bmc3i
22.03.12, 16:54
Czytam aktualnie Desert Victory Normana Friedmana, 430 stronicowe opracowanie operacji Desert Storm, w połączeniu z innymi publikacjami na temat innych operacji, w tym zwlaszcza operacji balkańskich, wyłania sie obraz pocisku Tomahawk w wersji TLAM, jako niezwykle udanej broni.
Podczas gdy inne uzaleznione od warunkow pogodowych rodzaje broni precyzyjnej (rozne JDAM i Paveway) we wszystkich operacjach od 1991 roku mialy skuteczność rzedu 30-50%, wystrzeliwane z morza Tomahawki dla ktorych pogoda nie ma znaczenia, mają skuteczność bliską 100%
Wprawdzie jedyne procentowe określenie skuteczności z jakim sie spotkalem dotyczyło operacji Deliberate Force, a wiec w Bosni i Hercegowinie, w ktorej zostały uzyte do zniszczenia serca serbskiego zintegrowanego systemu obroni przeciwlotniczej (98%), w poblizu Banja Luki, Mrkonjic, Glamoc i Prnjavor, ale także w innych opracowaniach dotyczcacych roznych konfliktow, istnieją same superlatywy wobec skutecznosci tych pociskow. Co ważne, lotnicze pociski manewrujące - wystrzeliwane z samolotów roznego rodzaju ALCM - nie zbieraja juz tak pochlebnych recenzji.
Tymczasem, w 1991 roku Tomahawki TLAM w ciagu jednej, pierwszej nocy po rozpoczęciu operacji Desert Storm, obezwładnily caly iracki Soviet-style lotniczo-rakietowy zintegrowany system obrony powietrznej kraju, oparty o mieszankę uzbrojenia radzieckiego i francuskiego. I to tak, ze Saddam nie byl juz w stanie go odbudować, co stanowilo pewne zaskoczenie dla koalicji antyirackiej.