Dodaj do ulubionych

czy to możliwe?

10.01.04, 14:11
zgłupłam ....
> czytając wątek jwm1 "pomalutku, krok po kroczku idzie zdrada"
oraz wątek trixxx "zmierzanie do nikąd &# 8230;?"

i mam straszną myślówę,czy to możliwe,ale w tych dwóch wątkach utożsamiam sie
do jwm1 i trixxx,
to wygląda tak, jakbym pod dwoma nickami opisała swoje zycie, moje rozterki,
kłopoty, pragnienia!!!???

czy ktoś z Was też czasami ma taki odczucia?
Obserwuj wątek
    • Gość: Oleńka Re: czy to możliwe? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.04, 16:42
      Ja tak dokładnie nie mam, ale często jak napisze coś Marusia albo Ryb na
      przykład - że o Jędrusiu już nie wspomnę nawet - to zastanawiam się, czy oni
      nie stanowią swego rodzaju medium, które pisze to, co ja pomyślę ;)))
    • trixxx Re: czy to możliwe? 10.01.04, 21:50
      Dokladnie to samo pomyslalam sobie, co Ty aretha04, czytajac dzisiejsza
      odpowiedz, a w zasadzie wersje alma101.

      Mysle sobie, ze tak naprawde, to prawie wszyscy zmierzamy do tego samego w
      partnerstwie: zrozumienia, spokoju, ciepla, milości. Tyle rzeczy dookola
      bombarduje nas, ze dom, do ktorego wracamy, chcielibysmy uwazac za azyl, a
      wkraczamy do piekla.



      • Gość: Oleńka Re: czy to możliwe? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.04, 21:57
        > spokoju,

        precz ze spokojem ;)
        • trixxx Re: czy to możliwe? 10.01.04, 22:52
          Lubisz, gdy wracasz po pracy zmeczona, widziec wk...na mine meza, i na
          pytanie "co sie stalo" slyszysz "nic". I nie ma sily, jezeli jestes kobieta i
          zalezy Ci na facecie, zaczynasz sie zastanawiac, o co mu chodzi. Zamiast przez
          chwile posiedziec i pogapic sie bezmyslnie w tv. Facet w takiej sytuacji
          wzrusza tylko ramionami i dalej robi swoje. Nie chodzilo mi o nijakosc tylko o
          cholerny spokoj, a nie zajmowanie sie pierdolami. Mam dosyc kontaktow w pracy z
          frustrowanymi klientami. W domu chce miec spokoj.
          • Gość: Oleńka hehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.04, 22:57
            chodzi Ci o to, żeby nie zdarzało się, że jest zły?
            nie bolała go głowa?
            nie miał nigdy kłopotów?
            albo gorszej formy?

            kup sobie misia :)
            • trixxx Re: hehe 10.01.04, 23:16
              Zupelnie mnie nie zrozumialas. Przerobilam jego zle humory, gorsza forme,
              klopoty. Teraz to przeszlosc i widze roznice. Teraz nie slysze "nic", tylko
              gadamy:) i nie potrzebuje misia:)
              • Gość: Oleńka Re: hehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.04, 23:17
                o co więc chodzi ze "spokojem"?
                mętnaś ;)
                • Gość: Richelieu* Re: hehe IP: *.localdomain / 213.77.25.* 10.01.04, 23:24
                  to znaczy żeby nie było niepokoju czy będzie miał dobry humor czy może coś mu
                  dziś akurat odbije. Każdemu czasem odbija, ale bywa, że odbija za mocno i za
                  często, wtedy można już życzyć sobie spokoju
                  to jest moje widzenie spokoju ;)
                  • jmx Re: hehe 12.01.04, 03:16

                    Moje też ;-).
                    Jak się coś dzieje to fajnie jak człowiek otwiera gębę i powie co mu leży na
                    wątrobie a nie rzuca się/jest wsciekły bez powodu/milczy jak głaz.
                • trixxx Re: hehe 10.01.04, 23:27
                  Napisalam 4 posty wyzej. O nic wiecej.
          • Gość: Oleńka no to serio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.04, 23:42
            > Lubisz, gdy wracasz po pracy zmeczona, widziec wk...na mine meza, i na
            > pytanie "co sie stalo" slyszysz "nic". I nie ma sily, jezeli jestes kobieta i
            > zalezy Ci na facecie, zaczynasz sie zastanawiac, o co mu chodzi.

            Jeśli mi na nim zależy, nie bedę go pytać (bo jak jest wściekły, to raczej nie
            będzie miał ochoty na pogawędki). Napewno nie będę się też zastanawiać, bo nie
            jestem wróżką - mała szansa, że zgadnę.

            Za to,
            pocałuję go i zapytam, czy ma ochotę na pivo.

            Nie inaczej.
            • j_ar Re: no to serio 12.01.04, 12:49
              > Za to,
              > pocałuję go i zapytam, czy ma ochotę na pivo.

              > Nie inaczej.

              och Olenko, prawdziwy skarb z Ciebie:)... nas to wlasnie tak strasznie ujmuje,
              ze nie musimy rozmawiac, kiedy mamy zly humor..ale zawsze lubimy sie wtedy
              napic piwka:)
              • Gość: Oleńka ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.04, 13:58
                j_ar napisał:

                > > Za to,
                > > pocałuję go i zapytam, czy ma ochotę na pivo.
                >
                > > Nie inaczej.
                >
                > och Olenko, prawdziwy skarb z Ciebie:)... nas to wlasnie tak strasznie
                ujmuje,
                > ze nie musimy rozmawiac, kiedy mamy zly humor..ale zawsze lubimy sie wtedy
                > napic piwka:)


                bo ja już kilka lat żyję ;)
                i paru kochałam - to i wiem ;D

                pozdrawiam :)
                • trixxx Re: ;) 12.01.04, 14:14

                  >
                  >
                  > bo ja już kilka lat żyję ;)
                  > i paru kochałam - to i wiem ;D
                  >
                  A przygotowania do i kryzysik malzenski przezylas? Bo jak nie, to masz prawo
                  nie wiedziec o czym pisze.
                  • Gość: Oleńka Re: ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.04, 14:16
                    a co z różnica czy masz papier czy nie?
                    • trixxx Re: ;) 12.01.04, 14:20
                      Chodzi mi o ilosc spedzonych ze soba lat, dzieci i to wszystko czego sie
                      dorobilismy w sensie materialnym i nie tylko. Papierek wiaze i to nie wiesz
                      nawet jak.
                      • Gość: Oleńka ściemniasz ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.04, 14:32
                        Podważyłam Twój sposób reakcji na fakt, ze mężczyzna jest zły.

                        A Ty na to: jak się ma furę i chatę, to się reaguje inaczej.

                        Trixx, brak związku logicznego :)
                        • trixxx Re: ściemniasz ;) 12.01.04, 14:54
                          Znasz zwiazki bez papierka i ww. dorobku (ble), ktore meczylyby sie ze soba 2,
                          3, 4 lata?
                          • j_ar Re: ściemniasz ;) 12.01.04, 14:56
                            hehehe.. ja znam..i to nie 2 czy 3 lata ale 7 i 9
                            • trixxx Re: ściemniasz ;) 12.01.04, 15:32
                              j_ar napisał:

                              > hehehe.. ja znam..i to nie 2 czy 3 lata ale 7 i 9

                              Wspolczuje im i nie rozumiem.
                              • j_ar Re: ściemniasz ;) 12.01.04, 15:34
                                no..ja tez im wspolczuje, ale coz zrobic skoro tak lubia sie meczyc?..
                          • Gość: Oleńka Re: ściemniasz ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.04, 15:02
                            Męczenie się nijak się do papieru nie ma. Ludzie się w końcu rozwodzą - tyle,
                            że to droższe i bardziej stresujące, bo się obcy wchrzaniają w osobiste sprawy.

                            Jeśli ktoś jest z kimś z powodu dywanu, karety i telewizora, to chyba mu się
                            coś pomyliło ;)

                            Ale odbiegamy od głównego tematu ;D
                            Jak ma się stan cywilny do prostej reakcji na fakt, że mężczyzna jest wkurzony
                            na przykład?
                            • trixxx Re: ściemniasz ;) 12.01.04, 15:35
                              Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                              > Jak ma się stan cywilny do prostej reakcji na fakt, że mężczyzna jest
                              wkurzony
                              > na przykład?

                              Krotkie streszczenie watkow, bo nie widze, w ktorym momencie polaczylam te dwa
                              fakty: papierek i wkurzenie.
                              • Gość: Oleńka :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.04, 16:20
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=10091802&a=10123744
                              • trixxx Re: ściemniasz ;) 13.01.04, 08:25
                              • trixxx Re: ściemniasz ;) Pewnie, ze sciemniam:) 13.01.04, 09:17
                                bo to nie jest o zlym humorze, lecz dlugotrwalej irytujacej atmosferze. A o
                                papierku jest post nizej. Ale moze, to nie papierek nas (innych) trzyma przy
                                sobie, tylko nadal wzajemna milosc, akceptacja, atrakcyjnosc, przywiazanie a
                                moze wygodnictwo, niepewnosc, strach, przed tym, co bedzie po "wyjsciu z
                                szeregu". Wygodniej zrzucic na papierek koniecznosc bycia razem. Ale raczej
                                optowalabym za konformizmem.
                            • aretha04 Re: ściemniasz ;) 12.01.04, 18:46
                              Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                              > Męczenie się nijak się do papieru nie ma. Ludzie się w końcu rozwodzą - tyle,
                              > że to droższe i bardziej stresujące, bo się obcy wchrzaniają w osobiste
                              sprawy.
                              >
                              > Ale odbiegamy od głównego tematu ;D
                              > Jak ma się stan cywilny do prostej reakcji na fakt, że mężczyzna jest
                              wkurzony
                              > na przykład?

                              zgadzam się z Oleńką - stan cywilny nie ma żadnego wpływu na humory męża
                              (mam nawet takich znajomych, którzy 6 lat żyli razem bez papierka,byli
                              cudowną, zgraną parą,
                              a potem pod wpływem presji rodziny pobrali się - i co? facet poczuł się chyba
                              pewniej i zaczęło się !!! - lepiej nie mówić.
                              natomiast co zrobić w przypadku (mąż nie pracuje),jeżeli po kilkunastu
                              godzinach ja wracam do domu zestresowana, czasami wk.., zamykam się wtedy w
                              sobie, żeby atmosfery z pracy nie przenosić na grunt rodzinny, rzucam się do
                              garów, żeby panu mężowi obiad podać i często nie widzę żadnej wdzięczności.
                              czasami mam ochotę "wyjść z siebie i stanąć obok", ale nie lubię awantur. Na
                              moje pytania "przyziemne" czasami coś burknie. Jesteśmy już hoho po ślubie i
                              naprawdę czasami mam ochotę zamknąć drzwi za sobą.
                              próbujemy czasami rozmawiać, wyciągnąć jakieś wnioski, jest parę dni
                              wspaniałych i znowu zaczyna się ta obcość.
                              i jak tu dalej tak żyć? Dużo chyba nie wymagam: zrozumienia, czułości i spokoju
    • cossa Re: czy to możliwe? 11.01.04, 00:00
      ano czasami ma ;)

      pozdr.cossa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka