immanuela
06.12.06, 21:53
Byłam w Derekcji i mię mianowali dyżurną poetką. Wiersz kazali napisać na
Międzynarodowy Dzień Dziewiarza.
No to napisałam:
Stoi w fabryce maszyna dziewiarska,
Ciężka, ogromna i smar z niej parska:
Towotu garstka.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już przędzy pięć motków podoczepiali
Kordonek, mulinę, atłasek azali,
Lecz choćby przyszło tu tysiąc tkaczy
I każdy tysiącem drinków się raczył
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
To nie utkają z mohera beretów!
Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Koła - w ruch!
Najpierw powoli jak żółw ociężale,
Ruszyła maszyna dziewiarska ospale,
Szarpnęła za nitki i ciągnie z mozołem,
I tka różne wdzianka co kupisz je w Społem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
W sweterki zamienia tę zwykłą przędzę
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tka to to, tka to to, tka to to, tka to to.
A skądże to, jakże to, czemu tak tka?
A co to to, co to to, kto to tak pcha,
Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch?
Dziewiarka gorąca wprawiła to w ruch,
I dziewiarz ten jurny, co obok dziewiarki
Pilnować! By czasem nie przebrał on miarki
Lecz jak upilnować, gdy on taki krzepki
Dziewiarce brakuje zaś piątej klepki.
W fabryce tych maszyn jest ze czterdzieści,
I sama już nie wiem kto przy nich się pieści
Tak tkają i tkają i tkają i tkają
I całkiem się dobrze przy tkaniu mają
I tak podczas przerwy, tej śniadaniowej
Ładnie utkali na becikowe!