tintinka75
13.09.12, 22:28
minęło już prawie 9 miesięcy... przed świętami B.N. miałam umówiony termin zabiegu... to był 8-9 tydzień ciąży... zamiast iść na jasełka gdzie najstarsza córka była aniołkiem, miałam jechać do ginekologa pozbyć się ciąży... miałam już trójkę dzieci najmłodsze ledwo skończyło dwa latka... mąż nic nie wiedział o ciąży... więc chciałam się jej pozbyć, ale zaczęłam szukać po necie różnych informacji nt aborcji, znalazłam też to forum, które potajenie podczytywałam, byłam przerażona... z jednej strony ciąża z drugiej wątpliwości związane z aborcją... zabieg miał kosztować 4 tyś. jednak umawiając się na konkretny termin cena wzrosła do 4,5 tyś... zdenerwowało mnie to, bo poprzednia kwota też była jak na moje możliwości wysoka... a tu jeszcze wzrosła i moje kalkulacje się sypnęły... dziś jak pomyślę, tuląc swoją córcię, tego małego aniołeczka, co ja chciałam zrobić, jestem na siebie zła... będąc w ciąży zastanawiałam się, czy będę w stanie ją pokochać, czy jej nie odrzucę... ale nic z tego... kiedy się urodziła i dali mi ją bardzo się ucieszyłam że już mogę ją przytulić... jest już z nami prawie 8 tygodni, zaczyna się śmiać, rodzeństwo bardzo ją kocha, nie jest łatwo, ale pewnie lepiej tak niż gdyby miało jej nie być