Dodaj do ulubionych

trudne pyt

04.11.07, 19:33
Chodzi o to, ze mam uzasadnione powody do zabiegu (i odbedzie sie to
w klinice w Holandii - od dluzszego czasu nie mieszkam w Polsce),
mam juz ustalona date ale ogromnie sie boje. Jesli ktos moglby mi ,
choc w przyblizeniu powiedziec jak sie bede czula po. Weszlam na
kilka str www w tej tematyce i jestem przerazona. Z tego co wiem, to
jeszcze tam odbede rozmowe z psychologiem, zrobia mi ponownie setki
badan... i wiadomo... ale nigdzie nie jest napisane jak sie kobieta
czuje po. Koncowe informacje jakie uzyskalam to tylko tyle, ze
wizyta kontrolna po 3 tygodniach. Czy moze mi ktos udzielic
szerszych informacji? Z gory dziekuje.
Obserwuj wątek
    • m.mi Re: trudne pyt 04.11.07, 19:52
      witam,
      kazda z nas miala wazne powody. kazda z nas znajdowala sie w
      sytuacji bez wyjscia. i kazda z nas w tej chwili oddałaby wszystko
      aby tylko cofnac czas... aborcja nie jest rozwiazaniem
      jakiegokolwiek problemu.. wrecz przeciwnie.. niesie ze soba potworny
      bol psychiczny ...
      uwierz mi , ze z kazda sytuacja mozna sobie poradzic.. z perspektywy
      czasu Twoje problemy moga wydac sie zupelnie smieszne i banalne..
      jednakze zycia swojego malenstwa juz nie odzyskasz...
      bol fizyczny po aborcji jest niczym w porownaniu z bolem
      psychicznym.. kazdego dnia bedziesz myslala o swoim dziecku..
      kazdego dnia bedziesz chciala cofnac czas.. tez myslalam , ze nie
      mam innego wyjscia.. teraz wiem ze przegralam..

      jezeli bedziesz chciala porozmawiac to zapraszam na priv..

      sciaskam Cie mocno i zycze duzo sily !!
    • nati1011 Re: trudne pyt 04.11.07, 20:19
      Czy te powody są wystarczające by zabić swoje dziecko?

      Jesteś na to gotowa? Będziesz umiała z tym żyć?

      Zabiegiem jest wyrwanie zęba - ty chcesz pozwolić na zabójstwo
      własnego dziecka.
    • utka Re: trudne pyt 05.11.07, 14:03
      poczytaj troche historii Dziewczyn z tego forum.
      dowiesz sie z nich, ze chyba wszystkie byly zadowolone zaraz PO, odczuly ulge,
      myslaly ze zaczna nowe zycie bez obciazen i bez wspomnien.
      A po jakims czasie tu wracaja, cierpia bardzo i wszystko by oddaly, zeby czas
      moc cofnac.

      Prosze zastanow sie mocno czy chcesz tego.
      • fra_mauro Re: trudne pyt 05.11.07, 14:32
        baba_na_pasach pisze ,ze ma wskazania do zabiegu ale nie zdradza
        szczegolow. babo, moze zatem napisz, co lezaloby u podstaw Twej
        decyzji ?
        • iskierka40 no właśnie? 05.11.07, 15:42
          dlaczego piszecie,że chce je zabic???
          napisała,że ma wskazania ,może są poważe,napisz autorko wątku
          dokładnie!!!
          • nati1011 Re: no właśnie? 05.11.07, 20:33
            Czy wskazania zmienią fakt, ze chce zabić dziecko?

            Każdy uczciwy ginekolog powie, ze nie ma czegoś takiego jak
            wskazania do aborcji. W imię rzekomych wskazań medycznych w
            Hiszpanii dokonuje się aborcji w 8-9 miesiącu ciaży. Może ktoś to
            logicznie wytłumaczyć???
            • fra_mauro Re: no właśnie? 05.11.07, 21:00
              nati, szczerze mowiac nie znam sie dobrze na tym ale unikalabym w
              takich wypadkach bardzo emocjonalnego radykalizmu.
              Nie wiem, co sie dzieje w Hiszpanii ale podejrzewam,ze i w naszym
              katolandzie maja miejsce podobne praktyki w ramach tzw podziemia
              aborcyjnego, tylko nikt o tym glosno nie mowi, ani nie pisze.

              Nie wiemy, jaka jest sytuacja autorki watku. I nie nam ja pouczac
              czy osadzac a priori jej postepowanie.
              Moze to efekt pohopnej i bezmyslnej diagnozy, a moze prawdziwy
              dramat, ktorego nie warto kontynuowac i przez to jeszcze powiekszac.
              • nati1011 Re: no właśnie? 06.11.07, 08:33
                fra mauro, iskierko

                nie pomoże autorce podtrzymywanie jej w przekonaniu, że aborcja jest
                niewinnym zabiegiem, który nie niesie żadnych konsekwencji.

                Prawo nakazuje lekarzom przed każdym zaleconym zabiegiem czy
                leczeniem przedstawić możliwe komplikacje. Czy którejś z was (z tego
                forum) wspomniał o syndromie poaborcyjnym? Czy ktoś was uprzedził,
                że nie zapomnicie o wszystkim 3 dni po "zabiegu"?

                WIększość kobiet decyzując się na aborcję jest przekonana, że to da
                sie opanować. Niech chociaż wiedza co im grozi. Może choć jedna się
                zastanowi.

                > Moze to efekt pohopnej i bezmyslnej diagnozy, a moze prawdziwy
                > dramat, ktorego nie warto kontynuowac i przez to jeszcze
                powiekszac.

                Aborcja nie jest rozwiązaniem żadnego dramatu. To jak gaszenie
                pożaru benzyną. Chciałąbym, by autorka choc się nad tym zastanowiła.
                Bo tak naprawdę to ona poniesie wszystkie konsekwencje.
                • emilia311 Re: no właśnie? 07.11.07, 10:26
                  Nati,
                  A ja muszę przyznać rację iskierce i fra_mauro. Znam dobrze twoje
                  poglądy i się z nimi zgadzam, ale jeżeli w życiu tej dziewczyny
                  faktycznie rozgrywa się jakiś straszny dramat i szuka pomocy gdzie
                  tylko może (a nie wiemy czy tak nie jest) to chyba powinniśmy jej
                  okazać więcej zrozumienia. Gdybym ja szukała wsparcia na forum,
                  które teoretycznie po to istnieje i pierwszą rzeczą, którą
                  przeczytałabym to zarzut, że jestem wyrodną matką planującą z
                  premedytacją morderstwo na swoim dziecku to dalej niczego bym już
                  nie czytała tylko uciekłabym jak najdalej od komputera (nie wiadomo,
                  czy już się tak nie stało, baba nie odezwała się jak dotąd).
                  Oczywiście należy spróbować wszelkimi rozsądnymi sposobami wybić jej
                  pomysł aborcji z głowy, ale ważne jest również, aby pokazać, że nie
                  jest sama, że chcemy pomóc a nie oskarżać, że nikt jej nie potępia.
                  Wszyscy wiemy o ogromnych emocjach i burzy hormonów na początku
                  ciąży, okażmy więc trochę więcej empatii, zwłaszcza, że z treści
                  wątku wynika, że dziewczyna jest bardzo wystraszona.
                  • nati1011 Re: no właśnie? 07.11.07, 11:01
                    macie rację, może było trochę za ostro. PRzemęczona jestem
                    nękającymi nas chorobami. Przepraszam. W sumie to nie dziewczyna
                    jest winna, tylko lekarz, który zamiast rozwiać wątpliwości tylko ją
                    utwierdza - a może prowokuje - do najgorszej decyzji.

                    Może się mylę - ale jakoś przez skórę czuję, że nie chodzi
                    o "zwykłą" aborcję tylko o terminację ciąży z powodu podejrzenia
                    choroby dziecka. Stąd też tak jednoznaczne słowa w mojej odpowiedzi.

                    Odezwij sie babo. Naprawdę chcemy ci pomóc.
    • wzr1 Re: trudne pyt 05.11.07, 21:04
      Twój stan po zabiegu zależy przedewszystkim od stopnia deprawacji
      twojego sumienia, a powody są mało ważne
      • mamaanieli Re: trudne pyt 05.11.07, 22:37
        hej, ludzie. przyjmijcie spokojniejszy ton i bardziej rzeczową retorykę.
        dziewczyna przyszła tu po pomoc. i to jest dla niej szansa. niech sie nie
        przestraszy... pozdrawiam.
        • spokofacet Re: trudne pyt 06.11.07, 00:23
          prowokacyjne pytanie z poczatku watku mialo na celu wywolanie
          wirtualnego przeswiadczenia, ze istnieja OBIEKTYWNE uczucia po
          aborcji. i udalo sie autorce sprowokowac wypowiedzi, ktorych
          plaszczyzna jest nieprzystajaca do niezdroworozsadkowego podejscia
          do realnej rzeczywistosci.

          jak ktos chce zyc w matixie to co my biedne zuczki mozemy zrobic?
          modlic sie, podsuwac naukowe publikacje, pomagac potrzebujacym...
    • olda_2 Re: trudne pyt 06.11.07, 14:14
      wszystko co piszesz zgadza sié oprócz setki badan , zadnych badan
      nie mialam ani po ani przed, tylko badanie kontrolne po trzech
      tygodniach u lekarza rodzinnego
      rozmowe z psychologiem nie wspominam najlepiej, moze przez to ze
      siedzial kolo mnie maz, a moze przez to ze nie umialam sie przed
      psychologiem otworzyc
      rozmowa nie trwala dlugo , glownie na temat jak zamierzam sie
      zabezpieczac po, potem juz tylko ze to nic nie jest jeszcze itd...
      i ze przyszlam bardzo wczesnie ( 4-6 tydzieñ )
      "pokrécili mi w glowie"
      nie wiem jakie masz uzasadnione powody , nie wiem co napisac zebys
      tego nie robila , nie wiem jaka jest twoja sytuacja
      pomysl ze potem bedzie ci ciezko z tym zyc
      ja bardzo zaluje, czasami nie wiem gdzie szukac pomocy kiedy jest mi
      bardzo trudno
      poczytaj jeszcze raz posty nati to madra kobieta
      aha w klinice aborcyjnej sami tez ci nie powiedza jak sie bedziesz
      czula po.....chyba ze spytasz...to moze powiedza
      • olda_2 Re: trudne pyt 06.11.07, 14:37
        oczywiscie mieszkam w Holandii
        jak chcesz pisz na adres gazetowy
      • skp110 Re: trudne pyt 06.11.07, 19:48
        > rozmowe z psychologiem nie wspominam najlepiej, moze przez to ze
        > siedzial kolo mnie maz, a moze przez to ze nie umialam sie przed
        > psychologiem otworzyc
        > rozmowa nie trwala dlugo , glownie na temat jak zamierzam sie
        > zabezpieczac po, potem juz tylko ze to nic nie jest jeszcze itd...


        Może dlatego rozmowa nie trwała długo żeby pani nie myślała nad
        decyzją bo jescze pani zdecyduje się urodzić dziecko.
        Ciekawe czy jest możliwa w Holandi praca psychologa który pomoże
        kobiecie wybrać życie?
        • nati1011 Re: trudne pyt 06.11.07, 20:04
          > Ciekawe czy jest możliwa w Holandi praca psychologa który pomoże
          > kobiecie wybrać życie?

          Pewnie nie, bo zaraz by go fanatykiem nazwali i zamknęli za
          wprowadzanie wrogiej indoktrynacji sad
    • nati1011 przepraszam i bardzo cię proszę - odezwij się 07.11.07, 12:38


      Bez względu na wskazania - a może właśnie z ich powodu aborcja w
      twoim przypadku nie rozwiąże problemu. Stworzy co najwyzej nowe. W
      Holandi panuje duże przyzwolenie społeczne dla aborcji nawet bez
      specjalnych wskazań, więc nie sądzę, by ktoś obiektywnie mógł ci
      przedstawić skutki takiej decyzji. Nie zamierzam się wymądrzać,
      przeczytaj jednak wątki innych dziewczyn. Wiele z nich było pewnych
      swojej decyzji, nasze argumenty czasami trafiały jak groch o ścianę.
      A jednak wróciły tu z rozpacza w sercach. Bo to nie jest dobre
      wyjście. Z każdej - najtrudniejszej ciaży jest choć jedno lepsze.
      Może nie cąłkowicie bezbolesne, ale lepsze.

      Może daj sobie choć trochę czasu. I przemyśl - przedyskutuj- to
      jeszcze. Nie było moim zamiarem potepianie cię, czy ocenianie twojej
      decyzji. Chciałam tylko byś miała świadomość, że bez względu na
      wskazania rośnie w tobie nowe życie. I jeżeli nie teraz to kiedyś ta
      świadomość dotrze do ciebie. Tylko, że może już być za późno.

    • nati1011 babo - powinnaś przeczytać ten wątek 07.11.07, 15:56

      a zwłaszca dyskusję nt powodów do aborcji

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20823&w=67419054&v=2&s=0
      • iskierka40 nati 07.11.07, 19:24
        <<<Czy wskazania zmienią fakt, ze chce zabić dziecko?>>>
        napisałaś tak prawda???
        sznuje twoje poglądy ale wiesz czasem naprawde są poważne wskazania
        do aborcji ,pomyśl o tym!!!
        • iskierka40 Re: nati 07.11.07, 19:26
          może nie do aborcji ale do prerwania ciąży,która może zagrażać
          naprzykład życiu matki,lub wiąże się z poważnymi wadami dziecka????
          to są poważne wskazania,o ile o takowe chodzi autorce wątku.
          pozdrawiam
          • nati1011 Re: nati 07.11.07, 20:14
            Medycznym wskazaniem do przerwania ciąży są:
            - ciąża pozamaciczna,
            - ciężka gestoza

            W takich przypadkach (lub analogicznych) kończy się ciążę, choć
            zawsze(pozamaciczna) lub bardzo często (gestoza) powoduje to śmierć
            dziecka. I nikt nie kwestionuje takich decyzji. Nikt nie nakazuje
            podtrzymywania ciąży pozamacicznej, bo skończy się ona śmiercią i
            dziecka i matki. W takich wypadkach trzeba ratować matkę, bo ona ma
            szansę na przeżycie, a dziecko żadnych. Zwłaszcza bez matki.

            To są przypadki - wystąpujących relatywnie często - przypadków, gdy
            żcyie matki jest zagrożone. Może się zdarzyć jeszcze kilka mniej
            popularnych przypadków. Tylko w takich przypadkach nie mówi się o
            aborcji - w potocznym tego słowa znaczeniu.

            Choroba dziecka nie jest wskazaniem do jego zabicia. Jeżeli wolno
            zabić z powodu zespołu downa 6 miesięczny płód to dlaczego nie wolno
            uśmiercić 6 miesięcznego wcześniaka z zespołem, u którego nie
            wykryto wady podczas ciaży? Potrafisz na to odpowiedzieć? Zdaję
            sobie sprawę, że chore dziecko jest ogromną tragedią dla całej
            rodziny, ale człowiek może zachorować - bardzo cieżko - w każdym
            momencie swojego życia. miesiąc, rok, 15 lat po urodzeniu. Wtedy też
            go zabijemy? czy bedziemy leczyć ze wszystkich sił? O prawie do
            życia nie może decydować strona macicy po której się właśnie
            znajduje. Prawo pozwalające na zabicie płodu tylko dlatego, że jego
            matka wykonała jakieś badania prenatalne jest nie tylko nieludzkie
            ale tez nielogiczne.
            • iskierka40 Re: nati 07.11.07, 22:11
              wiesz co ja patrze na to z innego punktu widzenia,z punktu widzenia
              matki,która stoi przed takim wyborem,czy przerwać ciążę??bo dziecko
              jest ciężko chore i próbuje sobie wyobrazić co ja bym zrobiła,i
              myślę,że nie pozwoliłam\bym mu cierpieć nigdy!!!!jesli było by
              naprawde cięzko chore,nie na dawna ,tylko jakby mialo powazne
              wady.To,że dziecko może zachorować w każdym etapie życia jest co
              inego,wtedy się leczy,szuka pomocy,czasami nie ma ratunku i dziecko
              umiera!!!!!
              Napiszem mi pewnie,że dziecko to "usunięte" także można leczyć,że
              wcale nie trzeba go zabijać.I może i miałabyś rację,bo zawsze jest
              nadzieja,aczkolwiek ja bym się nie zdecydowała urodzić dziecka z
              ciężkimi wadami,pisze to szczerze i rozumiem kobiety,które tego
              wyboru dokonują!!!
              Nie aborcji zdrowego dziecka,bo nie mam jeszcze pralki i mam 18lat i
              wogle nie wiem z kim!!!
              tylko przerwania życia,które było by męczarnia orzede wszystkim dla
              dziecka.
              dziękuje za uwagę!
              • nati1011 Re: nati 08.11.07, 08:57
                Iskierko - ja rozumiem twoją argumentację. Rozumemiem ją tym
                bardziej, że patrząc na cierpienie bardzo bliskich mi osób modliłam
                się by umarli jak najszybciej i nie musieli już dłużej cierpieć.

                Rozumiem argumentację rodziców, którzy chcą oszczędzić dziecku
                cierpień. Cel słuszny ale metoda nie ta.

                Musimy podejmować decyzję o leczeniu lub jego zaniechaniu, ale nie
                wolno nam decydować, czy dana choroba daje prawo do przeżycia czy
                nie.

                Sama stałm przed realną perspektywą ryzyka urodzenia wcześniaka i
                podjęci adecyzji czy nalezy go ratować za wszelką cenę. I
                decydowaliśmy wtedy z meżem, że zgodzilibyśmy się na intensywną
                terapię tylko jeżlei byłaby realna szansa na przeżycie. W
                przeciwnym razie raczej pozwolilibyśmy dziecku odejść. W związku z
                rozojem medycyny stajemy przed coraz większymi możliwościami ale też
                wyborami. I czasami decyzja wcale nie jest nie tylko łatwa ale też
                oczywista. Jeżlei rodzi się wcześniak w 26 tygodnniu to trzeba
                podjąć realną decyzję - co dalej? Takie dzieci mają niką szansę na
                przeżycie. Ale mają. Ratować? ALe większość z nich nie przeżyje. Czy
                wolno więc przedużać jego cierpienie? Odpowiedź wcale nie jest
                łątwa i oczywista. Nasz problem wcześniaka na sczęście rozwiazał sie
                sam, ale staliśmy też przed decyzją o leczeniu babci. Była bardzo
                schorowana, końcowy alzheimer + szereg innych chorób. I w ubiegłym
                roku nastąpiło pogorszenie. I trzeba było zadecydować, czy właczyć
                agresywne leczenie czy zostawić sprawę własnemu biegowi, co w
                zasadzie równało się zgodzie na śmierć. W przypadku osoby starszej -
                stojącej już na progu życia - ta odpowiedź jest łątwiejsza. W
                przypadku dziecka, które jednak ma - choćby minimalne - szanse na
                normalne życie - o niebo trudniejsza. Tylko dramat polega na tym - o
                czym już wielokrotnie pisałam - że rozpatrując takie przypadki
                globalnie - z perspektywy np lekarzy - to raz przekroczona granica,
                przesuwa się za każdym razem coraz dalej. Jeżeli znajdziemy
                argumanty za usprawiedliwieniem terminacji w przypadku jednego
                potwornie chorego dziecka, to następnym razem będzie to dotyczyć
                innego już trochę mniej chorego. Potem podciagniemy pod paragraf
                dzieci np z zespołem downa, które są cieżkom zaburzeniem ale
                przecież pozwalającym na nawet kilkudziesięcioletnie życie. Dlaej
                będą to np wady serca, które wprawdzie można operować i niemal
                wszystkie dzieci wracają do zdrowia, ale po co narażać swoje dziecko
                na operację skoro można sobie "zrobić" nowe bez wad. Tak to
                funkcjonuje. Nie tak dawno czytałam wywiad z francuskim lekarzem,
                który stwierdził, że we francji gwałtownie spadła ilość dzieci któe
                rodza sie chore. Praktycznie nie zdarzają sie nawet drobne wady
                serca o zespole downa już nie wspominając. Nie rodza sie takie
                dzieci. Bo każda wykryta anomalia jest kończona aborcją. Już nawet
                nie wspominam o bęłdach w diagnostyce, co zdarza się też bardzo
                często. Chodzi mi tylko o model myślenia.

                Siłą rzeczy dotykamy tu problemu eutanazji. Bo nie zawsze jest
                nadzieja. Są choroby, ktorych nie potrafimy leczyć. Które
                nieubłagalnie i boleśnie kończa się śmiercią. Czy to nam daje prawo
                do zabicia tych chorych?

                I chciałabym wrócić do tego wcześniaka. Wyobraź sobie takie dziecko.
                Zgodnie z prawem można je zabić w 6 miesiącu ciaży. Może się też
                urodzić. Dlaczego nie wolno go zabić po urodzeniu? Bo patrzy ci w
                oczy?
                • iskierka40 Re: nati 08.11.07, 09:49
                  współczuje przeżyc nati!!!
                  Gdybym urodziła chore dziecko,wiadomo,że poruszyłabym niebi i ziemię
                  żeby wyzdrowiało a chociaż nie cierpiało,nawet wcześniaka,ale jakby
                  we wczesnej ciąży wiedzała że bedzie ciężko chore nie podjełabym tej
                  decyzji,nie urodziłaabym,nie dałabym mu cierpieć....
                  • nati1011 Re: nati 08.11.07, 10:47
                    życzę tobie i wszystkim innym, by nigdy nie musieli stawać przed
                    takim wyborem.

                    Ale warto o tym rozmawiać, warto mieć tą sprawę przemyślaną, nawet
                    jeżeli nie wiemy jak zachowamy się w rzeczywistej sytuacji. Choćby
                    po to by nie poddac się presji lekarza. By była to naprawdę twoja
                    decyzja a nie medyka. Bo bardzo czesto wygląda to tak (w przypadku
                    terminacji), że lekarz wali między oczy informacją o ciezkiej wadzie
                    dziecka a w następnym zadniu pyta czy kobieta zgadza sie
                    na "zabieg". W takim stanie nikt nie jest w stanie logicznie myśleć.
                    A presja lekarza jest ogromna - często wręcz mówią, że jest np tylko
                    tydzień na podjęcie decyzji. I często kobiety decydują. Nie mają
                    żadnej alternatywy, nikt nie podsuwa im innych rozwiązań. A potem
                    cierpią latami. Bo oprócz straty dziecka dochodzi poczucie winy.
                    Zwłaszcza, ze problem dotyczy najczęściej kobiet które w innych
                    sytuacjach nigdy nie zdecydowałyby się na aborcję.
                    • fra_mauro Re: nati 08.11.07, 12:10
                      Nati, to co napisalas bezposrednio powyzej uderza w sedno. Calkiem
                      jest prawdopodobne,ze w przypadku wykrycia ciezkich wad, matka po
                      uslyszeniu takiego wyroku nie potrafi trzezwo ocenic sytuacji a
                      lekarze sa malo zainteresowani, aby jej horyzont poszerzyc, najpierw
                      pomoc w otrzasnieciu sie z szoku, a pozniej przedstawic wszystkie za
                      i przeciw. Zauwazmy tez, co w naszym kraju czeka matki dzieci
                      niepelnosprawnych i same dzieci- opieka medyczna, psychologiczna i
                      paliatywna sa na zenujacym poziomie. Sciezka edukacyjna dzieci
                      uposledzonych ruchowo czy umyslowo jest gorzej niz uboga. Wiem co
                      mowie, bo w ramach praktyk studenckich odwiedzilam 2-3 takie zaklady
                      i serce mi sie scisnelo. Mowiac brutalnie: wiele matek nie chce
                      takiego losu dla swych dzieci. Moze gdyby mialy pewnosc, ze
                      otrzymaja realne wsparcie, a w tym beda miec zaplecze materialne do
                      wychowania takiego dziecka- decydowalyby inaczej. Zauwazcie,ze w
                      wielu zachodnich krajach , a takze skandynawskich chetnie adoptuje
                      sie dzieci z Zespolem Downa czy innymi powaznymi schorzeniami. Czy
                      dlatego,ze ci ludzie maja lepsze serca ? Nie. Oni wiedza po
                      prostu,ze beda miec wsparcie wielu profesjonalistow i panstwa w
                      kluczowych sprawach jak opieka medyczna i rehabilitacja, a wtedy z
                      reszta sobie juz poradza. Dlatego biorac powyzsze podzielam w pelni,
                      choc z duzym smutkiem poglad iskierki. Podziwiam szczerze te
                      kobiety, ktore decyduja sie walczyc. Ja bylabym chyba za slaba,
                      przynajmniej w tym kraju.
                      • nati1011 Re: nati 08.11.07, 16:42
                        wiem jak ciezko jest w naszym kraju opiekować się chorym dzieckiem.
                        Tym większy mój podziw dla wielu koleżanek, które mają cieżko chore
                        dzieci.

                        I dlatego rozumiem matkę, która - choćby w taki sposób - chce tego
                        losu zaoszczędzić swojemu dziecku, sobie i pozostałej rodzinie.
                        Rozumiem, ale wiem, że efekt nie jest taki jakiego oczekiwały.
                        Zwłąszcza, że najczęściej problem dotyka osób, które z założenia są
                        przeciw aborcji.
    • baba_na_pasach juz "po" 14.11.07, 16:33
      Witam serdecznie...

      Nie bylo mnie dluzszy czas (klopoty z internetem) ale dzis
      nadrobilam zaleglosci i przecztalam Wasze opinie. Dziekuje wszystkim
      za chec pomocy i zrozumienie.

      Jak w temacie, jestem po zabiegu, napisalam o tym jednej z
      forumowiczek i zacytuje takze Wam.


      "Jak napisalam w temacie... Obiecalam sie odezwac.
      Powiem szczerze, ze bylam zaskoczona serdecznoscia i
      profesjonalizmem ludzi pracujacych w klinice (bylam w Amsterdamie).
      Na poczatku dali mi jakies papierki do wypelnienia a nastepnie
      poszlam na rozmowe z psychologiem (przemila kobieta) zapytala o
      powody i czy jestem pewna, przedstawila dokladnie przebieg zabiegu
      (mowila, ze nic nie poczuje ani w trakcie ani po, ze bede mogla
      miec dieci, zebym byla spokojna i ze za chwile bedzie cyt. "juz
      po wszystkim"), ustalilysmy antykoncepcje, pozniej rozmowa zeszla
      na zupelnie luzne tematy i zaprowadzili mnie do pokoju
      przygotowan. A stamtad na sale... No i tam mi nerwy zupelnie
      puscily i wpadlam w ogromna panike (ale to ze strachu) zaczelam
      sie trzasc jak galareta i sie pobuczalam... a oni na to ze jesli
      sie rozmyslilam to ok, i musialam sie glupio tlumaczyc, ze to z
      tych nerw... Totez najpierw musieli mnie uspokoic i mowili, zebym
      im zaufala, ze wszystko bedzie dobrze nic nie bedzie bolalo oprocz
      uklucia igielka (dostalam zastrzyk na spanie na ok 30min). I...
      rzeczywiscie tak bylo. Obudzili mnie i nic mnie kompletnie nie
      bolalo, zaprowadzili do pokoiku ubrana w jakies smieszne majtaski
      przypominajace pampersy, dali herbatki, dali antybiotyki i
      zawolali mojego partnera, cobym sama nie byla. Chcieli zebym
      zostala na obserwacji jeszcze z 2godzinki (z uwagi na zaawansowana
      ciaze) ale ja czulam sie wyjatkowo dobrze i poprosilam zeby mnie
      juz puscili do domciu. Dostalam dokladny opis zabiegu, wypis z
      kliniki, wyniki badan i cos tam jeszcze - aha taki papirek abym
      sie zglosila za 3tyg na kontrole i oczywiscie ulotke z danymi
      kliniki... W drodze do domu troche krwawilam (to byl ten sam dzien
      zabiegu), w nocy mialam delikatne plamienie a potem juz w ogole
      ani plamki... i zero bolu!
      Pewnie wydam Ci sie dziewczyna bez uczuc wyzszych, ale po
      prawdzie - nie mialam (i do teraz nie mam i nie sadze bym miala w
      przyszlosci) zadnych wyrzutow sumienia. Wprost przeciwnie, ogromne
      poczucie ulgi. No i swiadomosc, ze nie zajal sie mna jakis konowal
      ale fachowcy tez podtrzymywala mnie na duchu.
      A tak z czystej ciekawosci spytam ile Ciebie kosztowal taki zabieg?
      Bo u mnie z uwagi na 2 trymestr, niecale 500euro, a gdybym byla do
      13 tyg. byloby 300.
      Slyszalam, ze w Polsce ceny sa znacznie wygorowane.

      Co zas do watku psychiki. To faktycznie zalezy od kobiety i jej
      podejscia do zabiegu jak i pewnosci swojej decyzji. Ja mialam
      bardzo podobna sytuacje bez wyjscia i sadze i jestem pewna ze moj
      wybor byl dobry. Jesli ma sie wybor czy skazywac dziecko na
      cierpienie i kilka dni zycia, czy mu tego oszczedzic to wg
      wlasnego sumienia sie go dokonuje.
      Ja tak zrobilam i gdyby cofnac czas zrobilabym to samo.

      Tymczasem serdecznie pozdrawiam i zycze Wszystkim samych pomyslnych,
      dobrych
      dni.
      Cieplutko pozdrawiam, baba_na_pasach."

      • fra_mauro Re: juz "po" ? 14.11.07, 17:27
        babo_na pasach, Widac mialas powazne wskazania lecz nie chcialas
        nam ich szczegolowo ujawnic. Dopiero na koncu Twegi postu pojawia
        sie zdanie " Jesli ma sie wybor czy skazywac dziecko na
        > cierpienie i kilka dni zycia, czy mu tego oszczedzic to wg
        > wlasnego sumienia sie go dokonuje". Ale wolalas sie bardziej
        skoncentrowac na opisie samego zabiegu, po ktorym mozna odniesc
        wrazenie, iz byla to przemila i lajtową operacyjka kosmetyczna a
        nie przerwanie czyjegos zycia. Nie zamierzam Cie osadzac ale tez
        nie powiem, abym Cie rozumiala . Pozostaje mi zyczyc Ci szczescia i
        abys nie musiala powrocic na to forum.
      • kizdam47 No żal... 14.11.07, 22:29
        A ten opis...brrrr...Wspomnienie koszmaru sprzed 3 lat...Z tą
        różnicą, ze mnie poczęstowano kawką przez rurkę. Nie chciałabym, aby
        przeczytała to osoba - obecnie bardzo szczęśliwa, zaglądająca
        czasami na to forum, bo mogłoby to wywołać u niej podobne moim
        odczucia i wspomnienia.
      • ppg7 Re: juz "po" 15.11.07, 00:56
        > Powiem szczerze, ze bylam zaskoczona serdecznoscia i
        > profesjonalizmem ludzi pracujacych w klinice
        Jak się bierze taka kase za zabijanie to kat będzie bardzo uprzejmy

        > Pewnie wydam Ci sie dziewczyna bez uczuc wyzszych
        Bez uczuć i zdeprawowana

        Wieczne odpoczywanie za dzieciatko
      • nati1011 Re: juz "po" 15.11.07, 07:29
        a ja wolałabym, by moje dziecko umarło w moich ramionach. By w tej
        jedynej chwili czuło się bezpieczne i kochane. Nawet gdyby miąło zyć
        tylko chwilę. Dla tej chwili i tego ostatniego pożegnania warto jest
        ofiarować dziecku te kilka mieisięcy trudów ciąży.

        Ty zdecydowałaś inaczej. Ale nie wmawiaj nikomu, że to było lepsze
        rozwiązanie.

        Przykro mi, że moja intuicja mie niezawiodła co do ciebie.
        • fra_mauro Re: 15.11.07, 10:48
          nati, mysle ze czas zakonczyc watek. baba_na _pasach osiagnela swoj
          cel i nie ma chyba potrzeby zwracania sie juz do niej, bynajmniej
          nie dlatego ze zdecydowala tak czy inaczej ale ze juz chyba nie
          bedzie zainteresowana naszymi wypowiedziami. Szczerze mowiac
          podziwiam wielce matki, ktore zdecydowaly sie donosic dzieciatko
          obarczone ciezkimi wadami letalnymi, jednoznacznie determinujace
          jego los (np. bezczaszkowie, bezmozgowie, brak nerek, fachowo
          zdiagnozowana wada genetyczna). To przedluzanie okropnego dramatu.
          Bylam "swiadkiem" takiej sytuacji- dziewczyna przez 4 miesiace zyla
          ze swiadomoscia ze jej syn po urodzeniu nie bedzie zyl (zreszta, co
          bede mowic- kazda z Was czytala mase takich historii).O
          wczesniejszej terminacji nie bylo mowy. Nie zrobiono takze NIC, aby
          ulzyc jej cierpieniom, nawet gdy okazalo sie ,ze dziecko zmarlo
          przed porodem. Kazano rodzic "na zywo", bez znieczulenia i
          jakiegokolwiek wsparcia psychologicznego. Co pozniej przechodzila
          wraz z mezem nie nadaje sie do powtorzenia.
          Jestem przeciwnikiem takich okropienstw, moze dlatego ze jestem po
          prostu slaba konstrukcja psychiczna. Ciebie zas nati ogromnie
          podziwiam.pozdrawiam bardzo, f_m
          • nati1011 Re: 15.11.07, 12:35
            baba już pewnie tego nie potrzebuj, ale może komuś innemu to kiedyś
            pomoże.


            Ja wiem, że choroba czy śmierć dziecka jest ogromną tragedią. W
            skrajnym przypadku można przyspieszyć poród powiedzmy do 36
            tygodnia. Ale pozwala to na pożegnanie z dzieckiem, urządzenie mu
            pogrzebu, opłakanie. A nie wrzucenie "odpadu" do kanalizacji. To po
            prostu nieludzkie. Poza tym jak pisałam wyżej wady letalne to
            naprawdę margines. WIększość aborcji z powodu wad dziecka jest
            spowodowanych wadami, które umożliwiają przeżycie spokojnie wielu
            lat. To zespól downa, rozszczep kręgosłupa, wady serca i wiele
            innych, które nie powodują śmierci tuż po urodzeniu. Mało tego
            wiele z nich - jak np wady serca, można skutecznie leczyć po
            urodzeniu. Ale wielu rodziców nie chce mieć "wybrakowanego" dziecka.
            Dla mnie osobiście jest zasadnicza różnica pomiędzy pogodzeniem się
            ze śmiercią dziecka z powodu choroby, a spowodowaniem jego śmierci.

            I naprawdę wstrząsną mną bezduszny opis aborcji przez babę.
            • aleczka26 Re: 28.11.07, 17:16
              tego wszystkiego widze ze ta baba jest zadowolona z tego co zrobiła
              i z tego ze ją tak pieknie traktowali,ale nic nie napisała o dziecku
              co o tym mysli.przeciez te dzieckio chcialo zyc,ona tez czuło!!!!
              poprostu nie moge sobie tego wyobrazis jak niektórym dziewczyna tak
              łatwo to przychodzi<zabic swoje dziecko>cos strasznego!!!!!ona teraz
              tak pisze ze niebedzie jej gryzło sumienie-NIEWIERZE!!!!!!!!!
              • szklanka_wody Re: 29.11.07, 08:24
                lekarze byli uprzejmi? dostałaś herbatkę, o jak miło.
                • pas.ja Re: 30.11.07, 09:26
                  i szklankę wody wink
                  a serio - strasznie to wszystko przykre, babo na pasach. nawet mimo hlenderskiego profesjonalizmu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka