brezly
18.12.09, 08:39
Czyli wyzsze stadium nihilizmu. Nie tylko juz nic nie jest czegokolwiek warte - wiecej- nalezy wszystkiego sie pozbyc.
Sie mi nasunelo po podsluchaniu dzis w pociagu rozmowy, prowadzonej przez dwie osoby, dla mnie niewidoczne. Osobnik 1 przekonywal Osobnika 2 do lektury ksiazek niejakiego Osho (Oscho?). Rzeczony, filozof, otruty przez rzad amerykanski, charkateryzowal sie wg Osobnika 1 tym ze byl przeciwko wszystkiemu. Niby z pozycji buddyzmu, ale przeciwko buddyzmowi tez byl bo ten stal sie zinstytucjonalizowana religia. Ksiazki rzeczonego maja by, w zwiazku z tym "ekstremalnie ciekawe" bo autor "krytykuje wszystko".
Czego to sie czlowiek nie dowie w pociagu. Wysiedli obaj w pewnej przemyslowej miejscowosci, ja patrze w te ciemnosc, wymyslil mi sie termin "anihilista" a potem, przez ta ciemnosc, hipotetyczny zaklad uslugowy, gdzies w Polsce. "Solarium 'Nihil Novi'", mianowicie.