? IP: *.zep.com.pl 11.10.06, 11:10
        Jak w poprzedniej mojej wypowiedzi powtarzam: instruktor powinien znać takie
        niuansy, powinien powiedzieć Ci dlaczego nie wolno jechać patrząc tylko w
        lusterka (coś będzie stało za samochodem np. egzaminator na egzaminie lub twoje
        własne dziecko w realnych warunkach i w lusterku bocznym tego nie będzie
        widać). Powinien też podpowiedzieć Ci jak patrzeć w tylną szybę (żeby
        kontrolować co się dzieje za samochodem) i jednocześnie zerkać w lusterko (żeby
        wiedzieć jak daleko od lini jesteś). Mój instruktor na takie rzeczy zwrócił
        uwagę i podpowiadał jak sobie życie ułatwić ale bez uszczerbku na
        bezpieczeństwie jazdy.
        • Gość: qaaaa Re: Oblewają za bagnet? IP: *.chello.pl 11.10.06, 21:57
          > lusterka (coś będzie stało za samochodem np. egzaminator na egzaminie lub
          > twoje dziecko w realnych warunkach i w lusterku bocznym tego nie będzie
          Pozwól, że coś ważnego Ci powiem:
          Lusterko, które znajduje się wewnątrz auta NIE służy do makijażu, rozumiesz?
          Jak jest dobrze ustawione to w nim widać tyle samo, co przez tylną szybę.
          Na trzy lusterka wcofam z dokładnością do centymetra wszędzie i nikogo
          stojącego za mną nie zabiję. Patrząc przez szybę NIKT nie wciśnie się tak
          dokładnie.
    • Gość: kierowca od 2 lat Oblewają za bagnet? IP: *.zep.com.pl 11.10.06, 10:46
      Ja zdawałem prawie dwa lata temu i udało się za pierwszym razem choć moja jazda
      nie była wcale perfekcyjna. Po dojechaniu do ośrodka pogodziłem się z myślą, że
      nie zdam a jednak, egzaminator trochę pogadał (pomarudził) i zaliczył egzamin.
      Nie było koperty, nawet nie brałem takiej ewentualności pod uwagę. Czemu
      zdałem? Myślę, że ze względu na podejście do egzaminu, skromnie, bez
      cwaniactwa, jak popełnilem błąd nie kłuciłem się, że mam rację. Rady dla
      egzaminowanych: skromny ubiór (mam na myśli złote łańcuch na szyi, sygnety,
      dres itp. odpadają), skromne zachowanie (bez jaki to ja nie jestem figo-fago i
      wszystko potrafię albo jeżdżę już od lat tylko mi się na egzamin nie chciało
      iść), jak się popełni błąd oczywisty i banalny to lepiej nic nie mówić niż się
      głupio tłumaczyć bo można conajwyżej egzaminatora zdenerwować swoją głupotą,
      jak błąd nie jest oczywisty a raczej złożony wynikający z sytuacji na drodze
      można zapytać jak się powinno zachować w tej sytuacji oczywiście gdy
      egzaminator wogóle będzie skłonny do rozmowy i powie że to czy owo było nie tak
      jak trzeba (jak się nie zatrzymasz przed stopem to nie pytaj co powinieneś był
      zrobić :) itp.) i należy pytać tak żeby egzaminator nie walnął że to egzamin a
      nie kurs. Trzeba trochę psychologicznie podejść do sprawy. To, że egzaminator
      inaczej traktuje kogoś w koszuli niż w dresie(albo babkę w mini i z dużym
      dekoldem niż w dżinach i golfie :) nie jest ok ale takie jest życie i wszystko
      trzeba umieć wykorzystać. Egzaminator jest tylko czlowiekiem a nawet
      najspokojniejszego człowieka można wkurzyć i zamiast rzeczowo oceniać będzie
      się kierować emocjami.
      Nie oznacza to, że nie umiałem jeżdzić a zdałem. Do pewnego momentu szło super
      aż do głupiej wpadki (egzaminator kazał w lewo a ja w prawo) no i stres zrobił
      swoje.
      Jeżeli można oblać za to, że się czegoś nie nazwie tak jak trzeba to też nie
      jest fer ale nauczyciel jest od tego żeby o takich niuansach egzaminu wiedzieć
      i do niego przygotować, tak, nauczyciel jazdy poza techniką jazdy ma uczyć jak
      zdać egzamin bo chyba każdy kto ma prawko wie, że poruszć w ruchu ulicznym uczy
      się w życiu a nie na kursie i egzaminatorzy taż to wiedzą.
      Mój brat zdał za 2 podejściem kilka dni przedemną i on też nie pojechał
      perfekcyjnie.
      Nie oszukujmy się, większość przystępujących do egzaminu g....o umie i
      faktycznie są podstawy do tego żeby ich oblać (tak jak u mnie).

      Przepraszam znudonych czytaniem mojego wywodu.
      • Gość: wariatka drogowa Re: Oblewają za bagnet? IP: *.dip.t-dialin.net 11.10.06, 23:17
        Skromny ubior i skromne zachowanie...i to psychologiczne podejscie do sprawy...
        zastosowalam. Udalo mi sie zaliczyc budowe samochodu, plac bezblednie i
        przejechac sie 40 minut po miescie (Skierniewice) a jednak oblalam. Za co ? A
        mianowicie : 1.podobno nie dosc blisko osi jezdni ustawialam sie do skretu w
        lewo chociaz skrecajacy w prawo nie mieli problemow ze skretem, 2. nie
        spogladalam w prawe lusterko skrecajac w prawo a tam mogl czaic sie rowerzysta,
        i tym podobne dyrdymaly... na moje delikatne uwagi pan egzaminator mial jeden
        argument ''Uwaza pani ze wie pani lepiej ?'' Wkrotce powtorka z rozrywki... a
        tu artykul na temat egzaminowania egzminatorow
        lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/656478.html
        • Gość: tak! Re: Oblewają za bagnet? IP: *.chello.pl 11.10.06, 23:26
          > argument ''Uwaza pani ze wie pani lepiej ?''
          Ja (2 lata temu) odpowiedziałem: TAK, bo to JA siedze za kierownicą a pan z
          boku!
          Poszło o to, że nie gapiłem się jak idiota w lusterko jak zmieniałem pas. Po
          prostu zerknąłem szybko a skoro by wolny - to zmieniłem. Buc tego nie zauważył.
          Jednak po mojej powyższej odzywce zdałem (ufff).
    • Gość: byla zdajaca Oblewają za bagnet? IP: *.bulldogdsl.com 11.10.06, 11:24
      Drogi kierowco od 2 lat
      ja przeciez nie mowilam nic o gapieniu sie w lusterku non stop. Wiem rowniez, ze
      nalezy obserwowac samochod wyjezdzajac z luku przez tylna szybe - bo tego
      nauczyli mnie moi instruktorzy. Tak instruktorzy, bo mialam ich dwoch. Po to by
      niezaleznie korygowali moje bledy. Bo czego jeden nie wylapal, wylapal drugi.
      Poza tym moi instruktorzy byli pracownikami "drogowki", wiec chyba dobrze
      przygotowali mnie i do egzaminu i do poruszania sie w przyszlosci samodzielnie
      po drogach. A wsteczne lusterka sa po to, zeby ich uzywac, chyba to wiesz skoro
      masz prawko od 2 lat?
    • Gość: KAMERY Oblewają za bagnet? IP: 83.147.134.* 11.10.06, 12:49
      Skoro cale miasto jest usiane kamerami, egzamin z jazdy na placu, powinien byc
      filmowany, tym bardziej przy tak duzej iloscicw..ostwa ze strony egzaminatorow
      jazda, caly tok rozmowy w aucie powinny byc rejestrowane

      nie byloby wpadek ani sciemniania

      ale oczywiscie osrodek nie bedzie mial na to pieniedzy...

    • Gość: T... Oblewają za bagnet? IP: *.c154.petrotel.pl 11.10.06, 13:31
      O Boże, nie wierzę w to co czytam! Jestem w chwili obecnej kursantką przed
      egzaminem i nie wyobrażam sobie żebym przystąpiła do egzaminu jeśli nie będę
      pewna, że poradzę sobie również "ze wskaźnikiem oleju". Ludzie, ale macie
      problemy. Proponuję przystąpić do nauki bardzo poważnie i sumiennie, a
      napewno "mafia" - jak to niektórzy określają - nie obleje was.
      Najlepiej zwlić wszystko na egzaminatorów, bo nauczyć się to jest już
      zdecydowanie trudniej.
    • Gość: obserwator Oblewają za bagnet? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 14:19
      NAJPIERW Proponuje przeegzaminowanie "naszych" Płockich egzaminatorów WORDU.czy
      zastanawiał się ktoś dlaczego w okolicznych miastach (włocławek, ciechanów) na
      egzamin czeka się 3 tygodnie a w Płocku 8 tygodni (co do dnia)?? Egzaminator
      odpowiedziałby ze tam jest mniej kandydatów. otóż NIE tam egzaminatorzy mają
      lepsze podejście do kandydata. W Płocku jest wprowadzenie zastraszewnia i
      radości z oblania kandydata!! wg przepisów łuk w pewnych przypadkach można
      powtórzyć!! czy ktoś widział zeby w Płocku ktoś powtarzał łuk?? Popełnienie 1
      gafy na mieście jest równe z oblaniem!! Ja mam prawko 7lat i przy warunkach
      (dziury w jezdni, remonty, korki, chamstwo innych kierowców)jakie panują na
      naszych Płockich drogach nie wyobrażam sobie żeby przejechć 5 km bez jakegoś
      drobnego "niezgodnego z przepisami" manewru A co ma zrobić kandydat który
      dopiero sie uczy?? On gdy popełni jakąś "gafe" odrazu oblewa a wg przepisów
      powinien ponownie przejechać ten sam odcinek drogi. Ciekawe jest również to ze
      kandydat wg przepisów ma 6 miesięcy ważny egzamin teoretyczny i jego te
      przepisy obowiązuja ale przepisy WORDU dotyczące czasu oczekiwania to już nie
      muszą obowiązywać (to działa tylko w jedną stronę??)Może tu chodzi tylko o KASĘ
      jaką WORD trzepie na oblanych??
      POZDRO dla wszystkich zdających







    • Gość: Płocczanin Oblewają za bagnet? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 17:33
      Miałem pecha trzykrotnie stawać do egzaminu na prawo jazdy w płockim WORD-zie.
      Tam ludzie są oblewani dosłownie za głupoty. Np. źle się ustawiłem w czasie
      jazdy po łuku do tyłu i auto minimalnie wjechało tylnym lewym rogiem na linię -
      zostałem oblany! I tak 3 razy z rzędu. Przecież to normalna paranoja! Czy ja na
      mieście jeżdżę tyłem po ulicy????? Przecież poruszam się do przodu, jak wszyscy
      uczestnicy ruchu drogowego!. Ale w tym popieprzonym WORD-zie egzaminator ZAWSZE
      ma rację...
      Przecież na każdą poprawkę czeka się prawie dwa miesiące i za każdą się płaci
      112 zł. To nie jest mała suma w budżecie domowym i nie każdego stać na to. A
      łapówki nie dam, choć wiem, że w ten sposób można "załatwić" sobie zdanie
      egzaminu.
      Dlatego tak wiele osób jeździ w naszym kraju bez uprawnień, ryzykując mandat za
      brak dokumentów. Bowiem łatwiej zapłacić grzywnę niż dawać na poprawki i
      łapówki egzaminatorom z płockiego Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Tak
      też jest i w Płocku.
      • Gość: kierowca do ploccczanina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 17:41
        > Miałem pecha trzykrotnie stawać do egzaminu na prawo jazdy w płockim WORD-
        zie.
        > Tam ludzie są oblewani dosłownie za głupoty. Np. źle się ustawiłem w czasie
        > jazdy po łuku do tyłu i auto minimalnie wjechało tylnym lewym rogiem na
        linię -
        >
        > zostałem oblany! I tak 3 razy z rzędu. Przecież to normalna paranoja!

        paranoja to jest zeby na tak szerokim luku najechac na linie. idz sie naucz,
        doucz i dopiero startuj w egzaminie!!!!!! ciekawe, gdybys najechal komus na
        noge podczas cofania to tez bys gadal, ze to przeciez glupota.
        • Gość: kierowca Re: do ploccczanina IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.10.06, 20:55
          sądzę że niedouczeni ludzie mają pretensje do egraminatorów. Tak ma być! jestem kierowcą od prawie 30 lat, kiedyś też były wysokie.Musieliśmy jeszcze lepiej znać budowę silnika. Egzaminy oblewaliśmy np. za niezbyt dokładne spojrzenie w lusterka przy włączniu się do ruchu. Niezdążyłeś wbić "2" jak usłyszałeś wysiadać, oblałeś. I to było dobre. to procentuje w życiu, tak powinno być.Ten okres że po byle kilku lekcjach , bez dodatkowej wiedzy było prawko na szczęście się skończył.
          • ciffan Re: do ploccczanina 12.10.06, 00:01
            Gość portalu: kierowca napisał(a):
            > sądzę że niedouczeni ludzie mają pretensje do egraminatorów. Tak ma być! jestem
            > kierowcą od prawie 30 lat, kiedyś też były wysokie.

            Panie emerycie, 30 lat temu to liczba aut wynosiła ze 3% tego co dzisiaj jeździ
            po ulicach.
            A egzamin nie drenował kieszeni.

            Jest to zasadnicza róźnica pomiędzy tymi trzema dekadami. Więc skończ pan z
            gadkami "za moich czasów to było lepiej" bo nie mają one kompletnie nic do
            treści artykułu.

            > I to było dobre. to procentuje w życiu, tak powinno być.

            Taktaktak.
            Komuno wróć. Znamy, znamy.
        • Gość: robert Re: do ploccczanina IP: *.range217-42.btcentralplus.com 11.10.06, 21:06
          Jako ciekawostkę chcę przytoczyć fakt bardzo duzą uwagę podczas egzaminu
          przykłada się do parkowania - moim zdaniem większą niż do zachowań w czasie
          jazdy - i co z tego wynika? Popatrzcie jak parkują nasi kierowcy. Najciekawsze
          jest zaś to, że kiedyś, doprowadzony do czarnej rozpaczy bo nie miałem gdzie
          postawić auta na noc (odstępy między autami ok. 1,40m - żeby nie podrapać
          lakieru) wezwałem policję i zgadnijcie co usłyszałem? - Takie parkowanie nie
          jest przewinieniem. I teraz już nic nie rozumiem. To po co jest ta jazda po placu?
    • Gość: m Oblewają za bagnet? IP: *.bulldogdsl.com 11.10.06, 20:52
      Proponuje, żeby na tym forum nie wypowiadali sie "genialni kierowcy", poniewaz
      wystarczy pojechac na wiekszy parking i zobaczyc jak Ci mistrzowie kierownicy
      parkuja, albo popatrzec na parkingi osiedlowe. To samo jest z jazda po mieście.
      Naprawde polecam udział w takim egzaminie. Przekonacie sie wtedy, że wina nie
      zawsze leży po stronie zdającego. A może nasi instruktorzy to kompletne głąby,
      skoro my nic nie potrafimy? Pamiętajcie, że taki egzamin to ogromny stres,
      spotęgowany dodatkowo złośliwościami egzaminatorów. Łatwo sie mówi, kiedy już
      sie na prawko, jeździ się samemu, bez stresu i mimo wszystko popełnia sie błędy,
      prawda?
      • Gość: TER Re: Oblewają za bagnet? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 14:20
        I TU SIE ZGODZE,JA MIALAM NA TYLE SZCZESCIA,ZE MOJ EGZAMINATOR PROBOWAL MNIE
        ODSTRESOWACI MIMO KILKU BLEDOW PRZEPUSCIL,BO STWIERDZIL,ZE DOBRZE JEZDZE,ALE
        NAD DYNAMIKA MUSZE POPRACOWAC... I RZECZYWISCIE LATWIEJ SIE JEZDZI SAMEMU,BO
        NIKT NIE PATRZY NA RECE ANI NOGI.JAK COS NIE WYJDZIE TO SOBIE COFNIESZ I
        WJEDZIESZ JESZCZE RAZ ALBO ZOSTAWISZ AUTO ZAPARKOWANE KRZYWO... Z TEGO SIE W
        KONCU NIE STRZELA...
    • jexiv.2 Oblewają za bagnet? 11.10.06, 21:02
      ja tylko raz niezdalem z to ze nie spojrzalem na niedomkniete dzwi a za drugim
      razem juz zdalem na bagnet ja powiedzialem miernik i nic z tego zlego nie wyszlo
      ja pochodze z łodzi wiec tam jest narazie ok!
    • Gość: Rastafari Oblewają za bagnet? IP: *.elsat.net.pl 11.10.06, 21:24
      -"za wolna jazde po miescie" ,
      -"za zapuzno włączny kierunkowskaz",
      -za to ze mój kolega nie wiedział jak włączyc (wrzucić) bieg wsteczny na łuku
      aby wycofać , poniewaz na kursie jezdził innym autem niz na egzaminie......

      To tylko kilka powodów (jak sądzili egzaminatorzy bardzo waznych ) za które
      oblano moich przyjaciół !

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka