Dodaj do ulubionych

Brak miłości?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 13:40
Od jakiegoś czasu bardzo mnie drażni obecność mojego faceta. Choć jest to
człowiek o którego walczyłam, marzyłam żeby być z nim, coś się we mnie
wypaliło. Był czas kiedy się ode mnie odsunał, nasza córka była malutka i
pewnie głównie na niej była skupiona moja uwaga (to chyba normalne). I wtedy
on zauroczył się pewną kobietą, do niczego nie doszło, ale wiem że w jakiś
sposób działali na siebie. To się nadal dzieje, bo ona z nim pracuje w
stosunku zależnym ale w mniejszym stopniu, tzn. żar opadł, ale widują sie
codziennie. On zaś twierdzi że nigdy nic ich nie łączyło poza zwykłą biurową
znajomością, poza uprzejmościami związanymi ze współną pracą. Ponieważ trwa
to już kilka lat to i moja skóra "pogrubiała w miejscu ucisku". Pewne rzeczy
mnie "walą". Nie wiem czy go jeszcze kocham. Wiem na pewno że kocham córkę,
więc wiem co się czuje jak się kocha. Do niego mam duży sentyment i poczucie
swoistej "własności", ale chyba zbyt mało zwykłej sympatii. Czasem dostaję
szału jak coś ględzi i męczy swoimi problemami. Nie wiem co z tym fanem
zrobić. Dużo dobrego nas łączy, planujemy wpólną przyszłość. Budujemy dom, on
twierdzi że mało sie w jego budowę angazuję. Ma trochę racji, ja uciekam, w
pracę , w zakupy, byle dalej. I nie wiem co będzie. On to zacząl zauważać i
pyta chyba mnie już nie kochasz. A ja w miłości nie chcę kłamać. Nie chcę być
z kiimś z przywyczajenia, chcę kochać, czuć to co kiedyś, Nie wiem co robić.
Musiałam to napisać, zobaczyć, zracjonalizować...
Obserwuj wątek
    • Gość: Skin Re: Brak miłości? IP: *.2city.net 20.07.04, 18:20
      Ucierpiała twoja duma ,spotkaj sie z kims innym na kolacji.Jak nie bedziesz
      tesknic za mezem,odejdz.
    • ya_bolek Re: Brak miłości? 20.07.04, 18:25
      Milosc nie istnieje... patrz odpowiednie daj milosci slowo.

      Gość portalu: xxx napisał(a):

      > Od jakiegoś czasu bardzo mnie drażni obecność mojego faceta. Choć jest to
      > człowiek o którego walczyłam, marzyłam żeby być z nim, coś się we mnie
      > wypaliło. Był czas kiedy się ode mnie odsunał, nasza córka była malutka i
      > pewnie głównie na niej była skupiona moja uwaga (to chyba normalne). I wtedy
      > on zauroczył się pewną kobietą, do niczego nie doszło, ale wiem że w jakiś
      > sposób działali na siebie. To się nadal dzieje, bo ona z nim pracuje w
      > stosunku zależnym ale w mniejszym stopniu, tzn. żar opadł, ale widują sie
      > codziennie. On zaś twierdzi że nigdy nic ich nie łączyło poza zwykłą biurową
      > znajomością, poza uprzejmościami związanymi ze współną pracą. Ponieważ trwa
      > to już kilka lat to i moja skóra "pogrubiała w miejscu ucisku". Pewne rzeczy
      > mnie "walą". Nie wiem czy go jeszcze kocham. Wiem na pewno że kocham córkę,
      > więc wiem co się czuje jak się kocha. Do niego mam duży sentyment i poczucie
      > swoistej "własności", ale chyba zbyt mało zwykłej sympatii. Czasem dostaję
      > szału jak coś ględzi i męczy swoimi problemami. Nie wiem co z tym fanem
      > zrobić. Dużo dobrego nas łączy, planujemy wpólną przyszłość. Budujemy dom, on
      > twierdzi że mało sie w jego budowę angazuję. Ma trochę racji, ja uciekam, w
      > pracę , w zakupy, byle dalej. I nie wiem co będzie. On to zacząl zauważać i
      > pyta chyba mnie już nie kochasz. A ja w miłości nie chcę kłamać. Nie chcę być
      > z kiimś z przywyczajenia, chcę kochać, czuć to co kiedyś, Nie wiem co robić.
      > Musiałam to napisać, zobaczyć, zracjonalizować...
    • magi2 Re: Brak miłości? 20.07.04, 20:11
      wiesz ja cie rozumiem .Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Mo maz ma romans w
      pracy . Obserwowałam to osuwanie sie od nas tzn. corek i mnie przez ponad
      rok .wreszcie prawie ich nakryłam . nie wiem czy cos miedzy nami cos jescze
      zaiskrzy .Biurwy do gazu co zabieraja nam rodzinne szczescie. Wydaje mi sie ze
      twój maz ma romans z ta biurwa. Nie chce cie nakrecac ale tak to wygląda.
      Przyjrzyj sie temu uwaznie i ostroznie.payrz na jego zachowanie w domu . Jak
      sie do was odnosi czy ma czas dla rodziny .Porównaj to z czasami kiedy było
      dobrze w waszym zwiazku.Pozdrawiam .
      • vielonick co to za bzdury? 20.07.04, 20:14
        kiedy "watkownica" sama przyznala, ze to ona sie odsunela?

        Jak maz sie odsuwa to nie robi tego bez powodu. Druga kobieta jest na koncu tej
        drogi.
        • fredzia10 Re: To nie są bzdury!!!! 21.07.04, 08:11
          Tylko bardzo często mężczyżni potrafią sobie
          powody znalezienia kochanki wymyślić.
          Po to tylko by samego siebie usprawiedliwić!
          A druga kobieta jest bardzo często na początku
          tej drogi, niestety.
          Można też powiedzieć, że nic nie dzieje się
          bez powodu, a jednak...
          • Gość: xxx Re: To nie są bzdury!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 11:59
            Dzięki za zainteresowanie. U nas to jest chyba tak że on się jakoś z tego
            otrząsnął, zajął się pracą, (stąd tez pomysł na budowę domu). Parę razy dałam
            mu do zrozumienia że nas straci jak tak dalej pójdzie. Wydaje mi się że
            niewiele już zostało z tego jego zauroczenia, może trochę. Tamta też jakoś
            okrzepła, urodziła mężowi dziecko. Ale jest, istnieje. I dla mnie to jej
            istnienie jest jak rysa na szkle, kropla która drazy skałę.
            Może własnie jest tak że on sobie zdał sprawę że ma zbyt dużo do stracenia, a
            mało do zyskania. Tyle że ja chyba obrosłam jakąś grubą skórą i nie mam już do
            niego serca. Tak nawet na codzień, jestm upierdliwa, czepiam się pierdół i
            myślę że teraz faktycznie ma powód szukania sobie kochanki. Tyle że ja wiem że
            gdyby nasz związek się rozleciał to byłaby to dla mnie ogromna strata i wielkie
            nieszczęście dla dziecka. Nie wiem co zrobić, wcale nie chcę od niego
            odchodzić, a z nim też mi źle....
            • Gość: 69 Re: To nie sa˛ bzdury!!!! IP: 193.178.143.* 22.07.04, 10:45
              nie jestes sama. Moja zona prawdopodobnie ma tak samo jak ty.Powiedziala, ze
              musi odpoczac i wszystko przemyslec-wyprowadzila sie do kolezanki.U Nas nie
              bylo zdrady, raczej codziennosc Nas dopadla.Zapomnielismy o tym, co bylo na
              poczatku, pograzylismy sie w budowe, prace itd- to straszne. Od 3 tygodni
              mieszkam sam, mialem sporo czasu na przemyslenia, na uswiadomienie sobie co
              czuje, co bym chcial dla mnie, dla Nas. Strasznie mi JEJ brakuje, jest
              b.ciezko-oczywiscie zyc trzeba, ale moje podejscie do spraw zawodowych, do
              zycia zmienilo sie radykalnie. Teraz czekam, poodejmowalem rozne proby, ale
              prosila zebym nie naciskal. Strasznie to boli. Moze Twoj maz ma tak samo, tylko
              nie uswiadomil sobie jeszcze, ze moze Cie stracic. Wlasciwie caly czas
              jestescie razem. Potrzeba radykalnych rozwiazan i wtedy wszystko stanie sie
              jasne. Mysle ze warto
              • Gość: xxx Re: To nie sa˛ bzdury!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 12:27
                Czy więc mam się wyprowadzić? Odbyliśmy wczoraj rozmowę, z grubsza na ten
                temat. Ma zal że się nie angażuję w budowanie naszego domu, że uciekam w pracę.
                Powiedziałam że to dlatego że kiedyś mnie zranił. On mi na to ze to było dawno
                i czy zawsze mu będę to pamiętać, bo on nadal mnie kocha. A ja jestem całkiem
                zagubiona, "na zakręcie". Nie chcę nawet żeby jechał ze mną na wakacje, jego to
                boli, a ja wiem że jak pojedzie to chyba zeświruję..
                Co do wybaczania, to jak mam to zrobić, skoro nadal czuję żal, wściekłość,
                gorycz, czasem wręcz nienawiść. Nie wiem czy to potrafię, na razie rana wcale
                nie przysycha, tylko wciąż się jadzi.
    • mskaiq Re: Brak miłości? 21.07.04, 16:01
      Mysle ze Twoj problem bierze sie z tego ze nie potrafisz mu wybaczyc tego ze
      kiedys byl pod urokiem innej kobiety. Brak tego wybaczenia niszczy Twoja milosc
      do Niego. Musisz wybrac pomiedzy pamietaniem Mu tego albo miloscia. Ta milosc
      wroci do Ciebie ale musisz wybaczyc. W przeciwnym wypadku nie wroci i niechec
      do Meza bedzie sie powiekszala az nie bedziesz w stanie patrzec na Niego i
      rozwiedziesz sie z Nim. Zwykle to sie nie konczy na rozwodzie, zwykle po tym
      pojawia sie depresja.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: etta Re: Brak miłości? IP: 195.94.207.* 22.07.04, 13:43
        Zgadzam się z poprzednią wypowiedzią.
        Moja rada: nie spiesz się, nie rób nic na siłę
        (wyprowadzki, ostre dyskusje - zaniechaj)
        daj sobie czas,wsłuchaj się w siebie lub
        poszukaj fajnej rozrywki.
        Może czas na jakiś krok z jego strony?
        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka