aguska3
06.09.04, 12:58
Znalazłam to forum przypadkowo bo zazwyczaj udzielam się na edziecku w
rozdziale z życia rówieśników. Ale postanowiłam zajrzeć. Macie mądre
przemyślenia i może nie potępicie mnie za moja głupotę. Cała historia jest
banalna i pewnie nawet nie warto zawracać sobie ją głowy.
Postanowiłam usiąść i wszystko spokojnie opisać . Może to mi jakoś pomoże.
Zaczęło się wszystko tydzień temu. Z niecierpliwością czekałam na okres,
który jakoś nie nadchodził. Byłam przekonana że jestem w ciąży. W głowie
miałam coraz to nowsze plany. Ale najwięcej myślałam o tym w jak sposób
usunąć to dziecko. Nie chce go z cała pewnością. Nie mam zamiaru przechodzić
przez te wszystkie męki od nowa. Myślałam tak cały czas. I właściwie nie
potrafię wytłumaczyć sobie czemu.
Mam męża który ponoć mnie kocha i cudownego synka Piotrusia na którego bardzo
wcześniej czekałam. Ale tego dziecka w żadnym wypadku nie chciałam. Czuje się
jak ścierka teraz jak o tym wszystkim pisze i myślę. No bo co było dalej…
Przemęczyłam się tak cztery dni. We wtorek zrobiłam test i na szczęście
wykazał ze nie jestem w ciąży. Po paru godzinach pojawił się okres.
Mąż się obraził i to porządnie. Na wciskał mi że nie spodziewał się po mnie
takiego egoizmu i morderczych myśli. Ma żal że tak łatwo przychodziło mi
mówienie o tym. Teraz nie potrafię nawet sobie sama wytłumaczyć skąd się u
mnie to wzięło. Kocham mojego Piotrusia i nie wyobrażam sobie życia bez niego
ale nie chce na razie mieć więcej dzieci. Nie czuje się mega Matka Polką.
Jedno mi wystarczy w zupełności. Stać nas na dodatkowe dziecko ale ja się nie
czuje psychicznie gotowa.
Nie wiem czy cokolwiek z tych moich narzekań zrozumiałyście ale po prostu
musiałam się komuś wygadać. I chyba w jakiś sposób wyspowiadać.