Dodaj do ulubionych

mętlik w głowie

24.10.09, 10:55
Dziś dowiedziałam się, że jestem w ciąży (6tc). Mam już dwoje małych
dzieci (niecałe 3 lata i trochę ponad rok). Zrobiłam sobie przerwę w
braniu tabletek, w tym czasie stosowaliśmy globulki, które jak widać
nie zadziałały. Mąż w wakacje stracił pracę, teraz pracuje dorywczo
(starcza na życie, ale bez opłacania rachunków), ja nie pracuję.
Mamy kredyt w wysokośći parudziesięciu tysięcy zł. Mieszkanie-niecałe
50m2. Moment na ciąże chyba najgorszy z możliwych... Nie mam nawet
nic po dzieciach bo wszystko porozdawałam. Zawsze byłam
przeciwniczką aborcji, tzn uważałam, że każda kobieta powinna mieć
możliwość decyzji, ale zawsze sądziłam, że ja nie byłabym w stanie
tego zrobić. Teraz sama nie wiem... mam zupełny mętlik w głowie...
Nie chciałam trzeciego dziecka, ale myślę, że gdyby warunki były inne
może bym się z ciążą dość łatwo pogodziła, ale w takiej sytuacji
jakiej teraz jesteśmy, po prostu nie wiem co robić. Niezapłacone
rachunki, kredyt renegocjowany z bankiem, ale nie wiadomo co z tego
wyniknie, no i przede wszystkim brak pracy. Wcześniej żyliśmy
zupełnie normalnie, mąż dobrze zarabiał. Teraz wszystko wali nam się
na głowę. Nie wiem co robić. Nie wiem czy wyrzuty sumienia mnie nie
zjedzą. Ciężko mi myśleć, że "jakoś to będzie". Może będzie, może
nie...

Obserwuj wątek
    • iktoto Re: mętlik w głowie 24.10.09, 12:51
      rzeczy po mojej Niuni mogę zarezerwować dla Ciebie jesli chcesz, bo
      odkladam, moja maleńka ma 9 miesięcy, więc mogę wysłać, wiem że to
      kropla w morzu potrzeb ale zawsze to cos na początek.

      wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono

      poczytaj to forum, ostatnio pojawily się tu wątki kobiet, które
      stanęły przed decyzją aborcji mając kilkoro dzieci, zapytaj jak się
      czują, czy podjęły się aborcji, czy warto było.

      pewne jest że finansowo będzie kiepsko z trójką dzieci, nikt Ci nie
      odpowie co na to Twoja psychika. ja jestem po aborcji i było bardzo
      ciężko
    • spokofacet Re: mętlik w głowie 24.10.09, 19:39
      nie wy jedyni macie klopot z kredytami, podłe czasy nie trwaja wiecznie. Kazde nasze z 3 dzieci planowaliśmy w niby dobrych momentach i poczęło się w "dogodnym czasie" , ale do czasu, zaraz po tym świat walił nam sie na łep. Już nie będę opisywał każdego przypadku, bo szkoda czasu, ale prawda jest taka, że jesteśmy stadnym środowiskiem i stado zadba o nas jeśli będziemy w potrzebie. Więc łap za telefon i obdzwaniaj koleżanki, co by ciuchów dać mogły... Wykarmić 2 czy 3 dzieci to już nie jest różnica. A mąż skoro łapie dorywcze prace, to w końcu coś załapie przyzwoitego, w końcu wszyscy trąbią, że ten piprzony kryzys się skończył.

      Jedno jest pewne - aborcja nie jest wyjsciem, pomyśl co będzie za 5 lat, jak kryzys się skończy, twój mąż będzie miał pewniejszą pracę i będziecie chcieli razem usiąść do stołu wigilijnego ?... wolisz dziś smakować łzy przez chwile, czy później całe życie ?

      Trudne warunki to są w Czeczenii, Korei, Brazylii czy Indiach...

      Nie możecie ulec rozpaczy, jesli potrzebujecie pomocy to walcie do znajomych, niech wymiękają! Walcz i bij się o swoją rodzinę, nie czas na zastanawianie sie czy wypada i co ludzie pomyślą, nie przejmuj sie, jak w gorszych ciuchach będziesz chodzić, dzieci są w stanie wynagrodzić ci te wszystkie niedostatki. A ciotki ? wiesz jak ciotki wymiękają w takich sytuacjach ? wiesz ile z nich w latach '70 i '80 robilo sobie aborcje ?, nawet nie wiedziały co to jest, takie były czasy, a teraz bardzo chętnie pomagają takim młodym matkom w potrzebie.

      Walcz, nie poddawaj się. Tuataj na forum też dostaniesz wsparcie !
    • nati1011 Re: mętlik w głowie 24.10.09, 20:05
      Jeżeli chodzi o wyprawkę to naprawdę nie problem. Powiedz tylko
      słowo, a skompetujemy całą. Ciuszki na wieksze dziecko też sie
      znajdą. Jest też mozliwość zorganizowania doraźnej pomocy
      finansowej.

      Ale wiem, ze najbardziej potrzebujecie stałego źródła utrzymania.
      Mozesz napisac coś wiecej? Z jakich okolic jesteście? Z duzego
      miasta czy z okilicznej małej miejscowości - podaj prosze konkrestne
      miast. I napisz jakiej pracy szuka twój maż. Na tym forum jest wiele
      osób z całej Polski - moze akurat coś się trafi.

      W ostatecznosći na mozna spróbowac podjąć sie pracy z innego zawodu -
      myśleliscie o tym.

      Ja powiem krótko. Moje obie ciąże pojawiły sie w momecie, gdy
      byliśmy na górce. Ale zaraz po kilku tygodniach waliło nam sie
      wszystko na głowe. Za pierwszym razem maż stracił stałą pracę, za
      drugim firma (a dokładniej jej centrala w naszym mieście została
      zlikwidowana). Zdecydowaliśmy sie wtedy na roczny okres rozłąki. Ja
      z malutkimi dziećmi zostałam w domu, mąż wyjechał na drugi koniec
      Polski. Nie było łatwo. Ale wszystko się pomału ułożyło. I wkrótce
      po urodzeniu sie dzieci nawsze warunki finansowe sie poprawiały.
      Chciec to móc. Jestem pewna, że jeżeli przyjmiecie to dziecko mimo
      trudnej sytuacji finansowej to ona sie niedługo poukłada.

      A bank na dzień dzisiejszy i tak nie ma wyjście. Idzćie negocjować -
      moze nawet zawieszenie spłaty na rok lub 2. Jak wy bedziecie
      traktowac sprawę powaznie - czyli nie uchylamy się, ale naprawdę
      teraz nie mozemy, to i bank bedzie z wami rozmawiał. Mozna nawet
      próbowac rozmawiac o umożeniu (choćby odsetek).

      Moze napisz konkretnie, czego potrzebujecie.
      • nickknajedenraz Re: mętlik w głowie 24.10.09, 20:43
        Najbardziej potrzebujemy pracy. Jesteśmy z Trójmiasta. Mąż jest z
        zawodu spawaczem TIG, potrafi też remontować (właśnie tym się teraz
        zajmuje). Ja mogłabym robić jakieś tłumaczenia z angielskiego na
        polski, chociaż nie mam uprawnień, ale j.ang znam bardzo dobrze.
        Problem w tym, że rata kredytu to ponad 1600zl miesięcznie, do tego
        dochodzą alimenty na dziecko z poprzedniego związku 400zl, do tego
        oczywiście rachunki za czynsz, prąd itd, paliwo, długi, które
        zaczynają rosnąć i tzw. życie. Razem ok 4700zł. Przeraża mnie, że
        do tej kwoty dojdą pieluchy, mleko dla dziecka, być może lekarstwa...
        Co będzie jeżeli nie znajdzie pracy? Już teraz jest źle...
        Przepraszam, ale argumenty o poziomie życia w Indiach jakoś do mnie
        nie trafiają. Co do tańszych ubrań, to odkąd zawitał u nas kryzys
        kupuję tylko lumpeksie.
        • wiesia140 Re: mętlik w głowie 24.10.09, 22:57
          Twój mąż jest w stanie przyjechać na Śląsk do pracy? zapytam się
          swojego męża czy nie potrzebują spawacz na kopalnię, . Nie obiecuję
          niczego , ale spytać się mogę. Mogę się spytać skąd ta rata 1600, bo
          jeśli z tytułu kredytu na mieszkanie, to może warto by sprzedać to
          mieszkanie, kupić mniejsze , albo gdzieś na peryferiach , a za resztę
          przynajmniej spłacić część kredytu. Jeśli nie chcesz nie odpowiadaj.jeśli
          jesteś nauczycielka angielskiego , możesz jeszcze udzielać korepetycji.
        • nati1011 Re: mętlik w głowie 25.10.09, 08:37
          Pomału - zacznę od kredytu - piszesz, ze to kilkadziesiąt tysięcy.
          Obecnie finalizuję kredyt na 80 tys i przy 10-cioletnim okresie
          spłaty to rata w wysokości niecałych 900 zł. Czyli 700 zł mniej (w
          zupełności starczyło by na utrzymanie niemowlaka). Jeżlei napiszesz
          mi na priva co to za kredyt, podpowiem jak mozna zmniejszyc
          obciażnie z tego tytułu (to raczej już nie dyskusja na forum.
          Jeżeli ty znasz dobrze angielski, to moze spróbujesz z telepracą?
          Mogłabyś pracować w domu przy komputrze, przeważnie w dowolnych
          godzinach. Teraz jest naprawde sporo agencji poszukujących
          pracowników - zwłaszcza takich okresowych - co w Twoim przypadku
          mogłoby się sprawdzić.

          A co do meża. Podejrzewam, ze był zwiazany z przemysłem
          stoczniowym, ale Trójmiasto to naprawde duży rynek i jest w stanie z
          czasem wchłonać wszystkich chetnych do pracy. Budownictwo troche się
          załamalo, ale w tej branży solidny fachowiec jest zawsze
          poszukiwany. Od wakacji mineło zaledwie kilka miesiecy - wiem, ze
          brak pracy nawet przez kilka miesiecy jest już tragedią, ale
          naprawdę w waszym rejonie tą pracę mozna z czasem znaleźć.

          Innym rozwiazaniem jest poszukanie jej poza miejscem zamieszkania.
          Na spawaczy jest spory popyt za granicą. Może tez w innych regionach
          kraju. Skoro ty nie pracujesz, łatwiej byłoby podjać decyzje o
          czasowej przeprowadzce - zwłaszcza, zę często ta praca jest
          połaćzona z ofertą mieszkania. Moze kilka lat takiego rozwiazania
          pozwoliłoby wam wyjść z długów. Wadą tego rozwiazania jest trudny
          powrót do swojego miasta. Zerwanie na kilka lat więzi z miastem
          powoduje naprawde trudny powrót na miejscowy rynek pracy. Trzeba to
          naprawdę dobrze poukładać. Jest możliwe, ale minęły już czasy, ze na
          każdego powracającego czekała praca.

          Macie problemy, i to spore. Ale kolejne dziecko nie jest ich
          powodem, choc oczywiście utrudnia sytuacje już trudna. Musicie
          jednak i tak mozliwie szybko znaleźć wyjście z kłopotów, by móc
          utrzymać swoja rodzine. A jak to się uda, ten maluch na pewno nie
          bedzie problemem.
          • nickknajedenraz Re: mętlik w głowie 25.10.09, 17:42
            To są 4 kredyty (nie mogę ich skonsolidować), nie chcę się wdawać w
            szczegóły na forum. Z banku mieli dzwonić w piątek żeby powiedzieć
            czy coś się udało z tym zrobić, ale jeszcze nie dzwonili. Może i w
            Trójmieście jest praca, ale przeważnie taka za 1700-2000zl, starcza
            zaledwie na ratę i alimenty. Jedyne miejsce gdzie można dobrze
            zarobić to Rafineria Gdańska. Zresztą jutro 20% pracowników Stoczni
            Marynarki Wojennej dostaje wypowiedzenia, nie wiem czy rynek jest w
            stanie ich wszystkich wchłonąć... szczerze mówiąc coraz czarniej to
            wszystko widzę. Mąż szuka też pracy w Norwegii, ze względu na system
            pracy (zwykle 6tyg/2tyg). Jeżeli chodzi o pracę na Śląsku, to
            dziękuję, ale to trochę daleko. Jednak jesteśmy rodziną i
            chcielibyśmy chociaż weekendy spędzać razem.
            • wiesia140 Re: mętlik w głowie 25.10.09, 20:08
              A kot ci zagwarantuje , ze jak będzie pracował w Norwegii, będziecie w
              weekendy. Norwegia też daleko tyle, że pieniądze lepsze. Kobieto ty już
              masz wyrzuty, a co dopiero będzie po.... . Napisz coś więcej na priv jakie
              są to kredyty.
              • wiesia140 Re: mętlik w głowie 25.10.09, 20:19
                Tak sobie myślę , czy nie można by tu coś zorganizować pomocnych emam.
                Ktoś, kto mieszka blisko ciebie z tego forum mógłby sprawdzić cię.
                Założyłabyś konto wspomagalibyśmy ciebie chociaż takimi kwotami,żeby pokryć
                chociaż częściowe potrzeby tego trzeciego dziecka. Mam taki pomysł. Niech
                się reszta forum wypowie na ten temat.
                • wiesia140 Re: mętlik w głowie 25.10.09, 20:22
                  tu masz linka do tych pomocnych emam. Zobacz jak to funkcjonuje i napisz co o tym pomyśle sądzisz forum.gazeta.pl/forum/f,615,Pomocne_emamy.html
                  • nati1011 Re: mętlik w głowie 25.10.09, 20:28
                    już wcześniej pisałam, ze jest mozliwość wsparcia finansowego.
                    Przynajmniej takiego, które pokryje koszty utrzymania kolejnego
                    dziecka.
              • nickknajedenraz Re: mętlik w głowie 25.10.09, 20:39
                Jak będzie pracował w Norwegii to co 6 tyg będzie 2 tyg w domu, 24h
                na dobę, czyli całkiem nieźle jak na pracę zagranicą. Do tego
                wysokie zarobki. Praca na drugim końcu Polski gdzie prawdopodobnie
                dużo nie zarobi będzie rodziła frustracje z rozłąki jak i z tego, że
                i tak tych pieniędzy pewnie będzie za mało.
                Co do pomysłu pomocnych mam, to nie wiem... nie czuję się komfortowo
                w roli "żebraka" na którego zbierane są datki. Tak samo nie potrafię
                latać po rodzinie i prosić o wsparcie jakiś ciotek... Wiem, że macie
                dobre chęci, ale ja naprawdę ciągle nie wiem co mam zrobić. Biję się
                z myślami... Już teraz wyobrażam sobie to dziecko... wiem, że
                miałabym straszne wyrzuty sumienia. Z drugiej strony mamy małe
                mieszkanie, musielibyśmy zmienić samochód (w naszym nie zmieszczą się
                3 foteliki), później szkoła dla trójki, jakieś zajęcia dodatkowe...
                nie wiem czy podołamy. Naprawdę nie wiem. Nie jestem materialistką,
                ale chcę zapewnić dzieciom dobry start, jakieś wakacje raz na jakiś
                czas. Boję się przyszłości, boję się aborcji, nie potrafię podjąć
                decyzji.
                • iktoto Re: mętlik w głowie 26.10.09, 10:08
                  już teraz wyobrażasz sobie to dziecko, więc podchodzisz do ciąży jak
                  do dziecka, nie jak do tzw zlepka komorek, jak niektorzy określają,
                  a nie chcesz być żebrakiem, Ty wybierasz, dziecko czy "żebranie" po
                  forach czy ciotkach, dziecko czy lepszy samochod, dziecko czy male
                  mieszkanie, dziecko czy wakacje. a po co starszemu dziecku zajęcia
                  dodatkowe, jestem przeciwnikiem tych wszystkich nadprogramowych
                  zajeć co to mają uszczęśliwić dziecko, dla mnie to raczej
                  uszczęśliwianie rodzicow a nie dziecka.
                  wyobraź sobie sytuację za parę lat, kiedy np starsze rodzeństwo
                  dowie się że nie urodzil się Ich brat czy siostra żeby oni mieli
                  zajęcia dodatkowe czy auto większe. Pewnie się nie dowiedzą ale nie
                  wiadomo.
                  ja nie widzę problemu w podesłaniu rzeczy po mojej Michalinie, dla
                  mnie to jest pomoc a nie łaska a nie żebractwo, każdej z nas może
                  się podwinąć noga
                  nie czujesz się komfortowo bo zbierane będą datki, a będziesz się
                  czuła komfortowo po zabiegu.
                  mam nadzieję że nie piorę Ci mózgu, bo z Twojego listu wynika że już
                  kochasz to dziecko i czujesz Je, dlatego piszę tak a nie inaczej
                  • nickknajedenraz Re: mętlik w głowie 26.10.09, 10:30
                    Nie kocham go jeszcze. Żadnego z moich dzieci nie kochałam w
                    momencie urodzenia, miłość przychodziła dzień po dniu po urodzeniu.
                    Tak, wybieram między możliwą biedą z trojgiem dzieci i mniejszą biedą
                    (albo i zupełnym wyjściem na prostą bo będę miała większe możliwości
                    zarobienia nie będąc w ciąży). Tak, chcę godnie żyć i nie musieć
                    odmawiać dzieciom najmniejszych przyjemności. Nie wierzę w ratowanie
                    życia za wszelką cenę. Z biedy często rodzi się patologia, wiem, że
                    najwięcej zależy od rodziców, ale prawda jest taka, że warunki i
                    otoczenie w jakim dziecko się wychowuje tez mają na nie bardzo duży
                    wpływ. Nie pisałam nic o LEPSZYM samochodzie, pisałam o takim w
                    którym zmieszczą się trzy foteliki!
                    • iktoto Re: mętlik w głowie 26.10.09, 19:34
                      Twoje życie. chcesz godnie żyć po usunięciu ciąży? czy nie usuwając
                      jej?
                      dzieciom nalezy wiele razy odmawiać, uczą się pokory, to trudne ale
                      warto
            • nati1011 Re: mętlik w głowie 25.10.09, 20:27
              nickknajedenraz napisała:

              > To są 4 kredyty (nie mogę ich skonsolidować), nie chcę się wdawać
              w
              > szczegóły na forum. Z banku mieli dzwonić w piątek żeby powiedzieć
              > czy coś się udało z tym zrobić, ale jeszcze nie dzwonili.

              Ale mozesz wziąc pozyczkę hipoteczną jeżeli wasze mieszkanie jest
              własnościowe. Oprocentowanie jest o wiele korzystniejsze niż
              kredytów konsumpcyjnych.

              Może i w
              > Trójmieście jest praca, ale przeważnie taka za 1700-2000zl,
              starcza
              > zaledwie na ratę i alimenty

              W pewnym okresie naszego życia mój maż pracował na 3 etatach. Jeden
              państwowy nisko płątny i 2 gdzie dorabiał. Oczywiście nie było to
              łatwe, ale dało się.

              Jednak jesteśmy rodziną i
              > chcielibyśmy chociaż weekendy spędzać razem.

              Oczywiście, ale jeżeli ty też nie masz obecnie pracy, to moze
              moglibyście przenieść sie razem. Zwaszcza, ze za granicą na 3 dzieci
              dostaniesz solidny zasiłek rodzinny. Emigracja nie jest idealnym
              rozwiazaniem, ale jako plan na kilka lat, póki dzieci są malutkie i
              ty nie mozesz wócić do pracy, moze nie są najgorszym rozwiazaniem.
              • nickknajedenraz Re: mętlik w głowie 25.10.09, 20:58
                Nati, napisałam na maila nt. kredytów i mieszkania.
              • wiesia140 Re: mętlik w głowie 25.10.09, 21:00
                To nie jest żebranie, my pomożemy tobie, później Ty pomożesz komuś innemu.
                Przyszłość. Wiem , potraktuj etapowo, przecież już teraz nie wybierasz
                dzieciom szkół. Wiem, że chcesz dla dzieci jak najlepiej to normalne, ale
                pamiętaj , ze im oprócz pieniędzy jest również potrzebna dobrze
                psychicznie funkcjonująca , kochająca mama i normalny tata. A ty już się
                zadręczasz ,już masz wątpliwości, a co dopiero po... te wątpliwości po cie
                zjedzą wiem to po sobie . Wyrzuty sumienia by mnie zabiły, a ty mozesz
                sie stać czyms , czym nie chcesz być.
                " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię"
                www.jezuufamtobie.pl
                • wiesia140 Re: mętlik w głowie 25.10.09, 21:00
                  Nati też ma dobry pomysł.
                  • nickknajedenraz Re: mętlik w głowie 25.10.09, 21:29
                    Są chwile, że zaczynam rozważać wyjazd, ale tak naprawdę to ja
                    spędziłam 1/3 życia mieszkając zagranicą i wróciłam do Polski. Tu
                    chciałam wychowywać dzieci. Głowa mi pęka od myślenia o tym wszystkim,
                    zaczynam mieć jakąś wariacką huśtawkę nastrojów od pragnienia żeby
                    "tego" nie było, obojętnie jakim kosztem, do wyobrażania sobie
                    rozczulenia na widok małego śpiącego noworodka.
                    • wiesia140 Re: mętlik w głowie 25.10.09, 22:00
                      > "tego" nie było, obojętnie jakim kosztem.
                      To nie jest obojętnie jaki koszt , poczytaj to forum, poczytaj historie dziewczyn, zwłaszcza tego co było po , to może nawet rozbić rodzinę. Daj sobie czas na ochłonięcie nie podejmuj decyzji pochopnie. nie wiem ,czy jesteś wierząca, ale jeśli jesteś to sytuacja... po... tym bardziej nie będzie różowa. Słyszałaś o czymś takim jak syndrom poaborcyjny? On dotyczy wszystkich, którzy zrobili to wbrew sobie czyli swoim wcześniejszym przekonaniom.
                    • spokofacet Re: mętlik w głowie 25.10.09, 22:07
                      W gdańsku jest HLI na Jaśkowej Dolinie, są w stanie pomóc organizacyjnie -
                      doradztwo fachowe itd.
                      Sory, jesli cię uraziłem tymi Indiami...
                      Wiem co to znaczy miec w jednej chwili zawalony świat i wiem jak łatwo wpada się
                      w rozpacz, ale moje doświadczenie jest też takie, że taki TEST jest do przejscia
                      i wzmacnia, trzeba wyjsc poza skostniałe rozwiązania i "typowe myślenie".
                      • wiesia140 Re: mętlik w głowie 25.10.09, 22:20
                        Załóż to konto , będziemy cię wspierać.Mój mąż miał trzy banki do
                        spłacenia, nie jest różowo , ale szczęśliwie dobijamy końca spłaty. Ja też
                        nie pracuję ze względu na dzieci.
                      • nickknajedenraz Re: mętlik w głowie 25.10.09, 22:27
                        Nic nie szkodzi, nie uraziłeś mnie w żaden sposób, po prostu dla mnie
                        to nie jest pocieszenie ani motywacja, że ktoś ma gorzej.
                        Nie jestem ani wierząca ani niewierząca, ale bardziej niewierząca
                        niż wierząca. Mój pogląd na aborcję bierze się z prostego faktu, że
                        mamy do czynienia z życiem małego dziecka. Dla mnie ten "zlepek
                        komórek" jest dzieckiem.
                        Co do telepracy o której pisała Nati, w pierwszej chwili myślałam,
                        że chodzi o dzwonienie do ludzi i wciskanie im np. ubezpieczeń, ale
                        już o tym poczytałam. To rzeczywiście byłoby dobre rozwiązanie,
                        zresztą już w ubiegłym tygodniu (zanim dowiedziałam się o ciąży)
                        zaczęłam się o coś takiego starać. Może jutro będzie coś wiadomo.
                        potrzebuję chyba jeszcze paru dni na zastanowienie się nad wszystkim.
                        • wiesia140 Re: mętlik w głowie 25.10.09, 22:48
                          Trzymam kciuki ,żeby ci się udało . Piszesz , ze wierząca nie jesteś
                          pomodlę się za wasza rodzinę, , ale nie obraź się nie zaszkodzi wam.
                          Pamiętaj my tu zawsze jesteśmy chętni ci do pomocy . Pozwól sobie pomoc
                          to naprawdę żadna ujma.
                          • wiesia140 Re: mętlik w głowie 25.10.09, 22:55
                            możesz jeszcze też skorzystać z pomocy swojej parafii , nawet jeśli jesteś
                            niewierząca. Jest Caritas , Akcja Katolicka..
                    • iktoto Re: mętlik w głowie 26.10.09, 10:15
                      ja zaszłam w ciążę będąc na studiach, też nie chciałam "tego"
                      problemu, też chciałam cofnąć czas, żeby znowu zyc normalnie, ale
                      już nigdy nie będzie tego czasu sprzed zabiegu kiedy byłam w ciąży,
                      to jest po prostu niemożliwe, stało się, po zabiegu tym bardziej
                      czasu nie cofniesz, życia nie przywrócisz dziecku. ja swojemu
                      dziecku życia nie przywrócę i muszę z tym żyć, musiałam to przełknąć
                      że zrobiłam to co zrobiłam.
                      wiele niedoszłych mam tak sobie mówi, bo ja chcę na wakacje jechać,
                      bo chcę skończyć studia, bo chcę mieszkanie większe, bo chcę
                      poszaleć... po zabiegu te wszystkie zachcianki bledną tak bardzo, są
                      śmieszne. kobieta otwiera oczy bo chce tamtego dziecka, zaciemnienie
                      znika ale dziecka już nie ma i wakacje nie są aż tak fajne, bo
                      pojawia się żal, tęsknota, poczucie winy.
                      • nickknajedenraz Re: mętlik w głowie 26.10.09, 14:49
                        Podjęłam decyzję o usunięciu ciąży.
                        • bezzeba Re: mętlik w głowie 26.10.09, 15:50
                          Fajnie, że tu zjarzalassmile
                        • bezzeba Re: mętlik w głowie 26.10.09, 15:59
                          nickknajedenraz napisała:

                          > Podjęłam decyzję o usunięciu ciąży.

                          Jutro się ona zmieni. Daj sobie tydzien, dwa. Oswoj się.
                          Urodziłam mlodo, ale nie żaluję. Zaluje, że tak młodo.. I zaluje
                          tego że przeze mnie ktoś inny zdecydowal sie na ten krok..

                          Masz rozchwianie emocjonalne. To nie wyścigi, daj sobie krztę czasu.
                          Nic przecież sie nie stanie. A decyzja jest nieodwolana, i byc moze
                          bedziesz żalowala. Niestety aborcja to krok w jedna stronę. Dlatego
                          nie podejmuj go pochopbnie.

                          Co do organizacji zycia. Z tego co wiem nie ma takije przepaści
                          miedzy 2 dzieci a 3.. To ta sama gromadka. Szkoda byloby że trafi
                          akurat na to. Twoje argumnety o sytuacji saj kan ajbardziej sluszne-
                          niestety. Dbasz o rodzine, a w tej chwili byt. Ale daloby sie to
                          ułożyć.

                          Moge Ci powiedziec, że kiedy powiem MU TAK, poczujeszz sie
                          szczesliwa, niz mowiac nie. Zrob to lda siebie. Przestaniesz sie
                          martwić.
                          Powiedz tylko: zostawiam cie, nie zastanawiam sie nad tym. Bedziesz.
                          I od razu, te troski znikną.
                          • wiesia140 Re: mętlik w głowie 26.10.09, 18:02
                            Wiesz szkoda ,że nie pozwalasz sobie pomóc. A co twój mąż o tym sądzi?
                            Wie w ogóle o ciąży?
                            • wiesia140 Re: mętlik w głowie 26.10.09, 18:11
                              Pamiętaj ,że niektóre rozwiązania widać dopiero jak się straciło na nie
                              szansę i wtedy jest czarna rozpacz, płacz, bo by się chciało cofnąć czas ,
                              a już nie można... i to jest ból... .
                              • wiesia140 Re: mętlik w głowie 26.10.09, 18:24
                                Ja bym się na twoim miejscu nie brała za aborcję. Ty wiesz, czym jest
                                aborcja. Sama twierdzisz, że to nie zlepek komórek tylko dziecko ( bo to jest
                                dziecko), znienawidzisz siebie po tym. Chcesz tego nadal uważasz to za
                                mniejsze zło? wiesz czym się objawia taka nienawiść ? Przemyśl to.
                                • wiesia140 Re: mętlik w głowie 26.10.09, 18:46
                                  Czytałam też o twoim mężu. Najłatwiej powiedzieć rób , c chcesz , ja się
                                  dostosuję i stać z boku, tak ,żeby ręce i głowa miały spokój, tylko ,że
                                  później najczęściej taki typ człowieka powie,że jesteś sama sobie winna,
                                  bo on cię nie przymuszał tu już były takie historie.
                                • nickknajedenraz Re: mętlik w głowie 26.10.09, 18:48
                                  Boję się, ale jeszcze bardziej przeraża mnie przyszłość. Do tego czuję
                                  się fatalnie fizycznie, dzieci piszczą, kiedy wyobrażę sobie jeszcze
                                  jedno dostaję gęsiej skórki. Chyba nie dałabym rady, nie mam tyle
                                  cierpliwości... Gdyby jeszcze doszły nie kończące się doły finansowe,
                                  myślę, że naprawdę stałabym się wredną, wiecznie zmęczoną,
                                  zniecierpliwioną matką...
                                  • wiesia140 Re: mętlik w głowie 26.10.09, 19:28
                                    Masz cierpliwość tylko, jeszcze o tym nie wiesz, ale za jakiś czas się
                                    dowiesz jak sobie pozwolisz.. My też mieliśmy trzy pożyczki na raz i do tego
                                    dwójkę niepełnosprawnych dzieci z autyzmem , to nie są łatwe dzieci w
                                    obsłudze, ale uczą cierpliwości jak nikt na świecie, to twoje nienarodzone
                                    też cie tego nauczy. Doły finansowe da się przeżyć macie siebie to też
                                    ważne. Pamiętaj ,po burzy (dołach finansowych) zawsze wychodzi słońce.
                                    Przypominam sobie to zawsze , gdy jest źle. Wiesz na czym polega nasz
                                    problem , że my jako ludzie nie doceniamy jaką ogromną wartością jest
                                    życie.
                                    • wiesia140 Re: mętlik w głowie 26.10.09, 19:39
                                      Aborcja może się odbić na twoich już urodzonych . Znam taki przypadek nic
                                      przyjemnego. Nie wiadomo jak po tym zareagujesz na widok swoich dzieci,
                                      kobiet w ciąży... . Jak spojrzysz w oczy swojemu dziecku mając świadomość,
                                      że zabiłaś mu brata lub siostrę.... .
                                      • bezzeba Re: mętlik w głowie 26.10.09, 20:30
                                        wiesia140 napisała:

                                        > Aborcja może się odbić na twoich już urodzonych . Znam taki
                                        przypadek nic
                                        > przyjemnego. Nie wiadomo jak po tym zareagujesz na widok
                                        swoich dzieci,
                                        > kobiet w ciąży... . Jak spojrzysz w oczy swojemu dziecku mając
                                        świadomość,
                                        > że zabiłaś mu brata lub siostrę.... .


                                        To akurat kompletna bzdura..
                                        • wiesia140 Re: mętlik w głowie 26.10.09, 20:46
                                          Pisałam o zabójstwie dziecka, bo autorka postu sama stwierdziła, ze dla
                                          niej ten zlepek komórek to jest człowiekiem od początku. Była
                                          przeciwnikiem aborcji więc dla niej aborcja to zabójstwo. a znam przypadek
                                          kobiety, która była przeciwna aborcji, później się jej poddała i ma
                                          kłopoty w kontakcie ze swoimi narodzonymi dziećmi także jest to możliwe,
                                          widoku ciąży też nie znosiła.
                                        • iktoto Re: mętlik w głowie 27.10.09, 12:18
                                          to nie jest bzdura, jesteśmy połączeni energetycznie ze swoimi
                                          dziećmi, więc nasze negatywne emocje, zdarzenia, traumy mają na nie
                                          wpływ, dopiero kiedy dziecko ma kilka lat, odłącza się od matki,
                                          połączenia wtedy są już lżejsze.
                                  • iktoto Re: mętlik w głowie 26.10.09, 19:35
                                    wiesz, chciałabym aby to moje usunięte wrzeszczało teraz nade mną
                                  • 11.jula Re: mętlik w głowie 27.10.09, 16:23
                                    nickknajedenraz napisała:

                                    > Boję się, ale jeszcze bardziej przeraża mnie przyszłość. Do tego
                                    czuję się fatalnie fizycznie, dzieci piszczą, kiedy wyobrażę sobie
                                    jeszcze jedno dostaję gęsiej skórki. Chyba nie dałabym rady, nie mam
                                    tyle cierpliwości...

                                    Tu akurat cię bardzo dobrze rozumiem, mnie też dzieciaki dają
                                    popalić. Nie mam czasu nic zrobić, bo ciągle muszę latać za małym.
                                    Juz dawno zapomniałam co to cierpliwość, byle pierdnięcie wywołuje u
                                    mnie wybuch, jestem potwornie przemęczona. Skóra mi cierpnie na
                                    myśl, że mogłabym teraz zajść w ciążę, ale jeśli nawet by tak się
                                    stało, to bym na pewno urodziła. Aborcja nie dała by mi życ, wiem,
                                    zwłaszcza po tym co tu na forum czytałam teraz i wcześniej, że bym
                                    bez przerwy o tym dziecku myślała, jakie by było, syń czy córka, a
                                    może to akurat było by spokojne...
                                    Rozumiem twoje obawy doskonale, ale niestety decyzji za ciebie nie
                                    podejmę. Ja po pierwszej ciąży zarzekałam się, że nigdy więcej, że
                                    nie dam sie już ograniczyć i zamknąć w domu, że nie dam rady. Po 3
                                    latach zdanie zmieniłam i dałam radę. Wtedy bym w to w życiu nie
                                    uwierzyła
                                    • iktoto Re: mętlik w głowie 27.10.09, 19:36
                                      ja też wciąż biegam za swoim 10 miesięcznym bąblem, coby nie huknęła
                                      o nic, bo nieporadna jeszcze.
    • nati1011 Przestańcie straszyć! 26.10.09, 20:18
      Dziewczyna i tak ma dość stresu. Strasząc ją traumą nic nie
      zyskacie. A i decyzję o urodzeniu dziecka musi podjąć nie ze
      strachu, a z przekonania, że to najlepsze dal NIEJ i całej rodziny
      wyjście.

      Napisałam na priva.
      • wiesia140 Re: Przestańcie straszyć! 26.10.09, 20:21
        Nati nikt nie ma zamiaru ją straszyć , ale na pewne pytania musi sobie
        odpowiedź i lepiej ,żeby zrobiła to teraz , póki ma jeszcze szansę... .
        • wiesia140 Re: Przestańcie straszyć! 26.10.09, 20:34
          Jeśli cię wystraszyłam to przepraszam , nie to było moja intencją. Ja
          nadal jestem otwarta w kwestii pomocy finansowej, i myśle, że inni też.
          • gruzlica3334 Re: Przestańcie straszyć! 26.10.09, 20:58
            wiesia140 napisała:

            > Jeśli cię wystraszyłam to przepraszam , nie to było moja
            intencją. Ja
            > nadal jestem otwarta w kwestii pomocy finansowej, i myśle, że
            inni też.

            Boimy sie wyrzutow sumienia, co..?
            bo moze nasz post wywolal skutek w odwrotna strone.

            Teraz pewnie nam nie odpowie. I nie bedziemy wiedzialy w ktorą
            stronę sie potoczyło.
            • wiesia140 Re: Przestańcie straszyć! 26.10.09, 21:12
              Wyrzuty sumienia to moja sprawa, najwyżej trudno będę je miała. Wyrzuty
              sumienia to tez dobra rzecz uczą pokory, a to przyda się każdemu, mnie też
              • nickknajedenraz Re: Przestańcie straszyć! 26.10.09, 21:40
                Nie miejcie żadnych wyrzutów sumienia, nie macie powodu by je mieć. Ja
                już podjęłam decyzję... myślę, że ostateczną. Dziękuję Wam wszystkim
                za pomoc, szczególnie Nati i Wiesi.
                • wiesia140 Re: Przestańcie straszyć! 26.10.09, 23:06
                  Bez względu na to co zrobisz , nie uciekaj z tego forum. to forum jest dla
                  ciebie.
                • iktoto Re: Przestańcie straszyć! 27.10.09, 13:05
                  ja też nikogo nie chcę wpędzać w poczucie winy i zmuszać do
                  czegokolwiek, nie chcę ponosić odpowiedzialności za kogoś, każdy
                  musi sam podjąć decyzję. ja piszę z perspektywy własnej aborcji i
                  kiedy widzę że autorka wątku pisze, że już sobie wyobraża dziecko to
                  moze być znak że będzie cierpiała i chciałabym aby Ona uniknęła tego
                  bólu po stracie dziecka.
                  być może usunie, szybko się pozbiera po stracie i nie będzie źle,
                  może ma na tyle siły aby szybko wyciągnąć wnioski, ja nie mia lam
                  siły, zepchnęłam wszystko głęboko, więc mnie uderzyło w najmniej
                  odpowiednim momencie, możliwe, że gdybym przyznała się do swoich
                  uczuć wcześniej przeszłabym tę traumę mniej boleśnie.

                  wyrzuty sumienia są dobre, pod warunkiem że nas nie zniszczą,
                  dlatego warto na bieżąco siebie porządkować żeby jakoś przeżyć to
                  życie, żeby go nie stracić na ciągłym poczuciu winy co powoduje, że
                  nie dajemy z siebie nic bo nie mamy na to siły, ochoty

                  pozdrawiam i trzymam kciuki za autorkę wątku, nie znikaj stąd
                  monika
                  • gocha8611 aborcja 27.10.09, 14:44
                    dla mnie jest to nie pojęte żeby usuwac ciąże, ja jestem młoda mieszkam z
                    facetem na stancj i tylko on pracuje, po odliczeniu rachunków mamy 700zł na
                    przezycie, ale staramy sie o dziecko chcemy miec dzieci i to nie jedno, rok temu
                    poronilam to bylo straszne, jedni chca dzieci a nie moga a inne sa w ciąży a nie
                    chca jej> nie wyobrażam sobie żebym mogła usunac ciąże , zabic dziecko, nigdy
                    tego bym nie zrobila chocbym nawet miała mieszkac pod mostem i żebrac.pozdrawiam
                    • iktoto Re: aborcja 27.10.09, 15:20
                      wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono
                      • ilonka810303 ha ha ha gocha 8611 27.10.09, 15:41
                        ...to co napisałaś to poprostu jakaś pomyłka,ciekawa jestem co tak
                        naprawdę zrobiłabyś gdybyś miała kilkoro dzieci,problemy
                        finansowe...niejednokrotnie też i zdrowotne.....a tu nagle
                        ciąża!!! prawdopodobnie wiła byś gniazdko pod mostem co??? szlag
                        mnie trafia jak czytam farmazony typu......JA NIE ROZUMIEM.......JA
                        BYM POSTĄPIŁA INACZEJ!!!!!!!!!1
                        • wiesia140 Re: gocha 8611 27.10.09, 17:28
                          Gosia masz takie piękne imię, a nie wiesz , że istnieje taka zasada
                          : nigdy nie mów "nigdy". To teraz tak myślisz, ale życie lubi
                          zaskakiwać i wywracać się do góry nogami. Aborcji też nie popieram , ale
                          nie popieram też takiego szybkiego osądzania ludzi.
                          • landis85 ja niedawno tez mialam taka sytuacje 27.10.09, 20:21
                            nie wiem jaka decyzje podjelas autorko, ale ja w tym miesiacu mialam taka sama
                            sytuacje
                            w domu prawie 4 latek i troche ponad roczna corka (14 mies dokladnie) i kolejna
                            ciaza
                            u mnie problemu finanoswego nie bylo, za to wg mnie o wiele gorszy - problemy w
                            malzenstwie

                            myslisz teraz ze pozbycie sie dziecka to pozbycie sie problemu, a tak nie jest
                            dopiero po zaczyna sie problem sad

                            ja niestety zdecydowalam sie na aborcje, bardzo zaluje swojej decyzji, bo moze
                            Bog w tym 3 dziecku widzial szanse dla naszego malzenstwa?
                            a teraz nie moge patrzec na moje dzieci, nie mam ochoty sie z nimi bawic, nie
                            chce mi sie z nimi siedziec, mam ciag dni ze mysle tylko o tym co zrobila, jak
                            wygladaloby tamte dziecko i wyje na glos
                            teraz jestem na etapie udowadniania sobie samej ze tak musialo byc i czasu nie
                            cofne i jakos zyje, ale wiem ze to powroci do mnie i znowu wpadne w dolek i
                            powiem sobie, Boze jaka ja glupia bylam ,myslalam ze jak zabije moje dziecko to
                            pozbede sie wszystkich problemow a tak naprawde to dopiero problemy sie zaczely
                            nic nie idzie tak jak powinno, jak sobie wyobrazalam sad
                            • wiesia140 Re: ja niedawno tez mialam taka sytuacje 27.10.09, 20:45
                              Landis Ty staniesz na nogi, na to potrzeba czasu ,ale to jest realne.
                              Odpisałam na priv.
                    • gruzlica3334 Re: aborcja 27.10.09, 17:26
                      gocha8611 napisała:
                      ja jestem młoda mieszkam z
                      > facetem na stancj i tylko on pracuje, po odliczeniu rachunków mamy
                      700zł na
                      > przezycie, ale staramy sie o dziecko chcemy miec dzieci i to nie
                      jedno,

                      To zart?
                      Zart.
                      Tu nie miejsca na żarty













                      .

                      Co za szczyt bezmyślności!!
    • wiesia140 Re: Zanim zaczniesz się wypowiadać... 31.10.09, 20:30
      Kobiety zanim skoczycie sobie do oczu , może byście pomyślały jak pomóc
      autorce wątku z dołka finansowego. Zna się ktoś na prawie bankowym?
    • iktoto nicknajedenraz, co u Ciebie? 01.11.09, 16:09
      żyjesz?
      • nickknajedenraz Re: nicknajedenraz, co u Ciebie? 01.11.09, 17:21
        Ja żyję. Przepraszam, ale nie chcę o tym pisać.
        • wiesia140 Re: nicknajedenraz, co u Ciebie? 01.11.09, 20:49
          Jeśli nie chcesz tu , a czujesz taką potrzebę to zapraszam na priv.
          Jest tez drugie forum blizna tam jest ciszej i przytulniej , bo jest
          zamknięte.
          • wiesia140 Re: nicknajedenraz, co u Ciebie? 04.11.09, 15:24
            Pamiętam o tobie . Napisz na priv jeśli ci bardzo źle ,
            porozmawiamy sobie.
        • techmaster2004 Re: nicknajedenraz, co u Ciebie? 03.11.09, 21:10
          Nie przepraszaj....czekamy w zadumie na info.... twoja odpowiedź daje nam wiele
          do myślenia.... daj nam szansę.
    • szurynka Re: mętlik w głowie 05.11.09, 13:51
      ja też byłam w takiej sytuacji jak ty tylko że mam dwójkę dzieci i mąż
      pracuje,ale w styczniu tego roku stałam przed tym samym wyborem,mamy dwójkę
      dzieci(córka 2 latka,syn 6)dopiero co byliśmy po przeprowadzce,wynajmujemy
      mieszkanie,spore zadłużenie w kerdytach ale kto go dziś nie ma,i ta myśl jak
      damy sobie radę,ja musiałabym zrezygnować z pracy bo nie mamy na kogo liczyć a z
      jednej pensji nie damy rady,i zrobiliśmy błąd zdecydowliśmy się na usunięcie,i
      to był błąd,patrząc na to z perspektywy czasu z jednej strony to było najlepsze
      wyjście ale ten ból jakim mam teraz w sobie jest przerażający,ta myśl że
      stworzyliśmy tego małego człowieka a potem go zabiliśmy jest nie do
      opisania,wraca do do mnie po tylu miesiącach i naśila się z każdym dniem,to tak
      potwornie boli,więc jak mogę ci doradzić to nie rób tego bo będziesz żałować tak
      jak ja a czasu już nie cofniesz.Przemyśl to.
      • wiesia140 Re: mętlik w głowie 05.11.09, 15:14
        Szurynko skąd jesteś? Potrzebujesz pomocy, może będę mogła ci jakoś pomóc.
        • szurynka Re: mętlik w głowie 06.11.09, 11:28
          czy to ważne skąd jestem?nikt nie jest w stanie mi pomóc,bo nikt nie cofnie
          czasu pozostało mi próbować z tym żyć,ale wcale nie jest łatwo.szukałam miejsca
          gdzie mogłabym się wyżalić,podzielić tym co czuję i podzielić się tym z innymi
          bo zostałam z tym sama z mężem bo nie mogę liczyć na zrozumienie kogoś z
          rodzinny bo już dawno mnie skreślili z swojego życia!!A TAK BARDZO MI BRAKUJE
          MATKI!!!!!!!!!!
          • 11.jula Re: mętlik w głowie 06.11.09, 11:54
            Możesz pisać do mnie na priv, albo na gg 11813997 jeśli czujesz
            potrzebę rozmowy, ale pozwól też sobie pomóc, są tu dziewczyny, co
            chodzą na terapie i powolutku stają na nogi. Nie musisz podawać
            konkretnie skąd jesteś, może z jakich okolic, znajdziemy ci fachową
            pomoc. Wyslij zgłoszenie na forum zamknięte, tam można spokojnie
            porozmawiać.
            • iktoto Re: mętlik w głowie 06.11.09, 12:06
              zostań tutaj z nami, wejdź na forum zamknięte, na bliznę
            • szurynka Re: mętlik w głowie 07.11.09, 07:51
              mieszkam na Śląsku.wiesz jak już pisałam nie mam wsparcia w rodzinie, moja mama
              nawet nie wie o tym co się stało,musieliśmy się wyprowadzić z domu bo podobno za
              mało miejsca tam było,teraz mieszkami sami,mąż pracuje od rana do ok.16.00 a ja
              dziennie na 17.00 a więc nie bardzo znajdę czas na takie terapie,a jak już to
              nie miałabym z kim zostawić małej bo nie ma chętnych do pilnowania.powiem ci że
              całe moje życie jest pod górkę,patrząc na stosunek mojej matki do mnie to żałuję
              że ona mnie nie usunęła jak była ze mną w ciąży ,może ja chciałam uchronić to
              moje maleństwo od takiej sytuacji?
              • iktoto Re: mętlik w głowie 07.11.09, 16:00
                a ile tu jest takich dziewczyn które mają wsparcie w rodzinie? to
                pojedyncze osoby!!
                Nie wierzę, że nie ma u Was osób chętnych do opieki nad dzieckiem.
                kiedyś potrzebowałam opiekunki do dziecka i kiedy bralam gazetę i
                dzwoniłam do kobiet dających ogłoszenia mialy tak wygórowane żadania
                że nic z tego nie wychodziło, też myslałam, że nie ma chętnych i
                koniec. dałam ogłoszenie i wtedy nie mogłam się opędzić od pań
                chętnych do opieki. daj ogłoszenie, zobaczysz jaki będzie odzew.

                Twój problem sięga głęboko w przeszłość, jakieś zranienia w obrębie
                najbliższej rodzinie, z matką bylejakie stosunki, warto byłoby pojść
                do psychologa i ten problem przerobić.
                ja tez jestem po aborcji, też nie miałam oparcia w rodzinie,też się
                na nich wściekłam. pochodzę z rodziny alkoholowej, tata pił, mama
                nie radziła sobie, też brakowało mi korzeni, wlokło się to za mną
                jako niskie poczucie wartości, brak wiary w siebie itp ale poszłam
                na terapię DDA i jest lepiej, szanuję moich Rodziców, chociaz nigdy
                nie zawiążę z Nimi bliskich relacji, jesteśmy zupełnie różni ale to
                nic, ważne że sobie to wsyzstko poukładałam i zaakceptowałam Ich
                takimi jakimi są, starali się, nie wyszło, a może wyszło skoro
                jestem tu i teraz?

                monika
                • szurynka Re: mętlik w głowie 09.11.09, 11:02
                  droga Moniko ja nie mówię że nie ma osób chętnych do opieki którym trzeba
                  zapłacić bo takie na pewno są,ja miałam na myśli bliskich,mam nawet koleżankę
                  która chodzi do małej jak muszę iść do pracy na więcej godzin,ale ja mam za
                  godzinę 6 zł,a jej płacę 5 zł.Ale jak już wspominałam nasza sytuacja finansowa
                  nie należy do wspaniałych.Wynajmujemy mieszkanie a to nie jest wcale tanie,ale
                  jesteśmy na swoim tak jakby i nie muszę wysłuchiwać za plecami jakiś narzekań
                  rodziców,mamy kredyty bo musieliśmy wyposażyć się w sprzęt agd oraz meble,po za
                  tym nasze
                  dzieci chorują na astmę oskrzelową i od jesieni do wiosny są na antybiotykach
                  prawie cały czas a to też jest nie mały wydatek.Jest nam ciężko,z mężem w
                  tygodniu widujemy się zaledwie dwie godziny,ale wiemy że musimy coś poświęcić
                  żeby coś mieć.

                  A co do mojego urazu do mojej matki to masz rację,przyczyna tkwi w
                  dzieciństwie.Jako dziecko byłam molestowana przez starszego brata,powiedziałam o
                  tym mojej mamie i ona nic nie zrobiła z tym zwróciła mu tylko uwagę i na tym się
                  skończyło.Nikt z rodziny o tym nie wie tylko ona,ja i mój mąż.Nawet nie masz
                  pojęcia jak byłam załamana jak się dowiedziałam że pierwsze dziecko które urodzę
                  będzie synem,nie umiałam sobie wyobrazić przewijani karmienia.Potem przyszła
                  druga ciąża,i znowu szok bo córka,chciałam ją chronić przed nim bo się
                  bałam,wiem że mój syn jest nie winny ale pozostał mi uraz i tego nie
                  zmienię.Kocham swoje dzieci najbardziej na świecie,ale czasami jest mi
                  ciężko.Dobijające jest to że moja matka jednym daje wszystko a ja czuję się
                  skreślona nikomu nie potrzebna.Tak mi brakuje jej bliskości,rozmów,chciałabym
                  się z nią podzielić moim bólem ale nie mogę.Zadaję sobie pytanie po co wydali
                  mnie na ten świat jak zadają mi tyle bólu,wyrzucając mnie z domu,życia i serca.
                  Ja ze wstydu i obawy że nie damy rady zabiłam WŁASNE DZIECKO,bałam się co będzie
                  jak oni się dowiedzą,chciałam go uchronić przed biedą,czy ja sobie to kiedyś
                  wybaczę??????
                  • iktoto Re: mętlik w głowie 09.11.09, 12:53
                    z moimi rodzicami jest ten sam problem co być może z Twoimi, mają za
                    mało miłości do wszystkich dzieci, mnie kochają, moją
                    siostrę "tępią", a mojego brata różnie, to zależy od okoliczności.
                    jest to nawet dla mnie trudne, bo moja siostra jest załamana, brak
                    jest akceptacji dla Niej, na dodatek rozwiodła się i wróciła z
                    dziećmi do domu rodzinnego i tam buduje dom, w tym bajzlu, nie
                    oderwała się, nie potrafiła i męczy się strasznie, chyba nie wierzę
                    że coś tu może się zmienić, nie rozumiem tego, dlaczego tak się
                    dzieje, bo to są rodzice i to ci rodzice wychowali takie a nie inne
                    dzieci. może to jest tak, że we własnym dziecku widzą siebie i
                    przeszkadza im jakaś niedoskonałość, jak w lusterku się przeglądają.
                    może u Ciebie jest podobnie, mama zakopała to doświadczenie, a
                    raczej Twoją traumę z dzieciństwa bagatelizując ją, wyrzucając
                    Ciebie z serca. a może niekoniecznie wyrzuciła, raczej schowała
                    swoje dobre uczucia gdzieś głęboko, żeby nie bolało, to oczywiście
                    nie załatwia sprawy ale chwilowo żyje się Jej lżej. atakuje bo Ją
                    pewnie to boli, prościej jest ująć się dumą, nerwami niż przyznać
                    się do błędu wychowawczego.
                    Nie znam się na terapiach, ale warto byłoby tę traumę przepracować,
                    przebaczyć bratu, matce, to jest najważniejsze. Pamiętaj, że każdy z
                    nas musi odpracować to co schrzanił za życia, lepiej jesli
                    przepracujemy to tutaj na ziemi, jest łatwiej. Przebaczenie jest
                    podstawą. Wykrzycz to najpierw, przelej na papier, wejdź na bliznę,
                    tam się wywrzeszcz na cały świat, aż przestasnie miec to na Ciebie
                    wplyw, uwierz, to jest możliwe, łzy w końcu się skończą, gorzej
                    jeśli łzy przeradzają się we wściekłość!!
                    Kazdy z nas podlega działaniom sił zła i dobra, niektórzy są słabsi,
                    nie chce im się walczyć i poddają się, czynią zło, dlatego warto aby
                    ono przestalo mieć na nas wplyw, to zło z przeszłości. ja wiem że to
                    łatwo się mowi, ale każdy ból mozna przepracować!!!!
                    Mój ból dał mi siłę, kiedy zmarło mi przedwcześnie urodzone dziecko,
                    wykrzyczałam wtedy wszystko,całą przeszłość, aborcję, dzieciństwo,
                    poronienie, brak ciepła od Rodziców i to mi pomogło, wyszlam z tego
                    cało i mam się dobrze, żyję na bieżąco bez przeszłości.

                    przez jakiś czas bolało mnie że nie umiem porozmawiać z mamą, że
                    mnie nie przytuli, nawet próbowałam jakiejś bliskości ale to było
                    bez sensu, wystarczy mi mój mąż, dzieci i Bóg a potem reszta. Też
                    chciałabym zmienić moich rodzicow bo nadal mają problemy ze sobą, z
                    alkoholem ale to nie ma sensu, na ile moglam to pomogłam, jednak na
                    siłę nikogo nie można zmienić

                    a może dobrze że nie mieszkasz z Rodzicami w jednym domu, pewnie
                    bylaby ostra walka tak jak u mojej siostry, utrzymujecie kontakty?
                    czy odcieliście się od siebie?

                    powalcz o siebie i o dzieci, czy nadal chcesz chronić syna córkę od
                    syna czy to minęło?

                    pozdrawiam
                    monika
                    • szurynka Re: mętlik w głowie 10.11.09, 14:08
                      na jedno na pewno lepiej że nie mieszkam już razem z nimi,ale z drugiej strony
                      my musieliśmy się wyprowadzić bo nie było miejsca dla nas ale dla narzeczonego
                      od siostry jest miejsce,nie umie patrzyć na to jak obcego człowieka traktują
                      lepiej niż własne dziecko,czy oni nie widzą tego jak mnie tym ranią,jak ja
                      cierpię przez to rozrywa mi serce,czy oni nie mają uczuć i serca?odkąd pamiętam
                      nigdy nie byłam z nimi blisko z ojcem prawie w ogóle nie rozmawiam,bo dla niego
                      liczy się on sam,rozmowa z nim zawsze jest na ten sam temat,ile zarabiacie,co wy
                      robicie z pieniędzmi i ile za co płacimy,wszystko musi wiedzieć ale nikomu w
                      życiu nie pomógł myśli sam o sobie,jak nie robisz tak jak on chce to jesteś
                      skreślony tak jak ja,a matka jest taka sama jak on bo musi go słuchać bo to on
                      jest głową rodziny,zawsze była po jego stronie.jeżeli chodzi o kontakty to z
                      mamą widuje się w pracy bo razem robimy ale nie rozmawiamy ze sobą,ale nie
                      odwiedzają mnie sami ostatnio byli w maju na urodzinach syna.boli mnie to że są
                      tacy niesprawiedliwi dla mnie,mam ochotę wykrzyczeć w twarz co mnie boli ale oni
                      tego nie zrozumieją a nawet zaprzeczą że tak nie było,mój tata nie był nawet na
                      chrzcinach naszej córki.
                      jeżeli o dzieci to byłam na kilku spotkaniach z panią psycholog w sprawie mojego
                      molestowania i obaw związanych z dziećmi,po rozmowach z nią uspokoiłam się
                      trochę przestałam obserwować dzieci,wiem że mój syn nie umiał by jej skrzywdzić.
                      pozdrawiam i dziękuje że poświęcasz mi uwagę
                      • 11.jula Re: mętlik w głowie 10.11.09, 14:51
                        napisałam do ciebie maila
                      • iktoto Re: mętlik w głowie 10.11.09, 21:54
                        uprzedzam że list jest trochę chaotyczny, ale starałam się smile

                        jesli nie umiesz Im tego wykrzyczeć i jesli uważasz że to nie ma
                        sensu to sobie może daruj, może masz rację. oj to tak samo jak z
                        moimi, coby moja siostra zrobila to i tak źle, próbuję coś
                        przedstawiać Im ale jakoś ciężko to idzie, tez nie są swiadomi tego
                        że Ją ranią. może warto pójść do psychologa żeby te przeszlość
                        wywrzeszczeć?
                        ale wiesz co jabym chyba zrobila?
                        ja bylam taka, że balam się że mogę czegoś nie zdążyć, napisalam
                        kiedyś mamie smsa że Ją i Ojca kocham. a Oni przez wiele godzin
                        siedzieli i nie wiedzieli o co mi chodzi i stwierdzili w końcu ze
                        potrzebuję kasy i nie umiem Im o tym powiedzieć, porazka, w końcu
                        załapali.
                        Myślę, że warto byloby napisac do Nich list, nie napelniony
                        nienawiścią, a raczej żalem, że nie czujesz się kochana, nie
                        wysluchana, nie przytulona, opuszczona. jeśli nie zakiełkuje to
                        trudno, ważne że próbowałaś, ważne że będą wiedzeć co czujesz.

                        długo balam się że ten ktos może umrzeć a ja nie zdążę.

                        Nigdy nie wiadomo kiedy dostanie Twój tata lekcję pokory,
                        przysiądzie i zastanowi sie nad swoim życiem.?
                        Obyśmy dostawali takie lekcje za życia, są trudne ale warto się
                        pomęczyć.

                        u pani psycholog musialam ustawiać swoją rodzinę, kto jakie miejsce
                        zajmuje, musialam gadać do pustego fotela, jakby tam ktoś bliski
                        siedział, pomogło

                        warto się skupić na tym, będzie Ci lzej i iesz dlaczego jeszcze
                        warto? najbardziej dlatego, abyśmy nie szli tymi samymi schematami
                        co nasi rodzice i nie przenosili tych samych błędów na swoje dzieci
                        a one na swoje. nie warto pielęgnować tego żalu.

                        będzie dobrze
              • wiesia140 Re: mętlik w głowie 07.11.09, 16:07
                Mieszkasz na Górnym Śląsku gdzieś w pobliżu Knurowa, bo tu dałoby
                się coś pokombinować z dzieckiem są wolontariusze ( ksiądz prowadzi grupę
                młodzieży z mojego byłego liceum ) , może ja też bym dała radę. W
                jakim wieku jest ta twoja mała?
                • szurynka Re: mętlik w głowie 10.11.09, 08:56
                  do Knurowa mam trochę daleko jak by było coś w okolicach Rybnika,to by było
                  lepiej,moja mała za niedługo skończy dwa latka
                  • wiesia140 Re: mętlik w głowie 10.11.09, 16:27
                    Skontaktuj się z nimi tu masz linka www.google.pl/#hl=pl&source=hp&q=wolentariat+w+Rybniku&btnG=Szukaj+w+Google&lr=&aq=f&oq=wolentariat+w+Rybniku&fp=4e4c5cbfaaee3541
                    • wiesia140 Re: mętlik w głowie 10.11.09, 16:59
                      To było do ciebie szurynko
              • twoj_aniol_stroz Szurynko 07.11.09, 18:06
                Dodałam Cię do Blizny.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka