Gość: Monika
IP: *.pol.lublin.pl
13.06.02, 10:05
Od kiedy "TS" zaczął się ukazywać - w moim domu "narodziła się nowa, świecka
tradycja" - kupowało się i czytało z pietyzmem wszystkie numery. Poza tym
zawsze czytałam "Panią", "Urodę", "Elle", "Cosmopolitan". Po ubożuchnych
latach 80-tych imponował ten powiew wielkiego(?) świata. Potem zaczęłam
zauważać sztampę, powierzchowność, powielanie tematów i opisywanych postaci. Z
recesją ubyło mi też kasy. Zrezygnowałam ze wszystkich pism, ostał się
ino "TS". Od 3 miesięcy i jego już nie ma. Oderwanie od rzeczywistośi, tematy
dla ludzi z księżyca (warszawki), denerwująca maniera pisania, w czym celuje
dziennikarka Anna G. Np.: "Dziewczyna cukierek. Biegnie, tańczy pracując, pije
kawę w biegu, ćwiczy karate, robiąc jednocześnie mężowi śniadanie do pracy".
Ileż można czytać takkie wypociny. Wiarygodność "TS" co niby to lansowanego
modelu życia podważyły informacje, jak traktowała podwładnych długoletnia
naczelna red. - K. Kaszuba. (Był o tym artykuł w "Polityce"). Lukrowana
czekolada, pustak w środku. Osobiście lubię "Wysokie Obcasy", aczkolwiek też
nie zawsze wszystko mi "leży". Ale nie zauważyłam, aby udawali kogoś, kim nie
są. A c Wy o tym myślicie? Będę wdzięczna za opinie! Pozdrawiam! Monika