millefiori
02.01.08, 09:47
Siedze. Hala pusta. Ksiazki wchodkowe i wychodkowe - poginiete. Podobno wzieli
do archiwum. Kadry znikly, podobnie jak kilka lat temu kucharki. Stroz
nieobecny, szlaban otwarty. Palacza ni ma, wiec zimno. Cienie nowego przemykaja.
Mimo ze pan Kanuk o tradycji wspomnial, to jakos nikt nie wpadl w poslizg na
zamarznietej wodzie ze sledzi ani innych atrakcji okoloswiatecznych, w tym
paczek, i noworocznej imprezy w kotłowni z ogniskiem, nie bylo.
No luuuuuudzie - tu zaciagne sie po pępek Carmenem, ze znalezionej w
szufladzie z narzedziami paczki - i jak tu isc na zasluzona emeryture?