Dodaj do ulubionych

moja historia

16.03.06, 17:36
chce wam opowiedziec moja historie. zawsze bylam przeciwna aborcji.
nie szanowalam kolezanek czy kogokolwiek kto myslal ze powinna byc legalna, ze
czasami trzeba, bo przeciez to zycie, istnienie, dar boga, swiata i ktos kto
to zrobi jest kompletnie bez uczuc. tak myslalam dopoki sama nie zaszlam w
ciaze. mialam 18 lat. chodzilam jeszcze do szkoly, bylam zbuntowana nastolatka
i mnostwo problemow w domu, mama wyjechala za granice juz dawno i przyjezdzala
raz na rok, brat ciagle ne mnie kapowal ojcu,mielismy malo pieniedzy, male
mieszkanie. zaszlam w ciaze z kims, komu zaufalam naiwnie i glupio, ktorego
juz nigdy nie zobaczylam od czasu kiedy sie dowiedzial ze jestem. w sumie
nawet nie cierpialam z powodu zlamanego serca i ze mnie zostawil,chyba tak
naprawde go nie kochalam. najgorsze jest to, ze jak tylko dowiedzialam sie ze
na pewno jestem, pierwsze moja reakcja to proby zrzucenia siebie samej ze
schodow na klatce, walenie w brzuch, chodzilam na lyzwy i przewracalam sie
specjalnie...napisalam mejla do mamy i zadzwonila do mnie. powiedzialam jej
prawde.postanowilysmy ze nic nikomu nie powiemy a ona przysle mi
pieniadze.zwierzylam sie tylko jednej kolezance w klasie, nawet swojej
najblizszej przyjaciolce nie powiedzialam. wiedzialam, jak ona bedzie na mnie
patrzec. dostalam pieniadze i zaczelam dzwonic z ogloszen w gazecie...boze,
jakie to proste znalezc ludzi ktorzy robia aborcje!tak nie powinno
byc!!!!nigdy tego nie wiedzialam.umowilam sie na zabieg, oczywsicie w
gabinecie ginekologicznym. dostalam zastrzyk i zasnelam.pamietam ze chyba sie
budzilam i chcialam siku, nie czulam bolu.jak sie obudzilam, myslalam ze
dopiero sie zacznie, a lekarz ze moge sie juz ubierac, dal recepte na
antybiotyk, pieniadze wzial przed zabiegiem.a ja wyzuta z jakichkolwiek
emocji, wzielam rzeczy i wyszlam.chodzilam sobie po starowce jakies 2
godziny,troche mi bylo slabo no i krwawilam.zaczelo mi sie przypominac ze jak
probowalam wstawac widzialam male zolte wiaderko pelne krwi..ta jakby
miesiaczka trwala az 2 tygodnie po zabiegu.wrocilam do domu, polozylam sie i
pomyslalam-no, nareszcie nie jestem w ciazy.kamien spadl mi z serca.dlugo
potem zaczelam myslec, jak to mozliwe, ze kobieta, zamiast sie cieszyc, ze ma
w sobie zycie, mysli tylko o tym jak sie tego stanu pozbyc. zanim usunelam, 2
tygodnie bylam swiadoma swojej ciazy.czulam jak drugie serce pulsuje, jak moje
cialo sie zmienia, jak inaczej jadlam i zachowywalam sie.ale po prostu mialam
w sobie pewnosc, ze ojciec wyrzucilby mi mie z domu, nie skonczylabym szkoly i
rozne takie argumenty.teraz wiem, jak bardzo sie mylilam. zaczelam miec
depresje, kazda miesiaczka byla bolesna i bardzo obfita,widok krwi przypominal
mi to, co zrobilam, co pol godziny musialam zmieniac podpaske i tampon w tym
samym czasie. nie poszlam wiecej do lekarza, balam sie ze bedzie widac ze
usunelam, co wtedy powie...nie wiem.zaczelam sie winic dlugo potem. zrobilam
sobie zyletka dwa krzyzyki na obu przedramieniach zyletka, i do tej pory mam
blizne.zebym na zawsze pamietala, co zrobilam. pisalam wiersze, czarne mysli,
nienawidzilam sie, cokolwiek zlego mi sie przytrafilo, mowilam sobie-mam za
swoje.jak moglam byc takim tchorzem, zabic wlasne dziecko,przeciez jakos by to
bylo, moze nie tak strasznie jak zawsze myslimy...jak moglam byc taka
nieodpowiedzialna, jak to sie moglo stac, dlaczego ja,nalezy mi sie, nie mam
uczuc, nie zasluguje nigdy w zuciu byc matka...ale czas goil rany i jakos
zylam dalej. w wieku 20 lat mialam juz chlopaka, bylismy razem jakis rok
wtedy.i znow zaszlam w ciaze. nie wiem jak to sie stalo, on mi nic nie mowil,
czy prezerwatywa pekla czy cos,nic!tak bardzo chcialam miec to
dziecko.mieszkalam juz sama,z nim, pracowalam, on tez i wierzylam ze sie
uda.tak bardzo go prosilam i blagalam.a on ze mnie kocha i nie zostawi ale nie
moze miec nieslubnego dziecka.i ze nie jest gotowy na malzenstwo.a ja na to:
to po co kurwa ze mna jestes i seks uprawiasz???!!!!nienawidzilam go za to.w
koncu zrobilismy to.sposob byl inny,bo wlozyli mi jakas tabletke do macicy i
mialam zaczac krawic i wtedy wrocic na zabieg.u lekarza zobaczylam plod na
usg,moj chlopak tez,zaczelam plakac a jednak powiedzialam zeby kontynuowal.
ale tak bardzo kochalam swojego chlopaka, nie chcialam mu zniszczyc zycia i
szacunku rodziny i jego milosci.jaka bylam glupia.po zabiegu ledwo moglam
chodzic, ale krwawienia nie bylo.potem nawet miesiaczki nawet byly juz prawie
normalne. chcialam sie zabic, umrzec, przestac czuc, nienawidziliam siebie ,
jego.on przepraszal i obiecal ze ktoregos dnia bedziemy mieli dziecko.jestesmy
ze soba juz 3 lata, kochamy sie ale nigdy mu tego nie wybacze, sobie tez.teraz
po tych paru latach znalazlam to forum, kliknelam na link ze zdjeciami i
filmem o aborcji i nie moge spac.chce umrzec. przypomnialam sobie nagle o tym
wszystkim, bo w pogoni za sukcesem i zyciem towarzyskim, jakby zapomnialam.
jestem pewna ze wiele osob mnie potepi czytajac to, bedzie czulo do mnie
obrzydzenie, jak moglam zrobic to nawet drugi raz,a ja-nie wiem i naleza mi
sie najgorsze uwagi i oskarzenia.a te dziewczyny, ktore tez czuja to co
ja-zycze im aby potrafily uspokoic dusze i kiedys-szczesliwie urodzily dziecko.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • jol5.po Re: moja historia 16.03.06, 18:12
      Gwiazdko
      tak mi Ciebie żal, miałas smutne zycie do tej pory
      życzę, aby udało Ci się je wyprostowac, aby juz było tylko lepiej
    • mamaanieli Re: moja historia 16.03.06, 19:57
      Ja Ci tylko współczuję i życzę, żebyś z tych bolesnych lekcji umiała wyciągnąć
      prawidłowe wnioski. Chyba powinnaś też sobie wybaczyć - i Jemu. Bez takiego
      wybaczenia, czy związek ma sens? Sama nie wiem... No i zaglądaj na to forum...
      A w ogóle, to Twoja postawa przynajmniej jest uczciwa... Nie wmawiasz
      przynajmniej sobie i innym, że to co zrobiłaś jest ok. Pozdrawiam serdecznie. A.
    • kizdam47 Re: moja historia 17.03.06, 00:06
      Strasznie to smutne i przygnębiające co napisałaś. Współczuję ci serdecznie,
      chociaż wiem, ze to nic nie da ani w niczym Ci nie pomoże. Jednak myślami i
      sercem jestem z Tobą.
      Jeśli chcesz to moge wpisac Cię na forum ukryte. Daj znać czy sie zdecydowałaś.
      Pozdrawiam, M.
      • ewcialinka Re: moja historia 17.03.06, 09:34
        Bardzo mi ciebie żal. Zycie cie nie oszczędzało wiele przeszłaś.dawaj znac co u
        ciebei i jak sie czujesz
      • gwiazdkananiebie Re: moja historia 17.03.06, 10:00
        dziekuje wszystkim za te slowa.jakos naprawde lepiej mi teraz na sercu!
        kizdam47!-pewnie ze chce!pozdrawiam.
    • silie1 Re: moja historia 17.03.06, 12:10
      ja tez czesto katowałam sie ogladajac filmy o aborcji..ostatnio zobaczylam jak
      wykonuje sie aborcje..nie moglam uwierzyc w to co zobacvzylam...nie wiem czemu
      na to patrze..odbiera mi to sily..a jednak szukam na ten
      tematinformacji...pozdrawiam cie
      • gwiazdkananiebie Re: moja historia 22.03.06, 18:13
        no wlasnie!to jest najgorsze, po ogladaniu takich zdjec i filmow czujemy sie
        jescze gorzej.ale uwazam ze - przynajmniej ja- zasluguje.
        • misscraft Re: moja historia 25.03.06, 23:50
          To psychiczny masochizm, też to mam, świadomie oglądam rzeczy przy których
          płacze, ale uważam, że jeśli ktoś nie ogląda, bo to "niemiłe" poprostu ucieka od
          prawdy.
          • edyta.g.25 Re: moja historia 20.04.06, 15:22
            A ja ci nie wspolczuje!!! Nic tego co zrobilas nie usprawiedliwa. mam w bardzo
            bliskiej tzn najblizszej rodzinie usuniecie ciazy. I za nic a za nic tego nie
            usprawiedliwia nic!!! JA mam w tym momencie 3 miesieczna kochana coreczke i od
            pocztku choc nie byla planowanym dzieckiem to byla kochanym, nikt nie ma prawa
            zabierac zycia chociaz je daje!!!! JAk zobaczylam moja kruszynke na usg to juz
            czulam jak bardzo ja pragne i kocham! Od momentu tego wiedzialam ze juz musi
            byc dobrze choc czulam roznie bo ciaza wg lekarki do ktorej na pocztku trafilam
            byla martwa.
            • pyska32 Do edyty.g 21.04.06, 10:56
              edyto jestes taka dobra i szlachetna ,że urodziłaś dziecko mimo
              niesprzyjających okoliczności . Naucz je kiedyś ,żeby nie oceniało innych i że
              każdy popełnia błędy , z którymi musi żyć co nie znaczy ,że zasługuje
              na "wieczne potępienie" od kryształowo czystych osób, jaką ty niewątpliwie
              jesteś. Pozdrawiam,życząc abyś nigdy nie musiała brać do siebie takich
              wypowiedzi , jakie teraz serwujesz innym.
              • edyta.g.25 Re: Do edyty.g 21.04.06, 11:59

                > edyto jestes taka dobra i szlachetna ,że urodziłaś dziecko mimo
                > niesprzyjających okoliczności . Naucz je kiedyś ,żeby nie oceniało innych i
                że
                > każdy popełnia błędy , z którymi musi żyć co nie znaczy ,że zasługuje
                > na "wieczne potępienie" od kryształowo czystych osób, jaką ty niewątpliwie
                > jesteś.
                Ja nikogo nie oceniam ani nawet nie smialabym- i tu szlachetnosc czy dobroc
                wcale nie ma znaczenia ani krysztalowosc. Jestem poprostu normalnym
                czlowiekiem, wiem ze poprostu gdybym cos takiego zrobila sumienie by mnie
                zjadlo i nie dawalo zyc. Napisalam tak -chodzi o wczesniejszy post, byc moze
                mnie ponioslo- ale wiem jak strasznie pragnelam tego dziecka i co przechodzilam
                na poczatku mojej ciazy(. Wiec pisalam w pewnym sensie przez pryzmat moich
                przezyc. Tym bardziej ze znam kilka osob ktore stracily ciaze - i wiem przez co
                przechodzili i co czuja.
                Dodam, ze absolutnie takich osob nie pamietam- napisalam ze tylko tego akurat
                nic nie uspraiedliwia.Aha- i dla mnie piszac o czyms takim w kategoraiach
                bledu? Uwazam ze w tych kategoriach absolutnie nie mozna tego umieszczac!
                • gwiazdkananiebie Re: Do edyty.g 22.04.06, 17:31
                  edyta ma racje,zazdroszcze jej decyzji ktora podjela i ze urodzila dziecko.ze
                  nie musi czuc sie jak ja i wiele innych.to wielka odwaga ale i cos bardzo
                  naturalnego, normalnego.pozdrawiam serdecznie
                  • szklanka_wody gwiazdka 23.04.06, 08:58
                    Na samym wstępie pisze iz nie chce nikogo potępiać, tylko... w całej tej
                    historii mam tylko jedno "ale". zastanawiam się dlaczego mimo pierwszej nauczki-
                    bólu po dokonanej aborcji, zdecydowałas sie na kolejna. I jeszcze jedno pytanie:
                    czy gdybys kolejny raz była w tak podbramkowej sytuacji- podjęłabys sie
                    usunięciu ciąży?
    • agraka24 Re: moja historia 23.04.06, 13:30
      ja tez usunełam ciąże,to nie tak żę żałuję ale jets mi z ty ciężko.Nie iwem co bym zrobiła gdybym znowu była w tej sytułacji..mam do siebi eżal,płacze z tego powodu gdy nie wiedzi tego on ,ojciec dziecka..on uporał sie z tym...wtedy mówił "zrobimy jak zechcesz.To zmieni barzdeij Twoje zycie .Zadecyduj..."dzie czuje to przyzwolenie jak zrzycenie odpowiedzialności...to było prawie 2 lata temu...i z roku na rok boli coraz bardziej..wtedy gdy byłam w ciązy..nie wiem pamietam to jak okres niemyslenia....jakby zamroczebia,,chyba miłościa do niego,do mojego chłopaka. .bylismy wtedu razem od 3 miesięcy,,,tacy zakochani..zawsze razem...Cos we mnie pekło po tym..poi aborcjii..on spóznił się mnie odebrać..wtedy szłam sama taka zamroczona ,samam,samotna...nie wiem,może bedziecie mmnie żle oceniac,ale opnia przejmę sie tylko młodych matek ..tych które stneły przed tym problelm, postapiły inaczej..Wkórz\aja mnie wypowiedzi gówniarskie,niby dojrzałych nastolatek..albo starych dewotek..Ja mimio swoich 24 lat duzo przezyłam..JAk byłam młoda wkopałam sie w heroinę..wyszłam z tego teraz mam bierzmo aborcji..Nieocenijacie..nie wytykajcie,,czaasami pomóżcie
      • kizdam47 Re: moja historia 23.04.06, 22:09
        Rozumiem dobrze ten rodzaj samotności, o którym piszesz.

        Pozdrawiam.
        • carolinka23 Re: moja historia 23.07.06, 21:40
          miałam 18 lat, mature przed soba.a tu nagle jak grom z jasnego nieba, brak
          okresu.podejrzewalam, myslalam, zrobiłam test.jak dzis pamietam, powiedzialam
          tacie,ze musze kupic prezent dla kolegi, na urodziny, poszlam do apteki i
          kupilam test. pozniej niepewnosc w łazience i wynik. jestem w ciąży. zadzwoniłam
          do mojego mężczyzny, spotkalismy sie. i myslelismy co zrobic.ja miałam 18 lat,
          on 19. nie bylismy juz dziecmi, ale nie mielismy tez niczego swojego. chcielismy
          sie pobrac, chcielismy miec to dziecko. i dosc dlugo trwalismy w tej decyzji.
          moi rodzice nic nie wiedzieli.bałam się. nie umiałam im powiedzieć.ale ile mozna
          tak zyc. napisałam do mamy list.zostawiłam go na stole rano wychodząc do
          szkoly.to chyba byl moj najdluzszy w zyciu dzien.bałam sie wrocic. ale wrocilam.
          rozmowy z rodzicami, moimi, jego. decyzje, dylematy. w końcu ustalone.aborcja.to
          nie tak,ze to nie byla moja decyzja, ja bylam jakby obok tego, to byl jakis
          film, ktory dzial sie dookola mnie.
          lekarz, ktos polecil, zrobi to.pojechalismy umowionego dnia...i nie bylo go, nie
          przyjechal, gabinet zamkniety.matko, jak ja wtedy ryczalam, jak ja sie czulam.
          moze to byl znak, moze nie powinnam. ale byl jeszcze jeden lekarz.przyjal mnie
          tego samego dnia wieczorem. narkoza.usnelam, obudziłam się, juz bylo to.pamietam
          jak mowil, zebym nikomu nie opowiadala, ze nie widac, ze nikt sie nie domysli.ja
          tez wtedy nie myslalam. co czulam? nic. ja naprawde nic nie czulam.nie
          zastanawialam sie co zrobilam.i dlugo staralam sie o tym nie myslec, nie czuc.
          ale im wiecej czasu mija od tego tym bardziej mnie to boli. wiecej zaczynam
          czuc, rozumiec. nie mam do nikogo zalu, mogłam powiedziec slowo, nie
          powiedzialam nic...
          • zachod_slonca Re: moja historia 25.07.06, 11:34
            Dziewczyny, jak czytam wasze listy, wasze historie to ręce mi opadają. Nie,
            dlatego, że usunęłyście ciążę, ale dlatego że najbliższe wam osoby zamiast
            pomóc, wyciągnąć rękę przyczyniły się w znacznym stopniu do tego, abyście
            dokonały aborcji. Nie potrafię zrozumieć jak można własne dziecko pokierować w
            taki sposób. Działanie to niby tłumaczone troską, miłością, obawą o wasze
            przyszłe życie, a jednak. Jakie życie? Pełne bólu, cierpienia, poczucia winy. I
            to ma być uratowanie was przed problemami. Ja życzę wam więcej wiary w siebie.
            Fizycznie człowieka nie jest łatwo zniszczyć, ale psychicznie tak. Pozdrawiam i
            łączę się z wami w tęsknocie za naszymi aniołkami.
    • fux7 bez przesady 25.07.06, 16:42
      Kur#@ w tym katolickim kraju nic nie mozna zrobic. Ogldacie jakies filmy o
      aborcji i sie podniecacie. Babki i kolezanki opowiadaja wam pierdoly a wy w to
      wierzycie tylko nie wiecie ktore babki i kolezanki aborcje juz mialy.
      Przerwanie ciazy to taka sama operacja jak inne a nawet jest mniej skutkow
      ubocznych. Usuwa sie kilka tkanek i tyle. A wy jakies farmazony katolicikie
      opowiadacie. Slyszeliscie ile tsunami dzieci zabilo?Mialam aborcje pare lat
      temu i nawet tego nie pamietam. Pamietam tylko wtedy jak chce dopi!@#$ mojemu
      facetowi jak sie na niego wkurze i tyle. Bo on akurat wychowal sie w tym
      katolickim zaklamanym kraju a ja nie! Codzennie na swiecie dokonuje sie 140 tys
      aborcji i wy napewno znacie kogos kto to zrobil i o tym nie pamieta. A ilu
      ksiezy kazalo usunac ciaze swoim laskom. a wy ciagle ten sam temat przrabiacie.
      Wezcie ludzie na wsteczny.
      • madzia1708 Re: bez przesady 26.07.06, 12:55
        przeczytaj co napisałas... i zastanów się, co byś pomyślała o osobie, która
        pisze takie słowa....dla mnie MARGINES SPOŁECZNY!!
    • takalalka Re: moja historia 25.07.06, 23:44
      hej Gwiazdko!
      prosze Cie odezwij sie do mnie prywatnie!
      Chciałam zebys z Kims porozmawiala.. prosze daj znac.
      pozdro!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka