Dodaj do ulubionych

Początek końca

26.04.08, 22:20
Jeszcze 3 dni temu bylam w ciazy.....bylam bo dzis juz nie jestem.
Zdecydowalam sie na aborcje farmakologiczna, zrobilam to sama w
domowym zaciszu, nikt o tym nie wie. Zostalam sama, bardzo mi
ciezko. Zaluje ale juz nie cofne czasu. Gdybym wczesniej wiedziala
jak to bedzie... Teraz nie mam nawet z kim o tym porozmawiac, nie
wiem co bedzie dalej...
Obserwuj wątek
    • vocativa Re: Początek końca 27.04.08, 02:20
      Maziu,przytulam Cię mocno!To dobrze,że napisałaś na forum.Nie
      powinnaś zostać z tym wszystkim samasadPisz tutaj co u Ciebie i jak
      się czujesz a dziewczyny z tego forum na pewno Ci pomogą i jakoś Cię
      wesprą!Pozdrawiam Cię bardzo ciepło i trzymaj się!!!
    • only_niebieska Re: Początek końca 27.04.08, 11:58
      Cześć,Maziu dobrze że trafiłaś na forum.Na pewno jest ci bardzo ciężko ,sercem
      jestem z tobą ,gdybyś chciała się wypłakac i wygadać to podaję maila
      niedzwieckamonika@onet.eu.
      • iktoto Re: Początek końca 27.04.08, 12:41
        Witaj
        9676723 to moje gg, jeśli chcesz pogadac nie na forum to napisz do
        mnie.
        Nie chowaj się ze swoimi emocjami w domu, napisz tutaj, spróbujemy
        pomóc, duszenie w sobie tego wszystkiego pogrąża.
        Napisz coś o sobie

        Pozdrawiam
        Monika
    • mazia1986 Re: Początek końca 27.04.08, 20:44
      Dzieki dziewczyny, u mnie z dnia na dzien jest coraz gorzej, ciagle
      o tym mysle, o tym dniu. Zastanawiam sie jakby wygladalo moje
      dziecko i co by bylo jakbym jednak tego nie zrobila..
      • only_niebieska Re: Początek końca 27.04.08, 21:41
        Maziu nic dziwnego że tak się czujesz musisz się wygadać ,wypłakać nie
        zaprzeczaj swoim uczuciom,taka rana bardzo boli.Piszę z dziewczyna po aborcji
        farmakologicznej ona też się tak czuje.Pamiętaj że jest dla ciebie nadzieja,że
        Bóg z każdego zła może wyprowadzić dobro.On cię bardzo kocha bez względu na to
        ćzy w to teraz wierzysz czy nie.Twoje dziecko jest teraz w niebie u Boga
        .Przytulam cię i sercem jestem z toba napisz do mnie kiedy tylko zechcesz"niech
        cię Pan błogosławi i strzeże"
        • iktoto Re: Początek końca 28.04.08, 11:34
          Te myśli będą sie pojawiać jeszcze jakiś czas. Nie wolno uciekać od
          tych wszystkich myśli, trzeba je zaakceptować, az zaczną mijać,
          blednąć. Aż pojawi się cisza. Ona się pojawi smile) U mnie się
          pojawiła smile) jednak ja długo uciekałam przed problemem, przed
          odpowiedzialnością.
          A Twój partner co na to? Masz kogoś?
        • w_domach_z_betonu Maziu BLAGAM 12.05.08, 19:54
          Cie o kontakt...
          bardzo pilne.
          GG: 8520200
    • asi-ass Re: Początek końca 28.04.08, 12:34
      Madziu wiem co przezywasz ja tez jestem niedawno po ...wiem jest ciezko ale
      musisz sobie wybaczyc bedzie lepiej zobaczysz, jak chcesz porozmawiac napisz na
      maila asi-ass@tlen.pl trzymaj sie cieplo
      • mazia1986 Re: Początek końca 28.04.08, 13:04
        Mam partnera, ale on umyl od tego rece, teraz mi to wypomina, mowi
        ze to moja wina. Jakbym nie dosc juz cierpiala. Mamy juz jedno
        dziecko przy ktorym mi nigdy nie pomagal, bawil sie, wolal
        towarzystwo innych a teraz udaje najmadrzejszego. Nigdy nie bedzie w
        stanie zrozumiec co czuje. Faceci sa beznadziejni. Jeszcze nie
        dorosl do bycia ojcem a co dopiero jakbym zdecydowala sie na drugie,
        ale przeciez dla nich to takie proste
        • iktoto Re: Początek końca 28.04.08, 21:31
          no tak, najprościej jest umyc ręce, bo to nie jego wina tylko Twoja,
          oj nieładnie, bardzo nieładnie z Jego strony!!!!
          Może za jakiś czas dorośnie i zrozumie że popełnił błąd w takiej
          ocenie Twojej osoby.
          Namawiał Cię na aborcję? Ile lat ma Twoje dziecko?

          Dobrze napisałaś, On udaje najmądrzejszego tylko pytanie czy jest
          najmądrzejszy czy udaje żeby się dowartościować? Może to forma
          obrony, bo nie chce myśleć o tym, nie chce cierpiec, ale przychodzi
          na każdego czas, kiedy musi przystanąć i zastanowić się nad sobą.
          • mazia1986 Re: Początek końca 28.04.08, 22:36
            Moja córka ma prawie 2 latka, ja studiuje, chce zapewnić mi i jej
            jakąś przyszłość wiem że na faceta nie mam co liczyć. Zawsze kończy
            się na obietnicach. Tylko na tym forum znajduje jakieś wsparcie
            psychiczne, ale to jednak nie to samo jakbym miała je od niego, a
            wystarczy tylko okazać troche zrozumienia, przytulić, ale nikt nie
            zrozumie tego jeśli sam tego nie przeżyje.
            Facet robi swoje a później to kobieta jest winna. Moje uczucia nic
            dla niego się nie liczą teraz wogóle unika tego tematu nawet gdy ja
            go zaczne bo potrzebuje rozmowy, wsparcia, ale u niego go nie
            znajde, już to wiem
            • iktoto Re: Początek końca 29.04.08, 09:58
              Trudno jest żyć jak nie ma się wsparcia od najbliższej osoby.
              Zawsze taki był, czy teraz nagle Mu się pozmieniało i jest gorszy
              szczególnie teraz?
              Czyli próbuje uciec od odpowiedzialności, skoro unika tematu, może i
              Mu sie pozornie uda uciec, ale to nalezy przemyśleć.
              Niekiedy ludzie chcą być wygodni i próbują wyrzucic to poza obręb
              myslenia, najgorsze wtedy jest to, że pojawiają sie uczucia
              zastepcze, neagtywne, bo to jednak w człowieku siediz i boli, ale ta
              osoba tego nie pokaże po sobie i wyrzywa się na innych.
              A finansowo Ci pomaga? Razem mieszkacie?

              Ucałowania dla 2 latki,w tym wieku dzieci biegają, chodzą a jeszcze
              nie mysla, ojojoj

              trzymaj się
              Monika
              • skp110 Re: Początek końca 29.04.08, 21:11
                > Trudno jest żyć jak nie ma się wsparcia od najbliższej osoby.
                Najblisza osoba przeważnie to rodzice lub dzieci,w tym przypadku
                jedno dziecko jest małe i ma dostać wszystko (a nie dawać), drugie
                nieżyje, kto ma ją wspierać?
                • iktoto Re: Początek końca 29.04.08, 21:21
                  to może my?
                  • mazia1986 Re: Początek końca 29.04.08, 22:04
                    Wsparcia się wymaga od partnera bo chyba na tym polega związek. Ale
                    zwykle kobiety gdy pojawia się problem zostają same, to dla facetów
                    najprostsze. Ja mieszkam z mamą no i z córką oczywiście, on daje na
                    dziecko ale do niczego więcej się nie nadaje. To chyba koniec
                    naszego związku. Musze liczyć sama na siebie więc sobie poradze ale
                    jemu też nie udziele wsparcia, gdy to zrozumie będzie chciał coś
                    naprawić to już będzie za późno
                    • iktoto Re: Początek końca 30.04.08, 10:34
                      ja też miałam na mysli wsparcie partnera, oj takie sytuacje nieraz
                      otwierają nam oczy jak wygląda nasze życie z tą drugą osobą, czy
                      może liczyć na wsparcie tej drugiej osoby czy to kopletna pomyłka.
                      Być może za jakiś czas i On otworzy oczy i coś dojrzy, trudno tu coś
                      powiedzieć.
                      Dobrze że masz jedną kruszynkę w domu i mamę ktora choć trochę
                      pomoże. Masz dla kogo żyć!! Chociaż opieka w takiej chwili jest
                      ciężka, bo wszystko inne traci sens, ale ten sens powróci smile

                      pozdrawiam
                      Monika
                      • mazia1986 Re: Początek końca 01.05.08, 10:34
                        Już nie wiem czy to wszyscy mnie odrzucili czy to ja wszystkich
                        odtrącam. Nie moge spać ani jeść nawet sie uczyć zostalam sama.
                        Znacie może jakieś poradnie na śląsku, grupy wsparcia musze z kimś
                        pogadać osobiście z kimś kto to przeżył bo oszlaleje od tego myślenia
                        • only_niebieska Re: Początek końca 01.05.08, 15:14
                          Cześć wklejam link z adresem strony tam jest informacja o tym że organizują się
                          grupy wsparcia bezpłatne i są też adresy terapeutów.Znam też jedną dziewczynę z
                          Sląska zapytam może będzie chciała pogadać też jest po.Pozdrawiam
                          doscmilczenia.blogspot.com/
                          • mazia1986 Re: Początek końca 01.05.08, 16:54
                            Dzieki za link, moze mi sie przyda. Wszystko wydawalo mi sie takie
                            proste do czasu kiedy tego tan naprawde nie zrobilam. Wiem ze juz
                            nigdy bym tego nie powtorzyla
                            • mazia1986 Re: Początek końca 07.05.08, 10:01
                              Witam Was. Byłam wczoraj poraz pierwszy u ginekologa od czasu kiedy
                              to zrobilam. Wszystko jest w porzadku, co powinno mnie bardzo
                              ucieszyć, lecz idąc tam miałam nadzieje że zabieg jednak się nie
                              udał, że jednak bede mogła ocalić swoje dziecko od mojej głupiej
                              decyzji. Teraz zostala mi tylko walka o mnie o mój związek i o
                              rodzine dla mojej córki. Mam nadzieje że chociaż to mi sie uda
                              • iktoto Re: Początek końca 07.05.08, 11:00
                                najważniejsze że masz córcię i masz dla kogo zyć, smile)

                                jeśli chcesz napisz do mnie na gg 9676723

                                pozdrawiam
                                Monika
                                • mazia1986 Re: Początek końca 09.05.08, 19:26
                                  Czasami myśle że najlepszym wyjściem bylaby śmierć tym razem moja,
                                  ale boje się co wtedy będzie z moją córeczką
                                  • wekabi Re: Początek końca 11.05.08, 15:22
                                    Maziu chciałabym z Tobą porozmawiać o ile jest to możliwe. Ale prywatnie, nie na
                                    łamach forum. Chodzi mi o rozmowę z kimś, kto przeżył to samo co Ty... i ja. Mój
                                    mail: loveann@interia.pl .
                                    • iktoto Re: Początek końca 11.05.08, 21:09
                                      maziu, śmierć byłaby lepszym rozwiązaniem??? a niby dla kogo,
                                      odpowiedz na to pytanie solidnie i dokłądnie? Dla Ciebie? dla córki?

                                      Ja też jestem po aborcji i żyję i mam się coraz lepiej, daj sobie
                                      trochę czasu

                                      Napisz do mnie na gg 9676723
                                      Monika
                                      • mazia1986 Re: Początek końca 12.05.08, 10:10
                                        Nie rozumiem fizycznie jest ze mna swietnie, za to psychicznie
                                        jestem zupelnie inna osoba, pod tym wzgledem razem z dzieckiem
                                        zabilam sama siebie, ta prawdziwa. Teraz zyje tylko dla corki, dla
                                        niej sie smieje, jem, ale tak naprawde jestem tylko cieniem w
                                        ludzkiej skorze.
                                        Drugiego dziecka juz nie zostawie
                                        Ona nigdy nie dowie sie prawdy
                                        • w_domach_z_betonu Re: Początek końca 12.05.08, 20:00
                                          Maziu skontaktuj sie prosze...
                                          8520200
                    • venuuss Re: Początek końca....... do mazi 1986 10.06.08, 13:34
                      witam. czy mogłabyś mi napisać jak przebiegał cały ten "zabieg". na ten adres: 7days@interia.pl jestem w niekomfortowej sytuacji i jestem prawie zdecydowana na usunięcie ciąży własnie w taki sposób. na szczęcie moj chłopak mnie cały czas wspiera i mam nadzieje że sama z tym nie zostane. Bardzo mi przykro z twojej sytuacji na twoim miejscu pewnie też nei byłoby mi łatwo. prosze o odpowiedź.
                      • aniulka8503 Re: Początek końca....... do mazi 1986 10.06.08, 14:38
                        Droga venus, raz piszesz że facet jest samolubem, ale tutaj widzę,
                        że jednak cię wspiera...dziwne...
                        • mazia1986 Venuss 10.06.08, 23:45
                          Przykro mi ale nie moge Ci tego ułatwić, nie przyłoże już do tego
                          reki, raz to zrobiłam i to był mój błąd. Staram się żyć dalej ale
                          jest ciężko nie zawsze daje rade, są dni załamania, nie rób tego,
                          nie musisz, stracisz swoje życie razem z życiem Twojego dziecka.
                          • aniulka8503 Re: Venuss 11.06.08, 09:08
                            Brawo mazia!!! Masz rację!!!
                          • twoj_aniol_stroz Re: Venuss 11.06.08, 09:44
                            Piękne jest to co napisałaś...
                            • mazia1986 Re: Venuss 11.06.08, 20:48
                              Codziennie pytam się czy to się kiedyś skończy, ale końcem będzie
                              śmierć mojego ciała, cienia mnie który pozostał bez sensu istnienia
                              na tym Świecie, budze się chcąc żebym już mogła z powrotem zamknąć
                              oczy i zniknąć po drugiej stronie rzeczywistości w krainie snów,
                              gdzie moge się cieszyć moim dzieckiem...
                              • aniulka8503 Re: Venuss 14.06.08, 23:22
                                Maziu nie mogę powiedzieć, że to się skończy, bo w twoich postach
                                jest tyle uczucia, tyle wrażliwości, że myślę, że długo będziesz
                                rozdrapywać tą ranę...Jednak wydaje mi się, że z czasem będziesz
                                coraz mniej płakać, być może wrócisz do rzeczywistości...Wiesz, ja
                                byłam na podobnej krawędzi...dużo rozmawiałam z przyjacielem
                                (obecnym mężem) i może ty też tak zrób...Na pewno masz osobę, która
                                cię wesprze...Daj sobie szansę na normalne życie!!!
                                Nie cofniesz czasu, ale możesz rozważnie otworzyć drzwi przyszłości
                                i powoli w nią wkraczać...Uwierz, że nadejdzie ten dzień, gdy
                                przytulisz swoje dziecko...nie będzie tym samym dzieckiem, ale
                                będzie twoje i będziesz je bardzo
                                kochała...podwójnie...Najważniejsze abyś nie dopuściła do wypalenia
                                się uczuć, byś nie stała się zgorzkniała i uodporniona na
                                krzywdę...jest duża szansa, że z czasem będziesz jeszcze
                                szczęśliwa...Tego ci życzę z całego serca!!!
                                A co z partnerem (ojcem dziecka)? Może to właśnie w nim znajdziesz
                                wsparcie...może jemu też jest bardzo ciężko...rozmawiajcie o tym co
                                was boli...teraz myślę, że rozmowa z kimś zaufanym byłaby dla ciebie
                                najlepsza...
                                Psycholog...powiem ci szczerze, chodziłam do jednego, ale to
                                jego "zrozumienie" było takie suche...mi najbardziej pomogły rozmowy
                                z bliską osobą...Spróbuj!
                              • twoj_aniol_stroz Re: Venuss 15.06.08, 09:16
                                To jest bardzo trudny czas,bo oprócz żałoby po stracie dziecka
                                przechodzisz czas oskarżeń siebie, partnera, lekarza, rodziców. Jest
                                to trudny czas,bo tak naprawdę znikąd nie masz pomocy. Ci co
                                zapewniali, że będzie dobrze, że po zabiegu wszystko wróci do normy
                                nie chcą słyszeć o Twoim bólu, oni działają na zasadzie: "nie dość,
                                że pomogliśmy, to ona jeszcze taka niewdzięczna" Oni w ogóle nie
                                rozumieją co się z Tobą dzieje. Dlatego powstało to forum - tu
                                dziewczyny doskonale wiedzą co czujesz, one Ci nie będą wmawiały
                                histerii, rozczulania się nad sobą, bo to co czujesz to nie jest ani
                                histeria, ani rozczulanie się, ale bardzo ciężka żałoba, z ktorą
                                musisz sobie poradzić. A może spróbowałabyś terapii dla kobiet po
                                aborcji. Ona pomaga krok po kroku przejść przez ten trudny czas.
                                Powrót do Boga jest także bardzo ważny, warto znaleźć mądrego
                                spowiednika, który stałby się kierownikiem duchowym, dzięki któremu
                                poukładałabyś sobie życie na nowych zasadach. To co ze swojej strony
                                mogę obiecać to modlitwę...
                                • mazia1986 Re: Venuss 15.06.08, 22:14
                                  Dziękuje Wam bardzo za wsparcie, tylko na tym forum moge je znaleźć,
                                  tylko tu czuje się rozumiana. Ojciec mojego dziecka...cóż moge o nim
                                  powiedzieć rozmawialiśmy o tym co się stało, myślałam że mnie
                                  rozumie i się zmnienił...ale znów mnie bije, staram się przestać go
                                  kochać.. zapomnieć. Ale to trudne, teraz mam dwie rany w sercu
                                  strate mojego Aniołka i strate człowieka którego kochałam, ale
                                  uświadamiam sobie że osobę która tak bardzo kocham i kochałam nigdy
                                  tak naprawde nie było...
                                  Czuje się taka pusta, bez zadnych innych uczuć, czuje tylko
                                  niekończący sie ból... oskarżam się za wszystko.
                                  Moje życie odeszło z moim dzieckiem teraz jestem tylko cieniem
                                  chodzącym po tym świecie a duszą jestem zupełnie gdzie indziej
                                  Jak narazie idzie mi dobrze udawanie normalnego człowieka
                                  • aniulka8503 Re: Venuss 16.06.08, 22:25
                                    Wiesz, nie wiem czy dobre jest "udawanie normalnego człowieka"...to
                                    się w tobie zbiera i kiedyś wyjdzie...
                                    Co do partnera...nie daj się bić...jeśli już teraz cię bije to
                                    będzie to robił tak długo jak z nim będziesz...radzę dobrze się nad
                                    nim zastanowić...no w takiej osobie to wsparcia nie ma...
                                    Oskarżenia...cóż, częściowo jesteś winna (jak każda), ale w stosunku
                                    do partnera nie widzę żadnej twojej winy...Tak wiem, pewnie wciska
                                    ci że go prowokujesz...to też już przerabiałam, ale nie pozwól sobie
                                    tego wmówić...żadna prowokacja nie jest powodem do bicia...A może on
                                    w ten sposób odreagowuje tą całą sytuację...chociaż jeśli bił cię
                                    wcześniej to nie licz na wielką metamorfozę...to jest mało
                                    prawdopodobne...chociaż cuda się zdarzają...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka