Dodaj do ulubionych

Ford mondeo

08.12.12, 14:11
Sytuacja życiowa zmusiła mnie, że musze kupić tani samochód, najlepiej z gazem. Oprócz tego, ze umiem jeździc i lubię duże auta;) to niekoniecznie znam się na czymkolwiek. Dlatego czy taki samochód:
otomoto.pl/ford-mondeo-zadbany-z-gazem-super-autko-C26237624.html
jest dobrym pomysłem? Wizualnie mi się podoba, ale chciałabym nim jeździć do pracy, a nie do mechanika non stop, no i nie zainwestować za wiele. Poza tym woziłabym w nim dzieciaki. Poradźcie kochani, bo spotykam się z różnymi opiniami, moze tu ktoś obiektywnie mi podpowie...
Obserwuj wątek
    • scenery Re: Ford mondeo 08.12.12, 14:20
      15-to letni samochód to zawsze loteria.
      • trinkino Re: Ford mondeo 08.12.12, 14:23
        miałam nubirę z 99r. i byla calkiem całkiem:) a to niemiec w koncu:) wiem, że loteria, a sprzedający napisze wszystko, żeby opchnąć, ale chodzi mi o opinie kilku osób, które albo nie miały większych zastrzeżeń, albo klęły, że takie g... kupiły:)
        • trinkino Re: Ford mondeo 08.12.12, 14:25
          bo mnie brat np. postraszył, że od razu z 5 tys. będę w niego musiała wpakować, bo on tez miał forda (no tylko, że scorpio;)
          • scenery Re: Ford mondeo 08.12.12, 14:31
            Niemiec? ogólnie to przecież wiadomo, że nie kupuje się niczego na F (Fiat, Ford i francuskie :)
            Kupujesz konkretny samochód a nie uśrednioną wersję samochodów kilku osób. Na pewno wiesz, ze przed zakupem koniecznie na oględziny do dobrego warsztatu. Ale nawet oni Ci nie powiedzą, czy właściciel musiał niedawno wymienić na przykład sprzęgło, czy Ty to będziesz musiała zrobić za rok.
        • do.ki Re: Ford mondeo 08.12.12, 17:51
          Jaki Niemiec? Mondeo są robione w Belgii (póki co, bo decyzja o zamknięciu fabryki już zapadła).
    • fuiio Re: Ford mondeo 08.12.12, 14:36
      1.ten egzemplarz juz na zdjeciu wyglada jak wydobyty z sadzawki, po gradobiciu i wielu dzwonach
      2.nie kupuje sie samochodow w Lodzi i Radomiu ..chocby byly najpiekniejsze.. Wynika to z zupelnie innego poczucia dbalosci o auto niz w o niewiele oddalonej Warszawie..(nie przecze ze moga istniec jakies wyjatki potwierdzajace ta regule..)
      3. przy malym budzecie i specjalnie nie majac pojecia o autach lepiej wybrac almere ,stara primere albo sunny 1.6 bo w tych autach sypia sie najczesciej tylko progi i blachy po wierzchu (obdukcja jest w miare latwa) a z cala reszta jest dosyc pancerna..w mondeo nawet 5letnim mechanika to totolotek..
      4.wstrzymaj sie moze z m-c bo jak zaczna rejestrowac angliki to auta wyceniane dzis na 10tys nie beda sie sprzedawac nawet za 2500...
      • hutchence Re: Ford mondeo 08.12.12, 20:18
        Ja jestem z Radomia i wypraszam sobie. Bzdury waćpan piszesz.
        • fuiio Re: Ford mondeo 09.12.12, 01:34
          nie nie to nie zadne uprzedzenia ,nienawisci itp.. to rozne postrzeganie rzeczywistosci na zasadzie pkt widzenia zal.od pktu siedzenia.. Stan bardzo dobry w lodzi to wlasnie ford ze zdjecia ..on TAM naprawde taki jest. Stan bardzo dobry przy zakupie auta np w München to zupelnie inny stan choc obydwa stany sa bardo dobre..
    • hutchence Re: Ford mondeo 08.12.12, 20:20
      Cena mimo wszytko trochę zbyt niska jak na tak stare auto.
      • wujaszek_joe Re: Ford mondeo 08.12.12, 20:24
        w takim wieku cenowy rozrzut jest ogromny i myślę że świadczy głównie o determinacji właściciela
    • greges58 Re: Ford mondeo 08.12.12, 22:17
      Dziewczyno !
      chcesz, aby Dzieci przynosiły Ci kwiatki na grób ???
      o ile przeżyją...

      ToTo ma już 17 lat !!!
      za moment ;)
      kierownica wygląda - jakby Gówienko już przejechało 1 000 000 kilometrów !!!

      kup sobie za 2700 fajną torebkę !
      ;)
    • roney03 Re: Ford mondeo 09.12.12, 10:47
      Cena jest stosunkowo atrakcyjna ale biorac pod uwagę że samochód sprzedaje handlarz mozna sie spodziewać że to trup
    • zibin4 Re: Ford mondeo 09.12.12, 11:35
      Zastanow sie najpierw.
      mam takie uwagi do tego egzemplarza:
      Nie ma fotek z wewnatrz (w domysle bardzo zuzyte wnetrze), slaby silnik jak na takie duze auto
      Uwagi odnosnie mojego forda mondeo (kupilem nowy w 1998, poszedl do ludzi po 7 latach)
      Mialem wersje Ghia wiec lepiej wyposazona i znacznie mocjniejszy silnik (V6) a karoseria z 5 drzwiami (ten opisywany przez ciebie to 4 drzwi)
      Pozytywy
      1/ Super siedzenia, wygodne (o wiele lepsze niz w Mercu C klasy)
      2/ Mocny silnik (170 kM) dajacy duzo frajdy z jazdy.
      3/ Fajne wyposazenie
      Negatywy
      1/ po 5 latach na progach, w laczeniach z ze slupkami zaczal pokazywac sie rudy kolor (jakby lakier pekal)
      2/ po 6 latach lakier na progach (w miejscu dolnego zgrzewu - tam jest taki mankiet) odskakiwal przy myciu myjka cisnieniowa pokazujac gola blache.

      Teraz wyobraz sobie ze twoj ford nie bedzie mial zadnego z pozytywow a same negatywy.
      Najwazniejsze, zobacz auto osobiscie a jesli masz jechac ponad 50 kilometrow to sobie odpusc.
      • greges58 Re: Ford mondeo 09.12.12, 14:22
        drobiazg...
        zauważ, w ogłoszeniu NIE MA informacji o przebiegu !!!
        widzę " coś " takiego po raz pierwszy ?
        padlina ;)

        • fuiio nie zartuj.. 09.12.12, 14:48
          > padlina ;)

          gdziez znowu. Auto jest naprawde zadbane co jest zreszta ujete w opisie. Wszelkie watpliwosci rozwiewa ostatnie foto..minimalne slady uzytkowania na kierownicy i pedalach, przepiekna boazeria z orzecha na desce a calosc okraszona arcygustownym podlokietnikiem zeby kilometry mijaly jeszcze szybciej..Pod maska nikt nie fotografowal bo...w takich zadbanych autach nawet..nie wypada zagladac pod maske..
          • qqbek Sarkazm sarkazmem... 09.12.12, 15:29
            ...ale to auto w cenie 500l benzyny (czyli 7 pełnych baków u mnie).
            Czego się spodziewać? Nówki?

            Do tego sprzedaje handlarzyna i to moje ulubione "nic nie puka nic nie stuka".

            Z drugiej strony za 2700 to kawał samochodu - obejrzeć można, nikt nie każe od razu kupować.
            A to, że tu i tam obity, że ma ze 300.000, a może i 400.000km przebiegu... to Mondeo... akurat ten model Fordowi się udał:)

            Za:
            1. mułowaty, ale bardzo niezawodny silnik (na miejscu kupującego rozejrzałbym się za 1,8 już szybciej)
            2. duże wnętrze
            3. jeszcze ze 2-3 lata pojeździ "bez wkładu" jeżeli rzeczywiście w znośnym stanie jest zawieszenie i silnik

            Przeciw:
            1. Nie da się kupić dobrego samochodu w cenie roweru klasy średniej (niższej).

            A teraz wracam urabiać sąsiada, żeby mi Polo w końcu sprzedał (serio - nie nabijam się wcale, staram się kupić poliftowe Polo 6N właśnie) - sąsiad ma 86 lat i już nim nie jeździ, a ja samochodu dla szwagra potrzebuję.
            • misiaczek1281 Re: Sarkazm sarkazmem... 09.12.12, 15:52
              1. Nie znam stanu technicznego tego Mondeo, ale na fotkach widać obdartą kierownicę i pęknięty zderzak z tyłu...nie wygląda to zachęcająco...choć cena jest niska...
              Moje Polo z 2003 r. wygląda o niebo lepiej...co prawda kosztuje ponad 4 razy tyle ale jest wart swojej ceny...Wolałem kupić młodsze auto w super stanie i zapłacić drożej przy zakupie niż w później naprawiać w warsztacie ;-)

              2. QQbek kupuje Polo? Nie wierzę :-) Nawróciłeś się synu czy co? ;-)
              • fuiio Niska cena.. 09.12.12, 16:15
                Niska cena na naszej zielonej wyspie to nie az tak niska cena jak na innej zwyklej wyspie gdzie zabrakloby (z powodu biedy) amatorow na cacko z lodzi nawet za 10 funtow..Wniosek jest taki ,ze zarowno "stan zadbany" jak "niska cena" to pojecia ruchome..

                www.ebay.co.uk/itm/2002-FORD-MONDEO-GRAPHITE-GREY-/330841415008?pt=Automobiles_UK&hash=item4d07af5d60&nma=true&si=Qa3mGLgt8lnqGXVr91cfPYRQpLc%3D&orig_cvip=true&rt=nc&_trksid=p2047675.l2557
                • misiaczek1281 Re: Niska cena.. 09.12.12, 17:52
                  fuiio napisał:

                  > Niska cena na naszej zielonej wyspie to nie az tak niska cena jak na innej zwyk
                  > lej wyspie gdzie zabrakloby (z powodu biedy) amatorow na cacko z lodzi nawet za
                  > 10 funtow..Wniosek jest taki ,ze zarowno "stan zadbany" jak "niska cena" to po
                  > jecia ruchome..

                  owszem...pojęcie niskiej ceny jest względne...ale nie warto być dusigroszem...lepiej zapłacić więcej a nawet wziąć niewielki kredyt i nieco przepłacić za dobrej jakości towar niż kupić coś za niską cenę ale jeździć trupkiem który się psuje i wkurza:-)
                  • fuiio Jest latwiejszy sposob... 09.12.12, 18:06
                    Wystarczy poszukac sprzedajacego ktory ma inne poczucie zadbanego stanu i niskiej ceny niz ten z ogloszenia, kogos z bardziej brytyjskim niz lodzkim spojrzeniem na auto a zaoszczedzi sie sporo i na wozeniu z trupkiem i wozeniu z bankiem..
                  • do.ki Re: Niska cena.. 09.12.12, 18:37
                    > ..lepiej zapłacić więcej a nawet wziąć niewielki kredyt i nieco przepłacić za d
                    > obrej jakości towar niż kupić coś za niską cenę ale jeździć trupkiem który się
                    > psuje i wkurza

                    I to jest właśnie jeden z powodów, dla których warto kupić nówkę.
                    • misiaczek1281 Re: Niska cena.. 09.12.12, 18:43
                      do.ki napisał:

                      > > ..lepiej zapłacić więcej a nawet wziąć niewielki kredyt i nieco przepłaci
                      > ć za d
                      > > obrej jakości towar niż kupić coś za niską cenę ale jeździć trupkiem któr
                      > y się
                      > > psuje i wkurza
                      >
                      > I to jest właśnie jeden z powodów, dla których warto kupić nówkę.

                      Nie nie...nówki nie warto kupować (no chyba że ktoś ma kasy jak lodu to wtedy kasa nie gra roli)... Ja jednak mówiłem o używanych samochodach...że warto kupić zadbane autko z 2006 r. za 20 000 zł niż jakiegoś trupka z 1998 r. za 5 tys.zł ... a nowe kosztuje 40 tys.zł więc to zupełnie nie warto ;-)
                      • fuiio Nowe moze byc.. 09.12.12, 20:52
                        Zwlaszcza warto kupic sobie nowke kajenke z 3litrowym dieslem ..akurat starczy nagroda doroczna i jeszcze stowka zostanie.. na ropke.. przy pensyjce 26 brutto/m-c nie ma co plakac ani nad utrata wartosci ani serwisem ani niczym. Tylko jak pada to trzeba dach zamykac..bo pensja niewysoka ale wymagania jednak sa..
              • qqbek Re: Sarkazm sarkazmem... 09.12.12, 22:12
                misiaczek1281 napisał:

                > 1. Nie znam stanu technicznego tego Mondeo, ale na fotkach widać obdartą kie
                > rownicę i pęknięty zderzak z tyłu...nie wygląda to zachęcająco...choć cena jest
                > niska...
                > Moje Polo z 2003 r. wygląda o niebo lepiej...co prawda kosztuje ponad 4 razy ty
                > le ale jest wart swojej ceny...Wolałem kupić młodsze auto w super stanie i zapł
                > acić drożej przy zakupie niż w później naprawiać w warsztacie ;-)

                Nasz kochany pytający nie ma pieniędzy.
                O ile stan mechaniczny zadowalający jest, to bym takiego Mondeo w tej sytuacji wziął.

                > 2. QQbek kupuje Polo? Nie wierzę :-) Nawróciłeś się synu czy co? ;-)


                Ano - 6N2 z bagażnikiem (Classic). 1,6 i 100 kucyków, dla szwagra, który dopiero prawo jazdy robi.
                Na dzień dzisiejszy kupowanie zakończyłem na pół litra kupowania i obietnicy dalszego kupowania w przyszłą sobotę (bo rano do pracy jadę i dalej od sąsiada w związku z tym kupować nie mogę, bo jutro jakiś trzeźwy poranek mogą sobie urządzić i byłoby przykro, gdybym jeszcze z pół litra to Polo pokupował).

                Problem jest taki, że właściciel nie chce sprzedać, a ja się uparłem kupić.
                Właścicielem jest mój sąsiad "zza płota", rocznik 1926.
                Szwagier jest rocznik 1990 i dopiero kończy robić prawo jazdy - jednakowoż cała rodzina już mu szuka jakiegoś auta, a ja wynalazłem już dwa (z czego przy Polo się uparłem).
                Polo nie jeździ od dwóch lat (było odpalane, a przegląd ma podbity, ubezpieczenie opłacane), poza dwoma czy trzema wypadami do kościoła, bo sąsiad już się boi jeździć.
                Polo sąsiad kupił u autoryzowanego w 2001 roku, serwisował w ASO i przejechał nim przez 11,5 roku całe 58 tysięcy kilometrów.
                Polo mieszka w garażu i z tego co wiem, żadnej nocy w swym 11-letnim żywocie nie spędziło "pod chmurką".
                W Polo trzeba wymienić opony. Kropka (czyli tyle jest do roboty przy całym aucie). Samochód nie jest nawet dobrze dotarty a na tylnej kanapie nadal jest fabryczna folia.

                Dlatego tak, qqbek nie upadł na głowę, qqbek kupuje Polo.
                Dzisiaj jednak nie udało mu się kupić, jak negocjacje będą się przeciągały to obawiam się, że wątroba może zastrajkować w końcu.
                Ale do Nowego Roku kupię Polo... i mówię to z pełną powagą :)

                I nie- ta historia auta to nie mokry sen handlarzyny - znam to auto od nowości (i do tego kupię je i basta)
                • misiaczek1281 Re: Sarkazm sarkazmem... 10.12.12, 22:28
                  Jeśli nasz kochany pytający nie ma pieniędzy to niech weźmie malutki kredyt 8 000 zł i kupi coś nieco lepszego co się nie zepsuje...albo jak mówi powiedzonko:"Jak sie nie ma miedzi to się w domu siedzi" ;-)

                  > > 2. QQbek kupuje Polo? Nie wierzę :-) Nawróciłeś się synu czy co? ;-)[/b]
                  > Ano - 6N2 z bagażnikiem (Classic). 1,6 i 100 kucyków, dla szwagra, który dopier
                  > o prawo jazdy robi.
                  > Problem jest taki, że właściciel nie chce sprzedać, a ja się uparłem kupić.
                  > Właścicielem jest mój sąsiad "zza płota", rocznik 1926.
                  > Szwagier jest rocznik 1990 i dopiero kończy robić prawo jazdy - jednakowoż cała
                  > rodzina już mu szuka jakiegoś auta, a ja wynalazłem już dwa (z czego przy Polo
                  > się uparłem).
                  > Polo sąsiad kupił u autoryzowanego w 2001 roku, serwisował w ASO i przejechał n
                  > im przez 11,5 roku całe 58 tysięcy kilometrów.
                  > Polo mieszka w garażu i z tego co wiem, żadnej nocy w swym 11-letnim żywocie ni
                  > e spędziło "pod chmurką".
                  > W Polo trzeba wymienić opony. Kropka (czyli tyle jest do roboty przy całym auci
                  > e). Samochód nie jest nawet dobrze dotarty a na tylnej kanapie nadal jest fabry
                  > czna folia.
                  > > Ale do Nowego Roku kupię Polo... i mówię to z pełną powagą :)

                  Zatem kupuj to Polo jeśli takie ledwo dotarte...serio... a nawet za taką perełkę opłaca się przepłacić jak i ja przepłaciłem ;-)
                  Moje Polo też jest po starszym panu...rocznik pana to 1952...przebieg nieco większy (coś koło 160 tys.km) ale jak na Niemca niewielki...starsi panowie dbają o swoje samochody bo czasy młodzieńczego palenia gumy i hamowania z piskiem opon mają dawno za sobą ;-) pozdrawiam.
                  • qqbek Re: Sarkazm sarkazmem... 11.12.12, 00:05
                    misiaczek1281 napisał:

                    > Zatem kupuj to Polo jeśli takie ledwo dotarte...serio... a nawet za taką per
                    > ełkę opłaca się przepłacić jak i ja przepłaciłem ;-)
                    > Moje Polo też jest po starszym panu...rocznik pana to 1952...przebieg nieco wię
                    > kszy (coś koło 160 tys.km) ale jak na Niemca niewielki...starsi panowie dbają o
                    > swoje samochody bo czasy młodzieńczego palenia gumy i hamowania z piskiem opon
                    > mają dawno za sobą ;-) pozdrawiam.

                    A to wszystko wiesz od handlarza z komisu, który Tobie Twoje Polo sprzedał.
                    1952? Mój wuj jest z 1953 roku - ostatnio sprzedał swojego zadbanego Escorta 1,8. Kupił w salonie w 1995 roku. Zrobił nim (on i jego pracownicy) 650.000km, z czego prawie 400.000 na pierwszym silniku. Sprzedał, jak cenił, czyli za grosze. Tydzień później widział go (już po polerce nadwozia i z nowym fotelem kierowcy) w komisie z wywieszką "kupiony w Polsce, jeden właściciel, przebieg 160.000km", za trzy razy takie pieniądze. Jakiś misiaczek go kupi - bo samochód stary, ale przecież po "starszym panu pod 60-tkę". No i książka serwisowa jest (zakładam, że nowa, bo w oryginalnej już w 1997 było ponad 100.000km wbite).

                    A ja kupię to Polo... jedyna kwestia do uzgodnienia, to cena. Ja nie chcę przepłacić, sąsiad zaś wie, że samochód jest wart trochę więcej niż 7 czy 8 tysięcy. Jak mi się uda poniżej dychy zejść, to będzie dobrze.
        • darmowy1 przebieg jest do uzgodnienia :) 10.12.12, 20:26
          greges58 napisał:

          > drobiazg...
          > zauważ, w ogłoszeniu NIE MA informacji o przebiegu !!!

          Bo przebieg jest do uzgodnienia :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka