skyddad
10.02.06, 11:27
Do warsztatu wjezdza laweta a na niej rozbite Cinquecento - wyraznie widac,
ze wpasowalo siê w drzewo. Z lawety wysiada kierowca i kobieta (kolor wlosów
raczej jasny). Zaczyna siê rozmowa:
- Co siê stalo?
- To co widac. Samochód rozbity!!
- A Pani nic siê nie stalo?
- Nie.
- A co siê wydarzylo?
- Samochód mi siê zepsul...
- Chyba raczej go Pani rozbila...
- Nie, nie. Jechalam do kolezanki kiedy samochód siê zepsul, po prostu
stanol. Wiêc zadzwonilam do kolezanki. Ona przyjechala swoim fiatem Punto.
Nic nie udalo siê zrobiæ wiêc postanowily?my holowac samochód do warsztatu.
Jakos sobie poradzilysmy z tymi wkrêcanymi hakami, plastikowymi oslonkami,
dziwnymi karabiñczykami przy lince holowniczej. No i kiedy hol juz byl
zaczepiony WSIADlYSMY OBYDWIE DO FIATA PUNTO i ruszylysmy.. (wlasciciel
warsztatu z trudem zachowuje powagê)... no i na luku moje Cinqecento nie
skrêcilo tylko wylecialo z zakrêtu i uderzylo w drzewo...