Dodaj do ulubionych

kochanie, pożycz mi samochód

30.01.02, 18:33
No właśnie.
Nienawidzę tego. Nienawidzę pożyczania samochodu: znajomym, dziecku, Mężczyźnie
Życia - nikomu.
Pieniądze - oczywiście. Ile?
Męża - proszę. Na długo?
Samochodu - cierpię okropnie.
Bo mi fotel i lusterka przestawi, bo mi kasety pozamienia, bo mi coca-colę
wypije i zapas batoników wyżre, bo jakieś świstki pozostawia, bo mi płyn do
szyb zużyje i nie powie i wreszcie najważniejsze - bo nie i już!!!
A czy Wy pożyczacie samochód najbliższym bez bólu?
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: kochanie, pożycz mi samochód IP: *.turboline.skynet.be 30.01.02, 18:54
      Boze! Kiedy nadejdzie ten dzien, ze najlepsza zona swiata (moja) wypowie te
      slowa jak w tytule, zamiast "kochanie, podwiez mnie do..."
      Gdy to sie stanie, kupie jej samochod.
      • kropka. Re: kochanie, pożycz mi samochód 30.01.02, 19:53
        a nie prościej - nie czekać, tylko kupić jej samochód? :))
        • Gość: Doki Re: kochanie, pożycz mi samochód IP: *.turboline.skynet.be 30.01.02, 20:18
          Zone kocham i nie zycze jej zle.
          Miec prawo jazdy i umiec jezdzic to dwie rozne sprawy. Jeszcze nie slyszalem,
          zeby ktos, nie umiejac wczesniej jezdzic, poszedl na kurs prawa jazdy, zdal i
          potem juz umial. Po zdaniu prawa jazdy dopiero zaczyna sie nauka. Na tym etapie
          jestesmy.
          Nie ma sensu kupowac samochodu jak nie ma komu nim jezdzic.
          Niech najpierw pozycza moj, nauczy sie (jak rozwali, to kupie sobie nowy,
          bedzie okazja), to wtedy jej kupie.
          • Gość: Acura Re: kochanie, pożycz mi samochód IP: *.sympatico.ca 30.01.02, 21:15
            Ja tak zrobilem tzn kupilem (jezdzi dobrze) i mam spokoj, ale tylko czesciowy
            (doszlo mi drugie auto do OC). Do tego momentu musialem najpierw robic za
            szofera (znam ten bol Doki), a pozniej sie dzielic - i tu rozumiem Kropke- oj
            te przestawione fotele lusterka i wszystko co sie tylko do poruszac.
            Oczywiscie, sprzatanie bylo juz tylko moja dzialka.
          • Gość: Marek Re: kochanie, pożycz mi samochód IP: 172.18.118.* 31.01.02, 17:32
            Ja mojej kupilem samochod na jej wyrazne zadanie. 3 miesiace potem samochod
            stracil prawy bok. 4 miesiace potem wyszedl z naprawy a 6 miesiecy potem
            poszedl na zlom.
      • Gość: Jolka Re: do doki IP: *.gdan.gazeta.pl 31.01.02, 17:25
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Boze! Kiedy nadejdzie ten dzien, ze najlepsza zona swiata (moja) wypowie te
        > slowa jak w tytule, zamiast "kochanie, podwiez mnie do..."
        > Gdy to sie stanie, kupie jej samochod.

        Boze!!!!
        Gdzie jest ten facet???????????????????
    • Gość: Strus Re: kochanie, pożycz mi samochód IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 30.01.02, 21:56
      >>>Nienawidzę tego. Nienawidzę pożyczania samochodu: znajomym, dziecku,

      Ludzie! Jak można nie pożyczyć auta dziecku!!! Dzieci trzeba wychowywac, także
      w dziedzinie komunikacji. Dziecko musi nauczyć sie jeździć, później kupi sobie
      auto rozpieprzy sie i co Wy na to? Komu pożyczycie jak nie własnemu dziecku???
      Porady od ojca zapamięta sie dłużej niż jakiegoś instruktora. 17-18 lat to
      początek najlepszego okresu w życiu. Samochód jest wtedy potrzebny.
      • kropka. Re: kochanie, pożycz mi samochód 30.01.02, 22:08
        Nie krzycz, pożyczam, tylko okropnie cierpię :((
        • Gość: Nudziasz Re: kochanie, pożycz mi samochód IP: *.pg.com 31.01.02, 08:22
          Na haslo kochanie pozycz mi samochod, dostalem ciarek na calym ciele i czym
          predzej kupilem mojej lubej auto,nigdy nie pozycze mojego autka, nawet swojej
          zonie czy w niedalekiej przyszlosci synom.Moje autko jest moja kochanka.
    • Gość: KajTan Okay, o ile potrafisz nim ruszyc ;> IP: *.nsm.pl 30.01.02, 23:02
      Nie mam zadnego ale...

      jesli tylko pozyczajacy poradzi sobie z zamkiem przy drzwiach.
      jesli znajdzie stacyjke (w moim klasyku jest to pewien klopot, bo jest po lewej stronie)
      jesli tylko uruchomi silnik - rozrusznik wciska sie stopa....
      jesli rozmiary kierownicy go nie przerazaja (okolo 45 cm srednicy)
      jesli tylko poradzi sobie z biegami przy kierownicy - tu nie pasuje normalny uklad H
      jesli odpowiada mu pozycja na kanapie (nieprzestawialnej ;> )
      jesli tylko potrafi wlaczyc swiatla
      jesli tylko potrafi wlaczyc wycieraczki (przycisk w stopie) i spryskiwacz.
      jesli nie przeszkadza mu radio odbierajace dlugie fale
      jesli nie przeszkadzaja mu gabaryty klasyka...

      jesli mu to wszystko nie przeszkadza i spamieta wszystko to szerokiej szosy - hamulec jest na
      szczescie tam gdzie nowoczesne auta go maja.

      chetnych do tej pory nie bylo....
      • kropka. Re: Okay, o ile potrafisz nim ruszyc ;> 30.01.02, 23:22
        Tu to się potrafisz urządzić, pozazdrościć :))
        • Gość: Michal Re: Zaden problem IP: *.telia.com 31.01.02, 10:59
          Naprzyklad nie startuje auto rano.Tak jest jak ma sie dobrych sasiadow i niema
          takich wypadkow jak u Was.Moj kolega mial grata ktory pewnego razu nie
          wystartowal rano,spieszyl sie do pracy.Wraca i na klatce spotyka sasiada ,ten
          pyta nie wpracy,cholera nie moge wystartowac.Sasiad otwiera mieszkanie i
          krzyczy Mathilda daj Svenovi klucze od drugiego auta,bo sie do pracy spozni.Za
          piec minut juz jedzie spokojnie do roboty.Tylko trzeba pamietac o takim
          zwyczaju ze sie odddaje auto dobrze na tankowane,aby w przyszlosci rowniez
          pomogli.Pzdr.Michal
          P.S swojego jeszcze nie pozyczalem,czasem syn pozyczy to modle sie do Boga aby
          caly wrocil.
      • Gość: skor Re: Okay, o ile potrafisz nim ruszyc ;> IP: 195.136.252.* 28.05.02, 15:56
        Gość portalu: KajTan napisał(a):

        > Nie mam zadnego ale...
        >
        > jesli tylko pozyczajacy poradzi sobie z zamkiem przy drzwiach.
        > jesli znajdzie stacyjke (w moim klasyku jest to pewien klopot, bo jest po lewej
        > stronie)
        > jesli tylko uruchomi silnik - rozrusznik wciska sie stopa....
        > jesli rozmiary kierownicy go nie przerazaja (okolo 45 cm srednicy)
        > jesli tylko poradzi sobie z biegami przy kierownicy - tu nie pasuje normalny uk
        > lad H
        > jesli odpowiada mu pozycja na kanapie (nieprzestawialnej ;> )
        > jesli tylko potrafi wlaczyc swiatla
        > jesli tylko potrafi wlaczyc wycieraczki (przycisk w stopie) i spryskiwacz.
        > jesli nie przeszkadza mu radio odbierajace dlugie fale
        > jesli nie przeszkadzaja mu gabaryty klasyka...
        >
        > jesli mu to wszystko nie przeszkadza i spamieta wszystko to szerokiej szosy - h
        > amulec jest na
        > szczescie tam gdzie nowoczesne auta go maja.
        >
        > chetnych do tej pory nie bylo....
        Przepraszam ...... czym Ty jeździsz ???? :-))))
        pozdrawiam


        • Gość: KajTan Re: Okay, o ile potrafisz nim ruszyc ;> IP: *.nsm.pl / 192.168.170.* 28.05.02, 22:12
          Jak to czym ja jezdze?

          samochodem przeciez ;)
    • Gość: walduś Re: kochanie, pożycz mi samochód IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 31.01.02, 16:21
      Zawsze i prawie każdemu. Dlaczego nie? Ustawienie fotela i lusterek zajmuje mi
      około 15 - 30 sec więc nie ma problemu.
      Natomiast pamiętam z czsów młodości że mimo iż i rodzice i brat mieli pojazdy
      to zawsze pożyczenie któregokolwiek graniczyło z cudem.
      Dlatego też na każdy mój wyjazd moje autko pozostaje w rękach bądź mojej Pani
      bądź mojej siostry. I niech jeżdżą do woli. A i gdy jestem w domu i uważam iż
      autko będzie bardziej potrzebne dziewczynie, siostrze, rodzinie czy
      przyjaciołom to zawsze jest do ich dyspozycji. I już.
      Ten typ tak ma...
      pozdrawiam
      • Gość: Braził Re: kochanie, pożycz mi samochód IP: 213.25.84.* 31.01.02, 16:28
        A ja w swoim bolidzie kluczyki zostawiam.
        I nie pożyczają.
        "CIĄGLEPCHAMGOALEMAMGO"
    • Gość: 130rapid Rozumiem Twój ból! IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.02, 18:04
      To prawie tak jak dzielić się z kimś małżonką / małżonkiem, albo co najmniej
      kochanego psa komuś obcemu oddać. Jestem za monogamią, chociaż sam pożyczam
      (ale właściciele pożyczają chętnie, bo samochodzik wraca do nich podtankowany,
      zajrzany pod maskę, dopieszczony, czasem posprzątany i umyty).
      PZDR
    • Gość: Doki Nareszcie! IP: *.turboline.skynet.be 24.05.02, 21:04
      Wykopalem ten watek z odmetow niepamieci, bo dozylem! Nareszcie zona
      zaczela "pozyczac" samochod, by pojechac sobie sama gdzie jej tam trzeba. Po
      latach mojego jeczenia... Naprawde sie ciesze!
      • Gość: greslaw Re: Nareszcie! IP: *.chello.pl 24.05.02, 22:14
        Kurde jak to zrobiłeś. Ja suszę mojej pannie od roku głowę żeby poszła na
        prawko i nic, grochem o śćianę. Już brak mi sił żeby z każdą pierdułą z nią
        jechać.
        Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu:(
        • Gość: Mare Re: Nareszcie! IP: *.atl.ec.equifax.com / 172.18.118.* 24.05.02, 22:18
          1) Moja sie nauczyla jak zostala na 2 miesiace sama na Bialolece 20 minut od
          najblizszego przystanku. Moze to jest metoda?
          2) Teraz doszlo do tego ze to ona w dzien jezdzi GTP a mi zostaje na dojazdy
          Cavalier. A sadzac ze zuzycia paliwa, opon i klockow i z opowiesci kolegow,
          ktorzy ja widzieli w akcji to jezdzi wyjatkowo dynamicznie...

          Moze sie zastanowcie czy dobrze robicie?
    • kropka. Re: kochanie, pożycz mi samochód 25.05.02, 00:33
      a ja nadal cierpię :((((
      • Gość: mać Re: kochanie, pożycz mi samochód IP: *.unizeto.pl 25.05.02, 09:54
        a mój kuzyn miał taki przypadek: pożyczł samochód i go rozbił... i co wtedy?
        co zrobicie jak jakiemuś dobremu znajomemu pożyczycie i wam rozwali? sytuacja
        bardzo stresujące dla obydwu stron. dlatego ja staram się ni pożyczać .
        (oczywiście moja żona nie pożycza. ona BIERZE;)
        • Gość: 130rapid Re: kochanie, pożycz mi samochód IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.02, 11:51
          Gość portalu: mać napisał(a):

          > a mój kuzyn miał taki przypadek: pożyczł samochód i go rozbił... i co wtedy?
          > co zrobicie jak jakiemuś dobremu znajomemu pożyczycie i wam rozwali? sytuacja
          > bardzo stresujące dla obydwu stron. dlatego ja staram się ni pożyczać .
          > (oczywiście moja żona nie pożycza. ona BIERZE;)

          Spisz intercyzę wyłączającą samochód ze wspólnoty majątkowej. Wtedy nie będzie
          POZYCZAC. ;-)
      • Gość: robert Re: kochanie, pożycz mi samochód IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 25.05.02, 16:03
        Moja żona boi sie jeździć moimi samochodami. Jeździ swoim. I mi pożycza:))
        • Gość: poldeck Re: kochanie, pożycz mi samochód IP: *.ists.pl / *.ists.pl 28.05.02, 23:56
          Raz na jakiś czas słyszę: Kochanie, weź mój samochód dzisiaj. Ale wiesz, jest
          pusto, a jakbyś czasem miał wolną chwilkę to podjechałbyś na myjnie,
          dobrzeeee!?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka