mrrraaau
22.01.12, 13:49
Zamierzam kupić samochód. Jestem w ciąży, do tego mam 3letnie dziecko i dużo pracuję to tu to tam. Kiedyś robiłam rocznie i po 120 tys., teraz jakoś 50-60 się uzbiera. Mamy Focusa, który zostaje dla męża póki co, ale za półtora roku kupimy coś używanego, bardzo rodzinnego, typ wakacyjny (typu Voyager). Teraz potrzebuję auto, którym owszem, wyjedziemy na wakacje, ale będzie służyć głównie do pracy (trasy 200-400km), odwożenia/przywożenia dzieci i ogólnego użytkowania.
Chciałam kupić auto używane, ale wtedy nie byłam jeszcze w ciąży. Teraz to, plus 3latek na stanie, plus jedna firma, gdzie pracuję i druga, którą rozkręcam zdecydowali, że raczej nowe, żebym nie miała jeszcze na głowie ewentualnego mechanika. Marzył mi sie 3-4 letni ML, bo spełnia wszystkie oczekiwania jezdne/wielkościowe, ale... Boję się. Znajomy w 4 letnim, którego ma od nowości właśnie robił skrzynię biegów - jedyne 15 tys. zł.
Więc nowe. Wstępnie oglądałam popularnego Nissana qashqai +2 ale załamał mnie mały bagażnik i ten sposób prowadzenia: jak fotel na kołkach. Testowałam jeszcze Chevrolet Captiva i Mercedes B, a zastanawiałam się nad Citroenen Picasso C4, Tiguanem, Fordem sMax?
Ford mnie wk.... Ceny serwisu jak w Mercedesie.
To chyba inna półka niż Mazda CX7, ale początkowo nie planowałam wydać na samochód więcej jak 110 tys. (chyba, że początkowo miał to być używany ML za ok. 150 tys.). Do Mazdy wstąpiłam niechcący, pojechałam na jazdę próbną (w zasadzie dostałam auto na 4 godziny do samodzielnego testowania) i można powiedzieć, że pierwszy raz od dłuższego czasu "zakochałam" się z samochodzie. Na tyle duży, że czułam się komfortowo (mam 178 cm wzrostu i w niektórych samochodach klaustrofobię :)), a na tyle zwinny, że bez problemu zaparkowałam w różnych konfiguracjach. Zwinny, szybki (diesel 2,2 wersja Sport), ma w zasadzie wszystko oprócz Navi, na którą nie mam parcia, 17 lat jeżdżę z mapą i jest ok a poza tym w razie "w" mam w telefonie :). Jest i 4motion, i skóra i zmieniarka i wszystkie systemy trakcji/bezpieczeństwa jazdy, wygląda też świetnie, choć akurat ja jestem typem kobiety, dla której wygląd aż takiego znaczenia nie ma. Nie ma automatycznej skrzyni biegów, o której marzyłam po 17 latach jeżdżenia manualną, no ale skro 17 lat tak jeździłam to jeszcze kilka mogę pojeździć - to nie jest problem.
Dostałam na nią fajną cenę: 155.000 brutto plus komplet opon letnich za ponad 4 tys. Rocznik 2011. Serwis co 20 tys., kosztuje 800 zł. Średnie spalanie 7,5 litra.
Martwi mnie jedna rzecz - bagażnik. W ulotce jest napisane że ma 455l. Zdziwiło mnie to, bo Mercedes B ma wpisane 465l. a bagażnik na "oko" ma o wiele mniejszy. Oba samochody zapakowałam pod domem: dwie duże walizki, dwie torby sportowe - B był pełny. Do Mazdy dorzuciłam jeszcze wózek i rowerek 3latka plus kołdrę i poduszkę. I jeszcze bym coś upchała. Dlaczego w ulotkach są różnice na niekorzyść Mazdy, a pakowna jest bardziej???
No i wracając z Mazdy wstąpiłam do Audi - jest po drodze, pomyślałam, że jeśli Audi mnie zachwyci jakoś szczególnie to znaczy, że jednak im starsza tym robię się bardziej lansiara :) i wracam do auta do 110 tys. Ale mnie to Q5 (to ponoć bezpośrednia konkurencja CX7) nie zachwyciło, jakoś mniej miejsca w środku, choć bagażnik większy. Co myślicie o porównaniu CX7 i Q5? Cena podobna, choć za 160.000 wyposażenie Q5 trochę "uboższe" niż w Mazdzie.
Dodam, że u mnie w rodzinie to ja więcej jeżdżę, lepiej parkuję, bardziej myślę za kierownicą i przejechałam dużo więcej kilometrów niż mąż, który ma prawo jazdy od 3 lat. W ciągu ostatnich 4 lat spokojnie, zrobiłam jakieś 220 tys., ale wcześniej dobrze ponad milion kilometrów. I pomimo takiego doświadczenia trudno mi się zdecydować na 100% na samochód, ale może to hormony buzują.
Bardzo proszę o radę. Jako, że jestem w ciąży to nie możecie mi odmówić bo Was myszy zjedzą :P.