Dodaj do ulubionych

Herbata po indyjsku

23.02.04, 15:25
Przyrządziłem sobie według Chatkowego przepisu:
herbata czarna (żeby pasowało do tytułu wątku wykorzystałem indyjską
Darjeeling), do tego kawałek korzenia świeżego imbiru i gruby plasterek
limonki. Oczywiście posłodzona pełną łyżeczką białego cukru.
I trzeba przyznać, że jest to rewelacyjne.
Chatko, czy takie napary pijałaś kiedy byłaś w Indiach, czy dopiero po
powrocie się zdarzyło na przepis natrafić?
Obserwuj wątek
    • ralston Re: Herbata po indyjsku 24.02.04, 17:12
      Herbatka zaczyna zdobywać sobie zwolenników u mnie w biurze. Popijam sobie
      kolejny kubek, i jak zwykle o tej porze - próżno szukając kogoś na forum...
      • aand Re: Herbata po indyjsku 24.02.04, 17:34
        ralston napisał:

        > Herbatka zaczyna zdobywać sobie zwolenników u mnie w biurze. Popijam sobie
        > kolejny kubek, i jak zwykle o tej porze - próżno szukając kogoś na forum...


        Dlaczego szerzysz defetyzm? ;) Przynajmniej herbatę masz a nie jak ja o suchym
        pysku. A - a za co siedzisz? ;)
        • ralston Re: Herbata po indyjsku 24.02.04, 17:40
          Jak to zwykle bywa - za niewinność. Ale u nas pan naczelnik daje przydział
          herbaty. U was nie?
          • aand Re: Herbata po indyjsku 24.02.04, 17:59
            ralston napisał:

            > Jak to zwykle bywa - za niewinność. Ale u nas pan naczelnik daje przydział
            > herbaty. U was nie?

            Nie, bo to oddział o zaostrzonym rygorze. Chleb i woda...
            • chatka_ Re: Herbata po indyjsku 24.02.04, 21:59
              Rals, ale zapomniales o jednym skladniku herbatki po indyjsku, lepkiej od
              wielokrotnego uzycia szklance... :) Raz tylko jeden zlozylismy rekalamcje, gdy
              oprocz sladow paluszkow poprzednich uzytkownikow dolaczyl bezczelny rozowiejacy
              slad pomadki, az mi sie restauracja w Wilnie przypomniala :)))

              A powaznie mowic to ginger lemon tea podawno prawie wszedzie tam gdzie w
              Indiach dotarlismy, tyle ze na poludnie od Himalaji, w rejonach gdzie
              temperatura przekraczala 30 stopni zamienialismy ja na lassi, bardzo
              orzeźwiajcy napoj jogurtowy, tez zreszta w wersji z limonka lub na slono, z
              odrobina jakies masali przypraw. W Himalajch, gdzie juz o 16 temperatura
              spadala ponizej 10 stopni, zacinal snieg grzalismy sie juz tylko tea, nie
              zawsze byla z limonka, czy imbirem, braklo czasem tez cukru, nie bylo tez
              pewnosci czy to co pijemy to herbata :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka