apocalypse_rider
11.12.09, 19:21
Ameryka prowadzi dwie wojny. Jedna z nich została wywołana na
podstawie błędnych przesłanek i choć w jej wyniku upadł tyran Saddam
Husajn, rozpętany został istny kataklizm, którego cena
prawdopodobnie jest wyższa niż cena tyranii.
Wojna w Afganistanie jest odpowiedzią na agresję terrorystów 11
września. Jest więc zrozumiała psychologicznie. Jednak agresja na
okrutny reżim talibów także nie rozwiązała żadnego problemu.
Obywatele amerykańscy dalej giną, choć teraz są to wyłącznie
obywatele w mundurach (żołnierze). Nie ma też pewności, czy uda się
zbudować w Afganistanie samodzielny oraz przyjazny Ameryce rząd.
Fala islamskiego ekstremizmu wezbrała jak nigdy dotąd i ogarnia
kolejne kraje - Jemen i Somalię. I z braku możliwości USA tam nie
rozpoczną kolejnych konfliktów, ograniczając się do wywierania
wpływu dyplomacją i atakami sił specjalnych.
Jeśli są więc jakieś wnioski płynące z wojny irackiej oraz
afgańskiej, to takie, że wojna jedne problemy rozwiązuje, ale kreuje
natychmiast kolejne, być może nawet potężniejsze. Obama tego nie
rozumie. Dlatego Nobel mu się nie należy.