Dodaj do ulubionych

Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego]

31.05.10, 20:39
Oto deklaracja programowa kierowcy tęskniącego za przyjaznymi
samochodami, takimi do ręki, które ostatnio są gatunkiem wymierającym.

* * *
Programowo olewam ciepłym moczem samochody, w których forma przerasta
treść. Gdzie wskutek modnego wyglądu jestem skazany na mgliste
wyobrażanie sobie ich gabarytów zza kierownicy (no chyba, że
przejechałem tym Bóg wie czymś 20 tys. km).
Gdzie grubaśne słupki A zasłaniają mi przechodniów wchodzących na
przejście.
Gdzie tylna szyba ma rozmiar luku w czołgu.
Gdzie plastikowa osłona podsilnikowa 9 cm nad ziemią na każdym mniej
udanym przepuście z poprzecznym garbem donośnie przypomina mi o swoim
istnieniu, jeżeli jadę >70 km/h.
Ucieleśnieniem tych przykrości jest FIAT Bravo.

Olewam samochody z bocznymi lusterkami o kształcie i wielkości łyżeczek
od herbaty. Bo aerodynamika i lans były ważniejsze niż bezpieczeństwo
przy zmianie pasa.

Olewam samochody, w których dźwigienka zmiany świateł nie
umie "powiedzieć" mojej lewej dłoni, czy mam włączone mijania, czy
drogowe.

Olewam samochody, którymi we mgle pcham białą ścianę.
Bo ważniejszy, od ilości światła rozproszonego emitowanego przez
reflektory, był ich festyniarski wygląd.

Olewam samochody, w których muszę oderwać wzrok od jezdni na kilka
dłuuuugich sekund, żeby skutecznie przeregulować wentylację /
ogrzewanie. Bo jakiś kretyn z dyplomem uznał, że bezstopniowe suwaki są
demode, a ciekłokrystaliczny wyścietlaczyk z chińskiego kalkulatorka
jest trendy. To nie jest normalne, żeby trzeba było bawić się pokrętłem
(by przejść do podmenu "Kierunki nawiewu" w menu "Wentylacja" w głównym
menu "Urządzenia sterowania i kontroli"), tylko po to żeby zwyczajnie
włączyć szybszy bieg dmuchawy i nawiew na przednią szybę.

Olewam samochody wielkości Golfa o szerokości ponad 180 cm.
Tym się nie da wygodnie jeździć po lokalnych wąskich drogach.
Tym się nie da sprawnie parkować bez gimnastyki na cienkiej linie.
W to coś trudno się wsiada, bo trzeba naprawdę zamaszyście zarzucić
kuprem, żeby trafić na fotel, a nie w przestrzeń pomiędzy nim a
drzwiami.
Takie przywary wybaczyć się limuzynie służącej do latania do długich
trasach. W którą rano się wsiada, a wieczorem wysiada.
Ale nie można ich wybaczyć czterokołowemu sprzętowi gospodarstwa
domowego jeżdżącemu na krótszych odcinkach, który co chwilę się
parkuje, z którego się co chwilę wsiada / wysiada.

Olewam samochody średniej klasy o średnicy zawracania powyżej 11
metrów. Stare Mercedesy i BMW potrzebują do zawracania mniej miejsca
niż współczesne Corsy, C3, Clio. Dziwnie, nie?

Olewam samochody z 8-biegową dmuchawą nawiewu. Jak będę chciał pobawić
się guzikami i poryrać pokrętłami w te i we wte, to se kupie wypasioną
wieżę stereo. ;))))

Olewam samochody ze srebrzysto-kolorowistymi szlaczkami na deskach
rozdzielczych. Nie robią nic. Poza ślicznym odbijaniem się w przedniej
szybie.

Olewam samochody, które nie umieją grzać mnie w stopy i chłodzić twarz.
Jednocześnie.

Olewam samochody bez wskaźnika temperatury cieczy chłodzącej.

Olewam samochody, które zawsze zamrugają 3 razy, gdy trącę dźwignię
kierunkowskazów. Bo ktoś błędnie założył, że jestem durny.

Olewam samochody z neonami Las Vegas w miejscu normalnych wskaźników.
Moje oczy po całonocnej jeździe w towarzystwie takich świecidełek,
nawet przy ich maksymalnie przygaszonym podświetleniu, czują się jak
jajka posadzone na skwierczącej patelni.

Olewam samochody z bezpośrednim wtryskiem paliwa lub innymi cud-miód
wodotryskami, jeżeli na pierwszych 10 kilometrach spalanie sięga w nich
np. 16 l/100 km, w płynnie przemieszczającym się ruchu miejskim.
Pomimo, że to tylko 4 cylindry i 2 litry.
Pomimo, że nie jest to SUV z zapiętym napędem 4 x 4.
Pomimo, że jadę jak z pękniętą porcelaną, bo silnik się rozgrzewa.

Olewam samochody, w których nie mogę wymienić żarówki reflektora, w
środku deszczowej nocy, pod dobrze oświetloną wiatą całodobowej stacji
benzynowej.

Olewam samochody zaprojektowane tak, żebym w przewidzianym przez
kontrolera kosztów terminie zawitał w ASO i zostawił tam dwie
miesięczne pensje. I tak co pół roku.

Olewam samochody z automatyczną skrzynią biegów, w których nie mogę
sprawdzić poziomu płynu ATF bez uświnienia się po łokcie w kanale.

Olewam samochody, w których silnik chowa się ze wstydem pod plastikowym
straszydłem z dwiema dziurami na wlew i miarkę oleju.

Olewam samochody odpalane z karty. Samochód to nie bankomat.

Olewam samochody uszczęśliwiające mnie na siłę bezensownymi gadżetami w
standardzie, za które muszę zapłacić.

* * *
Rzadko zdarzają się chlubne wyjątki potwierdzające regułę, czyli
nowoczesne autka, którym nic nie brakuje, ale w których człowiek czuje
się jak w domu. Nie onieśmielony przepychem i zagubiony w procedurach,
jak przy pierwszej wizycie w luksusowym hotelu, gdzie wszystko chodzi
na kartę magnetyczną. ;)))))

Ostatnim takim współczesnym wynalazkiem, z jakim miałem do czynienia,
był Mitsubishi Lancer VIII.
Od pierwszych kilometrów miałem wrażenie spotkania ze starym dobrym
znajomym. Jakbym nim jeździł od lat. Zza kierownicy wsjo pięknie widać,
wszystkie zadania spełnia przyzwoicie, świetnie leży na drodze.
Przewidywalny, spolegliwy, cichy, nie wymagający zakuwania instrukcji
obsługi wielkości książki telefonicznej stanu Nowy Jork.
No i ma 4-biegową dmuchawę nawiewu. :P

To podsumowanie jest spisane z punktu widzenia użytkownika wszystkiego
rodzaju sprzętów 4-kołowych - 30-letniego, 10-letniego, kupionego w
salonie jako sztuka-nówka i współczesnych testówek / służbówek,
jeżdżonych dłużej niż 20 km.

Dedykuję je projektantom i producentom samochodów.
Bo to są drobne zgrzytające kamyszki, które usypują się w sporą górkę.
Górkę (dodatkowo) skutecznie zniechęcającą mnie zakupu w salonie czegoś
nowego na raty, dzięki jakiejś-tam-przeciętnej-krajowej zdolności
kredytowej.
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 31.05.10, 21:54
      > Programowo olewam ciepłym moczem samochody, w których forma przerasta
      > treść.

      V

      Gdzie wskutek modnego wyglądu jestem skazany na mgliste
      > wyobrażanie sobie ich gabarytów zza kierownicy (no chyba, że
      > przejechałem tym Bóg wie czymś 20 tys. km).

      V
      > Gdzie grubaśne słupki A zasłaniają mi przechodniów wchodzących na
      > przejście.

      V

      > Gdzie tylna szyba ma rozmiar luku w czołgu.

      V

      > Gdzie plastikowa osłona podsilnikowa 9 cm nad ziemią na każdym mniej
      > udanym przepuście z poprzecznym garbem donośnie przypomina mi o swoim
      > istnieniu, jeżeli jadę >70 km/h.

      V (nawet ostatnio przeleciałem z pięć metrów, bo zapomniałem o jednej hopie :P)

      > Olewam samochody z bocznymi lusterkami o kształcie i wielkości łyżeczek
      > od herbaty. Bo aerodynamika i lans były ważniejsze niż bezpieczeństwo
      > przy zmianie pasa.

      V

      > Olewam samochody, w których dźwigienka zmiany świateł nie
      > umie "powiedzieć" mojej lewej dłoni, czy mam włączone mijania, czy
      > drogowe.

      V
      >

      > Olewam samochody, którymi we mgle pcham białą ścianę.
      > Bo ważniejszy, od ilości światła rozproszonego emitowanego przez
      > reflektory, był ich festyniarski wygląd.

      V
      >

      > Olewam samochody, w których muszę oderwać wzrok od jezdni na kilka
      > dłuuuugich sekund, żeby skutecznie przeregulować wentylację /
      > ogrzewanie. Bo jakiś kretyn z dyplomem uznał, że bezstopniowe suwaki są
      > demode, a ciekłokrystaliczny wyścietlaczyk z chińskiego kalkulatorka
      > jest trendy. To nie jest normalne, żeby trzeba było bawić się pokrętłem
      > (by przejść do podmenu "Kierunki nawiewu" w menu "Wentylacja" w głównym
      > menu "Urządzenia sterowania i kontroli"), tylko po to żeby zwyczajnie
      > włączyć szybszy bieg dmuchawy i nawiew na przednią szybę.

      V


      > Olewam samochody wielkości Golfa o szerokości ponad 180 cm.

      V

      Olewam samochody średniej klasy o średnicy zawracania powyżej 11
      > metrów. Stare Mercedesy i BMW potrzebują do zawracania mniej miejsca
      > niż współczesne Corsy, C3, Clio. Dziwnie, nie?

      n/a


      > Olewam samochody z 8-biegową dmuchawą nawiewu. Jak będę chciał pobawić
      > się guzikami i poryrać pokrętłami w te i we wte, to se kupie wypasioną
      > wieżę stereo. ;))))

      V

      > Olewam samochody ze srebrzysto-kolorowistymi szlaczkami na deskach
      > rozdzielczych. Nie robią nic. Poza ślicznym odbijaniem się w przedniej
      > szybie.

      mam szlaczki, ale się nie odbijają :-)


      > Olewam samochody, które nie umieją grzać mnie w stopy i chłodzić twarz.
      > Jednocześnie.

      X.

      Cholera, skułem.

      Mam teraz olany samochód :D

      > Olewam samochody bez wskaźnika temperatury cieczy chłodzącej.

      Tu też skucha - mam tylko dwie lampki "za zimno" i "za gorąco".

      > Olewam samochody, które zawsze zamrugają 3 razy, gdy trącę dźwignię
      > kierunkowskazów. Bo ktoś błędnie założył, że jestem durny.

      O, tego też nie znosze. U mnie jest normalnie.

      > Olewam samochody z neonami Las Vegas w miejscu normalnych wskaźników.

      Moje wyglądają jak z trójkołowego rowerka bassowej Tosi, ale są czytelne i łagodne.

      > Olewam samochody, w których nie mogę wymienić żarówki reflektora, w
      > środku deszczowej nocy, pod dobrze oświetloną wiatą całodobowej stacji
      > benzynowej.

      Hehe, to też była jedna z pierwszych rzeczy które sprawdziłem ;-)

      > Olewam samochody zaprojektowane tak, żebym w przewidzianym przez
      > kontrolera kosztów terminie zawitał w ASO i zostawił tam dwie
      > miesięczne pensje. I tak co pół roku.

      Mam nadzieję, że to nie mój...

      >
      > Olewam samochody z automatyczną skrzynią biegów, w których nie mogę
      > sprawdzić poziomu płynu ATF bez uświnienia się po łokcie w kanale.

      N/A

      > Olewam samochody, w których silnik chowa się ze wstydem pod plastikowym
      > straszydłem z dwiema dziurami na wlew i miarkę oleju.

      V

      > Olewam samochody odpalane z karty. Samochód to nie bankomat.

      V (ale składany kluczyk, jak w skodzie albo w peugocie, to wygodna rzecz. Nie
      robią mi się dziury w kieszeniach wtedy...)

      > Olewam samochody uszczęśliwiające mnie na siłę bezensownymi gadżetami w
      > standardzie, za które muszę zapłacić.

      V Bezsensownych nie było. Paru sensownych też nie... :-)

      No to podsumowując, mój nie jest taki zły - dobrze się prowadzi do tego i
      niedużo pali...

      Jednego mi tylko brakuje - zmiennej długości przerwy w przerywanym trybie
      wycieraczek. Na szkocję to powinno być conajmniej z 897 kombinacji :-)
    • sherlock_holmes Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 31.05.10, 22:05
      Ja bym jeszcze dodał o olewaniu aut, w których stojąc na skrzyżowaniu mniej niż 15 za poprzedzajacum nie widać drogi (90% SUVów) i takich, gdzie producent wie że mam proporcje goryla i mam króciótkie nóżki i długaśne ręce.
      Oraz auta, gdzie fotel podpiera mi żebra zamiast kręgosłupa.
      I auta, w których dla oszczędności dali zestaw naprawczy zamiast koła zapasowego
      I jeszcze auta, gdzie ktoś "mondry" ustawiał zawieszenia tak, że stabilizator jest bardzo sztywny, spręzyny bardzo miękkie, a amortyzatory słabe jak kawa w InterCity, i ze skokiem zawieszenia 5cm.
    • 1realista Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 31.05.10, 23:33
      Ja bym jeszcze dorzucił
      - olewam auta w których wlew płynu do spryskiwaczy jest takiej średnicy że muszę uzywać lejka
      - olewam auta gdzie z przedniej półki spadywują czapka zimowa i rękawiczki
      - olewam auta gdzie jest podswietlenie wskaźników w drażniącym kolorze (seat)
      - olewam auta gdzie nie widać gdzie auto się zaczyna i gdzie kończy i nie mogę zaparkować na żylekę bez 18 czujników parkowania
      - olewam auta gdzie są zbyt małe lusterka a szczególnie oszczędzaja na prawym lusterku (VW)
      - olewam auta z tylnym napędem bo nie nadają sie zimę
        • edek40 Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 01.06.10, 13:42
          > oprocz AWD, to nie ma nic lepszego do ruszania w zimie niz zeszperowany RWD z
          > dociazana w czasie ruszania osia napedowa.

          Polemizowalbym. Pod lekka gorke, na swiezym sniegu nie dasz rady RWD (szcegolnie
          wtedy, gdy jezdnia do tego jest pochylona) - postawi Cie bokiem zanim auto ruszy
          i bedzies mogl choc troszke sterowac przednimi kolami. A FWD sie "przekopie" nie
          gubiac istotnie kierunku.
          • qqbek Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 01.06.10, 15:19
            edek40 napisał:

            > Polemizowalbym. Pod lekka gorke, na swiezym sniegu nie dasz rady
            RWD (szcegolni
            > e
            > wtedy, gdy jezdnia do tego jest pochylona) - postawi Cie bokiem
            zanim auto rusz
            > y
            > i bedzies mogl choc troszke sterowac przednimi kolami. A FWD sie
            "przekopie" ni
            > e
            > gubiac istotnie kierunku.

            Pod lekką górkę i pod ostrzejszą górkę podjedziesz samochodem z
            napędem na tył bez problemu. A pod ostrzejszą górkę FWD nie
            wyjedziesz w ogóle. Jeżeli jest problem z ruszeniem pod górkę, to
            zamiast stosować typowe rozwiązanie kierowców przednionapędówek (gaz,
            palimy sprzęgło, mielimy śnieg nie poruszając się prawie w ogóle do
            przodu - a często wręcz w tył) wystarczy (na wyprostowanych kołach)
            stoczyć się metr czy nawet pół w dół, wygniatając sobie "rozbiegówkę"
            w śniegu. Potem delikatnie z gazem i sprzęgłem i po kłopocie...
            działa też w przednionapędówkach, ale gorzej :)
            Z resztą problem jest tylko na świeżym śniegu lub błocie pośniegowym.
            A "przekopywanie" się FWD uważam za najżałośniejszą formę techniki
            jazdy w zimie. Sam mam i samochód z RWD i taki z FWD na stanie, więc
            co zimę mam porównanie... słowem, gdyby Bóg chciał, byśmy jeździli
            FWD, to buty kupowalibyśmy na dłonie a nie stopy :)
            • edek40 Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 01.06.10, 15:26
              > A "przekopywanie" się FWD uważam za najżałośniejszą formę techniki
              > jazdy w zimie.

              Nie zapominaj, ze zasadnicza czesc kierowcow to kierowcy, hm, przecietni.
              Przednionapedkowki wymyslono z uwagi na ekonomie i wygode wnetrza. A okazalo
              sie, ze sa latwiejsze w prowadzeniu dla zwyklego Kowalskiego, jak zalosne nie
              bylyby techniki, ktore stosuja :).

              Rowniez dysponuje autami RWD i FWD. Widze wady i zalety obu napedow. Wybieram
              wiec opcje dolaczania przodu do tylu :))))
      • qqbek Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 01.06.10, 10:04
        1realista napisał:

        > Ja bym jeszcze dorzucił
        > - olewam auta w których wlew płynu do spryskiwaczy jest takiej
        średnicy że mus
        > zę uzywać lejka

        V (po angielsku "tick", po naszemu "ptaszek")

        > - olewam auta gdzie z przedniej półki spadywują czapka zimowa i
        rękawiczki

        Dodałbym takie, w których do popielniczki wiedzie kręta droga przez
        mękę.

        > - olewam auta gdzie jest podswietlenie wskaźników w drażniącym
        kolorze (seat)

        V

        > - olewam auta gdzie nie widać gdzie auto się zaczyna i gdzie kończy
        i nie mogę
        > zaparkować na żylekę bez 18 czujników parkowania

        V

        > - olewam auta gdzie są zbyt małe lusterka a szczególnie oszczędzaja
        na prawym l
        > usterku (VW)

        V

        > - olewam auta z tylnym napędem bo nie nadają sie zimę
        A tu mnie rozśmieszasz :)
        Szpera 25% i RWD i możesz spokojnie śmiać się mijając te wszystkie
        ofiary mielące przednimi kołami śnieg przy ruszaniu i frunące na
        wprost w zakrętach. Dopiero w zimie czuje pełnię zalet samochodu z
        napędem na tylną oś. Jadę, gdy reszta albo się wlecze, albo usilnie
        próbuje ruszyć.
    • marekatlanta71 Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za jaskini 01.06.10, 04:26
      Olewam samochody z rozrusznikiem w których przy braku prądu nie można
      zapalić silnika przez proste zakrecenie korba.

      Olewam samochody z silnikiem spalinowym - w silniku parowym za opal
      może służyć drzewo z pobliskiego lasu gdy w silniku spalinowym jest się
      zdanym na benzynę.

      Olewam samochody bez możliwości zaprzegniecia konia gdy się coś
      zepsuje. Ludzie od tysięcy lat jeździli na koniach i po co było to
      zmieniać.

      Olewam domy - jaskinie są równie przytulne a tańsze.


      P.S. Bardzo łatwo jest iść w skrajności i bać się nowoczesnej techniki,
      szczególnie gdy podchodzi się do niej jak małpa - z kamieniem w dłoni.
      • lexus400 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 08:23
        markuatlanto - masz rację ale - BMW E60 np. jest doskonałym przykładem jak
        utrudnić życie posiadaczowi i mechanikom, skasowanie inspekcji to wyzwanie
        wymagające przestudiowania instrukcji w której nic nie pisze a tematy zawarte w
        procedurach są zrozumiałe jedynie piszącym je. Wszystko jest takie zawiłe i
        niejasne, ze nie jest rzeczą oczywistą co kasujesz, bo np. wymieniasz olej a do
        wyboru masz:
        - wymiana oleju 1,05
        - wymiana oleju 1,26
        - wymiana oleju 7,53
        ... i wszystko zależne jest od % upływu czasu i od jeszcze stu innych czynników.
        To samo dotyczy skasowania inspekcji, klocków przednich, tylnych, tarcz
        przednich, tylnych, płynu hamulcowego i czegoś tam jeszcze a do wszystkiego jest
        obszerny tekst "wyjaśniający" z którego nic nie wynika oprócz tego, że po 15
        min. czytania instrukcji gotów jesteś pierdolnąć tym wszystkim i pojechać do
        ASO, bo od migających ikonek na wyświetlaczu można ześwirować.
          • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 13:23
            > chodzi o to zeby ograniczyc ilosc mechanikow - to taki test na IQ.

            Patrzac na sukcesy serwisantow, opisywane od czasu do czasu, ograniczenie ilosci
            mechanikow zmierza nieuchronnie do zera ;)

            Ze wspolczesnymi autami jest moim zdaniem tak: wyposazenie zaczyna nieuchronnie
            zblizac stopien skomplikowania do pierwszych statkow kosmicznych apollo.
            Niestety aby utrzymac cene czyni sie nieuniknione "oszczednosci", stad np.
            pekanie glowic w passatach 2,0 diesel; ponadto rezimy jakosciowe nieznacznie, z
            przyczyn finansowych, odbiegaja od tych "kosmicznych". A zmierzyc sie z tym
            calym bajzlem musi calkowicie "ziemski" serwis, ktory nie ma czasu na porzadne
            nauczenie sie interpretowania bledow, bo marnuje czas na uzeranie sie z
            klientami, ktorym sama zapala sie lampka oswietlenia wnetrza...
            • marekatlanta71 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 13:31
              Tyle ze od tego nie ma odwrotu. Po pierwsze dlatego ze sami sobie wybraliscie
              rzady preferujace ekologie i janosikowanie zamiast wygody kierowcow. Co powoduje
              ze samochody musza palic coraz mniej. Sprawnosc silnika spalinowego jest
              ograniczona i powoli zblizamy sie do jego teoretycznych mozliwosci. Co oznacza
              ze jedyna metoda na dalsze obnizki spalania jest zmniejszanie wagi pojazdow.
              Dlatego np. projektuje sie glowice coraz lzejsze. A ze czasem projektanci nie
              przemysla wszystkiego - hmmm, trzeba bylo kupowac Toyoye...
              • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 14:11
                > Tyle ze od tego nie ma odwrotu. Po pierwsze dlatego ze sami sobie wybraliscie
                > rzady preferujace ekologie i janosikowanie zamiast wygody kierowcow.

                Nie ja!!!

                > Dlatego np. projektuje sie glowice coraz lzejsze. A ze czasem projektanci nie
                > przemysla wszystkiego

                Najgorsze jest nie to, ze nie przemysla. Gorsze jest to, ze zamiast odcinac
                kupony od postepu technicznego, zapedzaja sie w rejony, w ktore nie powinni -
                czyli w proby zastepowania liczydla umiesczonego miedzy uszami kierowcy,
                liczydlem umieszczonym gdzies w czelusciach auta.
                • marekatlanta71 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 22:37
                  > czyli w proby zastepowania liczydla umiesczonego miedzy uszami kierowcy,
                  > liczydlem umieszczonym gdzies w czelusciach auta.

                  To akurat ma proste wyjaśnienie. W czasach gdy samochód był luksusem, do
                  jeżdżenia nim brali się ludzie posiadający jakieś tam w miarę dobre IQ. Obecnie
                  samochód to jak papier toaletowy - nawet najwięksi idioci/tki wsiadają i jadą. I
                  dlatego trzeba stosować coraz więcej zabezpieczeń przed ich głupimi pomysłami.
                  Zauważ że w promach kosmicznych nie ma zabezpieczeń przed głupotą sterujących
                  nimi, ale jak tylko dowolna blondynka z ulicy będzie mogła takim latać, to na
                  pewno pojawi się blokada włączenia silników rakietowych gdy na platformie stoją
                  ludzie.



                  • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 08:44
                    > To akurat ma proste wyjaśnienie. W czasach gdy samochód był luksusem, do
                    > jeżdżenia nim brali się ludzie posiadający jakieś tam w miarę dobre IQ.

                    Chyba masz niezbyt wysokie mniemanie o ludziach, porownujac ich inteligencje do kalkulatora zamontowanego pod maska.

                    Zeby bylo jasne: nie neguje ABSu, ESP i temu podobnych. Podobnie jak kontrolowanych stref zgniotu, ktore odpowiadaja m.in. za grube slupki w autach; czy pasow z napinaczami, poduszek i foteli, ktore zapobiegaja wysunieciu sie spod pasow. Neguje: proby ogloszone onegdaj przez BMW, opowiadajace o tym, jak piekny bedzie uklad kierowniczy, gdy zamiast mechanicznej przekladni zastosujemy uklad elektrohydrauliczny, gdzie kierownica bedzie wylacznie konsola Playstation; neguje takie oprogramowanie centrum zarzadzania w Toyocie, wg ktorego jesli komputer wykryje "pelny gaz" to dla bezpieczenstwa kierowcy nie pozwoli wyrzucic biegu czy zgasic silnika, rowniez wtedy, gdy "pelny gaz" to awaria pedalu (elektrycznego pedalu gazu nie neguje, choc to jeszcze jedno NOWE miejsce w aucie, ktore moze go w 100% unieruchomic na drodze - to po prostu glupie).

                    Rozumiem dlaczego w chryslerze/dodgu van zastosowano komputer wnetrza, ktory w razie awarii calkowicie eliminuje auto z ruchu. To tanie rozwiazanie, eliminujace platanine kabli. Samochod jest wiec tanszy w produkcji, wiazki elektryczne mniej skomplikowane, wiec bardziej niezawodne. Pozostaje tylko jedno male ale, ktorego jakos nie zauwazyli konstruktorzy. Gdy padnie ten komputer, staniesz na srodku pustyni w Arizonie i bedziesz plakal. To nie jest bowiem awaria wlacznika swiatel, ktora przy odrobinie sprytu usuniesz. To jest generalna awaria wszelkich wlacznikow w aucie. Nie masz wiec oswietlenia, klaksonu, wycieraczek i, uwaga, dmuchawy i klimatyzacji (uffffffff jak goraco), nie otworzysz rowniez szyb, jesli zas centralnyzamek zamyka sie automatyczne, po wrzuceniu biegu, wyjsc z auta mozna przy pomocy ciezkiego narzedzia, ktorym wybijesz szybe. Marek, to naprawde glupie, a awarie tego modulu uzytkownicy tych aut uznaja za najbardziej dolegliwa. A zdarza sie ona nie az tak rzadko. Edek drzy, bo w jego chevy tez jest takie cudo. Na szczescie odpowiada naprawde za wnetrze, wiec to co na zewnatrz wlacze (swiatla, wycieraczki i takie tam). Jednak centralny zapewne zablokuje drzwi, wiec w razie awarii moge byc "lzejszy" o szybe...

                    Jestem zdania, ze bardzo wielka ilosc tych pomagaczy geneze ma w oszczednosciach producentow. Do elektrycznego pedalu gazu np. dorobiono "ideologie", wg ktorej elektroniczny gaz eliminuje drgania nogi kierowcy, co owocuje zmniejszeniem spalania o 0,01 l/1000000 km. Moim jednak zdaniem to po prostu bardziej technologiczne i tansze rozwiazanie, ktore sprzedaje sie jak g... zawiniete w sreberko ;)
                    • marekatlanta71 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 13:16
                      I tu wracamy do mojego pierwotnego argumentu - problemem nie jest wymyślność
                      rozwiązań, ale jakość ich wykonania. I bardzo dobrze, bo jak ludzie raz i drugi
                      zostaną załatwieni awarią komputera, to nauczą się nie kupować samochodów
                      pewnych marek. Mój koronny przykład - w każdym "normalnym" samochodzie blokada
                      kierownicy jest mechaniczna, odsuwana od niej kluczykiem. Ale Saab z uwagi na
                      kluczyk w tunelu musi mieć blokadę elektromagnetyczną. Ma ona oczywiście cały
                      zestaw czujników żeby wiedzie czy się otworzyła i czy jest zabezpieczona przed
                      przypadkowym zamknięciem w czasie jazdy. No i jadę sobie Saab'em, noc, okolice w
                      których prędzej krokodyla spotkasz niż człowieka i nagle wyświetla się komunikat
                      "zatrzymaj natychmiast samochód, awaria blokady kierownicy". Gdybym rozumował
                      jak kilka osób na tym forum, to teraz pewnie bym pisał o tym jak idiotycznym
                      rozwiązaniem jest automatyczna blokada kierownicy. A ja myślę sobie "jak
                      niedokładnie zrobiony jest Saab". W GS 460 blokada kierownicy też jest
                      elektryczna (bo zapłon na przycisk) i jakoś nie wysiada. Nie wysiada też rozrząd
                      który napędzany jest silnikiem elektrycznym zamiast łańcuchem. Nie wysiada też
                      automatyczne poziomowanie nadwozia. Nie wysiada też hamulec, choć nie ma
                      połączenia między pedałem a pompą. I jakoś mnie te zaawansowane rozwiązania nie
                      martwią, bo na masce nie ma znaczka Saab.
                      • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 14:01
                        Marek, a czy lexus nie ma aby takiego samego "intelygentnego" pedalu gazu, jak
                        inne toyoty? :)

                        Zwracam Ci uwage, ze akcje nawrotowe, dotyczace powaznych usterek nie omijaja
                        juz chyba zadnej marki. Dzis przeczytalem, ze ford ma jakies problemy z pedalem
                        gazu. Pisza, ze to dywanik. W toyocie tez na poczatku mowili, ze dywanik. Z
                        reszta nawet gdyby, to 5,5 mln "dywanikow" to niezly wynik :)
                        • marekatlanta71 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 14:07
                          Jak na razie oficjalnym winowajcą jest dywanik i nie widać żeby coś innego
                          wypłynęło. Co ciekawe podobno wczoraj Ford ogłosił że ma ten sam problem.

                          Ten problem pokazuje właśnie że do jazdy samochodem bierze się coraz więcej
                          idiotów. Przełączenie skrzyni na N czy też naciśnięcie (i nie puszczanie)
                          hamulca zatrzymuje samochód. Ale większość ludzi panikuje i nie wie co robić.

                          P.S. Moim zdaniem największą wpadką Toyoty był nowy Lexus GX 470 - wypuszczenie
                          na rynek samochodu z praktycznie nie działającą kontrolą stabilności pokazuje że
                          w Toyocie źle się dzieje i że nadchodzi powoli koniec jej świetności.
                          • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 15:06
                            > Ten problem pokazuje właśnie że do jazdy samochodem bierze się coraz więcej
                            > idiotów. Przełączenie skrzyni na N czy też naciśnięcie (i nie puszczanie)
                            > hamulca zatrzymuje samochód. Ale większość ludzi panikuje i nie wie co robić.

                            Mi rowniez tak wlasnie sie wydawalo. Niemniej obilo mi sie o uszy, ze zrzucenie na N czy wylaczenie silnika w toyocie bylo niemozliwe. Moze to mit, ale ponoc oprogramowanie guzika od wylaczania silnika i shiftera wykluczalo wyrzucenie biegu czy wylaczenie silnika, gdy pedal gazu (wg. komputera czy wg blednych wskazan czujnika w pedale) byl nacisniety. Po prostu linka sterujaca skrzynia i mechaniczny wlacznik kluczykiem odeszly w niebyt. Teraz wszystko jest fly-by-wire. No i sie dzieje.

                            Z kolei nacisniecie hamucla moze przysporzyc innych atrakcji. Zwaz, ze auta na Stany wyposazane sa w silniki o sporej mocy. Jak myslisz ile czasu trzeba, aby spalic hamulce, gdy stale walczy z nimi 250 KM mocy?

                            > w Toyocie źle się dzieje i że nadchodzi powoli koniec jej świetności.

                            Powtarzam to mantre - kiedys na jakichs targach zapytali przedstawiciela japonskiej marki dlaczego nie montuja wszystkich tych bajerow, znanych np. z aut europejskich. Ten odparl, ze oni nadal maja zamiar produkowac niezawodne samochody :) Niestety marketing wykreowal oczekiwania, a tym musieli sprostac producenci z calego swiata. Bo jeden niezamozny edek, ktory trwalosc przedklada nad odmozdzajaca automatyzacje, nie uratuje od upadku firmy, ktora skoncentruje sie na najwazniejszych sprawach, olewajac te mniej wazne.
                            • marekatlanta71 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 15:34
                              W ramach mojego mini-testu ES 350 wcisnalem jednoczesnie gaz i hamulec do dechy
                              - samochod grzecznie stalal. Sprobowalem takze przelaczyc na N przy gazie do
                              dechy - nie bylo problemu, silnik ladnie sie odbijal od ogranicznika obrotow. To
                              samo daje sie zrobic zarowno w GS 460 jak i SC 430 - pomimo 350 KM w GS'ie,
                              hamulce sa jednak znacznie silniejsze i zatrzymuja go bez problemu. Wiec te
                              opowiesci o niemoznosci zatrzymania samochodu i niemoznosci przelaczenia na N
                              mozna sobie miedzy bajki wlozyc.

                              Ale osoba spanikowana moze np. naciskac lekko pedal hamulca lub z przerazenia
                              nie wiedziec jak przelaczyc na N. Moze takze wciskac z calej sily pedal gazu
                              myslac ze to hamulec (bylo wiele takich wypadkow).

                              Wylaczanie silnika rzeczywiscie jest trudniejsze, bo jezeli samochod nie jest na
                              P, to trzeba trzymac wcisniety przycisk przez 3 sekundy co jest w takiej
                              sytuacji wiecznoscia.

                              Troche mi szkoda Toyoty, ale z drugiej strony nalezy im sie. Bo przez wiele lat
                              ich strategoa bylo robienie najlepszych samochodow. A potem poszli na ilosc. I
                              wtedy zaczely sie ich klopoty. Ktore dodatkowo spotegowalo to ze wielu innych
                              producentow wlasnie w tym samym momencie w koncu odkrylo ze ludzie luba jakosc i
                              skoncentrowalo sie na jej poprawie.


                              • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 15:52
                                > Wylaczanie silnika rzeczywiscie jest trudniejsze, bo jezeli samochod nie jest na
                                > P, to trzeba trzymac wcisniety przycisk przez 3 sekundy co jest w takiej
                                > sytuacji wiecznoscia.

                                Mozliwosc przytrzymania wylacznika jest, o ile sie nie myle, nowoscia.

                                Ale istotnie spanikowany obywatel moze robic rozne rzeczy. Kiedys gdy robilem
                                uprawnienia ratownika wodnego instruktor opowiadal nam o gostku z innego kursu,
                                ktory wrzucony do wody przez kolegow tak sie zamotal, ze zaczal plynac wglab
                                (!). Za cholere nie wiem jak to mozliwe, ale pokazuje to ze ludzie reaguja
                                czasem calkowicie irracjonalnie i nawet wbrew podstawowym prawom fizyki.
                                Przeciez aby wyplynac wystarczy sie rozluznic, nurkujac trzeba sie niezle namachac.
                    • rapid130 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 03.06.10, 01:12
                      > Podobnie jak kontrolowanych stref zgniotu, ktore odpowiadaja m.in.
                      > za grube slupki w autach.

                      Za grube słupki w autach odpowiadają... marketingowcy.
                      Oni nauczyli nas w salonach kupować wyobrażenie solidnego samochodu.
                      Bez masywnego wyglądu, to wrażenie jest słabsze.

                      Współczesna technologia produkcja stali jest tak zaawansowana, że
                      można bez trudu robić słupki cieniutkie jak dawniej. Byłyby co
                      najmniej tak samo wytrzymałe jak te popularne pancerne i
                      niekoniecznie droższe.
                  • crannmer Zabezpieczenia rakiet 02.06.10, 10:22
                    marekatlanta71 napisał:
                    > Zauważ że w promach kosmicznych nie ma
                    > zabezpieczeń przed głupotą sterujących
                    > nimi,

                    Owszem, jak najbardziej sa. Tyle, ze zawsze jest instrukcja, jak je obejsc.

                    > blokada włączenia silników rakietowych gdy na platformie stoją
                    > ludzie.

                    Takie blokady sa stosowane od zawsze. A nieintencjonalne obejscie takiej blokady
                    i odpalenie silnika drugiego stopnia podczas prac na rampie spowodowalo
                    24.10.1960 jedna z najwiekszych katastrof w historii lotow rakietowych, w wyniku
                    ktorej zginelo kilkaset osob. W tym i posrednia przyczyna katastrofy - general
                    Niedelin.
                    • marekatlanta71 Re: Zabezpieczenia rakiet 02.06.10, 13:48
                      Ten mój przykład to miała być taka alegoria bardziej niż rzeczywisty opis
                      systemów zabezpieczeń rakiet :)

                      Pamiętasz film Apollo 13 i osobnika który zakleił plastrem jeden z przycisków po
                      to właśnie żeby go przypadkiem nie nacisnąć bo spowodowałoby to natychmiastową
                      katastrofę? O to mi w sumie chodziło - im bardziej technika schodzi między
                      ludzi, tym bardziej wymyślne są zabezpieczenia.

                      Takich przykładów można by w samochodach pokazać wiele - rozrusznik, który
                      dawniej wymagał zegarmistrzowskiej precyzji żeby zapalić samochód (a
                      nieumiejętne korzystanie z niego kończyło się nieuchronną awaria) a który
                      obecnie został zminimalizowany do guziczka. Skrzynia biegów która dawniej
                      wymagała umiejętności operowania ręką i nogą w bardzo skoordynowany sposób a
                      obecnie jest zredukowana do jednego czy też dwóch guziczków. Hamulec ręczny
                      który w nowoczesnych samochodach jest także jednym, małym guziczkiem (i którego
                      nie da się przypadkowo zaciągnąć w czasie jazdy). Przykłady można mnożyć.
              • emes-nju Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 15:50
                marekatlanta71 napisał:

                > Tyle ze od tego nie ma odwrotu. Po pierwsze dlatego ze sami sobie
                > wybraliscie rzady preferujace ekologie i janosikowanie zamiast
                > wygody kierowcow.

                Eeee... Wiekszosc psujacych sie wodotryskow, to wlasnie urzadzenia dla "wygody"
                kierowcow. Komputery wnetrza, czujniki parkowania, zapachow, deszczu,
                zmierzchu... Co ja nie mam juz wlasnych zmyslow i lapek do krecenia
                przelacznikami? Musi to za mnie robic jakies strasznie skomplikowne (w budowie i
                obsludze) elektrocos, co "zabralo" pieniadze na dopracowanie np. pedalu gazu? ;-)

                Nie mam zadnych zastrzezen do komputerow sterujacych praca silnika.
      • bluter Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 10:07
        >Olewam samochody z silnikiem spalinowym - w silniku parowym za opal
        może służyć drzewo z pobliskiego lasu gdy w silniku spalinowym jest
        się zdanym na benzynę.

        Jak by były silniki parowe na drzewo to o lasach możnaby zapomnieć-
        dwieście metrów od drogi nie znalazłbyś nawet korzeni
      • tomek854 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 10:14
        > P.S. Bardzo łatwo jest iść w skrajności i bać się nowoczesnej techniki,
        > szczególnie gdy podchodzi się do niej jak małpa - z kamieniem w dłoni.

        Ale my nie mówimy o technice jkako takiej, tylko o takich autach, w których jest
        ona używana niepotrzebnie (jak trzykrotne mruganie na przykład),
        nieergonomicznie lub takich, gdzie wygląd przeważa nad ergonomią i bezpieczeństwem.
        • marekatlanta71 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 12:59
          W poscie edka bylo pare drobiazgow ktore mnie tez denerwuja w samochodach, ale
          przewazajaca wiekszosc wymienionych "wad" byla przynajmniej w moim mniemaniu
          zaletami samochodow.

          A swoja droga to podobny trend istnieje w komputerach - dawniej kupowalo sie
          pudlo w ktorym wszystko bylo wymienne - procesor, pamiec, dysk itp. A teraz
          kupuje sie wymyslne obudowy w ktorych nie da sie nic zmienic. Z jednej strony to
          wielka wada a z drugiej 99% kupujacych nigdy nic w swoim komputerze nie
          zmienialo i nie ma potrzeby projektowac ich dla 1% zmieniaczy (dla nich sa
          specjalne modele). Podobnie jest z samochodami - nie mozna wymagac zeby samochod
          ktorym ma jezdzic jakas blondynka mial wskaznik ladowania akumulatora, cisnienia
          oleju i temperatury wody - bo sa to dla niej abstrakcyjne informacje. Wystarczy
          dwie lampki - udaj sie do serwisu oraz zgas silnik i zadzwon po pomoc drogowa.
          Przeciez nie oczekujesz ze 99% kierujacych bedzie wiedzialo jak dolac plyn
          chlodzacy bez poparzenia sie...
          • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 13:16
            > ktorym ma jezdzic jakas blondynka mial wskaznik ladowania akumulatora, cisnienia
            > oleju i temperatury wody

            Cisnienie oleju rzeczywiscie nie jest krytyczne. Znaczy sie wskaznik. Jesli zas chodzi o temperature plynu, to wydaje mi sie, ze spora czesc populacji potrafi powiazac lekkie niedogrzanie ze wzrostem spalania, a niepokojacy wzrost temperatury w korku z bliskim wystrzalem pary spod maski (moja polowica juz wie, ze mozna probowac sie ratowac wlaczeniem dmuchawy i ogrzewania na maxa ;))

            > dwie lampki - udaj sie do serwisu oraz zgas silnik i zadzwon po pomoc drogowa.

            I tu mozemy sie spierac. Dosc slawna byla awaria zaworu EGR w dieslu renaulta w wycofanym juz silniku 2,2. Otoz owa awaria najczesciej wystepowala wtedy, gdy dynamicznie depnelo sie w gaz. Francuscy konstruktorzy uznali zapewne, ze wyprzedza sie tylko na autostradach. Przysporzylo to niemilych wspomninj polskim kierowcom - awaria bowiem wystepowala glownie wtedy, gdy wychodzili na wyprzedzanie, a komputer, w celu unikniecia uszkodzenia silnika (wg wyjasnien renault!!!) stosowal tryb awaryjny zasilania. Ups...

            W moim "pradawnym" chevy swieci sie service engine soon. Edek poradzil sobie tak, ze podlaczyl tester i wyszlo, ze jedna sond lambda grzeje sie dluzej niz pozostale dwie. Niemniej silnik dziala, spalanie jest w normie - nie dzieje sie nic poza palaca sie kontrolka. Silnik i jego zasilanie jest, nie tylko jak na ameryke, dosc nowoczesne. Auto jednak z ta drobna awaria dojedzie do serwisu o wlasnych silach. W nowoczesnych wydumkach juz niedlugo zapewne auto bedzie przechodzilo w tryb awaryjny z uwagi na konczacy sie plyn w spryskiwaczu. Ale tylko na najblizsze 10 km. Jesli do tego czasu nie dolejesz (nie znajdziesz stacji benzynowej), w trosce o Twoje bezpieczenstwo auto zatrzyma sie i przez zamontowany telefon sprzezony z GPS wezwie pomoc, ktora dojedzie akurat wtedy, gdy pasazerowie beda wchodzic w hipotermie, bo czas oczekiwania przedluzyl sie z uwagi na siarczysty mroz -30oC do pieciu godzin.

            Nie wydaje Ci sie, ze pewne pomysly inzynierow ida troszke za daleko?
            • marekatlanta71 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 13:28
              > Nie wydaje Ci sie, ze pewne pomysly inzynierow ida troszke za daleko?

              Nie, jak na razie to wszystkie z rozwiazan jakie widze w samochodach ulatwiaja
              albo ratuja mi zycie. Zabierajac jednoczesnie troszke z przyjemnosci jazdy
              samochodem.

              Zaden pojazd nie zatrzymuje sie z uwagi na brak plynu do spryskiwacza. Wiecej -
              wiekszosc nowych silnikow umie jechac w trybie awaryjnym po utracie calego plynu
              chlodzacego - w porownaniu ze Skoda 105L ktorej silnik sie z marszu zacieral a
              UPG pekala, to jednak wielki postep - wyobraz sobie taka awarie na srodku
              ruchliwej autostrady. I w takim wypadku wskaznik temperatury silnika jest malo
              wazny bo to komputer decyduje czy mozna bezpiecznie dla calego samochodu
              kontynuowac jazde.
              • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 14:07
                > Nie, jak na razie to wszystkie z rozwiazan jakie widze w samochodach ulatwiaja
                > albo ratuja mi zycie.

                Jak na przyklad proba wyprzedzania, gdy auto ni z tego ni z owego, w polowie
                TIRa zaczyna jechac 40 km/h? To nie science fiction. Opijalismy z moim znajomym
                to, ze przezyl taka przygode. Umiejetnosci i refleks zagonily go na LEWE
                pobocze, gdzie solidnie wykonany lewy McPherson rozerwal mocowanie i wyszedl
                przez maske. Ale przezyl. Naturalnie mogl nie wyprzedzac, gdy z przeciwka ktos
                jedzie (w polskich warunkach moze to czesto oznaczac wielokilometrowe
                oczekiwanie na nastepna luke). Jednak wyprzedzal, czego inzynierowie renault nie
                przewidzieli...

                > Zaden pojazd nie zatrzymuje sie z uwagi na brak plynu do spryskiwacza.

                W sumie nie bylbym pewny czy w jakims zadufanym w mozliwosci tak swoje jak i
                technologii inzynierskim lbie nie powstaje cos takiego lub podobnego. A co
                powoduje zadufanie, powodujace mylne przeswiadczenie, ze na "deskach
                kreslarskich" da sie wymyslic lepiej niz zrobi to kierowca "na placu boju"
                prezentuje nam toyota z ich slawnym pedalem gazu. Tu zdaje sie wszystko
                sprowadza sie nie do banalnej usterki potencjometru tylko do blednej reakcji
                softu na te przypadkosc.

                > Wiecej - > wiekszosc nowych silnikow umie jechac w trybie awaryjnym po utracie
                calego plynu
                > chlodzacego

                I tu wlasnie powstaje pytanie - czy wazniejsze jest uratowanie silnika, czy
                zawartosci samochodu. Ja, czlowiek pojazliwy i przezorny, wyobrazam sobie, ze
                wjezdzam na galaz, ktory uszkadza mi waz od chlodnicy. Plynu zaczyna ubywac, ale
                ja o tym jeszcze nie wiem. W pewnym momencie zaczynam wyprzedzac. Na "ciasne
                pasowanie" - typowo po polsku. No i komputer, w celu ocalenia silnika odbiera mi
                cenna moc spod prawej nogi. Wiesz co, chyba w takiej, nie wydumanej zbytnio,
                sytuacji wole wyprzedzic, gotujac silnik i plakac nad wydatkiem stojac
                bezpiecznie na PRAWYM poboczu.

                Przypomina mi sie wypadek jednego z pierwszych airbusow na warszawskim Okeciu.
                Tu za smierc pilota odpowiadalo takie oprogramowanie softu samolotu, ktore w
                zderzeniu z nieprzewidziana przez programistow sytuacja, pozbawilo go calkowicie
                kontroli nad maszyna. Samolot przyziemil w calosci, wiatr poderwal skrzydlo i
                wlaczyl sie rodzaj ABSu, ktory mial zapobiegac obroceniu maszyny i zjazdu z
                pasa. Niestety powiew byl na tyle potezny, ze maszynie zabraklo miejsca na
                wyhamowanie i walnela w wal ziemny na koncu pasa. Hm.... Nie zaloze sie, ale
                gdyby soft nie pozbawial pilotow wplywu na hamowanie, samolot zapewne zjechalby
                z pasa, moze trzepnalby brzuchem o trawnik, ale zapewne nie doszloby do
                calkowitego rozbicia maszyny i smierci pilota.
              • tomek854 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 22:13
                > Zaden pojazd nie zatrzymuje sie z uwagi na brak plynu do spryskiwacza.

                Ale np. DAF nie pozwoli zapalić silnika jeśli wrzucony jest bieg. Nawet jeżeli
                wysprzęgle. W rezultacie widziałem kiedyś mechaników klnących na czym świat stoi
                bo zaklinowała się skrzynia biegów na trójce i o ile normalnie pomimo że nie
                dało się biegu zmienić, spokojnie wjechaliby do warsztatu, to musieli auto robić
                tam, gdzie je zrzucono z lawety czyli na szkockim gradobiciu...

                Czy to jest naprawdę takie ułatwienie? Ja wiem, że są idioci, którzy zapalaliby
                auto na biegu i wjeżdżali w dupę stojącym przed nimi, ale jak już chcemy tak
                "ułatwiać życie" idiotom, to może by wystarczyło coś takiego jak komunikat
                "samochód jest na biegu, jeśli chcesz zapalić silnik wrzuć luz lub wciśnij enter
                w menu".
                    • marekatlanta71 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 04:38
                      Dlatego nadal masz przycisk wylaczajacy kontrole poslizgu. Bo ten
                      system nie jest perfekcyjny. W starszych samochodach byl tez wylacznik
                      ABSu ale widocznie już go nie trzeba. W Moim Lexie można np. wyłączyć
                      czujniki parkowania - i ma to sens np. w czasie ulewnego deszczu. Wiec
                      jak widać nadal masz opcje wyłączenia tych nieperfekcyjnych systemów. A
                      inne systemy umieją się po prostu same wyłączyć gdy wykryja błąd w
                      swoim działaniu.
                      • tomek854 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 06:34
                        To bardzo świetnie, że znalazłeś przykład czegoś, co sie daje wyłaczyć. Jednak i
                        to nie do końca.

                        W Sprinterze np. można teoretycznie wyłaczyć, co oznacza ze jak mam wyłączone,
                        to system zareaguje później. O driftowaniu i tak i tak nie ma mowy...

                        A co z tymi wszystkimi ułatwieniami których się wyłaczyć nie da wcale?
                          • tomek854 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 19:45
                            Funkcjonalność - jak najbardziej. Nie mogę zawrócić na raz na zaśnieżonym
                            podwórku tylko się muszę łamać na kilka razy :D

                            A co do bezpieczeństwa - w niektórych warunkach ten cały ASR trochę głupieje.
                            Działa tak jakby z opóźnieniem. Czyli: wpadam w poślizg, daję kontrę, po chwili
                            sprinter przyhamowuje jedno z kół i wylatuję w drugą stronę...

                            Miałem takie niebezpieczne sytuacje dwa razy pomimo że był to jedynie leciutki
                            uślizg który nie sprawiłby mi żadnego problemu do opanowania - zdjęcie nogi z
                            gazu, może leciuchna kontra. A dzięki elektronice skonćzyło się nieomal potrzebą
                            zmiany bielizny i praniem fotela kierowcy...

                            Wpadłem też w poślizg raz starym sprinterem bez tego systemu. I to bardzo
                            solidny poślizg, taką głupotę zrobiłem że to moje. Przeleciałem bokiem z 2/5
                            ślimaka wjazdowego na autostradę i wyprowadziłem się bez żadnego problemu. I nie
                            było strasznie, a jedynie zabawnie :-)

                            Poza tym sprintery mają to do siebie, że są dość mocne a przy tylnym napędzie
                            jazda takim pustym po śliskim oznacza albo, że trzeba sobie kłąb baloników z
                            helem do buta przywiązać, albo że się będzie miało mini uślizgi. W 99%
                            przypadków ASR pomaga i ustawia busa "do pionu". W 1% przeszkadza.

                            To ja może jestem dziwny, ale wolałbym mieć 100% przewidywalny samochód który co
                            prawda nie wyręczy mnie, ale pozwoli się wyprowadzić, niż taki który mnie będzie
                            wyręczać, ale za to raz na 100 razy będzie mnie próbować wrzucić do rowu.
                            • marekatlanta71 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 21:01
                              Nie twierdzę że te wszystkie systemy są zastępcą dobrego kierowcy. Nadal Ty
                              kierujesz i powinieneś tak jeździć żeby poślizgów nie było. Jeżeli wszelkie
                              ABS'y i ASR'y często ingerują w Twoją jazdę, to najprawdopodobniej powinni Ci
                              zabrać prawo jazdy bo stanowisz zagrożenie dla siebie i innych.

                              No chyba że jeździsz Sprinterem po torze wyścigowym - w takim wypadku
                              usprawiedliwione jest jeżdżenie poślizgami.

                              Drogi publiczne nie służą do dryftu i jazdy poślizgami. Jak się komuś to nie
                              podoba to niech jedzie na tor i tam poszaleje.
                              • tomek854 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 21:30
                                A jak by nie ingerowały, bo by ich nie było, to by było dobrze wtedy?

                                Mógłbym jeździć jak ze zgniłym jajkiem, ale skoro lekki uślizg kół przy ruszaniu
                                na przykład albo na rondzie nie jest żadnym zagrożeniem, to czasem sobie na to
                                pozwalam.

                                NIe ma nigdzie w kodeksie napisane, że nie można mieć lekkiego uślizgu kół. Jest
                                napisane, że należy jeździć bezpiecznie.

                                Więc jeżeli czasem pozwalam sobie na lekki uślizg i nie ma żadnego zagrożenia,
                                to jest bezpiecznie.

                                Natomiast podane przeze mnie przykłady ekstremalne dotyczyły przypadków w
                                których oczywiście popełniłem daleko idące błedy.
                • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 08:48
                  > Czy to jest naprawdę takie ułatwienie? Ja wiem, że są idioci, którzy zapalaliby
                  > auto na biegu i wjeżdżali w dupę stojącym przed nimi, ale jak już chcemy tak
                  > "ułatwiać życie" idiotom, to może by wystarczyło coś takiego jak komunikat
                  > "samochód jest na biegu, jeśli chcesz zapalić silnik wrzuć luz lub wciśnij enter
                  > w menu".

                  Znakomicie wystarczy wylacznik rozrusznika, umieszczony nad pedalem sprzegla,
                  ktory skomplikowaniem przypomina wylacznik drzwiowy. Czujnik wykrywajacy
                  zalaczenie biegu jest zapewne bardziej skomplikowany, wiec potencjalnie bardziej
                  zawodny. Moge sobie wiec bez wiekszego trudu wyobrazic unieruchomienia auta
                  tylko z powodu awarii tego duperela.
                  • marekatlanta71 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 13:07
                    I czy coś złego by się w takiej sytuacji stało - czy nie lepiej że samochodu nie
                    da się uruchomić niż że jeździ z uszkodzonym systemem bezpieczeństwa? Czasem
                    patrząc na to jak ludzie jeżdżą marzę o tym żeby były systemy unieruchamiające
                    samochód w przypadku spalenia się żarówki stopu czy kierunkowskazu.
                    • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 14:14
                      > I czy coś złego by się w takiej sytuacji stało - czy nie lepiej że samochodu nie
                      > da się uruchomić niż że jeździ z uszkodzonym systemem bezpieczeństwa?

                      Mozna sie spierac w nieskonczonosc. Dotychczasowe zabezpieczenie na pedale sprzegla komus wydalo sie nie wystarczajace. Byc moze zdarzyl sie/zdarzaly sie przypadki bezmyslnego naciskania sprzegla i rownie bezmyslnego puszczania go po rozruchu. Ciekawe co zrobia, gdy okaze sie, ze czujnik zalaczonego biegu rowniez nie wystarcza, bo zmeczony/oglupialy kierowca odpali auto na luzie z wcisnietym sprzeglem, wrzuci bieg i bezmyslnie pusci sprzeglo, nie "sprzegajac" tego np. z obserwacja warunkow naturalnych lub koniecznym ruchem kierownica? Juz sobie wyobrazam sprzeglo "intelygentne", sprzezone z czujnikiem predkosci, ktore wykrywajac luzowanie pedalu, polaczone z zerowa predkoscia, wygeneruja komunikat "czy na pewno chcesz ruszyc - nacisnij tak na descy gdy tak, lub nie, jesli zglupiales na chwilke". Naturalnie pedal sprzegla bedzie juz umowny, bo aby zrealizowac inteligentna ochrone przed nieporzadanym ruszeniem, linka/hydraulika zostanie zastapiona silownikiem elektrycznym/hydraulicznym sterowanym przez mowiacy ladnym glosem komputer. Ale niech bedzie. Sprzeglo przy zerowej predkosci bedzie "warunkowe". Co bedzie jesli kierowca bedzie na tyle oglupialy, ze przycisk TAK bedzie naciskal machinalnie...?

                      I dochodzimy, moim zdaniem, do sedna. Im wiecej asystentow i pomocnikow zdejmujacych z kierowcy koniecznosc koncetrowania sie tym wiecej wypadkow, ktore naprawde trudno wyjasnic, bo przeciez wszystko funkcjonowalo jak nalezy. Osobiscie wierze technice, jestem zadowolony, ze wykonuje ona pewne czynnosci za nas. Jednak jej nie przeceniam, ani nie wierze bezwarunkowo. A dodawanie asystentow i pomagierow bedzie wychowywalo pokolenie bezkrytycznych "wiernych w mozliwosci i wszechmoc techniki. Oj, niedobrze...
                      • marekatlanta71 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 14:39
                        edek40 napisał:

                        > I dochodzimy, moim zdaniem, do sedna. Im wiecej asystentow i pomocnikow zdejmuj
                        > acych z kierowcy koniecznosc koncetrowania sie tym wiecej wypadkow, ktore napra
                        > wde trudno wyjasnic, bo przeciez wszystko funkcjonowalo jak nalezy.

                        A moim zdaniem sedno jest inne - im więcej asystentów, tym mniej wypadków. Tyle
                        że te pozostałe coraz łatwiej zwalić na komputer a nie ludzką głupotę. Czekam z
                        lekkim rozbawieniem na upowszechnienie się systemów zabezpieczających przed
                        wjechaniem komuś w d..e - ilość takich wypadków pewnie spadnie o 95%, ale te
                        pozostałe 5% wywoła taką burzę spraw sądowych że będziemy mieli następny
                        temat-hit "jak ja nie cierpię systemów antykolizyjnych". I Tomek będzie pisał że
                        w pewnych sytuacjach możliwość wjechania komuś w d..e jest właśnie czymś dobrym,
                        podobnie jak dryft Sprinterem.
                        • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 15:12
                          > lekkim rozbawieniem na upowszechnienie się systemów zabezpieczających przed
                          > wjechaniem komuś w d..e - ilość takich wypadków pewnie spadnie o 95%, ale te

                          Prawdopodobnie tak bedzie.

                          > pozostałe 5%

                          To nie tak. Te 5% to beda wypadki zupelnie innego, nie znanego dotychczas typu - naglego zatrzymania samochodu w wyniku blednego wykrycia ryzyka wjazdu komus w dupe. Juz widze doniesienia prasowe o karambolu na autostradzie, w ktorym uczestniczylo 200 aut, zginelo 12 osob, a przyczyna bylo nieoczekiwane awaryjne hamowanie "tego pierwszego", poniewaz oglupialy system wdrozyl procedury zmierzajace do unikniecia kolizji z "duchem swojej awarii", a niestety lekkie podhamowanie nic nie dawalo, bo radar caly czas widzial te torbe z folii aluminiowej, co sie przyczepila do zderzaka...

                          Marek, doprowadzasz mnie do tego, ze zaraz kupie sobie malucha. Ilosc zagrozen, ktore niesie za soba nowoczesna technika samochodowa jest naprawde oszolamiajaca :)
                            • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 15:56
                              > Ale to sie nie zdarzy bo wszystkie beda mialy system i zahamuja :)

                              Kuzwa!!! Marek, juz kupuje tego malucha, bo wyobrazilem sobie dwie awarie. Jedna
                              powoduje awaryjne zatrzymanie, a druga, w nastepnym aucie to olewa. A potem, po
                              "bum", zaden asystent po prostu nie zdola wyhamowac przed przeszkoda, ktora
                              stanela nieomal w miejscu :(

                              Pamietam jeszce czasy, gdy wszystkie auta wyposazone w ABS mialy z tylu to
                              napisane. Chodzilo nie tylko o szpan. Jedna z przyczyn bylo to, ze zdecydowana
                              wiekszosc wtedy tego systemu nie miala. A w naszym poczciwym "Motorze" pisano,
                              ze nowy produkt warszawskiej FSO , fijat 125 p, zatrzymuje sie z punktu widzenia
                              warszawy czy zuka doslownie w miejscu. Blacharze mieli kupe roboty z
                              naprawianiem tylow polskich fijatow :)
                                • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 02.06.10, 19:48
                                  > No tak, ale w maluchach notorycznie pękały przewody hamulcowe = przypadki
                                  > wjechania nimi w d..e innych samochodów były nagminne. I to pomimo że użytkownik
                                  > naciskał właściwy pedał z właściwą siła.

                                  Zauwaz jednak, ze, powiedzmy, cotygodniowa inspekcja i ewentualna wymiana ten
                                  problem eliminuje. Jednak jak dokladnie nie przygladalbys sie jakiemus
                                  wyszukanemu sterownikowi od kolejnego asystenta, bledu nie zobaczysz ;)
                                    • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 03.06.10, 11:32
                                      > A nie odwrotnie - w końcu te wszelkie nowe systemy robią sobie "self test" przy
                                      > starcie (oraz co jakiś czas) i jak coś jest nie tak to Cię informują. A
                                      > rozłażący się przewód hamulcowy takiej opcji nie ma...

                                      Wydarzyla mi sie kiedys absurdalna usterka. Bez wdawania sie w szczegoly, padl
                                      mi ABS. Self test przy starcie przeszedl, kontrolka sie nie zapalila. Pojechalem
                                      i zdarzylo mi sie ostre hamowanie, z ktorego wyszedlem tylko dlatego, ze gosc
                                      obok zobaczyl, ze cos jest nie tak i wpuscil mnie, umozliwiajac ominiecie
                                      przeszkody. Coz sie wydarzylo? Otoz z powodow niezaleznych ode mnie, jeden z
                                      czujnikow zaczal wysylac do sterownika informacje, ze jedno z kol sie
                                      zablokowalo. Usterka musiala wystapic w czasie jazdy. Efektem bylo stale
                                      popuszcanie cisnienia z ukladu, ktory wciaz otrzymywal informacje, ze jedno z
                                      kol stale sie nie kreci. Nie wyciagnalem z tej awarii wniosku, ze ABS jest do
                                      d..py, ale przezycia mialem dokladnie takie same, jak w zaniedbanym maluchu, gdy
                                      strzeli przewod hamulcowy. Problem polega na tym, ze o ile, jak pisalem,
                                      przewody mozna ogladac nawet codzien, na sterownik ABSu czy czujniki moge
                                      patrzec do woli. Dopoki sie nie zepsuja, i tak nic nie zauwaze. Sparciala gume
                                      owszem.
                                    • tomek854 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 03.06.10, 19:59
                                      I taki przykład miałem dzisiaj.

                                      Jechałem do Inverness MANem TGA. Wypluł mi na początku informację o błedach
                                      komputerowego sterowania przepustnicą czy czymś tam, jeśli poprawnie rozczytałem
                                      te chińskie literki.

                                      Niżej było napisane, że można jechać, tylko trzeba udać się na przegląd "przy
                                      najbliższej okazji".

                                      OK.

                                      Okazało się, że dzięki tej awarii nie mam tempomatu, retardera i ogranicznika
                                      prędkości, co było całkiem fajne nawet, bo wreszcie mogłem pojechać zgodnie z
                                      brytyjskim kodeksem drogowym (w UK na autostradzie ciężarówka może jechać 60 mil
                                      (czyli 96 km/h) ale z Unii Europejskiej przyszła koniecznosć instalacji
                                      ogranicznika prędkości na 85 +/- 5 km/h czyli maksymalnie 56 mph. Ale z górki w
                                      pełni legalnie mogę się rozbujać do 60).

                                      No i jadę sobie po tej autostradzie, staram się trzymać pomiędzy 90 a 95 (bo nie
                                      mam tempomatu a nie chcę przekroczyć maksymalnej dozwolonej prędkości).
                                      Monitorek co kilkanaście sekund wyświetla jakiś tam self check i restart tego
                                      systemu i coś mi tam pipka. Jestem na prawym pasie i wyprzedzam sobie ciężarówkę
                                      (dzięki czemu nie trwa to pięciu minut tylko piętnaście sekund) a tu nagle za
                                      testem i pipnięciem numer 98475, tak z niczego, budzi się ogranicznik paliwa
                                      ORAZ retarder i momentalnie zbija mnie do 88 km/h (okazuje sie że do właśnie
                                      tylu była ta ciężarówka ograniczona). Ta którą wyprzedzałem jechała pewnie z 89,
                                      bo zacząłem być odrobinę wolniejszy od niej.

                                      Rezultat - wkurzeni kierowcy za mną.

                                      A co by było gdyby taki błąd zdarzył mi się gdybym wyprzedzał na normalnej
                                      jednopasmówce a nie na autostradzie? I gdyby z przeciwka ktoś jechał?

                                      To jest waśnie to, o czym tutaj mówimy. Jestem rozsądnym kierowcą i to, że nie
                                      mam dzisiaj ogranicznika prędkości nie oznacza od razu, że będę leciał 18
                                      tonówką 130 km/h (podobnie jak z faktu że mam penisa nie wynika, ze latam po
                                      okolicy i gwałcę). Czyli dzięki temu, że jestem rozsądnym kierowcą brak
                                      ogranicznika nie wpływa w żaden sposób na bezpieczeństwo jazdy.

                                      Ale tak by było gdybym faktycznie nie miał ogranicznika. Natomiast ja
                                      ogranicznik miałem, z tym że zachowywał się on nieprzewidywalnie raz działając a
                                      raz nie (potem mi jeszcze ze dwa razy poniedziałał, a potem już działał aż do
                                      samego końca autostrady). I to było potencjalne zagrożenie.
                        • tomek854 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 03.06.10, 19:48
                          I Tomek będzie pisał ż
                          > e
                          > w pewnych sytuacjach możliwość wjechania komuś w d..e jest właśnie czymś dobrym
                          > ,
                          > podobnie jak dryft Sprinterem.

                          Na jakiej podstawie wysnułeś taki kretyński wniosek?

                          Postaram Ci się jeszcze raz wyjaśnić:
                          1. NIeznaczne uślizgi sprinterem - nie są niczym złym jak długo są bezpieczne.
                          Jeśli ASR mnie przed nimi ratuje, to tylko źle to wpływa na komfort i frajdę z
                          jazdy (no i nie mogę sobie bączka wykręcić na śniegu). Z tym dałoby się żyć,
                          gdyby ów system był faktycznie zwiększającym bezpieczeństwo w 100% przypadków.

                          2. To, co ja uważam, że jest złe, jest to, że system w 99% przypadków poprawia
                          bezpieczeństwo a w 1% przypadków je psuje.

                          Bo jeżeli miałbym wybór jeździć "statystycznie bezpieczniejszym samochodem" a
                          "samochodem który zachowuje się przewidywalnie" to wolę to drugie.

                          Odnosząc się do twojego przykładu z urządzeniem ratującym przed wjechaniem kogoś
                          w dupę: to urządzenie to jest trochę co innego, bo polega ono na tym, że jeśli
                          sam nie zauważę, to ono zauważy za mnie i przyhamuje. Jakbym nie miał takiego
                          urządzenia, to bym i tak nie zauważył, więc bym wjechał w czyjąś dupę, proste.
                          Natomiast nikt przy zdrowych zmysłach nie zrezygnuje z hamowania w ogóle oddając
                          się w pełni w ręce urządzenia.

                          Natomiast sytuacja kiedy wpadam w poślizg to co innego. To nie jest przypadek w
                          którym automat wyręcza mnie tam, gdzie nie zauważyłem zagrożenia robiąc to, co i
                          tak bym zrobił jakbym je widział. Tu sytuacja jest trochę inna: jeżeli zauważę
                          zagrożenie to operuję pedałem gazu oraz kontrami, natomiast maszyna przyhamowuje
                          wybrane koła. Czyli reakcja moja i maszyny jest diametralnie inna, a nałożenie
                          jednocześnie dwóch reakcji może jeszcze pogorszyć sprawę. Bo jak wpadam w
                          poślizg starym sprinterem i jest możliwe wyprowadzenie go z tego poślizgu, to
                          albo to umiem i uda mi się, albo nie umiem i mi się nie uda. Natomiast jeżeli
                          wsadzamy między mnie a pojazd dodatkowe czynniki w rodzaju przyhamowywanie kół,
                          to ja już nie jestem w stanie zapanować nad pojazdem, bo nie jestem wróżką i nie
                          wiem, co się będzie działo.

                          I właśnie na tym polega bajer: system powinien zadziałać szybciej niż ja zanim
                          ja w ogóle zdążę pomyśleć co trzeba zrobić. Jeżeli system się włącza wtedy,
                          kiedy ja już zareagowałem, to jest to niebezpieczne. I takiego systemu to ja u
                          siebie w aucie nie chcę.

                          A czujnik antywdupowy? W sumie fajna rzecz, ale ja bym chciał, żeby to działało
                          tylko do pewnej prędkości oraz na prostej. W takiej korkowej czy miejskiej
                          jeździe takie urządzenie byłoby super.

                          Bo wyobraźmy sobie sytuację jadę stówą na zakręcie, pod koła wpada mi np. piłka,
                          czujnik ją wykrywa, daje po heblach i w rezultacie zawijam się na drzewie...
      • edek40 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 11:25
        > P.S. Bardzo łatwo jest iść w skrajności i bać się nowoczesnej techniki,
        > szczególnie gdy podchodzi się do niej jak małpa - z kamieniem w dłoni.

        Chyba gdzies w okolicach lat 70tych producentom udalo sie dogadac. Dzieki temu wsiadajac do auta od razu mniej wiecej wiedzialem co oznaczaja kontrolki, piktogramy na wlacznikach byly jasne, kierunkowskazy wlaczalo sie po lewej itp. Najwazniejsze - sterowanie nawiewami, radiem i ogrzewaniem znajdowalo sie na konsoli centralnej. Niezaleznie od stopnia skomplikowania i wybajerowania, kazdy mogl wsiasc i wlaczyc odpowiedni nawiew, nawet jesli nie umial wlaczyc wibratora kratek nawiewu i zraszacza kwiatkow na desce. Wlacznik swiatel drogowych dzialal tak: odsie - na stale; dosie - mrugniecie. Zadam tylko jedno pytanie: i komu, panie, to przeszkadzalo?
      • rapid130 Re: Olewam![deklaracja kierowcy tęskniącego za ja 01.06.10, 14:40
        marekatlanta71 napisał:

        > P.S. Bardzo łatwo jest iść w skrajności i bać się nowoczesnej
        > techniki, szczególnie gdy podchodzi się do niej jak małpa - z
        > kamieniem w dłoni.

        Nie trafiłeś. :PPP Nie boję się techniki.
        Najwięcej kilometrów kręcę swoim prywatnym hydropneumatykiem. :)

        Tego wynalazku od lat organicznie boją się amerykanscy urzędnicy.
        W efekcie zakazu dopuszczenia do ruchu samochodów z regularnym
        zawieszeniem hydrualicznym w USA i Kanadzie, Citroen się obraził i moja
        Xiężna posiada na wzmocnieniu poprzecznym przedniego pasa tabliczkę o
        treści:
        "This vehicle does not meet the regulatory standards in effect for the
        United States or Canada. No licence, expressed or implied, has been
        given by Automobiles Citroen persuant to anypatent, trademark, design
        or model for the importation, sale or use of this vehicle in the United
        States of Canada. No warranty of Automobiles Citroen applies if this
        vehicle is imported, sold or used in the United States or Canada".

        Dostrzegam głęboki sens w zawieszeniu hydropneumatycznym.
        Podobnie jak widzę sens układu ABS, czterech poduszek (póki co
        niepotrzebnych), automatycznej klimatyzacji (która umie w tym aucie
        dmuchać chłodnym grzejąc nogi), wypasionej kinematyki tylnego
        zawieszenia niwelującej podsterowność, etc. etc.

        Nie dostrzegam sensu w ozdobnikach, pierdułkach i gadżetach, które co
        najwyżej cieszą oko lub wzbudzają podziw oglądaczy, ale "w praniu"
        wychodzi, że raczej przeszkadzają niż pomagają.
    • mejson.e Sama prawda... 01.06.10, 08:29
      Teraz już wiem, że lanos może się u mnie spokojnie zestarzeć...
      Ostatni taki klasyk.

      A służbowo jeżdżę od miesiąca dużym VW z mikrym prawym lusterkiem i
      fioletowo-czerwonymi oczojebami w miejscu wskaźników.

      Rapid to umie wypunktować...
    • emes-nju Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 01.06.10, 10:36
      Przyzwyczailem sie do tego, ze nie widze przodu auta. Przyzwyczailem sie do mikrej tylnej szyby, ktora dodatkowo "unieaktywnia" potezny alfowski spojler. Przyzwyczailem sie do dizajnerskich lusterek, bo jak sie odpowiednio ustawi, to widze w nich wiecej niz niejednych lustrach w ksztalcie prostokata. Przyzwyczailem sie nawet do bardzo nisko poprowadzonej oslony silnika - sie chcialo usportowione auto, to sie ma ;-) Z trudem akceptuje tez srednice zawracania ok. 12 m., jako cene placona za wydziczone, ale niesamowicie skuteczne zawieszenie (zreszta po co zawracac - prawdziwi mezczyzni sie nie cofaja, a pra do przodu!).

      Nie moge sie przyzwyczaic do poteznych slupkow A, ale przyjmuje do wiadomosci, ze moga sie przydac jak postanowie skonczyc podroz na dachu.

      A poza tym kocham moje auto za nieprzefajnowana ergonomie. Fotele, to fotele, a nie zydle. Projektant bral pod uwage czlowieka, a nie jakiegos naczelnego przy wzajemnym ustawianiu fotela, pedalow i kierownicy. Wszystkie elementy sluzace obsludze sa w zasiegu reki i nie wymagaja habilitowania sie ze znajomosci instrukcji obslugi. W zasadzie w czasie pierwszej jazdy mialem klopot tylko ze znalezieniem regulacji lusterek, bo przyciski sa na kanale przed dzwignia recznego. I wiecie co? To chyba najwygodniejsze polozenie tych przyciskow pod sloncem! W zasadzie kazde inne ich polozenie wymaga siegniecia reka, a to moze skutkowac zmiana pozycji za kierownica. W Alfie po prostu opuszczam reke.

      Nie bardzo wiem co napisac o elektronice sterujacej kombinatem o nazwie slinik z przyleglosciami. Dopoki wszystko dziala, jest super. Klopot w tym, ze w 10 latku o przebiegu sporo ponad 200 tys. zaczynaja sie jazdy...
        • emes-nju Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 01.06.10, 18:05
          rapid130 napisał:

          > Ale najważniejsze jest kupić samochód, który daje podstawy, żeby
          > mu nawet wiele takich upierdliwości wybaczyć. :PPPPP

          Prawdziutka prawda. Tylko, ze wsrod obecnych nowek nie bardzo widze auto, ktore mimo ewidentnych mankamentow nadawaloby sie do wybaczania. Znaczy sa takie, ale "ciut" poza moim zasiegiem ;-)
        • qqbek Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 01.06.10, 20:59
          rapid130 napisał:

          > Niezmiernie trudno jest kupić samochód bez choćby jednego punktu z
          > listy "Olewam!"
          >
          > Ale najważniejsze jest kupić samochód, który daje podstawy, żeby mu
          > nawet wiele takich upierdliwości wybaczyć. :PPPPP

          Niestety na listę takich samochodów trafić mogą jedynie auta
          leciwe...
          Choć z mojego, dość skrzywionego, punktu widzenia BMW E36/39/46
          spełniają te wymagania (może poza nawiewem, który w Klimatronicu
          regulowany jest przyciskami "a'la chiński kalkulator")
          • wolfgang87 Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 01.06.10, 22:59
            Wlasnie z przerazeniem stwierdzam, ze moj stary Golf to ideal :)
            Ale mimo wszystko, czas pozbyc sie tego idealu i zakupic cos bardziej idiotoodpornego.

            Chociaz...Czy ja wiem, taki golf to jednak idiotoodporny jest. Nie mam zalu jak mi go zarysowali, nie mam zalu po wertepach niszczyc, choc sam wymienialem amorki. Wyciek oleju, to juz tylko szmata przejade i tyle... No coz...Znieczulica mnie ogarnia.

            Czeka mnie najprowdopodniej teraz jakies glupie auto, z przeciwnapadem. Bedzie trzeba po kazdym zapaleniu samochodu siegac reka w jakies debilne miejsce. Czuje narastajacy tygodniami wkurw :)
          • rapid130 Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 02.06.10, 16:47
            qqbek napisał:

            > Choć z mojego, dość skrzywionego, punktu widzenia BMW E36/39/46
            > spełniają te wymagania (może poza nawiewem, który w Klimatronicu
            > regulowany jest przyciskami "a'la chiński kalkulator")

            Z tego towarzystwa najlepiej trawię E46, E36, E39 w tej kolejności.
            Ostatnio wlazłem komuś do Jedynki E87 i po pół minucie uciekłem z
            obrzydzeniem. Twarde plastiki, fotele pokryte czymś robionym z
            recyklingowanych ścierek kuchennych, widoczność czołgowa, sposób
            upakowania osprzętu pod maską dramatyczny z punktu widzenia serwisu.
            Fe!

            Tedy pozostaję przy staromodnym E28 jako fun-car.
            BMW podane saute smakuje najlepiej.
            A moją d*** wozi na fun-cara niech zarabia hydropneumatyk.
            Też ma kilka punktów z listy "Olewam!", ale można mu to wybaczyć. :P
    • franek-b Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 02.06.10, 00:52
      > Olewam samochody, które zawsze zamrugają 3 razy, gdy trącę dźwignię
      > kierunkowskazów. Bo ktoś błędnie założył, że jestem durny.

      Hmm nie rozumiem tej niechęci do tego przełomowego wynalazku! Jest to drobiazg niesamowicie ułatwiający życie w ruchu! W 9 na 10 sytuacjach drogowych wystarczy wykonać 1 ruch zamiast 2. Chcecie bawić się we włączanie by po 3 sekundach coś wyłączać to proszę bardzo:-) Nie wyobrażam sobie auta bez tego...
      • tomek854 Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 02.06.10, 06:36
        Ja mam taką dźwigienke że mogę przytrzymać lekko paluzkiem i mi mryga. Mogę
        sobie przytrzymać przez jedno mrugnięcie, mogę przez dwa, mogę przez 5 a mogę
        przez 874.

        Natomiast mryganie po trzy razy oznacza, że nie da się np. podziękować
        lewo-prawo-lewo. Bo mruga trzy razy za ostatnim razem i ktoś może pomyśleć, że
        skręcasz...

        Czasami też przy szybkiej zmianie pasa wystarczy jedno mrygnięcie. Mrygnięcie
        trzy razy może oznaczać, że chcę np. zmienić dwa pasy albo więcej...
        • kaqkaba Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 02.06.10, 07:37
          > Czasami też przy szybkiej zmianie pasa wystarczy jedno mrygnięcie. Mrygnięcie
          > trzy razy może oznaczać, że chcę np. zmienić dwa pasy albo więcej...

          Pirat. Kierunek służy do sygnalizacji zamiaru. Jeżeli na jednym mrugnięciu
          zmieniasz pas a przy trzech dwa albo więcej to ty pirat drogowy jesteś i nie
          szanujesz przepisów. :)

        • franek-b korba vs rozrusznik 02.06.10, 11:10

          > Ja mam taką dźwigienke że mogę przytrzymać lekko paluzkiem i mi mryga. Mogę
          > sobie przytrzymać przez jedno mrugnięcie, mogę przez dwa, mogę przez 5 a mogę
          > przez 874.

          No to widzę, że nie do końca wiesz jak to działa. Są 2 tryby pracy, przy lekkim ruszeniu dzwigni mruga 3 razy, przy mocniejszym włącza się na tyle razy ile chcesz. Więc jak masz ochotę bawić się w włączanie i wyłaczanie to proszę bardzo.

          > Natomiast mryganie po trzy razy oznacza, że nie da się np. podziękować
          > lewo-prawo-lewo. Bo mruga trzy razy za ostatnim razem i ktoś może pomyśleć, że
          > skręcasz...

          Da się jak wyżej wyjaśniłem. Poza tym jest to sytuacja 1 na 1000 użyć i do tego niekodeksowa... Wolisz się 'męczyć' przez większość czasu by mieć korzyść w hipotetycznej sytuacji, która może nie wystąpić:-) Ja wybieram korzyść na codzień.

          > Czasami też przy szybkiej zmianie pasa wystarczy jedno mrygnięcie. Mrygnięcie
          > trzy razy może oznaczać, że chcę np. zmienić dwa pasy albo więcej...

          Już wcześniej zostało to Tobie wyjaśnione... Kierunkowskaz służy do sygnalizowania zmiany pasa (a nie wykonywania tej czynności pro forma w postaci pojedyńczego mignięcia) a nie do zabawy w mryganie po razie raz z jednej strony a raz z drugiej (co na upartego można także zrobić).

          Podsumowując argumenty są naciągane jak guma w majtach. Pewnie podobną dyskusję prowadzono jak wprowadzono rozrusznik elektryczny do aut. Przecież korba jest bardziej niezawodna, nie potrzeba baterii by odpalić i do tego przy okazji taką korbą można komuś przypierdzielić w razie potrzeby:-) na co komu rozrusznik elektryczny???
          • tomek854 Re: korba vs rozrusznik 02.06.10, 20:13
            > No to widzę, że nie do końca wiesz jak to działa. Są 2 tryby pracy, przy lekkim
            > ruszeniu dzwigni mruga 3 razy, przy mocniejszym włącza się na tyle razy ile ch
            > cesz. Więc jak masz ochotę bawić się w włączanie i wyłaczanie to proszę bardzo.

            Och, dziękuję, że mi powiedziałeś, bo nie wiedziałem :P

            A tak poważnie: tak, wiem że to tak działa. U mnie działa nawet lepiej: przy
            dalszym położeniu dźwigni działa dopóki nie zdecyduję że już nie chcę żeby
            działało i nie wyłaczę. PRzy bliższym położeniu dźwigni działa dopóki nie zechę
            zeby nie działało i nie przestanę pchać. Jak będę sobie chciał włączyć na trzy,
            to albo sobie włącze dalej, poczekam trzy i wyłącze, albo sobie potrzymam przez
            trzy mrygnięcia.

            Ale chce też mieć możliwość potrzymania sobie przez jedno mrugnięcie :-)

            > Da się jak wyżej wyjaśniłem. Poza tym jest to sytuacja 1 na 1000 użyć i do tego
            > niekodeksowa... Wolisz się 'męczyć' przez większość czasu by mieć korzyść w hi
            > potetycznej sytuacji, która może nie wystąpić:-) Ja wybieram korzyść na codzień

            A przepraszam co jest takiego męczącego w używaniu kierunkowskazu, że potrzebny
            do tego automat który mi policzy do trzech?

            Przecież manewr trwa róznie - raz potrzeba jest jednego mrugnięcia, innym razem
            7. A ty masz albo do wyboru przejść dalej i włączyć na żądaną ilość mrygnięć a
            potem wyłączyć, albo trzymać na "płytszym" położeniu, dokładnie tak jak ja. No
            chyba, że chcesz użyć kierunkowskazu trzy razy i wtedy wystarczy że dotkniesz
            tylko raz, no ale nie wiem, gdzie tu jest uproszczenie sprawy.

            > Już wcześniej zostało to Tobie wyjaśnione... Kierunkowskaz służy do sygnalizowa
            > nia zmiany pasa (a nie wykonywania tej czynności pro forma w postaci pojedyńcze
            > go mignięcia)

            Sygnalizuję w zależności od potrzeb. Czasami wystarczy tylko pro forma, jeżeli
            na przykład wracam na lewy pas po wyprzedzeniu a wyprzedzany kierowca "wmrugnął"
            mnie przed siebie (zgodnie z zaleceniem kodeksu drogowego!).

            Czasami znowu włączam kierunkowskaz (sygnalizując zamiar!) i patrzę w lusterko
            czy mnie puszczają, jeżeli widzę, że nie bardzo mnie chcą puścić, to momentalnie
            odłączam kierunkowskaz dając im do zrozumienia że mogą wyprzedzać (sygnalizuję
            brak zamiaru :D), a ja sobie wjadę za nich.

            Jest jeszcze dużo innych praktycznych zastosowań jednego mrugnięcia. Np: przy
            manewrach na placu budowy aby dać innym do zrozumienia o swoich zamiarach, albo
            jeśli jadę sobie pojedynczą drogą z mijankami i musze szybko ustalić z jadącym z
            przeciwka kto komu ustępuje.

            Miałem taką sytuację nie raz - każdy z nas jest akurat przy mijance, ja mu
            mrugam kierunkowskazem że zjadę, ale on też mruga kierunkowskazem, że zjedzie,
            więc ja decyduję się jechać, a za chwilę się okazuje, że on też się zdecydował
            jechać, tylko że akurat jemu jeszcze dwa razy mrugało (przez co ja cały czas
            myślałem, że on się ładuje do zatoczki na mijance i przez ten czas zdążyłem
            ujechać z 10 metrów). I potem trzeba cofać.

            Kolejny przykład:
            tinyurl.com/2ubq7yb
            Ktoś wyjeżdża z Port Dundas (wlot po lewej (od góry autostrady, pamiętaj, że to
            lewostronny ruch) i chce jechać do Springburn, czyli opuścić autostradę
            następnym zjazdem po lewej. Zwykle mruga tylko raz.

            Z kolei ktoś inny wyjeżdża z Port Dundas i chce jechać w stronę katedry (zjazd
            po prawej ale ten z pasa wewnętrznego autostrady). Taki ktoś jak najszybciej
            musi się przebić przez trzy pasy, wszyscy wiedzą, że tam tak ludzie jeżdżą więc
            starają się ich puszczać.

            I teraz ja tam najczęsciej jestem na środkowym pasie. Ktoś mi wyjeżdża z Port
            Dundas i mruga trzy razy, ja bym go chciał puścić, ale on tylko jedzie na lewy
            pas, więc nie muszę. Fajnie by było wiedzieć, że te dwa dodatkowe mrugnięcia nie
            są po prostu zbędnymi mrugnięciami, mozna by odróżnić tego co chce się włączyć
            do ruchu tylko od tego, co chce szybko (tyle to zajmuje co trzy mrugnięcia)
            przeciąć trzy pasy...

            a nie do zabawy w mryganie po razie raz z jednej strony a raz z d
            > rugiej (co na upartego można także zrobić).

            Można zrobić, ale ostatnie mryugnięcie będzie powtórzone trzykrotnie.

            > Podsumowując argumenty są naciągane jak guma w majtach.

            Chyba Twoje...

            Zastanawia mnie jedno: dlaczego w żadnej ciężarówce (gdzie przecież z założenia
            jeżdzą ludzie spędzający za kółkiem pół życia, to w pierwszej kolejności im się
            ułatwia życie wszystkimi tempomatami i innymi cudami), nawet w mercedesie który
            ma jeszcze inne kretyńskie wynalazki jak np. włączenie jednokrotne wycieraczek
            przy ich wyłączeniu (czyli jadę sobie, mam wycieraczki ustawione na co dziesięc
            sekund, ale już nie pada, więc zdecydowuję się je wyłączyć żeby nie hasały sobie
            na sucho i one wtedy jeszcze raz właśnie na sucho sobie przelecą, nawet, jeśli
            dopiero co skończyły - jaki to ma sens?) ułatwienia kierunkowskazowe nie
            występują? A przecież to właśnie kierowcy tirów najczęsciej używają migaczy przy
            zmianie pasów na autostradzie, tak by im sprytnie mrugało 3 razy (albo nawet 4,
            a co!) a tu jakoś nikt nie montuje...

            Pewnie podobną dyskusję
            > prowadzono jak wprowadzono rozrusznik elektryczny do aut. Przecież korba jest
            > bardziej niezawodna, nie potrzeba baterii by odpalić i do tego przy okazji taką
            > korbą można komuś przypierdzielić w razie potrzeby:-) na co komu rozrusznik el
            > ektryczny???
            >

            Korba ma wiele wad, od tego, że zwana także wyrwijłapką była począwszy. Zalety
            rozrusznika elektrycznego są niepodważalne (poza faktem, że faktycznie może się
            czasem popsuć i jak się będzie nim chciało komuś przypierdolić to zanim się to
            wymontuje to ten ktoś już dawno ucieknie). A jakie niepodważalne zalety niesie
            ze sobą pozbawienie kierowcy możliwości decyzji o tym ile razy chce mrugnąć
            (przy jednoczesnym fakcie, że mrugnięcie trzy razy w samochodzie, który nie ma
            tego zainstalowanego w sposób automagiczny nie jest żadnym problemem i każdy z
            nas robił to miliony razy?)
            • rapid130 Re: korba vs rozrusznik 02.06.10, 23:51
              Oryś, mnie o durnowatości kierunkowskazu 3-MIG przekonała w 100 %
              tylko JEDNA klasyczna sytuacja.

              Kończę omijać zaparkowane samochody. Zamierzam wrócić na swój pas,
              więc trącam tę dźwignię przemądrego systemu, żeby zamigał prawym
              kierunkowskazem.
              Pechowo trącam akurat w tym samym momencie, gdy z parkingu po
              prawej, naście metrów przede mną, wyłonił się dziób samochodu
              chcącego włączyć się do ruchu.

              Widzę gościa patrzącego w moja stronę, już przesuwam stopę nad
              hamulec i rzucam "kobietami lekkich obyczajów" na tę mądrzejszą ode
              mnie technikę, która radośnie mruga trzy razy za mnie:
              - K****, przestań mrugać...
                • franek-b Re: korba vs rozrusznik 04.06.10, 22:58
                  > No i to by mogło robić za "szach mat".

                  Mogłoby gdyby robiło. Sorry ale dla mnie to problemy mega wydumane(jest takie określenie news z dupy, przez analogię dla mnie jest to problem z dupy...). Już widzę jak w ww. opisanej sytuacji tj. hamowania awaryjnego najbardziej problematyczną sprawą jest migający (i mający przestać 'za chwilę') sygnalizator! Te 3 mignięcia trwają 3 do 4 sekund - jakiż to problem i dla kogo, że ten kierunkowskaz będzie migał? Naprawdę wierzycie, że jesteście tak szybcy, że podczas hamowania awaryjnego będziecie zajmować się włączonym kierunkowskazem? Naprawdę w życiu są większe problemy, zwłaszcza, gdy urządzenie pomaga w 99,99% przypadków.
                  Dla każdego urządzenia w samochodzie można znaleść przypadek, gdy zamiast pomagać przeszkadza.
                  • tomek854 Re: korba vs rozrusznik 05.06.10, 08:37
                    Może dla Ciebie problem jest megawydumany, ale to po prostu znaczy, że się nie
                    spotkałeś z żadnym z przypadków o których z rapidem mówimy. Ja się ponownie
                    spotkałem wczoraj. Gdybym facet przede mną był trochę szybszy, to miałby teraz
                    Daihatsu Teriosa do klepania.

                    Wyjeżdżałem za nim z uliczki która wpadała na drogę zaraz za minirondem.

                    Wszyscy zjeżdżając z minironda mrugają RAZ, chyba, że skręcają w tą uliczkę z
                    której ja wyjeżdżałem, wtedy mrugają kilka razy. No a Ci wyjeżdżający z uliczki
                    stoją tam i patrzą, jak ktoś sygnalizuje wjazd w nią to oni w długą i włączają
                    się do ruchu.

                    No i jechał sobie sprinter i mrugał trzy razy, ale facet przede mną się zagapił
                    i nie wrzucił biegu. I bardzo dobrze, bo też sprinter wcale nie skręcał. To było
                    automagiczne mruganie. W rezultacie facet drgnął i momentalnie musiał zahamować.

                    Więc dla kogo jest to problem? Ano dla kogoś, kto by wyjechał z tej uliczki i
                    zderzył się ze sprinterem sygnalizującym skręt. Zresztą to byłby problem i dla
                    kierowcy sprintera i dla kierowcy wyjeżdżającego.

                    Moim zdaniem trudno jest znaleźć inne urządzenie które przeszkadza - bo i trudno
                    znaleźć inne urządzenie które np. coś sygnalizuje pomimo że twoje zamiary są
                    inne...
                    • franek-b Re: korba vs rozrusznik 06.06.10, 22:24

                      > Wszyscy zjeżdżając z minironda mrugają RAZ, chyba, że skręcają w tą uliczkę z
                      > której ja wyjeżdżałem, wtedy mrugają kilka razy.

                      Słowa 'wszyscy', 'zawsze', 'nigdy', 'wiecznie' itd. na pewno nie oddają rzeczywistości. Znając sytuację na drodze i róźnorodność stosowania kierunkowskazów, nie wierzę, że WSZYSCY sygnalizują to jednym kliknięciem. Wczoraj się nie urodziłem.


                      > No i jechał sobie sprinter i mrugał trzy razy, ale facet przede mną się zagapił
                      > i nie wrzucił biegu. I bardzo dobrze, bo też sprinter wcale nie skręcał. To był
                      > o
                      > automagiczne mruganie. W rezultacie facet drgnął i momentalnie musiał zahamować
                      > .

                      Kurczę, skąd wiesz, że automatyczne? Czy mam rozumieć, że człowiek jako istota absolutnie doskonała, nie jest w stanie wyłączyć kierunkowskazu po 3 mignięciach???

                      Tylko dlaczego nie podasz wszystkich możliwych scenariuszy, gdzy np. bez tego mechanizmu 3 mrugnięć, pacjent jedzie z mrugającym świtłem bo zapomniał? albo mrugnął raz i ten co powinien tego nie zauważył? itd itd... Przeciwstawiania wyjątkowych sytucaji, które mają zdyskredytować to rozwiązanie, zostawiając w domyśle, że stare jest lepsze jest nieadekwatne. Bo można wymyślać setki sytucaji gdy migacz z jednym impulsem powoduje więcej komplikacji.

                      A dla informacji ABS w kopnym śniegu powoduje, że auto staje dalej niż bez ABSu. W przypadku pożaru auta, pasy utrudniają wydostanie się z auta (śmiertelne przypadki z tego powodu). Urządznia, bez których nikt sobie nie wyobraża współczesnego auta. Urządzenia, które potrafią działać wbrew intencji kierowcy czy pasażera.
                      • tomek854 Re: korba vs rozrusznik 07.06.10, 14:15
                        > Słowa 'wszyscy', 'zawsze', 'nigdy', 'wiecznie' itd. na pewno nie oddają rzeczyw
                        > istości. Znając sytuację na drodze i róźnorodność stosowania kierunkowskazów, n
                        > ie wierzę, że WSZYSCY sygnalizują to jednym kliknięciem. Wczoraj się nie urodzi
                        > łem.
                        >

                        A zatem "jest ogólnie przyjęte aby sygnalizować bardzo nieznacznie kiedy się
                        jedynie zjeżdża z ronda a nie chce się zaraz za nim skręcić w lewo. Oczywiście
                        nie wszyscy robią tak, bo części się kliknie ze dwa razy niechcąco, część
                        zwyczajnei zapomni o migaczu, a część będzie klikać trzy razy, bo się nie da
                        inaczej w ich samochodach". Teraz lepiej?

                        > Kurczę, skąd wiesz, że automatyczne? Czy mam rozumieć, że człowiek jako istota
                        > absolutnie doskonała, nie jest w stanie wyłączyć kierunkowskazu po 3 mignięciac
                        > h???

                        Wiem, bo sam jeżdżę sprinterami i one mają trzymigacznego ułatwiacza. I
                        twierdzę, że człowiek nie jest w stanie wyłączyć kierunkowskazu PRZED trzema
                        mignięciami (chyba, że włączy przeciwny).

                        > Tylko dlaczego nie podasz wszystkich możliwych scenariuszy, gdzy np. bez tego m
                        > echanizmu 3 mrugnięć, pacjent jedzie z mrugającym świtłem bo zapomniał? albo mr
                        > ugnął raz i ten co powinien tego nie zauważył? itd itd... Przeciwstawiania wyją
                        > tkowych sytucaji, które mają zdyskredytować to rozwiązanie, zostawiając w domyś
                        > le, że stare jest lepsze jest nieadekwatne. Bo można wymyślać setki sytucaji gd
                        > y migacz z jednym impulsem powoduje więcej komplikacji.

                        Bo te inne przykłady to są przykłady błędów ludzkich. Natomiast ten przykład o
                        którym mówimy jest przykładem "ułatwienia" które w rezultacie przeszkadza.
                        Proszę, podaj te przykłady gdzie migacz z jednym impulsem powoduje więcej
                        komplikacji. Nie muszą być setki - wystarczą trzy. Ale przykłady w których ktoś
                        nie włączył bo mu się nie chciało się nie liczą - muszą być takie, gdzie
                        techniczne rozwiązanie jednego mrugnięcia uniemożliło mrugnięcie trzy razy. No
                        śmiało:

                        > A dla informacji ABS w kopnym śniegu powoduje, że auto staje dalej niż bez ABSu

                        Ale za to można skręcać w trakcie hamowania.

                        > . W przypadku pożaru auta, pasy utrudniają wydostanie się z auta (śmiertelne pr
                        > zypadki z tego powodu).

                        Przypadków w których pasy uratowały życie są setki.

                        Jakie pozytywy niesie ze sobą trzykrotny mrug poza takimi, że jak jesteś za
                        leniwy, żeby samemu mrugnąć trzykrotnie to on zrobi to za Ciebie?
                        • kaqkaba Re: korba vs rozrusznik 07.06.10, 14:42
                          > Jakie pozytywy niesie ze sobą trzykrotny mrug poza takimi, że jak
                          jesteś za
                          > leniwy, żeby samemu mrugnąć trzykrotnie to on zrobi to za Ciebie?


                          Porządny uchwyt kierownicy.
                          Podobnie można kwestionowac sens wprowadzania biegu przerywanego
                          wycieraczek, bo można machnąć palcem.

                          Ludzka percepcja i podzielność uwagi jest ograniczona. I wolę aby
                          kierowcy mogli myśleć o drodze niż o konieczności trzymanie i
                          puszczenia wajchy od kierunku.

                          • tomek854 Re: korba vs rozrusznik 07.06.10, 19:22
                            > Porządny uchwyt kierownicy.

                            A jak sobie włączysz to też możesz kierownicę trzymać porządnie. Tylko potem
                            sobie wyłączyć musisz o ile nie skręcałeś wystarczająco ostro, żeby kierownica
                            sama wyłapała...

                            > Podobnie można kwestionowac sens wprowadzania biegu przerywanego
                            > wycieraczek, bo można machnąć palcem.

                            Wycieraczki nie sygnalizują niczego dla innych, w przeciwieństwie do
                            kierunkowskazu. wycieraczki jak dla mnie mogą wygrywać solówki z manowara.

                            > Ludzka percepcja i podzielność uwagi jest ograniczona. I wolę aby
                            > kierowcy mogli myśleć o drodze niż o konieczności trzymanie i
                            > puszczenia wajchy od kierunku.

                            A ja na przykład wolę, żeby kierowcy nie wysyłali niepotrzebnych sygnałów które
                            mogą wprowadzić w bład...
                        • starypryka Re: korba vs rozrusznik 07.06.10, 22:32
                          tomek854 napisał:

                          > Wiem, bo sam jeżdżę sprinterami i one mają trzymigacznego ułatwiacza. I
                          > twierdzę, że człowiek nie jest w stanie wyłączyć kierunkowskazu PRZED trzema
                          > mignięciami (chyba, że włączy przeciwny).

                          Dokładnie, trącenie wajchy w stronę przeciwną wyłącza "trójmryg" migacza ale nie
                          włącza przeciwnego. W każdej chwili można wyłączyć trójmryg. Jeżdżę na co dzień
                          dwoma samochodami jeden ma trójmryg a drugi ulubiony przez Ciebie mryg trzymany.
                          Dostaje szewskiej pasji w tym drugim z powodu braku trójmrygu i... braku
                          sterowania radia z kierownicy ;)
        • wo_bi Haaa, to u mnie jeszcze lepiej działa. ;) 07.06.10, 15:38
          tomek854 napisał:

          > Ja mam taką dźwigienke że mogę przytrzymać lekko paluzkiem i mi mryga. Mogę
          > sobie przytrzymać przez jedno mrugnięcie, mogę przez dwa, mogę przez 5 a mogę
          > przez 874.

          Zacznę od tego, że mogę sobie ustawić czy chce pojedyncze mruganie czy potrójne.

          Mam ustawione potrójne, i działa tak:
          Lekko ruszę dźwignie, mruga trzy razy. (Ale jeżeli włączę potrójne, i w tym
          czasie skręcam i szybciej wyprostuje koła, to nie zamruga trzy razy, wyłączy się
          przy zakończeniu manewru).
          Lekko ruszę i przytrzymam, będzie mrugać ilość razy odpowiadającą czasowi
          trzymania przeze mnie dźwigni. (1 - 974 razy)
          Włączę mocniej, wyłącza się po wyprostowaniu kół po skręcie, lub po wyłączeniu
          przeze mnie. :)
    • franek-b Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 02.06.10, 11:26

      > Olewam samochody z bezpośrednim wtryskiem paliwa lub innymi cud-miód
      > wodotryskami, jeżeli na pierwszych 10 kilometrach spalanie sięga w nich
      > np. 16 l/100 km, w płynnie przemieszczającym się ruchu miejskim.
      > Pomimo, że to tylko 4 cylindry i 2 litry.
      > Pomimo, że nie jest to SUV z zapiętym napędem 4 x 4.
      > Pomimo, że jadę jak z pękniętą porcelaną, bo silnik się rozgrzewa.

      Fiat 125p miał 1,5l pojemności i 75KM, poalił od 10l/100 w górę. Z mojego doświadczenia nowoczesny silnik benzynowy rozgrzewa się na odcinku 2-3 km i jak każda maszyna cieplna potrzebuje więcej, i nie spodziewam się, że auto 20 czy 30 letnie na ssaniu pali mniej - wręcz przeciwnie, tylko o tym nie wiesz, bo nie ma wskazania komputerea pokładowego, który by pokazał chwilowe wskazanie.
          • crannmer Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 02.06.10, 12:12
            franek-b napisał:
            > Może i schodził do 8 (jak dobrze był wyregulowany gaźnik),

            Simr gra tu cokolwiek nieczysto, bo porownywanie jazdy na trasie 125p w latach
            siedemdziesiatych czy osiemdziesiatych nie ma nic wspolnego z aktualna jazda na
            trasie autem klasy sredniej.

            Wtedy to bylo spokojne turlanie sie z predkosciami rzedu 80..90 po wzglednie
            pustych duktach. A przy takiej jezdzie Avensisem kombi 1,8 (129 KM, pojemnosc
            pojazdu i sama jazda z duzym Fiatem nieporownywalna) wychodzilo mi zuzycie rzedu
            5,5..6,0.

            A 7,5 to mialem, jak na autostradzie robilem srednia (!) 120 km/h. Zeby wypasc
            powyzej 8, trzeba bylo przy tej predkosci miec klime i przeciwny wiatr. Albo
            zimowe opony.
          • simr1979 Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 02.06.10, 12:14
            franek-b napisał:

            > Może i schodził do 8 (jak dobrze był wyregulowany gaźnik), ale
            generalnie potwi
            > erdzasz moją tezę. 1.8T ma 150KM vs. 75KM.
            >

            Tylko że porównujemy warunki, w których oba autka korzystają z
            podobnej mocy, rzędu - powiedzmy - 40 do 50 KM, i okazuje się, że
            robią to przy tym samym z grubsza zużyciu paliwa.
            Nie twierdzę, że nie ma postępu - akurat w silnikach na pewno jest -
            ale znacznie mniejszy niż sądzi publiczność, w dodatku jego para w
            3/4 skierowana jest w gwizdek mody i marketingu.
            Tak zrozumiałem tezę rapida i w tym sensie się z nim zgadzam.
            • crannmer Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 02.06.10, 12:27
              simr1979 napisał:
              > Tylko że porównujemy warunki, w których oba autka korzystają z
              > podobnej mocy, rzędu - powiedzmy - 40 do 50 KM, i okazuje się, że
              > robią to przy tym samym z grubsza zużyciu paliwa.

              "z grubsza" - czytaj: w granicach jednej potegi dziesietnej

              > Nie twierdzę, że nie ma postępu - akurat w silnikach na pewno jest -
              > ale znacznie mniejszy niż sądzi publiczność, w dodatku jego para w
              > 3/4 skierowana jest w gwizdek mody i marketingu.

              Raczej w gwizdek wzrostu masy i powierzchni czolowej.
            • franek-b Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 02.06.10, 23:00

              > Tylko że porównujemy warunki, w których oba autka korzystają z
              > podobnej mocy, rzędu - powiedzmy - 40 do 50 KM, i okazuje się, że
              > robią to przy tym samym z grubsza zużyciu paliwa.

              Przy prędkościach podróżnych F125 (80-90km/h) obecne auta o mocach 100KM palą ok. 5l.

              > Nie twierdzę, że nie ma postępu - akurat w silnikach na pewno jest -
              > ale znacznie mniejszy niż sądzi publiczność, w dodatku jego para w
              > 3/4 skierowana jest w gwizdek mody i marketingu.

              Nie zgadzam się zupełnie. A takie parametry jak trwałość i niezawodność? Kto teraz wymienia panewki w silniku albo robi szlif wału??? A to była codzienność dla posiadacza poloneza z przebiegiem ok. 100kkm. Dzisiaj przeglądy olejowe niektórzy producenci robią co 30k i więcej km. Inny wymiar to bezawaryjność, która jest nieporównywalnie wyższa w obecnych autach, kiedyś na porządku dziennym była regulacja zapłonu, gaźnika itp. dzisiaj nikt już nie pamięta o takch rzeczach.

              > Tak zrozumiałem tezę rapida i w tym sensie się z nim zgadzam.

              Ja się nie zgadzam z tym co pisze rapid. Oczywiście są bzdurne rozwiązania czasem, ale generalnie nie chciałbym na codzień jeździć autem sprzed 20 lat i jestem pewien, że Ty również nie.
              • simr1979 Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 02.06.10, 23:51
                franek-b napisał:

                > Przy prędkościach podróżnych F125 (80-90km/h)

                Cooooo ???????????? :)))
                A ktoż ci takich bzdur naopowiadał ? Nawet prędkość podróżna
                KASZLAKA była o dobre 10 km/h wyższa. :)

                > obecne auta o mocach 100KM palą o
                > k. 5l.

                Tyle to one palą wieczorkiem przy piwku.



                > A takie parametry jak trwałość i niezawodność? Kto te
                > raz wymienia panewki w silniku albo robi szlif wału??? A to była
                codzienność dl
                > a posiadacza poloneza z przebiegiem ok. 100kkm.

                To prawda, jednak była to naprawa tania, szybka i bezproblemowa
                (jeśli pominąć kłopoty zaopatrzeniowe typowe dla PRL-u).

                > Inny wymiar to bezawaryjność, która jest nieporównywalnie wyższa w
                > obecnych autach,
                Moje doświadczenie mówi mi co innego.

                >kiedyś na porządku dziennym była regulacja zapłonu, gaźnika itp.
                Proste do wykonania nawet na podwórku, w przeciwieństwie do
                kompleksowej diagnostyki układów sterowania współczesnymi silnikami.

                > Ja się nie zgadzam z tym co pisze rapid.
                Oczywiście masz do tego pełne prawo :)

                >nie chciałbym na codzień jeździć autem sprzed 20 lat i jeste
                > m pewien, że Ty również nie.

                Ależ chciałbym jak najbardziej, tyle że nie sprzed 20, a sprzed
                ponad 40 - ostatnio właśnie chodzi za mną coś z lat 60-ych... :)
                ...ale czywiście nikogo do niczego nie namawiam ani nawet do niczego
                nie przekonuję - zdaję sobie sprawę, że dla mało kogo prowadzenie
                samochodu jest przyjemnością samą w sobie.
                • franek-b Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 04.06.10, 15:34

                  > Cooooo ???????????? :)))
                  > A ktoż ci takich bzdur naopowiadał ? Nawet prędkość podróżna
                  > KASZLAKA była o dobre 10 km/h wyższa. :)

                  Bzdur? Prędkość podróżna to nie to samo co maksymalna. V max dla kaszlaka to 103 km/h ale gwarantuję, że dłuższa jazda z taką prędkością grozi wieloma chorobami ;-) Kaszlakiem dobrze się jeździ w przedziale 70-80km/h, przy wyższych prędkościach zaczyna się niczym nie tłumiony hałas.
                  btw określenie prędkość podróżna podaje się wciąż np. dla samolotów


                  > Tyle to one palą wieczorkiem przy piwku.

                  Palą palą... nie twierdzę, że w każdych warunkach, ale równa jazda, bez szaleństw z gazem i będzie taki wynik (przetestowane civic 1.6 110KM)


                  > To prawda, jednak była to naprawa tania, szybka i bezproblemowa
                  > (jeśli pominąć kłopoty zaopatrzeniowe typowe dla PRL-u).

                  Nie przesadzałbym... Szlifowanie wału nie jest ani szybkie ani bezproblemowe. Standardowy problem z uszczelnieniem miski, pokrywy zaworów itd.

                  > Moje doświadczenie mówi mi co innego.

                  A bierzesz pod uwagę, że kiedyś przebiegi były ułamkiem tego co dziś?

                  > Proste do wykonania nawet na podwórku, w przeciwieństwie do
                  > kompleksowej diagnostyki układów sterowania współczesnymi silnikami.

                  Wg mnie jest prosciej. Podłącza się kompa i ładnie wychodzi co uszkodzone (w 98% przypadków).

                  > Ależ chciałbym jak najbardziej, tyle że nie sprzed 20, a sprzed
                  > ponad 40 - ostatnio właśnie chodzi za mną coś z lat 60-ych... :)

                  Wiesz na weekendowe wypady jak najbardziej. Ale do jazdy na codzień (ok 100km dziennie), to zdecydowanie wybieram auto produkowane obecnie.

                  > ...ale czywiście nikogo do niczego nie namawiam ani nawet do niczego
                  > nie przekonuję - zdaję sobie sprawę, że dla mało kogo prowadzenie
                  > samochodu jest przyjemnością samą w sobie.

                  Oczywiście, że jest dla mnie. Lecz klasyka dawkowana od święta nie zmieni codziennej jazdy w mordęgę.
                  • simr1979 Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 06.06.10, 16:18
                    franek-b napisał:

                    >(...) Kaszlakiem dobrze się jeździ w przedziale 70-80km/h,

                    PF 126P dobrze się nie jeździ(ło) w ZADNYM przedziale prędkości -
                    wiem cos o tym, bo był to moj pierwszy wlasny samochod,
                    eksploaotawany przez 4 lata.
                    Ale nie tym rzecz - widzę, że masz fałszywy obraz tego, jak się
                    kiedyś jezdziło, więc chciałbym sprostować:
                    W dawnych czasach, kiedy samochód dopiero zaczynał być dobrem
                    powszechnego użytku, produkowano autka b. skromne i tanie, z małymi
                    silniczkami. Myk polegał na tym, że musiały one jednak mieć co
                    najmniej takie osiągi, aby były zdolne utrzymać się w strumieniu
                    ruchu o prędkości w granicach 100 km/godz (tak jakoś się wszyscy
                    zgodzili, że to ma być te 100, może dlatego, że to okrągła, dość
                    charakterystyczna liczba). Mój papa woził mnie syrenką 101 z
                    prędkością PODRÓŻNĄ 90-100 km/h, wujcio trabantem 600 kombi (potem
                    601)z dokładnie taką samą. 20 lat póżniej niewiele się zmieniło
                    (wiadomo - peerel) i ja sam też pomykałem PF 126P 600 ccm z tą samą
                    prędkością. Wszystkie wymienione pojazdy charakteryzowały się
                    prędkością MAKSYMALNĄ rzędu 100-105 km/h, a więc - jak widać -
                    prędkość podróżna praktycznie była niemal równa maksymalnej. ( W
                    istocie było odwrotnie - punktem wyjścia była ogólnie przyjęta
                    V podróżna, a konstruktorzy tak ustawiali Vmax, aby leżała choć
                    ździebko wyżej). W ten sam sposób kształtowała się sytuacja w
                    Europie Zachodniej - tyle że 10-20 lat wczesniej: 2CV jezdziło sie z
                    pedałem w podłodze (Vmax ówczesnej wersji 18-konnej to 95 kph),
                    podobnie Fiatem 500 ; garbusy z lat 50-ych (25 i 30 KM) nie osiągały
                    więcej niż maksymalnie 100-110 km/h, ale VW podkreślał, że prędkość
                    maksymalna ich auta równa się prędkośći stałej (a więc podróżnej,
                    czy marszowej).
                    Jeżdżąć zatem wedle wyżej opisanych, obowiązujących wówczas zasad,
                    spalałem kaszlakiem na trasie 5,8-6,0 l/100 km, a jeśli wbiłem pedał
                    całkiem w podłogę (podrózna wg licznika wzrastała wówczas do 100-110
                    kph), to o 0,5 l więcej.
                    Po przesiadce do FSO 1500 podrózna wzrosła do 110-120 km/h, a
                    spalanie do ok 8,5 l/100 km. Przy ograniczeniu prędkośći do maks.
                    100 km/h (trudne, ze względu na ogólne odczucie wleczenia się) dało
                    się zejść do 7,8 l/100 km (wersja 5-biegowa). Ostatnio zrobiłem
                    eksperyment na wspólczesnym samochodzie klasy sredniej- jak
                    wspomniałem poprzednio, passat 1.8T - przy ograniczeniu marszowej do
                    120 km/godz i w dobrych warunkach drogowych, podobnych do tych
                    sprzed lat ok. 20-tu (jazda w sobotę wielkanocną, nieduży ruch)
                    spaliłem 8 l/100km. Róznica w zużyciu paliwa zatem niewielka, jak na
                    prawie 50 lat postępu technicznego ( PF 125P to konstrukcja z
                    początku lat 60-ych, dodano tylko 5-ty bieg).
                    C.B.D.O.

                    Zdrówko piję czerwonym i dobrym (bo tanim) francuskim winkiem :))


                    P.S. A co do komfortu, to też przejezdżam codziennie 80-100 km, a
                    przez parę lat robiłem to w terenówce na dwóch sztywnych mostach
                    obutej w opony AT. I było fajniej niż w passacie. Ale ja z pewnością
                    jestem pod tym względem daleki od normalności, więc nikogo nie
                    namawiam ;)
                    • franek-b Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 06.06.10, 22:04

                      > Mój papa woził mnie syrenką 101 z
                      > prędkością PODRÓŻNĄ 90-100 km/h, wujcio trabantem 600 kombi (potem
                      > 601)z dokładnie taką samą. 20 lat póżniej niewiele się zmieniło
                      > (wiadomo - peerel) i ja sam też pomykałem PF 126P 600 ccm z tą samą
                      > prędkością.

                      No to mamy inne doświadczenia z lat peerelu:-) Ojciec miał: syrenę 104, potem 105L, warburg, f125p, polonez 1.6 (tzw przejściówka - przód z przystawką). W syrenach jazda 100km/h groziła odspadnięciem wszystkiego po dłuższym odcinku z powodu wibracji, przy 100 km/h nie dało się używać lusterka wstecznego. Warburg był szybszy o ok. 10 km/h, dociągał do 100 bez problemu, a f125p to był luksus przy pozostałych - zrywny, dynamiczny, świetny w prowadzeniu, w porównaniu
                      z polonezem, który był ociężały i trochę bardziej luksusowy (jeśli o czymś takim można mówić). Więcej jak 80 czy nawet 90 w ówczesnych czasach jeździły tylko zachodnie bryki.
                      Moje piersze auto to był 126 bis, czyli chłodzony powietrzem maluch. On był szybszy od 650, cichszy i oszczędniejszy, ale wciąż jazda w trasie to w przedziale 80 od 90, potem już była rzeźnia.
                      • starypryka Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 07.06.10, 08:58
                        Coś kręcisz.
                        Sam posiadałem syrenę 104 (40KM). Według instrukcji prędkość maksymalna 120km/h.
                        Prędkość podróżna w okolicach 100km/h nie była czymś niezwykłym.
                        Następny mój samochód to PF126p (24KM) - prędkość maksymalna 105km/h i prędkość
                        podróżna w okolicy 100km/h była na porządku dziennym. Fakt że najciszej było w
                        przedziale 80-90, ale przy 100 do wytrzymania nawet przy trasach praktycznie
                        południe-północ w Polsce.
                        Kolejne samochody miały 55KM, 90KM. 155KM. Wraz ze wzrostem mocy wcale prędkość
                        podróżna się nie zwiększała. Oscyluje do dziś w granicy 100-110km/h i to jak
                        jest w miarę pusto na drogach.
                        Cały czas piszemy o drogach jednojezdniowych, dwupasmowych
                          • starypryka Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 07.06.10, 22:34
                            bassooner napisał:

                            > sprawa jest prosta jak przysłowiowe "jebanie"... czyli, słowem: kiedyś był
                            > mniejszy ruch na drogach i jeździło się płynniej, nawet maluchem czy trabim, a
                            > teraz co ci po 155 KM jak i tak uzyskasz średnią przejazdową taką jak wówczas.
                            > nawet jadąc miejscami 150 km|h?

                            Święte słowa. Ale co mi daje 155KM? To że mimo większego ruchu jestem w stanie
                            utrzymać prędkość przelotową ~100km/h (nie średnią) bo mogę myknąć zawalidrogi.
                        • franek-b Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 07.06.10, 17:19

                          > Coś kręcisz.

                          Kręcę bo? Bo mam inne zdanie niż Ty?

                          > Sam posiadałem syrenę 104 (40KM). Według instrukcji prędkość maksymalna 120km/h
                          > .

                          Syreną jechałe tyle tylko raz. Do dzisiaj to pamietam.

                          > Prędkość podróżna w okolicach 100km/h nie była czymś niezwykłym.

                          W moim doświadczeniu była. Może masz inne.

                          > Następny mój samochód to PF126p (24KM) - prędkość maksymalna 105km/h i prędkość
                          > podróżna w okolicy 100km/h była na porządku dziennym. Fakt że najciszej było w
                          > przedziale 80-90, ale przy 100 do wytrzymania nawet przy trasach praktycznie
                          > południe-północ w Polsce.

                          Jak mawiają ziomale respect! Pomijam kwestię przegrzania silnika, bo to norma przy maksymalnie otwartej przepustnicy w maluchu.

                          > Kolejne samochody miały 55KM, 90KM. 155KM. Wraz ze wzrostem mocy wcale prędkość
                          > podróżna się nie zwiększała. Oscyluje do dziś w granicy 100-110km/h i to jak
                          > jest w miarę pusto na drogach.

                          Prędkość podróżna nie mówi o tym z jaką prędkością się jedzie w ruchu, tylko jak proporcjonalnie do prędkości jest ekonomicznie i 'komfortowo'.

                          > Cały czas piszemy o drogach jednojezdniowych, dwupasmowych

                          Rodzaj jezdni nie ma znaczenia, bo to parametr charakteryzujący auto.
                          • starypryka Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 07.06.10, 22:54
                            franek-b napisał:

                            >
                            > > Coś kręcisz.
                            >
                            > Kręcę bo? Bo mam inne zdanie niż Ty?
                            >
                            > > Sam posiadałem syrenę 104 (40KM). Według instrukcji prędkość maksymalna 1
                            > 20km/h
                            > > .
                            >
                            > Syreną jechałe tyle tylko raz. Do dzisiaj to pamietam.

                            Jako pasażer? Ja jako kierowca mając do porównania tylko wartburga, który był
                            luksusem. Potem maluchy i PF125. Jeżdżąc syrenką mykałem wszystkie maluchy :P

                            > > Prędkość podróżna w okolicach 100km/h nie była czymś niezwykłym.
                            >
                            > W moim doświadczeniu była. Może masz inne.
                            >
                            > > Następny mój samochód to PF126p (24KM) - prędkość maksymalna 105km/h i pr
                            > ędkość
                            > > podróżna w okolicy 100km/h była na porządku dziennym. Fakt że najciszej b
                            > yło w
                            > > przedziale 80-90, ale przy 100 do wytrzymania nawet przy trasach praktycz
                            > nie
                            > > południe-północ w Polsce.
                            >
                            > Jak mawiają ziomale respect! Pomijam kwestię przegrzania silnika, bo to norma p
                            > rzy maksymalnie otwartej przepustnicy w maluchu.

                            Maluch był fajnym samochodem, który faktyczni grzał się bardzo szczególnie jak
                            miał uchylona tylna klapę. Ale miał taką zaletę że chłodził się jeszcze
                            szybciej, wystarczyło że postał na luzie kilkadziesiąt sekund lub jeszcze lepiej
                            zjechał z górki na luzie. Nie zdarzyło mi się go przegrzać, mało tego sprzedałem
                            go z przebiegiem ponad 200 000km. Jedyne poważne inwestycje to była nawa pompa
                            paliwa, założenie nowego gwintu w gnieździe świecy i uszczelka pod głowicą.

                            > > Kolejne samochody miały 55KM, 90KM. 155KM. Wraz ze wzrostem mocy wcale pr
                            > ędkość
                            > > podróżna się nie zwiększała. Oscyluje do dziś w granicy 100-110km/h i to
                            > jak
                            > > jest w miarę pusto na drogach.
                            >
                            > Prędkość podróżna nie mówi o tym z jaką prędkością się jedzie w ruchu, tylko ja
                            > k proporcjonalnie do prędkości jest ekonomicznie i 'komfortowo'.

                            Prędkość podróżna to prędkość z jaką pojazd może poruszać się przez dłuższy
                            okres czasu nie przekraczając krytycznych wartości dla żywotności pojazdu. Coś
                            jak praca ciągła urządzeń elektrycznych :)

                            > > Cały czas piszemy o drogach jednojezdniowych, dwupasmowych
                            >
                            > Rodzaj jezdni nie ma znaczenia, bo to parametr charakteryzujący auto.
                            >

                            Ma znaczenie, bo na drogach prędkość podróżna zbliżona jest do prędkości ze
                            znaku "Ograniczenie prędkości".
      • crannmer Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 02.06.10, 12:19
        > > wodotryskami, jeżeli na pierwszych 10 kilometrach spalanie sięga w nich
        > > np. 16 l/100 km, w płynnie przemieszczającym się ruchu miejskim.
        > > Pomimo, że to tylko 4 cylindry i 2 litry.

        Codziennie jade 12 km do pracy i 12 km z powrotem (z czego 9 km to limitowana
        autostrada, a reszta to korkujace sie miasto). Moje aktualne cztery cylindry i
        dwa litry potrzebuja do tego srednio 9 litrow.

        Ale moje poprzednie cztery cylindry 1,8 spokojnie miescily sie na tej samej
        trasie i przy tych samych warunkach w 7,7 litrach.
      • rapid130 Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 03.06.10, 00:58
        Nie aż tyle.
        Ten konkretny przykład to było VAG 2.0 FSI.
        Pamiętam, że po tych 10 km zadzwoniłem do ASO i zapytałem czy mam
        sprawny samochód:
        - "Wszystko, OK. One tak popalają na starcie".
        Potem się przyzwyczaiłem. Łatwo przyszło, bo karta paliwowa auta
        leżała w schowku. :X

        Dla porównania VAG-owskie, 193-konne V6 2.8 litra, z klasycznym
        wtryskiem wielopunktowym, ciągnące cięższą o 200 kg gablotę,
        dokładnie na tym samym odcinku, w podobnych okolicznościach
        przyrody, przy równie delikatnym muskaniu gazu, z klasycznym
        automatem z przekładnią hydrokinetyczną, na pierwszych 10 km
        wciągnęło 14 l/100 km.
    • rapid130 Re: Olewam! [deklaracja kierowcy tęskniącego] 03.06.10, 00:40
      Nigdzie nie napisałem, że chciałbym jeździć na co dzień Dacią Logan,
      albo 20-letnim zabytkiem. Chociaż jest wiele klasyków, które będąc w
      idealnym stanie, robiłyby to z powodzeniem, nie męcząc bardziej niż
      współczesne.

      Teraz ja, malkontent, podam przykłady nowoczesnej techniki, które
      mnie cieszą. Takiej realnie wspierającej kierowcę, lub umilającej mu
      żywot.

      Plus jeden wzorzec z Sevre pt.
      "Jak to się powinno, drogie dzieci, projektować sterowanie
      wentylacji i ogrzewania".

      (Bo łatwy dostęp do prosto wymienialnych żarówek i do szerokiego
      kroćca wlewu do zbiornika spryskiwacza przedniej szyby,
      napełnialnego nawet z 5-litrowej bańki, powinien być oczywistą
      oczywistością).

      -> Reflektory ksenonowe. Jeżeli są dobrze zaprojektowane, to nawet
      reflektory przeciwmgielne stają się zbędnym dodatkiem.

      -> Dobrze skalibrowane i wyłączalne ESP.

      -> Asystent hamowania awaryjnego.
      (Co ciekawe, hydropneumatyka z wysokociśnieniowymi hamulcami
      skutecznie go zastępuje. Bez udziału elektroniki i tego wielkiego
      reklamowego "halo!" wokół. Dystrybutor ciśnienia w układzie
      hamulcowym progresywnie reaguje na płynnie narastający nacisk na
      pedał hamulca. Ale w odpowiedzi na błyskawiczny ruch pedał, do tej
      samej pozycji końcowej, uruchamia 100 % siły hamowania).

      -> Spryskiwacze reflektorów, chociaż stare poczciwe wycieraczki na
      szklanych kloszach były skuteczniejsze. (Jeszcze niech tylko wymyślą
      patent np. z precyzyjnym strumieniem powietrza spod maski na
      przednią szybę, zmniejszającym zjawisko mordowania robali przy
      większych prędkościach. ;))))

      -> Jeżeli nie ma ksenonów, to czteroreflektorowy układ świateł
      głównych - mijania świecące stale, plus dołączające światła drogowe.
      Ma go większość BMW, także Xantia i "parę" innych wynalazków.
      Żadnych żarówek dwuwkłóknowych!

      -> W naszym klimacie podgrzewane dysze spryskiwaczy.

      -> Z radością powitam system kategorii "night vision" w moim
      samochodzie.

      -> Nie powiem złego słowa na czujniki parkowania.

      -> Ani na czujnik ciśnienia powietrza w oponach. Jeżeli nie
      kłamie. :PPP

      -> Wskaźnik zbyt niskiego poziomu płynu spryskiwacza (wiele
      sprzętów).

      -> Wskaźnik poziomu oleju w silniku odpalający na moment po
      włączeniu zapłonu (wiele sprzętów).

      -> Zdalne sterowanie podstawowymi funkcjami systemu audio
      przyciskami na kierownicy (wiele sprzętów).

      -> Sprzęt audio z RDSem i SDVC (czyli automatycznie dostosowujący
      głośność do hałasu w tle).

      -> Nawigacja wyświetlająca polecenia także (na życzenie) na ekranie
      komputera pokładowego, pomiędzy zegarami.

      -> Sterowanie komputera pokładowego z dźwigienki przy kierownicy.

      -> Tylna szyba o względnie normalnym kształcie, na którą przy
      jeździe z prędkością powyżej 60-70 km/h nie spada ani jedna kropla
      deszczu. Nawet ulewnego. (Xantia tak umie. :D)

      -> Piktogram informujący o zapięciu pasów bezpieczeństwa
      poszczególnych pasażerów, tylnych też. (np. Mercedes W169).

      -> Duże daszki przeciwsłoneczne z możliwością przestawienia na
      boczną szybę i dodatkowymi wysuwanymi blendami dla zasłonięcia
      przestrzeni w pobliżu lusterka wstecznego. Paradoksalnie, wciąż nie
      jest to oczywista oczywistość w bardzo wielu dzisiejszych,
      europejskich samochodach!

      -> Lusterka boczne z asferycznymi zwierciadłami, zagiętymi na
      krańcach dla likwidacji martwego pola. Proste, skuteczne, nie zużywa
      energii, trudno zepsuć.

      -> Samoczynnie ściemniające się lusterka.

      -> Automatycznie włączane pojedyncze cyknięcie wycieraczek
      następujące po kilku sekundach od wyszorowaniu przedniej szyby
      spryskiwaczem. Dla usunięcia zacieków z płynu spływających ze
      szczytu szyby przy małych prędkościach, lub w z dołu ku górze przy
      autostradowych.

      -> Przycisk ekspresowego usuwania pary z przedniej szyby
      załatwiający jednym ruchem przestawianie nawiewów i ogrzewania dla
      uzyskania tego samego efektu.

      -> Składany kluczyk. W autach bez pilota do centralnego zamka, mile
      widziana dioda LED w kluczyku.

      -> Centralny zamek w słyszalny (a nie domniemany) sposób reagujący
      na polecenia pilota. Nie chodzi o głupie szczekanie jau!-jau! tylko
      o zwykłe stuknięcie zamków. Ciche, żeby nie straszyło babć idących
      do kościoła. :P

      -> Subtelne doświetlenie nocne środkowej konsoli (droższe sprzęty
      koncernu VW).

      -> Akumulatorowa kieszonkowa lampka z gniazdem dokująco-ładującym w
      schowku. Tradycyjny gadżet BMW, ostatnio skopiowany i zmodyfikowany
      przez Skodę, która dodała jej magnes.

      Sterowanie wentylacją i ogrzewaniem -> wzorzec z Sevre, ekhm... z
      Monachium :P

      https://bringatrailer.com/wp-
content/uploads/2009/04/1986__BMW_E28_M_535i_Euro_Sedan_For_Sale_Inte
rior_1.jpg

      Lewe pokrętło sterujące temperaturą. Prawe dmuchawą nawiewu.
      Trzy suwaki. Górny - nawiewy na szybę, środkowy - nawiewy w desce,
      dolny - nawiewy na stopy. Opcjonalnie - przycisk włączający
      klimatyzację.
      Zalety:
      - Imponująca możliwość kombinacji, dzięki bezstopniowej regulacji
      nawiewów.
      - Niezależne sterowanie nawiewami, włącznie z możliwością dmuchania
      wszystkimi naraz. Lub całkowitego ich zamknięcia.
      - Intuicyjna obsługa, bez konieczności kontroli wzrokowej wybranych
      ustawień. Wszystko da się zrobić palpacyjnie. :P
      - Przy włączonym ogrzewaniu środkowe nawiewy w desce rozdzielczej
      podają wyraźnie chłodniejsze powietrze, ale po przekroczeniu 3/4
      mocy grzania, zaczynają grzać na 100 %, jak pozostałe.
      Wady:
      - Zajmuje sporo miejsca na desce, zwłaszcza w wersji 2-strefowej.
      Nie trafiłem do tej pory na lepszy kompromis prostoty sterowania i
      dostępnych możliwości.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka