ralston
15.01.04, 13:02
O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża
do sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła 19-calowy monitor,
wszystkie płyty CD porysowała i podeptała swoimi pantoflami. Obudowe
komputera wyrzuciła przez okno a drukarkę utopiła w wannie.
Potem wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się
z miłością do boku swego nic nie podejrzewającego,
śpiącego męża, o którym była przeświadczona, że już teraz cały wolny
czas będzie przeznaczał na ich miłość.
Do końca życia zostały JEJ jeszcze cztery godziny...