Dodaj do ulubionych

Prawdziwa miłość...

15.01.04, 13:02
O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża
do sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła 19-calowy monitor,
wszystkie płyty CD porysowała i podeptała swoimi pantoflami. Obudowe
komputera wyrzuciła przez okno a drukarkę utopiła w wannie.
Potem wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się
z miłością do boku swego nic nie podejrzewającego,
śpiącego męża, o którym była przeświadczona, że już teraz cały wolny
czas będzie przeznaczał na ich miłość.

Do końca życia zostały JEJ jeszcze cztery godziny...
Obserwuj wątek
    • all2 Re: Prawdziwa miłość... 15.01.04, 13:11
      Rals chcesz powiedzieć że zabiłeś żonę?
      • ralston Re: Prawdziwa miłość... 15.01.04, 13:22
        Nie. Mój 19-calowy monitor rano spoczywał dalej na swoim zwykłym miejscu :)))
        • anka1 Re: Prawdziwa miłość... 15.01.04, 13:52
          przepraszam ze niedyskretnie - a Zona ? :))))
          • ralston Re: Prawdziwa miłość... 15.01.04, 14:08
            A żona ciągle ta sama :)
            • anka1 Re: Prawdziwa miłość... 15.01.04, 14:10
              znaczy na tym samym miejscu ?:)))
              • ralston Re: Prawdziwa miłość... 15.01.04, 14:26
                anka1 napisała:

                > znaczy na tym samym miejscu ?:)))


                Na tym samym. Cały czas sprawuje rządy w rodzinie. :)
                • aand Re: Prawdziwa miłość... 15.01.04, 14:37
                  ralston napisał:

                  > Na tym samym. Cały czas sprawuje rządy w rodzinie. :)


                  Wirtualne? ;)
                  • ralston Re: Prawdziwa miłość... 15.01.04, 15:00
                    Wirtualne??? To są rządy absolutne ;)))
                    • w_v_w Re: Prawdziwa miłość... 15.01.04, 17:17
                      Przyszedł mi na myśl taki dowcip:
                      Do ksiegarni wchodzi facet i mówi:
                      -Poproszę ksiązke "Mężczyzna władca kobiet"
                      - Komiksy i fantastyka na trzecim piętrze - odpowiada ekspedientka.
                      pozdrawiam
                      Wawerka
                • poziomk Re: Prawdziwa miłość... 15.01.04, 19:19
                  żyje?
    • all2 Re: Pomóżmy Ralsowi :) 16.01.04, 22:30
      Skoro żona żyje (jeszcze?), to znaczy, że Rals pisze powieść kryminalno-
      obyczajową, albo scenariusz.
      W tym rzemiośle podobno obowiązuje hasło "scenarzystę musi boleć d... po to,
      żeby nie bolała widza".
      Wobec powyższego pozwolę sobie jako pierwsza wnieść kilka cennych uwag.

      > O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża
      > do sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła 19-calowy monitor,
      > wszystkie płyty CD porysowała i podeptała swoimi pantoflami. Obudowe
      > komputera wyrzuciła przez okno a drukarkę utopiła w wannie.
      > Potem wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się
      > z miłością do boku swego nic nie podejrzewającego,
      > śpiącego męża, o którym była przeświadczona, że już teraz cały wolny
      > czas będzie przeznaczał na ich miłość.
      >
      > Do końca życia zostały JEJ jeszcze cztery godziny...

      1. Skoro ONA wymyka się po cichutku, to znaczy że ON ma lekki sen. Jak zatem
      możliwe, by już na samym wstępie nie usłyszał łomotu rozbijanego monitora i nie
      zdążył wpaść do pokoju w porę, by uratować choćby drukarkę?

      Wniosek: przesunąć rozbijanie monitora na koniec, wcześniej załatwić cichsze
      rzeczy (CD, obudowa przez okno).

      2. To samo dotyczy również napuszczania wody do wanny - w środku nocy słyszy to
      cały blok, a jeśli bohaterowie mieszkają w samodzielnym budynku, to też
      musieliby mieć izolację akustyczną na wszystkich ścianach, żeby ON się nie
      obudził.

      3. Sprawę może rozwiązać pomysł, że ON jest na przykład kompozytorem, ma więc
      dobrze wyciszone studio do pracy i wtedy ONA może zaszaleć bez bezpośrednich
      konsekwencji.

      Powstaje wtedy pytanie: skoro ON zarabia tym na życie, to dlaczego ONA podcina
      gałąź na której siedzi? I tu mamy interesujące zawiązanie fabuły. Rzecz wymaga
      retrospekcji, scena natomiast dobrze się nadaje na początek filmu.

      Druga możliwość: ON jest kompozytorem-hobbistą-nieudacznikiem. Film nabiera
      wymiaru psychodramy.

      3. Wyrzucenie komputera przez okno. Ma sens, jeśli mieszkają wysoko czyli w
      bloku. Wówczas jednak stosują się uwagi 1 i 2. Jeśli jest to dom z trawnikiem
      dokoła i sypialnia znajduje się na parterze lub 1 piętrze - czyn ma mało sensu.
      Ewentualnie ONA może zrzucić pudło na dach zaparkowanego przed domem mercedesa -
      tu wymiar społeczny - film pod hasłem: pieniądze niszczą życie.

      4. Jeśli mieszkają w bloku, prawdopodobne jest zamieszanie: sąsiedzi-policja-
      hałas-ewentualnie uszkodzony przechodzień. Chociaż zdarzyło mi się przemieszkać
      ładnych parę lat w bloku, z okien którego, bywało, leciały nie tylko sztuczne
      szczęki, ale i telewizory, i nikt specjalnie się tym nie przejmował. Kwestia
      przyzwyczajenia. Tu ewentualnie film nakierowany na patologie społeczne.

      5. To już nie czepianie tylko pomysł na wzbogacenie wizualne: drukarka utopiona
      w wannie puszcza czerwony tusz, bo taki cartridge akurat miała założony
      (ewentualnie znaleźć powód). Ten ślad skutecznie zmyla policję. Wskutek
      zamieszania i braków w materiałach dowodowych (nikt nie pobrał próbki wody z
      wanny) ON zostaje uniewinniony - dobry adwokat udowadnia, że nie mógł
      jednocześnie zamordować żony w wannie i w sypialni, w związku z tym
      najprawdopodobniej nie zamordował jej wcale. Tu można pójść w następujących
      kierunkach: film sądowy, film o nieudolności policji - to w przypadku gdy rzecz
      dzieje się w Polsce. W wersji amerykańskiej próbkę wody oczywiście pobrano, ale
      ktoś ją zachachmęcił. Pojawia się wątek sensacyjny: kto i dlaczego. Dalej mamy:
      FBI rywalizujące z CIA, afery szpiegowskie, tajne dokumenty które ten biedak
      przechowywał na swoim dysku, nieśmiertelną dyskietkę z hasłem itp. Wiadomo.

      Na początek myślę wystarczy. Może coś dodacie? Pomóżmy Ralsowi. Chwała będzie
      wspólna, kasa rzecz jasna Szeryfa :)))

      --
      Jeżozwierz na uniwersytecie? Czemu nie!
      Donald Barthelme
      • ralston Re: Pomóżmy Ralsowi :) 17.01.04, 09:53
        All - Ty powinnaś pisać powieści. Dawaj dalej - masz wiernego czytelnika.
      • habitus Re: Pomóżmy Ralsowi :) 17.01.04, 10:24
        --------------------------------------------------------------------------------
        O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża
        do sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła 19-calowy monitor,
        wszystkie płyty CD porysowała i podeptała swoimi pantoflami. Obudowe
        komputera wyrzuciła przez okno a drukarkę utopiła w wannie.
        Potem wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się
        z miłością do boku swego nic nie podejrzewającego,
        śpiącego męża, o którym była przeświadczona, że już teraz cały wolny
        czas będzie przeznaczał na ich miłość.

        Do końca życia zostały JEJ jeszcze cztery godziny...

        ONA jest chora na schizofrenię. Mieszka wraz z mężem na pustkowiu nadmorskim.
        Budynek jedną ścianą dotyka krawędzi malowniczego klifu. ONA wstaje w nocy i
        niszczy przedmioty służące jej do pracy. Rozprawia się w ten sposób z męskim
        aspektem swojej rozdwojonej jaźni. Kładzie się do łóżka.
        Rano budzi się u boku swego męża inwalidy słuchu. Zauważa szkody. Jej męska
        część osobowości rozprawia się z żeńską poprzez wbicie w serce śrubokręta.
        Najazd kamery na rozszerzone strachem oczy głuchego małżonka. Potem przebitka
        na JEJ rozszerzone, martwe już oczy...
        • ralston Re: Pomóżmy Ralsowi :) 17.01.04, 10:29
          Miłe Panie - Wy się tu marnujecie ze swomi talentami...
      • rider_of_rohan Re: Pomóżmy Ralsowi :) 17.01.04, 16:51
        all2 napisała:

        > 4. Jeśli mieszkają w bloku, prawdopodobne jest zamieszanie: sąsiedzi-policja-
        > hałas-ewentualnie uszkodzony przechodzień. Chociaż zdarzyło mi się
        > przemieszkać

        Drobne wtrącenie - niech wynajmują pokój w jakimś akademiku. Wtedy
        wyjaśnienie, że nikomu nie przeszkadzały wypadające przez okno sprzęty RTV/AGD
        nie stanowi problemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka