23.03.08, 19:04
Idę sobie na obiad do cioci. W pobliżu dworca siedzi kocina, bura, w
obróżce. Jakoś tak wygląda, jakby się zagubiła. Na obróżce
przywieszka, wykaligrafowane: "Kotka - Kicia" oraz komóra, adres
(niedaleki), myślę sobie - dostarczę. Kocina sama wskakuje w
ramiona, przytula się i natychmiast włącza motorek :-)
Oczekuję wdzięcznej nobliwej emerytki. Dzwonię domofonem - długo
nic. Potem ryk - "czegooooo" - "no kotka przyniosłam". "Dobra, no to
zejdę". I schodzi młodzian nieświeży, z gruntu menelski, kota przez
szparę w drzwiach wyrywa (kot się jakoś dziwnie opiera) i
zatrzaskuje mi drzwi na twarzy...
Obserwuj wątek
    • mateuszwierzbicki Re: koci OT 23.03.08, 20:55
      na zmarnowanie kocinę Liro oddałaś w łapy oprawcy! ;)
      • lira_korbowa Re: koci OT 23.03.08, 21:11
        Sądzę, że to kot staruszki - mamy menela, której tenże rencinę
        przepija...
        • brezly Re: koci OT 23.03.08, 21:14
          Albo uzywa go do kreciej kociej roboty jako doliniarza.
          Ostatnio obserwuje naszego. To wlamywacz z dyplomem z mechaniki precyzyjnej.
          • zielonamysz Re: koci OT 24.03.08, 08:56
            Kot babci - a wuczek wpadl w swieta..
            • millefiori Re: koci OT 24.03.08, 09:01
              Tak, tak, trzymajmy sie tej mysli i utrwalajmy sie w przekonaniu, bo inaczej z
              odsiecza trzeba by bylo kocinie jechac.
              • lira_korbowa Re: koci OT 24.03.08, 09:31
                Z pewnością wnuczek nie byłby w stanie wykaligrafować. Niczego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka