dziecko terrorysta

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.04, 10:48
temat wątku dałam dość drastyczny, ale z mojego punktu widzenia tak to
właśnie wygląda. Mam (a właściwie moi rodzice) problem natury wychowawczej,
ale ten z kolei zachacza (jak mniemam)o psychologię.Moja 17-letnia siostra
nie szanuje moich rodziców, traktuje ich jak wrogów publicznych nr.1 i nie
jest to tzw. "trudny okres nastolatków", bo sprawa ciągnie się od jej
podstawówki i wszystko wskazuje na to iż nie skończy się ten koszmar w tym
roku, w następnym...itd. Ja już jestem dorosłą osobą, więc póki mogłam to
starałam się siostrze wytłumaczyć gdzie kończą sie pewne granice zdrowego
rozsądku, ale teraz też i ja należę do "obozu wrogów". Szukam pomocy! gdzie
ją mogę znaleźć?! poszukuję dobrego psychologa dziecięcego (młodzieżowego),
który wyjaśniłby moim rodzicom jak należy postępować z trudnym (bardzo!!!!)
dzieckiem.
Musimy się spieszyć, bo siostra niedługo kończy 18 lat i zgodnie z jej
deklaracją głoszoną już od paru lat wyprowadza się z domu (tylko gdzie?!!!),
a niestety jestem pewna, że to zrobi... :(

mieszkamy w Warszawie - gdzie tu znaleźć poradnię?
a najlepiej jakiś telefon zaufania, bo Mama się wstydzi ludziom pokazać na
oczy z takim problemem :(

ps: to co napisałam nie wygląda na duży problem, ale to tylko dlatego, że
szkoda pisać co moja siostra wyrabia!
    • kimjestem Re: dziecko terrorysta 14.03.04, 11:00
      Spróbujcie poszukać jakiegoś wspólnego mianownika. Jakiejs osoby (ciocia,
      sasiadka, matka przyjaciólki) do której siostra ma zaufanie i porozmawiać we
      trójkę. Może wtedy dowiecie wszyscy z obozu wrogów nr 1 , dlaczego jesteście
      wrogami nr 1. Psycholog w takiej sytuacji tez zostanie przez nią z góry
      skreslony.
      • Gość: sista Re: dziecko terrorysta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.04, 11:12
        psycholog miałby pomóc mamie, tzn. myślałam, że powiedziałby jej (mamie) jak
        rozmawiać - a właściwie - postępować z własną córką. To, że siostra nie pójdzie
        do psychologa z mamą to ja wiem doskonale!
        a wszelkie rozmowy z osobą trzecią nie wchodzą w grę, bo po pierwsze niestety
        Mama się wstydzi (udaje, przed wszystkimi, że problemu nie ma, nawet chciała
        jechać do innego miasta do poradni żeby tylko nikt sie nie dowiedział -
        absurd!). A po drugie, wszelkie rozmowy moralizatorskie z siostrą zawsze
        przebiegają tak samo: siostra siedzi ze wzrokiem wbitym w sufit słucha
        wszystkiego w ciszy, niczego nie komentując i nie odzywając się na zadane
        pytania, po czym wstaje i idzie robić dalej to co robiła wczesniej.
        ZERO KONTAKTU!!!
        • Gość: hhmmm Re: dziecko terrorysta IP: *.acn.waw.pl 14.03.04, 12:40
          A moze to pomoze jak sie wyprowadzi. No bo z czego bedie zyla, gdzie mieszkala? Moze musi walnac sie w leb zeby zrozumiec? Moze jej przejdzie z wiekiem, ze na razie jest, sory za okreslenie, nikim. Bez zawodu, mieszkania, pieniedzy jak da sobie rade? Teraz uwaza ze bedzie jej swietnie, ale przy zetknieciu z rzeczywistoscia oczka moze otworzy? Moj kuzyn tez byl taki madry, rzucal szkoly itd (bo po co mu to) dopoki nie zaczal szukac pracy i okazalo sie ze po podstawowce to podloge moze zmywac i to tez nie wszedzie. Teraz jest na studiach.
          Powodzenia
        • imogena Re: dziecko terrorysta 14.03.04, 12:44
          A jak wygladaja te rozmowy mamy z Twoja siostra? Bo moze mama krytykuje jej
          zachowanie, tlumaczy jej, dlaczego takie zachowanie jest zle? A siostra odbiera
          to jako atak na siebie i zamyka sie w sobie.
          A gdyby mama sprobowala mowic o swoich uczuciach, a nie o siostrze?
          Np. jest mi przykro, gdy robisz to i to. Zle sie czuje, gdy zachowujesz sie
          (jakos tam). Wtedy nie bylby to atak na siostre tylko informacja o wlasnych
          uczuciach. Moze tego siostra by posluchala.
          • pia.ed Re: dziecko terrorysta 14.03.04, 13:37
            IMOGENA, chyba jestes psychologiem, a jesli nie to wszystko wskazuje na to,
            ze naczytalas sie ksiazek na temat psychologii.
            W ksiazkach tych sa zawsze "wspaniale" rozwiazania, ktore niestety nie
            skutkuja w rzeczywistosci... Tej dziewczynie brak empatii, wiec ja guzik
            obchodzi jak matka to odczuwa!
            • imogena Re: dziecko terrorysta 14.03.04, 15:55
              Jakie zatem rozwiazanie proponujesz? Skoro takie "wspaniale" rozwiazanie nie
              jest dobre wedlug Ciebie, co nalezy zrobic. Notabene musialas przeczytac duzo
              tych ksiazek na temat psychologii, skoro wiesz, co w nich jest.
              Co zrobic z dziewczyna, ktora tak latwo zaklasyfikowalas jako osobe bez empatii?
        • zalotnica Re: dziecko terrorysta ??? 14.03.04, 14:05
          Gość portalu: sista napisał(a):
          > A po drugie, wszelkie rozmowy moralizatorskie z siostrą zawsze
          > przebiegają tak samo: siostra siedzi ze wzrokiem wbitym w sufit słucha
          > wszystkiego w ciszy, niczego nie komentując i nie odzywając się na zadane
          > pytania, po czym wstaje i idzie robić dalej to co robiła wczesniej.
          > ZERO KONTAKTU!!!

          odciac ja od wszystkich jej zachcianek...sorry, a poza tym kontakt
          z dzieckiem to sie nawiazuje jak jest jeszcze malutkie, a wiemy, ze
          kazde dziecko jest INNE i od rodzicow tylko zalezy jak sobie dziecine
          wychowaja...
          • empeka Dziecko złoczyńca ??? 14.03.04, 16:55
            zalotnica napisała:

            > Gość portalu: sista napisał(a):
            > > A po drugie, wszelkie rozmowy moralizatorskie z siostrą zawsze
            > > przebiegają tak samo: siostra siedzi ze wzrokiem wbitym w sufit słucha
            > > wszystkiego w ciszy, niczego nie komentując i nie odzywając się na zadane
            > > pytania, po czym wstaje i idzie robić dalej to co robiła wczesniej.
            > > ZERO KONTAKTU!!!

            Chcialam zacytować dokładnie te słowa.
            Mama przeprowadza ROZMOWY MORALIZATORSKIE. Daruj, ale to najgorsze co można robić.
            Mama powinna od kogoś wysłuchać takiej mowy (mojej np) i zdać sobie sprawę z tego co czuje.
            może złość i uważa że to głupoty? A gdyby tak słuchałą tego codziennie, jaka byłaby jej reakcja?
            "Obiecuję poprawę i nienaganne zachowanie?"
            Ja też bym z taką mamą wolała mieć zero kontaktu!
            A siostra nic nie mówi, to i tak grzecznie...


            > odciac ja od wszystkich jej zachcianek...sorry, a poza tym kontakt
            > z dzieckiem to sie nawiazuje jak jest jeszcze malutkie, a wiemy, ze
            > kazde dziecko jest INNE i od rodzicow tylko zalezy jak sobie dziecine
            > wychowaja...

            Właśnie... błąd jest u zarania. Jeśli chcecie coś z mamą ratować, to najpierw zrozumcie własne
            zachowanie i stosunek do dziecka. One się złe nie rodzą.

            Marta
            • zalotnica Re: Dziecko złoczyńca ??? 14.03.04, 19:45
              empeka napisała:

              > zalotnica napisała:
              >
              > > Gość portalu: sista napisał(a):
              > > > A po drugie, wszelkie rozmowy moralizatorskie z siostrą zawsze
              > > > przebiegają tak samo: siostra siedzi ze wzrokiem wbitym w sufit słuch
              > a
              > > > wszystkiego w ciszy, niczego nie komentując i nie odzywając się na za
              > dane
              > > > pytania, po czym wstaje i idzie robić dalej to co robiła wczesniej.
              > > > ZERO KONTAKTU!!!
              >Mama przeprowadza ROZMOWY MORALIZATORSKIE. Daruj, ale to najgorsze co można rob
              >ić.
              >Mama powinna od kogoś wysłuchać takiej mowy (mojej np) i zdać sobie sprawę z te
              >go co czuje.
              >może złość i uważa że to głupoty? A gdyby tak słuchałą tego codziennie, jaka by
              >łaby jej reakcja?
              >"Obiecuję poprawę i nienaganne zachowanie?"
              >Ja też bym z taką mamą wolała mieć zero kontaktu!
              >A siostra nic nie mówi, to i tak grzecznie...
              >
              > > odciac ja od wszystkich jej zachcianek...sorry, a poza tym kontakt
              > > z dzieckiem to sie nawiazuje jak jest jeszcze malutkie, a wiemy, ze
              > > kazde dziecko jest INNE i od rodzicow tylko zalezy jak sobie dziecine
              > > wychowaja...
              >
              >Właśnie... błąd jest u zarania. Jeśli chcecie coś z mamą ratować, to najpierw z
              >rozumcie własne
              >zachowanie i stosunek do dziecka. One się złe nie rodzą.
              >Marta

              Tez nie rozumiem, jak ta dziewczyne mozna bylo zostawic sama
              przez tyle lat ? Dlaczego rodzice nie probuja dotrzec do dziecka
              kiedy jest jeszcze ono "male", POZWALAJA mu zamknac sie w sobie,
              a kiedy nadchodza problemy sa bardzo tym zdziwieni.
        • procesor Re: dziecko terrorysta 14.03.04, 22:28
          Myślę że zdecydownaie psycholog przyda sie mamie - a może i tacie i tobie.

          Czemu wizja odejścia siostry z domu po 18ce tak was przeraża? Bo wszystko sie
          wyda, prawda? Bo znajomi i rodzina sie wreszcie dowiedzą.. Może lepeij rozbroić
          tę bombę?
          To nie tylko ta 17latka ma problem i zachowuje sie głupio. Wy tez.
          Przysypujecie problem piaseczkiem. To jak wstyd za męża alkoholika. "Potknęłąm
          sie na schodach".

          Najbardziej rzuciły mi sie w oczy te mowy moralizatorskie.
          Wiem że nie napisałaś JAKIE głupoty robi siostra - ale może jednak warto choć
          parę przykładów rzucić? Bo może wcale to obiektywnie nie są takie głupoty?

          Mów moralizatorskich nikt nie lubi. :) Więc i mój list może ci sie nie
          spodobać. :))
          Może to co kiedyś uznawaliści za rozmowe z nia - było moralizowaniem,
          nakazywaniem, pouczaniem? Nawet dziecko lubi by je traktowac poważnie - i
          tzreba to robić w stopniu dostosowanym do wieku, dając stopniowo coraz więcej
          autonomii.
          Ile wy jej dawaliści egdy zaczęły sie problemy?
    • frolix Re: dziecko terrorysta 14.03.04, 17:40
      Twoja siostra buntuje się, bo ma przeciw czemu. Jedynym dla niej sposobem na
      samookreślenie staje się walenie we wszystkie mury, które wokół niej wznosicie.
      O tym, że stawiacie jej takie ograniczenia, świadczą Twoje słowa - "dziecko-
      terrorysta", "mamy problem", "obóz wrogów", mama "się wstydzi ludziom pokazać
      na oczy z takim problemem" itd. itp. To jest nic innego, jak przedłużający
      się "trudny okres nastolatków" - sama nazwa nie daje rozwiązania, ale pomoże
      zrozumieć, że Wasz problem nie jest czymś wyjątkowym i wstydliwym. "Rozmowy
      moralizatorskie" tylko pogłębiają nieporozumienie - słuchający takie słowa po
      prostu ignoruje (też tak robię), rozmawiający podwyższa swoją samoocenę; nie
      dzieje się w tym nic na wspólnym gruncie. Dajcie jej wolność - niech
      samookreśla się wobec siebie, a nie wobec Waszych dla niej ograniczeń.

      Niech robi wszystko, co nie krzywdzi innych. Jeśli ona jednak zaczyna kogoś
      krzywdzić, musi następować konsekwentna i surowa kara, o której wypada ją
      uprzedzić wcześniej. Nie może być to kara egzekwowana z ukrytą radością
      karzącego. Jest to kara, która wynika z ustanowionego prawa (np. po 22 nie
      słuchać głośno muzyki) i musi dotyczyć wszystkich, jest to raczej kara dla
      karzącego, bo on musi ukarać osobę winną bez względu na to, kim ta osoba jest;
      taką karę egzekwuje się ze smutkiem, wynikającym z bezwzlędności takiej kary,
      bo jest ona ślepa na osoby. Wobec takiej kary nie można się buntować i nie
      można się wobec niej samookreślać, ponieważ kara staje się bezosobowa.

      Skutki negatywne - rozluźnienie więzi. Wydaje się Wam, że teraz Wasze więzi z
      nią i tak są luźne, ale siła Waszego konfliktu, ciągnącego się latami, wskazuje
      na co innego. Macie zapewne na całą sprawę inny pogląd, dla niej jednak
      wszystko, co mówicie, jest parą małych butów, które jej każecie codziennie
      wkładać. Zresztą, na rozluźnienie wiezi wynikające z bezosobowej kary jest
      pewna rada - chciałbym przytoczyć jako przykład jakiś film, żeby było łatwiej
      zrozumieć, o czym piszę, ale głównie chodzi o taką sytuację, w której wielkie
      uczucie między dwoma bohaterami może powstać tylko wtedy, gdy oni przestaną do
      takiego uczucia rościć prawa. W Waszej obecnej sytuacji na zdrowy kontakt nie
      ma miejsca, musicie więc zrezygnować z nadziei na zdrowy kontakt tu i teraz,
      dopiero z takiej rezygnacji wynikać może zmiana, która zrodzi podstawy dla
      zdrowego kontaktu.

      Oczywiście, to jest jedna metoda z wielu. Disclaimer included.
Pełna wersja