Dodaj do ulubionych

Lepsze bo PRL-owskie :-)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.02, 13:31
Wątek Kajusa (Kajus, dziękuję!) natchnął mnie do założenia watku nieco
podobnego, ale pytanie jest inne: czy były jakieś produkty PRL-owskie,
których żałujecie, że przestano je produkować, bo wcale nie były gorsze od
dzisiejszych?
Ja już w tamtym wątku wspomniałam o nie wznawianych obecnie książkach. Z
innych rzeczy - pamiętam batoniki czekoladowe "Wojtuś", trójwarstwowe,
bardzo cieniutkie - może to była wina "niedopatrzenia" sklepów, ale wydawały
mi się smakiem raju.
Obserwuj wątek
    • Gość: samanta Re: Lepsze bo PRL-owskie :-) IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 06.10.02, 04:24
      Teraz to przeroznych gum do zucia jest na peczki ale kiedy chodzilam do
      szkoly to Donaldy zrobily zawrotna kariere .
      Nie dosc ze byly pyszne w smaku to jeszcze robilo sie z nich balony
      a historyjki obrazkowe wymienialo sie z kolegami .

      Zbieralismy jeszcze opakowania z czekolad i wklejalismy do specjalnych
      zeszytow .Zagraniczne opakowania byly w bardzo wysokiej cenie !

      A czy ktos pamieta zbieranie i ustawianie na regale butelek po zagranicznych
      trunkach ?
      Kiedys urzadzilam rodzicom taka "kolekcje" na regale ale oni sie na tym nie
      poznali i kazali mi to wszystko zabrac w diably ...

      Chyba odbieglam tutaj od tematu i przeszlam na kolekcjonerstwo ale to
      dlatego , ze rozmarzylam sie troche wspomnieniami .
      Dzisiaj dzieciaki maja swoje komputery i narkotyki a ja wspominam jako
      ex-dziewczynka robienie "widoczkow"(zakopywanie jakiegos kwiatka czy listka w
      ziemi i przykrycie go szkielkiem ), gre w gume i zbiorowa skakanke , gry w
      karty ( koniecznie na drzewie ) a chlopcow pamietam jak zaciecie grali na
      podworku w "kolarzy"
      zakretkami od sloikow a jak ktos mial rower to prosilo sie go " daj kolko"
      co oznaczalo przejechac sie dookola podworka lub nawet o gumie do zucia
      bylo "daj pozuc " Wtedy delikwent dzielil sie zuta guma - rozciagalo sie ja
      palcami i odrywalo kawalek :-))

      Znowu chyba nie na temat ale coz , dla mnie to wszystko wtedy bylo bardzo
      fajne i mile wspominam.

      Ach wlasnie wpadlo mi do glowy co bylo lepsze w PRL-u w porownaniu z dniem
      dzisiejszym .
      Byly kiedys tylko 2 programy TV i one wspolpracowaly ze soba tzn kiedy cos
      sie przeciagalo w jednym programie to drugi czekal z nadaniem np atrakcyjnego
      filmu az inny ciekawy program skonczy sie na pierwszym .
      Dzisiejsza komercjalizacja TV prowadzi do tego , ze programy konkuruja ze soba
      i w czasie najwiekszej ogladalnosci wszystkie stacje nadaja o tej samej
      porze ( mozna na to zaradzic magnetowidem co ja praktykuje)
      ale np nadaja na wszystkich kanalach dobre filmy jednoczesnie a potem przez
      caly tydzien nic albo ohydna szmire . ( Belgia)
      No i te reklamy co chwila ! Czasem lubie reklamy bo mozna wtedy skoczyc do
      toalety czy do kuchni ale bez przesady !

      Jeszcze o ksiazkach bo autor tego watku zaczal od nich .Pamietam , ze
      wydania dla dzieci typu komiksowego jak " Awantury i wybryki malej malpki Fiki-
      Miki ", " Przygody Koziolka Matolka " "Basnie" Andersena , "Bajki" Brzechwy ,
      Nienacki ,London , Curwood, Grey Owl,
      itp byly zawsze dostepne na rynku i kazde dziecko na tym sie wychowywalo
      nie mam dzieci ale mam nadzieje ze te rozne tytuly sa nieodzowna lektura dla
      WSZYSTKICH mlodych pokolen . Ja tego typu ksiazki mialam na wlasnosc , oprocz
      tego regularnie uczeszczalam do biblioteki .
      Natomiast musze przyznac , ze w latach 80-tych aby przeczytac jakis
      bestseller typu "Papillion" czy inny musialam go kupowac na bazarze na 10-
      krotnie wyzsza cene poniewaz naklady byly tak znikome, ze handlarze robili
      swietne interesy na czarno a w ksiegarniach byl zwykly chlam , ktorego nikt
      nie chcial kupowac .Nawet nie tyle chlam co zwykla (i przewaznie) klasyka
      na ktora szkoda bylo pieniedzy bo i tak kazdy to juz przerobil .
      Wszystko bylo firmowane przez "Nasza Ksiegarnie" i dopiero na przelomie lat
      80/90-tych pojawily sie na rynku prywatne wydawnictwa drukujac bestsellery ,
      i odgrzebujac roznych nieznanych autorow jak np Piasecki . (Zapiski oficera
      Armii Czerwonej , czy trylogia zlodziejska nie pamietam tytulu )

      Poniewaz nie lubie wracac do przeczytanych juz ksiazek (sa wyjatki , po
      ktorych wracam po latach jesli tresc mi sie zatarla w umysle) i mam taka swoja
      biblioteczke , ktorej bym nie pozyczyla najlepszemu friendowi bo mam
      bardzo przykre doswiadczenia z nieoddawaniem ksiazek) to i tak uwazam , ze
      obecne ceny sa bardzo wygorowane oraz przekraczajace wartosc papieru.
      Moje najlepsze ksiazki sa zolte ze starosci , wyczytane i kochane stare PRL-
      owskie wydawnictwa a te nowe i ladne drukowane na drogim papierze tylko sie
      nadaja do przecztania i nie tyle wyrzucenia , co dania komus bo wiem , ze i
      tak nigdy do nich nie wroce .

      Chyba juz skoncze ten swoj monolog , dodam jeszcze , ze na poprzednim watku
      dopisalam dzisiaj strone polskaludowa.com/

      a moj moral z tej bajki wynika taki , ze nic nie jest obecnie lepsze niz
      kiedys ( w sumie) bo czas i technika leci do przodu , kiedys cieszylismy sie
      z magnetofonu szpulowego a dzisiaj z internetu i DVD .
      Lepsze bylo kiedys zycie rodzinne bez wynalazkow jak komorka i komputer , a
      dzisiaj jest tak a nie inaczej i cofnac sie nie da .
      Pozdrawiam
      • Gość: satuk Re: Lepsze bo PRL-owskie :-) IP: *.proxy.aol.com 07.10.02, 06:12
        spermy ktore jadra moje produkowaly w olbrzymich ilosciach-tego mi brakuje z
        PRL-u

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka