Dodaj do ulubionych

Egzotyczne samoloty

09.09.02, 16:05
Czyli ciekawe konstrukcje spoza wielkich ośrodków ( USA/Kanada,
Europa+Rosja ).
Bojowe.
"Hinduski" odrzutowy samolot myśliwsko-(bardziej)szturmowy z końca lat 50.
HAL HF-24 Marut. "Hinduski", bo właściwym twórcą był prof. Kurt Tank. Maszyna
zrobiła nawet względną karierę, służyła Hindusom dość długo, biorąc nawet
udział w walkach z Pakistanem. Jeśli ktoś ciekaw szczegółów :
www.bharat-rakshak.com/IAF/History/Aircraft/Marut1.html
Oczywiście też wykluwający się od dawna LCA.
Niedoszły lekki "egipski" myśliwiec odrzutowy Helwan HA-300, dla odmiany
dzieło Willy Messerschmitta powstałe w Hiszpanii,
www.csd.uwo.ca/~pettypi/elevon/baugher_other/ha-300.html
Ze zdjęciem :
www.flug-revue.rotor.com/FRTypen/FRHA-300.htm
Brazylia to potentat, ale Argentyna jest mniej znana. A działała tam
zasłużona wytwórnia FMA ( IA-58 Pucara, IA-63 Pampa ).
Izrael - Kfir, Lavi, Phantom 2000...
RPA - próba upgrade'u Mirage III czyli Atlas Cheetah, Mirage F-1 z ruskim
silnikiem ( RD-33 ).
Pasażerskie/transportowe.
Np. japońskie - pasażerski NAMC YS-11, dwusilnikowy odrzutowy transportowiec
Kawasaki C-1, wodnosamolot Shin Meiwa. Japonia to oczywiście gigant z
wielkimi tradycjami, ale po wojnie stała się nieco "egzotyczna" w aspekcie
lotniczym.
Izraelskie IAI Arava - lekki transportowiec klasy Twin Ottera, dyspozycyjna
Astra.
Obserwuj wątek
    • michalgajzler Re: Egzotyczne samoloty 10.09.02, 10:37
      dreaded88 napisał:

      > Czyli ciekawe konstrukcje spoza wielkich ośrodków (
      USA/Kanada,
      > Europa+Rosja ).
      > Bojowe.
      > "Hinduski" odrzutowy samolot
      myśliwsko-(bardziej)szturmowy z końca lat 50.
      > HAL HF-24 Marut. "Hinduski", bo właściwym twórcą był
      prof. Kurt Tank. Maszyna
      > zrobiła nawet względną karierę, służyła Hindusom dość
      długo, biorąc nawet
      > udział w walkach z Pakistanem. Jeśli ktoś ciekaw
      szczegółów :
      > <a
      href="www.bharat-rakshak.com/IAF/History/Aircraft/Marut1.html"target=
      >
      "_blank">www.bharat-rakshak.com/IAF/History/Aircraft/Marut1.html</a>

      > Oczywiście też wykluwający się od dawna LCA.

      Skoro mowa o produktach z Indii to ja proponuję HAL'a
      HJT-16 Kiran'a II. Czyli samolot szkolny w wydaniu hinduskim.


      > Izrael - Kfir
      Ten to nawet zaliczył epizod w USA;)
      , Lavi, Phantom 2000...

      No to jeszcze dodam IAI Nesher'a czyli izraelską wersję
      Mirage'a III a właściwie to Mirage'a 5.

      > RPA - próba upgrade'u Mirage III czyli Atlas Cheetah,
      Mirage F-1 z ruskim
      > silnikiem ( RD-33 ).
      > Pasażerskie/transportowe.
      > Np. japońskie - pasażerski NAMC YS-11, dwusilnikowy
      odrzutowy transportowiec
      > Kawasaki C-1, wodnosamolot Shin Meiwa. Japonia to
      oczywiście gigant z
      > wielkimi tradycjami, ale po wojnie stała się nieco
      "egzotyczna" w aspekcie
      > lotniczym.

      Jeszcze jeden samolot mi się przypomina i znowu to jest
      maszyna szkolno-treningowa: Mitsubishi T-2.

      > Izraelskie IAI Arava - lekki transportowiec klasy Twin
      Ottera, dyspozycyjna
      > Astra.
      He, a wspomniana Astra tez trafiła do lotnictwa USA (a
      ściślej do Gwardii Narodowej jako IAI C-38 Astra).
      pozdr.
      • dreaded88 Re: Egzotyczne samoloty 10.09.02, 14:59
        michalgajzler napisał:

        > Jeszcze jeden samolot mi się przypomina i znowu to jest
        > maszyna szkolno-treningowa: Mitsubishi T-2.
        No to od razu jego wersja myśliwska, F-1. Taki japoński Jaguar, nawet silniki
        te same.
      • gawel2 Re: Teraz Australia;) 12.09.02, 12:08
        Hej Panowie, a o naszym przemyśle (wspaniałym) nie zapomnieliście?
        Ja dorzucam rolniczo - bojowy M15 Belfegor zwany Szambodżetem.

        co się śmiejecie? przewidywano użycie go podczas usuwanie skażeń chemicznych
        • michalgajzler Re: Teraz Australia;) 12.09.02, 12:55
          gawel2 napisał:

          > Hej Panowie, a o naszym przemyśle (wspaniałym) nie
          zapomnieliście?
          Nie zapomnieliśmy:). Tylko że nasz przemysł "zasłużył" na
          osobny wątek;).
          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=531&w=2835216
          Ten wątek dotyczy wynalazków "egzotycznych" i tu pozwolę
          sobie na dowód zacytoważ twórcę wątku (dreaded88): "Czyli
          ciekawe konstrukcje spoza wielkich ośrodków ( USA/Kanada,
          Europa+Rosja )."
          Skoro została wykluczona Europa to szukamy rzeczy mocniej
          egzotycznych:).
          > Ja dorzucam rolniczo - bojowy M15 Belfegor zwany
          Szambodżetem.
          O Belfegorze pisaliśmy:)przy okazji dokonań naszego
          przemysłu.

          Pozdr.
          P.S.
          Zapraszam do poszukiwań:).
          • dreaded88 Nie bądźmy tacy dogmatyczni... 12.09.02, 19:12
            bo nam dyskusja lekko kuleje :-)
            O - na przykład - Finowie ( egzotyczni choćby z uwagi na uporczywe trwanie przy
            niezrozumiałym narzeczu ).
            W czasie II wojny 2 projekty myśliwców - VL Myrsky ( do szwedzkiej wersji Twin
            Waspa ) i Pyormyrsky ( DB-605 ).
            A później małe szkolno-treningowe Valmeciki ( TP 70 i 90 chyba ).
            • michalgajzler Re: Nie bądźmy tacy dogmatyczni... 12.09.02, 19:34
              Skoro tak mówi twórca wątku to należy się podporządkować;).
              w takim razie proponuję Rumunię (argument - dziwne
              połączenia:):
              -IAR-80 (chyba tak się nazywało to cos zbudowane przy
              uzyciu części samolotów PZL-24 czyli w sumie produkt
              polsko -rumuński;)
              -IAR93/J-22 Orao (czyli wytwór dwóch najdziwniejszych
              chyba państw bloku wschodniego;)
              Pozdr.
              P.S.
              A może być Holenderski Koolhoven FK-58 - niby Holandia
              miała tradycje w budowie samolotów ale ta firma akurat
              lekko egzotyczna:).
              • dreaded88 Re: Nie bądźmy tacy dogmatyczni... 13.09.02, 14:41
                Koolhoven był specjalistą od nadzwyczaj ekscentrycznych pomysłów - w czasie I
                wojny pracując w Anglii dał się złapać na modę na ponad-dwu-płaty ( słynne
                trójpłaty Sopwith Triplane, Fokker Dr I ), do tego stopnia, że zbudował
                czwórpłata ( zdaje się u Armstronga ) a rozmyślał nawet o piętnastopłacie. W
                latach 30. miał w dorobku jakiś dziwaczny grzbietopłat, więc FK.58 jak na firmę
                noszącą jego nazwisko był czymś nad wyraz banalnym :-)
                  • Gość: Herbie Re: Nie bądźmy tacy dogmatyczni... IP: 62.233.138.* 30.09.02, 11:50
                    A ja proponuje te kandydature podtrzymac - ten Koolhoven zasluguje na to, zeby
                    sie tu znalezc chocby ze wzgledu na to, ze to holenderski platowiec z
                    francuskim silnikiem, wyposazony w belgijskie karabiny maszynowe i pilotowany
                    m.in. przez polskich pilotow w barwach francuskich (Prowansja 1940r.)

                    Z ciekawych samolocikow z okresu II w. sw. proponuje jeszcze
                    bulgarskiego "Fazana" (dziwnie podobnego do naszej LWS "Mewy", ktorej
                    dokumentacje techniczna ponoc wywieziono we wrzesniu 1939 do Bulgarii wlasnie,
                    dzieki czemu nie dostala sie w rece Niemcow), belgijskiego Renarda R-38 i
                    litewskiego Anbo-8, podobnego troche do naszego Suma (PZL-46)

                    Pozdravki
                    Herbie
        • michalgajzler Re: Teraz Australia;) 12.09.02, 18:56
          He, toporny to był wcześniej Wirraway;) czyli bojowa
          przeróbka Texana/Harvarda. Boomerang przy tym to było coś
          pięknego;).
          A, jeszcze jeden samolot made in Australia - CAC CA-4
          Woomera (chyba bombowiec to miał być) ale skończyło się
          podobnie jak z CAC-15.:(
          Hmmm, chyba Australia mi się już wyczerpała:(.
          pozdr.
    • dreaded88 Chiny 12.09.02, 19:23
      Ludowe robią oczywiście masę typów, ale egzotycznym jest tam jakiś nie będący
      mniej czy bardziej zmodyfikowaną kopią maszyny sowieckiej.
      A jednak - jest np. myśliwsko-szturmowy Xian JH-7, podobny do Jaguara,
      wielkości Tornada a napędzany dwoma RR Speyami.
      Tajwan też ma swoje osiągnięcia - wytwórnia AIDC dysponuje np. lekkim
      dwusilnikowym wyglądającym jak dorastające dziecko F-16 i F-18 myśliwcem Ching
      Kuo. Tudzież paroma samolotami szkolno-treningowymi ( TS 3 zdaje się ).
      • michalgajzler Re: Chiny 12.09.02, 19:46
        Łódź latająca Harbin SH-5, to chyba też jest oryginalny
        wytwór chiński:).
        A skoro o łodziach latających to przypomniał mi się
        produkt z USA ale za to trochę zapomniany - Martin
        Saemaster. Uderzeniowa łódź latająca:) - szkoda że
        wszystkie prototypy skasowali:(, całkiem ładny samolot to
        był.
        • dreaded88 Re: Chiny 13.09.02, 14:43
          Seamaster zaiste cudny był, ale niewiele gorsze wrażenie sprawiała myśliwska
          odrzutowa łódź latająca Saunders-Roe z lat 40/50.
          • michalgajzler Re: Chiny 13.09.02, 15:56
            dreaded88 napisał:

            > Seamaster zaiste cudny był, ale niewiele gorsze
            wrażenie sprawiała myśliwska
            > odrzutowa łódź latająca Saunders-Roe z lat 40/50.
            Kiedyś gdzieś (Planete?) oglądałem film Saunders-Roe i
            podobno to nawet całkiem dobrze latało.
    • michalgajzler Re: Egzotyczne samoloty - Chile 13.09.02, 16:02
      No tak, nie bardzo wiem jak ten samolot zakwalifikować
      jeśli chodzi o kraj pochodzenia ale co tam;).
      Szkolno-treningowy ENEAR T-35 Pilan czyli niby Chile ale
      jednak palce maczał w tym Piper. Chyba jednak mozna uznać
      to za egzotyczny samolot:)?
      pozdr.
    • shatek :( 13.09.02, 17:07
      Niestety nie mogę się pochwalić znajomością zbyt wielu egzotycznych
      maszyn :((.Znam tylko to .Nazywa siębodajże Mitsubishi F-2.Służy w
      lotnictwie Japonii.POwstał przy współpracy z Lockheed Martinem i stąd łudzące
      podobieństwo do F-16.Ponoć technologie są jednak inne.Znane mi róznice w
      stosunku do falcona:lekko zagięty nos i inna owiewka kokpitu

      free.of.pl/b/bazyl1/jpg137.htm
      Tu jest cała strona ----> free.of.pl/b/bazyl1/
    • michalgajzler Nowa Zelandia:) 25.09.02, 17:15
      W końcu przypomniałem sobie jak sie nazywał samolot
      wyprodukowany w tym kraju: NZAI CT-4 (szkolny), a
      projektował go podobno Polak. Czyli dziwny przykład
      współpracy PL+NZ;).
    • dreaded88 Nieudane samoloty 26.09.02, 15:15
      Uff, cios M.G. w postaci samolotu z Nowej Zelandii okazał się nokautujący,
      wprawdzie słyszałem o meksykańskich próbach konstrukcji myśliwaca w latach 20.,
      ale nie potrafię podać szczegółów :-)
      Proponuję zatem pewną zmianę tematu - na samoloty złe i bardzo złe, wszelkie
      latające trumny itp. Drobne utrudnienie - tylko samoloty wprowadzone do
      eksploatacji.
      Mój typ na ( ewentualny ) początek - Heinkel He-177 Greif.
      Te cudowne silniki DB 610, każdy zblokowany z dwu DB-605, z ich chłodzeniem i
      skłonnością do zapalania się ( stąd nick samolotu - "Płonąca trumna" ). I
      wydane w pijanym widzie chyba wymaganie aby bombowiec o masie startowej ponad
      25 ton był zdolny do bombardowania w locie nurkowym , co zaważyło na
      konstrukcji.
      • michalgajzler Re: Nieudane samoloty 26.09.02, 15:33
        dreaded88 napisał:

        > Uff, cios M.G. w postaci samolotu z Nowej Zelandii
        okazał się nokautujący,
        > wprawdzie słyszałem o meksykańskich próbach konstrukcji
        myśliwaca w latach 20.,
        >
        > ale nie potrafię podać szczegółów :-).

        Wczoraj przez przypadek znalazłem stara SP i w końcu
        sobie przypomniałem jak ten wytwór z NZ się nazywał:-).

        > Proponuję zatem pewną zmianę tematu - na samoloty złe i
        bardzo złe, wszelkie
        > latające trumny itp. Drobne utrudnienie - tylko
        samoloty wprowadzone do
        > eksploatacji.
        Dobra:).

        > Mój typ na ( ewentualny ) początek - Heinkel He-177 Greif.
        > Te cudowne silniki DB 610, każdy zblokowany z dwu
        DB-605, z ich chłodzeniem i
        > skłonnością do zapalania się ( stąd nick samolotu -
        "Płonąca trumna" ). I
        > wydane w pijanym widzie chyba wymaganie aby bombowiec o
        masie startowej ponad
        > 25 ton był zdolny do bombardowania w locie nurkowym ,
        co zaważyło na
        > konstrukcji.

        He, he, nie w pijanym widzie tylko z inicjatywy szalonego
        umysłu Adolfa H. który pokochał idee bombowca nurkującego
        tak (po Ju-87) że zapragnął nawet Me-262 na bombowiec
        nurkujący przerobić;).
        Zdaje sie że kiedys w nTW była monografia tego samolotu
        (He-177).

        Mój pierwszy typ to Jak-38 - zdolności bojowe łagodnie
        mówiąc bardzo ograniczone, a skłonności do katastrof
        podobno miał dośc duże;).
        • dreaded88 Re: Nieudane samoloty 26.09.02, 18:39
          Wg monografii w nTW B-26 Marauder miał swój wątpliwy dla pilotów urok z powodu
          wielkiego obciążenia powierzchni nośnej i wynikających z tego własności TO/L.
          Opinię widowmakera takoż.
          Me-210/410 - to nie były najbardziej udane dzieci Willy'ego, choć szczegółów
          nie pomnę.
          MiG-3 i ŁaGG-3 - jakoś strasznie szybko Sowieci przestawili się na Jak-i,
          Mikojan ponownie wypłynął chyba dopiero na odrzutowcach a Ławoczkin musiał
          robić z ŁaGGa Ła do silników gwiazdowych.
          • michalgajzler Re: Nieudane samoloty 26.09.02, 18:54
            dreaded88 napisał:


            > MiG-3 i ŁaGG-3 - jakoś strasznie szybko Sowieci
            przestawili się na Jak-i,

            He, ŁaGG-3 był chyba po części robiony ze sklejki i
            podobno jak zdrowo popadało to się potrafił rozklejać;).
            > Mikojan ponownie wypłynął chyba dopiero na odrzutowcach
            a Ławoczkin musiał
            > robić z ŁaGGa Ła do silników gwiazdowych.
            Musiał przerabiać bo tow. Stalin powiedział że jak (to
            dotyczyło Mikojana, ale Ławoczkin tez przy tym był) nie
            przestaną robić samolotów z silnikami potrzebnymi do Ił-2
            to on wyciągnie konsekwencje...;).
            A co do miga to chłodnica była pod fotelem pilota i
            podobno zdrowo grzało w tyłek;). Pilotom sie to nie
            bardzo podobało a poza tym silnik początkowych serii (z
            innym silnikiem niz ten od Iła) nie pozwalał na
            zamontowanie silniejszego uzbrojenia.
            Co do chłodnicy to jeszcze był chyba wypadek w którym
            podejrzewali że pilot nie wyprowadził bo juz nie zył -
            wersje były 2 albo zawał albo wybuchła chłodnica i go
            poszatkowała. Mało przyjemne:(
            To chyba u Butowskiego było napisane?
            • dreaded88 Re: Nieudane samoloty 26.09.02, 19:00
              Nie wiem, niestety książek Lamparta nie mogę wyczaić w księgarniach we Wrocku (
              może i dobrze bo bym zbankrutował ), sprzedaż wysyłkową jakoś mało lubię - ergo
              tej o MiGach nie czytałem.
              Piękny był artykuł o Jer-ze 2 niejakiego Marka Rysia, samolot bez dwu zdań
              kwalifikuje się do kategorii.
              Sam Ryś to chyba mój ulubiony autor konstelacji Magnum-X, najlżejsze pióro i
              najżywszy język.
              • michalgajzler Re: Nieudane samoloty 26.09.02, 19:06
                dreaded88 napisał:

                > Nie wiem, niestety książek Lamparta nie mogę wyczaić w
                księgarniach we Wrocku (
                >
                > może i dobrze bo bym zbankrutował ), sprzedaż wysyłkową
                jakoś mało lubię - ergo
                >
                > tej o MiGach nie czytałem.

                Ta książka jest jeszcze z czasów gdy Butowski pisywał dla
                Biblioteki Skrzydlatej Polski;). Późne lata 80-te.
                A co do książek Lamparta to w Łodzi za łatwo te z ich
                znaleźć nie mogę. Czasami cos nabywam w znajomej
                księgarni w Pabianicach tyle że ostatnio (2 lata;) byłem
                przestawiony na marynarke wojenną;).
                Dobija mnie dostępnosc monografii wydawanych przez
                Magnum-x. Znam jedno miejsce gdzie to można kupic i
                nigdzie wiecej:(.
            • michalgajzler Nieudane samoloty - Poprawiam się;) 27.09.02, 08:40
              Ławoczkina przy opisywanej sytuacji nie było, pomerdał mi
              sie z Pielatkowem (był jeszcze Iliuszyn, Mikulin i chyba
              jeszcze jacyś od silników ale nie tak znaczący). Co nie
              zmienia faktu że musieli raczej samoloty projektowac z
              gwiazdowymi, żeby nie osłabiac mocy prodykcyjnych fabryk
              które robiły AM-38 do Iła (jak twierdzi Butowski w wielu
              elementach identyczny z AM-35 od Miga-3).
              Jaki był tow Stalin chyba wszyscy wiedzą;). Tak sie
              zastanawiam ile osób pamięta całą treść słynnego tekstu o
              Ile-2 i chlebie. Zwykle cytuje się tylko kawałek o tym
              jak to Ił 2 jest potrzebny, a reszty nie...;)
              Pozdr.
      • michalgajzler Re: Nieudane samoloty 27.09.02, 08:48
        No to kolejne dwa moje typy. Na początek Albatros D V z
        pierwszej wojny światowej. Miał nieprzyjemna właściwość
        gubienia dolnych płatów w locie nurkowym:(. To chyba
        wystaczy żeby ocenic jego nieudaność.
        Mój drugi typ to Avia S199 czyli czeska mutacja
        Bf-109G-14 z silnikiem Junkers Jumo211F (z Ju-88).
        Samolot miał wyjątkowo wredne charakterystyki startu i
        lądowania a układ kierowania tez najszcześliwszy za
        bardzo niebył (bodobno za wrażliwy).S-199 zyskał sobie
        przydomek osła;).
        Pozdr.
        • dreaded88 Re: Nieudane samoloty 27.09.02, 17:08
          Ów przydomek ( choć raczej "muł" niż "osioł" ) "czeski" samolot zyskał sobie
          zresztą u Izraelczyków, dla których podczas I wojny izraelsko-arabskiej był
          podstawowym sprzetem myśliwskim. Owe wredne charakterystyki startu i lądowania
          powodowały, że przejawiał dużą ochotę do kapotażu, a że kabinę otwierało się w
          górę...
          Kolejnym przejawem uroku tej maszyny było zamontowanie działek w taki sposób,
          że w trakcie strzelania samolot wpadał z okrutne wibracje, co wg pilotów w
          zasadzie uniemożliwiało celne strzelanie.
          Mimo tego wszystkiego Izraelczykom i najemnikom udało się odnotować parę
          zwyciestw powietrznych, w tym nawet nad Spitfire'ami z Brytyjczykami za sterami.
          Aha - a mułem to Avia była ze względu na swoją niesamowitą jak na koniec lat
          40. prędkość - 547 km/h. Czesi zastąpili tym badziewiem u siebie Spitfire'y i
          Ła-5/7.
          • michalgajzler Re: Nieudane samoloty 27.09.02, 17:21
            dreaded88 napisał:

            > Ów przydomek ( choć raczej "muł" niż "osioł" )

            Fakt, pomyliłem zwierzątka (a wszytsko przez to że
            człowiek jest leniwy i mu się nie chce sprawdzać;)

            >"czeski" samolot zyskał sobie
            > zresztą u Izraelczyków, dla których podczas I wojny
            izraelsko-arabskiej był
            > podstawowym sprzetem myśliwskim.

            Lotnictwo Izraela w czasie tej wojny to była niezła
            zbieranina (S199, B-17G, C47, Spitfire zdaje się tez tam
            z Czech trafiły...)
            Owe wredne charakterystyki startu i lądowania
            > powodowały, że przejawiał dużą ochotę do kapotażu, a że
            kabinę otwierało się w
            > górę...

            Hmm, to mi przypomina Bell'a P-39 z kabiną otwieraną na
            sposób samochodowy - podobno różne części ciała można był
            stracić przy skakaniu z tego samolotu...

            > Mimo tego wszystkiego Izraelczykom i najemnikom udało
            się odnotować parę
            > zwyciestw powietrznych, w tym nawet nad Spitfire'ami z
            Brytyjczykami za sterami

            He, to była niezła zbieranina ci najemnicy: USA, GB, NZ...
            • dreaded88 Re: Nieudane samoloty 27.09.02, 17:35
              michalgajzler napisał:

              > Lotnictwo Izraela w czasie tej wojny to była niezła
              > zbieranina (S199, B-17G, C47, Spitfire zdaje się tez tam
              > z Czech trafiły...)

              Przypomnijmy, że owe B-17 trafiały do Izraela ze złomowisk, zupełnie
              zdekompletowane, kupione przez rejestrowane gdzieś Panamie firmy z
              przeznaczeniem na transportowce.
              A trafiło się nawet parę naszych przedwojennych RWD.

              > Hmm, to mi przypomina Bell'a P-39 z kabiną otwieraną na
              > sposób samochodowy - podobno różne części ciała można był
              > stracić przy skakaniu z tego samolotu...

              Nie dziwota, że większość produkcji Ruskim wepchnięto :-)

              • michalgajzler Re: Nieudane samoloty 27.09.02, 17:48
                dreaded88 napisał:

                > michalgajzler napisał:
                >
                > > Lotnictwo Izraela w czasie tej wojny to była niezła
                > > zbieranina (S199, B-17G, C47, Spitfire zdaje się tez tam
                > > z Czech trafiły...)
                >
                > Przypomnijmy, że owe B-17 trafiały do Izraela ze
                złomowisk, zupełnie
                > zdekompletowane, kupione przez rejestrowane gdzieś
                Panamie firmy z
                > przeznaczeniem na transportowce.

                A droga ich była ciekawa. Kupili je cztery chyba na
                Florydzie (bez uzbrojenia), przedostały się przez
                Atlantyk (tu szczegułów nie znam:(), trafiły do Czech.
                Nasi śąsiedzi je uzbroili (aha po drodze 1 samolot został
                gdzieś zarekwirowany ale nie pamiętam gdzie)i B-17
                poleciały od razu na pierwszą akcję. Cel odnaleźli i
                zbombardowali. A w monografii B-17 twierdzą że dotrwały
                1956 roku (2 samoloty).
                > A trafiło się nawet parę naszych przedwojennych RWD.
                >
                > > Hmm, to mi przypomina Bell'a P-39 z kabiną otwieraną na
                > > sposób samochodowy - podobno różne części ciała można był
                > > stracić przy skakaniu z tego samolotu...
                >
                > Nie dziwota, że większość produkcji Ruskim wepchnięto :-)
                >
                A oni sie nawet z tego ucieszyli, bo np chyba Kozedubowi
                (czy jak mu tam było - możliwe że przekręcam nazwisko:()
                bardzo odpowiadało działko 37mm (okazało się że nie tylko
                Amerykanie lubią duże giwery;)- to a'propos tekstu jaki
                ukazał się kiedyś o H&K UPS amerykańskich sił specjalnych
                w nTW:)
                • dreaded88 Re: Nieudane samoloty 27.09.02, 17:57
                  michalgajzler napisał:

                  > A droga ich była ciekawa. Kupili je cztery chyba na
                  > Florydzie (bez uzbrojenia), przedostały się przez
                  > Atlantyk (tu szczegułów nie znam:(), trafiły do Czech.
                  > Nasi śąsiedzi je uzbroili (aha po drodze 1 samolot został
                  > gdzieś zarekwirowany ale nie pamiętam gdzie)i B-17
                  > poleciały od razu na pierwszą akcję. Cel odnaleźli i
                  > zbombardowali. A w monografii B-17 twierdzą że dotrwały
                  > 1956 roku (2 samoloty).

                  W ogóle ta współpraca czesko-izraelska pobłogosławiona przez Soso utonęła jakoś
                  w mrokach niepamięci. Ciekawe czy ś.p. od niedawna Uziel Gal zrobiłby swojego
                  Uzi bez organoleptycznego zbadania czeskich p.m. vz.23 i vz.25 ( pytanie
                  retoryczne :-) ) ? A te czeskie pm-y straszliwie przypominały pod względem
                  wyglądu i rozwiązań zastosowanych ( np. zamek nachodzacy na lufę ) automat,
                  który skonstruował w Anglii niejaki Podsękowski...

                  > A oni sie nawet z tego ucieszyli, bo np chyba Kozedubowi
                  > (czy jak mu tam było - możliwe że przekręcam nazwisko:()
                  > bardzo odpowiadało działko 37mm (okazało się że nie tylko
                  > Amerykanie lubią duże giwery;)- to a'propos tekstu jaki
                  > ukazał się kiedyś o H&K UPS amerykańskich sił specjalnych
                  > w nTW:)

                  To działko jeżeli dobrze pamiętam miało zupełnie żałosną szybkostrzelność - 120
                  strz/min. Ale jak już udało się trafić...
                • Gość: Mac Re: Nieudane samoloty IP: *.acn.waw.pl 30.09.02, 16:16
                  > A oni sie nawet z tego ucieszyli, bo np chyba Kozedubowi
                  > (czy jak mu tam było - możliwe że przekręcam nazwisko:()
                  > bardzo odpowiadało działko 37mm (okazało się że nie tylko
                  > Amerykanie lubią duże giwery;)- to a'propos tekstu jaki
                  > ukazał się kiedyś o H&K UPS amerykańskich sił specjalnych
                  > w nTW:)

                  Na P-39 i jego późniejszej wersji (chyba P-63 Kingcobra) latał Aleksander
                  Pokryszkin. Iwan Kożedub wolał rodzime Ławoczkiny 5/7. Nie dziwię się zatem, że
                  to jemu zaliczono więcej zestrzeleń i przyznano o jedną gwiazdę "Gieroja CCCR"
                  więcej. Dzisiaj pewnie dostałby odznakę "Teraz Rosja" :-)
      • dreaded88 Polski wkład 27.09.02, 17:11
        Oczywiście LWS-4 "Żubr".
        Bzenadziejna aerodynamika, marne osiągi, przeciążenie konstrukcji co owocowało
        nikłą łądownością i skłonnościa do katastrof ( za słaby płat ).
        • michalgajzler USA & ZSRR 27.09.02, 17:28
          Z USA moim kandydatem jest TBD Devastator (nazwa wybitnie
          nie trafiona, no chyba że ktos miał na myśli dewastację
          jednostek latających na tych samolotach), a rekomenduje
          go za straty jakie poniosły te samoloty w bitwie o
          Midway. To była masakra:(. (No inne typy tez zdrowo
          oberwały...)

          A z ZSRR wybite osiągnięcie w dziedzinie samolotów
          pasażerskich: IŁ-62. Za liczne katastrofy które w dużej
          mierze zawdzięczał wadliwym silnikom i ich zgrupowaniu
          blisko siebie (nie zawsze to co podpatrzone - VC-10- jest
          dobre;).
          • dreaded88 Re: USA & ZSRR 27.09.02, 18:00
            michalgajzler napisał:

            > Z USA moim kandydatem jest TBD Devastator (nazwa wybitnie
            > nie trafiona, no chyba że ktos miał na myśli dewastację
            > jednostek latających na tych samolotach), a rekomenduje
            > go za straty jakie poniosły te samoloty w bitwie o
            > Midway. To była masakra:(. (No inne typy tez zdrowo
            > oberwały...)

            No ale jak lecieli samolocikami, które ledwo przekraczały 300 km/h bez osłony
            myśliwskiej - nie dziwota. Sam Devastator miał też cechę, kwalifikującą go
            nawet bez tej masakry do owej pięknej kategorii - skrzydła lubiły się złożyć w
            locie.

            > A z ZSRR wybite osiągnięcie w dziedzinie samolotów
            > pasażerskich: IŁ-62. Za liczne katastrofy które w dużej
            > mierze zawdzięczał wadliwym silnikom i ich zgrupowaniu
            > blisko siebie (nie zawsze to co podpatrzone - VC-10- jest
            > dobre;).

            Nie zapominajmy o latającej patiomkinowskiej wiosce pod nazwą Tu-144.
            • Gość: Mac Re: USA & ZSRR IP: *.acn.waw.pl 30.09.02, 16:21
              dreaded88 napisał:

              > michalgajzler napisał:
              >
              > > Z USA moim kandydatem jest TBD Devastator (nazwa wybitnie
              > > nie trafiona, no chyba że ktos miał na myśli dewastację
              > > jednostek latających na tych samolotach), a rekomenduje
              > > go za straty jakie poniosły te samoloty w bitwie o
              > > Midway. To była masakra:(. (No inne typy tez zdrowo
              > > oberwały...)
              >
              > No ale jak lecieli samolocikami, które ledwo przekraczały 300 km/h bez osłony
              > myśliwskiej - nie dziwota. Sam Devastator miał też cechę, kwalifikującą go
              > nawet bez tej masakry do owej pięknej kategorii - skrzydła lubiły się złożyć
              w
              > locie.

              TBD-1 Devastator z podwieszoną torpedą osiągał zaledwie 180 km/h. Miał przez to
              kłopoty z dogonieniem uciekających pełną parą lotniskowców, ktore bądź co bądź
              wyciągały ok. 34 węzłów (63 km/h). Wogóle była to maszyna dobra, na której bez
              obciążenia można było kręcić podstawową akrobację (beczka, pętla). Dopiero z
              obciążeniem zmieniał się radykalnie.
              • michalgajzler Re: USA & ZSRR 30.09.02, 17:23
                Gość portalu: Mac napisał(a):


                >
                > TBD-1 Devastator z podwieszoną torpedą osiągał zaledwie
                180 km/h. Miał przez to
                >
                > kłopoty z dogonieniem uciekających pełną parą
                lotniskowców, ktore bądź co bądź
                > wyciągały ok. 34 węzłów (63 km/h). Wogóle była to
                maszyna dobra,


                He, he, ja sie nie zgadzam żeby ten samolot bądź co bądź
                bojowy nazwać dobrym skoro wraz z załadowaniem jego
                podstawowej broni jaką była torpeda zmieniał sie tak
                bardzo;) na niekożyść. Poza tym działania zbrojne
                zweryfikowały jego jakośc;).
                Pozdr.

                na której bez
                > obciążenia można było kręcić podstawową akrobację
                (beczka, pętla). Dopiero z
                > obciążeniem zmieniał się radykalnie.
                  • mac.card Re: USA & ZSRR 30.09.02, 19:36
                    dreaded88 napisał:

                    > Co kolega chce, od Swordfisha i tak był szybszy :-)

                    Ale sukcesy nie porównywalne. O ile przy Devastatorze można mówić o sukcesach.

                    dawniej - gość: Mac
                    • michalgajzler Re: USA & ZSRR 30.09.02, 20:56
                      mac.card napisał:

                      > dreaded88 napisał:
                      >
                      > > Co kolega chce, od Swordfisha i tak był szybszy :-)
                      >
                      > Ale sukcesy nie porównywalne. O ile przy Devastatorze
                      można mówić o sukcesach.
                      >
                      > dawniej - gość: Mac
                      He, he, Swordfishe się w Tarencie wykazały (co Japończycy
                      bacznie obserwowali), zatopiły kilka U-bootów, i przezyły
                      swojego następcę (Alcobre). Wniosek Swordfish był lepszy
                      (chociaż starszy i wolniejszy;). :)))))
                      Pozdr:)
        • Gość: barnaba Re: Polski wkład IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 27.09.02, 19:38
          Dodałbym jeszcze produkowane na licencji Ansaldo A-300 i A-1 - źle wykonane
          okucia skrzydeł, cięższe od włoskich i ogólnie fatalnej jakości.
          SPAD S-61 - zbyt mała wytrzymałość + trudne wyprowadzenie z korkociągu - mimo
          to kupiliśmy od Francuzów licencję.
          PZL.4 - marne osiągi i wady pokrycia.
          "Wilk" i "Jastrząb" - patrz wątek o lotnictwie polskim '39
          "Czapla" - budowa opóźniona o rok ze względu na katastrofy - później wadę
          usunięto
          RWD-6 - wprawdzie załoga Żwirko-Wigura wygrała zawody Challenge ale statystyka
          jest bezlitosna. Na 3 zbudowane samoloty 2 zostały rozbite na skutek wad
          konstrukcyjnych skrzydła. Trzeci przed katastrofą uratowała przebudowa.

          Z powojennych PZL M-4 "Tarpan" - przekroczona masa samolotu w stosunku do
          projektu.

          pozdrawiam
          • Gość: Technior Re: Polski wkład IP: *.wmc.com.pl 30.09.02, 08:12
            Dla mnie pomyłkowym wpisem do annałów lotnictwa jest su 22-SAMOLOT MYŚLIWSKO -
            BOMBOWY-jaki z niego myśliwiec?,a i bombowiec raczej z lekka ślepawy.Jednym
            słowem totalna pomyłka konstruktorów,a jeszcze większa tych co to coś kupili.
            A dlaczego?ano po 1.spora komplikacja konstrukcyjna silnika,po2.kłopotliwy
            bezwładnościowy system nawigacyjny,po3.brak celownika radiolokacyjnego że nie
            wspomnę o termonamierniku.I co z tego ze zabiera trochę uzbrojenia kiedy
            praktyczne jego zastosowanie jest mocno ograniczone,z tąd jego wartość -mimo
            że to jednak nowsza maszyna mozemy porównać z migiem 21.
            Suka straciła swoją szansę jak całe nasze lotnictwo poprzez zaniechanie
            modernizacji samolotów,bo myslę ze z przyzwoita awioniką i odpowiednio
            doposażona mogłaby jeszcze coś zdziałac-zresztą prawda jest taka ze to samo
            dotyczy chyba wszystkich naszych samolotów bojowych.
            • dreaded88 Re: Polski wkład 30.09.02, 15:42
              Jeśli się nie mylę alternatywą dla Su-22 był MiG-23 BN. Suchoja wybrano z uwagi
              na niższy koszt.
              Sowietom jego wady ( brak zdolności do ataków bez widoczności czy w nocy ) nie
              przeszkadzały, bo oni mieli do ambitniejszych zadań Su-24.
      • Gość: Mac Re: Nieudane samoloty IP: *.acn.waw.pl 30.09.02, 16:30
        Mój typ nieudanego...

        Breda Ba.88 Lince, produkcji włoskiej. W zamyśle miał to być "aeroplano di
        combatimento" - mniej więcej coś jak samolot niszczycielski. W rzeczywistości
        nie mógł osiągnąć zakładanego pułapu operacyjnego, a prędkość maksymalna była o
        połowę niższa od podawanej przez producenta.

        Wyprodukowano tylko 80 sztuk. Po 5 miesiącach użytkowania bojowego okazał się
        tak "udany", że pozostałe (nawet sprawne) egzemplarze wykorzystywano jako
        makiety na pozorowanych lotniskach.
        • dreaded88 Re: Nieudane samoloty 30.09.02, 16:37
          Poprzednik, Breda Ba 65, nie był wiele lepszy.
          Przytaczano gdzieś opinie pilotów niemieckich testujących Ba 88. Dziwlili się,
          że można było takie badziewie skonstruować.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka