Dodaj do ulubionych

tradycyjnie czy cyfrowo?

16.03.03, 12:00
Mosteczek w jednym z wątków poruszył temat guma i artyzm. Chciałbym
kontynuować tem temat jednak z nieco innej strony. Jak wiadomo techniki
szlachetne licza juz ponad 100 lat. Na początku dzieła i zwykłe gumy robione
były tradycyjnie tzn zwykły srebrowy negatyw, następnie naswietlanie
(przeważnie słońcem) i misterna praca.
Jak wiadomo dzisija w dobie komputeryzacji można połączyc ten
tradycjonalizm z komputerami - jak?
Otóż już na etapie nagatywu niektórzy gumiści wykonuują go metodą
poligraficzną w naświetlarniach uprzednio trochę skany zdjęć podrasowując w
programach graficznych do obróbki zdjęć. Później to juz niestety tradycyjna
praca. Jednak jak widac połączenia komputera z tradycjonalizmem występuję. I
tutaj w śród osób zajmujących się technikami szlachetnymi występują dwie
szkoły:

Pierwsza - zmierza do maksymalnego podporzadkowania się utartym zasadom - tzn
porządne zdjęcie, porządny negatyw srebrowy, naświetlanie (słońcem!!!) i
dalsza praca. Zwolennicy tej opci zmierzają do tradycyjnego wykonania swoich
prac tak jak robiono przed wiekiem (niektórzy nie używają nawet suszarek)

Druga - łączy ze sobą tradycyjne metody z nowoczesnymi. i tutaj zwolennicy
używają komputera - do czego się da. Skan swojego zdjęcia najpierw obrabiają
w np w photoshopie albo corel draw, następnie tak obrobiony skan zamieniają
graficznie na negatyw i zanoszą do naświetlarni. Naświetlanie samej gumy to
tez jakies sztuczne oświetlenie (dla powtarzalności wyników0, no a potem nie
da się już nic oszukać - misterna praca z kuwetą, wałkiem, pędzelkiem itd.

Stawiam pytanie jaka powinna być robiona guma? Czy ma byc to czysty
tradyzcjonalizm i ortodoksja, czy warto uciekać do zdobyczy współczesności
(czytaj komputerów i oprogramowania). Na jakim etapie należy koniecznie
odstawić komputer!!! I w końcu najważniejsze pytanie czy używanie w technice
gumowej komputera nie burzy wcześniej utartych dróg, nie jest to ZAMACH na
technikę gumową wymyśloną przez wielkich mistrzów, nie jest to zamach na
czystość formy.

Zdaję sobie sprawę, ze opinie mogą byc krytyczne, moga być druzgocące, jednak
moim zdaniem warto podyskutować na ten temat - błachy aczkolwiek bardzo
ważny - temat który wyznacza przyszły kierunek współczesnej gumy.
Pzdr wszystkich uczestników forum i liczę na Wasze opinie.
Darz chrom



Obserwuj wątek
    • mosteczek2 Re: tradycyjnie czy cyfrowo? 16.03.03, 14:22

      Odpowiem w punktach:
      > Jak wiadomo dzisija w dobie komputeryzacji można połączyc ten
      > tradycjonalizm z komputerami - jak?
      Z TALENTEM.
      > Otóż już na etapie nagatywu niektórzy gumiści wykonuują go metodą
      > poligraficzną w naświetlarniach uprzednio trochę skany zdjęć podrasowując w
      > programach graficznych do obróbki zdjęć. Później to juz niestety tradycyjna
      > praca. DLACZEGO NIESTETY??????

      Jednak jak widac połączenia komputera z tradycjonalizmem występuję. I
      > tutaj w śród osób zajmujących się technikami szlachetnymi występują dwie
      > szkoły:
      >
      > Pierwsza - zmierza do maksymalnego podporzadkowania się utartym zasadom - tzn
      > porządne zdjęcie, porządny negatyw srebrowy, naświetlanie (słońcem!!!) i
      > dalsza praca. Zwolennicy tej opci zmierzają do tradycyjnego wykonania swoich
      > prac tak jak robiono przed wiekiem (niektórzy nie używają nawet suszarek)
      A NIECH SOBIE ROBIĄ JAK CHCĄ. JUŻ TYLE RAZY PISAŁEM - MNIE KOMPLETNIE NIE
      INTERESUJE WRAŻLIWOŚC ARTYSTY (JEGO PRYWATNA WRAŻLIWOŚĆ) I STOPIEŃ WYSIŁKU JAKI
      MUSI WŁOŻYC W SWOJA PRACĘ. MNIE INTERESUJE OSTATECZNY EFEKT.MOŻE TO SOBIE
      ZROBIĆ SIEDZĄC W KLOZETCE ALBO NA LELGANCKIM PRZYJĘCIU, ALBO W CICHYM
      KOŚCIÓŁKU - NIC MNIE TO NIE OBCHODZI. TO MA BYĆ DOBRE ZDJĘCIE.
      >
      > Druga - łączy ze sobą tradycyjne metody z nowoczesnymi. i tutaj zwolennicy
      > używają komputera - do czego się da. Skan swojego zdjęcia najpierw obrabiają
      > w np w photoshopie albo corel draw, następnie tak obrobiony skan zamieniają
      > graficznie na negatyw i zanoszą do naświetlarni. Naświetlanie samej gumy to
      > tez jakies sztuczne oświetlenie (dla powtarzalności wyników0, no a potem nie
      > da się już nic oszukać - misterna praca z kuwetą, wałkiem, pędzelkiem itd.
      >
      > Stawiam pytanie jaka powinna być robiona guma?
      Z TALENTEM I WARSZTATEM
      Czy ma byc to czysty tradyzcjonalizm i ortodoksja, czy warto uciekać do
      zdobyczy współczesności
      > (czytaj komputerów i oprogramowania).
      A CO MNIE TO OBCHODZI?!!! ZALEŻY TO OD INDYWIDUALNYCH ZAPOTRZEBOWAŃ ARTYSTY.
      > Na jakim etapie należy koniecznie odstawić komputer!!!
      TO CHYBA LOGICZNE - NA ETAPIE ROBIENIA GUMY. TEGO KOMPUTERY JESZCZE NIE
      POTRAFIĄ.
      I w końcu najważniejsze pytanie czy używanie w technice
      > gumowej komputera nie burzy wcześniej utartych dróg, nie jest to ZAMACH na
      > technikę gumową wymyśloną przez wielkich mistrzów, nie jest to zamach na
      > czystość formy.
      PYTANIE JEST TENDENCYJNE ("REJS"), A TAK NAPRAWDĘ BEZZSADNE. śWIADCZY JESZCZE
      RAZ O TYM, ŻE WCHODZĄC W FOTOGRAFIE NALEŻY ODSTAWIĆ KOMPUTER. BEZ OPANOWANIA
      WARSZTATU CIEMNIOWEGO NIE MA CO PRÓBOWAĆ PHOTOSHOPA, PAITA, CORELA I INNYCH.
      CIEMNIA UCZY SYSTEMATYCZNOŚCI, POKORY, SZLACHETNEGO SAMOOGRANICZENIA SIĘ.
      KOMPUTER I PROGRAMY GRAFICZNE DEMORALIZUJĄ, ZWŁASZCZA POCZĄTKUJĄCYCH. OFERUJĄC
      MNÓSTWO MOZLIWOŚCI ZAWĘŻAJA WYOBRAŹNIĘ, PACZĄ SMAK. TO SĄ NARZĘDZIA DLA
      ZAAWANSOWANYCH FOTOGRAFÓW.
      >
      > Zdaję sobie sprawę, ze opinie mogą byc krytyczne, moga być druzgocące,
      >ZUPEŁNIE NIE CZUJE SIE ZDRUZGOTANY. NIE MAM ŻADNYCH ZAHAMOWAŃ I KOMPLEKSÓW NA
      TYM PUNKCIE. Jednak moim zdaniem warto podyskutować na ten temat - błahy
      aczkolwiek bardzo ważny - temat który wyznacza przyszły kierunek współczesnej
      gumy.
      ON JUŻ JEST DAWNO WYZNACZONY. JA SIE NIE WSTYDZĘ TEGO, ŻE OD KILKU LAT TWORZĄC
      POZYTYWY DO GUM POMAGAM SOBIE PROGRAMAMI GRAFICZNYMI. ALE OSZUKUJĘ TAK
      DYSKRETNIE, ŻEBY NIKT NIE ZŁAPAŁ MNIE ZA RĘKĘ. CZĘSTO RADYLANIE INGERUJę W
      TONALNOŚĆ ZDJĘCIA, NIGDY JEDNAK NIE STOSUJĘ CHAMSKICH SZTUCZEK PT WSTAWIANIE W
      KRAJOBRAZ RZECZY, KTÓRCYH W NIM NIE BYŁO. TO JUZ ZA DALEKO. TO MA MI PO PROSTU
      POMÓC. SAMO JEDNAK ZA MNIE ZDJĘCIA NIE ZROBI.
      ŻEBY BYŁA PEŁANA JASNOŚĆ - ZANIM ZACZĄŁEM PRACOWAĆ ELEKTRONICZNIE PODOBNE
      RZECZY ROBIŁEM OŁÓWKIEM I WISZEREM NA ODBITCE I KONTRNEGATYWIE. W SUMIE NIC SIE
      NIE ZMIENIŁO. TEARZ ROBIĘ TO PRĄDEM. ZAWSZE JEDNAK MOGĘ WRÓCIC DO STARYCH
      METOD. TO SIE NAZYWA "WARSZTAT". ZAPRASZAM NA MOJA STRONĘ W GALERIĘ "WARIACJE
      NA TEMAT". SĄ TAM STARE FOTY Z CZASÓW, GDY NAWET NIE MARZYLIŚMY O TAKICH
      MOŻLIWOŚCIACH. TO DLA WAS ŚPIEWAM TĘ PIOSENKĘ!!!
      KIERUNEK W SPRAWIE GUMY? TAKI JAK WSZĘDZIE - WOBEC NADPRODUKCJI DZIEŁ SZTUKI
      ICH POZIOM BĘDZIE MUSIAŁ ROSNĄĆ. ŻEBY MOZNA BYŁO ZAISTNIEĆ - JAK TU NAPISAŁ
      NASZ MĄDRALA, KTÓRY NOTA BENE CZEGOŚ SIĘ SCHOWAŁ.
      DARZ KOMP!
      • ajon1 Re: tradycyjnie czy cyfrowo? 16.03.03, 17:14
        Znowu czuję się trochę wywołany do tablicy. Korzystam z komputera zarówno przy
        przygotowaniu plików do naświetlarni jak i do wstępnego retuszu czy zmiany
        tonalności zdjęcia. Należy to robić bardzo ostrożnie z dużą dozą nieśmiałości i
        rzeczywiście tak jak powiedział most niczego nie dorabiać, a tylko poprawiać,
        podciągać. Zrobiłem ze trzy gumy ze zdjęć, w które radykalnie ingerowałem
        photoshopem np. całkowicie wymieniając niebo. O ile na otrzymanym zdjęciu te
        ingerencje wydają się dla laika niewidoczne, to gdy zrobiłem gumę wyszły jak
        szydło z worka i zdjęcia zaczęły wyglądać b. sztucznie. Dlatego staram się
        tylko podciągać to co jest i tylko do takiego stopnia jaki mógłbym uzyskać za
        pomocą aparatu fotograficznego stosując np. filtry, inny czas, inne oświetlenie
        itp.
        Oprócz opanowania ciemni cz-b i obycia fotograficznego (tego mi często brakuje)
        trzeba się sprawnie posługiwać programem graficznym (wg. mnie photoshop) znać
        jego możliwości i ograniczenia i jak najmniej korzystać z takich automatycznych
        udogodnień jak rozmaite filtry, magiczne różdżki itp. Nie robiłem jeszcze zdjęć
        specjalnie z myślą o gumie (no może kilka) dlatego aby móc ingerować w obraz
        muszę zastosować albo elektronikę albo ręczny retusz. Photoshopa trochę znam,
        retuszu zaś nic, wybieram więc kompa. Myślę że jego rola trochę zmaleje gdy już
        na etapie robienia zdjęcia będę miał świadomość, że z tego ma być guma. Bez
        względu na to wszystko chciałbym spróbować klasycznego przygotowania negatywu
        metodą fotograficzną, aby poznać różnicę między efektem uzyskanym z
        naświetlarni i z ciemni i żeby mieć możliwość świadomego wyboru.
        Pozdrawiam wszystkich zarówno komputerowców jak i ciemniarzy - wszyscy i tak
        kończymy z pędzlem w dłoni !
        Darz Pędzel
        ajon
        • mosteczek2 Magiczna różdżka 16.03.03, 17:33
          Magic wand to b. dobre narzęzie. Ja je akurat b. lubię. Podobnie jak pióro,
          lassa i inne narzędzia selekcyjne.
          Nade wszystko jednak ostrzegam - nie włazic od razu do Szopy! Najpierw
          ciemnia!!!
          A niebo można wmontowywać i nic nie będzie widać. To sprawa:
          1. wyczucia zgodności perspektyw
          2. Starannego maskowania krawędzi styków.
          Należy to jednak robic jak najrzadziej.
          Darz komp!
          • ajon1 Re: Magiczna różdżka 16.03.03, 22:43
            mosteczek2 napisał:

            > Magic wand to b. dobre narzęzie. Ja je akurat b. lubię. Podobnie jak pióro,

            Niepotrzenie wchodziłem w szczegóły pszopa i teraz będziemy dyskutować o
            walorach pszopa a nie o artyźmie w gumie. Jedne narzędzia są lepsze drugie
            gorsze, każdy użytkownik ma ulubione, ale moim zdaniem magic wand nigdy nie
            zastąpi porządnego ręcznego szparowania, które jest jednak praco- i
            czasochłonne.
            Ale generalnie ciemnia OK, pszop OK a i tak czała radocha to taplanie się w
            gumie z dodatkiem tego pomarańczowego.
            Darz Chrom
            ajon
        • gumista Re: tradycyjnie czy cyfrowo? 16.03.03, 17:37
          Szanowni koledzy forumowicze!!!

          Trochę musze się wytłumaczyć - troche doszło do pewnego nieporozumienia (tak mi
          sie wydaje). Wątek ten załozyłem nie zmyślą, żeby dopiec komuś kto do gum
          obojetnie na jakimś etapie używa komputera i programów graficznych. Ja sam
          zamierzam to czynić i robię ku temu odpowiednie kroki (jak na razie efekty sa
          opłakane i bez pomocy ni w ząb). To jedno.
          Zakładając ten wątek miałem i mam na myśli całokształt technik
          szlachetnych - w tym wypadku metodę nazwijmy ją "gumową". Zastanawiałem się
          gdzie ta metoda zmierza, jakie są jej modyfikacje, mało tego na jakim etapie te
          modyfikacje następują - chodzi mi tu głównie o użycie komputera.
          jak widać proces komputeryzacji w dziedzinie technik szlachetnych jest już
          nieodwracalny, poszczególni wykonawcy posługują się, a dlaczego, bo wygoniej
          szybciej, można powtórzyć czynność kilka razy, w końcu można ekserymentować -
          programy graficzne dają nam tę przestrzeń do eksperymentów. W każdym momencie
          można cofnąć coś poprawić. Nie ma tutaj jednorazowości i nieodwracalnych
          efektów.
          To prawda, że narzędzia typu fotoszop i korel są nie dla laików, ale dla
          grafików dla osób o ugruntowanym juz w jakimś stopniu artyźmie i wyobraźni. To
          prawda, że zwykły laik powinien najpierw nauczyć się warsztatu, a dopiero
          później brać się za gafikę i obróbkę. To jakby dziecko od razu uczyć liczenia
          na kalkulatorze ile to jest dwa razy dwa. Nonsens prawda. Podobnie pamietam
          moje pierwsze początki z komputerem a było to jakieś 12 lat temu. uczono mnie
          najpierw wykonywac polecenia w dos-ie, dopiero później mogłem używać np nortona
          (edytorem tekstu wtedy był tag) a o programach graficznych można było tylko
          pomarzyć - pierwsze corel draw chyba 3.0 w wersji angielskiej to było już coś.
          No dobrze ale do rzeczy.
          oto własnie widzimi te modyfikacje, nazwę je nawet mutacjami (chociaz niektórzy
          zagrzmią zaraz) techniki gumowej. Takie czasy i tutaj zauważalny jest postęp i
          chwała temu. Chwała też ortodoksyjnym gumistą - dla nich też należy skłonić
          czoła.
          Prawdą jest też, że najważniejszy jest końcowy efekt - i to obojętnie
          jakimi środkami i metodami go osiągniemy. Potencjalny widz oceni i wybierze co
          dobre - tak to już jest teraz. Widz nie przystanie przy byle gó...e i dobrze -
          dokona weryfikacji, czasem brutalnej dla wykonawcy, ale z tym trzeba się liczyć.
          darz chrom (sorki za niektóre przemyslenia, ale to chyba zboczenie zawodowe)
          • mosteczek2 Re: tradycyjnie czy cyfrowo? 16.03.03, 23:39
            Nie, ja rozumiem o co panu chodzi, tylko Panie MAcieju! Jeszcze raz z pijackim
            uporem powtarzam - a róbcie sobie czym chcecie, byle było dobrze! Ale ciemnia
            to jest OBOWIĄZEK!
            • gumista Re: tradycyjnie czy cyfrowo? 17.03.03, 09:14
              mosteczek2 napisał:

              > Nie, ja rozumiem o co panu chodzi, tylko Panie MAcieju! Jeszcze raz z
              pijackim
              > uporem powtarzam - a róbcie sobie czym chcecie, byle było dobrze! Ale ciemnia
              > to jest OBOWIĄZEK!

              No to jak widac znowu się zgadzamy. Cimnia, ciemnia i jeszcze raz ciemnia.
              Zakładając ten wątek chciałem tylko pokazać i podyskutowac o pewnych aspektach
              dotyczacych kierunków w jakich zmierza dzisijesza guma. Chaciałem pokazać jej
              pewne modyfikacje - właściwie rozwój, ponowny rozwój, renesans dnia
              dzisijeszego w stosunku do tych wytwarzanych 100 lat temu. (ten renesans należy
              rozpatrywac w kontekście techniki wyrobu gumu i ponownego zainteresowania). Sam
              pam most przecież mówi, że "tutaj robi się już tłoczno" to prawda. jednak
              to "tłoczno" nie oznacza, że wszyscy równiez i ja bawiąc się techniką gumową to
              od razu artyści. Nie najpierw cierpliwa praca, pokorność o której wszyscy tutaj
              mówimy i opanowanie w stopniu wzorym pewnych zasad i technik. Dopiero później
              można cokolwiek mówić?
              darz chrom

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka