Dodaj do ulubionych

"Fachowość" niektórych kierowców.

IP: *.pl 27.06.02, 21:14
Po rozmowie z parkingowym na moim osiedlu naszła mnie myśl jak dalece
zaawansowany jest średnio myślący kierowca. Powtarzam kierowca a nie mechanik.
Mianowicie zapytałem w/w człowieka który jest właścicielem Hondy Civic 1.4 90KM
jak mu się sprawuje. On na to: -"kopyto ma!" (myślę sobie w porządku) "ale
najlepiej przy 90-100 km/h". Co znaczy "najlepsze przyspieszenie przy 90-100"
uświadomiłem sobie po chwili, prawdopodobnie owy właściciel Hondy nigdy nie
redukuje biegów(a na piątce przy 90- 100 zaczyna przyzwoicie ciągnąć). Zadałem
jeszcze drugie pytanie po czym stwierdziłem że z takim kierowcą się nie dogadam
i co sobie będę język strzępił. Na pytanie przy jakich obrotach osiąga
maksymalną moc facio powiedział, że: "nie wiem bo ja z takimi dużymi
prędkościami jak 150 nie jeżdżę" :) hahahhaa!

Tak sobie pomyślałem że takich kierowców musi być też trochę na forum.
Stąd też wynika tak dużo nieporozumień dotyczących także wyprzedznia czy
dozwolonej prędkości która w Polsce jest raczej dla ludzi myślących
"bo inaczej się jeździć nie da".(jak to jakiś Niemiec powiedział cytowany
w innym wątku)

Co by nie powiedzieć na temat jazdy w Polsce to chyba każdy się ze mną zgodzi
że "bez pracy nie ma kołaczy" a "ćwiczenie czyni mistrza". W związku z tym
dlaczego jest tak wielu ludzi którzy(być może geniusze w swoich dziedzinach)
z uporem maniaka obstawać będą że nie odstają umiejętnościami ani
przewidywaniem za kierownicą i do końca życia nie przyznają że są często
większym zagrożeniem na drodze niż ci jadący szybciej od nich.(oczywiście w
granicach rozsądku)
Obserwuj wątek
    • wrc1 Re: Civic i cieć parkingowy 27.06.02, 21:27
      Czy ta parkingowa menda ma może czarnego Civica kombi (Aerodeck)?
      • Gość: młody Re: Civic i cieć parkingowy IP: *.pl 27.06.02, 22:43
        wrc1 napisał(a):

        > Czy ta parkingowa menda ma może czarnego Civica kombi (Aerodeck)?

        Widocznie ciecie parkingowe mają upodobania do Civiców bo ten owszem takowym
        jeździ ale wiśniowym 5d.

        pozdrawiam
        • Gość: martynka Re: Civic i cieć parkingowy IP: *.lukowa7.waw.pl / 192.168.1.* 28.06.02, 00:25
          A ja nie rozumiem czemu ci jeżdżący szybko próbują się za wszelką cenę
          wytłumaczyć albo zawzięcie się tym chwalą....Moim zdaniem trzeba dostosować
          prędkość do warunków jazdy i jasne jest , że kiedy pada to nie będę leciała 150
          natomiast przy słonecznej pogodzie i suchej nawierzchni nie tamuję ruchu jadąc
          80. PZDR.
          • Gość: glut Re: Civic i cieć parkingowy IP: *.pl 28.06.02, 01:53
            Ty młody to chyba jesteś nie do końca normalny, nie?
            • mindo Re: Civic i cieć parkingowy 28.06.02, 06:45
              Nie rozumiem tego postu przewodniego. O co ci chodzi "młody"? Czy każdy kto
              posiada samochód musi na pamięć znać osiągi techniczne swego auta i wykresy
              mocy/prędkości obrotowej. Czy zwykły, przeciętny kierowca używający auta na
              dojazd do pracy i inne podobne rzeczy musi faktycznie znać możliwości autka tak
              jak kierowcy Formuły 1 czy rajdowcy?
              Coś mi się wydaje, że przesadziłeś z tym postem. Zapewnam cię , że można być
              naprawdę dobrym kierowcą nie znając wcale "kiedy jest maksymalna moc na jakich
              obrotach". Pożyjesz trochę dłużej to się sam przekonasz. Oczywiście, nie
              twierdzę, że znajomośc tych rzeczy o które tak ci się rozchodzi nie jest ważna.
              Jest ważna - ale nie niezbędna!
              • Gość: Z^2 Re: Civic i cieć parkingowy IP: *.iung.pulawy.pl / *.opisik.pulawy.pl 28.06.02, 08:11
                [...] Zapewnam cię, że można być naprawdę dobrym kierowcą nie znając
                wcale "kiedy jest maksymalna moc na jakich obrotach". Pożyjesz trochę dłużej to
                się sam przekonasz [...]

                To jest nadużycie do określenienia „dobry kierowca”. Ta informacja (moc i
                moment) jest potrzebna do prawidłowego i bezpiecznego wyprzedzania (autotostrad
                u nas nie jest za wiele). Filozofia, że mnie się nie spieszy, albo mam czas,
                powoduje wzrost chamstwa na naszych drogach (i tak już dobrze widocznego), bo
                zawsze znajdą się tacy co będą chcieli jechać szybciej, wymuszając nienależne
                im pierwszeństwo. A w takim chaosie (jeden bo mu się "nie spieszy" a drugi
                bo "i tak ustąpią") następuje większe prawdopodobieństwo kolizji. I to powinni
                wiedzieć także i ci, co koniecznie chcą defilować po osiedlu, by pokazać jaki
                to ma się samochód.
                A ci co tego nie chcą wiedzieć co to jest moc i moment, powinni kupować auta z
                automatyczną skrzynią biegów.

                Pozdrawiam
                Z^2
                • Gość: **// Re: Civic i cieć parkingowy IP: 212.76.35.* 28.06.02, 09:07
                  O cholera a ja niewiem jaka ma moc przy jakis tam obrotach /czy kol?/
                  moja maszyna /6-ta w moim kierowniczym zyciu .
                  I wyprzedzam bezpiecznie ,szybko jezdze tam gdzie mozna to i 150 pociagne.
                  Jestem straszny DYLETANT !!!!!!
                  • Gość: Z^2 Re: Civic i cieć parkingowy IP: *.iung.pulawy.pl / *.opisik.pulawy.pl 28.06.02, 09:20
                    Nie jesteś wyjątkiem, który nic nie wie a wszystko robi dobrze. To tak, jak
                    Lepper i stopy procentowe.
                    Pozdrowienia
                    Z^2
                    • mindo Re: Civic i cieć parkingowy 28.06.02, 09:42
                      Gość portalu: Z^2 napisał(a):

                      > Nie jesteś wyjątkiem, który nic nie wie a wszystko robi dobrze. To tak, jak
                      > Lepper i stopy procentowe.
                      > Pozdrowienia
                      > Z^2


                      Bez takich porównań!
                      Coś mi się wydaje, że ty "młody" i jeszcze inni podobni wam rajdowcy od siedmiu
                      boleści traktujecie podróż samochodem jak tor wyścigowy z odcinkami specjalnymi.
                      Zejdż na ziemię chłopie i pomyśl też czasami, że wcale nie jesteś sam na drodze.
                      A o bezpiecznym wyprzedzaniu (o którym tak zawzięcie piszesz) możesz znależć
                      stosowne nauki chociażby w Kodeksie Drogowym. Jest tam poświęcony cały rozdział
                      na ten temat.
                      Nie ma w nim mowy o znajomości momentu obrotowego i mocy silnika jako czynnika
                      przydatnego do manewru wyprzedzania. W takim razie wytłumacz mi, proszę, dlaczego
                      na naukach jazdy (tych teoretycznych) nie wyjaśnia się zawiłości powyższych
                      zależności właściwości silnika np na wykresach, tablicach?
                      Mówi i uczy się o bezpiecznej jeździe i wyprzedzaniu a nie o zawiłościach
                      dynamicznych silników.

                      Tacy jak ty powinni jeździć po lasach i bezdrożach a nie autostradach. Stanowicie
                      dla innych zbyt wielkie niebezpieczeństwo!
                      • Gość: Z^2 Re: Civic i cieć parkingowy IP: *.iung.pulawy.pl / *.opisik.pulawy.pl 28.06.02, 10:02
                        mindo napisał(a):

                        > Tacy jak ty powinni jeździć po lasach i bezdrożach a nie autostradach. Stanowic
                        > ie
                        > dla innych zbyt wielkie niebezpieczeństwo!

                        Spokojnie, jeżeli tak samo zachowujesz się na drodze, to... jednak masz coś
                        wspólnego z kolegą L...

                        Pozdrawiam
                        Już nie młody Z^2
                      • Gość: Rafer Re: Civic i cieć parkingowy IP: *.citicorp.com 28.06.02, 10:07
                        Ciekawy jestem jak wyprzedzasz oceniajac odleglosc do nadjezdzajacego pojazdu
                        nie znajac mocy Swojego samochodu. To wlasnie tacy powoduja najwieksze
                        zagrozenie. Zmieszcze sie czy sie nie zmieszcze? I zwykle sie nie "mieszcza"...
                        Albo jada i czekaja na dluuuga prosta z nadzieja, ze nic nie bedzie jechalo z
                        naprzeciwka.

                        Troche rozsadku i rozumu.

                        R
                        • marekggg Re: Civic i cieć parkingowy 28.06.02, 10:25
                          Gość portalu: Rafer napisał(a):

                          > Ciekawy jestem jak wyprzedzasz oceniajac odleglosc do nadjezdzajacego pojazdu
                          > nie znajac mocy Swojego samochodu. To wlasnie tacy powoduja najwieksze
                          > zagrozenie. Zmieszcze sie czy sie nie zmieszcze?

                          co ma moc silnika do odleglosci nadjezdzajacego? nic.
                          bo jezeli jedziesz 120 (nieprzepisowo, bo jest 90) i wyprzedzasz tira i nadjezdza
                          nastepny gosc ktory ma tez 120 na liczniku, to bys musial miec ferari zeby
                          zdazyc - bo w 240 km/h (bo te dwie predkosci sie sumuja) nawet 300m - 400m jest
                          nie wiele. a ze jest tyle wypadkow - do glownie - za duza predkosc i wyprzedzanie
                          na treciego.

                          I zwykle sie nie "mieszcza"...
                          > Albo jada i czekaja na dluuuga prosta z nadzieja, ze nic nie bedzie jechalo z
                          > naprzeciwka.

                          i bardzo dobrze.

                          > Troche rozsadku i rozumu.

                          dokladnie - i troche nalezy pomeczyc skrzynie biegow
                          > R

                          • mindo Re: Civic i cieć parkingowy 28.06.02, 10:50
                            [...]Ciekawy jestem jak wyprzedzasz oceniajac odleglosc do nadjezdzajacego
                            pojazdu
                            nie znajac mocy Swojego samochodu.[...]

                            Co za głupstwo palnąłeś!
                            Dla bezpiecznego wyprzedzenia nie wystarcza znajomość prędkości własnego
                            samochodu i jego przyśpieszenia - TO ZA MAŁO PRZYJACIELU!
                            Trzeba jeszcze znać co najmniej dwie dane: prędkość pojazdu wyprzedzanego i
                            przede wszystkim prędkość samochodu nadjeżdżającego z przeciwka. A tego mój
                            drogi nigdy (wierz mi!) prawidłowo nie ustalisz, bo nie możesz wiedzieć z jaką
                            predkością jedzie auto z naprzeciwka, czy przyspiesza czy zwalnia czy jedzie ze
                            stałą predkością.
                            Sytuacja diametralnie pogarsza się w jeżdzie w nocy, kiedy to nawet nie wiesz
                            gdzie jest samochód nadjeżdżający z przeciwka.

                            A więc pozwolę sobie w tym miejscu na przytoczenie twoich własnych słów:
                            [...] tacy jak wy powodują zagrożenie na drogach [...]
                            Pozdrawiam
                      • Gość: młody Chyba trochę się zagalopowałeś "mindo". IP: *.pl 28.06.02, 11:17
                        Nigdzie nie pisałem że każdy kierowca musi znać swoje auto "od podszewki"
                        bo to w obecnych czasach nie możliwe. Jednak wychodzę z założenia żeby
                        coś użytkować i nie zrobić sobie jak i innym krzywdy to trzeba mieć choćby
                        blade pojęcie o tej rzeczy. Nie zgadzam się z twoim twierdzeniem szanowny
                        adwersarzu :) że wyprzedzać każdy potrafi a wszystko opisane jest dokładnie w
                        kodeksie. Niestety częsty obrazek na naszych drogach nie zależnie od silnika
                        (rzecz jasna w granicach pewnych mocy) to wyprzedzane TIra przez osobowe które
                        by znacznie krócej trwało gdyby odwrócić rolę. Taki jest efekt po kursie na
                        prawojazdy że własnie wielu młodych kierowców nie wie absolutnie jak zabrać się
                        za wyprzedzanie i następuje straszne zdzwienie kiedy spora odległość samochodów
                        z naprzeciwka wcale nie jest bezpieczna do wykonania manewru a wciśnięcie
                        pedału gazu do oporu nie daje prawie żadnych efektów. I wiesz co wielu
                        stwierdza?(oczywiście "starzy wyjadacze" czasem też) "że auto nie ma kopa". Ale
                        jak ma mieć kiedy wrzucony jest piąty bieg a prędkość oscyluje w granicach 60-
                        70.

                        Proszę mi nie zarzucać uprawiania rajdów na drodze gdyż możesz się daleko
                        mylić. Między sprawną jazdą a wariactwem jest jeszcze spora różnica.
                        Nic o mnie nie wiesz więc powstrzymaj się z oceną.

                        Reasumując, problem naszych kierowców leży w systemie szkolenia któremu daleko
                        do doskonałości. W związku z obecną sytuacją w interesie każdego użytkownika
                        dróg jest posiąść jak największą wiedze i umiejętności obchodzenia sie z
                        czterema kółkami. Jak nie samodzielnie to za pośrednictwem szkółek "rajdowych"
                        czy przy pomocy >doświadczonego< kierowcy w pełnym tego słowa znaczeniu który
                        pokaże nam to o czym na kursie na "prawko" nie wspominali.

                        Choć nie jestem ślepym zwolennikiem Uni to mam nadzieję że jeśli wejdziemy
                        do tej organizacji to i wymagania wobec kierowców w zakresie umiejętności
                        prowadzenia pojazdu się zmienią a system szkolenia nie będzie obejmował jedynie
                        20 godzin jazd tylko więcej. A na kursie "młody kierowca"(który wcale nie musi
                        być młody) przejdzie stosowne szkolenia które pozwolą jemu i innym "rajdowcom"
                        umiejętnie i sprawnie poruszać się po drodze.
                        Prawda jest taka że motoryzacja przez duże M zaczyna w naszym kraju dopiero
                        kiełkować a znacznie u nas więcej takich którzy jeszcze niedawno jeździli
                        jedynie furmanką czy traktorem. Na zachód od Odry znacznie więcej można spotkać
                        sędziwych kieroców którzy o dziwo poza refleksem wcale nie odbiegają sposobem
                        jazdy od młodzieniaszków.
                        To narazie tyle. Mimo iż temat rzeka to postaram się więcej nie przynudzać.
                        • Gość: Z^2 Re: Chyba trochę się zagalopowałeś IP: *.iung.pulawy.pl / *.opisik.pulawy.pl 28.06.02, 11:22
                          Popieram i pozdrawaiam :)
                          Z^2
    • Gość: paulus Re: IP: 194.204.190.* 28.06.02, 11:23
      Jakbym słyszał debatę jakichś idiotów-polityków w telewizji.
      Bez urazy chłopaki ale piszecie straszne pierdoły.
      • Gość: młody Re: IP: *.pl 28.06.02, 11:34
        Gość portalu: paulus napisał(a):

        > Jakbym słyszał debatę jakichś idiotów-polityków w telewizji.
        > Bez urazy chłopaki ale piszecie straszne pierdoły.

        Bywa :) Skoro tak twierdzisz to napisz sprostowanie bym zrozumiał. :)
        A z tymi pierdołami to dla jednego pierdoły dla drugiego czarna magia.
        I jeśli tak jest to jednak te pierdoły nimi nie są, bo nie dla każdego wszystko
        jest tak oczywiste jak dla Ciebie. Przynajmniej w zakresie motoryzacji.

        To tak jakby nauczyciel unwersytecki poszedł na lekcję do liceum albo co gorsza
        podstawówki
        i powiedział: "sorry ale wy tutaj straszne pierdoły przerabiacie". Tylko żeby
        poznać coś więcej trzeba "te pierdoły"(głupstwa, drobnostki) też posiąść.
        Dlatego wspomniany przeze mnie "cieć" nie może pretendować do miana dobrego,
        choćby bezpiecznego kierowcy bo nie zna podstaw.

        pozdrawiam
    • Gość: sandwich Re: IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 28.06.02, 12:47
      Kwiestia bezpiecznego wyprzedzania to dobra znajomość samochodu, która się
      bierze z liczby przejechanych latami kilometrow, a nie wiedza na temat mocy,
      momentów obrotowych i przełożeń w skrzyni biegów. Jeśli tego nie rozumiesz to
      znaczy że jesteś młodziutkim i niedoświadczonym kierowcą.
      • Gość: Maćko Re: IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.02, 13:11
        mozesz jezdzac latami nauczyc sie ile zajmuje wyprzedzanie tira przy 120 na
        ktoryms biegu. i spoko. mozesz tez to sprawdzic , zapamietac, przemyslec jak to
        sie ma do momentu obrotowego, mocy wrzuconego biegu jezdzac 2 lata a nie 20. i
        na jedno wyjdzie. trzeba umiec oceniac odleglosc (wbrew pozorom mozna sie
        nauczyc- nie jest latwe ale MOZNA-znam wieku ktorzy to umieja lepiej ode mnie i
        jest ok) i ile mamy czasu,miejsca. Aha, to nie jest tak ze wyprzedzanie musi
        trwac godzine. jak z przeciwka jedzie koles 100 km/h , my 120 km/h a tir przed
        nami 90 km/h to wyprzedzanie potrwa 3-4 sekundy (dlugosc toru wyprzedzania
        okolo 30 m - nie mowcie ze trzeba konczyc manewr kilometr za wyprzedzonym,
        wystarczy 1,5 metra - i tak jedziecie szybciej.)predkosc goscia z naprzeciwka i
        wasza to razem 220 km/h czyli w ciagu tych 3-4 sekund przejedziecie okolo 180-
        240 metrow. a jesli znacznie przyspieszycie w trakcie wyprzedzania ( bo
        bedziecie mieli taka mozliwosc jadac na 3 a nie na 5 biegu) to sytuacja jeszcze
        sie polepszy. ludzie 5 bieg w ogole nie sluzy do wyprzedzania a 4 tylko wtedy
        kiedy na 3 juz obroty sa powyzej 5 tys i to nie ma sensu. da sie bezpiecznie.
        trzeba umiec. nie kazdemu jest dane.
        pozdruffki
        • Gość: młody Re: IP: *.pl 28.06.02, 21:32
          Zgadzam się z Tobą Maćko a "sandwich" niech lepiej idzie na lunch :))

          pozdrawiam
          p.s. Ciekawi mnie na ile trzeba być inteligentnym by nie brać nicku za bardzo
          do siebie i nie wyciągać pochopnych wniosków(vide "chyba jesteś bardzo
          młodziutki"napisane przez sandwicha)
    • Gość: qocur tzw. pierdoły IP: 195.94.218.* 28.06.02, 13:09
      Przeczytałem sobie powyższą dyskusję i chyba czegoś nie rozumiem. Z jednej
      strony - to oczywiste, że jeśli chcę ostro przyspieszyć przed zmianą pasa
      podczas wyprzedzania, to redukuję bieg. I o ile pamiętam, to na kursie też tego
      uczyli (ale to było ze dwadzieścia lat temu, więc mogę się mylić). Więc jeśli
      ktoś nie wie, co zrobić, żeby samochód dostał "kopa", to rzeczywiście
      kwalifikuje się na kurs nauki jazdy.
      Z drugiej strony - czy panowie "rajdowcy" naprawdę podczas jazdy wiedzą
      DOKŁADNIE, z jaką prędkością jadą oni sami i wszyscy pozostali? I jaką moc i
      moment obrotowy osiągają ich maszyny w każdym ułamku sekundy? Przecież to
      paranoja! Ocena, czy manewr jest bezpieczny lub przynajmniej wykonalny, wynika
      z wyczucia samochodu i doświadczenia. Mózg człowieka to nie jest
      jednoprocesorowy komputer cyfrowy. Zmuszanie go, żeby w sytuacjach wymagających
      szybkiej reakcji operował jakimikolwiek danymi liczbowymi, może tę reakcję
      tylko opóźnić.
      • Gość: Maćko Re: tzw. pierdoły IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.02, 13:15
        Gość portalu: qocur napisał(a):

        > Przeczytałem sobie powyższą dyskusję i chyba czegoś nie rozumiem. Z jednej
        > strony - to oczywiste, że jeśli chcę ostro przyspieszyć przed zmianą pasa
        > podczas wyprzedzania, to redukuję bieg. I o ile pamiętam, to na kursie też tego
        >
        > uczyli (ale to było ze dwadzieścia lat temu, więc mogę się mylić). Więc jeśli
        > ktoś nie wie, co zrobić, żeby samochód dostał "kopa", to rzeczywiście
        > kwalifikuje się na kurs nauki jazdy.
        > Z drugiej strony - czy panowie "rajdowcy" naprawdę podczas jazdy wiedzą
        > DOKŁADNIE, z jaką prędkością jadą oni sami i wszyscy pozostali? I jaką moc i
        > moment obrotowy osiągają ich maszyny w każdym ułamku sekundy? Przecież to
        > paranoja! Ocena, czy manewr jest bezpieczny lub przynajmniej wykonalny, wynika
        > z wyczucia samochodu i doświadczenia. Mózg człowieka to nie jest
        > jednoprocesorowy komputer cyfrowy. Zmuszanie go, żeby w sytuacjach wymagających
        >
        > szybkiej reakcji operował jakimikolwiek danymi liczbowymi, może tę reakcję
        > tylko opóźnić.


        Tak jest. i ja nie wymagam aby ktos podczas wyprzedzania liczyl to co ja w
        ostatnim poscie. po prostu to sie wiem. juz po roku a nie 20 latach tez sie juz
        wie. albo sie jest jakims takim no eufemistycznie mowiac debilem. ja wiem ze
        astra nie przyspieszy od 100 do 130 w 2 sekundy i jak ktos sie szybko zbliza z
        naprzeciwka to nie wyprzedzam. ale jak widze ze sie zmieszcze to wyprzedzam.nigdy
        nie spowodowalem niebezpiecznej sytuacji w ten sposob.
        • Gość: sandwich Re: tzw. pierdoły IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 28.06.02, 13:29
          >>>po prostu to sie wiem. juz po roku a nie 20 latach

          Po roku to sie jest smarkaczem na drodze a nie dobrym kierowcą.
          • Gość: Pablo w pewnym sensie Młodyy ma rację... IP: *.nsm.pl / *.chelmnet.pl 28.06.02, 15:23
            Pewnie, że nikt na pamięć nie musi znać wykresów momentu i mocy własnego auta i
            obliczać drogi i czasu wyprzedzania podczas jazdy, nie mniej pojęcia te są
            ważne i każdy kierowca musi sobie z nich zdawać sprawę. Dla jednego wystarczy
            słuchać silnika, dla drugiego ważniejszy jest obrotomierz, oceny drogi
            wyprzedzania trzeba się nauczyć niestety samemu (na błędach sie nie da) i do
            tego niezbedna jest praktyka. Argumenty, że na kursach nie ucza sa śmieszne,
            awaryjnego hamuwania, wyjścia z poślizgu i wielu innych manewrów też nie uczą
            bo ważniejsze jest parkowanie, sam wiek kierowcy czy lata spędzone za kółkiem
            też nie są receptą (choć z reguły na szczęście idą w parze z dobrymi
            umiejętnościami), bo mnóstwo na drogach pożalsięboże "starych wyjadaczy".
            • Gość: Maćko Re: w pewnym sensie Młodyy ma rację... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.02, 13:12
              i pablo ma racje. tako rzecze wiecie kto :)))
              pa
          • Gość: Maćko Re: tzw. pierdoły IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.02, 13:11
            dziadek nie jest smarkaczem, przynajmniej moj, nie wiem jak Twoj sandwich. ale
            nie jest dobrym kierowca. ja sie z nim boje jezdzic. ze mna nikt sie nie boi. a
            jezdze dopiero pare latek... a dziadzio 40. wiec przestan pieprzyc
    • Gość: młody Nie do końca mnie zrozumieliście. IP: *.pl 01.07.02, 16:42
      Kiedy pisałem o cieciu, o wyprzedzaniu, o mocy auta to nie do końca chodziło
      o te konkretne rzeczy.
      Jak w każdym języku tak i w jeździe samochodem istnieje abecadło.
      Czyli tzw. podstawy. Bez znajomości abecadła jesteśmy analfabetami. Owszem
      mówimy ale nie umiemy napisać. Tak samo podczas jazdy. Niektórzy wykonują ważne
      czynności instynktownie ale są tacy którzy "nie znają abecadła" i nigdy nie
      wykonują poszczególnych czynności za kółiem prawidłowo.

      I tak można by rzec że na każdym kroku popełniają błędy albo w technice jazdy
      albo w eksploatacji samochodu.(oczywiście do rzadkości należy by jedna osoba
      wykonywała wszystki manewry źle).
      Często bywa że nawet dobry kierowca popełnia błędy choć ogólnie rzecz biorąc
      jeździ wyśmienicie.

      Wspomniany przeze mnie parkingowy miał jedynie uświadomić reszcie jak człowiek
      mało rozumny nie znający nawet swego auta może być zagrożeniem na drodze mimo
      że np. wolno jeździ.(przypominam "przyspiesza dobrze tak przy 90-
      100"...dlaczego nie wcześniej? :)
      bo pan cieć ciągnie jedynie na piątce a na wcześniejszych biegach dławi silnik
      Tak więc jadąc za niem spodziewajcie się że wyprzedzi szybciej auto jadące
      90km/h niż 65km/h bo oba manewry wykona na V biegu).

      Takich przykładów można by mnożyć czy to w jeździe po mieście czy w trasie.
      -asekuranctwo przy i tak nadmiernie szybkiej jeździe(tzn. na prostej 150, na
      zakręcie 90-100 choć można by 130 w zakręcie)
      -nieprawidłowe wyprzedzanie
      -zbyt częste hamowanie hamulcem a nie silnikiem
      -zjeżdżanie na luzie z górki(przy tym nadmierne hamowanie)
      -hamowanie na zakrętach
      -zbyt gwałtowne wciskanie pedału gazu przy niskich obrotach a wysokim biegu
      (wjeżdżanie tak pod górkę zamiast zredukować) Moja koleżanka przekonana była
      że jej "cienki" 700 szybciej i łatwiej wjedzie na czwórce pod górę niż na
      trójce przy prędkości 60 km/h. Efekt był taki że u wzniesienia ledwo ciągnął
      przy 40km/h nadal na czwórce i gazie w podłodze(ZGROZA). I zapewniam was że
      takich kierowców jest więcej a najgorsze jest to że nikt im nie powie że źle
      robią.(bo niekulturalnie). Jak ja koleżance KAZAŁEM wreszcie wrzucić trójkę(bo
      wiele razy pod tą górę wjeżdżaliśmy to i tak przekonywała się jeszcze długo
      dzieląc się swoimi wątpliwościami(takie kobiece bla bla bla).
      -jazda na luzie w zakręcie
      -"leżenie" za kierownicą choć nie jest to Ferarri
      -zagłówek za szyją(niech Bóg ma takiego w opiece i oby nikt nie przywalił mu w
      zadek)
      -ostre przyspieszanie na zimnym silniku
      -ruszanie z pod świateł wolniej niż ciężarówki
      -włączanie kierunkowskazów w ostatniej chwili

      Nie chce mi się więcej wypisywać ale efekt jest taki że nie mając wprawy w
      kierowaniu samochodem często też źle oceniamy sytuację i np. częściej narzekamy
      na kierowce jadącego szybciej niż my bo >wydaje nam się< że jedzie
      niebezpiecznie choć naprawdę jest jeszcze spory margines bezpieczeństwa.
      Przykład: Dzisiaj, Aleje Niepodległości. Na wysokości Woronicza facet w vanie
      zmienia pas i "wciska" się przed babkę w Punto. Byłem świadkiem i widziałem
      że jeszcze sporo miejsca było między maską Punto a tyłem vana. Nie
      przeszkadzało to jednak by wyrażając swoją dezaprobatę babka w Fiacie trąbiła
      przez blisko 5s. zakłócając ciszę(względną) w mieście(właściwie należał jej się
      mandat). Pomijam fakt że zachowanie kierowcy w vanie było bezsensowne bo i tak
      dwie przecznice dalej jechał na równi z fiatem. Jednak "szaleniec" nikomu nie
      przeszkodził. Jedziemy dalej, skręcam w Dąbrowskiego w lewo(znaczy zjeżdżam na
      skrajny lewy a na lewym do jazdy prosto baba z fiata która tym razem
      przeszkadza mi w znacznym stopniu bo na światłach(stoi parę metrów za
      poprzedzającym autem) przez co utrudnia mi zjazd na wolny pas do skrętu w lewo.
      Tylko że ja nie trąbie na tą awanturnicę.

      Żebym nie wyszedł na przeciewnika kobiet "za kółkiem" to dam drugi przykład
      bezmyślności na dordze która też podyktowana była brakiem doświadczenia i
      umiejętności. Jedzie facio e-7 w kier. Warszawy, śpieszy mu się (w porządku
      myślę..zapieprzaj ile ci się podoba), ale facio jest strasznie męczący jako
      współużytkownik dróg. Mianowicie "gna" na prostej 140-160 po czym hamuje na
      każdym zakręcie do 90-110 km/h. Nie daj Boże by trafiła się tej lebiedze jakaś
      ciężarówka bo będzie czekał aż po horyzont żywej duszy nie dostrzeże.

      Nie wymagam od innych rajdów na drodze czy spektakularnych wyczynów
      przekraczających możliwości ich aut(chodzi jedynie o to by jeździć sprawnie).
      Jednakże podzielam zdanie paru ludzi na tym forum że prawo jazdy nie jest
      obowiązkiem. Są ludzie nie predysponowani do kierowania autem tylko sztuką jest
      się do tego przyznać a nie tkwić w przekonaniu, że zawsze jedziemy dobrze
      bo "nie za szybko" a wszyscy inni to potencjalni mordercy.

      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka