zbyfauch 13.03.09, 19:43 bo prawdziwa jest - bezużyteczna :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
szubad Re: Też o sztuce... 28.03.09, 15:12 zadumiewam też? bo to jakby chodzi w dwupaku mowiąc supermarketowo :-) w ogole to ładnie brzmia te dwa slowa, jakby kto szarpną strunę basu ze dwa razy, co nie? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
zbyfauch Re: Też o sztuce... 28.03.09, 16:02 Jestem winien, znaczy sądzę, że jestem (więc jestem?), wyjaśnienie. Otóż panią Lilian zapoznałem byłem w malajskim telewizorze. Pani Lilian wciskała swój chłam przed i w trakcie wieczornych filmów nadawanych przez dwa programy malajskiej kablówki. Odpowiedz Link Zgłoś
zbyfauch Re: Też o sztuce... 28.03.09, 16:33 A przed chwilą zjadłem własnoręcznie przyrządzoną potrawę malajską, trzykena z kuezom. Odpowiedz Link Zgłoś
zbyfauch Re: Też o sztuce... 28.03.09, 16:50 Bez kopyt...a i kuezy też nie było. Przyprawa była do trzykena z kuezo. :) Według przepisu należało podsmażyć cebulę z czosnkiem, potem dorzucić mięso i przyprawę oraz mleczko kokosowe, dodać kartofle i gotować aż zimiory zmiękną. Ja to zmodyfikowałem. Kueze i zimiory wykluczyłem, dodałem za to pieczarki i chińskie warzywa oraz olej chilli. Podałem ze "szklanymi" kluskami. (Nie wiem jak się ten makaron nazywa po polsku) Odpowiedz Link Zgłoś
modliszka61 Re: Też o sztuce... 28.03.09, 17:35 zbyfauch napisał: > Przyprawa była do trzykena Powiem krótko-kręcisz z Olem! Trzy konie przerabiać,to już niezły catering pokątny! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12233&w=87699279 Odpowiedz Link Zgłoś